15 października w Staples Center w Los Angeles na gali Hopkins-Dawson swój osobliwy debiut na zawodowym ringu przejdzie Dewey Bozella.
NIEZWYKŁA HISTORIA DEWEYA BOZELLI >>
52-letni Amerykanin zaboksuje na dystansie czterech rund z nieznanym jeszcze przeciwnikiem.
- Za młodu byłem zgorzkniały, bo nie wierzyłem, że kiedykolwiek wyjdę z więzienia i czułem, że przyjdzie mi tam umrzeć - wyznaje Bozella. - Zjawiłem się na obozie Bernarda Hopkinsa i pozwolono mi na tę walkę. Dziękuję za to Bogu. Ciężko pracowałem i zasłużyłem na tę szansę. Jestem gotowy i wyjdę do ringu, żeby stoczyć prawdziwy pojedynek. Debiut zawodowy jest jak wyjście z więzienia. Coś nowego i niezwykłego.
Trudno uwierzyć, że ten ciężko doświadczony przez los pięściarz pozostaje tak pozytywnie nastawiony do życia. Bozella z dnia na dzień stał się bohaterem mediów sportowych i zamierza odpowiednio to wykorzystać.
- Po walce zamierzam otworzyć własny gym. Chcę pomagać dzieciakom i dorosłym, żeby unikali kłopotów. Gym będzie otwarty dla każdego, ale najbardziej zależy mi an dzieciach - oświadczył eks-więzień. W czasie 26-letniego pobytu za kratkami Bozella ukończył studia. Zapytany przez dziennikarzy, skąd znalazł na to motywację, nie wiedząc, że kiedykolwiek znajdą się dowody uniewinniające, odpowiedział. - Zawsze zastanawiałem się, w jaki sposób mogę oddać społeczeństwu mój dług, skoro nie mam nic do zaoferowania... Wiedziałem, że jakoś wyjdę. W trumnie lub na własnych nogach, ale musiałem opuścić to miejsce.
Rosyjski trener Zuber Dżafarow uważa, że błyskawiczne zwycięstwa przed czasem w turnieju o mistrzostwo świata w Baku nie pozwalają liderowi rosyjskiej ekipy, Arturowi Beterbijewowi (91 kg), w pełni doświadczyć rytmu walki, co może być dla niego niebezpieczne przed pojedynkiem z Ukraińcem Oleksandrem Usykiem, który zadecyduje o olimpijskiej kwalifikacji.
- Nie sądzę, by to było dobre dla Artura - twierdzi Dżafarow. - Nie boksował przez dłuższy czas, a swoją pierwszą walkę w mistrzostwach zakończył w ciągu minuty. W ćwierćfinale Artur spotka się z Oleksandrem Usykiem, pierwszym poważnym rywalem, zwycięstwo nad którym da mu bilet na Igrzyska Olimpijskie. Mam nadzieję, że sobie poradzi. Jeśli narzuci rywalowi swój styl i tempo walki, powinien wygrać.
Przypomnijmy, że aktualny mistrz świata (2009), Beterbijew, w poniedziałek zakończył pojedynek w ciągu minuty, dwa razy wysłając w knockdown Meksykanina Mario Heredię, a we wtorek po pierwszej rundzie walki z Rosjaninem odmówił reprezentant Tadżykistanu, Dzhakon Kurbanow. Usyk w drodze do ćwierćfinału zdeklasował Litwina Eugenijusa Tutkusa i pokonał przez poddanie Bułgara Terwela Pulewa, brata cenionego zawodowca, Kubrata.
Prezydent WBC, Jose Sulaiman, uważa, że jego rodak, mistrz świata wagi średniej jego federacji, Julio Cesar Chavez Jr. (43-0-1, 30 KO), jest gotowy, by skrzyżować rękawice z Sergio Martinezem (48-2-2, 28 KO), który jest w posiadaniu diamentowego pasa WBC.
- Chciałbym wam przypomnieć, że Chavez ma na swoim koncie ponad czterdzieści zwycięstw, chce walki z Martinezem i moim zdaniem jest na nią gotowy. Jeśli teraz nie jest na to gotowy, to nie będzie gotowy nigdy. Julio powinien kontrolować swoją wagę. Jeśli tego nie zrobi, będzie miał dużo problemów z każdym przeciwnikiem, nie tylko z Martinezem. Jeśli nie będzie kontrolował wagi przed walką z Manfredo, może narazić się na wielkie niebezpieczeństwo. Myślę, że jego zespół powinien być w stosunku do niego bardziej rygorystyczny w tej kwestii - zakończył Sulaiman.
