Były mistrz dwóch kategorii wagowych, Juan Manuel Lopez (31-1, 28 KO), na początku bieżącego miesiąca udanie powrócił na ring po pierwszej w karierze porażce. 'Juanma' tłumaczył swą jedyną przegraną gorszą dyspozycją, a media spekulowały na temat jego problemów z wagą. Sam Portorykańczyk do niedawna zarzekał się, że w dywizji piórkowej czeka go już tylko rewanż z Orlando Salido (36-11-2, 24 KO), jednak najwyraźniej w ostatnim czasie zmienił zdanie.
- W piórkowej czuję się dobrze i myślę, że powinienem tu zostać. W styczniu lub lutym chciałbym zmierzyć się z Salido, ale mamy wiele możliwości. Muszę poprawić drobne błędy i wszystko będzie w porządku. Chcę rewanżu i odwetu za jedyną porażkę - powiedział 28-letni Lopez. - Showtime i HBO nie mogły zmieścić tej walki przed końcem roku, ale wrócimy do rozmów za kilka miesięcy. Salido chce tej pojedynku tak samo jak ja.

W sobotę Bernard Hopkins (52-6-2, 32 KO) stracił tytuł mistrza świata WBC wagi półciężkiej w bardzo kontrowersyjnych okolicznościach. Werdykt walki z Chadem Dawsonem (31-1, 18 KO) wciąż może zostać zmieniony, natomiast Frank Warren, promotor mistrza świata WBO Nathana Cleverly'ego (23-0, 11 KO) wciąż ma nadzieję na zorganizowanie walki Hopkinsa z Walijczykiem.
- Przegrana Hopkinsa była kontrowersyjna, więc wciąż chcę doprowadzić do walki Nathana z Hopkinsem. Możesz pokonać Hopkinsa szybkością i Nathan ma odpowiednią szybkość - powiedział Warren. Walka Hopkins - Cleverly miałaby się odbyć w przyszłym roku w Cardiff, na stadionie Millennium. Do walki namawia również pogromca ''Kata'', rodak Cleverly'ego Joe Calzaghe, który uważa, że styl młodego Walijczyka nie będzie dla Amerykanina wygodny.

5 listopada w Mohegan Sun Arena w Uncasville, podczas ''polskiej'' gali, której pojedynkiem wieczoru będzie starcie Mariusza Wacha (25-0, 13 KO) z Oliverem McCallem (56-11, 37 KO), walkę stoczy również Przemysław ''The Machine'' Majewski (17-0, 11 KO). Jego przeciwnikiem będzie mocno bijący, niebezpieczny Kolumbijczyk Dionisio Miranda (21-7-2, 18 KO). Stawką pojedynku będzie wakujący pas NABF (mistrza Ameryki Północnej).
- Dionisio Miranda jest trudnym przeciwnikiem, ale to jest dla mnie odpowiednia walka w tym momencie. Każde kolejne starcie jest trudniejsze, ale ja jestem coraz lepszy. Dobre występy pod presją w dużych walkach - to jedyna droga, by zapewnić sobie szacunek i wierność kibiców. Chcę kontynuować mój rozwój - powiedział Majewski, który zajmuje obecnie siódme miejsce w rankingu WBO wagi średniej.

Były mistrz świata dwóch kategorii, Jorge Linares (31-2, 20 KO) przegrał w sobotę przez techniczny nokaut w jedenastej rundzie z Antonio DeMarco (26-2-1, 19 KO), który zdobył wakujący tytuł mistrza świata WBC wagi lekkiej. ''Złoty Chłopiec'' nie zgadza się z decyzją sędziego i uważa, że walka została przedwcześnie przerwana.
- Myślę, że sędzia nie miał racji, wciąż nie rozumiem, czemu przerwał walkę. Mówi, że to przez moje rozcięcia i krwawienie, ale on nigdy nie dał mi szansy na przetarcie twarzy kilka rund wcześniej. Były chwile, kiedy nic nie widziałem i byłem zmuszony do przecierania twarzy rękawicą - to tylko powiększyło rozcięcia - powiedział Linares.
- DeMarco wie, że nie wygrał tej walki. Miał po prostu szczęście. Nie byłem bliski upadku na deski i dlatego wymieniałem z nim ciosy. Świetnie czułem się fizycznie i byłem gotowy na piętnaście rund. On nie mógł mnie znokautować i wiedział o tym - dodał Wenezuelczyk.
