W Wałczu odbywają się Młodzieżowe Mistrzostwa Polski o Puchar Polskiego Komitetu Olimpijskiego, których organizatorem jest Urząd Miasta Wałcz, Starostwo Powiatowe w Wałczu, Polski Komitet Olimpijski, Polski Związek Bokserski, Ministerstwo Sportu i Turystyki oraz Bokserski Klub Sportowy Bukowina Wałcz z Markiem Matelą na czele.
Opisywaliśmy ostatnio wyjątkową historię Dewey'a Bozelli, który spędził 26 lat w więzieniu skazany niesłusznie za morderstwo. Po wyjściu z owianego złą sławą zakładu karnego Sing Sing i odzyskaniu dobrego imienia, ten amatorski pięściarz, który za kratami został więziennym mistrzem wagi półciężkiej, postanowił spełnić swoje marzenie i stoczyć zawodową walkę. Stanie się to możliwe już 15 października, podczas gali Hopkins vs Dawson, gdzie mający już 52 lata Bozella wystąpi w 4-rundowym pojedynku w kategorii cruiser. Trzy dni temu odbył trening dla mediów, podczas którego zaprezentował się w dobrej formie i widać, że przygotowania do walki traktuje bardzo poważnie, zgodnie z tym, co zapowiada w wywiadach.
Zgodnie ze wcześniejszymi ustaleniami, 15 października kolejny pojedynek stoczy Franklin Lawrence (16-2-2, 11 KO). Zmianie uległ rywal 36-letniego Amerykanina. Miejsce Galena Browna zajął goszczący przed laty w Polsce Raymond Ochieng (23-14-3, 18 KO). Na tej samej gali zaprezentuje się również Kevin Ferguson (1-0, 1 KO), znany szerzej jako Kimbo Slice.
Lawrence od momentu porażki z Oliverem McCallem w 2009 roku odniósł cztery zwycięstwa przed czasem, m.in. nad Lancem Whitakerem, Jasonem Estradą i Jasonem Gavernem. Tym razem również możemy spodziewać się szybkiego rozstrzygnięcia.
Pochodzący z Kenii "King Kong" w maju tego roku został błyskawicznie znokautowany przez Amira Mansoura. W przeszłości Ochieng walczył bez powodzenia z Krzysztofem Włodarczykiem (TKO w 1 rundzie) i Andrzejem Wawrzykiem (TKO w 5 rundzie).
Od wczoraj w Wałczu odbywają się Młodzieżowe Mistrzostwa Polski o Puchar Polskiego Komitetu Olimpijskiego, których organizatorem jest Urząd Miasta Wałcz, Starostwo Powiatowe w Wałczu, Polski Komitet Olimpijski, Polski Związek Bokserski, Ministerstwo Sportu i Turystyki oraz Bokserski Klub Sportowy Bukowina Wałcz z Markiem Matelą na czele.
Za nami walki ćwierćfinałowe w kategoriach od muszej do superciężkiej (w najlżejszej kategorii zgłoszono tylko dwóch zawodników), w których mogliśmy zobaczyć kilka ciekawych rywalizacji. Na uwagę zasługują zwycięstwa Pawła Nowaka (52 kg) nad Danielem Żaboklickim, Tomasza Mazura (64 kg) z Łukaszem Pisem, Michała Łoniewskiego (75 kg) z Wojciechem Sobierajskim, czy Marcina Śnitko (+91) z Rogerem Hryniukiem.
W rozwinięciu wyniki walk ćwierćfinałowych
W środowe popołudnie odwiedziliśmy z kamerą warszawski "Action Club", gdzie od niespełna miesiąca do pierwszej walki w obronie tytułów mistrza Europy oraz interkontynentalnego czempiona WBO w wadze super średniej przygotowuje się Piotr Wilczewski (29-1, 10 KO). Już w przyszłą sobotę 33-letni pięściarz z Dzierżoniowa skrzyżuje rękawice z Jamesem DeGale'em (10-1, 8 KO), mistrzem olimpijskim z Pekinu. Starcie odbędzie się w 11-tysięcznej hali Echo Arena w Liverpoolu. Na Wyspy "Wilk" oraz jego zespół wylatuje w środę.
Kilkanaście dni temu w Moskwie odbyla sie pierwsza konferencja prasowa przed ciekawie zapowiadajacym sie pojedynkiem w kategorii cruiser pomiedzy Denisem Lebiediewem (22-1, 17 KO) i Jamesem Toneyem (73-6-3, 44 KO). Do starcia tych zawodnikow dojdzie 4 listopada w stolicy Rosji. Przedstawiamy galerię zdjęć ze spotkania Amerykanina i Rosjanina z dziennikarzami oraz sympatykami boksu. Listopadowa walka promowana jest hasłem "Ani kroku dalej!".