Przypomnijmy, że Julio Cesar Chavez jr. swój kolejny pojedynek w obronie pasa WBC stoczy 19 listopada podczas gali boksu zawodowego w Houston. Jego rywalem będzie Peterem Manfredo Jr. (37-6, 20 KO).
12 listopada na gali w�Las Vegas dojdzie do trzeciej walki pomiędzy Mannym Pacquiao (53-3-2, 38 KO), a Juanem Manuelem Marquezem (53-5-1, 39 KO). Pojedynek zostanie rozegrany w umownym limicie 144 funtów i jego zdecydowanym faworytem jest Filipińczyk, który od wielu miesięcy przewodzi większości list P4P. Kibice oczekują jednak kolejnej niezapomnianej wojny i miejmy nadzieję, że 'Dinamita' postawi poprzeczkę naprawdę wysoko.
15 października w Staples Center w Los Angeles najstarszy w historii zawodnik, który zdobył tytuł mistrza świata, Bernard Hopkins (52-5-2, 32 KO), stanie do obrony tytułów WBC oraz magazynu The Ring w kategorii półciężkiej. Rywalem legendarnego 'Kata' będzie znakomity 'Bad' Chad Dawson (30-1, 17 KO).
W połowie września odwiedziliśmy warszawski "Action Club", gdzie w przygotowaniach Piotra Wilczewskiego do walki z Jamesem DeGale'em pomaga Tariel Zandukeli (11-0-2, 3 KO). Były pięściarz stajni Andrzeja Gmitruka na zawodowych ringach walczył w latach 2006-2010, po raz ostatni w czerwcu ubiegłego roku. 27-letni pięściarz pochodzący z Gruzji pali się do powrotu na ring i czeka na szansę od któregoś z polskich bądź zagranicznych promotorów. Zandukeli opowiedział nam o tym, jak obecnie wygląda jego życie. Sympatycznego pięściarza zapytaliśmy też o jego prognozę przed walką "Wilka", która odbędzie się już w następną sobotę w Liverpoolu.
To, co zaszło dzisiaj w Baku podczas 16. Mistrzostw Świata seniorów w boksie, było absolutnym skandalem. Najlepszy pięściarz amatorski ostatnich lat, boksujący w wadze lekkiej Ukrainiec Wasyl Łomaczenko przegrał 19:20 z Brazylijczykiem Robsonem Conceicao. Zwycięstwo zapewniło Conceicao kwalifikację olimpijską, trudno jednak nie być oburzonym, gdy obejrzy się nagranie z walki. Drużyna ukraińska złożyła protest - pozostaje nadzieja, że zostanie on uwzględniony.
>
Zapraszamy na wywiad z Pawłem Kazimierczakiem, wychowankiem klubu Red Corner we Wrocławiu, założonego i prowadzonego przez Mariusza Cendrowskiego.
Od pewnego czasu w niemieckim środowisku bokserskim krążyły pogłoski o kłopotach ze zdrowiem zawodowego mistrza Europy wagi junior ciężkiej, Alexandra Frenkela (23-0, 18 KO). Informacje te zdaje się potwierdzić wiadomość przekazana przez EBU, że niemiecki pięściarz zwakował swój tytuł.
Europejska federacja natychmiast nadała prawa oficjalnych pretendentów podopiecznemu Erola Ceylana, Aleksandrowi Aleksiejewowi (21-2, 19 KO - na zdjęciu) i Enadowi Licinie (20-3, 11 KO) z grupy Sauerland Event. Promotorzy pięściarzy mają czas do 12 października na porozumienie w sprawie warunków walki o mistrzostwo Europy. Jeśli tego nie zrobią, ogłoszony zostanie przetarg.
Na gali w Grajewie bardzo udany debiut na zawodowych ringach zaliczył Krzysztof Rogowski (1-0, 1 KO), któremu kilkadziesiąt sekund wystarczyło na roztrzygnięcie walki na swoją korzyść. Występujący w wadze piórkowej Polak znokautował Andrija Nurczinskiego (3-3, 1 KO) prawym overhandem. Zapraszamy na wywiad z polskim zawodowcem.
- Promotor pokazał mi Las Vegas, abym chciał tam wrócić. To był dobry chwyt, bo wrażenie było ogromne. Byłem w jednej sali z Floydem Mayweatherem Jr., Hasimem Rahmanem. Można było z nimi trenować i pogadać jak kolega z kolegą. To mnie nakręciło - mówi mistrz Europy w kategorii średniej Grzegorz Proksa (26-0, 19 KO) 26-letni pięściarz w sobotę zdobył ten tytuł w imponującym stylu, przed czasem pokonując w Neubrandenburgu byłego mistrza świata Niemca Sebastiana Sylvestra.