Wielkie serce do walki Pawła Wolaka (29-1-1, 19 KO) po raz kolejny zostało docenione. "Wściekły Byk" został wybrany najlepszym bokserem roku w stanie New Jersey. Tytuł ten przyznała mu Galeria Sław New Jersey.
W marcu tego roku Wolak świętował swój największy sukces, 30-latek pokonał wówczas byłego mistrza świata Yuriego Foremana. Cztery miesiące później stoczył niezapomniany bój z Delvinem Rodriguezem. Po 10. niezwykle zażartych rundach sędziowie ogłosili remis, a Polak kończył pojedynek z niewyobrażalną opuchlizną oka. Już 3 grudnia na wielkiej gali Cotto vs Margarito w słynnej Madison Square Garden dojdzie do rewanżowego starcia.
- Zostałem uznany najlepszym bokserem roku w New Jersey. Wielkie podziękowania dla wszystkich dzięki którym mogło do tego dojść - poinformował sympatyczny Wolak.
04.10.2011 - Pod koniec swojej wizyty w Polsce Tomasz Adamek zagościł w trójmieście, gdzie dla firmy Las Vegas Power Energy Drink kręcił spot nowego napoju energetycznego, którego został twarzą. Pierwszy dzień zdjęciowy rozpoczął się wcześnie bo o 4:30. Ujęcia kręcone były w Gdańsku na industrialnych terenach postoczniowych. W spocie gram po prostu siebie - mówi Adamek. Widz obserwuje trening, który jest porannym joggingiem. Zawsze pod ręką mam napój energetyczny który pomaga uporać się ze zmęczeniem - dodaje Tomek. W trakcie zdjęć do boksera podchodziło wielu stoczniowców, a Adamek bardzo chętnie pozował z nimi do zdjęć.

Pochodzący z Samoa australijski ''ciężki'', Alex Leapai (23-3-3, 18 KO) w najbliższy piątek, 21 października zmierzy się z Rosjaninem Jewgienijem Orłowem (13-9-1, 8 KO) w Queensland. Leapai jest mocno promowany w Australli i każda jego walka jest tam kreowana na duże wydarzenie.
- Orłow przyjechał do Australii, by wygrać, ale jesteśmy przekonani o zwycięstwie Alexa. Orłow stoczył kilka długich pojedynków z zawodnikami światowej klasy. Kubrat Pulew wygrał z nim w siedmiu rundach, a Francesco Pianeta nie zdołał zakończyć walki z Rosjaninem przed czasem. Alex jest wysoko notowany w rankingu Boxrec, wyżej niż kilku zawodników klasyfikowanych w rankingach najpoważniejszych federacji - powiedział promotor Australijczyka, Noel Thornberry.
Oglądam w weekend walkę Artura Szpilki, gościa nakręconego, chorego wręcz na wygrywanie, w pozytywnym znaczeniu tego słowa. Facet bije się, jakby wpadł pod budkę z piwem i chciał położyć wszystkich okolicznych cwaniaczków. Chce urwać głowę. Wali bez gardy, z sercem, patrzysz na jego walki i myślisz: to fundament tej dyscypliny.
W setkach walk dwaj faceci oparci na sobie, przyklejeni, snują się po ringu. Szpilka wychodzi po to, żeby się naparzać. Robi wrażenie.
Adrenalina go rozrywa. Chce bić się z całym światem. Jutro Kliczko powiedziałby, że chce z nim walczyć i on by stanął do walki. Na ważeniu już by chciał tego Kliczkę powalić. Mówicie - wariat. Nie - prawdziwy fighter.
Przygotowujący się do pierwszej obrony tytułu IBO w wadze junior ciężkiej Antonio Tarver (29-6, 20 KO) jest przekonany, że Bernard Hopkins (52-6-2, 32 KO) symulował kontuzję, gdy tylko nadarzyła się ku temu okazja, żeby uniknąć walki z młodszym i silniejszym Chadem Dawsonem (31-1, 18 KO).
- Hopkins był zaskoczony tym, jak duży jest Dawson. Ludzie mówili, że ja byłem dużym półciężkim. To prawda, ale Chad jest ode mnie jeszcze większy. Górna część jego ciała jest bardzo mocno rozbudowana. Hopkins zdał sobie sprawę, że nie da sobie rady z jego siłą i w dodatku sam nie może go trafić. Chad był gotowy, chciał się bić. Walka dopiero miała się zacząć, bo on podkręciłby tempo - uważa 42-letni Tarver, który w swojej karierze przegrywał i z Hopkinsem i z Dawsonem (dwa razy).
