Informowaliśmy już Was o tym, że jeden z najgroźniejszych kickbokserów i gwiazda organizacji K-1, a teraz "It's Showtime" - Badr Hari, po pożegnalnej walce z Gokhanem Saki, do jakiej dojdzie 28 stycznia, skoncentruje się później na karierze boksera zawodowego.
Ten blisko dwumetrowy wojownik jeszcze nie zaczął typowego treningu bokserskiego, ale już odbył kilka konsultacji - między innymi z uważanym powszechnie za jednego z najlepszych szkoleniowców świata, Naazimem Richardsonem, opiekunem między innymi Bernarda Hopkinsa, Shane'a Mosleya czy Steve'a Cunninghama. I właśnie ten szkoleniowiec zabrał głos w sprawie pięściarskiej kariery wybuchowego Holendra z marokańskimi korzeniami, bardzo go chwaląc i wróżąc mu sporą karierę na ringach zawodowych.
- Co mi się najbardziej u niego spodobało, to gdy stwierdził, iż nie zamierza być zaliczanym do dziecięciu najlepszych zawodników świata, tylko chce być tym jedynym, absolutnie najlepszym. Ten dzieciak ma mentalność mistrza, a do tego odpowiednie warunki fizyczne i umiejętności, dlatego może sporo osiągnąć - powiedział Richardson.
We wtorek Karolina Michalczuk wraz trenerem Władysławem Maciejewskim udała się na zgrupowanie do Cetniewa, będące ostatnim, bezpośrednim etapem przygotowań do rozpoczynających się 16 października w Rotterdamie Mistrzostw Europy Kobiet w boksie Zapraszamy do obejrzenia rozmowy z zawodniczką Klubu Sportowego Paco oraz jej trenerem.
28-letni pięściarz wagi junior ciężkiej, Rachim Czakijew (11-0, 9 KO) jest uważany za jedną z największych nadziei rosyjskiego boksu zawodowego. Zdaniem wielu fachowców, mimo skromnego dorobku na zawodowym ringu, już teraz może on konkurować z najlepszymi pięściarzami wagi cruiser na świecie. Po zwycięstwie nad twardym Michaelem Simmsem, Czakijew potwierdził, że jest o krok od pojedynku o tytuł.
- Kiedy planujesz stoczyć kolejny pojedynek?
RC: Na razie lecę do Inguszetii, odpocząć w domu moich rodziców. A następną walkę planuję na grudzień. Będzie to najprawdopodobniej pierwsza w mojej karierze dwunastorundówka.
- Masz w rekordzie dopiero 11 zwycięstw w 11 walkach. Jesteś już gotowy do walki o tytuł?
RC: Tak, jestem już gotowy: siła i młodość pozwalają mi poważnie myśleć o takiej walce. Mam za sobą długą sportową drogę. W boksie amatorskim wszedłem na sam szczyt, zdobywając olimpijskie złoto. Jednak boks zawodowy to nieco inny rodzaj sportu, tutaj muszę poruszać się w ringu wolniej i przyzwyczaić organizm do wielorundowych walk. Promotorzy starannie wprowadzają mnie na zawodowy top, więc poziom przeciwników musi systematycznie wzrastać. Jestem absolutnie pewien, że poradzę sobie na dystansie 12 rund.
- Myślałeś kiedyś o przejściu do wagi ciężkiej?
- Z fizycznego punktu widzenia, w tej chwili nie ma na to żadnych szans, ale w przyszłości możliwe, że zmienię kategorie wagową. Byłbym w stanie rywalizować z niektórymi zawodnikami wagi ciężkiej, którzy znajdują się w rankingach, ale z tymi najlepszymi byłoby to trudne. Nie jestem zbyt wysoki, mam 183 centymetry wzrostu, a i długość moich ramion nie jest zbyt wielka. Ale w swojej aktualnej kategorii czuję się bardzo dobrze.
- A jednak wielu kibiców jest zdania, że jesteś dziś jedynym, który mógłby wnieść ożywienie do wagi ciężkiej, która zdecydowanie przeżywa kryzys.
RC: Myślę, że są oni w błędzie. Ludzie widzą mnie na ekranie i myślą, że jestem ogromny. Tak, jestem dobrze zbudowany, ale... Chociaż myślę, że w ringu wyglądałabym lepiej niż Tomasz Adamek, który niedawno walczył bez powodzenia z Witalijem Kliczką. Dodam jeszcze, że jako amator stoczyłem jedną walkę w wadze superciężkiej i wygrałem ją przed czasem.
- Swoją drogą, Twój styl walki kojarzy się niektórym z Mike`em Tysonem...
