Nie z Alonzo Butlerem, ale z Raphaelem Butlerem (35-11, 28 KO) zmierzy się Chris Arreola (33-2, 28 KO) w swoim najbliższym pojedynku, który odbędzie się 5 listopada w meksykańskim Guanajuato. Kolejną przeszkodą dla 30-letniego boksera o pseudonimie "Koszmar" ma być już Władimir Kliczko (56-3, 49 KO), mistrz świata federacji IBF, IBO, WBA i WBO w wadze ciężkiej.
O tym, że Arreola może być rywalem 35-letniego Kliczki mówiło się od lipcowej wygranej Ukraińca z Davidem Haye'em. Kandydaturę pięściarza z Kalifornii potwierdzał też sam zainteresowany. Ostatecznie wybór mistrza świata padł na wywodzącego się z wagi junior ciężkiej Jeana-Marka Mormecka. Do tego starcia dojdzie 10 grudnia na stadionie w Dusseldorfie.
Trener Arreoli Henry Ramirez zapowiada, że następnym razem obozy obu pięściarzy na pewno się już dogadają. - Naprawdę rozważaliśmy możliwość stoczenia walki z Władimirem. Po walce z Butlerem zechcemy do tego pojedynku doprowadzić. Emanuel Steward mówi, że Władimir również bardzo ucieszyłby się z takiego obrotu spraw. To wprost znakomicie - mówi Ramirez.
Póki co "Koszmar" i jego szkoleniowiec muszą postarać się o wygraną z 27-letnim Butlerem. Wielkich kłopotów nie powinni napotkać, gdyż z siedmiu ostatnich walk rywal przegrał pięć. Ostatnio wychodził na ring dwa tygodnie temu w kanadyjskim Edmonton, gdzie na poległ przez techniczny nokaut w 6. rundzie walcząc z Tye Fieldsem.
Marco Huck (34-1, 25 KO) po raz ósmy obronił tytuł mistrza świata federacji WBO kategorii cruiser, nokautując ciężko w szóstej rundzie Rogelio Omara Rossi (17-3-1, 11 KO).
Niemiec zaczął wyjątkowo ospale i dopiero w drugiej rundzie kilka razy przyspieszył, co skończyło się podbitym prawym okiem pretendenta. W końcówce trzeciego stacia Marco posłał Argentyńczyka na deski prawym krzyżowym, który tylko zahaczył głowę przeciwnika, ale ten przyklęknął i powstał dopiero gdy sędzia doliczał do ośmiu. Huck był jednak na skraju porażki w kolejnej odsłonie, kiedy przynajmniej sekundę po gongu skosił challengera z nóg, za co sędzia odebrał mu natychmiast dwa punkty.
Po bardzo ostrej reprymendzie od trenera Niemiec w piątej rundzie najpierw posłał Rossiego na deski lewym sierpowym na głowę, by w końcówce odciąć go od tlenu ładnym lewym hakiem w okolice wątroby. Challengera uratował jeszcze gong, jednak to tylko odłożyło egzekucję.
W szóstym starciu Huck naruszył rywala prawym podbródkowym, a wszystko skończył potężnym prawym prostym, po którym Argentyńczyk jeszcze kilka minut leżał na macie ringu.
Stawką dzisiejszej walki w nowojorskiej Madison Square Garden będą pasy WBC i WBO wagi koguciej, należące do Nonito Donaire'a (26-1, 18 KO). Jego rywalem będzie Argentyńczyk Omar Narvaez (35-0-2, 19 KO). Filipińczyk wniósł wczoraj na wagę 52,73 kg (116,25 funtów), natomiast jego przeciwnik ważył 53,07 kg (117 funtów).


Wczoraj odbyła się oficjalna ceremonia ważenia przed dzisiejszą galą w rosyjskich Czerkasach. W pojedynku wieczoru o pas mistrza Europy wersji EBA w wadze ciężkiej powalczą broniący tytułu Aleksander Ustinow (24-0, 19 KO) i Denis Bachtow (33-6, 23 KO). Bezdyskusyjną przewagę pod względem warunków fizycznych ma ten pierwszy (202 cm wzrostu przy 181 cm przeciwnika), który wczoraj wniósł na wagę aż 135 kilogramów. Przy nazwisku Bachtowa zanotowano wynik 100,1 kg.