- Radosław Leniarski: Poprosił pan, abym zadzwonił za godzinę, bo trwa zebranie rady nadzorczej banku. Jest pan chyba pierwszym pięściarzem bankowcem...
Grzegorz Proksa: Od dłuższego czasu interesowałem się bankowością. Pracuję jako członek rady nadzorczej - po zgromadzeniu akcjonariuszy dwa lata temu - banku spółdzielczego w Węgierskiej Górce, gdzie mieszkam i trenuję. W radzie są ludzie z różnych środowisk, ale lokalni, bo taka jest specyfika spółdzielczości bankowej. Skończyliśmy radę i mogę powiedzieć, że finanse są w rewelacyjnym stanie, nawet znacznie lepszym niż ja po pojedynku z Sebastianem Sylvestrem.
- Okolice są bogate w talenty - Tomasz Adamek wychował się 20 km od pana. Może dlatego, że górale mają gdzie trenować. Pan może wbiegać na Baranią Górę (1220 m n.p.m.)...
GP: Tylko trzy razy tego dokonałem. Śmiertelny wysiłek, jeden z najgorszych w życiu. Ja biegam na Glinne (1034 m n.p.m.) - mój rekord to 32 min 58 s. 10 km po płaskim robię w trzydzieści kilka minut. Jak zaczynałem treningi zawodowe, nie spodziewałem się, że zejdę poniżej 40 min na tym dystansie. Ale bieganie stało się moim hobby.
Zapraszamy na fragment tarczowania boksera amatorskiego Mateusza Rzadkosza w warszawskim "Action Club". Młody pięściarz pomagał w przygotowaniach grupy O'chikara Gmitruk Team.
- Wielu ludzi w wieku 46 lat i młodszych czuje się już kiepsko, nawet jeśli nie przyjęli zbyt wielu ciosów. Cóż, powinni zmienić swój styl życia - radzi legendarny Bernard Hopkins (52-5-2, 32 KO), który 15 października stanie do pierwszej obrony tytułu mistrza świata WBC w wadze półciężkiej. - Ja zmieniłem wszystko lata temu, mam więc nad rówieśnikami sporą przewagę. Niecodziennie czuję się, jakbym wciąż miał 26 lat. Zawsze powtarzam, że czuję się raczej na 36, a skoro metryki mówią, że mam skończone 46 lat, to mam dekadę przewagi.
Eksperci zgodnie stwierdzają, że najbliższy przeciwnik 'Kata', Chad Dawson (30-1, 17 KO), będzie trudniejszym rywalem niż przewidywalny i gorzej wyszkolony technicznie Jean Pascal, któremu Hopkins w maju odebrał pas championa. 29-letni 'Zły' ma na rozkładzie takie nazwiska, jak Antonio Tarver, Glen Johnson, czy Tomasz Adamek. W ubiegłym roku dość nieoczekiwanie przegrał z Pascalem i jego akcje znacząco spadły, jednak wciąż uznawany jest za jednego z najlepszych pięściarzy w kategorii do 175 funtów.
- Chcę, żeby Dawson widział, że mam siwe włosy. Chcę wyglądać jak jego ojciec. Nie jestem nim, ale z metryk wynika, że mógłbym być! W dzisiejszym świecie atleci tracą motywację po pierwszych sukcesach albo popełniają błędne decyzję, dokonują błędnych wyborów. Chad powiedział coś bardzo sensownego - zamierza zadawać bardzo dużo ciosów. Plan jest całkiem niezły, ale ja będę częściej trafiał. Będę agresywny i sprytny. Jeśli po dwóch ostatnich walkach ludzie twierdzili, że powrócił dawny Bernard Hopkins, niech obejrzą to starcie. Będę jeszcze lepszy. Spójrzcie na listę moich dokonań i na listę dokonań mojego przeciwnika. Musicie się zgodzić, że ja jestem Ferrari, a on Mercedesem. Wygra lepszy zawodnik, lepszy człowiek. Strategia pokona fizyczne możliwości. Zwycięży ten z nas, który chce tego bardziej - kończy 'Kat'.
Bill Tracy, menedżer mistrza świata IBF wagi średniej, Australijczyka Daniela Geale`a (26-1, 15 KO), uważa, że jego podopieczny w przyszłym roku jest w stanie stanąć do rywalizacji z Sergio Martinezem (48-2-2, 27 KO) o diamentowy pas WBC.
