Aż trzech młodych pięściarzy klubu Box-Team Wałbrzych zdobyło wczoraj w Wałczu tytuły Młodzieżowych Mistrzów Polski (do lat 23). O ile Mariusz Burzyński (56 kg) był faworytem swojej kategorii, to tytuły zdobyte przez jego kolegów Michała Leśniaka (60 kg) i Macieja Pielocha (69 kg) były dość nieoczekiwane. Pierwszy z nich pokonał na punkty mocno bijącego Macieja Mierzyńskiego, a drugi okazał się lepszy od kadrowicza, Tomasza Kota.
Dobry boks w całym turnieju zaprezentował Konrad Bystroń (64 kg), który w finale pokonał bardziej doświadczonego Tomasza Mazura, wielkie możliwości potwierdził Rafał Sodór (75 kg), który zwyciężył w finale nie mniej utalentowanego Adama Kośmidera. Inny elblążanin Marcin Śnitko (+91 kg) udowodnił, że najlepszym "superciężkim" młodego pokolenia, a coraz pewniej w nowej wadze prezentuje się Mateusz Tryc (81 kg), który przed czasem pokonał kadrowicza Dawida Sławińskiego.
W rozwinięciu wyniki walk finałowych
Przedstawiciele mediów oblegali Manny'ego Pacquiao (53-3-2, 38 KO) na lotnisku w Los Angeles, a czołowy pięściarz P4P wyznał, że czuje się dobrze przygotowany i w chwili obecnej prezentuje już 80% optymalnej formy.
'Pacman' następnych kilka tygodni będzie trenował pod okiem duetu Freddie Roach-Alex Ariza w Wild Card Gym, a 12 listopada w MGM Grand w Las Vegas po raz trzeci zmierzy się z Juanem Manuelem Marquezem (53-5-1, 39 KO).
Poprzednie dwa starcia były bardzo wyrównane. W 2004 roku Pacquiao trzykrotnie rzucił Meksykanina na deski w pierwszej rundzie, lecz 'Dinamita' powstał i zdołał wywalczyć remis. Rewanż odbył się cztery lata później. Pojedynek znów był zacięty, a o minimalnym zwycięstwie Filipińczyka zadecydował nokdaun z trzeciej rundy.

Po zaciętej walce w meksykańskiej Tijuanie, Rodrigo ''Gato'' Guerrero (16-3-1, 10 KO) pokonał Raula ''Cobrę'' Martineza (28-2, 16 KO) i zdobył tytuł mistrza świata IBF wagi super muszej.
Guerrero był agresywniejszy i zdołał ulokować mocniejsze ciosy, choć lepszy technicznie Martinez miał swoje momenty w tym pojedynku, często atakując szybkimi kombinacjami uderzeń. Przypadkowe zderzenie głowami spowodowało, że nad prawym okiem Martineza pojawiło się w szóstej rundzie rozcięcie. Lekarz stwierdził, że walka musi zostać przerwana. Podliczono karty punktowe. Wszyscy sędziowie opowiedzieli się za Guerrero (57-56, 57-56 i 59-54).
Niecały tydzień został Piotrowi Wilczewskiemu (29-1, 10 KO) do pierwszej obrony tytułu mistrza Europy oraz interkontynentalnego pasa WBO w wadze super średniej. Na ringu 11-tysięcznej Echo Areny w Liverpoolu polski pięściarz skrzyżuje rękawice z Jamesem DeGale'em (10-1, 8 KO), mistrzem olimpijskim z Pekinu. Przedstawiamy nagranie z jednego z ostatnich treningów "Wilka" przed pojedynkiem z Brytyjczykiem promowanym przez Franka Warrena.
Dmitrij Suchocki (18-1, 13 KO) ubiegłej nocy zanotował kolejne efektowne zwycięstwo przed czasem i przybliżył się do drugiej walki o tytuł mistrza świata w w wadze półciężkiej. Tym razem 30-letni Rosjanin już w drugiej rundzie zastopował Nadjiba Mohammedi (24-3, 12 KO), dzięki czemu obronił pas WBO Inter-Continental.
Niewykluczone, że już na początku 2012 roku mocny bijący pogromca Aleksa Kuziemskiego stanie do walki ze zwycięzcą przyszłotygodniowej potyczki pomiędzy Nathanem Cleverlym (22-0, 11 KO), a Tonym Bellewem (16-0, 10 KO).
