Dziś po południu odbyła się konferencja prasowa zapowiadająca sobotnią galę Franka Warrena w Liverpoolu. Dojdzie na niej do pojedynku Piotra Wilczewskiego (29-1, 10 KO) z Jamesem DeGale'em (10-1, 8 KO) o należące do 33-letniego Polaka pasy mistrza Europy i interkontynentalnego czempiona federacji WBO w wadze super średniej. Pięściarz z Dzierżoniowa i jego rywal spotkali się dziś po raz przedostatni przed walką. Jutro o 13. czeka ich ceremonia ważenia, podobnie jak Nathana Cleverly'ego (22-0, 11 KO) i Tony'ego Bellewa (16-0, 10 KO), którzy w sobotę powalczą o należący do tego pierwszego pas mistrza świata WBO w wadze półciężkiej.
Alexander Frenkel (23-0, 18 KO), były mistrz Europy w wadze junior ciężkiej, zapowiedział ostatnio, że zamierza odpocząć od boksu i planuje dłuższą przerwę. We wrześniu ubiegłego roku 26-latek w spektakularny sposób znokautował Enzo Maccarinelliego i sięgnął po największy w swojej karierze sukces. Od tamtej pory pozostawał nieaktywny.
Chris Meyer, który jest generalnym menadżerem promującej Frenkela grupy Sauerland Event, stwierdził, że Niemiec nie radzi sobie z presją i stąd wynikają jego problemy.
- Dostrzegliśmy podczas treningu, że Alexander jest jakby nieobecny. Dodatkowo w czasie zajęć doznał kontuzji ręki. Każdy radzi sobie z presją w inny sposób. Jeden lubi szybką jazdę samochodem, drugi chodzi na ładne dziewczyny. Frenkel jest typem człowieka, który bardzo zaprząta sobie głowę tą presją – twierdzi Meyer.
4 listopada w hali widowiskowo-sportowej Megasport w Moskwie odbędzie się oczekiwany z wielkim zainteresowaniem pojedynek Jamesa Toneya (73-6-3, 44 KO), byłego mistrza świata w trzech kategoriach wagowych z byłym pretendentem do pasa mistrza świata WBO wagi jr. ciężkiej, Denisa Lebiediewa (22-1, 17 KO).
We wczorajszym wywiadzie Toney niespodziewanie zapowiedział, że stawką zbliżającej się walki z Rosjaninem będzie tytuł mistrza świata WBA wagi jr. ciężkiej, ale jednocześnie nie chciał ujawnić żadnych dodatkowych szczegółów.
- Myślę, że jesteś pierwszym, który się tego dowie - powiedział w wywiadzie Toney. - Stawką mojej walki z Lebiediewem będzie tytuł mistrza świata WBA wagi junior ciężkiej. Mam więc zamiar przywieźć z Rosji tytuł - zakończył Amerykanin.
Jak powszechnie wiadomo, mistrzem WBA w cruiser jest aktualnie 39-letni Panamczyk Guillermo Jones (37-3-2, 29 KO), który po raz ostatni bronił swojego pasa ponad rok temu (2 października 2010 roku). Jones jednakże zaplanował obronę tytułu na dzień 5 listopada, możliwe więc, że stawką rywalizacji Toney-Lebiediew będzie tymczasowy (interim) pas mistrza świata WBA.
Po zastopowaniu w dwunastej rundzie Derrica Rossy akcje Maurice'a Harrisa (25-15-2, 11 KO) znów wzrosły, a federacja IBF notuje go obecnie na szóstym miejscu. 35-letni Amerykanin ma jednak nadzieję na atak pasa WBA i zasiadającego tam na tronie Aleksandra Powietkina (22-0, 15 KO).
- Evander Holyfield nie jest już brany pod uwagę jako rywal Powietkina, a zresztą amerykańska telewizja nie była zainteresowana takim pojedynkiem. Wiemy, że obóz Aleksandra poszukuje rywala na 3 grudnia i zależy im właśnie na Amerykaninie, a Maurice jest zdecydowany - twierdzi jeden z członków obozu tego pięściarza.
- Nie mam najmniejszych problemów by pojechać na jego teren i odebrać mu tytuł. Zawsze pozostaję w formie i jestem gotów nawet teraz. Mam dla Powietkina sporo szacunku, jednak Europejczycy już zbyt długo mają pasy mistrzowskie - dodał od siebie sam zainteresowany, Mo Harris.
Po prawie pięcioletniej przerwie, na zawodowy ring wraca popularny niegdyś amerykański pięściarz wagi ciężkiej, 40-letni Gerald Nobles (26-1, 21 KO - na zdjęciu z prawej). 28 października na gali w Chester (Pensylwania) stanie do planowanego na 8 rund pojedynku z nieznanym jeszcze rywalem.
Po raz ostatni "The Jedi" wystąpił w ringu w styczniu 2007 roku, pokonując przez TKO w 1. starciu swego rodaka Adama Sample. Jedyną porażkę poniósł w listopadzie 2004 r. w pojedynku z Nikołajem Wałujewem (Nobles był niższy od rywala o ponad 30 centymetrów!). Został w niej zdyskwalifikowany w 4. rundzie za - zdaniem sędziego umyślne i regularne - zadawanie ciosów poniżej pasa.
