Izuagbe Ugonoh (4-0, 3 KO) po dłuższej przerwie powrócił - i znów efektownie rozprawił się ze swoim rywalem, Patrickiem Bergerem (8-6, 7 KO).
Izu doskonale wykorzystywał przewagę w zasięgu ramion i od początku nękał swojego oponenta szybko i precyzyjnie bitym lewym prostym. Trzeba też dodać świetną pracę nóg, którymi co chwilę "zamykał" Austriaka w narożniku. W drugiej rundzie zaskoczył go bezpośrednim prawym prostym, po którym poszedł krótki lewy sierp. Zasłoniętego za podwójną gardą Bergera najpierw poobijał po żebrach, by na końcu wystrzelić prawym podbródkowym. Co prawda przeciwnik jeszcze stał na nogach, ale sędzia poddal bezradnego i porozbijanego Austriaka.
Zwycięstwem przed czasem zakończył się debiut zawodowy Cezarego Samełko (1-0, 1 KO). Były wicemistrz Europy juniorów pokonał przez poddanie w drugiej rundzie Rushida Sevima (0-22).
Polak co prawda przyjął lewy krzyżowy rywala na początku, ale już w końcówce pierwszej odsłony przejął wyraźnie inicjatywę. W drugim starciu posłał rywala na deski krótkim prawym hakiem na żebra, a minutę później poprawił prawym prostym na głowę i przy drugim liczeniu narożnik Turka rzucił ręcznik na znak poddania.
- Myślałem, że będzie trudniej. Zawodnik był niewygodny, ale tremy żadnej nie było. Jedyny problem miałem z tym, że był znacznie niższy, przez co nie mogłem pokazać tego co potrafię najlepiej - powiedział po swoim zwycięstwie Samełko.
Czasami pięściarze, aby podgrzać atmosferę przed pojedynkiem udają, że się nie lubią. Nie tym razem. Podczas dzisiejszego starcia mistrza świata federacji WBO w kategorii półciężkiej Nathana Cleverly’ego (22-0, 11 KO) z Tonym Bellewem (16-0, 10 KO) na pewno posypią się iskry.
Walijczyk Cleverly, chociaż nie ma dynamitu w rękawicach, to jednak potrafi kończyć walki przed czasem. Z ostatnich dziewięciu rywali tylko jeden dotrwał do ostatniego gongu. W ciągu trzech lat zdobył mistrzostwo Wielkiej Brytanii i Wspólnoty Brytyjskiej, mistrzostwo Europy i w końcu mistrzostwo świata federacji WBO (najpierw w wersji tymczasowej). Do tego wszystkiego dorzucił... tytuł magistra matematyki.
Naprzeciwko niego stanie 28-letni bombardier z Liverpoolu. Tony w przeciwieństwie do Nathana potrafi nokautować pojedynczym uderzeniem, o czym przekonał się niejeden jego rywal. Już jako amator odnosił spore sukcesy zdobywając trzy razy z rzędu mistrzostwo swojego kraju. Pięściarz ten uwielbia atakować i wymieniać soczyste ciosy, często zapominając przy tym o obronie. W ostatnich trzech swoich walkach mistrz Wielkiej Brytanii i Wspólnoty Brytyjskiej dwa razy lądował na deskach. Za każdym razem jednak wracał do gry i zwyciężał.
W tym roku występował w ringu tylko raz, zwyciężając na punkty Ovilla McKenzie'ego (18-11, 7 KO), podobnie zresztą jak boksujący matematyk Cleverly, który w maju zastopował w niezłym stylu Aleksego Kuziemskiego (22-3, 6 KO). Polak w ostatnim momencie zastąpił wówczas Niemca Jurgena Brehmera, który odwołał swój przyjazd na trzy dni przed walką. Co ciekawe, pierwotnie rywalem Walijczyka miał być właśnie Bellew, ale nie zdołał zbić zbędnych kilogramów. Co się jednak odwlecze, to nie uciecze i tak oto, ku uciesze brytyjskich kibiców obaj panowie skrzyżują rękawice dzisiejszej nocy.
Wilczewski to dobry bokser. Jego bilans walk mówi sam za siebie. Jednak trenowałem ciężko i zdobędę pas mistrza Europy - powtarza James DeGale (10-1, 8 KO), dzisiejszy przeciwnik Piotra Wilczewskiego (29-1, 10 KO) w walce o należące do Polaka tytuły mistrza Europy oraz interkontynentalnego czempiona federacji WBO w wadze super średniej. 25-letni mańkut z Londynu to mistrz olimpijski z Pekinu. Starcie planowo ma rozpocząć się o 22:15 czasu polskiego. Jak zapowiada DeGale, atmosfera w 11-tysięcznej Echo Arenie będzie bardzo gorąca.
- Na konferencji prasowej zapowiadającej galę Nathan Cleverly, mistrz świata WBO w wadze półciężkiej mówił, że swojego przeciwnika oglądał w akcji tylko raz. Ile razy pan oglądał Wilczewskiego?
James DeGale: Widziałem parę jego pojedynków. Miałem je nagrane na DVD, obejrzałem kilka ostatnich walk. Wśród nich była ta, w której zdobył mistrzostwo Europy. Muszę powiedzieć, że to dobry bokser. Jego rekord mówi sam za siebie - tylko jedna przegrana. Jest twardy, odważny i będzie to pewnie bardzo twarda, mocna walka. Mam jednak wielką wiarę, że po sobotniej to ja będę nosił mistrzowski pas.
- Wilczewski narzekał trochę na termin walki,ponieważ miała się ona odbyć wcześniej. Jakie są pańskie odczucia odnośnie daty? Dla pana to dobry termin?
JD: Nie do końca, ponieważ mój obóz trwał przez to aż 14-15 tygodni.Przygotowywałem się przecież na wrześniowy termin. Potem doszło jednak do zmiany i musiałem zmienić tryb przygotowań. Miałem kolejny tydzień przerwy i dopiero potem zacząłem znowu pracować. Mimo to cieszę się, że tu jestem i nie mogę doczekać się walki.
Audley Harrison (27-5, 20 KO) uważa, że jego ostatni pogromca, David Haye (25-2, 23 KO), jest jeszcze wystarczająco młody, by powrócić z emerytury i z powodzeniem rywalizować na najwyższym poziomie.
