Jutro w Ludwigsburgu Marco Huck (33-1, 24 KO) będzie bronił tytułu mistrza świata WBO wagi cruiser. Jego przeciwnikiem będzie Argentyńczyk Rogelio Rossi (17-2-1, 11 KO). Huck wniósł dzisiaj na wagę równe 90 kilogramów, natomiast Rossi był minimalnie lżejszy - 89,6 kg.

- Dlaczego Pana zdaniem boks znajduje się w kryzysie?
Ahmet Oener: Istnieje kilka różnych powodów. W Stanach głównym z nich jest coraz mniejsza ilość znanych nazwisk i wielkich walk. Jedynym topowym przedsięwzięciem byłaby dzisiaj organizacja pojedynku Pacquiao-Mayweather. W dalszym kręgu nie ma dzisiaj tak wielu godnych uwagi zawodników, jak to bywało jeszcze kilka lat temu. Fakt, że pojedynek Hopkinsa z Dawsonem był oferowany w systemie PPV, sugeruje, że za Oceanem nie ma dzisiaj zbyt wielu dobrych walk. W Niemczech z kolei, przede wszystkim brakuje pieniędzy. W momencie kiedy stacja telewizyjna ZDF wycofała się z gry, niemal natychmiast upadło Universum. Niemiecki rynek załamuje się jak domek z kart. Jedynymi ludźmi, którzy jak zawsze, poradzili sobie w tym trudnym momencie byli Kliczkowie. Wszyscy inni mają problemy. Telewizja ARD ograniczyła finansowanie gal Sauerlanda, dlatego grupa Sauerland Event zaczyna bazować obecnie na rynku skandynawskim. Felix Sturm, który niedawno zarabiał przy okazji każdej walki wielkie pieniądze w kanale Sat.1 również nie ma już tak silnej pozycji. Magdeburska grupa SES jakoś tam jeszcze, skromnie bo skromnie, egzystuje dzięki transmisjom swoich małych gal w Sport1 lub w kanałach telewizyjnych wschodniej Europy.Z braku pieniędzy spada jakość bokserskiego widowiska.
- Organizowana przez Pana w miniony piątek gala boksu obróciła się w farsę. Przepraszam za wyrażenie, ale to, co wyprawiał sędzia Manfred Kuechler było po prostu groteskowe. Co się tam, Pana zdaniem, stało?
AO: Już podczas tego wieczoru powiedziałem znajomym, którzy byli w moim towarzystwie, że to co widzą jest bardzo złą reklamą dla boksu. Mogę pójść dalej i powiedzieć, że była to jedna z najgorszych nocy "Areny" w ciągu 5 lat. Ale to się zdarza. Chciałbym zaznaczyć, że następnym razem zaoferuję kibicom program, który spełni nasze i ich ambicje. Alexander Petkovic słabym występem sam sobie wyrządził krzywdę i powinien zacząć myśleć o zakończeniu kariery. Manfred Kuechler miał zły dzień, ale nie możemy zapominać, że sędzia musi w ringu podejmować natychmiastowe decyzje. Nie jest możliwe, by obserwował wszystkie zdarzenia pod różnym kątem. Naprawdę nie wiem, jak dopatrzył się niskich ciosów, ale faktycznie bywa tak, że sędzia podejmuje czasem w ringu błędne decyzje.
- Być może sędzia Kuechler kierował się nie tylko swoją ringową intuicją, ale chciał Panu wyświadczyć przysługę, by i Pan był współodpowiedzialny za to, co się stało?
AO: Takie złe decyzje sędziowskie nie są dobre dla mnie, wręcz mogą mi zaszkodzić, bo każdy może wtedy powiedzieć: "Słuchaj, Oener znowu kogoś oszukał". Nie, to jest nonsens. Petkovic nie ma podpisanego ze mną kontraktu - po prostu dogadaliśmy się, że wystąpi na mojej gali. W żaden sposób nie skorzystałbym na jego zwycięstwie. Denerwują mnie takie opinie, bo takie gówno rzuca teraz cień na mnie, jako na promotora. To sam Petkovic własnymi skargami i lamentami wpływał na decyzje sędziego, który mu uległ. To wstyd.
- Rozmawiał Pan wówczas z Kuechlerem i Petkovicem? Wyraził swoje niezadowolenie?
AO: Petkovic przeprosił mnie za słabą walkę. Powiedział, że był zszokowany, gdy zobaczył film ze swoim występem. Myślę, że będzie miał o czym myśleć. Prawda, jest taka, że nikt z tego incydentu nie skorzystał, a powstała wielka szkoda. Z Kuechlerem nie rozmawiałem. Nie jest moim zadaniem, by wskazywać arbitrom ich błędy. Od tego jest federacja.
- Ostatnio, w związku z walkami Huck-Lebiediew i Hernandez-Cunningham mówiło się dużo o niezależności arbitra ringowego, sędziów punktowych i lekarzy. Niedawno w centrum zainteresowania opinii publicznej była grupa Sauerlanda, wcześniej Universum, a teraz mówi się o walce Petkovic-Salif. Czy nadal uważa Pan, że boks w Niemczech odbywa się na uczciwych zasadach?