Zdaniem serwisu boxingscene.com, głównym kandydatem do walki z aktualnym mistrzem świata WBA wagi ciężkiej, Aleksandrem Powietkinem (22-0, 15 KO), jest w tej chwili zajmujący 1. miejsce w rankingu World Boxing Association, były mistrz świata, blisko 39-letni Hasim Rahman (50-7-2, 41 KO).
Przypominamy, że Amerykanin od czasu swojego powrotu bo boksu (w marcu 2010 roku), zdołał wygrać przed czasem pięć kolejnych pojedynków z przeciętnymi rywalami, co zaprowadziło go w krótkim czasie na czoło światowego rankingu WBA.
Nowy nabytek niemieckiej grupy SES, walczący w wadze ciężkiej, 27-letni Francesco Pianeta (23-0-1, 14 KO), zadebiutuje w nowych barwach 21 października podczas gali boksu zawodowego we Frankfurcie nad Odrą. Rywalem byłego młodzieżowego mistrza WBC i mistrza Unii Europejskiej wagi ciężkiej będzie doświadczony Amerykanin Robert Hawkins (23-18, 7 KO).
Dodajmy, że walkami wieczoru, podczas wspomnianego show, będą dwie rywalizacje pań o tytuły mistrzyń świata. Susi Kentikian (28-0, 16 KO) zmierzy się z Tajką Teeraporn Pannimit (14-3, 5 KO), natomiast Christina Hammer (10-0, 7 KO) skrzyżuje rękawice z Vashon Living (5-1, 1 KO). Stawką pierwszej walki będą tytuły WBA, WBO I WIBF wagi muszej, zaś drugiego pasy WBO i WBF wagi średniej.
Poniżej przedstawiamy szybki wywiad z brązowym medalistą olimpijskim z Pekinu, a obecnie obiecującym zawodowcem Tonym Jeffriesem (9-0-1, 6 KO). Być może w niedalekiej przyszłości to właśnie ten 26-latek z Sunderland zawładnie kategorią półciężką? Tymczasem sprawdź, co łączy Jeffriesa z Aleksym Kuziemskim, Danielem Craigiem i Davidem Beckhamem.
- Wiek rozpoczęcia treningów bokserskich?
Tony Jeffries: Miałem 10 lat, a swoją pierwszą walkę amatorską stoczyłem rok później.
- Ulubiony pięściarz wszechczasów?
TJ: Roy Jones Junior z czasów jego świetności. Uwielbiam to jak porywał tłumy i jak był pewny siebie i swoich umiejętności.
- Pierwsze bokserskie wspomnienie?
TJ: Gdy byłem małym chłopcem, boksowałem często w otwarte dłonie mojego dziadka, tak jak na tarczach. On kochał boks i opowiadał mi o nim od czasu gdy nauczyłem się chodzić.
- Najpiękniejszy moment w twojej karierze?
TJ: Zdobycie medalu olimpijskiego i moja pierwsza walka zawodowa w rodzinnym mieście Sunderland. Tego nie zapomnę do końca życia. Doping moich kibiców był niesamowity. Sprzedałem wówczas tysiąc biletów w pięć minut!
W sobotę w Spodku w Katowicach Artur Szpilka (7-0, 5 KO) stoczy sześciorundową walkę z Owenem Beckiem, który ma za sobą pojedynek o tytuł mistrza świata wszechwag. Szpilka jest uznawany za największy talent w polskiej wadze ciężkiej, ale na razie nie bardzo wiadomo dlaczego. Być może źródła tego przekonania odkryją się w sobotę.
ARTUR SZPILKA - SERWIS SPECJALNY >>
Bokserskie dokonania 22-latka są dotąd skromne. On sam nie przeszedł dotąd bojowego testu w walce z mocniejszymi, ba, choćby z przeciętnymi pięściarzami. Szpilka stoczył bowiem zaledwie dwa pojedynki w najwyższej kategorii - obydwa zakończył nokautem w pierwszej rundzie.

Bernard Hopkins (52-5-2, 32 KO) i Chad Dawson (30-1, 17 KO) w pojedynku wzrokowym na ostatniej konferencji przed sobotnią galą Believe It or Not!
Kilka godzin po przylocie do Liverpoolu, Piotr Wilczewski (29-1, 10 KO) odbył przedostatni trening przed sobotnią walką z Jamesem DeGale'em (10-1, 8 KO) w obronie tytułów mistrza Europy i interkontynentalnego mistrza federacji WBO w wadze super średniej. W hotelu oddalonym o kilkaset metrów od Echo Areny, miejsca pojedynku z Anglikiem, "Wilk" tarczował ze swoim szkoleniowcem Andrzejem Gmitrukiem i walczył z cieniem. Niespełna 40-minutowe zajęcia odbyły się w nietypowym miejscu - w przejściu łączącym dwa hotelowe korytarze. Niecodzienne warunki bokserowi i jego trenerowi zdawały się specjalnie nie przeszkadzać - zobaczcie sami.