- David jest jeszcze bardzo młody. Może jeszcze wznowić karierę. W ostatniej walce przegrał z Władimirem Kliczko. Myślałem, że nie odejdzie po takiej porażce. Zostali mu tylko bracia Kliczko. David był już na szczycie, więc ciężko będzie mu zmotywować się do pojedynku na przetarcie - twierdzi blisko 40-letni 'A Force'.
- Wielu pięściarzy wraca po pieniądze, ale nie sądzę, żeby to był problem Davida. Jeżeli zechce, będzie mógł wrócić i wznowić karierę, bo wciąż jest młody. Zawsze chciał odejść w dniu 31. urodzin, ale jego ostatni występ nie mógł go usatysfakcjonować. Właśnie dlatego ja nie odchodzę. Nie mogę zawiesić rękawic na kołku po takiej walce - dodaje Harrison.
Walką wieczoru podczas sobotniej gali Wojak Boxing Night, która odbędzie się w katowickim Spodku, będzie starcie Damiana Jonaka z Alexem Bunemą w kategorii juniorśredniej, ale kibiców elektryzuje także starcie Artura Szpilki (7-0, 5 KO) z Owenem Beckiem (29-8, 20 KO) w wadze ciężkiej.
Rywala "Szpili" to były pretendent do tytułu mistrza świata. To najbardziej doświadczony rywal w jego dotychczasowej karierze.
- Obserwując Artura na sparingach i treningach stwierdziliśmy razem z trenerem, że spróbujemy zrobić duży krok w jego karierze, stąd wybór Becka. Artur ma 22 lata, a w wadze ciężkiej to wiek młodzieńczy, a nawet juniorski - powiedział Andrzej Wasilewski, współwłaściciel grupy 12round KnockOut Promotions.
- Dla Artura przeciwnik ten jest przeskokiem o całe lata świetlne w stosunku do dotychczasowych. Świadomie podjęliśmy to ryzyko. Ma on ogromny temperament, a do tego sam w stosunku do siebie ma ogromne oczekiwania. Jest szalenie ambitny. W stosunku do niego są też ogromne oczekiwania mediów i kibiców - dodał.
Damian Jonak (31-0-1, 20 KO) zdecydowanie pokonał na punkty cenionego Alexa Bunemę (31-9-2, 17 KO) podczas zakończonej właśnie gali w Katowicach, odnosząc chyba najcenniejsze zwycięstwo w swojej karierze.
Damian zaczął ostro w półdystansie, spychając Bunemę do głębokiej defensywy. W drugim starciu po precyzyjnym podbródkowym dawny pretendent do tronu WBC przyklęknął, mając problemy z okiem. Sędzia wyliczył go do dziewięciu, lecz już do końca tej odsłony Alex praktycznie tylko się bronił. Obraz nie zmieniał się aż do czwartego starcia, gdy pięściarz z Konga początkowo coś próbował jeszcze zrobić, jednak w drugiej części znów okopał się za podwójną gardą.
Jonak przeważał w każdej z kolejnych rund, choć w drugiej części pojedynku Bunema przynajmniej próbował rewanżować się swoimi sierpami. W efekcie oglądaliśmy bardzo efektowną i widowiskową walkę, pomimo iż trochę jednostronną. Po ostatnim gongu sędziowie jednogłośnie punktowali 100:89, 100:89 i 99:90 na korzyść Polaka.
Sędzia ringowy Freddie Rafn z Danii poprowadzi dzisiejszy pojedynek Piotra Wilczewskiego (29-1, 10 KO) z Jamesem DeGale'em (10-1, 8 KO), którego stawką będzie tytuł mistrza Europy oraz interkontynentalny pas federacji WBO w kategorii super średniej. Starcie odbędzie się na gali grupy Frank Warren Promotions w 11-tysięcznej Echo Areni w Liverpoolu.
Zakontraktowaną na dwanaście rund walkę punktować będą Adrio Zannoni z Włoch, Michael Hook ze Szwecji oraz Soren Saugmann z Danii. Głównym wydarzeniem wieczoru w Echo Arenie będzie pojedynek Nathana Cleverly'ego (22-0, 11 KO) z Tonym Bellewem (16-0, 10 KO). Poprowadzi je brytyjski sędzia Richard James Davies, a punktować będzie trzech jego rodaków.
Starcie Wilczewskiego z DeGale'em według planu ma się rozpocząć o 22:15 polskiego czasu. Gala z Liverpoolu będzie retransmitowana w Polsacie Sport i Polsacie Sport HD od północy.
Dziś o 22:15 polskiego czasu ma się rozpocząć pojedynek Piotra Wilczewskiego (29-1, 10 KO) w obronie tytułu mistrza Europy i interkontynentalnego pasa federacji WBO w wadze super średniej. W Liverpoolu polski pięściarz stanie naprzeciw Jamesa DeGale'a (10-1, 8 KO). Zapraszamy do wysłuchania pierwszej części rozmowy, którą przeprowadziliśmy z 33-letnim "Wilkiem" wczoraj wieczorem. Jeszcze dziś na Bokser.org wywiady z innymi bohaterami wieczoru w Echo Arenie - DeGale'em oraz Nathanem Cleverlym (22-0, 11 KO), który w głównej walce wieczoru bronił będzie pasa mistrzowskiego WBO w wadze półciężkiej przed Tonym Bellew.
Już za kilka godzin na ringu w Echo Arena w Liverpoolu do swojej pierwszej obrony tytułu czempiona starego kontynentu w wadze super średniej stanie Piotr Wilczewski (29-1, 10 KO). Jego przeciwnikiem będzie nie byle kto, bo złoty medalista olimpijski z Pekinu i były mistrz Wielkiej Brytanii, 25-letni James DeGale (10-1, 8 KO). Dla pochodzącego z Londynu utalentowanego ‘Czarodzieja z Harlesden’, walka z Polakiem będzie próbą powrotu na szczyt po bolesnej przegranej ze śmiertelnym wrogiem George'em Grovesem (13-0, 10 KO).