Freddie Roach wyznał, że osoba z obozu Manny'ego Pacquiao (53-3-2, 38 KO) prosiła go, by nie dopuszczał więcej do sparingów Filipińczyka ze swym drugim podopiecznym - Amirem Khanem (26-1, 18 KO). Dotychczas 'Pacman' często przygotowywał się do swych walk, korzystając z pomocy Brytyjczyka.
- Ta walka może się odbyć - uważa Roach. - Nie chciałbym, żeby do niej doszło, ale Manny'emu powoli kończą się przeciwnicy, a pojedynek z Amirem sprzedałby się znakomicie. Ktoś z obozu Pacquiao prosił mnie, żebym nie pozwalał im ze sobą sparować.
- Nie chcę, żeby kiedykolwiek doszło do takiej walki, ale jeśli zapadnie decyzja, będę w narożniku Manny'ego. To mój człowiek - dodaje szkoleniowiec, podkreślając więź łączącą go z 32-letnim Pacquiao.
Decydującym czynnikiem może być rywalizacja Pacquiao i Khana, którzy zabiegają o pojedynek z Floydem Mayweatherem Juniorem (42-0, 26 KO). Jeśli Amir pierwszy dostanie szansę i uda mu się pokonać Amerykanina, wówczas jedynym przeciwnikiem będzie dla niego właśnie 'Pacman'...

Mistrz świata federacji WBO w wadze półśredniej i zarazem czołowy pięściarz P4P, Manny Pacquiao (53-3-2, 38 KO), przybył do Los Angeles, gdzie w słynnym Wild Card Gym pod okiem Freddiego Roacha przez kilka kolejnych tygodni będzie szlifował formę przed pojedynkiem z Juanem Manuelem Marquezem (53-5-1, 39 KO).

Były mistrz świata wagi półciężkiej, Chad Dawson (30-1, 17 KO) jest bardzo zadowolony z połączenia sił ze swoim dawnym trenerem. John Scully, który trenował Dawsona także w latach 2004-2005, zastąpił Emanuela Stewarda.
- Praca ze Scullym to czas, kiedy byłem najszczęśliwszy, dlatego znowu z nim jestem. Przegrałem z Pascalem, bo byłem znudzony i nie miałem Scully'ego w narożniku. Ta porażka nie powinna mieć miejsca. Nie interesuje mnie teraz, co mówią krytycy. Muszę robić to, co jest najlepsze dla mojej kariery - powiedział ''Zły'' Chad, który już 15 października, w nadchodzącą sobotę zmierzy się w Los Angeles z Bernardem Hopkinsem (52-5-2, 32 KO).

Zbliża się data wyczekiwanego powrotu króla wagi koguciej - Nonito Donaire (26-1, 18 KO). Czołowy pięściarz P4P już 22 października na gali w Nowym Jorku zmierzy się z niepokonanym Omarem Andresem Narvaezem (35-0-2, 19 KO). 'Filipiński Błysk' przygotowuje się do tego pojedynku w San Carlos w Kalifornii. Prawdopodobnie będzie to ostatni występ Donaire w limicie 118 funtów - w przyszłym roku Nonito zamierza zawojować wyższą dywizję, gdzie znajdzie więcej klasowych przeciwników. Na celowniku Filipińczyka znajdują się obecnie Toshiaki Nishioka oraz Jorge Arce, ale w super koguciej występują również tacy zawodnicy jak Fernando Montiel, Rico Ramos, Cristian Mijares, Wilferedo Vazquez Junior i Guillermo Rigondeaux...
- Nie chcę używać mocnych słów, ale postawa sędziego ringowego była niezrozumiała. Ten werdykt jest straszliwie krzywdzący dla Rafała - ocenił Fiodor Łapin, trener Rafała Jackiewicza (38-10-1, 19 KO), pięściarza grupy KnockOut Promotions, który w sobotni wieczór przegrał w Sheffield walkę z Kellem Brookiem (25-0, 17 KO) o pas interkontynentalny WBA i pozycję oficjalnego pretendenta do tytułu mistrza świata WBA wagi półśredniej, należącego do Ukraińca Wiaczesława Senczenki.
Szkoleniowiec przyznał, że po walce, zakończonej niespodziewanie przez sędziego w szóstej rundzie, w szatni panowała przygnębiająca atmosfera.