Na sobotniej gali HBO PPV w Los Angeles dojdzie do bardzo ciekawego pojedynku dwóch czołowych pięściarzy wagi lekkiej. W walce o wakujący pas WBC rękawice skrzyżują były mistrz kategorii piórkowej oraz super piórkowej - Jorge Linares (31-1, 20 KO) i Antonio DeMarco (25-2-1, 18 KO).
Legendarny Erik Morales (52-7, 36 KO) wyznał, że w 2012 roku zamierza stanąć do walki ze zwycięzcą tej potyczki, a faworyzowany Linares zapewnia, że chętnie wyjdzie do ringu z jedynym meksykańskim mistrzem czterech dywizji.
- Oczywiście, że chcę z nim walczyć. Morales to wielki mistrz, ale najpierw muszę zająć się moim sobotnim przeciwnikiem - powiedział 26-letni 'Golden Boy'.
Mistrz świata WBA wagi ciężkiej, 32-letni Aleksander Powietkin (22-0, 15 KO) kolejny pojedynek stoczy 3 grudnia podczas gali boksu zawodowego w Helsinkach. Jego menedżer, Władimir Hriunow potwierdził, że jego najbliższym rywalem na pewno nie będzie były niekwestionowany mistrz świata wagi ciężkiej, Evander Holyfield (44-10-2, 29 KO). Jednak kto będzie przeciwnikiem Rosjanina, dowiemy się najprawdopodobniej pod koniec tygodnia.
- Musimy wybrać przeciwnika dla Aleksandra z grona wielu kandydatów - mówi Rosjanin. - Nasz pięściarz będzie walczył na pewno z Amerykaninem, ale nie będzie nim Evander Holyfield. Jego nazwisko przekażemy pod koniec tygodnia, jak tylko podpiszemy z nim kontrakt. Sasza już zaczął trenować pod okiem swojego trenera, Andrieja Kozłowa. Amerykański konsultant i mentor, Teddy Atlas, przyleci do Rosji pod koniec października - zakończył Hriunow.
W dniach 25-27.11.2011r. w Szczecińskim Domu Sportu przy ul. Wąskiej 16 odbędzie się IV Międzynarodowy Turniej Młodzików. W turnieju mogą uczestniczyć młodzicy, którzy posiadają książeczkę zawodniczą z aktualnymi badaniami lekarskimi.
Zawody zostaną rozegrane w kategoriach 38.5 kg, 40 kg, 41.5 kg, 43 kg, 44.5 kg, 46 kg, 48 kg, 50 kg, 52 kg, 54 kg, 56 kg, 59 kg, 62 kg, 65 kg, 68 kg, 72 kg, 76, +76 kg. Walki trwać będą 3 rundy po 1.5 min, odbywać się będą w rękawicach 10 uncjowych. Wszyscy uczestnicy otrzymają medale i dyplomy, ponadto dla zwycięzców poszczególnych kategorii wagowych przewidziane są nagrody rzeczowe.
Ostateczny termin zgłoszeń upływa 03.11.2011r. Zgłoszenie powinno zawierać wagi przewidywanych zawodników oraz funkcje osób towarzyszących. Ważne jest aby podać również liczbę miejsc noclegowych z wyżywieniem do zarezerwowania.

Dziś po południu odbyła się konferencja prasowa zapowiadająca sobotnią galę Franka Warrena w Liverpoolu. Dojdzie na niej do pojedynku Piotra Wilczewskiego (29-1, 10 KO) z Jamesem DeGale'em (10-1, 8 KO) o należące do 33-letniego Polaka pasy mistrza Europy i interkontynentalnego czempiona federacji WBO w wadze super średniej. Pięściarz z Dzierżoniowa i jego rywal spotkali się dziś po raz przedostatni przed walką. Jutro o 13. czeka ich ceremonia ważenia. Więcej materiałów z konferencji już wkrótce na Bokser.org.
W najbliższą sobotę na Echo Arenie w Liverpoolu Piotr Wilczewski (29-1, 10 KO) stanie do pierwszej obrony tytułu mistrza Europy w wadze super średniej. Rywalem 33-letniego Polaka będzie aktualny mistrz olimpijski - James DeGale (10-1, 8 KO).
Zdecydowanym faworytem tego pojedynku jest kreowany na wielką gwiazdę Brytyjczyk, jednak pewny siebie i spokojny 'Wilk' zapewnia, że znakomicie przygotował się do obrony na wyjeździe, a jego trener, Andrzej Gmitruk, potwierdza te słowa i dodaje, że Piotrek jest gotowy zarówno fizycznie, jak i psychicznie.
TYPUJ, WYGRYWAJ I ZARABIAJ Z UNIBETEM >>
Wygrana Wilczewskiego - 5.00
Wygrana Wilczewskiego na punkty - 10.00
Wygrana Wilczewskiego przed czasem - 15.00
Remis - 34.00
Wygrana DeGale'a - 1.14
Wygrana DeGale'a na punkty - 2.75
Wygrana DeGale'a przed czasem - 1.57
Czy walka rozegra się na pełnym dystansie?