21 maja 2011 roku kreowany na wielką gwiazdę światowych ringów i niezwykle pewny siebie DeGale, po raz pierwszy w karierze zawodowej schodził z ringu pokonany. Porażka była tym dotkliwsza, że Groves zadał ją swojemu dawnemu koledze, a obecnie wielkiemu rywalowi po raz drugi. Za pierwszym razem zwyciężył go w 2006 roku podczas amatorskich mistrzostw Anglii. Dumny medalista olimpijski nigdy nie pogodził się z tamtą przegraną i uznał ją za oszustwo. Nie inaczej było po ogłoszeniu werdyktu na ringu w hali O2 Arena. Szeroko komentowany wynik owej potyczki zdecydowana większość ekspertów i kibiców uznała jednak za sprawiedliwy, a kolejną wiktorię 23-letniego Grovesa za jak najbardziej zasłużoną.
Od tamtego momentu minęło 5 miesięcy. Wszystko wskazuje na to, że kubeł zimnej wody wylany na głowę walczącego z odwrotnej pozycji Jamesa, podziałał na niego mobilizująco. Odpowiednio spisał się także jego promotor Frank Warren, kontraktując mu pojedynek, w którym stawką będzie pas EBU.
- To fantastyczne, że dostałem szansę rywalizacji o mistrzostwo Europy w mojej pierwszej walce od czasu bitwy z Grovesem. Zamierzam to wykorzystać i zdobyć ten tytuł -oświadcza skoncentrowany DeGale.
Krzysztof Zimnoch (8-0-1, 7 KO) zanotował kolejne efektowne zwycięstwo, pokonując w trzecim starciu Sebastiana Tuchscherera (14-13, 5 KO).
Krzysiek w pierwszej rundzie skoncentrował się na ciosach po dole, osłabiając swojego rywala. Odwrócił tym jednak uwagę i ładnym prawym podbródkowym wstrząsnął w końcówce. W drugiej odsłonie Zimnoch kilka razy zaskoczył Tuchscherera kombinacją prawy na dół - lewy sierp, a wygraną przypieczętował długim prawym prostym.
Koniec nastąpił w trzecim starciu. Najpierw Zimnoch trafił precyzyjnym prawym krzyżowym pomiędzy rękawicami przeciwnika. Ten przeleciał przez pół ringu, lecz zatrzymał się na linach i obyło się bez liczenia. Krzysiek przyspieszył, dopadł zranioną ofiarę i po pół minuty obijania zakończył wszystko lewym sierpowym. Co prawda Niemiec jeszcze wstał, ale sędzia przerwał pojedynek.
Paulie Malignaggi (29-4, 6 KO), który na dzisiejszej gali w Los Angeles zmierzy się z Orlando Lorą (28-1-1, 19 KO), podzielił się opinią na temat walki swojego kolegi - Kendalla Holta (27-4, 15 KO), który wystąpi bezpośrednio po nim. 30-letni 'Rated R' zmierzy się z mocno promowanym przez Golden Boy Promotions Dannym Garcią (21-0, 14 KO).
- Nie wiem, czy Danny jest już gotowy na kogoś takiego jak Kendall - powiedział Malignaggi. - Uważam, że Garcia zrobił ostatnio spore postępy. Z każdą walką jest coraz lepszy. Dużym krokiem do przodu było pokonanie Nate'a Campbella. Garcia się rozwija i ma czym uderzyć, ale stawiam na Holta, choć nie będzie to dla niego łatwa walka.
'Rated R' swoje ostatnie dwie walki wygrywał efektownie nokautując rywali swoim firmowym lewym sierpowym. W styczniu już w pierwszej rundzie rozprawił się z journeymanem Leninem Arroyo, a w maju pokonał w trzeciej rundzie innego ex-championa - Julio Diaza.
- Wydaje mi się, że Kendall nie jest jeszcze skończony i wciąż stać go na wiele. On nie jest wypalony. To były mistrz, który może jeszcze wiele osiągnąć. Jeśli zobaczymy dziś tego Kendalla, którego wszyscy kochają, Garcia przegra tę walkę - dodaje 'Magic Man'.
Główną walką dzisiejszego wieczoru w Echo Arenie w Liverpoolu będzie pojedynek Nathana Cleverly'ego (22-0, 11 KO) z Tonym Bellewem (16-0, 10 KO) o należący do tego pierwszego pięściarza tytuł mistrza świata federacji WBO w wadze półciężkiej. Z 24-letnim Walijczykiem rozmawialiśmy po czwartkowej konferencji prasowej i oprócz pytań o dzisiejszy pojedynek pojawiły się też te związane z majowym starciem z Aleksym Kuziemskim (22-3, 6 KO). Cleverly wygrał przez techniczny nokaut w 4. rundzie, ale polski pięściarz napsuł mu wiele krwi. Jak potyczkę w londyńskiej O2 Arenie wspomina nowy mistrz świata? Posłuchajcie sami.
Dziś o 22:15 polskiego czasu ma się rozpocząć pojedynek Piotra Wilczewskiego (29-1, 10 KO) w obronie tytułu mistrza Europy i interkontynentalnego pasa federacji WBO w wadze super średniej. W Liverpoolu polski pięściarz stanie naprzeciw Jamesa DeGale'a (10-1, 8 KO). Zapraszamy do wysłuchania drugiej części rozmowy, którą przeprowadziliśmy z 33-letnim "Wilkiem" wczoraj wieczorem.
Artur Szpilka (8-0, 6 KO) udowodnił również na tle mocnego Owena Becka (29-9, 20 KO), że jest gorącym towarem na naszym polskim rynku i coraz poważniejszym prospektem do osiągania sukcesów w niedługiej przyszłości.
Artur zaczął w swoim stylu i zepchnął przeciwnika do obrony, trafiając już pierwszym lewym prostym. "Szpila" w pewnym momencie przestrzelił obszernym lewym sierpem, ale poprawił tym samym ciosem i zaskoczył tym dawnego pretendenta do mistrzostwa świata. W drugiej rundzie Polak dwukrotnie o mały włos nie posłał Becka na deski, lecz doświadczony pięściarz z Jamajki dwukrotnie zraniony lewym sierpowym sprytnie wybrnął z tarapatów.