W poniedziałek minęły trzy lata od zawodowego debiutu Łukasza Maćca (14-1-1, 2 KO). 3 października 2008 roku pięściarz z Lublina wyszedł na ring w Lublinie, gdzie na dystansie czterech rund wypunktował Tibora Rafaela. Od tamtego czasu "Gruby" stoczył kilkanaście walk, między innymi biorąc udział w polskiej gali stulecia w Łodzi, gdzie minimalnie uległ na punkty Krzysztofowi Szotowi. Jak 22-letni pięściarz klubu Paco Lublin oraz jego szkoleniowiec Władysław Maciejewski oceniają 36 miesięcy zawodowych występów? Posłuchajcie sami.
Aż pięciu Ukraińców, trzech Kubańczyków, po dwóch Anglików, Azerów i Kazachów oraz po jednym zawodniku z Brazylii, Chin, Japonii, Korei, Rosji i Walii zakwalifikowało się do walk finałowych 16. Mistrzostw Świata seniorów, które od 26 września odbywają się w Baku. Geograficznie, wg. kontynentów najwięcej finalistów ma Europa - 11, wyprzedzając Azję - 5 i Amerykę - 4.
Z jednej strony zaskakuje wspaniała forma Łomaczenki i spółki, a z drugiej strony turniejowa niemoc faworyzowanych Rosjan, którzy "przekombinowali" z przygotowaniami do światowego czempionatu, tasując w ciągu całego sezonu swoją kadrą jak kartami do gry. Mamy w finale zróżnicowany zestaw zawodników, prezentujących rozmaite szkoły boksu. Zwracamy m.in. uwagę na obecność zwycięzcy Michała Syrowatki, Brazylijczyka Evertona Lopesa (64 kg), który nie jest bez szans na złoty medal. Na szacunek zasługuje postawa mało znanego dotąd 26-latka z Japonii, Ryoty Muraty (75 kg), który w swoim kraju w krótkim czasie wyrósł na bohatera narodowego.
Finaliści mistrzostw świata AD 2011 to pięściarze stosunkowo młodzi. Aż 13 z nich nie ma więcej niż 23 lata, czyli są w wieku, w którym w naszym kraju nadal rywalizują ze sobą młodzieżowcy. W Polsce nazywamy ich rówieśników nadziejami na przyszłość, a tymczasem 18-letni Mammadow, 20 letni Alvarez i inni są już gwiazdami boksu amatorskiego. Wasyl Łomaczenko (60 kg), trapiony przez ostatnie miesiące kontuzjami, przez co pozbawiony szans występu w największych turniejach, to mimo 23 lat mistrz olimpijski, mistrz i wicemistrz świata oraz mistrz Europy.
W rozwinięciu wyniki walk półfinałowych i wiek półfinalistów
Powszechnie znana jest niechęć Ahmeta Onera - szefa grupy Arena, z byłym podopiecznym, Juanem Carlosem Gomezem. Obaj panowie rozeszli się w atmosferze skandalu. Kubańczyk zarzucał byłemu promotorowi przywłaszczenie jego pieniędzy oraz groził pobiciem. Sprawy z czasem przycichły, ale gdy pod koniec września Gomez niespodziewanie przegrał stosunkiem głowsów dwa do remisu z niedocenianym Darnellem Wilsonem (24-12-3, 20 KO), 37-letni Amerykanin z miejsca stał się ulubieńcem Onera.
Natychmiast zaproponował mu kontrakt, pięściarz przyjął warunki i od teraz interesami Darnella zarządza właśnie Turek, który liczy na wysokie miejsce swojego nowego nabytku w kolejnych opublikowanych rankingach wagi ciężkiej.
- Pokonanie na obcym terenie zawodnika pokroju Gomeza i to jeszcze na gali Universum, jest praktycznie niemożliwe, ale Darnell dokonał tego, w dodatku we wspaniałym stylu. Tym samym wyrobił sobie w Niemczech nazwisko, w kolejnych rankingach powinien sporo awansować, dlatego zależało nam na podpisaniu z nim kontraktu - przyznał Oner. A przypomnijmy jeszcze, że Wilson przed starciem z Kubańczykiem w ośmiu ostatnich walkach poniósł aż siedem porażek, w tym dwie przed czasem.