Andrzej Fonfara (19-2, 10 KO) wyjeżdża na obóz treningowo-sparingowy do Australii. Przez następne cztery tygodnie polski pięściarz będzie pomagał przygotowywać się do walki Danny'emu Greenowi (31-4, 27 KO), który już 30 listopada w Perth stoczy walkę z Krzysztofem Włodarczykiem (45-2-1, 32 KO) o należący do Polaka pas WBC w wadze junior ciężkiej.
Niespełna 24-letni Fonfara kilkanaście miesięcy temu sparował z Jasonem Robinsonem, którego "Diablo" pokonał na punkty we wrześniu ubiegłego roku. - Kilka dniu temu menedżer Greenaa zaoferował Andrzejowi miesięczny wyjazd do Australii na obóz treningowy jako sparingpartner dla Danny’ego. Jest to bardzo dobra oferta, Andrzej będzie miał okazję trenować z najlepszymi. Będzie to czas do popracowania nad obroną i kondycją. Myślę, że jest to świetna propozycja - skomentował menedżer Andrzeja i zarazem jego brat, Marek Fonfara.
Kolejną walkę Andrzej stoczy 16 grodnia w chicagowskiej hali UIC Pavilion, gdzie w zawodowej karierze występował już siedem razy. Będzie to waka o obronę pasa WBO NABO w wadze półciężkiej, który Andrzej zdobył w maju, nokautując w 7. rundzie Anthonego Rusella.
- W tym momencie mamy trzech przeciwników do wyboru. Na razie nie chcemy zdradzać nazwisk, ale są to solidni i doświadczeni bokserzy. Mamy nadzieję, że szybko uda nam się podpisać kontrakt, żebyśmy mogli rozpocząć przygotowania do walki - mówi Dominic Pesoli, promotor Fonfary.
Dziś w nocy na gali w Nowym Jorku na ring powróci król wagi koguciej - Nonito Donaire (26-1, 18 KO). Czołowy pięściarz P4P zmierzy się z niepokonanym Omarem Andresem Narvaezem (35-0-2, 19 KO). W stawce znajdą się należące do Filipińczyka tytuły federacji WBC i WBO.
TYPUJ, WYGRYWAJ I ZARABIAJ Z UNIBETEM >>
Nie ulega wątpliwości, że walkę powinien wygrać genialny Donaire, jednak jego doświadczony przeciwnik zapewnia, że zaskoczy Nonito i sprawi wielką niespodziankę. Eksperci z firmy UNIBET również spodziewają się wygranej 'Filipińskiego Błysku', o czym najlepiej świadczą kursy przewidziane na tę potyczkę.
Wygrana Donaire - 1.03
Wygrana Donaire przed czasem - 1.30
Wygrana Donaire na punkty - 4.00
Remis - 34.00
Wygrana Narvaeza - 11.50
Wygrana Narvareza przed czasem - 19.00
Wygrana Narvareza na punkty - 19.00
Czy walka rozegra się na pełnym dystansie?
TAK - 3.38, NIE - 1.28
Czy walka potrwa powyżej 9,5 rundy?
TAK - 2.70, NIE - 1.40
Donaire w rundach 1-3 - 4.00
Donaire w rundach 4-6 - 3.75
Donaire w rundach 7-9 - 4.25
Donaire w rundach 10-12 - 5.50
Narvaez w rundach 1-3 - 31.00
Narvaez w rundach 4-6 - 31.00
Narvaez w rundach 7-9 - 31.00
Narvaez w rundach 10-12 - 31.00
James Ali Bashir to w świecie boksu postać znana i szanowana. Jako trener osiągnął sporo, a ostatnio może się pochwalić choćby zwycięstwem Monte Barretta nad Davidem Tuą. W obozie Władimira Kliczki (56-3, 49 KO), mistrza świata federacji IBF, IBO, WBA i WBO w wadze ciężkiej, pozostaje w cieniu Emanuela Stewarda, ale pod jego nieobecność to właśnie Bashir przejmuje obowiązki pierwszego szkoleniowca.
Od długiego czasu na braci Witalija i Władimira nie może znaleźć sposobu żaden rywal. Ostatnia rodzinna wpadka Kliczków to przegrana tego drugiego przez nokaut z Lamonem Brewsterem w 2004 roku. Wielu obserwatorom nie podoba się jednak zachowawczy styl walki Ukraińców. Bashir nie zwraca na to uwagi i uważa, że Kliczkowie jeszcze długo nie znajdą pogromców.