Szpilka dopiął jednak swego w kolejnej odsłonie. 40 sekund przed końcem znów zamroczył Owena lewym sierpowym bitym ze skrętem ciała, a potem pół minuty okładał w narożniku. Półprzytomny Jamajczyk dotrwał do gongu, lecz miał mocno rozcięty łuk brwiowy i w przerwie zdecydował się poddać walkę.
Zakończyła się ceremonia ważenia przed jutrzejszą galą HBO PPV w Staples Center w Los Angeles (Kalifornia). Gwiazdy Believe It or Not! bez trudu zmieściły się w limicie swoich kategorii wagowych.
Główni bohaterowie jutrzejszego wieczoru zaboksują o należący do 46-letniego 'Kata' tytuł federacji WBC oraz magazynu The Ring w dywizji półciężkiej. Nieznacznie cięższy od Hopkinsa okazał się 'Zły' Chad Dawson.
Bernard Hopkins (52-5-2, 32 KO) - 173.4 funta
Chad Dawson (30-1, 17 KO) - 174.2 funta
Walka o wakujący pas WBC w wadze lekkiej:
Jorge Linares (31-1, 20 KO) - 134.6
Antonio DeMarco (25-2-1, 18 KO) - 134.4
Walka o wakujący pas WBO Inter-Continental w wadze junior półśredniej:
Kendall Holt (27-4, 15 KO) - 139.4
Danny Garcia (21-0, 14 KO) - 139.4
Dziesięciorundowy pojedynek w umownym limicie:
Paulie Malignaggi (29-4, 6 KO) - 147.4
Orlando Lora (28-1-1, 19 KO) - 147.5
Wilczewski to dobry bokser. Jego bilans walk mówi sam za siebie. Jednak trenowałem ciężko i zdobędę pas mistrza Europy - powtarza James DeGale (10-1, 8 KO), dzisiejszy przeciwnik Piotra Wilczewskiego (29-1, 10 KO) w walce o należące do Polaka tytuły mistrza Europy oraz interkontynentalnego czempiona federacji WBO w wadze super średniej. 25-letni mańkut z Londynu to mistrz olimpijski z Pekinu. Starcie planowo ma rozpocząć się o 22:15 czasu polskiego. Jak zapowiada DeGale, atmosfera w 11-tysięcznej Echo Arenie będzie bardzo gorąca.
Przegląd ostatnich wydarzeń w światowym boksie, czyli komu się powiodło w bokserskiej dżungli i został drapieżnikiem, a komu raczej nie i przyjął rolę ofiary. Tradycyjnie zaczniemy od dobrych wiadomości.
1. David Haye emerytem.
Właściwie nie wiadomo, czy to dobra wiadomość, czy zła. Z pewnością dla licznej grupy zaciekłych wrogów Davida Haye'a (25-2, 23 KO) dzień 13 października 2011 roku stanie się religijnym świętem. To właśnie wtedy ‘Hayemaker’ w wieku zaledwie 31 lat oficjalnie zawiesił rękawice na kołku. Złośliwi twierdzą, że jest to tylko zasłona dymna przed planowanym na przyszły rok starciem z królem federacji WBC Witalijem Kliczką (43-2, 39 KO). Zobaczymy czy ten były dominator kategorii cruiser, który stylem bycia przypominał nieco Muhammada Alego (z tym, że Ali układał wierszyki, a Haye szyje podkoszulki), da się jeszcze skusić i powrócić na ring? Właściwie nie wiadomo, o co chodzi z tym jego odejściem, a jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Dlatego zwolennicy Anglika (są tacy w Polsce?), nie traćcie nadziei! Za kilka miesięcy okrągła sumka z pewnością skłoni Davida do wielkiego 'come backu'.
2. Wielka szansa Murray’a.
Niespodziewanie John Murray (31-1, 18 KO) dostał od losu, a właściwie od swojego promotora Franka Warrena, wielką szansę na odbicie się od dna. Jest nią pojedynek z mistrzem świata wagi lekkiej federacji WBA Brandonem Riosem (28-0-1, 21 KO). Przypomnijmy, że niespełna trzy miesiące temu 26-latek z Manchesteru po raz pierwszy zasmakował goryczy porażki, którą zaserwował mu wojowniczy rodak Kevin Mitchell (32-1, 24 KO). Krytycy twierdzą, że walka o pas trafiła mu się jak ślepej kurze ziarno, co nie zmienia faktu, że pan Warren nawet porażkę swoich podopiecznych szybko potrafi przekuć w sukces. Rodzimi promotorzy - patrzcie i się uczcie, bo on wiecznie żył nie będzie.
Teraz pora na wiadomości złe.
1. Nadgorliwy Howard Foster.
Powszechnie wiadomo, że nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu. Niestety sędzia ringowy pojedynku pomiędzy Kellem Brookiem (25-0, 17 KO), a Rafałem Jackiewiczem (38-11-1, 19 KO) pan Howard Foster, widocznie owej oczywistej oczywistości nie wiedział...

Na gali w Obertraubling dobrze znany polskim kibicom Konstantin Airich (22-5-2, 16 KO) znokautował w pierwszej rundzie Varola Vekiloglu (18-3-1, 10 KO) i zdobył pas IBF Intercontinental.
- Wiem, że Konstantin uderza mocno, ale szczerze mówiąc nie zdołałem nawet zobaczyć ciosu, którym znokautował Varola. Konstantin będzie teraz musiał bronić tytułu przeciwko mocniejszym zawodnikom. Myślę, że walka Odlaniera Solisa w tym roku z Airichem będzie dobrym widowiskiem - dodał promotor Airicha i Solisa, Ahmet Oner.
Były mistrz świata wagi półciężkiej, Jean Pascal (26-2-1, 16 KO), doskonale zna obydwu bohaterów dzisiejszej nocy. 28-letni Kanadyjczyk sprawił przed rokiem sporą niespodziankę, wygrywając z Chadem Dawsonem (30-1, 17 KO) przez jednogłośną techniczną decyzję sędziów po jedenastu rundach, lecz później dwukrotnie spotkał się z weteranem Bernardem Hopkinsem (52-5-2, 32 KO) i żadnej z tych walk nie może zaliczyć do udanych.
Pascal uważa, że legendarny 'Kat' pokona 'Złego' Chada dzięki swemu doświadczeniu, niebywałemu sprytowi oraz umiejętności przystosowania się do stylu przeciwnika.