AO: Myślę, że ten problem nie jest typowy tylko dla Niemiec. Wątpliwe decyzje sędziów zdarzają się na całym świecie. Pierwsze co mi przychodzi do głowy to walka Hopkins-Dawson. Podobnie jak u nas, tamtego wieczora byli sami przegrani. Werdykty korzystne dla gospodarzy zdarzają się na całym świecie. Spójrzmy choćby na Mormecka, najbliższego rywala Kliczki. Odkąd w 2009 roku przeszedł do wagi ciężkiej, trzy razy walczył w Paryżu, a znam wielu, którzy są przekonani, że nie wygrał żadnej z tych walk. Niemniej jednak trzykrotnie odniósł na własnym ringu zwycięstwo na punkty. Sturm został okradziony w walce z De La Hoyą, Axel Schulz został pozbawiony wygranej z George`em Foremanem. Przyjezdnemu pięściarzowi zawsze i wszędzie trudno jest o wygraną.
Aleksander Powietkin (22-0, 15 KO) nie próżnuje przed pierwszą obroną wywalczonego pod koniec sierpnia tytułu WBA World w kategorii ciężkiej. Wspólnie ze swoimi kolegami przygotowującymi się do gali w stolicy Rosji (4 listopada m.in. starcie Lebiediew - Toney) 32-latek podtrzymuje kondycję w podmoskiewskim Czechowie. Pod nieobecność Teddy'ego Atlasa, o formę "Rosyjskiego Wojownika" dba Kostya Tshyu, od kilku miesięcy pierwszy skoleniowiec Denisa Lebiediewa. Tytułu WBA Powietkin ma bronić 3 grudnia w Helsinkach, gdzie w głównym pojedynku wieczoru mamy ujrzeć Roberta Heleniusa.
Dominik Britsch (25-0, 9 KO), nadzieja grupy Sauerland Event na kolejny tytuł mistrza świata, na jutrzejszej gali w Ludwigsburgu zmierzy się z journeymanem Billym Lyellem (24-9, 5 KO), który w swojej karierze mierzył się już takimi zawodnikami jak Kirkland, Chavez, Duddy, Sylvester, czy Martirosyan.
TYPUJ, WYGRYWAJ I ZARABIAJ Z UNIBETEM >>
Zdecydowanym faworytem tego pojedynku jest 24-letni Niemiec, który póki co absolutnie nie przekonuje i trudno spodziewać się po nim większych sukcesów w najbliższym czasie. Starszy o kilka lat Lyell zwykle jest dobrze przygotowany do swoich występów i zapewne sprawi Britschowi sporo problemów, jednak na niemieckim ringu na pewno okaże się to za mało, by zwyciężyć.
Wygrana Britscha - 1.10
Remis - 31.00
Wygrana Lyella - 6.50
W półfinale 8. Mistrzostw Europy Kobiet w Boksie wystąpiły dzisiaj cztery reprezentantki Polski, z których dwie: Sandra Drabik (54 kg) i Sylwia Kusiak (81 kg), wygrały swoje pojedynki i awansowały do jutrzejszego finału. Tym razem nie powiodło się dwóm bardziej od nich doświadczonym koleżankom - Karolinie Michalczuk (54 kg) i Katarzynie Furmaniak (69 kg), które z Rotterdamu przywiozą brązowe medale. Zapraszamy do fotogalerii z półfinałów.
5 listopada ponownie na Wyspy Brytyjskie zawita Michael Katsidis (28-4, 23 KO). Waleczny Australijczyk w przeszłości pokonał m.in. Kevina Mitchella i Garetha Earla, a teraz zapoluje na Ricky'ego Burnsa (32-2, 9 KO).
28-letni "Rickster" z wielkim szacunkiem wyraża się o efektownym Katsidisie. Zwycięzca walki rozegranej na Wembley Arena zgarnie pas WBO Interim w kategorii lekkiej.
- Pojedynek z Katsidisem będzie dla mnie większym wyzwaniem niż starcie z Romanem Martinezem. Michael jest jednym z najwspanialszych pięściarzy dzisiejszych czasów, przegrywał jedynie z najlepszymi. Muszę pozostawać w ciągłym skupieniu. Najtrudniej będzie w pierwszej fazie walki, ponieważ Katsidis potrafi wywierać presję, więc będę musiał trzymać go na dystans – powiedział Burns.
Niepokonany rosyjski pięściarz wagi ciężkiej, Magomed Abdusalamow (10-0, 10 KO) kolejny pojedynek stoczy 20 listopada podczas gali boksu zawodowego w Las Vegas. Jego rywalem w zakontraktowanym na 8 starć boju będzie Amerykanin Rich Power (15-1, 11 KO), który jedynej porażki doznał w ub. roku w starciu z Anglikiem Tysonem Fury (16-0, 11 KO).
Będzie to dla Rosjanina kolejny krok w kierunku większych walk. Przypominamy, że Abdusalamow całkiem niedawno deklarował chęć rywalizacji z czołowymi zawodnikami wagi ciężkiej, m.in. z Chrisem Arreolą, Tomaszem Adamkiem, czy Rusłanem Czagajewem.
12 listopada - po raz trzeci w Gdyni - odbędzie się gala boksu zawodowego z cyklu "Wojak Boxing Night". W walce wieczoru wystąpi na niej, wracający do zdrowia po kontuzji, której doznał przed wrześniową galą we Wrocławiu, Paweł Kołodziej (28-0, 16 KO). Wczoraj odbyła się konferencja prasowa zapowiadająca galę. Grupę 12 Rounds KnockOut Promotions na spotkaniu z dziennikarzami reprezentowali jej współwłaściciel Piotr Werner oraz Izuagbe Ugonoh (4-0, 3 KO), który w Gdyni zaprezentuje się na dystansie czterech rund.
Już dziś w nocy na gali w Foxwoods Resort w Mashantucket (Connecticut) dojdzie do bardzo ciekawej potyczki dwóch niepokonanych prospektów. Edwin 'La Bomba' Rodriguez (19-0, 14 KO) na dystansie dziesięciu rund zaboksuje z Willem Rosinskym (14-0, 8 KO).