- W szatni było przygnębienie. Chłopak przegrał po raz pierwszy karierze przed czasem i to w momencie, w którym nic na to nie wskazywało. Chronią tego Brooka, bo jest utalentowany, ale chyba takimi werdyktami robią mu krzywdę - stwierdził Łapin.
- W momencie, kiedy jednak nie było żadnego zagrożenia zdrowia Rafała, sędzia niespodziewanie przerwał walkę. To jest przecież boks zawodowy, a w ringu stało dwóch fighterów - dodał.
Były mistrz Europy i dawny pretendent do tytułu mistrza świata w kategorii super średniej, Mads Larsen (51-3, 38 KO), znów związał się umową promotorską z grupą Sauerland Event i ma nadzieję na odbudowanie kariery. 38-letni Duńczyk będzie trenował pod okiem doświadczonego szkoleniowca - Ulli Wegnera.
- Nie mogę się doczekać chwili, kiedy wznowię treningi pod okiem Wegnera - wyznał Larsen. - Dobrze wspominam pracę z nim i wiem, że nawet taki weteran jak ja wciąż może się od niego dużo nauczyć. Cieszę się, że wszystko jest już jasne. Cały czas jestem w dobrej formie i czekam na powrót do słynnego Max Schmeling Gym. Nadal stać mnie na wiele i udowodnię to w ringu.

Mistrz świata WBA wagi junior średniej, Miguel Cotto (36-2, 29 KO) pracuje z kubańskim trenerem Pedro Luisem Diazem, który zastąpił Emanuela Stewarda. Portorykańczyk przygotowuje się na Florydzie do rewanżowej walki z Antonio Margarito (38-7, 27 KO), która odbędzie się 3 grudnia w Madison Square Garden w Nowym Jorku.
- Znam Pedro od wielu lat. Jesteśmy teraz na etapie opracowywania planu taktycznego i czuję się wspaniale. Żądza walki i energia pozwalają mi na ciężką pracę każdego dnia. Dopiero rozpoczęliśmy przygotowania, ale wszystko idzie dobrze. Pedro jest świetnym trenerem, wiele wie o boksie. Zrobimy to, co potrzebne, by wygrać walkę trzeciego grudnia - powiedział Cotto.
Champion federacji IBF w kategorii półciężkiej, Tavoris Cloud (23-0, 19 KO), nie kryje, że marzy mu się pojedynek z legendarnym Bernardem Hopkinsem (52-5-2, 32 KO) i właśnie 'Katowi' będzie kibicował w następną sobotę, gdy ten wyjdzie do ringu ze znakomitym Chadem Dawsonem (30-1, 17 KO).
- Chcę walczyć z Hopkinsem. On jest najstarszy w całym tym towarzystwie. Nie wygrywa swoich pojedynków dzięki umiejętnościom, tylko polega na doświadczeniu. Jego rywale nie wiedzą, jak z nim boksować - powiedział 29-letni Cloud.
- Hopkins wygra jednogłośnie na punkty, jeśli nie uda mu się znokautować Dawsona. Myślę, że walka będzie nudna. Dawson będzie trzymał dystans i unikał wymian. Kibicuję Hopkinsowi, bo nie lubię Dawsona, choć za Bernardem też nie przepadam - dodaje 'Thunder'.
Jestem spokojny. Wiem, że ta walka będzie ciężka, ale znając walory Piotrka, jego nieustępliwość i motywację do zachowania dwóch pasów wiem, że ten pojedynek będzie trudny również dla Anglika - mówi Andrzej Gmitruk, szkoleniowiec mistrza Europy i interkontynentalnego czempiona federacji WBO Piotra Wilczewskiego (29-1, 10 KO). "Wilk" oraz jego zespół w środę wylatują do Liverpoolu, gdzie w sobotni wieczór polski bokser bronił będzie wywalczonych w marcu pasów przed Jamesem DeGale'em (10-1, 8 KO), mistrzem olimpijskim z Pekinu. Sobotnie starcie odbędzie się w mogącej pomieścić 11 tysięcy widzów hali Echo Arena.

Według filipińskiej prasy, Manny Pacquiao (53-3-2, 38 KO) musiał traktować Jorge Linaresa (31-1, 20 KO) ulgowo podczas sparingów, które pomagają obu bokserom w przygotowaniach do ich nadchodzących walk. Linares powraca 15 października w Los Angeles przeciwko Antonio DeMarco (25-2-1, 18 KO), Pacquiao zaś 12 listopada w Las Vegas przeciwko Juanowi Manuelowi Marquezowi (53-5-1, 39 KO).