- Analizowaliśmy kilka filmów z walkami Martineza, w tym ostatnią z Darrenem Barkerem, i jesteśmy przekonani, że Daniel ma na tyle duże umiejętności, że może pokonać Argentyńczyka. Martinez jest czwartym w rankingu IBF, ale moim zdaniem zasługuje na to, by być na czele tej listy. Jestem pewien, że kibice chcieliby w przyszłym roku zobaczyć jego walkę z Geale`em. Daniel kolejny pojedynek stoczy w Australii, a następnie będzie gotowy na wielkie walki w USA, w tym na rywalizację z Martinezem, która mogłaby być transmitowana przez HBO lub Showtime - zakończył Tracy.
Były kapitan amatorskiej reprezentacji Ukrainy, aktualnie obiecujący zawodowy pięściarz wagi półciężkiej, 26-letni Ismayl Sillakh (16-0, 13 KO), który kolejny pojedynek stoczy 4 listopada, podczas gali bokserskiej w Moskwie, marzy, by w przyszłości zastąpić na bokserskim szczycie braci Kliczko.
- W tej chwili postawiłem sobie za cel zdobycie tytułu mistrza świata wagi półciężkiej - zadeklarował Sillakh. - Następnie przejdę do wagi cruiser, by z kolei tam zdobyć pasy mistrzowskie. A później - o ile pozwolą mi na to warunki fizyczne - spróbuję swoich sił w królewskiej dywizji. Kliczkowie zdominowali wagę ciężką, ale taki stan rzeczy nie będzie trwać wiecznie. Chciałbym ich zastąpić na mistrzowskim tronie, ale by to zrobić, muszę przejść przez bardzo wyboistą drogę. Wiem, że do realizacji wszystkich celów potrzebuję grubo ponad rok ciężkiej pracy.
Jednocześnie Sillakh z wielkim szacunkiem odnosi się do swoich słynnych rodaków, którzy zdominowali wagę cięzką:
- Nie ma dzisiaj na świecie lepszych od Witalija i Władimira. Nawiasem mówiąc, rozumiem, dlaczego Amerykanie nie są zainteresowani rywalizacją w wadze ciężkiej. Postawcie się na ich miejscu. Jak tylko pojawi się u nich "ostatnia nadzieja Ameryki" Kliczkowie natychmiast rzucają ją na deski. I tak w kółko, rok po roku. Jak długo dumni Amerykanie mają oglądać, jak Kliczkowie miażdżą ich rodaków? - pyta retorycznie ukraińska nadzieja.
AIBA w trybie pilnym pozytywnie rozpatrzyła wniosek reprezentacji Ukrainy, w sprawie zmiany werdyktu pojedynku w 1/8 finału 16. Mistrzostw Świata w Baku, w którym Wasyl Łomaczenko (60 kg) został uznany za pokonanego (19-20) w walce z Brazylijczykiem Robsonem Conceicao.
Tak więc, Ukrainiec najprawdopodobniej nadal rywalizować będzie o tytuł amatorskiego mistrza świata wagi lekkiej i w ćwierćfinale zmierzy się z Fazliddinem Gaibnazarowem z Uzbekistanu. Dlaczego "najprawdopodobniej"? Bo reprezentacja Brazylii skierowała właśnie do AIBA odwołanie w sprawie niniejszej decyzji.
PS. Odwołanie ekipy Brazylii zostało oddalone, a wynik pojedynku zweryfikowano na 20-19 dla Wasyla Łomaczenki.
Z mistrzostwami świata w Baku pożegnał się dziś złoty medalista olimpijski z Pekinu (2008) oraz dwukrotny mistrz świata (Chicago 2007 i Mediolan 2009) - Roberto Cammarelle. Pogromcą utytułowanego Włocha okazał się Brytyjczyk Anthony Joshua (na zdjęciu), który pokonał jednego z faworytów imprezy 15-13.
Tym samym zwycięski Joshua zapewnił sobie udział w półfinale oraz kwalifikację do przyszłorocznych Igrzysk Olimpijskich w Londynie.
10 grudnia swój ostatni występ w wadze junior półśredniej zanotuje mistrz świata federacji IBF/WBA Super - Amir Khan (26-1, 18 KO). Rywalem Brytyjczyka będzie Lamont Peterson (29-1-1, 15 KO), którego jedyna porażka pochodzi z walki z Timothym Bradleyem (27-0,11 KO). W 2009 roku 'Desert Storm' gładko wypunktował 'Havoca' na dystansie dwunastu rund, po drodze posyłając go nawet na deski.