- Bernard był już na tym łapany wcześniej. Zawsze gdy dostanie cios nieco z tyłu, pada na deski i udaje śmiertelnie rannego. Tak było w walce z Royem Jonesem, ale nagle sędzia powiedział: "Bernard, wstawaj albo cię zdyskwalifikuje". I co? Hopkins od razu wstał. Chad wiedział, że go przełamuje. Wściekł się, gdy tylko Hopkins padł na deski, bo wiedział, że on już nie wstanie. Lekarze potwierdzą dziś wszystko, ale tak nie zachowuje się kontuzjowany człowiek. Gdyby Bernard odniósł poważną kontuzję to nie mógłby w spokoju tego wszystkiego słuchać. Miałby to gdzieś, zwijałby się z bólu, czekając na pomoc lekarzy, a tymczasem on spokojnie siedział i prowadził rozmowy. Hopkins znalazł drogę na wyjście z twarzą z beznadziejnej sytuacji. Chad stanął nad nim i powiedział: "Ruszaj tyłek i podejmij walkę". Właśnie dlatego Hopkins nie odważył się wstać - dodaje 'Magic Man'.

Niepowtarzalny James ''Lights Out'' Toney (73-6-3, 44 KO) jutro odlatuje do Moskwy, by kontynować tam treningi przed walką z Denisem Lebiediewem (22-1, 17 KO), która odbędzie się w stolicy Rosji 4 listopada. Toney jest podobno w doskonałej, najlepszej od lat formie.
- Nie zobaczycie kładzenia się na ringu w stylu Bernarda Hopkinsa. Będę w Moskwie, by skopać tyłek Rosjanina na oczach jego ludzi. On lubi czekać na bokserów mojej ery, którzy się zestarzeli, ale pokażę mu, jak wielki błąd popełnił myśląc, że może ze mną w ten sposób pogrywać - powiedział Toney.
- To będzie powtórka walki z Żirowem z 2003 roku. James wciąż posiada ten sam talent i refleks i jest we wspaniałej formie, gotowy na 12 rund. Niektórzy z gości, których pokonał Lebiediew, bazowali kiedyś na nieludzkim refleksie lub szybkości rąk - walorach, które później zatracili. James jest inny, niezwykle ekonomiczny w swoich ruchach. Jest old-schoolowym technikiem, który będzie stał przed tobą i nie będziesz mógł mu nic zrobić. Będzie się bawić z Lebiediewem - dodał promotor Toneya, Greg Cohen.
Błędy bokserskich arbitrów, które ostatnio miały miejsce na światowych ringach, drogo kosztują pięściarzy i kładą się cieniem na cały boks - twierdzi Janusz Pindera na łamach "Rzeczpospolitej". Przytacza m.in. przykłady walk Chada Dawsona z Bernardem Hopkinsem oraz Rafała Jackiewicza z Kellem Brookiem.
Niedzielna walka Bernarda Hopkinsa z pretendentem Chadem Dawsonem o tytuł mistrza świata WBC kategorii półciężkiej zakończyła się w niespotykanych okolicznościach. W drugiej rundzie Hopkins wylądował na deskach po uwieszeniu się na przeciwniku. Przy upadku nabawił się kontuzji lewego barku. Były już mistrz świata nie mógł kontynuować, a sędzia ringowy przyznał zwycięstwo przez techniczny nokaut jego rywalowi.
Po walce Dawson oskarżył 46-letniego przeciwnika o udawanie kontuzji. Z kolei zawiedziony Hopkins ripostował: - Walka powinna zostać uznana za nieodbytą. Bardzo możliwe, że w najbliższym czasie werdykt pojedynku zostanie zmieniony z TKO na 'no contest'.
Aleksander Ustinow (24-0, 19 KO) nie zmierzy się z Dannym Williamsem. Rosyjski kolos na terenie Ukrainy stoczy bratobójcze starcie z Denisem Bachtowem (33-6, 23 KO). Zwycięzca wróci do domu z pasem mało prestiżowej federacji EBA. Pojedynek zakontraktowany jest na 12 rund i odbędzie się 22 października.