- Myślę, że Hopkins wygra, bo okaże się zbyt sprytny dla Dawsona - oświadczył były mistrz świata. - Chad jest znakomitym bokserem, ale sądzę, że nie może równać się ze starym lisem Hopkinsem. 'Kat' jest niezwykle doświadczonym zawodnikiem.
Już dziś pojedynek, na który wszyscy polscy kibice boksu zawodowego czekają z niecierpliwością. Na ringu w Liverpoolu Piotr "Wilk" Wilczewski (29-1, 10 KO) wyjdzie do pierwszej obrony swojego pasa EBU wagi super średniej, a jego przeciwnikiem będzie niebezpieczny James DeGale (10-1, 8 KO). Trener miejscowego faworyta, Jim McDonnell jest bardzo zadowolony z przygotowań swojego podopiecznego i nie bierze porażki pod uwagę.
- Nie mówię, że on jest bardziej zdeterminowany, on zawsze był zdeterminowany przed swoimi pojedynkami. Skupiony to lepsze słowo. Pytanie jak zachowa się po porażce z Grovesem? Odpowiedź poznamy już dziś, jednak jestem spokojny. Na sparingach nikt nie mógł go złapać. Jego siła ciosu jest bardzo duża. Schodząc do narożnika powtarzał, że już nigdy nikt nie wygra z nim nawet rundy. James jest w wielkiej formie - powiedział McDonnell.
Niepokonany mistrz dwóch kategorii wagowych, Omar Andres Narvaez (35-0-2, 19 KO), zapewnia, ze stać go sprawienie niespodzianki w pojedynku z królem wagi koguciej - Nonito Donaire (26-1, 18 KO). Walka odbędzie się 22 października w Nowym Jorku.
- Wiem, że nie jestem faworytem, ale chcę tylko takich walk, bo wtedy mogę wznosić się na wyżyny swoich możliwości. Trochę żałuję, że nie spotkaliśmy się w ringu, gdy obydwaj byliśmy mistrzami w wadze muszej. W dniu walki wszyscy przekonają się, że ja też jestem szybki i silny. Wielu ludzi zdziwi się 22 października. Zabiorę tytuły do Argentyny - zapewnia 36-letni 'El Huracan'.
Mistrz Europy w wadze junior średniej Lukas Konecny (47-3, 22 KO) to dobry znajomy innego mistrza Starego Kontynentu, naszego Grzegorza Proksy (26-0, 19 KO). Razem przygotowywali się do swoich ostatnich walk, niestety planowany na 30 września pojedynek Konecnego z dawnym podopiecznym Andrzeja Gmitruka, Siergiejem Dzindzirukiem (37-1, 23 KO) o pas mistrzowski WBO nie doszedł do skutku z powodu kontuzji Ukraińca. Pięściarz z Czech podzielił się jednak z naszym serwisem swoją opinią na temat ostatniej walki swojego kolegi z Polski.
- Znam Grzegorza bardzo dobrze. Przeboksowaliśmy razem chyba z 50 rund podczas treningów, zarówno przed moją walką z Matthew Hallem, w której zdobyłem mistrzostwo Europy, jak i teraz przed odwołanym niestety pojedynkiem z Dzindzirukiem o mistrzostwo świata. Miałem okazję dobrze zapoznać się z umiejętnościami Grzegorza i bylem absolutnie przekonany, że wygra z Sylvesterem. Nie spodziewałem się jednak, że wygra tak łatwo. Zdominował Niemca zupełnie i przewiduję, że przed Grzegorzem wielka przyszłość w zawodowym boksie. Będziecie mieli wielkiego mistrza! - stwierdził Konecny.
Niespokojnie było na oficjalnym ważeniu przed pojedynkiem o należący do Nathana Cleverly'ego (22-0, 11 KO) pas mistrza świata federacji WBO w wadze półciężkiej. 24-letni Walijczyk nie przypadł do gustu publiczności obserwującej ceremonię, której sympatia skłania się ku Tony'emu Bellew (16-0, 10 KO). Liverpoolczyk zarówno na czwartkowej konferencji prasowej, jak i wczorajszym ważeniu był ubrany w dresy klubu piłkarskiego Everton. Po "pojedynku spojrzeń" niewiele brakowało do bójki pomiędzy zawodnikami. Walka Wyspiarzy będzie głównym wydarzeniem gali z udziałem Piotra Wilczewskiego i Jamesa DeGale'a.
Walka Piotra Wilczewskiego (29-1, 10 KO) z Jamesem DeGale'em (10-1, 8 KO) miała odbyć się już w lipcu, następnie we wrześniu. 15 października to czwarty i ostateczny termin pierwszej obrony tytułu mistrza Europy w wadze super średniej. Do starcia z 25-letnim Anglikiem "Wilk" przygotowywał się bardzo długo. Ostatni miesiąc przed pojedynkiem spędził w Warszawie, gdzie pod okiem Andrzeja Gmitruka i Jarosława Soroko trenował w Action Clubie na Pradze. Przedstawiamy materiał opisujący ostatnią fazę treningów 33-letniego boksera z Dzierżoniowa.
Na gali w Los Angeles odbędzie się dziś interesujący pojedynek dwóch zawodników zaliczanych do szerokiej czołówki wagi junior półśredniej. Niepokonany Danny Garcia (21-0, 14 KO) zaboksuje o wakujący pas WBO Inter-Continental z byłym mistrzem świata - Kendallem Holtem (27-4, 15 KO).
TYPUJ, WYGRYWAJ I ZARABIAJ Z UNIBETEM >>
Faworytem pojedynku jest mocno promowany 'Swift', jednak doświadczony i obyty w walkach z czołówką 'Rated R' zapowiada, że nie przepuści szansy na powrót do gry o najwyższą stawkę. 23-letni Garcia ma już na koncie kilka cennych zwycięstw, ale zmotywowany Holt z pewnością będzie trudniejszym przeciwnikiem, niż wypalony Nate Campbell, czy też Mike Arnoutis.