Kilka dni temu ciosy Pacquiao spowodowały rozcięcie nad lewym okiem Linaresa. W piątek Pacquiao powstrzymywał się od zbyt mocnych uderzeń. - Cieszę się, że mieliśmy na sobie kaski. Naprawdę poczułem siłę Manny'ego - powiedział Linares.
Mistrz świata federacji WBO w wadze półciężkiej, Nathan Cleverly (22-0, 11 KO), zapowiedział, że zawiesi rękawice na kołku, jeżeli przegra swoją najbliższą walkę. Już za tydzień na gali w Liverpoolu Walijczyk zmierzy się z niepokonanym Tonym Bellew (16-0, 10 KO).
- Porażka nie wchodzi w grę. Obydwaj jesteśmy niepokonani i każdemu z nas ciężko będzie zaakceptować przegraną. Na szali mamy dwa niesplamione porażką rekordy, a to czyni tę walkę interesującą. Jeżeli przegram, zakończę karierę. Gdybym przegrał ten pojedynek, nie byłoby powodu do kontynuowania przygody z boksem - oświadczył 24-letni Cleverly.

''Zaraziłem się boksem, oglądając Chrisa Eubanka, pięściarza walczącego w stylu, za którym nie wszyscy przepadali. Patrzyłem na jego pewność siebie, na umiejętność panowania nad tłumem, który go jednocześnie kochał i nienawidził, ale zawsze się licznie stawiał na walki. Mam nadzieję, że go kiedyś jeszcze spotkam oko w oko''. Wspaniale byłoby mieć zaszczyt wysłuchania rozmowy Grzegorza Proksy z Chrisem Eubankiem. Kiedy Proksa wychodził do ringu w Neubrandenburgu, demonstrował absolutną, niczym nie zachwianą pewność siebie, której nie stracił między linami. ''Ring entrance'' Chrisa Eubanka przed walką z Graciano Rocchigianim, choć zupełnie inne od wejścia ''Super G'' pod względem formy (powolne i majestatyczne, w przeciwieństwie do rozbujanego reggaetonu Grzegorza), miało podobną treść, było deklaracją indywidualności. Gladiatorzy celebrują swój występ: nawiązują kontakt z tłumem podczas wprowadzenia na arenę i nie przestają rozsmakowywać się w gęstej atmosferze wieczoru podczas wojny.
Niepokonany Tony Bellew (16-0, 10 KO) nie może zrozumieć, dlaczego bukmacherzy nie wierzą w jego zwycięstwo w przyszłotygodniowym pojedynku o tytuł WBO w wadze półciężkiej.
- Od dawna bukmacherzy nie popełnili takiego błędu - uważa 28-letni brytyjski 'Bomber'. - Ludzie pytają mnie, czy moja rywalizacja z Cleverlym jest prawdziwa. Postawcie się w naszej sytuacji. Wychodzimy do ringu, żeby się bić i nie żałować rywala. Przeciwnik traktuje nas dokładnie tak samo. To będzie wojna, a nie miejsce na grzeczne uśmiechy. To dzieje się naprawdę i obydwaj chcemy wygrać tę walkę.
Tye Fields (49-4, 44 KO), który niedawno był przymierzany do walki z naszym Mariuszem Wachem, zrezygnował z rywalizacji z olbrzymem z Polski (jego miejsce zajął Oliver McCall) , na rzecz mniej wymagającego oponenta, jakim był Raphael Butler (35-11, 28 KO), znany polskim kibicom z pamiętnej walki z Arturem Binkowskim.
Butler nie ma ostatnio dobrej passy w walkach z gigantami. W kwietniu został zdemolowany w ciągu niecałych dwóch minut przez brytyjskiego prospekta Davida Price'a, a w piątek na gali w kanadyjskim Edmonton uległ Fieldsowi przed czasem w szóstej rundzie. Co ciekawe obaj jego ostatni pogromcy mierzą po 203 cm, a więc przewyższali Butlera o 12 cm. Natomiast dla Fieldsa walka z Butlerem była okazją do podreperowania rekordu po ciężkim laniu z rąk Mike'a Pereza w finale Prizefightera.