- To będzie dla Khana bardzo trudny pojedynek - stwierdza 28-letni Bradley, który w ostatnich miesiącach bardzo często padał ofiarą werbalnych ataków ze strony Brytyjczyka. - Nim Khan zacznie mówić na mój temat, niech pokona Petersona, a to nie przyjdzie mu łatwo. Lamont sprawi mu sporo problemów. Nie wiem dlaczego Khan ma obsesję na moim punkcie. Przy każdej okazji wypowiada się na mój temat.
Najsłynniejszy w światku bokserskim taksówkarz, Martin Rogan (14-2, 7 KO), 12 listopada wystąpi przed swoją publicznością w Belfaście w hali Kings Hall. Rywalem wojowniczego Irlandczyka z Północy będzie 44-letni Matt Skelton (25-6, 20 KO).
Obaj pięściarze spotkali się ze sobą w 2009 roku przy okazji walki o tytuł mistrza Wspólnoty Brytyjskiej. Wówczas niespodziewanie lepszy był Rogan i to on sięgnął po niezwykle prestiżowy na Wyspach Brytyjskich pas. Następnym krokiem w jego karierze był emocjonujący, ale przegrany dwumecz z Samem Sextonem, który zastopował rozwój dzielnego Rogana.
- Mam nadzieję, że pokażę dobry boks i zwyciężę w Belfaście. Czeka mnie niezwykle ciężka praca do wykonania, ponieważ Skelton będzie chciał mnie pokonać. Jestem pewny, że wszyscy pamiętają nasze pierwsze spotkanie. To był jeden z najlepszych brytyjskich pojedynków wagi ciężkiej tamtej dekady – powiedział "The Iron Man".
Największa gwiazda chińskiego boksu amatorskiego, 30-letni mistrz olimpijski z Pekinu (2008), dwukrotny mistrz świata (2005 i 2007), Zou Shiming (49 kg) w ćwierćfinale 16. Mistrzostw Świata w Baku pokonał (14-8) Taja Kaeo Pongprayoona i w półfinale zmierzy się z Rosjaninem Dawidem Ajrapetjanem, który okazał się lepszy (15-8) od Hiszpana Kelvina de la Nieva.
W razie zwycięstwa Rosjanina nad Chińczykiem, Łukasz Maszczyk (przegrał w poprzedniej walce z Ajrapetjanem), jako jedyny z biało-czerwonych, uzyska nominację olimpijską.
W ćwierćrfinale wagi koguciej (56 kg) sensacyjnej porazki doznał były mistrz świata (2007) i aktualny wicemistrz (2009), Rosjanin Sergiej Wodopianow, którego wysoko na punkty (19-9) pokonał mało znany reprezentant Tadzykistanu Anwar Junusow. Z turniejem pożegnał się także mistrz świata z Mediolanu, rozstawiony przez AIBA z nr 1, Bułgar Detelin Dalaklijew, który uelgł na punkty (8-12) byłemu mistrzowi Europy Luke`owi Campbellowi z Anglii.
Po zwycięstwie nad Sebastianem Sylvestrem i zdobyciu tytułu mistrza Europy w wadze średniej, Grzegorz Proksa (26-0, 19 KO) zwrócił na siebie uwagę obserwatorów i dziennikarzy bokserskich na całym świecie, czego rezultatem awanse "Super G" w rankingach magazynu "The Ring" (4. lokata) lub Boxrec.com (7. miejsce). O sobotni występ 26-letniego pięściarza z Węgierskiej Górki i jego pozycję w kategorii średniej zapytaliśmy dziś Andrzeja Gmitruka, który kilka lat temu przez krótki okres trenował Proksę.
16. Mistrzostw Świata seniorów w boksie wchodzą w fazę ćwierćfinałów. W pojedynkach decydujących o wejściu do tej strefy turniejowej nie obeszło się bez niespodzianek i skandali (małych i dużych). Awans do ćwierćfinału oznaczał bowiem - z automatu - zdobycie olimpijskich paszportów na przyszłoroczne Igrzyska Olimpijskie w Londynie.
Najczęściej komentowana jest porażka najlepszego pięściarza ostatnich Igrzysk, Wiktora Łomaczenki (60 kg), który - zdaniem sędziów - był gorszy (19-20) od Brazylijczyka Robsona Conceicao (w pierwszej walce pokonał Michała Chudeckiego). Ukraińcy złożyli w sprawie tego werdyktu protest, mając uzasadnione nadzieję na jego pozytywne rozpatrzenie. W podobnych okolicznościach jak Ukrainiec, przegrała także Irlandzka nadzieja, "półciężki" Joe Ward (uległ małymi punktami przy remisie 15-15 Ihsanowi Rozbahaniemu z Iranu, który wcześniej zwyciezył Igora Jakubowskiego), Amerykanie, którzy zupełnie nieźle poczynają sobie w Baku mieli wątpliwości co do werdyktu walki "superciężkiego" Lenroya Thompsona, którego pokonał (18-15) Wiktor Zujew z Białorusi a ekipa kubańska nie chciała się zgodzić z porażką (24-26) swojego asa, Emilio Correi (75 kg) z Rumunem Bogdanem Juratonim. Zresztą takich werdyktów "na styku", bliskich remisu było wczoraj w Baku kilkanaście.