- Wiele osób mi to mówiło, ale nie sądzę, by tak było. Zgoda, istnieją pewne drobne podobieństwa, np. staram się poruszać w ringu jak on. Zresztą, szczerze mówiąc, próbuję go nieco naśladować...

Tym zdjęciem niepokonany Floyd Mayweather Jr. (42-0, 26 KO) podzielił się ze swoimi fanami na koncie Twitter. Okryty kocem-banknotem 'Money' śni o jeszcze większym bogactwie...
Jedyny pogromca Jamesa DeGale'a (10-1, 8 KO), George Groves (13-0, 10 KO), na początku listopada będzie bronił tytułów mistrza Wielkiej Brytanii i Wspólnoty Brytyjskiej w starciu z doświadczonym Paulem Smithem (31-2, 17 KO). 'Chunky, który przygotowuje się do walki z Piotrem Wilczewskim, daje weteranowi spore szanse na znokautowanie 23-letniego Grovesa.
W grudniu ubiegłego roku DeGale odebrał Smithowi wspomniane pasy, stopując go w dziewiątym starciu po jednostronnej walce, jednak teraz 'Chunky' upatruje szansę dla swej dawnej ofiary w podejrzanej szczęce ostatniego rywala.
- Paul Smith jest doświadczonym zawodnikiem, który wiele widział i robił. Groves wiedział, że w walce ze mną nie może wchodzić w wymiany, bo zostanie znokautowany. Jeśli będzie próbował bić się ze Smithem i zostanie trafiony na szczękę to będzie po wszystkim. Wszyscy wiemy, jaką szczękę ma George. Groves jest faworytem, ale może przegrać przed czasem - uważa DeGale.

Piotr Wilczewski przyjął zaproszenie wychowawców z Domu Dziecka nr 4 w Warszawie i dziś po południu w towarzystwie Dariusza Sęka i trenera Jarosława Soroko pojawił się w placówce przy ulicy Łukowskiej. Podczas spotkania mistrz Europy w wadze średniej i interkontynentalny mistrz federacji WBO opowiedział dzieciom o boksie i o tym, jak wygląda życie pięściarza. Dzięki O'Chikara Gmitruk Team - grupie, w której występuje "Wilk", wychowankowie praskiego domu dziecka dwa razy w tygodniu mogą odbywać zajęcia ogólnorozwojowe w "Action Club" przy ulicy Chodakowskiej i przy okazji obserwować ciężko trenujących pięściarzy.
Pogłoski, jakoby posiadacz diamentowego pas WBC wagi średniej, Sergio Martinez (48-2-2, 27 KO), złamał nos w trakcie pojedynku z Darrenem Barkerem (23-1, 14 KO), nie są prawdziwe. Takie informacje przekazał Cecilio Flores, który stał w narożniku Martineza podczas walki z Anglikiem.
Przypomnijmy, że w czwartej rundzie, po celnych ciosach Barkera, nos Martineza zaczął nagle krwawić, ale cutman Argentyńczyka, Roger Anderson, zatrzymał krwawienie. Jednakże, z powodu dość obfitego krwawienia i wyraźnego zaczerwienienia nosa Martineza, w mediach krążyły plotki, że Barker złamał mistrzowi nos.
- Nie było żadnego złamania nosa, wszystko ze zdrowiem Sergio jest w porządku. Obecnie odpoczywa w Hiszpanii, gdzie pozostanie przez okres czterech tygodni - poinformował Flores.
Zapraszamy do obejrzenia fragmentu zajęć Macieja Sulęckiego (7-0, 2 KO), pięściarza grupy O'Chikara Gmitruk Team, który zarejestrowaliśmy w "Action Club" na warszawskiej Pradze. Zawodnik swoją ostatnią walkę stoczył na początku sierpnia, a obecnie przygotowuje się do kolejnego występu, który odbędzie się jeszcze w tym roku.
Kubrat Pulew (13-0, 6 KO) najbliższy pojedynek stoczy 22 października na gali, w której walkę wieczoru odbędą Marco Huck i Rogelio Omar Rossi. Bułgarski prospekt wagi ciężkiej zmierzy się z niewygodnym Travisem Walkerem (38-6-1, 30 KO) na dystansie 12 rund. Zwycięzca zgarnie wakujący pas IBF Inernational, który zapewne pomoże w zajęciu satysfakcjonującej pozycji w rankingu International Boxing Federation.
Dla Pulewa będzie to czwarte starcie w tym roku. 30-latek ostatni raz w ringu zameldował się w lipcu i pokonał wysoko na punkty Maksyma Pediurę.