Pierwotnym rywalem Ustinowa miał być 38-letni Brytyjczyk. Forma pogromcy samego Mike’a Tysona wołała ostatnimi czasy o pomstę do nieba. "Brixton Bomber" we wrześniowym pojedynku ważył blisko 125 kg. Dodajmy, że jego oponentem był 47-letni Alfred "Ice" Cole, a sama walka zakończyła się niejednogłośną wygraną Williamsa po sześciu dwuminutowych rundach...
Legendarny Emanuel Steward, trener mistrza świata IBF, WBA i WBO wagi ciężkiej, Władimira Kliczki (56-3, 49 KO), w wywiadzie dla ringtv.com opowiedział o możliwej walce młodszego z braci z Chrisem Arreolą (33-2, 28 KO).
- Walka z Mormeckiem służy temu, by Władimir nie zardzewiał. Prawdziwym celem jest starcie z Arreolą, prawdopodobnie w pierwszej połowie przyszłego roku. Władimir bardzo chce tej walki. Miała się ona odbyć w grudniu, ale team Arreoli nie był tym zainteresowany. Trener Chrisa, Henry Ramirez powiedział, że wielką walkę jego zawodnik stoczy w przyszłym roku - powiedział Steward.
- Arreola zadaje wiele ciosów i jest jedynym gościem, który może wywrzeć na Władimirze presję i wydobyć z niego to, co najlepsze. Chris jest wystarczająco duży i silny mentalnie, by zmusić Władimira do podjęcia w ringu większego ryzyka - dodał ''Mr. Kronk''.
Matchroom Sport powiadomił, że Mistrz Europy wagi średniej, Grzegorz Proksa podpisał nową umowę promotorską z brytyjską firmą.
Niepokonany na zawodowych ringach Polak zdobył wakujące trofeum zmuszając do poddania się Sebastiana Sylvestra, a styl i całkowita dominacja jaką pokazał na ringu w Neubrandenburgu sprawiły, że 26-latek stał się "gorącym towarem" na bokserskim rynku.
Proksa od pierwszego gongu narzucił byłemu mistrzowi świata, a zarazem lokalnemu faworytowi, swój styl i błyskawicznie uciszył niemiecką publiczność imponującą postawą w ringu, która z pewnością pozwoliła mu zyskać wielu nowych fanów. W dniu dzisiejszym Grzegorz wraz ze swoim menadżerem Krzysztofem Zbarskim podpisali umowę z Barry Hearnem w siedzibie Matchroom w Essex. Proksa przyznał, że zawsze marzył o związaniu się ze słynnym promotorem.
"Od czasu kiedy obejrzałem walkę Chrisa Eubanka z Graciano Rocchigiani w Niemczech w 1994 roku, marzyłem aby kiedyś móc występować pod szyldem Matchroom" - powiedział Super G. "Wierzę, że z Matchroom stojącym za mną, mogę sięgnąć po tytuł mistrza świata w przyszłym roku" - dodał
Zwycięstwo z Sylvestrem było 26 w karierze Proksy i zarazem kolejnym odniesionym na terytorium rywala. W trakcie swojej kariery Grzegorz "wędrował" po galach w Anglii, Hiszpanii i Węgrzech. Teraz ma się to zmienić bowiem Barry Hearn uważa, że teraz Super G może podbić wagę średnią na własnych warunkach.
"Grzegorz był fantastyczny w walce z Sylvestrem. Wszedł do jaskini lwa i zdominował całkowicie światowej klasy zawodnika na jego własnym podwórku" mówi Hearn. "W ringu jest agresywny i bezwzględny, natomiast poza nim bardzo ambitny. Głód sukcesu jaki u niego zobaczyłem zrobił na mnie ogromne wrażenie. Dlatego będziemy celować w walkę o tytuł Mistrza Świata w przyszłym roku"
Już za kilka tygodni Manny Pacquiao (53-3-2, 38 KO) dostanie szansę, by raz na zawsze zamknąć usta Juanowi Manuelowi Marquezowi (53-5-1, 39 KO), który przy każdej okazji przypomina, że w dwóch dotychczasowych walkach pobił Filipińczyka i tylko nieuczciwi sędziowie pozbawili go zwycięstw. Obecnie 'Pacman' przebywa w Los Angeles, gdzie pod okiem Freddiego Roacha i Alexa Arizy przygotowuje się do pojedynku kończącego trylogię z legendarnym meksykańskim wojownikiem.