W karierze amatorskiej obydwaj zdobywali tytuły mistrza Stanów Zjednoczonych, z tą tylko różnicą, że Rodriguez w wadze średniej, a Rosinsky w półciężkiej. Dziś zmierzą się w umownym limicie i obydwaj wnieśli na wagę po 171 funtów.
TYPUJ, WYGRYWAJ I ZARABIAJ Z UNIBETEM >>
Wygrana Rodrigueza - 1.15
Remis - 26.00
Wygrana Rosinsky'ego - 5.25
- Po pierwszej rundzie znowu przegrywałam, ale z czasem przejęłam kontrolę nad pojedynkiem. W całej walce było bardzo dużo klinczu, z którego zawsze wychodziłam z ciosem. Troszkę niepotrzebnie wpadałam głową, ale jak mówią: zwycięzców się nie sądzi. Teraz czas na Rosjankę! - powiedziała po walce Sylwia Kusiak, która półfinale pokonała na punkty Innę Szewczenko z Ukrainy.
Już jutro wieczorem na gali w Ludwigsburgu swój kolejny pojedynek stoczy kreowany na przyszłego mistrza świata wagi ciężkiej Kubrat Pulew (13-0, 6 KO). Przeciwnikiem bułgarskiej 'Kobry' będzie Travis Walker (38-6-1, 30 KO), który w ostatnim czasie pozbierał się nieco po gorszej passie i z pewnością będzie miał ochotę na sprawienie niespodzianki.
TYPUJ, WYGRYWAJ I ZARABIAJ Z UNIBETEM >>
Bez wątpienia faworytem tej potyczki będzie 30-letni Pulew, który ma już na rozkładzie kilka bardzo interesujących nazwisk, jednak nie bez znaczenia może okazać się fakt, że przed rokiem Walker dał wyrównaną walkę Rusłanowi Czagajewowi, który w ringu mocno przypomina przecież wielką gwiazdę boksu amatorskiego. Pojedynek został zakontraktowany na dwanaście rund, a w jego stawce znajdzie się wakujący pas IBF International. w wadze ciężkiej.
Wygrana Pulewa - 1.10
Remis - 34.00
Wygrana Walkera - 6.50
Na gali w Bangkoku Pongsaklek Wonjongkam (83-3-1, 45 KO) po raz kolejny obronił tytuł mistrza świata federacji WBC w wadze muszej. 34-letni mańkut po dwunastu rundach pokonał jednogłośnie na punkty obowiązkowego pretendenta - Edgara Sosę (43-7, 26 KO).
Od samego początku tajski mistrz kontrolował tempo walki i dominował nad meksykańskim przeciwnikiem. Wonjongkam bił częściej i celniej, co przełożyło się na punktację sędziów. Po ośmiu starciach champion prowadził 79-73, 79-73 i 80-72.
Sosa, który przed walką zapowiadał, że wygra przed czasem do końca dziewiątej rundy, wziął się do roboty dopiero w końcówce i zdołał nieco zniwelować stratę, lecz i tak przegrał wyraźnie na wszystkich kartach punktowych (117-110, 116-111, 117-110).
Zapraszamy na fragment treningu Piotra Burzyński w warszawskim klubie "Action". Pięściarz amatorski tarczuje z trenerem Jarosławem Soroką, który jest drugim trenerem grupy O'chikara Gmitruk Team.
Wczoraj po naradzie federacja WBC postanowiła przywrócić mistrzowski tytuł w wadze półciężkiej Bernardowi Hopkinsowi (52-6-2, 32 KO), który utracił po pojedynku z Chadem Dawsonem (30-1, 18 KO). Walka zakończyła się w dość kontrowersyjnych okolicznościach, gdy Dawson w nieprzepisowy sposób zrzucił z siebie "Kata", a sędzia ringowy ogłosił wygraną pretendenta. Promotor "Bad Chada", Gary Shaw nie może pogodzić się z decyzją federacji i liczy, że zawodnicy jak najszybciej ponownie spotkają się w ringu.
- Hopkins pierwszy sfaulował Chada wskakując na niego. Również mógł spowodować kontuzję. To wina Hopkinsa, że walka zakończyła się tak, a nie inaczej. Chciał, aby pojedynek jak najszybciej się zakończył. To nie pierwszy raz, gdy Hopkins udawał. Liczę, że spotkają się ponownie jak najszybciej i Chad udowodni kto jest lepszy - powiedział Shaw.
Były mistrz świata wagi super średniej, niepokonany na zawodowych ringach Niemiec Sven Ottke (34-0, 6 KO) w wywiadzie dla Sport Bild skrytykował cechy aktualnie walczących niemieckich bokserów. Dostało się m.in. Felixowi Sturmowi, Arthurowi Abrahamowi, Marco Huckowi i innym. Oto przemyślenia byłego czempiona, którego w amatorskich czasach czterokrotnie pokonał (w tym 3 razy przez nokaut) ówczesny mistrz Polski wagi średniej i półciężkiej, Henryk Petrich.
Niemieccy bokserzy: Niemcy żyją zbyt dobrze. Nikt nie chce tu ciężko pracować. W USA jest niemal analogiczna sytuacja i dlatego od wielu lat waga ciężka za Oceanem jest w stanie zapaści. W Stanach utalentowana młodzież woli wybrać łatwiejszą drogę i stać się koszykarzami lub piłkarzami.