Walker stara się odbudować pozycję po zeszłorocznej przegranej z Rusłanem Czagajewem. Od tamtego momentu zaliczył serię czterech wygranych, ale klasa przeciwników, delikatnie mówiąc, nie powalała na kolana.
Były mistrz świata IBF wagi junior ciężkiej, Steve Cunningham (24-3, 12 KO), który stracił swój pas na rzecz Yoana Pablo Hernandeza (25-1, 13 KO), wyraził wątpliwości co do sprawiedliwości w sędziowaniu jego ostatniej walki oraz konieczności przerwania pojedynku.
- To ja jestem mistrzem i niezależnie od okoliczności, powinienem wygrać tę walkę, lecz promotor, lekarz i trener Hernandeza zrobili wszystko, by do mojej wygranej nie dopuścić. Oszukano mnie, po to, by zabrać mi tytuł. Jak to jest możliwe, że Artur Abraham mógł kontynuować walkę z Edisonem Mirandą ze złamaną szczęką i zalaną przez krew twarzą, a mnie pozbawia się wygranej z powodu paru cięć rywala, które nawet nie krwawiły. Wydaje mi się, że zespół Hernandeza obawiał się, że zdołam złamać ich zawodnika. Szanuję IBF i wiem, że robi wszystko, by jej mistrzami byli godni tego pięściarze. Dlatego żądam rewanżu z Hernandezem - oznajmił Cunningham.
Przypomnijmy, że 1 października podczas gali w Neubrandenburgu, W szóstej rundzie pojedynku Cunninghama z Hernandezem, walka została przerwana z powodu kontuzji Kubańczyka, który następnie został uznany zwycięzcą techniczną decyzją sędziów: 58-55, 59-54, 56-57.
Niecały miesiąc został do kolejnej walki Denisa Lebiediewa (22-1, 17 KO) ze znanym na całym świecie zawodnikiem. Po Royu Jonesie, którego Rosjanin pokonał przed czasem w maju, przychodzi kolej na jego rodaka Jamesa Toneya (73-6-3, 44 KO), z którym były pretendent do tytułu federacji WBO w wadze junior ciężkiej skrzyżuje rękawice 4 listopada w Moskwie.
Którego z równie utytułowanych, co wiekowych bokserów zza Atlantyku (42 lata Jonesa przy 43 Toneya) Lebiediew uważa za więcej znaczącą figurę w światowym boksie?
- Bez dwóch zdań Roya Jonesa, chociaż i Toney jest bardzo szanowany jako pięściarz. Wiem, że czeka mnie niełatwe zadanie, a ci, którzy mówią, że Toney jedzie tylko po wypłatę, niech sami spróbują wyjść przeciwko niemu na ring. Ten człowiek jednym spojrzeniem daje dowód swojej nienawiści nie tylko wobec mnie, ale i całego świata. Jego niektórze wypowiedzi dla prasy są mi znane - ten człowiek nienawidzi całego świata. Miał trudne dzieciństwo - ocenia 32-letni mańkut z kraju naszych wschodnich sąsiadów.
Wiele wskazuje na to, że jeszcze przed końcem roku między liny powróci były mistrz IBF w wadze półśredniej - Joshua Clottey (35-4, 20 KO). 'Grand Master', który skończył dzisiaj 34 lata, prawdopodobnie zaboksuje 19 listopada na gali Julio Cesara Chaveza Jr. (43-0-1, 30 KO), który w pojedynku wieczoru zmierzy się z Peterem Manfredo Jr. (37-6, 20 KO).
Clottey zamierza kontynuować karierę w wadze junior średniej, a jego najbliższym przeciwnikiem najprawdopodobniej będzie Calvin Green (21-6-1, 13 KO). W ostatniej walce Joshua został bardzo wysoko wypunktowany przez Manny'ego Pacquiao, lecz wcześniej toczył wyrównane pojedynki z takimi zawodnikami jak Antonio Margarito i Miguel Cotto, a na liście jego ofiar widnieją nazwiska Diego Corralesa i Zaba Judaha.
Już w najbliższą sobotę Rafał Jackiewicz (38-9-1, 19 KO) stanie przed kolejną wielką próbą. Pięściarz pochodzący z Mińska Mazowieckiego zaboksuje w Wielkiej Brytanii z niepokonanym Kellem Brookiem (24-0, 16 KO). Szansa jest tym większa, że poza możliwością zdobycia interkontynentalnego pasa WBA, pojedynek ten usankcjonowany jest jako eliminator do mistrzowskiego trofeum World Boxing Association w kategorii półśredniej.