Niepokonany rosyjski bokser wagi ciężkiej, Aleksander Ustinow (24-0, 19 KO) 22 października zmierzy się z angielskim weteranem Dannym Williamsem (44-10, 33 KO) w ukraińskich Czerkasach.
3-4 lata temu Williams mógłby być ciekawym przeciwnikiem dla Ustinowa, jednak obecnie dawny rywal Mike'a Tysona, Witalija Kliczki czy Alberta Sosnowskiego nie przedstawia dużej sportowej wartości. Dość powiedzieć, że brytyjska komisja odmówiła Williamsowi przyznania licencji i posługuje się on w tej chwili licencją...łotewską.

Kontrowersyjny Ricardo Mayorga (29-8-1, 23 KO), jeden z najsłynniejszych trash-talkerów w boksie twierdzi, że w 2012 roku stoczy walkę z mistrzem IBF wagi junior średniej, Corneliusem Bundragem (31-4, 18 KO). Walka miałaby się odbyć w Nikaragui, rodzinnym kraju Mayorgi.
- Oczekuję walki z Bundragem na początku przyszłego roku. Mój promotor Don King obiecał mi tę walkę. On nie okłamuje mnie w takich sprawach. Ta walka się odbędzie - powiedział ''El Matador'', którego największymi sukcesami pozostają zwycięstwa w walkach z Vernonem Forrestem w 2003 roku. Stawką tych pojedynków było mistrzostwo świata WBC wagi półśredniej.
W Wałczu, gdzie odbywają się Młodzieżowe Mistrzostwa Polski o Puchar Polskiego Komitetu Olimpijskiego ( do lat 23), wyłoniono dzisiaj finalistów. W ringowe szranki stanęło kilku pięściarzy, którzy bądź są członkami szerokiej kadry narodowej seniorów lub do niej aspirują.
Niespodzianką była wysoka porażka 22-letnieo Michała Łoniewskiego (75 kg) z o rok młodszym od siebie Rafałem Sodórem, który po poważnej kontuzji wrócił do wysokiej formy z ub. roku. Właśnie rywalizacja zawodnika z Ostrołęki z Adamem Kośmiderem zapowiada się na jedno z najciekawszych wydarzeń serii finałowej. Dobre wrażenie wywarł Mateusz Tryc (81 kg), który w ub. roku występował w wyższej kategorii wagowej. W Wałczu pokonał faworyta turnieju, Mateusza Górowskiego i w finale czeka go bój z twardym białostocczaninem, Dawidem Sławińskim. Ciekawi jesteśmy także finałowej walki Michała Cieślaka (91 kg), który dokonał w ostatnich miesiącach sporych postępów, ale by zdobyć złoto MMP musi jutro pokonać doświadczonego Dawida Deika. Dobry boks powinni także zaprezentować Tomasz Kot i Maciej Pieloch (obaj 69 kg) oraz Tomasz Mazur i Konrad Bystroń (obaj 64 kg).
Jednym słowem warto znaleźć jutro czas na to, by zobaczyć finały MMP Polski, bądź na żywo w Wałczu, lub za pośrednictwem BOKSER.ORG w Internecie. Serdecznie zapraszamy!
W rozwinięciu wyniki walk półfinałowych

Brytyjczyk Darren Barker (23-1, 14 KO) uważa, że nie zadawał wystarczającej ilości ciosów, by pokonać Sergio Martineza (48-2-2, 27 KO), ale swój występ ocenia pozytywnie i uważa, że porażka z ''Maravillą'' była dla niego cennym doświadczeniem przed kolejną próbą zdobycia mistrzostwa świata.
- Zdobyłem w tej walce doświadczenie. Cieszyłem się, że mam okazję zmierzyć się z Martinezem, niestety nie zdołałem go pokonać. Dałem jednak z siebie wszystko. Wiem, jak wielkim mistrzem jest Sergio i udowodnił to w starciu ze mną, choć były momenty, w których szala zwycięstwa przechylała się na moją stronę - powiedział Barker.
- Plan przewidywał przetrwanie uniknięcie błędów na początku walki i stopniowe wejście w rytm. Udało się go częściowo zrealizować, ale żałuję, że nie zadawałem większej ilości ciosów w późniejszej fazie walki. Byłem zbyt przewidywalny - dodał Brytyjczyk.
3 grudnia w sławnej Madison Square Garden dojdzie do rewanżu Pawła Wolaka z Delvinem Rodriguezem, a Miguel Cotto spróbuje zrewanżować się Antonio Margarito za pierwszą porażkę w karierze. Oprócz tego jednak dojdzie również do ciekawej potyczki w kategorii półśredniej.