TAK - 2.35, NIE - 1.52
Czy walka potrwa powyżej 9,5 rundy?
TAK - 1.80, NIE - 1.90
Czy walka potrwa powyżej 8,5 rundy?
TAK - 1.66, NIE - 2.08
Wilczewski w rundach 1-3 - 7.00
Wilczewski w rundach 4-6 - 5.50
Wilczewski w rundach 7-9 - 5.50
Wilczewski w rundach 10-12 - 7.50
DeGale w rundach 1-3 - 34.00
DeGale w rundach 4-6 - 34.00
DeGale w rundach 7-9 - 29.00
DeGale w rundach 10-12 - 34.00
Uchodzący za jednego z najzdolniejszych pięściarzy młodego pokolenia w Polsce, 19-letni wychowanek Mazura Ełk i przez pewien czas zawodnik klubu Boks Poznań, Cezary Samełko, podpisał kontrakt z grupą 12 Round Knockout Promotions i zadebiutuje na zawodowym ringu 15 października podczas gali w Katowicach.
ZOBACZ WALKĘ OLAŚ vs SAMEŁKO >>
Największymi sukcesami Czarka są srebrne medale mistrzostw Europy w gronie kadetów (Płowdiw 2008) i juniorów (Szczecin 2009), zdobyte w wadze półciężkiej (81 kg). W 2010 r. Samełko przeniósł się do wagi ciężkiej, w której niestety nie osiągał już wyników na poziomie mistrzowskim. Do maja br. stoczył w niej 19 amatorskich pojedynków, z których wygrał 8, pokonując m.in. młodzieżowego mistrza Polski, Mateusza Tryca oraz rutynowanego Jacka Głowackiego.
W bieżącym sezonie Cezary Samełko był członkiem kadry narodowej seniorów, występując m.in na Turnieju im. Feliksa Stamma (przegrał z Turkiem Umitem Can Patirem). W rywalizacji o miejsce w reprezentacji Polski na najważniejsze międzynarodowe imprezy mistrzowskie musiał jednak uznać wyższość Michała Olasia. Dwukrotnie pokonał go także Michał Gerlecki.
Biorąc pod uwagę warunki fizyczne (182 cm i 91 kg) nowego nabytku grupy 12 Round KP, będzie on najprawdopodobniej występował w wadze junior ciężkiej. Życzymy mu sukcesów na zawodowych ringach, na miarę ogromnego talentu.
Dziś po południu odbyła się konferencja prasowa zapowiadająca sobotnią galę Franka Warrena w Liverpoolu. Dojdzie na niej do pojedynku Piotra Wilczewskiego (29-1, 10 KO) z Jamesem DeGale'em (10-1, 8 KO) o należące do 33-letniego Polaka pasy mistrza Europy i interkontynentalnego czempiona federacji WBO w wadze super średniej. Pięściarz z Dzierżoniowa i jego rywal spotkali się dziś po raz przedostatni przed walką. Jutro o 13. czeka ich ceremonia ważenia. Więcej materiałów z konferencji już wkrótce na Bokser.org.
Dziś po południu w Liverpoolu odbyła się ostatnia konferencja prasowa przed sobotnią walką Piotra Wilczewskiego (29-1, 10 KO) z Jamesem DeGale'em (10-1, 8 KO). W 11-tysięcznej Echo Arenie Polak bronić będzie pasów mistrza Europy oraz interkontynentalnego czempiona WBO w wadze super średniej. Pojedynek będzie nieoficjalnym eliminatorem do walki o pas mistrza świata WBO, który należy obecnie do Roberta Stieglitza.
Za wyraźnego faworyta potyczki uważa się DeGale'a, mistrza olimpijskiego z Pekinu, za którego wygraną bukmacherzy są gotowi zapłacić nie więcej niż kilkanaście groszy więcej za postawioną złotówkę. Na konferencji 25-letni Anglik docenił klasę Wilczewskiego, ale i tak wyraził przekonanie, że w sobotę odbierze Polakowi pasy.
- Wilczewski to dobry bokser. Jego rekord mówi sam za siebie - przegrał tylko raz. Jest przecież mistrzem Europy. Walka powinna stać na dobrym poziomie i być ciekawym widowiskiem. Co by się jednak nie zdarzyło, w sobotni wieczór zanotuję fantastyczny występ zostanę mistrzem Europy - zapewnił zawodnik promowany przez Franka Warrena.
Dla londyńczyka starcie z Wilczewskim będzie pierwszym od majowej, niejednogłośnej przegranej na punkty z George'em Grovesem. DeGale podkreśla, że z tego pojedynku wyciągnął odpowiednie wnioski.
- Dziś czwartek, 13 października 2011 roku i zarazem moje 31. urodziny. Gdy ubiegłej nocy wskazówka zegara wybiła godzinę północ, moja kariera bokserska dobiegła końca - oświadczył były mistrz dwóch kategorii wagowych, David Haye (25-2, 23 KO).