Tymczasem z Wysp Brytyjskich dochodzą nas wieści, że pojedynek na żywo w hali Ponds Forge International Arena będzie oglądał komplet ponad trzech tysięcy fanów. Wszystkie bilety zostały już wyprzedane.
Zainteresowanie jest tym większe, ponieważ walka odbędzie się w rodzinnych stronach Brooka, który z pewnością będzie mógł liczyć na żywiołowy doping.
- Wiem, co muszę zrobić, żeby wygrać. Myślę, że Jackiewicz ma idealny dla mnie styl. Po tym, jak pokonam Polaka dostanę szansę starcia o mistrzostwo świata. Będę szczęśliwy z każdej możliwości wywalczenia mistrzowskiego trofeum. Zamierzam udowodnić swoją klasę i być pierwszym, który znokautuje Jackiewicza – zapowiada pewny siebie Brook.
Znany pięściarz z Republiki Południowej Afryki, 43-letni Francois Botha (48-5-3, 29 KO), który 19 listopada podczas gali boksu zawodowego w Johannesburgu zmierzy się z Amerykaninem Michaelem Grantem (47-4, 35 KO), w walce o wakujący pas mistrza świata wagi ciężkiej wersji WBF, ma nadzieję na rewanż z byłym niekwestionowanym mistrzem świata wagi ciężkiej, Evanderem Holyfieldem (44-10-2, 29 KO).
- Znokautuję Granta i zobaczymy co dalej będzie. Zdobędę tytuł WBF, który słusznie utraciłem w walce z Holyfieldem. Ale po zwycięstwie nad Michaelem, będę dążył do rewanżu z Evanderem. Do walki z Grantem wejdę w lepszej formie, niż wówczas, gdy walczyłem z Flo Simbą i myślę, że nikt już nie będzie w stanie mnie pokonać. Swoimi najbliższymi pojedynkami chciałbym przyczynić się do rozwoju boksu w RPA - powiedział Botha.
Na podstawie specjalnej uchwały World Boxing Organisation, 35-letni Ukrainiec, Sergiej Dzinziruk (37-1, 23 KO) został pozbawiony tytułu mistrza świata WBO wagi junior średniej.
Regulamin federacji WBO stanowi jasno, że każdy jej mistrz świata, za wyjątkiem czempiona wagi ciężkiej, musi obronić swój tytuł w nie przekraczalnym terminie dziewięciu miesięcy od czasu jego zdobyciu lub obrony, a tymczasem Dzinziruk po raz ostatni stanął do obrony swojego pasa w maju 2010 roku, pokonując Daniela Dawsona (36-3-1, 24 KO). Ukrainiec miał 30 września stanąć do obowiązkowej obrony z Czechem Lukasem Konecnym (47-3, 22 KO), ale z powodu kontuzji do wspomnianej walki nie doszło.
W tej sytuacji posiadaczem mistrzowskiego pasa WBO wagi junior średniej zostanie tymczasowy (interim) mistrz, 26-letni Czeczen z rosyjskim paszportem, Zaurbek Bajsangurow (26-1, 20 KO), natomiast Dzinziruk zostanie sklasyfikowany z numerem 2 rankingu. Ta sama uchwała WBO nakazuje jednocześnie, by Bajsangurow stanął do pierwszej obrony tytułu z Konecnym, a zwycięzca tej walki, w ciągu 120 dni, będzie miał obowiązek skrzyżowania rękawic z Ukraińcem.
Założona i kierowana w USA przez Mariusza Kołodzieja zawodowa grupa bokserska Global Boxing ustanowiła swoje specjalne wyróżnienie dla wybitnych postaci ze świata boksu. Jest nim pas Global Boxing, którym honorowani będą najlepsi pięściarze w każdej dywizji, oraz najlepsi sędziowie, promotorzy, trenerzy i matchmakerowie.
Pas przyznawany będzie na drodze publicznego głosowania internautów, którzy wybierać będą spośród 10 kandydatów w każdej kategorii. Trofeum zostało wykonane przez słynnego projektanta bokserskich pasów Ardasha Sahaghiana, który jest twórcą najważniejszych pasów mistrzowskich - WBC, WBA, IBF, WBO, IBA oraz Ring Magazine. Sahaghian zaprojektował również koronę wręczoną Muhammadowi Alemu po jego przejściu na bokserską emeryturę. Global Boxing przygotowuje obecnie listę kandydatów do głosowania, a zdobywcy pasa za rok 2011 otrzymają go na początku przyszłego roku.