Wygrana Garcii - 1.62
Remis - 26.00
Wygrana Holta - 2.25
Dzisiejsza noc obfituje w znakomite pojedynki, ale na deser zostaje nam ta najważniejsza pod względem sportowym i zdecydowanie najciekawsza dla przeciętnego kibica. W walce wieczoru na gali w Los Angeles legendarny Bernard Hopkins (52-5-2, 32 KO) zmierzy się ze znakomitym Chadem Dawsonem (30-1, 17 KO).
Jeżeli 46-letni 'Kat' - niegdyś wieloletni dominator wagi średniej, a obecnie najstarszy mistrz świata i zarazem najlepszy pięściarz kategorii półciężkiej - po raz kolejny udowodni, że oszukał biologiczny zegar i pokona młodszego o prawie dwie dekady 'Złego' Chada, wszyscy będą zmuszeni uznać, że ten dinozaur zawodowego boksu wciąż zalicza się do ścisłej czołówki P4P i nie ma sobie równych w limicie 175 funtów.
TYPUJ, WYGRYWAJ I ZARABIAJ Z UNIBETEM >>
Wygrana Hopkinsa - 2.20
Wygrana Hopkinsa przed czasem - 7.50
Wygrana Hopkinsa na punkty - 2.50
Remis - 19.00
Wygrana Dawsona - 1.72
Wygrana Dawsona przed czasem - 7.00
Wygrana Dawsona na punkty - 2.25
Hopkins w rundach 1-3 - 34.00
Hopkins w rundach 4-6 - 26.00
Hopkins w rundach 7-9 - 21.00
Hopkins w rundach 10-12 - 21.00
Dawson w rundach 1-3 - 34.00
Dawson w rundach 4-6 - 23.00
Dawson w rundach 7-9 - 21.00
Dawson w rundach 10-12 - 21.00
Czy walka rozegra się na pełnym dystansie?
TAK - 1.20, NIE - 4.00
Czy walka potrwa powyżej 9,5 rundy?
TAK - 1.15, NIE - 4.65
Czy walka potrwa powyżej 8,5 rundy?
TAK - 1.13, NIE - 5.00
Czy walka potrwa powyżej 7,5 rundy?
TAK - 1.12, NIE - 5.25
Czy walka potrwa powyżej 6,5 rundy?
TAK - 1.08, NIE - 6.50
Czy walka potrwa powyżej 5,5 rundy?
TAK - 1.05, NIE - 8.00
Czy walka potrwa powyżej 4,5 rundy?
TAK - 1.03, NIE - 10.00
Czy walka potrwa powyżej 3,5 rundy?
TAK - 1.01, NIE - 15.00
Krzysztof Szot (15-1-1, 5 KO) udanie powrócił po pierwszej porażce w karierze zawodowej i pokonał po dziesięciu rundach krwawej bitki Beka Sadjaia (27-15-1, 9 KO).
"Rzeźnik" zaczął celnym lewym prostym z doskoku i ładnymi kontrami z lewej ręki. Sadjaia odpowiadał niezłym lewym hakiem pod prawy łokieć, ale to Polak miał przewagę. Wszystko zmieniło się pod koniec trzeciej odsłony, kiedy po przypadkowym zderzeniu głowami pękł lewy łuk brwiowy Szota.
Krzysiek zalany krwią oddał czwartą rundę, natomiast Gruzin wyczuł swoją szansę i ostro ruszył do ataku. W narożniku wykonano jednak dobrą robotę i już w piątym starciu Szot gotowy był do walki z zatamowaną raną. W drugiej połowie pojedynek był wyrównany, lecz ciągle z lekką przewagą Krzysztofa, który wygrał u wszystkich sędziów w stosunku 97:94.
Do sensacji doszło na ringu w Buenos Aires. Były mistrz świata WBA wagi półciężkiej, Hugo Hernan Garay (34-7, 18 KO) przegrał przez nokaut w piątej rundzie z mało znanym Cesarem Crenzem (20-5, 13 KO). Walka była pełna ostrych wymian. Crenz rzucił Garaya w piątej rundzie na deski, ''Pigu'' zdołał wstać, ale został zasypany gradem ciosów, ponownie upadł i tym razem nie mógł już się podnieść.
W lipcu tego roku Garay przegrał przez nokaut z mistrzem świata WBO wagi cruiser, Marco Huckiem (33-1, 24 KO). Crenz natomiast został w styczniu znokautowany przez Rogelio Omara Rossiego (17-2-1, 11 KO), który z Huckiem zmierzy się 22 października. Dzięki zwycięstwu nad Garayem nazwisko Crenza nie będzie już anonimowe.

Rośnie napięcie przed walką Nathana Cleverly'ego (22-0, 11 KO) z Tonym Bellewem (16-0, 10 KO) w Liverpoolu. Bellew nie ma zamiaru być kolejną ofiarą Walijczyka i zapowiada walkę na śmierć i życie. Wygląda na to, że czekają nas dzisiaj ringowe grzmoty.
- Raz na jakiś czas bukmacherzy robią głupi błąd. To (kurs na zwycięstwo Bellewa - przyp.red.) jest ich największy błąd od lat. Zrobię wszystko, by wygrać. Jestem gotów umrzeć. Chcę rozwalić mu twarz, a on chce rozwalić moją. To jest prawdziwa wojna, w której obaj będziemy myśleć tylko o zwycięstwie - powiedział Bellew, którego będą wspierać m.in. fanatyczni kibice lokalnego Evertonu.
Zapraszamy do zapoznania się z nagraniem, które w pigułce przedstawia trwającą ponad dwie dekady karierę legendarnego Bernarda Hopkinsa (52-5-2, 32 KO) - dawnego absolutnego championa wagi średniej, a obecnie najlepszego pięściarza kategorii półciężkiej i najstarszego mistrza świata. Już dziś w nocy, na gali w Staples Center w Los Angeles, 46-letni 'Kat' zmierzy się ze znakomitym Chadem Dawsonem (30-1, 17 KO) i być może dopisze do swego imponującego dorobku kolejne cenne zwycięstwo...
Po dwunastu bardzo zaciętych rundach Piotr Wilczewski (29-2, 10 KO) przegrał decyzją sędziów dwa do remisu z Jamesem DeGalem (11-1, 8 KO) i stracił tytuł mistrza Europy w wadze super średniej. Po ostatnim gongu punktacja wyniosła: 114-114, 113-115 i 113-115.