Freddie Roach jest przekonany, że tym razem Manny Pacquiao (53-3-2, 38 KO) nie pozostawi żadnych wątpliwości i znokautuje Juana Manuela Marqueza (53-5-1, 39 KO) do końca szóstej rundy. Słynny szkoleniowiec wyznał, że filipiński gwiazdor czuje się znieważony ciągłymi skargami 'Dinamity' na werdykty z poprzednich dwóch walk. Pojedynek z 2004 roku zakończył się remisem, a w rozegranym cztery lata później rewanżu 'Pacman' wygrał niejednogłośnie na punkty. Roach ma pretensje do swego podopiecznego za zbyt dużą wyrozumiałość dla swoich przeciwników i zanik ringowej agresji. 12 listopada mamy zobaczyć dawnego Pacquiao, a więc bezwzględnego i brutalnego niszczyciela, który nie zawaha się, gdy rywal będzie na skraju nokautu.
- Nie mam wątpliwości, że Manny dwukrotnie pokonał Marqueza. To były wyrównane walki, ale w obydwu lepszy był Pacquiao. W obu przypadkach Manny ostro finiszował i wygrywał ostatnie starcia, przy czym Marquez leżał na deskach aż cztery razy. Pierwsza walka zakończyła się remisem po błędzie sędziego, a wynik powinien faworyzować Manny'ego - uważa Roach.
- Moim zdaniem Marquez okazuje brak szacunku, przyjeżdżając na Filipiny i skarżąc się, że dwa razy obrabowano go ze zwycięstwa. To jak policzek dla Manny'ego. Tak nie powinno się robić, a czarę goryczy przelewa fakt, że Marquez zrobił to w kraju swojego przeciwnika - dodaje ceniony trener. - Manny wygra przez nokaut. Walka zakończy się do szóstej rundy. To wyjaśni wszystko raz na zawsze. Chciałem tej walki od dawna, bo wkurza mnie narzekanie Marqueza. Manny zdaje sobie sprawę, że ma przed sobą trudne zadanie. Wytłumaczyłem mu, że nie może sobie pozwolić na bycie łagodnym i miłym dla wszystkich, bo jego rywal nie zawaha się przed niczym.
- Ten werdykt jest dla mnie bardzo krzywdzący. Prawdopodobnie i tak przegrałbym ten pojedynek, ale walczyłbym do końca. Najbardziej ucierpiała moja duma. A tak naprawdę nie przegrałem z Brookiem, tylko z sędzią. To on mnie znokautował - powiedział Rafał Jackiewicz (38-10-1, 19 KO) w rozmowie z Onet Sport po przegranej walce z Kellem Brookiem (25-0, 17 KO), której stawką był pas interkontynentalny WBA i pozycja oficjalnego pretendenta do tytułu mistrza świata WBA wagi półśredniej, który należy do Ukraińca Wiaczesława Senczenki.
34-letni Polak, były mistrz Europy w tej kategorii i pretendent do pasa mistrza świata, przegrał przez techniczny nokaut z niepokonanym Brookiem po tym, jak angielski arbiter niespodziewanie przerwał walkę w szóstej rundzie.
- To była normalna walka. Była normalna wymiana ciosów. Jeden cios przyjąłem, potem trzy kolejne były na gardę, a sędzia w tym momencie przerwał walkę. Powiem szczerze, że przez chwilę przeszło mi przez myśl, by sędziemu dać w zęby. Odpuściłem, bo bałem się, że mogę dostać wysoką karę finansową, a mnie nie stać w tej chwili na coś takiego, ale naprawdę miałem ochotę mu zaj... - stwierdził Jackiewicz, który zdaje sobie sprawę z tego, że do tego momentu był pięściarzem wyraźnie słabszym.
- Nie ma o czym mówić, bo do szóstej rundy byłem wyraźnie słabszym zawodnikiem. Nie ma się co tłumaczyć. Brook był lepszym pięściarzem. Wtedy, kiedy sędzia przerwał walkę była dopiero szósta runda. Robiłem to co miałem robić, przygotowywałem się na drugą część walki. Trochę za mało biłem na dół, ale plan był taki, by druga połowa walki należała do mnie. Wiele razy w karierze walczyłem po dwanaście rund i dla mnie to nie jest żaden problem - przyznał.
Federacja WBO ogłosiła nowy ranking za miesiąc październik, a w nim zadebiutował nowo kreowany mistrz Europy wagi średniej - Grzegorz Proksa (26-0, 19 KO). Włodarze WBO umieścili pięściarza z Węgerskiej Górki na ósmym miejscu, tuż za plecami Przemka Majewskiego (17-0, 11 KO).