Mistrz świata WBO wagi półśredniej, Manny Pacquiao (53-3-2, 38 KO), zakończył właśnie obóz szkoleniowy na Filipinach, który odbył w ramach przygotowań do walki z mistrzem świata WBA i WBO wagi lekkiej, Juanem Manuelem Marquezem (53-5-1, 39 KO).
- Freddy stale musiał mnie kontrolować, bo jego zdaniem chciałem trenować za dużo i za ciężko - powiedział Pacquiao.
- Przed nami drugi etap przygotowań do pojedynku z Marquezem, który odbędziemy w Los Angeles. Zaplanowałem tam dla Manny`ego ponad 100 rund sparingowych z wymagającymi pieściarzami - dodał trener Freddie Roach.
Z kolei Alex Ariza, trener odpowiedzialny za przygotowanie fizyczne "Pacmana" zapowiedział, że jego podopieczny znokautuje Marqueza w ciągu maksymalnie trzech rund.
- 12 listopada wszyscy zobaczą nowego Pacquiao. Tym razem zrealizowaliśmy inny program przygotowawczy, przez co Manny stał się jeszcze szybszy i silniejszy. Pojedynek Pacquiao-Marquez nie będzie trwał dłużej niż trzy rundy. To nie jest z mojej strony przejaw braku szacunku dla Juana Manuela, tylko trzeźwa ocena formy fizycznej Pacquiao - powiedział Ariza.
Przypominamy, że oczekiwany od miesięcy pojedynek Filipińczyka z Meksykaninem odbędzie się 12 listopada podczas gali boksu zawodowego w Las Vegas.
Rafael Marquez (40-7, 36 KO) nie może pogodzić się z wynikiem ostatniej walki. W ubiegły weekend na gali w MGM Grand w Las Vegas meksykański wojownik przegrał jednogłośnie na punkty z mistrzem WBC wagi super koguciej - Toshiaki Nishioką (39-4-3, 24 KO).
- Wyraźnie wygrałem siedem pierwszy rund, a Nishioka był lepszy w trzech ostatnich - twiedzi 36-letni 'Raffa'. Po ostatnim gongu sędziowie punktowali 117-111, 116-112 i 115-113 dla Japończyka.
Mistrz świata WBO wagi półciężkiej, Walijczyk Nathan Cleverly (22-0, 11 KO), który 15 października na gali boksu zawodowego w Liverpoolu będzie bronił swojego pasa w walce z Tony Bellewem (15-0, 10 KO), powiedział, że przygotowuje się do niej, jak do najważniejszego pojedynku w życiu.
- Liczę na łatwe zwycięstwo, ale przygotowuję się na tę walkę, jakby miała być najważniejsza w moim życiu. Wynik nie jest z góry przesądzony, więc muszę trenować i mieć nadzieję na przyzwoity występ. Nie martwię się tą walką, nie przeżywam jej, nie obawiam się niczego. Nawet jeśli Bellew zaskoczy mnie zmianą stylu walki, będę wiedział jak się do tego dostosować - powiedział Cleverly.
Według doniesień dziennika Manchester Daily News, Matthew Hatton (42-5-2, 16 KO) jest bliski zawiązania porozumienia w sprawie walki z Ismaelem El Massoudim (36-3, 14 KO). Stawką ich pojedynku miałby być tymczasowy tytuł mistrza świata WBA w kategorii półśredniej.
Francuz sięgnął po pas w lipcu tego roku, zwyciężając doświadczonego Souleymane M’baye.
Młodszy brat niezwykle popularnego na Wyspach Brytyjskich Ricky’ego Hattona ma nadzieję pokonać El Massoudiego, a następnie zmierzyć się z pełnoprawnym mistrzem Wiaczesławem Senczenko (32-0, 21 KO). Hatton po marcowej porażce z Saulem Alvarezem pokonał Białorusina Andrieja Abramienko i zdobył wakujący tytuł IBF International.
W sobotę w Neubrandenburgu Grzegorz Proksa (26-0, 19 KO) pokonał Sebastiana Sylvestra (34-5-1, 16 KO). Polak dokonał tego, co 15 miesięcy temu na tym samym ringu nie udało się Romanowi Karmazinowi (40-4-2, 26 KO). Niemiecko-rosyjska konfrontacja z czerwca ubiegłego roku zakończyła się remisem, według znacznej części obserwatorów krzywdzącym pięściarza walczącego na wyjeździe. Zdaniem Proksy, zwycięzcą tamtej potyczki powinien zostać Karmazin.