05.10.2011 - Drugi dzień zdjęciowy to Gdynia i dziedziniec przed Sea Towers. Prace rozpoczęły się tak jak i dnia poprzedniego wcześnie rano, jeszcze przed wschodem słońca. Poranek był słoneczny, ale pracę utrudniał silny wiatr. Kilkunastoosobowej ekipie ciężko było utrzymać , materiał rozpraszający świtało, którego konstrukcja targnięta podmuchem wiatru prawie przewróciła się na oszklone drzwi biura w Sea Towers. Zdjęcia trwały wiele godzin a Tomek wykazał się cierpliwością i profesjonalizmem. Bez problemu realizował kolejne duble.
Niezwykłe tempo narzucił sobie
Jhonny Gonzalez (50-7, 44 KO), który mistrzowski pas WBC w wadze piórkowej zdobył w kwietniu, a jeszcze przed końcem roku przystąpi do trzeciej obrony tytułu. 3 grudnia rywalem meksykańskiego championa będzie Roinet Caballero (31-10-1, 22 KO).
30-letni Gonzalez chciał zmierzyć się z Elio Rojasem (23-1, 14 KO), jednak dominikański 'Champion in Recess' uwikłany jest w proces sądowy ze swoim promotorem - Donem Kingiem.
Dość przypadkowa porażka przed czasem w starciu z Garthem Woodem opóźniła nieco zrealizowanie planu Anthony'ego Mundine (42-4, 25 KO), ale 36-letni Australijczyk w końcu dopnie swego. Dziś odbyła się ceremonia ważenia przed jutrzejszą walką o tymczasowy pas WBA w wadze junior średniej. Rywalem 'The Mana' będzie Meksykanin Rigoberto Alvarez (27-3, 20 KO).
Obydwaj zawodnicy zmieścili się w limicie - Mundine wniósł na wagę 153.4 funta (69,6 kg), a jego przeciwnik był odrobinę cięższy i zanotował 153.8 funta (69,8 kg). Mundine był już mistrzem świata - dwukrotnie dzierżył tytuł WBA w kategorii super średniej, a następne zszedł do 160 funtów i zdobył pas IBO. Jeżeli jutro zdoła pokonać starszego brata 'Canelo', dorzuci do kolekcji kolejne trofeum w wersji Interim, lecz niemal na pewno dostanie wówczas szansę od pełnoprawnego mistrza - Austina Trouta (23-0, 13 KO), którego pobicie moze go z kolei doprowadzić do walki z super championem (obecnie jest nim Miguel Cotto).
- Mówiliście, że jestem zbyt duży i nie zdołam zejść nawet do wagi średniej. Byliście w błędzie. W limicie 160 funtów pobiłem obecnego mistrza IBF - Daniela Geale'a. Miałem swoje wzloty i upadki, ale więcej było tych pierwszych. Jestem zmotywowany bardziej niż kiedykolwiek. Jeżeli uda mi się pokonać Alvareza, a wierzę, że tak będzie, nadejdzie czas na większe walki - powiedział Mundine.
Mordercze treningi w kuźni meksykańskich mistrzów - Romanza Gym - są częścią przygotowań Juana Manuela Marqueza (53-5-1, 39 KO) w Mexico City. Walka Pacquiao-Marquez III odbędzie się 12 listopada w MGM Grand w Las Vegas.

- Wiedziałem, że to nie będzie łatwa walka i nie musiałem jej w ogóle przyjmować. Jednak chciałem dać kibicom pojedynek, na który czekają i udowodniłem, że jestem prawdziwym mistrzem - mówił Nathan Cleverly (23-0, 11 KO) na konferencji prasowej po sobotniej wygranej z Tonym Bellewem (16-1, 10 KO). W liverpoolskiej Echo Arenie 24-letni Walijczyk poradził sobie z presją sprzyjającej rywalowi widowni i po niejednogłośnej decyzji sędziów wygrał na punkty.
08.10.2011 - Na terenie Automobilklubu Polskiego na warszawskim Bemowie rozgrywane są zawody dla pań amatorsko uprawiających wyścigi samochodowe. Gościem specjalnym był Tomasz Adamek (44-2, 28 KO). Polski pięściarz od kilku tygodni reklamuje napój energetyczny, którego producent był jednym ze sponsorów imprezy. "Góral" na kilka minut zajął miejsce kierowcy w modelu Mitsubishi Lancer Evo X, a na fotelu pasażera towarzyszył mu Grzegorz Grono, zawodowy kierowca rajdowy.