W pierwszych dwóch minutach aktywniejszy DeGale atakuje z doskoku i przechodzi do klinczu. Wilczewski doprowadza do celu bezpośredni prawy w końcówce. 'Chunky' zmienia pozycję z odwrotnej na zwykłą. Polak w natarciu, ale DeGale znakomicie bije z defensywy. Tuż przed gongiem Wilczewski naruszony po kapitalnym prawym podbródkowym Anglika, mistrza ratuje jednak gong.
DeGale postanawia odpocząć i oddaje inicjatywę 'Wilkowi'. Polak atakuje bezpośrednim prawym z doskoku, ale nie może czysto trafić. Dzięki swojej szybkości Anglik osiąga przewagę w wymianach. DeGale znów oddaje inicjatywę. Wilczewski w natarciu, kilkukrotnie trafia bardzo mocno i przechyla szalę na swoją stronę. W końcówce lepszy DeGale, ale runda dla Polaka. Po gorszej poprzedniej odsłonie DeGale mocno zaczyna, ale w ostatniej minucie jest zraniony po potężnym ciosie 'Wilka'. Sędzia pomaga przetrwać Anglikowi trudne chwile, ale DeGale na niepewnych nogach wraca do narożnika...
'Chunky' doszedł do siebie i wygrywa szóstą rundę dzięki dużej aktywności. DeGale często zmienia pozycję, ale Polak nie daje się spychać do głębokiej defensywy. Po sześciu starciach na nieoficjalnej karcie punktowej mamy remis... W siódmej rundzie DeGale stara się nadawać tempo, a Wilczewski ogranicza się do potężnych kontr. Kolejne bardzo wyrównane starcie. W pierwszej minucie siódmej rundy Polak trafia kolejnym mocnym prawym, ale chwilę później DeGale doprowadza do celu kilka swoich groźnych podbródkowych. W końcówce 'Wilk' zraniony, ale wytrzymuje do gongu.
Szybkie kombinacje DeGale'a rozbijają coraz bardziej zmęczonego 'Wilka'. Mistrz musi wygrać ostatnie rundy, jeżeli chce zachować tytuł. Ciosy na korpus w wykonaniu Anglika zrobiły swoje - 'Wilk' jest zmęczony, ale atakuje i robi wszystko, by wygrać dziesiątą rundę. W końcówce znów skuteczniejszy jest jednak 'Chunky' i to jemu sędziowie zapewne zapisali to starcie.
Dobra jedenasta odsłona w wykonaniu mistrza. Początek należał do Anglika, jednak Wilczewski kilka razy trafił bardzo mocno i sędzia znów musiał pomagać lokalnemu bohaterowi, rozdzielając zawodników podczas natarcia Polaka. Kłopoty Wilczewskiego tuż po gongu rozpoczynającym ostatnie starcie. Wyczerpany mistrz dochodzi jednak do głosu i spycha DeGale'a do obrony. Bardzo wyrównana, dramatyczna runda ze wskazaniem na pretendenta. Po ostatnim gongu obydwaj zawodnicy unoszą ręce w górę.
Na gali HBO PPV w Staples Center w Los Angeles swój trzeci pojedynek po przeniesieniu do kategorii półśredniej stoczy Paulie Malignaggi (29-4, 6 KO). Były mistrz świata federacji IBF w limicie do 140 funtów, dziś zaboksuje na dystansie dziesięciu rund z mocno bijącym Meksykaninem Orlando Lorą (28-1-1, 19 KO).
TYPUJ, WYGRYWAJ I ZARABIAJ Z UNIBETEM >>
Zdecydowanym faworytem tej potyczki jest 30-letni 'Magic Man' i chyba nie należy się spodziewać innego wyniku, niż wysokie punktowe zwycięstwo Pauliego.
Wygrana Malignaggiego - 1.03
Remis - 30.00
Wygrana Lory - 10.00
Na gali w Los Angeles pojedynek Hopkins-Dawson nie będzie jedynym, w którego stawce znajdzie się mistrzowski tytuł. Przed walką wieczoru Jorge Linares (31-1, 20 KO) i Antonio DeMarco (25-2-1, 18 KO) zaboksują o wakujący pas federacji WBC w wadze lekkiej.
Zdecydowanym faworytem tego starcia jest trenowany przez Freddiego Roacha wenezuelski 'Golden Boy', jednak walczący z odwrotnej pozycji DeMarco z pewnością nie jest bez szans, więc może warto postawić na jego zwycięstwo, zwłaszcza przy tak zachęcającym kursie.
TYPUJ WYGRYWAJ I ZARABIAJ Z UNIBETEM >>
Wygrana Linaresa - 1.15
Remis - 30.00
Wygrana DeMarco - 5.00

Na gali w Buenos Aires Celestino Caballero (35-4, 23 KO) pokonał jednogłośnie na punkty Jonathana Barrosa (33-2-1, 18 KO) i zdobył tytuł mistrza świata WBA 'regular' wagi piórkowej. Przypomnijmy, że pierwsza, lipcowa walka tych bokserów zakończyła się kontrowersyjnym zwycięstwem Barrosa.
Po spokojnej pierwszej rundzie rozgorzała ringowa wojna. Barros zdobył przewagę w czwartej odsłonie, ale piąta należała zdecydowanie do Caballero, który potężnie skontrował Barrosa i miał go na skraju nokautu. Kolejne dwie rundy również należały do ''Pelenchina'', na którym ciosy Barrosa zdawały się nie robić wrażenia. Rundy 8-12 były pełne klinczy i niecelnych ciosów z obu stron. Caballero jest groźniejszym puncherem niż Barros i to zadecydowało o wyniku. Argentyńczyk został ponownie zraniony w jedenastej rundzie, ale zdołał przetrwać do ostatniego gongu. Nie uratowało go to jednak przed porażką. Po ostatnim gongu sędziowie punktowali 118-111, 116-111 i 116-112.
Już dzisiaj na gali w Los Angeles kolejną walkę stoczy 30-letni Paul Malignaggi (29-4, 6 KO), a jego oponentem będzie Orlando Lora (28-1-1, 19 KO). "Magic Man" liczy, że po dzisiejszej wygranej dostanie w końcu szansę zaboksowania o jakiś prestiżowy tytuł. Malignaggi nie wyklucza również powrotu do niższej kategorii, jeśli dostanie odpowiednią propozycję.