- Karmazin wyraźnie kontrolował przebieg pojedynku i wynik 117:111 na jego korzyść byłby absolutnie sprawiedliwy. Jednak Rosjanin zrobił zbyt mało, aby wygrać w przekonujący sposób w na wyjeździe. Nie akcentował swoich uderzeń. Roman miał szanse na wygraną przed czasem w momentach, gdy Sylvester stał w miejscu, ale on bił go lewym sierpowym i to wszystko. Tymi ciosami nie mógł wstrząsnąć Niemcem. Powinien był dać z siebie trochę więcej, akcentować ciosy - wówczas zrobiłby większe wrażenie na sędziach. Nie zmienia to jednak faktu, że walkę wygrał Karmazin - ocenia nasz zawodnik.
W Neubrandenburgu 26-latek z Węgierskiej Górki zdobył pas mistrza Europy, przed walką z Sylvestrem wakujący. Stawką potyczki Karmazina z niemieckim "Huraganem" był tytuł mistrza świata federacji IBF, wówczas należący jeszcze do zawodnika grupy Sauerland Event. Sędziowie punktowali tamten pojedynek następująco: 117:111 dla Karmazina, 114:114 i 118:111 dla Sylvestra.
Siedem miesięcy po pamiętnej walce z Krzysztofem Włodarczykiem, w której zdaniem wielu ekspertów zapracował nawet na wygraną, do akcji powróci Francisco Palacios (20-1, 13 KO). 34-letni pięściarz z Portoryko zaboksuje 5 listopada w "Seminole Hard Rock Hotel and Casino" na Florydzie, gdzie głównym wydarzeniem będzie potyczka o pas federacji WBA dywizji cruiser pomiędzy Guillermo Jonesem a Michaelem Marrone.
Palacios zmierzy się z nieznanym jeszcze rywalem na dystansie dziesięciu rund i jeśli wygra, to ma szanse na rewanż z "Diablo", lub King wystawi go przeciwko zwycięzcy walki Jonesa z Marrone. Bardziej pradopodobny jest jednak rewanż z naszym jedynym mistrzem świata, ponieważ Francisco utrzymał pierwsze miejsce w rankingu WBC.
Jacob "Szew" Duran to bez wątpienia jeden z najlepiej rozpoznawalnych cutmanów w światowym boksie i mieszanych sztukach walki. Niegdyś współpracował z Mikiem Tysonem, dziś możemy go zobaczyć w narożniku ukraińskich mistrzów świata w wadze ciężkiej - Witalija i Władimira Kliczków. We wrześniu odwiedził Wrocław wspólnie ze starszym z braci, aby asystować mu w walce z Tomaszem Adamkiem.
W narożniku 35-letniego dziś Władimira, mistrza świata federacji WBA, WBO, IBF i IBO, Duran po raz pierwszy stanął w październiku 2004 roku. Kilka miesięcy wcześniej "Dr Stalowy Młot" przegrał przez nokaut z Lamonem Brewsterem i po tamtym pojedynku postanowił zmienić cutmana. Z Duranem Ukrainiec poznał się ... na planie filmowym w 2001 roku.
- Z Władimirem po raz pierwszy spotkałem się podczas zdjęć do filmu "Ocean's Eleven" i szybko znaleźliśmy wspólny język. Jakiś czas później zaproponował mi współpracę - opowiada "Stitch". Film z George'em Clooneyem w roli głównej nie był jedynym, w jakim można zobaczyć Durana. W szóstej, ostatniej części przygód Rocky'ego Balboy z 2006 roku wcielił się on w samego siebie, pomagając w narożniku Masonowi Dixonowi (w roli przeciwnika "Włoskiego Ogiera" wystąpił znany bokser Antonio Tarver).
Podobnie jak obserwatorzy walk młodszego Kliczki, Duran jest pod wielkim wrażeniem siły uderzenia swojego zawodnika. Jak opowiada, mógł się o niej przekonać na własnej skórze. - Nie wiem, jak mocno bił Tyson, bo z nim nie sparowałem, za to od Władimira zdarzyło mi się oberwać. Rzeczywiście uderza piekielnie mocno. Pewnego razu siedziałem z Władimirem w restauracji, wygłupialiśmy się. Zażartowałem wtedy: "No, uderz mne!". Władimir przyłożył mi w ramię. Ból czułem długo, ale za to zrozumiałem, co znaczy siła mistrza - uśmiecha się pochodzący z Meksyku cutman. Jego ulubionym trunkiem jest tequila, ale jak sam przyznaje "pić wódkę w towarzystwie ludzi ze wschodu Europy to wspaniałe doświadczenie".
Mike Tyson spełnia największe marzenie Tima Manalo z Seattle - przeprowadza z nim trening bokserski. Dodajmy, że jego kibic wywalczył tę niecodzienna nagrodę, zdobywając największą ilość punktów w popularnej grze na iPhone`a "Mike Tyson: Main Event".