Bokserski biznes: Boks to oszukańczy biznes, w którym działa wielu przestępców. Dane o honorariach, które podawane są w prasie, nie mają nic wspólnego z tymi, które zostają faktycznie wypłacane. Promotorzy chcą po prostu za wszelką cenę sprawić, by walki były bardziej interesujące. Ja - na szczęście - seryjnie broniłem swoich tytułów i na brak pieniędzy nie mogę narzekać.
Felix Sturm: Nie jest już tym samym zawodnikiem, co niegdyś. Od czasu, kiedy stał się promotorem, sam szuka dla siebie rywali i niedbale przygotowuje się do walk. W ostatnim pojedynku został porozbijany przez rywala [Matthew Macklina - przyp. red.], ale mimo to został ogłoszony zwycięzcą. To niszczy boks.
Arthur Abraham: Radzę mu, by wrócił do wagi średniej, bo w super średniej stał się dla wszystkich pośmiewiskiem.
Marco Huck: Od razu widać, że Huck wywodzi się z kickboxingu. Wydaje się być niezręczny. Marco to miły facet, ma silną wolę, ale powinien więcej nad sobą pracować. Przygotowując Hucka do walki, musisz położyć go wieczorem do łóżka, a rano obudzić, wziąć za rękę i zaprowadzić na ring. W przeciwnym razie wymknie się spod kontroli.
O zmianach nazwisk (Hukic-Huck, Abrahamyan-Abraham, Catic-Sturm): To jest śmieszne i nienaturalne. Dlatego mam szacunek do Kliczków, za to, że nie postąpili podobnie.
Robert Stieglitz: Nie zna go żaden kibic.
Bracia Kliczkowie: Władimir jest lepszy technicznie, ale Witalij, wykorzystując prostą motorykę bije z siłą konia. Mam wrażenie jakby rzucał kamieniami. Poza tym bije celniej niż jego brat.
Transmisje gal bokserskich: Marzy mi się, by transmisje zaczynały się o godz. 20.15. Jestem bardzo wściekły, kiedy włączam telewizor o 22.15, a walka wieczoru zaczyna się dopiero o 23.30. Przez całą godzinę muszę patrzeć na rozmaite pseudo-znakomitości i samozwańczych pretendentów. Dramat.
Czas biegnie szybko. Od bolesnego sprowadzenia na ziemię Tomasza Adamka przez Witalija Kliczkę minęło już półtora miesiąca. Powoli będzie zbliżał się czas ponownego wyjścia na ring „Górala”. Z kim mógłby się zmierzyć najlepszy polski pięściarz?
– Na pewno najpierw potrzebuję rywala klasy B
ALEKSANDER POWIETKIN
Jedyny zawodnik w wadze ciężkiej poza braćmi Kliczko (a ci z Polakiem walczyć szybko nie będą), z którym starcie toczyłoby się o jakąś wymierną stawkę. Rosjanin jest posiadaczem mistrzowskiego pasa federacji WBA w wersji Regular (superczempionem jest Władimir Kliczko). Takie starcie nie interesuje jednak obu pięściarzy. – Co on ma za pas! Wicemistrza świata. Ja chcę prawdziwego czempiona.– mówił w „Przeglądzie Sportowym” Adamek, a „Sasza” chyba uparł się, aby bronić tytułu w walce z którymś z Amerykanów.
Szanse na starcie: 10 proc.
W hali Szczecińskiego Domu Sportu, w dniu 15.10.2011 odbyły się Eliminacje do Pucharu Polski kadetów oraz juniorów. Zawody obywały się pod dyktando zawodników BKS Skorpion Szczecin.
Najładniejszym pojedynkiem eliminacji była walka aktualnego wice Mistrza Polski Juniorów Radomira Obruśniaka (KSW Róża Karlino) z Tomaszem Resołem (BKS Skorpion Szczecin). Zawodnik w tym pojedynku pokazał, że zmiana kategorii wagowej pozytywnie wpływa na jego rosnąca dyspozycję w ringu.
Coraz wiecej źródeł donosi o chęci zorganizowania przez telewizję Showtime gali boksu zawodowego w ostatni dzień roku. Według najnowszych informacji, dwoma najważniejszymi walkami wieczoru byłyby pojedynki Tavorisa Clouda (23-0, 19 KO) z Zsoltem Erdeiem (33-0, 18 KO) oraz Corneliusa Bundrage (31-4, 18 KO) z Deandre Latimorem (22-3, 17 KO).
Prawdopodobnie gala odbędzie się w St. Louis w stanie Missouri - rodzinnym mieście 'Byka'. Latimore jest tam bardzo popularny, a jego walkę z Corym Spinksem w 2009 roku oglądało z trybun blisko 10,000 widzów. Cloud oraz 'K9' Bundrage również toczyli już pojedynki przed tamtejszą publicznością, więc impreza ma szansę odnieść spory sukces. Mówi się, że na gali wystąpi również inny miescowy zawodnik - Ryan Coyne (18-0, 7 KO).

Amerykanin Cedric Boswell (35-1, 26 KO) twierdzi, że 3 grudnia w Helsinkach stoczy walkę z mistrzem świata WBA 'regular', Aleksandrem Powietkinem (22-0, 15 KO). Rosjanin trenuje obecnie z Denisem Lebiediewem (22-1, 17 KO) i Kostyą Tszyu. ''The Boz'' poinformował prasę o pozytywnie zakończonych negocjacjach z ludźmi Powietkina i podpisanym przez siebie kontrakcie.