- Bracia są krytykowani i wielu ludzi, w tym moich przyjaciół, mówi: "tych gości można pokonać". Zawsze odpowiadam: "znajdźcie mi takiego, który mógłby to zrobić". Mówi się, że Kliczkowie są nudni. To niech znajdzie się taki, który zmusi ich do widowiskowej walki! Na obozach treningowych bracia są bardzo mocno skupieni na pracy i bez odpowiedniego nastawienia psychicznego nikomu nie uda się ich pokonać - twierdzi Bashir.
Amerykański szkoleniowiec bardzo chwali sobie pracę na obozach w austriackim Going Am Wilden Kaiser, które na miejsce przygotowań jest wybierane przez braci już od kilku lat.
Już dziś wieczorem na Arenie w Ludwigsburgu Marco Huck (33-1, 24 KO) przystąpi do ósmej obrony tytułu mistrza świata federacji WBO w wadze junior ciężkiej. Rywalem 26-letniego championa będzie argentyński mańkut - Rogelio Omar Rossi (17-2-1, 11 KO).
TYPUJ, WYGRYWAJ I ZARABIAJ Z UNIBETEM >>
Zdecydowanym faworytem pojedynku jest panujący mistrz, jednak skazywany na porażkę Rossi absolutnie się tym nie przejmuje i zapowiada sprawienie dużej niespodzianki. Jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że w niemal każdej dotychczasowej obronie Huck miewał ze swoimi rywalami sporo problemów, należy spodziewać się ciekawego widowiska.
Wygrana Hucka - 1.05
Wygrana Hucka przed czasem - 1.30
Wygrana Hucka na punkty - 3.30
Remis - 34.00
Wygrana Rossi - 9.00
Wygrana Rossi przed czasem - 21.00
Wygrana Rossi na punkty - 29.00
Czy walka potrwa pełne 12 rund?
TAK - 3.00, NIE - 1.33
Czy walka potrwa powyżej 9,5 rundy?
TAK - 2.20, NIE - 1.65
Czy walka potrwa powyżej 8,5 rundy?
TAK - 1.90, NIE - 1.80
Huck w rundach 1-3 - 6.00
Huck w rundach 4-6 - 4.50
Huck w rundach 7-9 - 4.50
Huck w rundach 10-12 - 5.50
Rossi w rundach 1-3 - 34.00
Rossi w rundach 4-6 - 34.00
Rossi w rundach 7-9 - 31.00
Rossi w rundach 10-12 - 34.00
W 1984 roku na olimpiadzie w Los Angeles Henry Tillman (25-6, 16 KO) wywalczył złoto w kategorii ciężkiej, pokonując w finale Kanadyjczyka Williego DeWitta (21-1-1, 14 KO). Jednakże ten 50-letni dzisiaj mężczyzna sławę zyskał głównie dzięki dwóm zwycięstwom w czasach amatorskich nad siejącym pogrom i zniszczenie młodym Mikem Tysonem (50-6, 44 KO). Aktualnie zajmuje się trenowaniem młodzieży w All-American Heavyweights Gym w Carson w Kalifornii i wierzy, że dokona cudu.
- Pracuje tutaj już rok czasu, ale trenowaniem zajmuję się od 1994 roku. Jak na razie mamy tutaj dwóch niepokonanych i utalentowanych zawodowców, a resztę stanowią amatorzy. Plan jest prosty: wychować zawodnika wagi ciężkiej, który przywiezie z powrotem pasy mistrza świata królewskiej kategorii do Ameryki - zdradza swój plan Henry. - Pod moimi skrzydłami trenuje 25 bokserów wagi ciężkiej i siedmiu z nich wygląda obiecująco. Moim celem jest to, aby kilku z nich wystartowało na Igrzyskach Olimpijskich, a następnie żeby przeszli na zawodowstwo i zdobyli mistrzostwo świata.
- Amerykański sport potrzebuje tego. Zamierzam dokonać cudu i przywrócić wagę ciężką znowu do świetności i chwały. Dawniej mieliśmy świetnych amatorów, takich jak chociażby Tyrell Biggs, Evander Holyfield, Mike Dokes, Pinklon Thomas, czy ja sam i możemy ich mieć ponownie - zapewnia Tillman.
Oczywiście w czasie rozmowy z tym doskonałym przed laty amatorem, nie mogło zabraknąć pytania o 'Stalowego Mike’a'.
- W tamtych czasach on nokautował wszystkich dookoła - wspomina 50-latek z Los Angeles. - Mike występował w wadze super ciężkiej, ale zszedł do mojej kategorii. Myślał, że łatwo mnie rozniesie, ale się rozczarował. Wypunktowałem go, cały czas się ruszałem i nie mógł mi zrobić krzywdy.