Mimo iż już 3 tygodnie temu było wiadomo, że kolejnym rywalem mistrza świata IBF, WBO i IBO oraz supermistrza WBA wagi ciężkiej, Władimira Kliczki (56-3, 49 KO) będzie ex-mistrz świata wagi cruiser, Jean-Marc Mormeck (36-4, 22 KO), dopiero wczoraj wieczorem oficjalnie ogłoszono, że wspomniany pojedynek odbędzie się 10 grudnia na gali boksu zawodowego w niemieckim Duesseldorfie.
- Mormeck jest jednym z najbardziej doświadczonych przeciwników, z którymi kiedykolwiek przyszło mi się mierzyć. Stoczył wiele walk mistrzowskich, jest zaawansowanym technicznie, silnym i inteligentnym pięściarzem. Na pewno nie mogę go lekceważyć - powiedział młodszy z braci Kliczko. - Kiedy po raz ostatni boksowałem w Duesseldorfie przeciwko Eddie`mu Chambersowi stadion był zapełniony do ostatniego miejsca. Obiecuję, że również i ta walka będzie bardzo ciekawa i ekscytująca - zakończył Ukrainiec.
Mimo wielkiego ringowego doświadczenia, Mormeck, były mistrz świata wagi junior ciężkiej, stoczył w "królewskiej dywizji" zaledwie trzy walki i wszystkie wygrał na punkty. Mimo iż w ostatnim pojedynku, z Timurem Ibragimowem, Francuz wygrał niejednogłośnie na punkty, przed walka z Kliczką jest więcej niż optymistą i liczy na sensacyjne zwycięstwo przez nokaut.
- Lubię wychodzić do ringu w charakterze outsidera. Gdybym miał propozycję walki z Witalijem Kliczko, na pewno ze trzy razy bym ją rozważył, ale z Władimirem mam realne szanse na zwycięstwo. Podbródek Kliczki jest szklany, więc postaram się go rozbić, a następnie wrócę do Paryża z walizkę pełną pasów. Wywrócę bokserski świat do góry nogami - zapowiedział Mormeck.
Tejmur Mammadow (na zdjęciu) 11 stycznia skończył dopiero 18 lat (ur. 1993 r.), a jest jednym z faworytów do zdobycia złotego medalu w wadze ciężkiej podczas 16. Mistrzostw Świata seniorów w boksie. Młodziutki Azer wygrał - jak dotąd - 3 walki, eliminując m.in. w ćwierćfinale kubańską nadzieję, Jose Lardueta.
Mammadow jest najmłodszym medalistą światowego czempionatu seniorów, ale oprócz niego, w gronie najlepszych seniorów świata, jest kilku bardzo młodych pięściarzy, którzy mają szansę zostać w przyszłości gwiazdami tej dyscypliny. zapamiętajmy więc takich młodzieńców jak np. Vikash Krishnan (ur. 10 lutego 1992 r.) z Indii, Jasurbek Latipow (ur. 15 września 1991 r.) z Uzbekistanu, czy Lazaro Alvarez (ur. 28 stycznia 1991 r.) z Kuby.
Na drugim biegunie znajdują się najstarsi medaliści mistrzostw - Zou Shiming (ur. 18 maja 1981 r.) z Chin, Serik Sapijew (ur. 16 listopada 1983 r.) z Kazachstanu, czy o rok od niego młodsi - Anglik Thomas Stalker i Rosjanin Jegor Mechoncew. Porażki takich weteranów jak np. Roberto Cammarelle, Detelin Dalaklijew, czy Artur Beterbijew, zwiastują zmianę pokoleniową w amatorskim boksie. Dopełni się ona zapewne - jak co 4 lata - po Igrzyskach Olimpijskich w Londynie.
Rekordowa ilość 685 zawodników ze 127 państw zostało zgłoszonych do 16. Mistrzostw Świata seniorów w boksie, które w dniach od 26 września do 9 października odbywają się w stolicy Azerbejdżanu, Baku. Wczorajsze walki ćwierćfinałowe wyłoniły 40 najlepszych z nich w 10 kategoriach wagowych.
Do strefy medalowej najwięcej zawodników (5) wprowadziła reprezentacja Ukrainy, wyprzedzając Kazachstan (4) oraz Anglię, Kubę i Rosję (3). Pozostałe medale zdobyli zawodnicy następujących krajów: Azerbejdżan, Brazylia, Chiny, Uzbekistan i Włochy (po 2) oraz Białoruś, Indie, Irlandia, Japonia, Korea, Litwa, Mongolia, Niemcy, Rumunia, Tadżykistan, USA i Walia (po 1).