- Dziękuję Bogu! Nie myślałem, że ten dzień kiedykolwiek nastąpi. Wyzywałem na grudniowy pojedynek braci Kliczko. Po pokonaniu Powietkina chcę ich obu. Sparowałem z nimi. Wiem, że mam siłę i szybkość, która może ich pokonać. Mogę uniknąć ich lewych prostych i krosów. Wiem, jak z nimi walczyć i mój styl świetnie się do tego nadaje. Oni nigdy nie pokazują niczego nowego.
Najlepsze amatorskie pięściarki Starego Kontynentu rozpoczęły dzisiaj rywalizację o awans do finału 8. Mistrzostw Europy Kobiet w Boksie, które odbywają się w Rotterdamie. Wśród 40 zawodniczek znajduje się po 7 Rosjanek i Ukrainek, 4 Angielki, Polki i Turczynki, 2 Bułgarki, Holenderki i Walijki oraz po jednej zawodniczce z Armenii, Chorwacji, Czech, Francji, Irlandii, Rumunii, Szwecji i Węgier.
ZESTAW PAR WSZYSTKICH WALK PÓŁFINAŁOWYCH>>
W pierwszej serii walk półfinałowych Karolina Michalczuk (51 kg) zmierzy się z doświadczoną Francuzką Sarą Ourahmoune, a Sandra Drabik (54 kg - na zdjęciu) skrzyżuje rękawice z Ukrainką Iwanną Krupenia. W drugiej serii Katarzyna Furmaniak (69 kg) stawi czoło faworytce gospodarzy - Holenderce Marichelle de Jong, natomiast Sylwia Kusiak (81 kg) stoczy bój z Ukrainką Inną Szewczenko.
Kilka dni temu złożyliśmy wizytę w klubie bokserskim Broń Radom, gdzie młodzi pięściarze i ich szkoleniowcy starają się nawiązać do czasów świetności sekcji. Dawniej drużyna występowała w ekstraklasie, a jednym z jej reprezentantów był Kazimierz Paździor, złoty medalista olimpijski z 1960 roku. Dziś takich sukcesów nie ma, ale pasja członków klubu wcale nie jest mniejsza niż kiedyś. Pomimo trudnej sytuacji finansowej, zajęcia prowadzone przez Adama Jabłońskiego i Pawła Gaca odbywają się regularnie, a zawodnicy biorą udział w rozgrywkach na szczeblu krajowym. W najbliższych dniach na Bokser.org przedstawimy więcej materiałów z treningu pięściarzy Broni.
24-letni Haxhi ''Robin'' Krasniqi (36-2, 12 KO) zdobył pas WBO European wagi półciężkiej, pokonując na gali we Frankfurcie Francuza Abdelhakima Derghala (14-12-1, 8 KO). Francuz został poddany przez swój narożnik w czwartej rundzie. Derghal wylądował na deskach już w trzeciej rundzie, po potężnym ciosie Niemca z prawej ręki. Ten sam cios zakończył walkę w kolejnym starciu. Walka nie stała na wysokim poziomie, Krasniqui właściwie nie napotkał oporu.
Amerykanin Robert Hawkins (23-19, 7 KO) w 2007 roku pokonał Dominicka Guinna. Od tego czasu przegrał dziewięć walk z rzędu - dzisiaj pokonał go Francesco Pianeta (24-0-1, 14 KO), wygrywając jednogłośnie na punkty (80-72) po nieciekawej walce. Patrząc na dzisiejszy występ Pianety, trudno oczekiwać po tym zawodniku wielkich rzeczy w przyszłości.
W pierwszej serii walk półfinałowych 8. Mistrzostw Europy Kobiet w Boksie na ringu w Rotterdamie wystąpiły dwie reprezentantki Polski - Karolina Michalczuk (51 kg) i Sandra Drabik (54 kg - na zdjęciu).
Pierwsza z nich przegrała niestety na punkty (10-24) pojedynek z doświadczoną Francuzką Sarą Ourahmoune i nie awansuje po raz czwarty w karierze do finału mistrzostw Starego Kontynentu. Lepiej zaprezentowała się kielczanka, która po zaciętym boju wypunktowała (11-10) Ukrainkę Iwannę Krupenia i w sobotę wieczorem po raz pierwszy w karierze będzie rywalizować o tytuł mistrzyni Europy.
Jej finałową rywalką będzie aktualna mistrzyni świata, Rosjanka Elena Saweliewa, z którą Sandra wygrała w tym roku podczas międzynarodowego turnieju w Usti nad Łabą.
Serdecznie gratulujemy!
Bernard Hopkins (wciąż jeszcze 52-6-2, 32 KO) odzyskał tytuł mistrza świata federacji WBC w wadze półciężkiej i postanowił odpowiedzieć na ataki krytykujących go pięściarzy. Wśród nich znalazł się ostatni rywal 'Kata' - Chad Dawson (wciąż 31-1, 18 KO), ale także James Toney (73-6-3, 44 KO) oraz Antonio Tarver (29-6, 20 KO).
- Tak, chcę rewanżu i udowodnię w nim, że jestem prawdziwym mężczyzną. Chad Dawson nie jest kozakiem, tylko zwykłym śmieciem. Po walce opowiadał te wszystkie bzdury, ale pamiętam, że z tej dziwki uchodziło powietrze po ciosie na korpus - powiedział 46-letni Hopkins.
- Toney zawsze gada bzdury. Jest spłukany, walczy dla pieniędzy. Pamiętam, kiedy uszkodził ścięgno Achillesa. Padł wtedy na deski i płakał jak dziecko. James Toney jest nikim, w UFC obił go Randy Couture. Czy przypadkiem Toney nie wpadł kiedyś na dopingu? On próbuje się wypromować, żeby trochę dorobić - kontratakuje 'Kat'.