Mocno promowany w USA Mike Jones (25-0, 19 KO) skrzyżuje rękawice z walecznym Argentyńczykiem - Sebastianem Lujanem (38-5-2, 24 KO), a stawką ich potyczki będzie status oficjalnego pretendenta do tronu federacji IBF, na którym zasiada Andre Berto.
Promotor Yvon Michel wyznał, że były mistrz świata wagi półciężkiej, Jean Pascal (26-2-1, 16 KO), przebiera w ofertach i wciąż nie wiadomo, kto będzie jego następnym przeciwnikiem.
Prawdopodobnie decyzja nie zapadanie przed 15 października, kiedy w Staples Center w Los Angeles rękawice skrzyżują legendarny Bernard Hopkins (52-5-2, 32 KO) i znakomity Chad Dawson (30-1, 17 KO). Stacja HBO chce w 2012 roku pokazać starcie Pascala ze zwycięzcą tej walki.
- Obozy Zsolta Erdeia i Chrisa Henry'ego wyraziły chęć przybycia do Kanady na walkę z Pascalem. Nie zdecydowaliśmy jeszcze, czy najbliższy pojedynek Jean stoczy 10 grudnia, czy nieco później. Bardzo możliwe, że z podjęciem decyzji poczekamy do 15 października na wynik pojedynku Hopkins-Dawson - oznajmił Michel.
Zakończyła się ceremonia ważenia przed jutrzejszą galą w Sheffield, na której Kell Brook (24-0, 16 KO) stanie przed najważniejszym w karierze testem - zmierzy się z byłym mistrzem Europy i niedawnym pretendentem do tytułu IBF - Rafałem Jackiewiczem (38-9-1, 19 KO).
Owacyjnie witany Brytyjczyk wniósł na wagę 146.1 funta, natomiast Polak był nieco cięższy i zanotował 146.75 funta. W stawce jutrzejszej walki znajdzie się należący do Brooka tytuł WBA Inter-Continental, a zwycięzca zyska prawa oficjalnego pretendenta z ramienia federacji World Boxing Association.
- Mam 25 lat i jestem gotowy na wielkie walki - oświadczył 'Special K'. - Na brytyjskim ranku mamy miejsce dla kolejnej gwiazdy boksu.
Kilkanaście miesięcy temu Anthony Peterson (30-1, 20 KO) uważany był za ogromny talent, a eksperci wróżyli mu mistrzostwo świata wagi lekkiej. Wtedy jednak na jego drodze stanął rozpędzony Brandon Rios (28-0-1, 21 KO), który absolutnie przytłoczył go swoją siłą fizyczną i niezwyłą walecznością. Po zapoznaniu się z deskami i przegraniu kilku kolejnych rund Peterson zaczął faulować i ostatecznie przegrał z 'Bam Bamem' przez dyskwalifikację w siódmym starciu.
26-letni Anthony powróci między liny 10 grudnia na gali swojego starszego brata - Lamonta Petersona (29-1-1, 15 KO), który w pojedynku wieczoru zmierzy się z najlepszym zawodnikiem kategorii junior półśredniej - Amirem Khanem (26-1, 18 KO). Młodszy z braci zaboksuje z nieznanym przeciwnikiem na dystansie dziesięciu rund.
Dawny król wagi junior ciężkiej, Jean Marc Mormeck (36-4, 22 KO), jest przekonany, że stać go na sprawienie ogromnej niespodzianki i 10 grudnia może zdetronizować mistrza IBF/WBO/WBA Super - Władimira Kliczko (56-3, 49 KO).
- Odkryłem w sobie niezwykłą żądzę. Od bardzo dawna nie czułem czegoś takiego. To wiara w zwycięstwo, która pozwala mi na robienie rzeczy, których nie mogłem robić wcześniej. Nigdy nie czułem sie tak szybki i silny. Nie jestem szalony, zdaję sobie sprawę z tego, co mnie czeka, ale wiem też na co mnie stać - oświadczył 39-letni Francuz.
10 grudnia na gali w Waszyngtonie Amir Khan (26-1, 18 KO) stoczy ostatni pojedynek w kategorii junior półśredniej. Rywalem Brytyjczyka będzie obowiązkowy pretendent według federacji IBF - Lamont Peterson (29-1-1, 15 KO).
Khan nie zaprząta sobie głowy najbliższą walką i niemal przy każdej okazji powtarza, że w przyszłym roku zmierzy się z gwiazdą P4P - Floydem Mayweatherem Jr. (42-0, 26 KO). Peterson nie przejmuje się brakiem zainteresowania ze strony Amira i liczy na to, że uda mu się sprawić niespodziankę przed własną publicznością.