Na tych samych pozycjach sklasyfikowano dwóch naszych pięściarzy w dywizji junior ciężkiej. Siódmy jest Mateusz Masternak (24-0, 18 KO), a zaraz za nim Paweł Kołodziej (28-0, 16 KO).
Dziesiąty w kategorii półciężkiej jest występujący za oceanem Andrzej Fonfara (19-2, 10 KO), a drugi w super średniej pozostał nasz mistrz Starego Kontynentu, Piotr Wilczewski (29-1, 10 KO), który już w najbliższą sobotę przystąpi do obrony swojego tytułu przeciwko aktualnemu mistrzowi olimpijskiemu, Jamesowi DeGale'owi.
Piętnaste miejsce w wadze półśredniej przypadło w udziale Rafałowi Jackiewiczowi (38-10-1, 19 KO), jednak wczorajsza porażka z Kellem Brookiem na pewno zepchnie go z tej listy. Ostatnim Polakiem wyróżnionym przez WBO jest czwarty w kategorii junior średniej Paweł Wolak (29-1-1, 19 KO).
Były mistrz świata wagi cruiser oraz ciężkiej Evander Holyfield (44-10-2, 29 KO) wrócił ostatnio w jednej ze swoich wypowiedzi w mediach do pamiętnego rewanżu z Mike'm Tysonem w 1997 roku. kiedy poirytowany przebiegiem pojedynku "Żelazny Mike" odgryzł Holyfieldowi w trzeciej rundzie kawałek ucha i został zdyskwalifikowany.
- Tyson chciał skończyć tę walkę szybko i obawiał się, że zostanie znokautowany, więc postanowił mnie ugryżć. Tydzień później spotkaliśmy się podczas meczu baseballa w Nowym Jorku, w windzie na stadionie. Mike zapytał mnie jak się czuję. To była jego forma przeprosin. Wszyscy spodziewali się pewnie, że pobijemy się w tej windzie. Dlaczego mielibyśmy to robić? Ja zarobiłem 35 milionów dolarów, a Mike 25 i to wszystko w dziewięć minut. Po co mielibyśmy walczyć za darmo - wspomina tamto spotkanie Holyfield.
W Wałczu zakończyły się Młodzieżowe Mistrzostwa Polski o Puchar Polskiego Komitetu Olimpijskiego, których organizatorem jest Urząd Miasta Wałcz, Starostwo Powiatowe w Wałczu, Polski Komitet Olimpijski, Polski Związek Bokserski, Ministerstwo Sportu i Turystyki oraz Bokserski Klub Sportowy Bukowina Wałcz z Markiem Matelą na czele.
Obóz Samuela Petera (34-5, 27 KO) najwyraźniej obrał nową drogę dla byłego mistrza świata wagi ciężkiej. Po porażce przed czasem z rąk Roberta Heleniusa, 'Nigeryjski Koszmar' wybierze się do Moskwy, gdzie 4 listopada na gali Lebiediew-Toney zmierzy się z utalentowanym ukraińskim prospektem - Wiaczesławem Głazkowem (9-0, 6 KO).
Czy Peter zamierza do końca kariery pozostać jedynie wymagającym testerem dla młodych wilków, czy też w ten sposób próbuje jedynie szybko powrócić do czołówki - okaże się za kilka tygodni, najprawdopodobniej już w dniu ceremonii ważenia...
Jak na razie obaj panowie nawet nie myślą o sportowej emeryturze, ale z pewnością za 2-3 lata bokserski świat będzie musiał sobie poradzić bez tych dwóch przyciągających kibiców jak magnes nazwisk. Dlatego automatycznie pojawia się pytanie, kto będzie w stanie zastąpić dwóch królów dywizji półśredniej, czyli filipińskiego wojownika Manny’ego Pacquiao (53-3-2, 38 KO) i doskonałego technika Floyda Mayweathera Juniora (42-0, 26 KO). Okazuje się, że chętnych nie brakuje. Oto lista dziesięciu ambitnych i równie utalentowanych zawodników gotowych wskoczyć na ich miejsce.
1. Amir Khan (26-1, 18 KO).
Ten imponujący ogromną szybkością 24-latek z Boltonu z powodzeniem podbija Amerykę. Jak na razie został liderem kategorii junior półśredniej, ale już niedługo ruszy na podbój wyższej dywizji. Przemawia za tym logika i ekonomia. Któż z nas nie chciałby zobaczyć podopiecznego Freddiego Roacha jak radzi sobie w rojących się od 'grubych ryb' wodach dywizji półśredniej?