- Tarver też pieprzy bez sensu. Obiłem go, a on błagał Buddy'ego McGirta, żeby ten powiedział mu, jak uniknąć przegranej przed czasem. On też nie ma kasy i szuka ostatniej wypłaty. Tarver może sobie opowiadać te wszystkie bzdury, ale wszyscy wiedzą, że go zlałem, a potem miał jeszcze czelność opowiadać, że wygrałby ze mną przez nokaut... - kończy Hopkins.
W sobotni wieczór dojdzie do ciekawego starcia dwóch czołowych rosyjskich ciężkich. Mistrz Europy federacji EBA, Aleksander Ustinow (24-0, 19 KO), zaboksuje z lubiącym sprawiać niespodzianki Denisem Bachtowem (33-6, 23 KO).
TYPUJ, WYGRYWAJ I ZARABIAJ Z UNIBETEM >>
Faworytem bukmacherów jest blisko 35-letni Ustinow, jednak w swoich dotychczasowych występach ten niepokonany rosyjski olbrzym nie przekonywał, a nieco młodszy, lecz bardziej doświadczony Bachtow może okazać się jego najtrudniejszym przeciwnikiem.
Wygrana Ustinowa - 1.02
Remis - 50.00
Wygrana Bachtowa - 11.00

Ledwie co 31-letni były mistrz świata, David Haye (25-2, 23 KO), ogłosił zakończenie swojej kariery, na brytyjskim rynku wydawniczym pojawia się poświęcona mu biograficzna książka, napisana przez bliskiego przyjaciela pięściarza, dziennikarza sportowego Elliota Worsella.
386-stronicowa pozycja pt. "Making Haye" pojawi się w księgarniach już 27 października i zdaniem "Hayemakera" jest najbardziej kompletną i prawdziwą dokumentacją jego kariery sportowej oraz szczegółowo opisuje okoliczności i powody, które sprawiły, że Haye postanowił zakończyć sportową karierę.
W półfinale 8. Mistrzostw Europy Kobiet w Boksie, 21-letnia Sylwia Kusiak (81 kg) pokonała wyraźnie na punkty (17-10) Ukrainkę Innę Szewczenko i awansowała do jutrzejszego finału. Druga nasza reprezentantka, Katarzyna Furmaniak (69 kg) została uznana przez sędziów za pokonaną (10-21) w walce z faworytką gospodarzy, Marichelle de Jong.
Tym samym o złote medale mistrzostw Starego Kontynentu walczyć będą dwie reprezentantki Polski. Wcześniej awans wywalczyła Sandra Drabik (54 kg). Wielkie Gratulacje!

Mistrz świata WBO wagi średniej, Rosjanin Dimitrij Pirog (19-0, 15 KO) potwierdził doniesienia o negocjacjach w sprawie jego walki z mistrzem IBF, Australijczykiem Danielem Gealem (26-1, 15 KO). Walka miałaby się odbyć pod koniec grudnia, prawdopodobnie w Las Vegas.
- Natychmiast po zwycięstwie nad Dannym Jacobsem w 2010 roku, poprosiłem moich promotorów o zorganizowanie mi walki o kolejny pas mistrza świata. Nikt nie chciał jednak zmierzyć się ze mną. Złożyliśmy propozycje różnym mistrzom wagi średniej, ale żaden z nich nie odpowiedział. Jedynym bokserem, który chce z nami rozmawiać, jest mistrz IBF, Daniel Geale. Obecnie prowadzimy negocjacje. Podobnier jak ja, Geale potrzebuje dużej walki, by zaistnieć w amerykańskiej telewizji - powiedział Pirog.
Ma pseudonim "Zły", niedawno wyszedł z więzienia. Już teraz elektryzuje ludzi niczym młody Andrzej Gołota - czytamy w dzisiejszym wydaniu "Przeglądu Sportowego".
W sobotę Artur Szpilka (8-0, 6 KO) pokonał Owena Becka podczas gali w Katowicach Dla Polaka była to dopiero ósma zawodowa walka i trzecia w wadze ciężkiej. Wcześniej w tej kategorii „Zły" boksował... ponad dwie minuty. Tym razem, z byłym pretendentem do mistrzowskiego pasa, walczył trzy rundy. Do czwartej Beck już nie wyszedł. Jedno jest pewne: promotorzy Szpilki prowadzą jego karierę odważnie i w szybkim tempie. Owszem, Beck wybitnym pięściarzem nie był nawet w najlepszych czasach, a lata „świetności" ma za sobą, ale i tak zakontraktowanie młodzikowi kogoś z tak znanym nazwiskiem w środowisku jest nieczęstą praktyką. Z drugiej strony, rzadko zdarza się też, aby bokser, który w ringu pokazał się raptem kilka razy, wzbudzał tak wiele emocji.
Po występie w Katowicach Szpilka niewiele odpoczywał. Przedwczoraj przyjechał do Warszawy, wczoraj już trenował. 5 listopada zmierzy się w Uncasville z nieznanym jeszcze rywalem. Co prawda, fachowcy z witryny boxrec.com informują, że w przeciwnym narożniku pojawi się Joshua Harris, ale to historia.
– Najpierw my nie bardzo go chcieliśmy, a później sam zrezygnował, kiedy obejrzał Szpilkę w pojedynku z Beckiem – twierdzi promotor Artura Andrzej Wasilewski i dodaje: – W tej chwili kilku poważnych ludzi w USA pracuje nad organizacją walki, więc się nie martwię. Wiadomo, że to nie będzie pojedynek o mistrzostwo świata, bracia Kliczkowie zaś chyba nie mają wolnych terminów... A tak poważnie, szukamy solidnego rywala, jednak z mniej znanym nazwiskiem niż Beck.