- Pojedynek o mistrzostwo świata przed własną publicznością to dla mnie spełnienie marzeń - wyznał 27-letni 'Havoc'. - Khan będzie dobrze przygotowany do obrony swoich tytułów, ale ja trenuję znacznie ciężej, bo chcę zatrzymać je tutaj. Nie mogę go winić za to, że patrzy w przyszłość. Obydwaj mamy takie same cele, te same marzenia. Na jego miejscu też liczyłbym na walki z Mayweatherem i Pacquiao. 10 grudnia roztrzygnie się nasza przyszłość.
Jak podaje zawsze dobrze zorientowany Dan Rafael z ESPN, mistrz świata federacji WBC kategorii junior średniej - Saul Alvarez (38-0-1, 28 KO), do trzeciej obrony swojego pasa przystąpi 26 listopada w swojej ojczyźnie, czyli Meksyku.
Rywalem młodego championa będzie próbujący przywrócić blask swojej karierze, były dwukrotny mistrz wagi półśredniej, mocno bijący Kermit Cintron (33-4-1, 28 KO).
Podczas tej samej gali pojedynek z nieznanym jeszcze przeciwnikiem stoczy boksujący w dywizji piórkowej Gary Russell Jr (18-0, 10 KO) oraz "junior lekki" Adrien Broner (21-0, 17 KO).
Podczas 16. Mistrzostw Świata seniorów w boksie, które odbywają się w Baku trwa właśnie II seria walk półfinałowych. W najbardziej oczekiwanym przez nas pojedynku w wadze papierowej (49 kg), Rosjanin Dawid Ajrapetjan niestety i tym razem nie zdołał pokonać rutynowanego Chińczyka, Zou Shiminga ulegając mu na punkty 8-15. Wspomniany wynik pozbawia - miejmy nadzieję, że tylko do kolejnej kwalifikacji - olimpijskich złudzeń Łukasza Maszczyka, który zdobyłby paszport do Londynu, gdyby to Rosjanin wszedł do finału.
Nie ulega wątpliwości, że 'Sborna" ponosi w Baku wielką klęskę, czego nie kryją tamtejsi dziennikarze i kibice. Honoru rosyjskiego boksu w finale bronić będzie Misza Alojan (52 kg), który pokonał po zaciętym boju Amerykańskiego lidera, Rau`shee Warrena i najprawdopodobniej Jegor Mechoncew (81 kg) - o ile upora się z silnym, ale mało doświadczonym Kubańczykiem, Julio Cesarem de la Cruz. Wracając do pięknych pojedynków, wspomnijmy o zwycięskiej walce Wasyla Łomaczenki z inną gwiazdą amatorskiego boksu, Domenico Valentino z Włoch. Znakomitą passę kontynuuje inny Ukrainiec, Denis Berinczik, który najpierw pokonał Roniela Iglesiasa Sotolongo z Kuby, a w półfinale wyraźnie wypunktował Thomasa Stalkera z Anglii.
Dziś w nocy na gali w Las Vegas dojdzie do pojedynku dwóch niepokonanych pięściarzy wagi lekkiej. 22-letni 'Lew' z Ugandy, Sharif Bogere (20-0, 12 KO) zaboksuje na dystansie dziesięciu rund ze starszym o pięć lat Dominikańczykiem - Francisco Contrerasem (16-0, 13 KO).
TYPUJ, WYGRYWAJ I ZARABIAJ Z UNIBETEM >>
Faworytem pojedynku jest Bogere, który dotychczas mierzył się z nieco lepszymi przeciwnikami, ale jak to zwykle bywa, gdy do boju staje dwóch zawodników, którzy nie zaznali jeszcze porażki - wygra ten, który lepiej zrealizuje swój plan taktyczny i bardziej pragnie zwycięstwa.
Wygrana Bogere - 1.40
Remis - 26.00
Wygrana Contrerasa - 2.85
Pisaliśmy niedawno o kłopotach "wielkiej nadziei białych" z lat 90. ubiegłego wieku, Tommy'ego Morrisona, który ponownie trafił za kratki, a w wyniszczonym chorobami i narkotykami człowieku trudno rozpoznać świetnego niegdyś pięściarza. Dziś mija dokładnie 16 lat od jego ostatniej wielkiej walki, o pas IBC w wadze cięzkiej, z samym Lennoxem Lewisem. Do pojedynku doszło 7 października 1995 roku w Atlantic City. Lewis nie dał Morrisonowi żadnych szans i rozbił go w ciągu niecałych 6 rund, podczas których "The Duke" był liczony cztery razy. Niewiele ponad rok później Morrison zakończył karierę z powodu wirusa HIV wykrytego w jego organizmie. Powrócił na dwie walki z miernymi rywalami w 2007 roku, jednak obecnie nie ma już wątpliwości, że jego kariera jest definitywnie zakończona, a były mistrz świata i pogromca m.in. Foremana i Ruddocka zmaga się z poważnymi problemami już poza ringiem.