Do walk ćwierćfinałowych, które w kategoriach od 49 kg do 81 kg automatycznie dają kwalifikację do Igrzysk Olimpijskich w Londynie (z dwóch najcięższych dywizji nominację zdobędzie po 6 najlepszych) awansowało 80 pięściarzy z 33 państw.
Najwięcej, bo 6 pochodzi z Kazachstanu, Kuby i Rosji, 5 z Ukrainy, 4 z Anglii, Azerbejdżanu, Indii, Uzbekistanu i Włoch, 3 z Brazylii, Chin, Irlandii, USA, 2 z Białorusi, Korei, Mongolii, Walii i Węgier, 1 z Algierii, Armenii, Australii, Bułgarii, Chorwacji, Hiszpanii, Iranu, Japonii, Litwy, Mołdawii, Niemiec, Rumunii, Serbii, Tadżykistanu i Tajlandii. W podziale na kontynenty, rozkład kwalifikacji wygląda następująco: Europa - 41, Azja - 25, Ameryka - 9, Afryka - 5.
W rozwinięciu zestaw par ćwierćfinałowych
Tye Fields (48-4, 43 KO) do niedawna był przymierzany jako główny kandydat do starcia z naszym Mariuszem Wachem. Mieszkający w Kanadzie Amerykanin zrezygnował z pojedynku z "Wikingiem" i w najbliższy piątek wystąpi w Edmonton. "Big Sky" na dystansie 10 rund zmierzy się z Raphaelem Butlerem (35-10, 28 KO).
Butler po raz ostatni pojawił się w ringu w kwietniu tego roku. Jego występ był krótki i mało przyjemny – w pierwszej rundzie przez techniczny nokaut skończył go brytyjski prospekt David Price.
Fields z kolei ma za sobą przygodę w turnieju "Prizefighter International". Zaszedł tam do finału, w którym został błyskawicznie rozmontowany przez Mike’a Pereza. Od tego czasu stoczył jedną walkę na przetarcie.
Były pretendent do tytułu mistrza świata WBA wagi junior ciężkiej, Ukrainiec Walerij Wichor, który w 2001 r. przegrał z Jeanem-Markiem Mormeckiem (36-4, 22 KO), podziela opinię większości fachowców na temat małych szans Francuza w walce z mistrzem świata IBF, IBO, WBo i superczempionem WBA, Władimirem Kliczką (56-3, 49 KO).
- W rzeczywistości, Francuz ma tylko jedną szansę - wciągnąć Władimira do walki w półdystansie i liczyć na jakiś nokautujący cios. W walce na dystans Władimir wypunktuje Mormecka. Biorąc pod uwagę fakt, że Jean-Marc jest pięściarzem dość cierpliwym, możemy być świadkami niezłej walki. Wiele zależeć będzie od formy fizycznej Francuza, bo Kliczko od lat nie miewa z tym problemów i jest na 100% przygotowany do swoich walk - powiedział Wichor.
Przypomnijmy, że do pojedynku Kliczko-Mormeck ma dojść 10 grudnia podczas gali boksu zawodowego w Duesseldorfie.
Wiele wskazuje na to, że 4 listopada, podczas gali boksu zawodowego, która odbędzie się w Moskwie, rywalem 26-letniego Ismayla Sillakha (16-0, 13 KO) będzie o rok młodszy Rosjanin Maksim Własow (21-1, 11 KO).
- Chciałbym bardzo, aby doszło do tej walki - powiedział Władimir Hriunow. - Obaj są zdolnymi pięściarzami, których stać na piękną i ekscytującą walkę. Początkowo Sillakh miał walczyć w eliminatorze z Amerykanienm Chris Henry, ale z powodu kłopotów wizowych musiał zmienić swoje plany i aktualnie szuka wymagającego rywala, którym - moim zdaniem - mógłby być Maksim Własow. Teraz wszystko zależy od decyzji promotorów Sillakha i federacji WBC.
Rosyjski menedżer zauważyć, że w tej potencjalnej rywalizacji, obaj zawodnicy wyjdą z takim samym nastawieniem - na wygraną.