- Nigdy nie uważałem się za najlepszego i nie jestem głupi, czy też arogacki, by myśleć, że moje miejsce w historii boksu zapewniła mi krótka przygoda z wagą ciężką - dodaje Brytyjczyk. Kibice wciąż mają nadzieję na powrót 'Hayemakera' i jego pojedynek z Witalijem Kliczko (43-2, 40 KO), jednak w możliwość zakontraktowania takiej walki nie wierzy nawet sam Haye.
- Witalij chciałby wyjść ze mną do ringu, ale oferta z jego obozu nie jest konkretna i raczej nie należy się spodziewać, żeby doszło do do tego pojedynku - skwitował dzisiejszy jubilat, który planuje spróbować sił w filmie.
Dzisiaj odbyła się ceremonia ważenia przed trzecią galą z cyklu Underground Boxing Show, organizowanej w kopalni soli w Wieliczce przez grupę Babilon Promotion. Zawodowe pięściarki i pięściarze zjadą 125 metrów pod ziemię, do komory "Warszawa" w kopalni soli w Wieliczce, by stoczyć tam swoje pojedynki. W walce wieczoru, w 10-rundowym boju zobaczymy Krzysztofa Szota (14-1-1, 5 KO), który powraca na ring po porażce przed czasem poniesionej ponad trzy miesiące temu z rąk Felixa Lory. Rywalem Polaka będzie 24-letni Gruzin Beka Sadjaia (27-14-1, 9 KO). Obaj pięściarze ważyli dzisiaj dokładnie tyle samo, 63,3 kg.
Po imponującym zwycięstwie przed czasem z Romanem Kracikiem w Międzyzdrojach, w ringu zaprezentuje się cruiser Krzysztof Głowacki (13-0, 8 KO). Polak zmierzy się również z Gruzinem Paatą Berikaszwili (11-11-1, 5 KO), który we wrześniu 2007 roku przegrał na punkty z Tomaszem Hutkowskim na gali w Bytomiu. Głowacki wniósł na wagę 90,4 kg, jego rywal był cięższy, zanotował 91,9 kg.
W innym ciekawym pojedynku, Łukasz Wawrzyczek (11-1-1, 2 KO) podejmie walkę z Francuzem Laurentem Ferrą (7-4-2, 2 KO). Prowadzony przez Grzegorza Proksę Polak ważył dzisiaj 74,35kg, a jego francuski rywal 73,8 kg. W ringu zobaczymy również Sebastiana Skrzypczyńskiego (6-6-1, 3 KO), który zaboksuje z Łotyszem Ilją Slahota (1-0-1, 1 KO). Wskazówka wagi pokazała Skrzypczyńskiemu 71,5 kg, natomiast jego rywal zanotował niewiele więcej 71,9 kg.
Gala w Wieliczce będzie również okazją dla sympatyków boksu kobiecego, do zobaczenia ponownie między linami ringu Karoliny Owczarz (1-0, 1 KO). Łodzianka po efektownym debiucie na gali Wojak Boxing Stars, gdzie pokonała już w pierwszej rundzie Elenę Gromyko, tym razem skrzyżuje rękawice z rywalką, która również ma na koncie zwycięstwo w pierwszym starciu nad Rosjanką. Będzie to zawodniczka z Łotwy, Valija Lasmanovica (1-0, 1 KO). Polka ważyła dzisiaj równo 61,0 kg, a jej przeciwniczka ze wschodu 59,8 kg.
John Murray (31-1, 18 KO) pomimo porażki z Kevinem Mitchellem nie stracił wiary w swoje możliwości i zapewnia, że 3 grudnia w Madison Square Garden rozprawi się z faworyzowanym Brandonem Riosem (28-0-1, 21 KO). Następnie Brytyjczyk zamierza zrewanżować się swojemu jedynemu pogromcy. W między czasie zabierze Amerykaninowi pas mistrzowski WBA. Ambitne plany…
- Analizowałem moją przegraną z Kevinem Mitchellem i wyciągnąłem odpowiednie wnioski. Nie mogę pozwolić sobie na przyjmowanie takich ciosów jak ostatnio. Staram się poprawiać te mankamenty na sali treningowej. Brandon Rios będzie zaskoczony.
- To będzie walka w stylu, który kochają kibice. Będę dużo myślał w ringu i zaskoczę Riosa, tak jak Mitchell wymanewrował mnie. Następnie zrewanżuję się Kevinowi. Mam nadzieję, że otrzymam od niego taką szansę – snuje plany Murray.
Damian Jonak (30-0-1, 20 KO) w sobotę zmierzy się z Aleksem Bunemą (31-8-2, 17 KO). - To znane nazwisko i bokser z wielkim doświadczeniem - charakteryzuje swojego rywala Jonak.
- Alexa Bunemę, z którym zmierzy się pan w sobotę w Katowicach, zna pan już „na pamięć"?