W ostatnim czasie w mediach pojawiały się informacje, jakoby Graciano Rocchigiani (41-6-1, 19 KO) dążył do zorganizowania trzeciego w swojej karierze pojedynku przeciwko Dariuszowi Michalczewskiemu (48-2, 38 KO). Walki w 1996 i 2000 roku zakończyły się zwycięstwami "Tygrysa". Niemieckiego pięściarza spotkaliśmy na sobotniej gali w Neubrandenburgu. Nie mogliśmy nie skorzystać z okazji i nie zapytać "Rocky'ego", czy rzeczywiście chce po raz kolejny stanąć oko w oko z polskim bokserem. Okazuje się, że tak. Pytanie brzmi jednak, czy kogokolwiek, a przede wszystkim samego Michalczewskiego interesowałby jeszcze taki pojedynek. Polak po raz ostatni wychodził na ring w 2005 roku, a niespełna 48-letni dziś Rocchigiani dwa lata wcześniej.
Niepokonany Anthony Dirrell (23-0, 20 KO) zdradził, że na jego liście życzeń pierwsze miejsce zajmuje walka ze zwycięzcą turnieju Super Six. 17 grudnia w Atlantic City odbędzie się finał imprezy, a zmierzą się w nim mistrz WBA Super - Andre Ward (24-0, 13 KO) i champion federacji WBC - Carl Froch (28-1, 20 KO).
26-letni Anthony jest numerem jeden w rankingu World Boxing Council. Młodszy z braci Dirrell zamierza stoczyć rozgrzewkowy pojedynek w listopadzie, a w pierwszym kwartale 2012 roku liczy na walkę ze zwycięzcą potyczki Ward-Froch.
- Najpierw walka na rozgrzewkę w listopadzie, a potem tryumfator turnieju Super Six - zdradza swe plany Dirrell. - Jesteśmy z Andre Wardem przyjaciółmi, ale to biznes. Obydwaj musimy przecież zarabiać. Wychodzimy do ringu i robimy to, co tak bardzo kochamy. Myślę, że Ward wygra z Frochem. Carl będzie w najlepszej możliwej formie, ale to za mało na pokonanie Warda.
Znany z efektownego stylu Edison Miranda (34-6, 29 KO) zdradził swoje najbliższe zawodowe plany. Kolumbijczyk wróci na ring 17 grudnia na gali zwieńczającej turniej Super Six, w której walkę wieczoru stoczą Andre Ward i Carl Froch.
Jeśli "Pantera" wypadnie okazale pod koniec tego roku, to następną walkę stoczy 3 lutego. Wtedy ma dojść do rewanżowego starcia z Yordanisem Despaigne (9-1, 4 KO). W lipcu Miranda przegrał z Kubańczykiem przez dyskwalifikację, w chwilę po tym jak zasypał pięściarza z Gorącej Wyspy serią ciosów poniżej pasa. Lutową transmisją zajmie się prawdopodobnie telewizja ESPN.
- Wystąpię 17 grudnia na gali Ward vs Froch, a 3 lutego czeka mnie rewanż z Despaigne – napisał na swoim profilu w portalu społecznościowym Miranda.
Piotr Wilczewski przyjął zaproszenie wychowawców z Domu Dziecka nr 4 w Warszawie i w towarzystwie Dariusza Sęka i trenera Jarosława Soroko pojawił się w placówce przy ulicy Łukowskiej. Podczas spotkania mistrz Europy w wadze średniej i interkontynentalny mistrz federacji WBO opowiedział dzieciom o boksie i o tym, jak wygląda życie pięściarza.
Mistrz IBF wagi junior średniej Cornelius Bundrage (31-4, 18 KO) jest poirytowany tym, że nie może walczyć z najlepszymi w swojej dywizji. "K9" twierdzi, że team Saula Alvareza (38-0-1, 28 KO) boi się wielkich wyzwań i dalej będzie kontraktował "Canelo" walki z przeciętnymi pretendentami zamiast spotkać się w ringu właśnie z nim.