Dobra postawa Tony'ego Bellew (16-1, 10KO) w pojedynku o mistrzowski pas federacji WBO nie uszła uwadze Franka Warrena. Promotor zapewnia, że już wkrótce 'Bomber' dostanie od niego kolejną szansę.
- Tony dał z siebie wszystko i może chodzić z wysoko podniesioną głową. Pokazał się z naprawdę dobrej strony i nie ustępował pola Nathanowi. Bellew udowodnił tym występem, że należy do ścisłej czołówki - ocenia Warren.
- Tony dostanie wkrótce kolejną szansę walki o tytuł mistrza świata, a rewanż z Cleverlym i tak prawie na pewno odbędzie się w przyszłym roku - dodaje wpływowy brytyjski promotor. - Cieszę się, że wraz z ostatnim gongiem zakończył się ich konflikt, zwłaszcza, że między nimi było od dawna tyle złej krwi. Takie rzeczy zdarzają się tylko w boksie.
Na gali we Frankfurcie zwycięstwa odniosły wczoraj Susi Kentikian (29-0, 16 KO) i Christina Hammer (11-0, 7 KO). Kentikian kompletnie zdominowała twardą, ale słabą technicznie Tajkę, Teeraporn Pannimit (14-4, 5 KO). W ostatnich rundach nieustannie atakująca Niemka była blisko znokautowania przeciwniczki. Pochodząca z Armenii Kentikian zwyciężyła jednogłośnie na punkty. Trzej sędziowie byli jednomyślni (100-90). Do Kentikian należą w tej chwili pasy WBO, WBA i WIBF wagi muszej.
Christina Hammer obroniła tytuły mistrzyni świata WBO i WBF wagi średniej, pokonując ambitną i chaotyczną Amerykankę Vashon Living (5-2, 1 KO). Podobnie jak Kentikian, Hammer zdominowała dużo gorszą boksersko rywalkę, wygrywając jednogłośnie na punkty (99-91 i dwa razy 100-90).
Czyli komu się powiodło w bokserskiej dżungli i został drapieżnikiem, a komu raczej nie i przyjął rolę ofiary. Tradycyjnie zaczniemy od dobrych wiadomości.
1. Ostra "Szpila"
Myślisz "agresja" - mówisz Artur Szpilka (8-0, 6 KO). 22-letniego zabijaki z Wieliczki na pewno nie można nazwać miłosiernym samarytaninem. Kipiący testosteronem Polak w ciągu trzech rund strasznie sponiewierał 35-letniego Owena Becka (29-9, 20 KO), czym zaskarbił sobie uznanie licznej rzeszy kibiców zgromadzonych w katowickim "Spodku". Nic tak bowiem nie przemawia do bokserskiego fana, jak bezpardonowa młócka. Kolejny występ "Szpili" już w listopadzie. Czekamy z niecierpliwością.
2. Pewny Jonak
Na tej samej gali w Katowicach wystąpił także idol Solidarności Damian Jonak (31-0-1, 20 KO). Co ciekawe, on również miał znanego nie tylko na Słowacji, czy na Łotwie przeciwnika. Na ringu w górniczym mieście był nim nie byle kto (jak na polskie realia), bo Alex Bunema (31-9-2, 17 KO). Może nie jest to gwiazda największego formatu, ale podobnie do Owena Becka w świecie jest znany. Świadczy to powolnym, ale jednak konsekwentnym wzroście poziomu rywali dla marzącego o światowych tytułach Jonaka. Wymagający kongijski test 28-letni Jonak zdał na piątkę, zwyciężając jednogłośnie na punkty po dziesięciu ciekawych i toczonych w niezłym tempie rundach. Oby tak dalej.
3. Rozum górował nad sercem
Po zaciętej i brutalnej bitwie boksujący matematyk Nathan Cleverly (23-0, 11 KO) pokonał ambitnego Tony’ego Bellewa (16-1, 10 KO). Tym samym 24-letni Walijczyk obronił tytuł mistrza świata federacji WBO w wadze półciężkiej i zadał pierwszą porażkę starszemu o cztery lata "Bombardierowi z Liverpoolu". Pretendent robił wszystko, aby zdetronizować mistrza i niejednokrotnie okrutnie nim wstrząsnął. Nathan zachował jednak do końca zimną krew, precyzję i kondycję, co ostatecznie zadecydowało o wyniku. Takie walki kibice pamiętają przez lata.