Damian Jonak: Na pamięć może nie, ale obejrzałem sporo jego walk. Mamy z trenerem swoją taktykę, ale tak naprawdę wszystko zweryfikuje ring. Nie czuję presji, nie jestem bitym faworytem, bo Bunema to znane nazwisko i bokser z wielkim doświadczeniem. Biję się za to u siebie, a to dla mnie bardzo ważne. Lubię dawać kibicom emocjonujące walki, chcę żeby ludzie czekali na moje występy.
- Bunema to przynajmniej w teorii najbardziej wymagający rywal w pana dotychczasowej karierze.
DJ: Rzeczywiście tak jest. Umie mocno uderzać z obydwu rąk, jest groźny do ostatniego gongu. Już kilka razy w swojej karierze pokarał mocnego rywala. Muszę cały czas boksować, a nie myśleć o jednym ciosie. Chcę zaznaczać swoją przewagę, być aktywnym i nie oddać mu inicjatywy. Czy można go znokautować? Każdego można, ale nie chcę o tym myśleć. Trzeba spokojnie pracować w ringu i czekać na okazję, a wtedy zobaczymy.
- Promotor Andrzej Wasilewski mówi, że jest pan już gotowy na poważne wyzwania.
DJ: Fajnie, że tak uważa. Ja na razie myślę o tym, żeby wygrać, a później spędzić trochę czasu z moją córeczką. A jeśli chodzi o boks i kolejne wyzwania, to jestem gotów. Czekam na sygnał od pana Wasilewskiego i wchodzę do ringu. O pasach i innych trofeach na razie nic nie mówię, bo jeszcze nie ten czas. Teraz liczy się sobotnia walka z Aleksem Bunemą.
Poniżej przedstawiamy pięć największych osiągnięć pochodzącego z Filadelfii Bernarda Hopkinsa (52-5-2, 32 KO), dzięki którym już za życia stał się legendą boksu zawodowego. Warto dodać, że ten 46-letni 'Egzekutor' nadal ma się świetnie i już tę sobotę przetestuje młodego wilka Chada Dawsona (30-1, 17 KO). Czym jednak zaskarbił sobie uwielbienie milionów fanów na całym świecie i szacunek całej rzeszy ekspertów?
1. Niekwestionowany król wagi średniej.
Gdy w 2001 roku na ringu w Madison Square Garden naprzeciwko Bernarda stanął Felix Trinidad (42-3, 35 KO), 'Tito' był wówczas niepokonany i uznawany za najlepszego na świecie. 'Egzekutor' szybko zmienił ten stan rzeczy. Wyraźnie słabszy Trinidad skapitulował w 12. rundzie. Dzięki temu Hopkins został pierwszym niekwestionowanym czempionem dywizji średniej od czasów Marvina Haglera (62-3-2, 52 KO), który dokonał tego samego wyczynu w 1987 roku.
2. Kat, który tworzy historię.
Po niezwykle kontrowersyjnym remisie ogłoszonym w pierwszym starciu z Jeanem Pascalem (26-2-1, 16 KO) w grudniu 2010 roku, w rewanżu do którego doprowadzono kilka miesięcy później górował już niezaprzeczalnie 'Kat z Fildalfii'. Tym samym odebrał swojemu 28-letniemu rywalowi mistrzowski pas federacji WBC w kategorii półciężkiej, zostając w wieku 46 lat najstarszym mistrzem w historii boksu zawodowego. Nic dodać, nic ująć.
Ostatnio coraz głośniej robi się o byłym więźniu, który powoli zaczyna przekonywać do siebie specjalistów za oceanem jako nowa nadzieja Amerykanów na podbój wagi ciężkiej. Pomimo 39. lat Amir Mansour (15-0, 11 KO) przekonuje, że jest gotowy na najlepszych z braćmi Kliczko włącznie, tylko nikt nie chce z nim się mierzyć.
- Staramy się znaleźć teraz kogoś kto mógłby stanąć ze mną do walki. Zawodnicy z pierwszej dziesiątki odrzucili naszą ofertę, więc szukamy dalej, może kogoś z piętnastki. Mam też wiadomość do faceta, który ostatnio wyzwał mnie na pojedynek. To Chauncy Welliver, który stwierdził w jednym wywiadów, iż stanie naprzeciw mnie za odpowiednią cenę. Potem ten skurczybyk zażądał 100 tysięcy dolarów. Z niego jest prawdziwa cip... i lepiej żeby już nie wymieniał mojego nazwiska. Mogę stanąć z nim do walki za każdą cenę, jednak pod warunkiem, że on zarobi tyle samo. Mogę stanąć do walki z każdym - zapewnia boksujący z odwrotnej pozycji Amerykanin.
- Już w tej chwili mogę wyjść do jednego z braci Kliczko za 50 tysięcy dolarów, ponieważ wiem, że wygram, a zarobię jak już go znokautuję w późniejszym czasie. Chcę sprowadzić pasy mistrza świata na ich miejsce, do USA - przekonuje Mansour, wyjaśniając swoją koncepcję dzisiejszej wagi ciężkiej.