- Lepiej niech skończą z tym. Skończcie walki z półśrednimi i dziadkami! Niech zawalczą walkę unifikacyjną. Jestem mistrzem IBF i powinienem zawalczyć z innym posiadaczem tytułu, chcę walczyć z najlepszymi. Oni boją się ryzyka - powiedział Bundrage.
Prawdopodobnie najbliższym rywalem Brandona Riosa (28-0, 21 KO) będzie John Murray (31-1, 18 KO). Do amerykańsko-brytyjskiej konfrontacji ma dojść 3 grudnia w słynnej nowojorskiej Madison Square Garden. Głównymi bohaterami tego wieczoru będą Miguel Angel Cotto i Antonio Margarito.
Mocno bijący "Bam Bam" nie zaprząta sobie głowy Murray’em i myśli już o następnych krokach, które trzeba przyznać są bardzo ambitne. Początek 2012 roku ma być naznaczony mega pojedynkiem z Yuriokisem Gamboą. Potem opromieniony wielkim triumfem Rios ma zmienić kategorię wagową na wyższą i zlać Marcosa Maidanę. Czy 25-letni Amerykanin nie wybiega za bardzo w przyszłość?
- Zamierzam znokautować Murraya, zrobię to szybko. Następnie wraz z moim teamem weźmiemy się za Gamboę. Mogę z nim walczyć w styczniu bądź lutym, najszybciej jak to jest możliwe. Jak już uporam się z Kubańczykiem, to przejdę do kategorii junior półśredniej i zmierzę się z Marcosem Maidaną – zapowiada niezwykle pewny siebie Rios.

Na ceremonii ważenia przed jutrzejszą galą w Sheffield Rafał Jackiewicz (38-9-1, 19 KO) i Kell Brook (24-0, 16 KO) zmieścili się w wynoszącym 147 funtów (ok. 66,7 kg) limicie wagi półśredniej. 34-latek z Mińska Mazowieckiego wniósł na wagę 146,75 funta (ok. 66,6 kg), a jego przeciwnik 146,1 (ok. 66,3 kg). Stawką polsko-brytyjskiej potyczki będzie interkontynentalny pas WBA w wadze półśredniej oraz prawo do walki o tytuł mistrza świata tej federacji z Wiaczesławem Senczenką. Transmisję z Sheffield przeprowadzi stacja Polsat Sport. Początek relacji o godzinie 21:30.
Bob Arum nie zamierza w najbliższym czasie konfontować Julio Cesara Chaveza Jr. (43-0-1, 30 KO) z królem wagi średniej - Sergio Gabrielem Martinezem (48-2-2, 27 KO). Prezydent federacji WBC, Jose Sulaiman, nakazał synowi legendy stoczenie pojedynku z 'Maravillą' do marca 2012 roku, co oznacza, że Junior najprawdopodobniej zmuszony będzie oddać tytuł...
Szef grupy Top Rank ma dla młodego Chaveza inną, bardziej lukratywną propozycję. Arum chce za wszelką cenę doprowadzić do walki Julia z innym bardzo popularnym meksykańskim pięściarzem młodego pokolenia - Saulem Alvarezem (38-0-1, 28 KO). Pojedynek mógłby się odbyć w kwietniu przyszłego roku.
- Jeśli Chavez pokona Petera Manfredo, w następnej walce zmierzy się z Canelo Alvarezem - oświadczył Arum. - Saul też ma walkę w listopadzie. Jakiś czas temu spotkałem się z Richardem Schaeferem na lunchu i poruszyliśmy ten temat. Dla obydwu jest to najlepsze rozwiązanie na ten moment. Pojedynek Chavez-Alvarez bez wątpienia będzie sukcesem PPV i zapełni stadion, czy też halę sportową.
- To jeszcze nic pewnego, najpierw obydwaj muszą wygrać swoje najbliższe walki. Schaefer uważa, że powinniśmy zorganizować to starcie w Las Vegas. Zasadniczo się z nim zgadzam, ale obawiam się, że innego zdania są sami zawodnicy. Być może Canelo i Julio wolą stoczyć ten pojedynek w Meksyku na ogromnym obiekcie Azteca Stadium - dodaje szef Top Rank.
W ostatnią sobotę na gali w Atlantic City Brian Vera (19-6, 12 KO) przegrał rewanżowe starcie z 27-letnim Andy'm Lee (27-1, 19 KO). Obaj zawodnicy spotkali się w 2008 roku, gdzie Vera zaskoczył wszystkich i pokonał przed czasem dobrze rokującego Irlandczyka. Po sobotniej walce Vera jest pełen podziwu dla umiejętności Lee i liczy, że spotkają się w ringu trzeci raz.