Znany polskim kibicom m.in. jako sparingpartner Tomasza Adamka (44-2, 28 KO), niepokonany Malik ''King'' Scott (32-0, 11 KO) nie stoczył walki od prawie trzech lat, ale wciąż wierzy, że czekają go wielkie pojedynki. Oczywiście Scott twierdzi również - podobnie jak wielu współczesnych ''ciężkich'' - że stać go na pokonanie braci Kliczko.
- Chcę walczyć ze wszystkimi bokserami, których inni zawodnicy unikają. Amir Mansour to dobry pięściarz i bardzo chciałbym się z nim zmierzyć. Myślę, że moje umiejętności są lepsze i że mogę go pokonać. Kevin Johnson jest kolejnym bokserem, z którym nikt nie chce walczyć. Nie walczyłem tak długo z powodu kontuzji oraz problemów z menadżerem i promotorem, ale w tej chwili ciężko trenuję i czuję się świetnie - powiedział Scott.
- Powiedziałem mojemu promotorowi, Danowi Goossenowi, żeby załatwił mi walkę z Dimitrenką lub Powietkinem. Nie chcę walczyć z weteranami, chcę gości, którzy zmuszą mnie do wysiłku. Bracia Kliczko? Wierzę, że są najlepsi, gdyż mają doskonałą mentalność. Traktują boks bardzo profesjonalnie i wiedzą, jak używać swoich warunków fizycznych. Jestem jednak odpowiednim zawodnikiem, by ich pokonać - dodał ''King''.
Jesse Reid, były opiekun m.in. Lamona Brewstera i Rogera Mayweathera, obecnie pracuje z Malikiem Scottem (32-0, 11 KO). Trener należący do Bokserskiej Galerii Sław, który łącznie prowadził 23 mistrzów świata, uważa, że jego podopieczny może ponownie przynieść blask ospałej wadze ciężkiej.
Problem w tym, że były sparingpartner Tomasza Adamka jest nieobecny na zawodowych ringach prawie trzy lata, a zegar tyka coraz szybciej.
- Malik jest świetny, jego szybkość może zadziwiać. Scott ma za sobą bardzo bogate zaplecze amatorskie. Jego siła uderzenia jest większa niż uważa przeciętny obserwator. Cały czas nad tym pracujemy. Chcemy by pas mistrza świata wagi ciężkiej z powrotem wrócił na teren Stanów Zjednoczonych. Obecnie Malik jest najlepszym pretendentem – powiedział Reid.
Amerykański szkoleniowiec wyraził również swoją opinię na temat listopadowego pojedynku Manny’ego Pacquaio (53-3-2, 38 KO) z Juanem Manuelem Marquezem (53-5-1, 39 KO).
- Top Rank prowadzi karierę Pacquiao po mistrzowsku. Rywalami Filipińczyka są starsi pięściarze nie mający już tak wiele do zaoferowania. Marquez wychodząc po raz trzeci do Manny’ego udowodni, że ma wielkie jaja. Nie zmienia to faktu, że Meksykanin jest za mały i za stary, a jego ciało nie wygląda mistrzowsko. Marquez nie jest godnym rywalem dla Pacquiao – zauważa trener.
4 listopada w Moskwie legendarny James Toney (73-6-3, 44 KO) zmierzy się z Denisem Lebiediewem (22-1, 17 KO). Rosjanin walczy z odwrotnej pozycji i ma potężne uderzenie, czym przypomina dawnego rywala Toneya, Kazacha Wasilija Żirowa, z którym ''Lights Out'' zmierzył się 26 kwietnia 2003 roku w Mashantucket. Stawką był pas IBF wagi cruiser, należący do niepokonanego wówczas Żirowa. Walka zakończyła się wspaniałym zwycięstwem Amerykanina, po ostatnim gongu sędziowie punktowali 116-110 i dwa razy 117-109 - wszyscy na korzyść Toneya, który dał pokaz old-schoolowego boksu, nie marnując niemal żadnej okazji do skontrowania przeciwnika. W dwunastej rundzie Żirow wylądował na deskach i ledwo dotrwał do końca. To właśnie walkę z Kazachem najczęściej przypomina dzienikarzom pytany o pojedynek w Moskwie Toney. Czy James zdoła nawiązać do dawnej chwały? Przekonamy się o tym już niedługo, na razie delektujmy się najlepszymi akcjami walki Toney kontra Żirow.
W Gdyni w dniach 15-16 października z inicjatywy Uczniowskiego Klubu Sportowego "Sokół" odbył się IX Międzynarodowy Turniej Bokserski "Nadziei Olimpijskich". Na starcie stanęli zawodnicy z 17 klubów z Polski oraz goście z Litwy i Białorusi. K.S Boxing Team odniósł kolejny sukces sportowy zdobywając 4 złote oraz 2 srebrne medale.
Paulina Gruchała, Larysa Sabiniarz, Piotr Szczukowski oraz Kewin Gruchała stoczyli walki pokazowe,gdzie pokazali się z bardzo dobrej strony. Laureatem nagrody za najładniejszy pojedynek finałowy został Karol Gierszewski Novi Polnica,który po bardzo wyrównanej walce pokonał 3:0 Patryka Runowskiego z K.S Damnica.