12 listopada legendarny meksykański wojownik, Juan Manuel Marquez (53-5-1, 39 KO), stanie przed trzecią szansą udowodnienia, że jest lepszym pięściarzem od Manny'ego Pacquiao (53-3-2, 38 KO). Ich poprzednie dwa starcia były bardzo zacięte - pierwsze zakończyło się remisem, a drugie minimalnym zwycięstwem 'Pacmana'. Dotychczas Marquez już cztery razy lądował na deskach po ciosach szybkiego jak błyskawica Filipińczyka, jednak zapowiada, że tym razem będzie odwrotnie.

Pas wagi półciężkiej magazynu ''The Ring'' wciąż należy do Bernarda Hopkinsa (52-6-2, 32 KO). Redaktorzy ''Biblii boksu'' czekają na werdykt Komisji Sportowej Stanu Kalifornia, która rozpatrzy protest teamu ''Kata'' po zakończonej kontrowersyjnym wynikiem walce z Chadem Dawsonem (31-1, 18 KO). Decyzja komisji będzie znana prawdopodobnie dopiero po zaplanowanym na 13 grudnia zebraniu.
Jednym z powodów, dla których ''The Ring'' nie zdecydował się na przyznanie pasa Dawsonowi jest fakt, że komisja w przeszłości zmieniała wyniki walk. Przypominane są dwa takie pojedynki (choć trzeba również pamiętać o innym fakcie - właścicielem ''The Ring'' jest grupa Golden Boy - przyp.red.). Pierwszym jest walka Toney-Rahman w 2008 roku, drugim zaś walka Bradley-Campbell w 2009 roku.
Zachodnie media donoszą, że kolejnym rywalem Jamesa DeGale’a (11-1, 8 KO) będzie włoski weteran Cristian Sanavia (45-5, 13 KO). W sobotę "Chunky" pokonał na punkty po wyrównanej walce Piotra Wilczewskiego (29-2, 10 KO) i zabrał Polakowi pasy mistrza Europy oraz interkontynentalnego czempiona WBO.
Prawdopodobnym terminem jest grudzień tego roku, zatem mistrz olimpijski z Pekinu nie będzie miał wiele czasu na odpoczynek.
Sanavia ma 36 lat, największym jego sukcesem było zwycięstwo nad Markusem Beyerem i zdobycie tytułu mistrza świata WBC w kategorii super średniej. Ostatnią porażkę zanotował na początku 2009 roku, jego pogromcą był Karo Murat.
30.09.2011 - Po raz pierwszy w tym sezonie piłkarze Łódzkiego Klubu Sportowego mogli rozegrać ligowy mecz na własnym stadionie. Powrót ten uczcili zwycięstwem z Podbeskidziem Bielsko - Biała 2:1. Duże poruszenie na trybunach ŁKS-u wywołały rzuty karne, które w przerwie meczu wykonywali goście honorowi meczu - grający w NBA Marcin Gortat i bokser Tomasz Adamek, który od wczoraj jest w Polsce na specjalne zaproszenie Las Vegas Power Energy Drink. Obaj obronili po jednym strzale rywala. Później Gortat strzelił nad bramką, a Adamek trafił do siatki i wygrał.
Pozostający przez ponad dwa lata w próżni Jameel McCline (39-10-3, 23 KO) zamierza po raz kolejny spróbować swoich sił na ringu. "Big Time" po raz ostatni zmierzył się z Chrisem Arreolą i po mało ambitnej postawie przegrał w 4. rundzie. Pomimo tego 41-latek w dalszym ciągu marzy o… mistrzowskich pasach.
- Patrzyłem niedawno na najlepszą dziesiątkę magazynu The Ring w wadze ciężkiej i dostrzegłem, że jedynym Amerykaninem na tej liście jest Eddie Chambers. Powiedziałem do siebie : „Wiem, że wciąż mogę zrobić różnicę i zdobyć tytuł mistrza świata wagi ciężkiej” – opowiada w bajkowym tonie pięściarz z Harlemu.
McCline zapewnia, że jest otoczony gronem znakomitych fachowców. Póki co nie przekłada się to na jego formę fizyczną, bowiem Amerykanin waży blisko 300 funtów.