Teraz czas na złe wiadomości.
Biorąc pod uwagę warunki fizyczne, Toney jest mocniejszy niż Roy Jones. Ma już jednak 43 lata i czegokolwiek nie mówiłby o swojej formie, to wiek pozostaje wiekiem. Ja będę jednak zastanawiał się, jak pokonać Toneya znajdującego się w najlepszej możliwej dyspozycji - mówi Kostya Tszyu, wieloletni mistrz świata w kategorii junior półśredniej, a obecnie szkoleniowiec Denisa Lebiediewa (22-1, 17 KO). 32-letni Rosjanin wspólnie ze swoim trenerem przygotowują się do potyczki z utytułowanym Jamesem Toneyem (73-6-3, 44 KO), która odbędzie się już za dwa tygodnie w Moskwie. Będzie to ich druga wspólna walka - w maju pod wodzą Tszyu Lebiediew wygrał z Royem Jonesem Jr przez nokaut w 10. rundzie.
Nadzieja Sauerland Event na mistrzowski tytuł w wadze średniej, Dominik Britsch (26-0, 9 KO), nadal nie przekonuje. 24-letni Niemiec obronił dziś pas IBF Inter-Continental, pokonując decyzją dwa do remisu dobrze przygotowanego Billy'ego Lyella (24-10, 5 KO).
Aktywniejszy Amerykanin od samego początku wyprowadzał więcej ciosów, jednak dokładniejszy i bardziej opanowany Britsch wygrał większość starć w pierwszej połowie walki. Z czasem nieustanne ataki Lyella zaczęły zostawiać ślady na twarzy Niemca, a sam Britsch nie potrafił spowolnić niezwykle aktywnego przeciwnika mierzonymi ciosami na korpus.
Agresywniejszy Lyell zyskał przewagę w drugiej połowie pojedynku i nie odpuścił w końcówce, podczas gdy coraz bardziej zmęczony Britsch oddał inicjatywę i ograniczał się jedynie do pojedynczych ataków seriami. Doświadczenie w walkach z szeroką światową czołówką zaowocowało w ostatnich minutach i Lyell zranił niemieckiego przeciwnika w dwunastej odsłonie. Po ostatnim gongu pierwszy z sędziów wskazał remis (114-114), ale dwaj następni wytypowali wygraną Britscha (117-111, 116-113), który tym samym zachował pas i przybliżył się do walki o mistrzowski tytuł.
Kubrat Pulew (14-0, 6 KO) w końcu napotkał na swojej drodze rywala, który sprawił mu spore kłopoty. Co prawda zawodnik grupy Sauerland Event wygrał wysoko na punkty z Travisem Walkerem (38-7-1, 30 KO), ale mocno bijący Amerykanin porozcinał mu twarz i poważnie nim wstrząsnął.
Pierwsza runda była w miarę wyrównana, a obaj zawodnicy trafiali się nawzajem długimi lewymi prostymi. W drugiej Bułgar kilka razy sięgnął przeciwnika prawym krzyżowym, po przerwie powtórzył znów te akcje i gdy wydawało się, że zyskuje coraz wyraźniejszą przewagę, w końcówce trzeciej odsłony Travis zranił go obszernym prawym sierpowym w okolice skroni. Pulew na moment był naruszony, lecz sprytnie sklinczował i przetrwał krótki kryzys.
Od czwartego starcia wszystko wróciło do normy, a Kubrat mający już na uwadze mocną prawą rękę oponenta sprytnie przepuszczał jego prawe sierpy i sam ładnie kontrował. Walker bezskutecznie próbował ustrzelić Bułgara prawym overhandem, jednak on był już na tę akcję wyczulony i z każdą minutą zyskiwał coraz wyraźniejszą przewagę. Amerykanin zamarkował więc akcję prawym sierpem, by po zwodzie wystrzelić bombą z lewym sierpowym, który rozciął prawy łuk brwiowy faworyzowanego rywala. Kubratowi krew zalewała oko i ostatnią minutę siódmej rundy boksował na wstecznym biegu. Rana w narożniku została ładnie posklejana i już w końcówce ósmej odsłony wszystko wróciło do poprzedniego stanu rzeczy.