- Zawalczył perfekcyjnie, zrobił co do niego należy. Uderzał wtedy, gdy powinien i bardzo dużo się ruszał. Liczyłem, że Lee będzie chciał się ze mną bić, jednak miał świetny plan, mogę mu tylko pogratulować. Liczę, że spotkamy się jeszcze raz przed końcem roku - powiedział Vera.
Już 29 października w Meksyku dojdzie do długo wyczekiwanego rewanżu pomiędzy Luisem Concepcionem (23-2, 18 KO), a mistrzem świata wagi muszej federacji WBA Hernanem Marquezem (31-2, 24 KO). Obaj panowie spotkali się w ringu w kwietniu tego roku, gdzie po kapitalnym widowisku "Tyson" zastopował 26-letniego Panamczyka w jedenastej rundzie. Marquez zapewnia, że jest przygotowany tak dobrze, że być może pokusi się o nokaut.
- Concepcion będzie ciężkim oponentem, ale skończę tą walkę przed czasem. Wiem na co go stać. Miałem o wiele lepszy obóz treningowy niż ostatnio i pokonam go. Nie będę się spieszył, chcę go punktować, a jak nadarzy się okazja - znokautować. Concepcion nie odbierze mi tytułu. On też grozi mi nokautem. Ja poprę swoje słowa czynami i wyjdę zwycięsko - powiedział Marquez.
Uzbek Rusłan Czagajew (27-2-1, 17 KO) chce stoczyć w tym roku kolejną walkę. Przypomnijmy, że 27 sierpnia w Erfurcie Czagajew przegrał z Aleksandrem Powietkinem (22-0, 15 KO) jednogłośnie na punkty. W szóstej rundzie tego pojedynku Uzbek zranił Rosjanina, ale nie zdołał go znokautować.
- Nie jest dla mnie ważne, na ile rund będzie zakontraktowany mój następny pojedynek. Kolejna walka w tym roku jest wszystkim, czego chcę. Muszę pozostać aktywnym. W przyszłym roku chcę walczyć o mistrzostwo świata - powiedział Czagajew.
- Chcemy zorganizować dla Rusłana kolejną walkę, by miał szansę na pojedynek o mistrzostwo świata. Wciąż mamy plany związane z Rusłanem. Ma on potencjał, by znów rywalizować o najwyższą stawkę. Jesteśmy bardzo szczęśliwi, że mamy kontrakt z tak doświadczonym bokserem - dodał Waldemar Kluch z grupy Universum.
Pod koniec sierpnia Aleksander Powietkin (22-0, 15 KO) pokonał Rusłana Czagajewa i zdobył tytuł regularnego mistrza świata federacji WBA w wadze ciężkiej. W niemieckim Erfurcie rosyjski pięściarz wyraźnie wygrał na punkty. Jak przyznaje sam 32-latek pochodzący z Kurska, jego o niespełna rok starszy przeciwnik z Uzbekistanu nieco rozczarował go w drugiej fazie walki.
- Do zdobycia mistrzowskiego pasa podchodzę spokojnie. Kiedy zdobyłem złoty medal mistrzostw świata w 2003 roku i pokonałem rywala z Kuby - tak, wtedy czułem się mistrzem. Tym razem mój przeciwnik był w dobrej formie, ale pod koniec walki nie chciał ze mną boksować, dlatego tego zwycięstwa nie odczuwam tak mocno - mówi Powietkin.
Od kilku pojedynków szkoleniowcem "Rosyjskiego Wojownika" jest Teddy Atlas. Amerykański trener zastąpił Walerija Biełowa i zdaniem części obserwatorów ta zmiana nie wychodzi pięściarzowi na dobre. Powietkin nie zgadza się z tymi komentarzami i podkreśla zalety Atlasa.
- Teddy uczy mnie nie tylko techniki, ale i świetnie przygotowuje mnie pod kątem psychologicznym. To dobry człowiek, chociaż bywa również ostry. Zawsze zaprasza mnie w gości, ma dobrą żonę, która świetnie gotuje. Traktujemy się po przyjacielsku. Jest silnym człowiekiem i trenerem, w boksie zawodowym jest już od trzydziestu lat. Nie chcę powiedzieć, że rosyjscy trenerzy są gorsi. To po prostu różne szkoły boksu. Dlaczego więc nie miałbym nauczyć się czegoś nowego? Trzeba z tego korzystać i jeszcze raz korzystać - tłumaczy posiadacz pasa WBA World.