- Tym razem obiecałem sobie, że postawię nogę na ringu dopiero gdy będę gotowy pod względem fizycznym. Obecnie ważę 135 kg, więc o jakieś 15 kg za dużo. Mam wokół siebie doskonałych doradców. Moim trenerem jest doświadczony Anthony Hamm, który pomaga mi wspiąć się na wyżyny. Przez najbliższe cztery miesiące będziemy trenować na Florydzie – stwierdził McCline.
Już 5 listopada na ring powróci mistrz Wielkiej Brytanii i Wspólnoty Brytyjskiej w wadze super średniej, zaledwie 23-letni George Groves (13-0, 10 KO). O "Świętym Jerzym" stało się głośno gdy 5 miesięcy temu po zaciętej bitwie zwyciężył złotego medalistę olimpijskiego, a aktualnie mistrza Europy Jamesa DeGale'a (11-1, 8 KO). Najbliższym rywalem Londyńczyka będzie twardy i doświadczony Paul Smith (31-2, 17 KO) z Liverpoolu. Poniżej prezentujemy krótki wywiad z utalentowanym Grovesem, który wszystkim jego kibicom pozwoli poznać go bliżej.
- Wiek rozpoczęcia treningów bokserskich?
George Groves: Gdy miałem 7 lat zacząłem trenować kickboxing. Później w wieku 10 lat przerzuciłem się na boks. Po raz pierwszy wystąpiłem w ringu już rok później.
- Ulubiony pięściarz wszech czasów?
GG: Mój ojciec był ogromnym fanem Nigela Benna i zaraził tym również i mnie. Nigel miał ogromne serce do walki i odwagę dlatego zwyciężał. Gdy dorastałem zaimponowały mi także umiejętności Geralda McClellana.
Dokładnie 20 lat temu, 18 października 1991 roku na ringu w Atlantic City doszło do jednego z najbrutalniejszych nokautów w ostatnich dziesięcioleciach. Ray Mercer przystąpił do pierwszej obrony swojego mistrzowskiego pasa WBO, zdobytego dziewięć miesięcy wcześniej. Jego rywalem był jeden z najlepszch pięściarzy wagi ciężkiej lat 90. ubiegłego stulecia Tommy Morrison, uznawany za "wielką nadzieję białych" w epoce, gdy nikt jeszcze nie śnił, że pas królewskiej dywizji można wydrzeć z rąk czarnych mistrzów. Po czterech rundach zaciętej walki znakomicie dysponowany "The Duke" prowadził z Mercerem na punkty. "Merciless" wspominał później, że Morrison był jednym z najmocniej bijących przeciwników, z jakimi dane było mu rywalizować w ringu. Jednak na początku piątego starcia złapał Morrisona w narożniku, zasypał gradem ciężkich ciosów, po których głowa nieszczęsnego pretendenta odskakiwała jak bokserska gruszka. Morrison osunął się po linach na deski ciężko znokautowany. Popularny magazyn "Sports Illustrated" nazwał tę walkę żartobliwie "Rocky VI: Łomot", nawiązując do roli Morrisona w piątej części słynnej filmowej sagi bokserskiej, w której zagrał rok wcześniej. Natomiast Mercer po tak efektownym zwycięstwie... zwakował pas aby podpisać kontrakt na walkę z nadal bardzo cenionym w tamtej epoce Larrym Holmesem, którą nieoczekiwanie przegrał na punkty. Choć na zawodowych ringach boksował aż do 2008 roku, tytułu mistrzowskiego nie udało mu się już ponownie zdobyć. Natomiast jego rywal niecałe dwa lata później zdobył właśnie pas WBO, pokonując na punkty Georga Foremana. Ot, taka ironia losu...
10.10.2011 - Tomek podczas swojego pobytu w Polsce nie narzeka na nudę. Tuż po wizycie na ŁKS-ie 30 września wsiadł w samochód i podążył wraz z nami do Wrocławia gdzie 1 października otwierał mega imprezę - Monster Jam. Jak zwykle nie zabrakło bezpośredniego kontaktu z fanami. We Wrocławiu stawiło się około 30 tys. widzów, którzy oglądali rywalizację potężnych amerykańskich półciężarówek. Tomek rozpoczął imprezę wjazdem na stadion naszym Hummerem. Ponadto obok Krzysztofa Hołowczyca i Przemysława Kaźmierczaka – piłkarza Śląska Wrocław zasiadł w jury konkurencji freestyle, w której wzięło udział 10 czołowych zespołów ze Stanów Zjednoczonych min. Grave Digger, Maximum Destruction, Ironman i jedyna półciężarówka kierowana przez kobietę – Madusa. W konkurencji freestyle zawodnicy mieli półtorej minuty na wykonanie skoków i innych pokazowych numerów.