2. Timothy Bradley (27-0, 11 KO).
Starszy o cztery lata wielki rywal Amira również dysponuje talentem, aby podbić wyższą kategorię. Przypomnijmy, że w zeszłym roku bez kłopotów zdominował właśnie w tym limicie wagowym niepokonanego wówczas i obiecującego Argentyńczyka Luisa Carlosa Abregu (30-1, 24 KO). Być może to właśnie nowe wyzwania czekające go w półśredniej, spowodują odrodzenie wyraźnie przygasłej 'Pustynnej Burzy'. Timothy musi zwyciężyć kogoś ze znanym nazwiskiem, bo jego głównym problemem, mimo wielu sukcesów sportowych, jest mimo wszystko duża anonimowość na amerykańskim rynku.
3. Victor Ortiz (29-3-2, 22 KO).
Rówieśnik Khana ma wszystko, aby stać się wielką gwiazdą. 'Vicious' miał trudne dzieciństwo, jest utalentowany, ma serce do walki i co pokazało chociażby ostatnie starcie z Mayweatherem, wzbudza kontrowersje i skrajnie różne emocje. Z marketingowego punktu widzenia to bardzo ważne. Jeżeli tylko zapanuje nad swoją dziką i nieokiełznaną psychiką będzie w stanie pokonać każdego. Kibice na całym świecie kochają takich pięściarzy.
4. Andre Berto (28-1, 22 KO).
Niezwykle szybkie ręce i widowiskowy styl walki zjednały mu sympatię bokserskich fanów. Po tym jak w kwietniu tego roku po wspaniałej bitwie Ortiz sprowadził go na ziemię, 28-letni Andre powrócił do gry zwyciężając Jana Zavecka. Bez względu na to z kim w przyszłości zestawią go promotorzy, zagwarantuje dobre widowisko, a o to przecież chodzi.
Za niecałe cztery tygodnie Denis Lebiediew (22-1, 17 KO) stoczy kolejny pojedynek z pięściarzem o uznanym nazwisku. Po Enzo Maccarinellim, Aleksandrze Aleksiejewie, Marco Hucku i Royu Jonesie przyjdzie kolej na Jamesa Toneya (73-6-3, 44 KO). Zakontraktowana na 12 rund walka odbędzie się w limicie wagi junior ciężkiej.
Ostatnie pojedynki 43-letni Toney toczył w kategorii ciężkiej, a na wrześniowej konferencji prasowej w Moskwie nie wyglądał na pięściarza, który w niedługim czasie może osiągnąć limit 200 funtów (ok. 90,7 kg). Obawiających się o formę fizyczną Amerykanina uspokaja Władimir Hriunow, główny organizator listopadowego wieczoru z boksem w stolicy Rosji.
- Z punktu widzenia boksera, waga to najbardziej prozaiczna kwestia. Kiedy Toney był w Moskiwe, sprawdziliśmy jego wagę - wyszło około 96 kilogramów. Kolejny problem to rękawice. Dziesięciouncjowa rękawica na jego pięści wygląda jak "ósemka". Zauważyliśmy to w jego poprzednich walkach. Cóż, 4 listopada rękawice będą jednakowe - mówi menedżer Lebiediewa. Hriunow odpiera też głosy krytyków sugerujących, że wiekowy Toney przyjeżdża do Moskwy tylko po wypłatę.
- Toney to człowiek o złożonym charakterze. Ciężko zgadnąć w którym ze swoich sześciu nastrojów znajduje się w danej chwili. Pięściarza z takiej półki jeszcze w Rosji nie było. Osobiście mam wrażenie, że to jak przyjazd Tysona. Dla nas oznacza to wielką odpowiedzialność i bardzo duże ryzyko. To przecież zawodnik wagi ciężkiej, który będzie boksował w kategorii Denisa. Z całą odpowiedzialnością mogę oznajmić, że to będzie wielki egzamin dla całego rosyjskiego boksu - twierdzi rosyjski promotor.