W strefie medalowej znalazło się 4 pięściarzy, którzy wyeliminowali reprezentantów Polski: Dawid Ajrapetjan (49 kg), Everton Lopes (64 kg), Sergiej Karniejew (91 kg) i Erik Pfeiffer (+91 kg).
W rozwinięciu wyniki walk ćwierćfinałowych:
Niemiecki pięściarz tureckiego pochodzenia, Varol Vekiloglu (18-2-1, 10 KO) kolejny pojedynek stoczy 14 października podczas gali boksu zawodowego w niemieckim Regensburgu. Jego przeciwnikiem będzie inny Niemiec urodzony w Kazachstanie, Konstantin Airich (21-5-2, 15 KO - na zdjęciu).
Stawką tej rywalizacji będzie wakujący pas interkontynentalny IBF wagi ciężkiej, którego posiadacz - zgodnie z regulaminem International Boxing Federation - może otrzymać szansę walki z samym mistrzem świata IBF, IBO i WBO oraz superczempionem WBA, Władimirem Kliczką ( 56-3, 49 KO).
Choć federacja World Boxing Council nakazała swemu mistrzowi wagi średniej wyjście do ringu z Sergio Gabrielem Martinezem (48-2-2, 27 KO), ani 'Maravilla', ani też jego doradca Sampson Lewkowicz nie spodziewają się, żeby do takiej walki kiedykolwiek doszło.
Julio Cesar Chavez Jr. (43-0-1, 30 KO) do pierwszej obrony tytułu przystąpi 19 listopada. Jego przeciwnikiem będzie Peter Manfredo Jr. (37-6, 20 KO). Martinez zapowiedział, że obejrzy walkę na żywo, a po jej zakończeniu wejdzie na ring i zamieni z synem legendy kilka słów...
- Nie możemy się spodziewać, że do tej walki kiedykolwiek dojdzie. Poczekamy aż Chavez zwakuje tytuł. Wtedy Sergio stanie się mistrzem i wyznaczymy datę obrony na początek 2012 roku - oświadczył Lewkowicz.
- Będę w Houston na walce Chaveza. Jeżeli wygra, wejdę do ringu, a on może wręczyć mi mój pas. Uściśniemy sobie dłonie i pozwolę mu odejść. Jeśli nie zechce oddać mojej własności, spotkamy się w ringu w 2012 roku. Prawdziwy mistrz przestrzega regulaminu i broni tytułu w walkach z obowiązkowymi pretendentami. Jeżeli on tego nie robi, powinien oddać pas - uważa Martinez.
W miniony piątek, były mistrz świata, Juan Carlos Gomez (49-3, 37 KO), poddał się zabiegowi operacyjnemu, który przeprowadził znany niemiecki specjalista, dr Andreas Werner. Operacja trwała kilka godzin i zakończyła się powodzeniem, ale w jej trakcie lekarz wykrył u Kubańczka inny uraz. Oprócz zerwania ścięgna w lewym ramieniu, Gomez uszkodził także poważnie staw barkowy. W związku z tym, że jest to podwójny uraz, Gomez będzie musiał na kilka miesięcy zapomnieć o boksie.
Przypominamy, że 24 września Gomez, po porażce z Darnellem Wilsonem, skarżył się na silny bólu w lewym ramieniu, który uniemożliwił mu normalne prowadzenie walki.
- Podczas sparingów ramię nie było aż tak bardzo obolałe, ale już w drugiej rundzie pojedynku z Wilsonem poczułem silny ból. Mimo to chciałem walczyć dalej, nie chcą rozczarować moich kibiców, którzy wierzą we mnie od wielu lat - tłumaczył Gomez.
Już w przyszłą sobotę Piotr Wilczewski (29-1, 10 KO) będzie po raz pierwszy bronić zdobytego w marcu tytułu mistrza Europy w wadze super średniej. 33-letni pięściarz z Dzierżoniowa w następnym tygodniu udaje się do Liverpoolu, gdzie skrzyżuje rękawice z Jamesem DeGaele'em, mistrzem olimpijskim z Pekinu. Podopiecznego Andrzeja Gmitruka ucieszył sobotni występ Grzegorza Proksy (26-0, 19 KO), który powtórzył osiągnięcie "Wilka", a także Przemysława Salety, Rafała Jackiewicza i Alberta Sosnowskiego i dzięki wygranej nad Sebastianem Sylvestrem został czempionem Starego Kontynentu. "Super G" występuje w kategorii średniej.