Rozgrywane w Rotterdamie mistrzostwa Europy kobiet w boksie w dalszym ciągu przebiegają po myśli Biało-czerwonych. Dzisiaj awans do ćwierćfinału zapewniły sobie trzy nasze reprezentantki.
Najbardziej doświadczona i kreowana na główna nadzieję olimpijską Karolina Michalczuk (Paco Lublin, 51 kg) rozbiła Ormiankę Haykuhi Naheptjan i zwyciężyła przez RSC w 2. rundzie. Takim samym rezultatem zakończył się występ Karoliny Graczyk (niezrzeszona, 60 kg).
Najtrudniejszy sprawdzian stał się udziałem Oliwii Łuczak (Wda Świecie, 64 kg). Nasza zawodniczka po wyrównanej walce pokonała Białorusinkę Jekaterinę Romanczuk 8:6.

Skandalem zakończyła się piątkowa walka Alexandra Petkovica (41-4-4, 20 KO) z Cisse Salifem (24-18-2, 21 KO). Salif został zdyskwalifikowany w szóstej rundzie za ciosy poniżej pasa. Problem w tym, że wszystkie uderzenia boksera z Mali były prawidłowe, a sędzia po prostu uratował kompletnie nieprzygotowanego do walki Petkovica przed kompromitującą porażką. Bośniak opamiętał się wczoraj i przeprosił swoich kibiców za żenujący występ.
- Byłem zszokowany, kiedy zobaczyłem materiał wideo z walki. Chcę przeprosić wszystkich moich fanów. To nie był sposób, w jaki chciałem pokazać się w telewizji. Pozbieranie się po tym wszystkim zajmie mi trochę czasu - powiedział Petkovic, którego reputacja została poważnie naruszona.
W sobotę Bernard Hopkins (52-6-2, 32 KO) poniósł pierwszą w karierze przegraną przed czasem. Zwycięstwo Chada Dawsona (31-1, 18 KO) nie miało wiele wspólnego z ideą czystej sportowej rywalizacji i większość fanów zdaje sobie z tego sprawę. Pomimo wspomnianych przeciwności losu 46-letni "Kat" ani myśli o zawieszeniu rękawic na kołku i składa jasną deklarację - "będę walczył dalej".
Pięściarz z Filadelfii przeszedł w swoim życiu wiele i zdaje się, że krzywdząca decyzja ringowego nie jest w stanie złamać legendy Hopkinsa.
- Zamierzam walczyć dalej, ponieważ wciąż uważam siebie za mistrza. Wierzę, że ponownie mogę sięgnąć po pas. Moja kariera nie dobiegła końca i nie widzę powodów dla których miałbym ją kończyć. Sędzia dał się na chwilę złapać i nie wiedział potem co ma robić – powiedział sobotni przegrany.
Były mistrz świata apeluje również do włodarzy federacji, by ci zdecydowali się na wprowadzenie powtórek pomagających racjonalnie ocenić daną sytuację.
- Boks jest anachroniczny. Wspieramy się na zasadach i technice z roku 1929! W futbolu zdecydowali się na zmiany i był to właściwy wybór – przekonuje Hopkins.
Europejska Unia Boksu (EBU) wyznaczyła Roberta Heleniusa (16-0, 11 KO) jako obowiązkowego pretendenta do tytułu czempiona Starego Kontynentu w wadze ciężkiej. Posiadaczem pasa wywalczonego w licpu 2010 roku jest Aleksander Dimitrenko (32-1, 21 KO).
Do 31 października obie strony muszą ustalić szczegóły dotyczące walki. Jeżeli porozumienie nie będzie możliwe zostanie wyznaczony przetarg mający na celu wyłonienie organizatora.
Być może do starcia Dimitrenki z Heleniusem dojdzie 3 grudnia w Helsinkach. Pojedynek mógłby być ponadto usankcjonowany jako eliminator do mistrzostwa świata prestiżowej federacji.
29-letni "Sasza" dwa razy stawał do obrony mistrzostwa Europy. Najpierw rozprawił się z Albertem Sosnowskim, następnie z Michaelem Sprottem. Czy "Nordycki Koszmar" nie wystraszy znanego z kruchej psychiki Dimitrenkę?