Walka z Kliczką to temat zamknięty. Jeżeli chce się dalej walczyć, to trzeba wrócić jeszcze silniejszym. Półtora roku lub dwa lata w wadze ciężkiej to za mało, by zostać mistrzem. Trzeba wrócić na salę i trenować ciężko, aby jeszcze raz dojść do takiej walki - mówił nam wczoraj na warszawskim Bemowie Tomasz Adamek (44-2, 28 KO), niedawny pretendent do tytułu mistrza świata federacji WBC w wadze ciężkiej. Niespełna miesiąc temu, 10 września na stadionie we Wrocławiu polski pięściarz uległ przez techninczy nokaut w 10. rundzie Witalijowi Kliczce. Za kilka dni "Góral" wraca do USA, gdzie jeszcze w październiku ma zacząć treningi pod okiem Rogera Bloodwortha w St. Louis. Już wkrótce na Bokser.org dwie kolejne części wywiadu z bokserem z Gilowic.

Po wczorajszym zwycięstwie w walce z Rafałem Jackiewiczem (38-10-1, 19 KO), Brytyjczyk Kell Brook (25-0, 17 KO) po raz kolejny wyraża chęć walki z mistrzem IBF i WBA wagi junior półśredniej, Amirem Khanem (26-1, 18 KO), który zamierza przenieść się w 2012 roku do kategorii półśredniej. Starcie z Jackiewiczem dało Brookowi prawo do pojedynku o mistrzostwo świata WBA wagi półśredniej z Wiaczesławem Senczenką (32-0, 21 KO).
- Chcę tej walki (z Khanem - przyp.red.). On nie chce pojedynku ze mną - wie, że mamy na niego sposób. Walka jest kwestią czasu, będę pokonywał każdego, kto zostanie postawiony przede mną przez mojego promotora, Eddiego Hearna. Ludzie chcą mojego starcia z Khanem, będę go żądać i myślę, że spotkamy się w ringu w przyszłym roku - powiedział ''Special K''.

21 maja tego roku Roy Jones Junior (54-8, 40 KO) został ciężko znokautowany przez Denisa Lebiediewa (22-1, 17 KO) i kibice boksu byli zgodni - jeden z najlepszych pięściarzy w historii powinien zakończyć karierę. Jones jednak planuje kolejną walkę, pozostając głuchym na prośby wielu bliskich mu ludzi...
Legendarny bokser zamierza się zmierzyć z journeymanem Maxem Alexandrem (14-5-2, 2 KO), który nie przegrał tylko jednej ze swoich ostatnich sześciu walk. Starcie miałoby się odbyć 10 grudnia w Atlancie. Pozostaje nadzieja, że będzie to pożegnalny pojedynek Jonesa.
Boxing News - najstarszy obecnie wydawany magazyn bokserski, którego pierwszy numer pojawił się na rynku w 1909 roku. Boxing News jest tygodnikiem. Założycielem pisma i jego pierwszym redaktorem naczelnym był John Murray. W 1931 roku pismo został sprzedane londyńskiemu syndykatowi gazet sportowych. Nowym redaktorem naczelnym został Sydney Rushton, który nie odniósł jednak sukcesu i gazeta znalazła się na skraju bankructwa. Rushton zrezygnował z posady, którą objął Godfrey Williams, jednak jego próby uczynienia z gazety powierzchownego dziennika pełnego krótkich newsów tylko pogorszyły sytuację. Dopiero pod redakcją W.H. Milliera pismo odżyło i kiedy Gilbert Odd, następca Milliera przejmował je w 1941 roku, tytuł miał już duże grono oddanych czytelników. Gazeta nazywała się wtedy ''Boxing, Racing and Football'' (pierwszą nazwą było ''Boxing''). Mimo zniszczenia przez Niemców budynku, w którym miała siedzibę redakcja, magazyn przetrwał wojnę i powrócił jako ''Boxing News''. Nowym właścicielem był Australijczyk, Vivian Brodzky. W 1971 roku redaktorem naczelnym został Graham Houston, który rozszerzył działalność reporterów BN na Amerykę Północną. Houston odszedł w 1977 roku, jego stanowisko zajął Harry Mullan. Były to ''złote lata'' dla boksu brytyjskiego pod względem finansowym. Mullan wykorzystał sprzyjającą koniunkturę, rozwijając magazyn i wprowadzając obowiązujące do dzisiaj, bardzo wysokie standardy. Obecnie ''Boxing News'' jest - obok magazynu ''The Ring'' - najbardziej szanowanym pismem traktującym o boksie. Wciąż przechodzi różne zmiany, reagując na potrzeby rynku, ale trzon gazety pozostaje ten sam, skupiając dziennikarzy angielskich i korespondentów zagranicznych o nienagannej etyce pracy.