- Sillakh opowiadał ostatnio o planach na przyszłość, o tym, że chce zasiąść na tronie braci Kliczko, z kolei trenerem Własowa jest jeden z najlepszych rosyjskich fachowców, Wiktor Petroczenko, który współpracuje również z Dmitrijem Pirogiem - kontynuuje Hriunow. - Wszystko to sugeruje, że ta walka może być ozdobą zbliżającej się gali, na równi z walką wieczoru, w której Denis Lebiediew zmierzy się z Jamesem Toneyem - zakończył.
Po jedenastu miesiącach przerwy kibice Joana Guzmana (30-0-1, 17 KO) znowu zobaczą go w akcji. Były mistrz świata w kategorii super koguciej i super piórkowej 18 listopada skrzyżuje rękawice z Meksykaninem Armando Roblesem (17-1-1, 9 KO). Pojedynek 35-letniego Guzmana z młodszym o dwa lata rywalem odbędzie się w rodzinnym mieście 'Małego Tysona' - Santo Domingo. Obaj panowie zmierzą się ze sobą na dystansie 12. rund w limicie dywizji półśredniej. Ciekawe czy ten waleczny pięściarz z Dominikany nie zardzewiał za bardzo na 'urlopie' i będzie w stanie jeszcze namieszać w jednej z najmocniej obsadzonych kategorii wagowych...
Na 16. Mistrzostwach Świata seniorów w boksie, które odbywają się w Baku, o medale rywalizuje już tylko 80 zawodników. Wśród nich jest zaledwie 30 pięściarzy (37,5 %), których AIBA rozstawiła przy losowaniu z numerami 1-8. W kolejności wag: 49 kg - 4, 52 kg - 5, 56 kg - 4, 60 kg - 1, 64 kg - 4, 69 kg - 2, 75 kg - 2, 81 kg - 3, 91 kg - 3 i +91 kg - 3.
O medal mistrzostw powalczy sześciu zawodników (60 %) rozstawionych z "jedynkami": Misza Alojan (Rosja, 52 kg), Detelin Dalakliew (Bułgaria, 56 kg), Domenico Valentino (Włochy, 60 kg), Jegor Mechoncew (Rosja, 81 kg), Artur Beterbijew (Rosja, 91 kg) i Roberto Cammarelle (Włochy, +91 kg).
Były mistrz federacji WBA w wadze lekkiej, Miguel Acosta (29-4-2, 23 KO), w ostatni dzień września powrócił między liny po porażce przed czasem z rąk Brandona Riosa (28-0-1, 21 KO), lecz jak donosi FightNews, już 22 października 'Aguacerito' zaboksuje o tymczasowy pas WBA na gali w Panamie. Rywalem Wenezuelczyka będzie solidny Kubańczyk Richard Abril (16-2-1, 8 KO).
Pierwotnie rywalem 29-letniego Abrila miał być inny ex-champion - Paulus Moses (28-1, 19 KO), który swój pas stracił właśnie w starciu z Acostą. 33-letni namibijski weteran odrzucił jednak propozycję obozu Kubańczyka, więc jego miejsce zajął rówieśnił i zarazem jedyny pogromca.
Za kilka dni mamy poznać nazwisko kolejnego rywala Grzegorza Proksy (26-0, 19 KO) w obronie pasa mistrza Europy w wadze średniej. Dzieje się bardzo dużo - mówi polski pięściarz w artykule zamieszczonym w dzisiejszym numerze "Przeglądu Sportowego".
Yoan Pablo Hernandez (25-1, 13 KO) po kontrowersyjnym zwycięstwie nad Stevem Cunninghamem (24-3, 12 KO) zanotował awans na pierwsze miejsce w rankingu statystycznej witryny Boxrec.com. Wcześniej na tronie zasiadał właśnie "USS", który spadł na trzecią lokatę. Niedawnych przeciwników rozdziela legendarny Antonio Tarver (29-6, 20 KO).
Podczas sobotniej gali w Neubrandenburgu leworęczny Kubańczyk już w pierwszej rundzie posłał byłego rywala Tomasza Adamka i Krzysztofa Włodarczyka na deski i koniec był bliski. Przeciągający liczenie sędzia uratował skórę Amerykaninowi, który zdążył się pozbierać. W kolejnych rundach Cunningham osiągał przewagę, ale po 6. starciu arbiter przerwał pojedynek ze względu na zderzenie głowami. Niejednogłośną decyzją sędziów wygrał bokser pochodzący z "Gorącej Wyspy", a o pomstę do nieba wołała punktacja 59-54 na korzyść pretendenta, której autorem był polski sędzia Paweł Kardyni.