- Zawodnicy z czołowej piętnastki powinni bić się między sobą żeby zbliżyć się do walki z braćmi Kliczko i w ten sposób zarobić. Nie mam nic na przykład przeciwko Chrisowi Arreoli, który nikogo nie unikał i walczył już z jednym z braci, a teraz jest pierwszy w kolejce by zmierzyć się z drugim. Swoją drogą jednak za pierwszym razem nic nie pokazał, pomimo iż dał z siebie wszystko. Kiedy na przykład oglądałem ostatnio pojedynek starszego z braci z Tomaszem Adamkiem pomyślałem sobie, że znokautowałbym tego Kliczkę - odgraża się Amir, który odniósł się również do plotek jakoby to Hasim Rahman miał być najbliższym przeciwnikiem Aleksandra Powietkina w potyczce o pas federacji WBA.
- Właśnie o tym mówię. Ten koleś miał już przecież tyle szans w przeszłości... Mam przecież wyznaczoną datę na grudzień, podobnie jak Powietkin, więc moglibyśmy z tego skorzystać skoro szukają rywala.
Towarzystwo Sportowe Chemik Kędzierzyn-Koźle organizuje swój pierwszy Międzynarodowy Turniej Bokserski pod patronatem Prezydenta Miasta, który odbędzie się 22.10.2011r o godzinie 18:00 w Kędzierzynie-Koźlu.
W turnieju planowanych jest ok 14. walk boksu amatorskiego. Uczestnicy z Kędzierzyna, Gliwic, Katowic, Gilowic, Knurowa i wielu miast zmagać się będą z zawodnikami z Czech. Impreza będzie propagowała szczytną idę krwiodawstwa, swoją krew będzie można oddać przed rozpoczęciem turnieju, w specjalnie do tego celu przygotowanym "Krwiobusie".
Stale żądający wielkich wyzwań Tyson Fury (16-0, 11 KO) 12 listopada skrzyżuje pięści z niepokonanym Nevenem Pajkiciem (16-0, 5 KO). Promotor urodzonego w Bośni boksera, Rick Smicklas, twierdzi, że jego zawodnik nie przepada za Brytyjczykiem, więc w ringu i poza nim nie powinno zabraknąć złej krwi, która potrafi przecież podgrzać atmosferę. Smaczku tej konfrontacji dodaje nieskażony porażką rekord obu "ciężkich".
- Nigdy wcześniej nie widziałem w Pajkiciu takiego gniewu. On nie może znieść tego gościa! Wszystko zaczęło się gdy Tyson wyzwał do pojedynku mojego zawodnika, a on to zaproszenie przyjął. Dlatego teraz jesteśmy w tym miejscu. Obaj panowie będą mieli okazję przelać tę złą krew na ringu. To będzie zabawny wieczór. Fury i Pajkic mają w sobie mnóstwo energii – stwierdził promotor Bośniaka.
5 listopada o godz. 19.00 w kieleckiej hali MOSiR przy ul. Krakowskiej 72, odbędzie się kolejny mecz w Europejskiej Lidze Bokserskiej, w którym zespół rybnicko-kielecki Ry-Ki Grizzlies zmierzy się ze słowackim teamem Komarno Sharks. Będzie to rewanż za wstydliwą porażkę (0-16) z drugiej kolejki ligi, poniesioną na słowackim ringu.
Przypominamy, że na inaugurację rozgrywek drużyna Ry-Ki Grizzlies pokonała w Kielcach węgierski Patent Gladiators 8-7, w drugim meczu przegrała na wyjeździe z Komarno Sharks, w trzecim uległa czeskiej ekipie Prostejov Bulls 5-10, by w czwartym zrewanżować się Czechom w Rybniku 11-4. Aktualnie Polacy zajmują w swojej grupie drugie miejsce (dwa zespoły wejdą do półfinału).
Kilka godzin po środowym przylocie do Liverpoolu, Piotr Wilczewski (29-1, 10 KO) odbył przedostatnie zajęcia przed sobotnią walką z Jamesem DeGale'em (10-1, 8 KO) w obronie tytułów mistrza Europy i interkontynentalnego mistrza federacji WBO w wadze super średniej. W hotelu oddalonym o kilkaset metrów od Echo Areny, miejsca pojedynku z Anglikiem, "Wilk" tarczował ze swoim szkoleniowcem Andrzejem Gmitrukiem i walczył z cieniem.
Mistrz świata WBO, IBF i IBO wagi ciężkiej, oraz superczempion WBA, Władimir Kliczko (56-3, 49 KO) i Jean-Marc Mormeck (38-4, 22 KO) spotkali się na konferencji prasowej, promującej ich walkę, do której dojdzie 10 grudnia w Duesseldorfie. Ten pierwszy zapowiedział, że nie zamierza zbyt wiele dyskutować ze swoim rywalem i silić się na zbędne uprzejmości - jego celem jest po prostu znokautowanie Francuza.
- Nie zamierzam dawać Mormeckowi jakiejkolwiek szansy w ringu - powiedział Ukrainiec. - Chcę pokazać mu jedynie, kto tu jest mistrzem. Powiedział, że mam szklana szczękę? Rozbiję go, zanim zdoła jej dotknąć. Drogi Jean-Marku, zrobię wszystko, by cie znokautować - zapowiedział mistrz świata.