Wyniki walk finałowych z udziałem złotych medalistów Teamu:
Młodzik:50kg.Kamil Kowalewski Boxing Team Chojnice - Rafał Tuchewicz Gwardia Szczytno 3:0
Młodzik:52kg.Jakub Kowalewski Boxing Team Chojnice- Mateusz Nowak Vera Tur Łódź 3:0
Kadet:52kg.Patryk Prądziński Boxing Team Chojnice - Mariusz Mazur 3:0
Junior:69kg.Patryk Godlewski Boxing Team Chojnice - Kamil Ziemek Viktoria Ostrołęka 2:1
2 miejsce i srebrne medale otrzymali:Kamil Kurs i Kamila Januszewska. (Boxing Team Chojnice)
Wyróżnieni zostali: najlepszy zawodnik - Modzisław Halubitski (Białoruś), najlepsza zawodniczka - Anna Januszewska (Czarni Słupsk), najlepszy gdynianin - Adrian Stępnowski (Sokół Gdynia) i najmłodszy finalista - Vargenij Hodar (Litwa).
29 października w Silute odbędzie się międzynarodowy mecz bokserski pomiędzy młodzieżowymi (plus trzech juniorów) kadrami Polski i Litwy.
Trener kadry, Zbigniew Raubo powołał na to spotkanie 12 młodych pięściarzy. Sa wśród nich juniorzy: Sebastian Rembecki (Górnik Wieliczka, 63 kg), Cezary Chmielnicki (Róża Karlino, 66 kg) i Daniel Król (Olimp Szczecin, +80 kg) oraz młodzieżowcy: Dawid Jagodziński (Astoria Bydgoszcz, 52 kg), Kazimierz Łęgowski (Ósemka Chojnice, 60 kg), Mateusz Majerczyk (Cios Adamek Gilowice, 60 kg), Rafał Perczyński (Gwardia Warszawa, 64 kg), Adam Ostrowski (Cios Adamek Gilowice, 69 kg), Adam Pawłowski (BKS Jastrzębie, 69 kg), Adam Plichta (Bukowina Wałcz, 75 kg), Jakub Goleniowski (Gwardia Wrocław, 91 kg) i Łukasz Sipowicz (Olimp Szczecin, +91 kg).
Karolina Michalczuk z Klubu Sportowego Paco nie zdołała awansować do sobotniego finału kategorii 51 kilogramów rozgrywanych w Rotterdamie 8 Mistrzostw Europy Kobiet w boksie. W półfinale podopieczna trenera Władysława Maciejewskiego zdaniem sędziów była gorsza od Sary Ourahmoune z Francji. Wynik 24:10 dla Francuzki dziwi, bo ta zadała dużo mniej ciosów od zawodniczki lubelskiego Paco, cały czas broniła się przed naporem naszej reprezentatki, w dodatku co rusz klinczując Zresztą oceńcie pojedynek sami.
Po nieudanych negocjacjach z Sergio Martinezem obóz Dmitrija Piroga (19-0, 15 KO) w dalszym ciągu szuka ciekawych rozwiązań dla niepokonanego Rosjanina. Media donoszą, że mistrz świata WBO w kategorii średniej zmierzy się z Danielem Gealem (26-1, 15 KO) w pojedynku unifikacyjnym.
Australijczyk w maju pokonał niejednogłośną decyzją sędziów Sebastiana Sylvestra i zabrał Niemcowi tytuł czempiona IBF. Od tamtej pory raz skutecznie bronił swojego trofeum – 30-latek zwyciężył na punkty Eromosele’a Alberta w rodzinnych stronach.
Rosyjsko-australijska konfrontacja miałaby się odbyć 31 grudnia. Bezpośrednią transmisją zainteresowana jest telewizja Showtime.
Niepokonany na zawodowych ringach Ryan Coyne (18-0, 7 KO), który przez większość swojej kariery występował w wadze junior ciężkiej, postanowił zejść do dywizji półciężkiej. 29-letni 'Irish Outlaw' na co dzień waży zdecydowanie mniej niż 200 funtów, a w dodatku w Stanach Zjednoczonych kategoria cruiserweight nie cieszy się dużą popularnością i właśnie te dwa czynniki skłoniły Ryana do próby zejścia w dół.
- Byłem małym junior ciężkim i stąd mała ilość nokautów w moich walkach. W półciężkiej będę całkiem dużym zawodnikiem, więc powinno być mi łatwiej - oświadczył Coyne.
- Ostatni pojedynek był zakontraktowany na limit 183 funtów i wygrałem już w pierwszej rundzie. Być może jeszcze przed końcem roku uda mi się zrobić limit wagi półciężkiej. Następna walka będzie w limicie 178 albo 179 funtów, ale potem zejdę do 175. Jeśli uda nam się zorganizować pojedynek o jakiś tytuł to od razu zrobię wymagany limit - zapewnia promowany przez Dona Kinga pięściarz.
Były mistrz trzech kategorii wagowych, Fernando Montiel (46-3-2, 36 KO), przeszedł kompletne badania lekarskie, które nie wykazały żadnego uszczerbku na zdrowiu meksykańskiego wojownika. W lutym 'Cochulito' został znokautowany przez Filipińczyka Nonito Donaire (26-1, 18 KO) i choć od tego czasu stoczył już dwie zwycięskie walki, jego opiekunowie chcieli raz jeszcze upewnić się, że Montiel jest całkowicie zdrowy i zdolny do kontynuowania kariery.
- W przyszłym roku Fernando powalczy o tytuł mistrza świata w w czwartej kategorii wagowej - wyznał Manuel Montiel, ojciec i trenera pięściarza. Wiadomo już, że kolejną walkę 'Cochulito' stoczy 19 listopada, lecz nie podano jeszcze nazwiska przeciwnika, ani nawet nazwy obiektu, na jakim odbędzie się pojedynek.