Dziewiąte miejsce w tym zestawieniu zajmuje Krzysztof Włodarczyk (45-2-1, 32 KO). Jego najbliższy rywal, Danny Green (31-4, 27 KO) plasuje się dwie pozycje wyżej. Numer 12. przypada Mateuszowi Masternakowi (24-0, 18 KO), 16. Pawłowi Kołodziejowi (28-0, 16 KO).
Amerykańscy eksperci są pod wrażeniem stylu z jakim na obcym terenie rozprawił się z byłym niemieckim mistrzem świata. Jak jednak zapewnia o popularnej "sodówce" nie może być mowy, a poprzeczka ląduje jeszcze wyżej co wiążę się z dodatkowymi obciążeniami podczas treningów. Zapraszamy do lektury wywiadu z mistrzem Europy w wadze średniej, Grzegorzem Proksą (26-0, 19KO).
- Naszą rozmowę należy rozpocząć od szczerych gratulacji. To kolejny milowy krok w Pana zawodowej karierze, który pozwala jeszcze bardziej realnie myśleć o tytule mistrza świata.
Grzegorz Proksa: Ślicznie dziękuje. Z pewnością to największe osiągniecię w mojej zawodowej karierze. Jestem niezmiernie szczęśliwy, niezmiernie.
- Przejdźmy jednak do samej walki z Sebastianem Sylvestrem. Od samego początku towarzyszył Panu niesamowity luz, a w ringu było chyba nieco zabawy. Mimo to na konferencji pozostał szacunek do rywala, co bardzo pochlebnie odbierane jest zarówno w środowisku jak i wśród polskich kibiców.
GP: Był pełen profesjonalizm zarówno przed, podczas, jak i po walce, dlatego nazywamy się w końcu zawodowcami. Do walki podszedłem bardzo skoncentrowany mimo, że z boku mogło wydawać się trochę inaczej. Mam po prostu taki sposób bycia, byłem całkowicie sobą idąc do ringu jak i przy ekspresywnej radości ze zwycięstwa. Nigdy nie zwracałem uwagi na to jak jestem odbierany, nie chce być więźniem opini.
- Zaraz po poddaniu się Sylvestra, Pańskim pierwszym ruchem było podbiegnięcie do narożnika Niemca i rozmowa z jego obozem. Jakie słowa padły z Pana ust?
GP: Podziękowałem mu za walkę i oddałem szacunek jego osiągnięciom bokserskim.
W końcówce października były mistrz wagi średniej, Kelly Pavlik (37-2, 32 KO), spotka się z szefami Top Rank, by ustalić plan dotyczący dalszej kariery. 'Duch' zamierza zawojować niezwykle mocno obsadzoną dywizję super średnią, w której aż roi się od utalentowanych zawodników. Mistrzowskie tytuły dzierżą obecnie Andre Ward, Lucian Bute, Carl Froch oraz Robert Stieglitz, ale do ścisłej czołówki zaliczyć trzeba również Mikkela Kesslera, braci Dirrell i Glena Johnsona.
- Możemy zorganizować mu bardzo ciekawe walki i uwierzcie mi, Kelly chce je stoczyć. On zdał sobie sprawę ze swoich błędów i wie, że zrobił masę głupot. Teraz zależy mu na udowodnieniu wszystkim, że nie jest skończony. Powiedział nam, że potrzebuje kilku walk na przetarcie i nie będzie narzekał na pieniądze. Zapewnił, że gdy zobaczymy go w dawnej formie, on podejmie się każdego wyzwania i wróci na szczyt. Tak samo zachowywał się w dawnych czasach, więc podejście jest odpowiednie - powiedział manager Cameron Dunkin.
Doświadczony redaktor serwisu EastSideBoxing - James Slater, który m.in. trafnie przewidział, że Darnell Wilson może sprawić wielką niespodziankę pokonując Juana Carlosa Gomeza, twierdzi, że faworytem walki Mariusza Wacha (25-0, 13 KO) z Oliverem McCallem (56-11, 37 KO) jest 46-letni Amerykanin.
Slater argumentuje to wskazując na ogromne doświadczenie byłego mistrza WBC, jego ostatnie zwycięstwo z dużo młodszym Damianem Willsem (30-3, 23 KO) oraz stalową szczękę i umiejętność walki przeciw olbrzymom - tu wskazuje niedawne zwycięstwo z Lancem Whitakerem (35-7-1, 28 KO). Redaktor serwisu przewiduje niewielkie, a nawet dyskusyjne zwycięstwo na punkty 'Atomowego Byka', który przed wielu laty sprawił ogromną niespodziankę, stopując już w drugiej rundzie Lennoxa Lewisa.