Francuz, nie zważając na słowa młodszego z braci Kliczków, zapowiedział, że szybko sobie z nim poradzi:
- W czasie swojej kariery zrealizowałem wszystkie cele, jakie przed sobą stawiałem - powiedział. - Niezłomnie dążyłem do zwycięstwa w każdej rundzie swoich walk. Teraz mam szansę zmierzyć się z Kliczką i zrobię wszystko, by go zniszczyć - zakończył Mormeck.
W poniedziałek mistrz olimpijski z Pekinu James DeGale (10-1, 8 KO) odbył otwarty trening przed sobotnią walką z Piotrem Wilczewskim (29-1, 10 KO). W Echo Arenie w Liverpoolu brytyjski bokser będzie chciał odebrać Polakowi należące do niego pasy mistrza Europy oraz interkontynentalnego czempiona WBO w wadze super średniej. Dzisiaj o 13 odbędzie się konferencja prasowa zapowiadająca walkę, a w piątek zawodników czeka ceremonia ważenia.
Dla polskich kibiców najważniejszym wydarzeniem sobotniej gali w Liverpoolu będzie starcie Piotra Wilczewskiego z Jamesem DeGale'em, ale widzów w Echo Arenie czekać będzie jeszcze jeden ciekawy pojedynek. W pojedynku o pas mistrza świata WBO w wadze półciężkiej zmierzy się dwóch niepokonanych Wyspiarzy - Walijczyk Nathan Cleverly (22-0, 11 KO) oraz Anglik Tonny Bellew (16-0, 10 KO). 24-letni Cleverly pełnoprawnym mistrzem WBO jest od maja. Wtedy przez techniczny nokaut w 4. rundzie pokonał Aleksego Kuziemskiego.
Termin tej walki był kilkakrotnie przesuwany, tak więc mentalnie Piotrek jest już przygotowany, aby w sobotę pokazać się z bardzo dobrej strony - mówił Andrzej Gmitruk, szkoleniowiec mistrza Europy w wadze super średniej Piotra Wilczewskiego (29-1, 10 KO) na dzisiejszej konferencji prasowej przed sobotnią walką jego zawodnika z Jamesem DeGale'em (10-1, 8 KO), mistrzem olimpijskim z Pekinu. Do polsko-brytyjskiej konfrontacji dojdzie w 11-tysięcznej hali Echo Arena w Liverpoolu.
Niemiecki serwis figosport.de od pewnego czasu prowadzi klasyfikację 50 najlepszych niemieckich pięściarzy zawodowych, bez podziału na kategorie wagowe. Aktualnie liderem niemieckiej listy P4P jest superczempion WBA wagi średniej, Felix Sturm (36-2-, 15 KO), który wyprzedza mistrza świata WBO wagi junior ciężkiej, Marco Hucka (33-1, 24 KO) i posiadacza pasa WBO wagi super średniej, Roberta Stieglitza (40-2, 23 KO).
Pomimo deklasacji ze strony mistrza Europy wagi średniej, Grzegorza Proksy (26-0, 19 KO), na wysokim 8. miejscu sklasyfikowany jest były mistrz świata IBF wagi średniej, Sebastian Sylvester (38-5-1, 16 KO). Pierwszą dziesiątkę zestawienia uzupełniają: 4. Aleksander Dimitrenko, 5. Eduard Gutknecht, 6. Arthur Abraham, 7. Sebastian Zbik, 8. Sylvester, 9. Karo Murat i 10. Witalij Tajbert.
W jednej z ostatnich wypowiedzi Richard Schaefer postawił ciekawą tezę. Zdaniem prezydenta grupy Golden Boy Promotions, jedną z najlepszych szczęk w zawodowym boksie dysponuje... Amir Khan (26-1, 18 KO). Ten sam, który przed trzema laty został w kilkadziesiąt sekund zdemolowany przez anonimowego wówczas Breidisa Prescotta (24-3, 19 KO).
- Amir ma serce lwa, a w walce z Maidaną udowodnił, że może mieć najlepszą szczękę w boksie - powiedział Schaefer. Jedyny pogromca Khana twierdzi, że omal nie popłakał się ze śmiechu, gdy usłyszał to zdanie.
- Kiedy to wyczytałem, wypłułem wodę i ze śmiechu spadłem z krzesła. To jedna z najśmieszniejszych rzeczy, jakie kiedykolwiek słyszałem. Khan jest kompletnie szklany. W ostatnich trzech latach walczył tylko z jednym puncherem, który prawie znokautował go pierwszym solidnym ciosem... Khan miał szczęście, że Maidana był już wtedy zmęczony i nie dał rady go wykończyć. On ciągle powtarza, że nikt w junior półśredniej nie chce z nim walczyć. Jestem tutaj, czekam. Ze mną stoją Maidana, Mike Alvarado, Jessie Vargas i Lucas Matthysse. Khan nie wyjdzie do ringu z żadnym z nas. Ucieknie do wagi półśrendniej, żeby walczyć z kimś wacianym, jak Matthew Hatton - twierdzi Prescott.