Ostatnie minuty to już absolutna dominacja Pulewa, który ładował w przeciwnika wszystko co miał. Wyczerpany Travis został ukarany odjęciem punktu za wypluwanie ochraniacza, jednak pomimo zainkasowania wielu mocnych uderzeń zdołał jakimś cudem dotrwać do ostatniego gongu. Po nim wszyscy sędziowie typowali wygraną Bułgara w stosunku 119:109, 118:109 i 117:110, dzięki czemu zdobył on wakujący, międzynarodowy pas federacji IBF wagi ciężkiej. Walkę zakończył jednak z rozciętym prawym łukiem, podbitym prawym okiem i zatartym lewym okiem, co nie zdarzało się mu nigdy dotąd iw przyszłości z pewnością będzie cennym doświadczeniem...
Legendarny mistrz wagi muszej Pongsaklek Wonjongkam (83-3-1, 45 KO), niepokonany od 2007 roku, wczoraj na gali w Bangkoku po raz kolejny obronił swój pas WBC, pokonując wyraźnie na punkty Edgara Sosę (43-7, 26 KO), byłego czempiona wagi junior muszej. Dla Wonjongkama był to też najpoważniejszy rywal od czasu zwycięskiej walki z aktualnym mistrzem WBA w wadze koguciej Koki Kamedą (26-1, 16 KO) w marcu ubiegłego roku.
Wonjongkam znany jest ze specyficznego sposobu prowadzenia swojej kariery. Pas WBC zdobył aż 10 lat temu, demolując w pierwszej rundzie Malcolma Tunacao i bronił tego trofeum 17 razy, zanim nie stracił go w 2007 roku, przegrywając na punkty po wyrównanej walce z Daisuke Naito. W rewanżu tylko zremisował ze swoim pogromcą i tytuł odzyskał dopiero dwa lata później. Wczorajsza walka z Sosą była piątą obroną od tamtego czasu. Między kolejnymi obronami mistrzowskiego tytułu, tajski mistrz toczy wiele walk z często zupełnie przypadkowymi rywalami, o ujemnym bilansie a nawet debiutantami, stąd jego imponujący na papierze rekord. Tym razem jednak potwierdził swoją klasę w starciu z groźnym oponentem i w zaawansowanym jak na tę kategorię wagową wieku 34 lat, umocnił swój status żyjącej legendy.
Kasia Niedźwiecka, prawa ręka Mariusza Kołodzieja w Global Boxing, wraz z zawodnikami tej grupy, Mariuszem Wachem (25-0, 13 KO) i Kamilem Łaszczykiem (4-0, 3 KO) nagrali dla polonijnego portalu w USA zaproszenie na "polską" galę, która odbędzie się już 5 listopada w Mohegun Sun Casino w Uncasville.
15 października w katowickim "Spodku" odbyła się kolejna gala z cyklu Wojak Boxing Night. W pojedynku wieczoru Damian Jonak (31-0-1, 20 KO) wyraźnie pokonał Alexa Bunemę, a wcześniej kibice oglądali zwycięstwa między innymi Artura Szpilki, Krzysztofa Zimnocha, Cezarego Samełki czy Izuagbe Ugonoha. Zapraszamy do obejrzenia kilkunastominutowego filmu podsumowującego galę.
Planowana na 12 listopada walka mistrza świata federacji WBA w wadze średniej - Giennadija Gołowkina (21-0, 18 KO) z Amerykaninem Lajuanem Simonem (23-3-2, 12 KO) została odwołana bez podania przyczyny.
Wiadomo już, że 29-letni Kazach wystąpi 10 grudnia w Dusseldorfie na gali Kliczko-Mormeck, ale póki co nie znamy nazwiska jego przeciwnika. Do imprezy pozostało jeszcze kilka tygodni, istnieje więc szansa, że rywal nie będzie przypadkowy.

Ciekawy prospekt wagi super średniej, Amerykanin Edwin Rodriguez (20-0, 14 KO) pokonał Willa Rosinsky'ego (14-1, 8 KO) na gali w Mashantucket. Walka była wyrównana, z lekką przewagą pochodzącego z Dominikany Rodrigueza.
''La Bomba'' wielokrotnie trafiał niesamowicie twardego Rosinsky'ego kombinacjami ciosów i zasłużenie zwyciężył, ale przeciwnik z pewnością wygrał kilka rund. Rosinsky z powodzeniem uruchamiał lewą rękę i sprawił Rodriguezowi sporo kłopotów, dlatego dużym zaskoczeniem była dominacja ''La Bomby'' na kartach sędziowskich. Rodriguez zwyciężył jednogłośnie na punkty (100-90 u wszystkich sędziów).