- Nie wykluczam mojego powrotu do limitu 140 funtów. Jeśli pojawi się ciekawa opcja - schodzę niżej. Jeżeli dostanę dobrą propozycję w półśredniej, walczymy w półśredniej, w której czuję się najlepiej. Wszystko zależy tylko ode mnie. Chcę wielkiej walki, może pojedynku o tytuł mistrzowski w przyszłym roku, szczególnie ze względu na to, że ludzie myślą, że się wypaliłem - powiedział Malignaggi.
Wczoraj na portalach bokserskich ukazał się wywiad z 39-letnim Amirem Mansourem (15-0, 11 KO), w którym "Hardcore" stwierdził, że Chauncy Welliver (50-5-5, 19 KO) boi się z nim walczyć i domaga się zbyt dużych pieniędzy za pojedynek. Na odpowiedź Nowozelandczyka nie trzeba było czekać długo. "Hillyard Hammer" twierdzi, że nigdy nie zażądał 100 tysięcy za pojedynek z Mansourem i jest gotowy wyjść z nim do ringu.
- On twierdzi, że zażądaliśmy 100 tysięcy dolarów. Ani ja, ani nikt z mojego teamu nie chciał od niego takiej kwoty.
Możemy z nim walczyć. Nigdy głównym priorytetem nie były pieniądze. Jedno jest pewne - nie wyjdę za tyle, za ile wyszedł do niego Guinn. On dostał 10 tysięcy, widziałem kontrakty. Jestem gotów, wysyłajcie propozycję - powiedział Welliver.

Mistrz świata WBO wagi cruiser, Marco Huck (33-1, 24 KO) kolejną walkę w obronie tytułu stoczy 22 października. Jego rywalem będzie dwumetrowy Argentyńczyk, boksujący z odwrotnej pozycji Rogelio Rossi (17-2-1, 11 KO).
- Sparowałem z wieloma wysokimi zawodnikami. Nie obchodzi mnie, jak wysoki jest Rossi. Pójdzie na deski. Wchodzę na ring, by wygrać i zadowolić moich fanów. Mogą się spodziewać kolejnej wybuchowej walki. Jestem przygotowany na dwanaście rund. Myślę, że walka będzie długa, goście z Argentyny są wojownikami. Od pierwszego gongu dam z siebie wszystko. To będzie ekscytujące starcie - powiedział Huck.
- Walka z Olą Afolabim była dla mnie bardzo ważna. Obroniłem pas i przetrwałem trudne chwile w ringu. Kibice bardzo mi tamtej nocy pomogli. Od tego czasu broniłem tytułu wiele razy. Jestem teraz prawdziwym championem - dodał Niemiec.
Dwa tygodnie temu w Neubrandenburgu rozmawialiśmy z Naazimem Richardsonem, który do Niemiec przyjechał na walkę swojego podopiecznego Steve'a Cunninghama z Yoanem Pablo Hernandezem. Dziś amerykański szkoleniowiec jest już w Los Angeles, gdzie dziś nad ranem polskiego czasu stanie w narożniku Bernarda Hopkinsa (52-5-2, 32 KO). W hali Staples Center 46-letni "Kat" bronić będzie tytułu mistrza świata federacji WBC w wadze półciężkiej przed 29-letnim Chadem Dawsonem (30-1, 17 KO). Richardsonowi zadaliśmy kilka pytań na temat potyczki z byłym rywalem Tomasza Adamka.
Już dziś wieczorem na gali w Liverpoolu odbędzie się arcyciekawe starcie dwóch niepokonanych Brytyjczyków. Nathan Cleverly (22-0, 11 KO) będzie bronił tytułu mistrza świata federacji WBO w wadze półćięzkiej w starciu z krewkim Tonym Bellewem (16-0, 10 KO).
Faworytem bukmacherów jest 24-letni Walijczyk, jednak stosunkowo wysokie kursy na wygraną lokalnego bohatera kuszą do stawiania na 28-letniego 'Bombera'. Po stronie atutów mistrza znajduje się z pewnością niesamowita wydolność, natomiast siła będzie w tej walce po domeną pretendenta. Dodajmy do tego fakt, że obydwaj zawodnicy serdecznie się nie znoszą, a każde ich spotkanie kończyło się ostrymi wymianami zdań lub przepychankami i otrzymujemy walkę, której nie można przegapić.
TYPUJ, WYGRYWAJ I ZARABIAJ Z UNIBETEM >>
Wygrana Cleverly'ego - 1.25
Wygrana Cleverly'ego przed czasem - 2.05
Wygrana Cleverly'ego na punkty - 2.50
Remis - 29.00
Wygrana Bellewa - 3.90
Wygrana Bellewa przed czasem - 7.00
Wygrana Bellewa na punkty - 9.50
Cleverly w rundach 1-3 - 7.00
Cleverly w rundach 4-6 - 5.50
Cleverly w rundach 7-9 - 5.50
Cleverly w rundach 10-12 - 8.00
Bellew w rundach 1-3 - 19.00
Bellew w rundach 4-6 - 17.00
Bellew w rundach 7-9 - 19.00
Bellew w rundach 10-12- 23.00
Czy walka rozegra się na pełnym dystansie?
TAK - 2.18, NIE - 1.60
Czy walka potrwa powyżej 9,5 rundy?
TAK - 1.82, NIE - 1.88
Czy walka potrwa powyżej 8,5 rundy?
TAK - 1.72, NIE - 2.00
Czy walka potrwa powyżej 7,5 rundy?
TAK - 1.57, NIE - 2.25
Czy walka potrwa powyżej 6,5 rundy?
TAK - 1.45, NIE - 2.55
Czy walka potrwa powyżej 5,5 rundy?
TAK - 1.33, NIE - 3.00
Czy walka potrwa powyżej 4,5 rundy?
TAK - 1.22, NIE - 3.75
Czy walka potrwa powyżej 3,5 rundy?
TAK - 1.13, NIE - 5.00
Czy walka potrwa powyżej 2,5 rundy?
TAK - 1.07, NIE - 7.00
Czy walka potrwa powyżej 1,5 rundy?
TAK - 1.02, NIE - 12.50