
Gwiazdor K-1 Gokhan Saki twierdzi, że bracia Kliczko zostaną przez niego znokautowani. Saki zamierza przenieść się do boksu, podobnie jak Badr Hari. Mieszkający w Danii Turek jest pewien, że bez problemu zaadaptuje się do nowej dyscypliny.
- Waga ciężka jest obecnie żałosna. Bracia Kliczko to mądrzy goście i profesjonalni atleci, ale w starciu ze mną nie dotrwają do dwunastej rundy. To, jak Tomasz Adamek i David Haye rozegrali swoje walki z braćmi, jest dla mnie nie do pojęcia - powiedział Turek.
- Jeden z braci Kliczko był kiedyś kickbokserem. Popatrzcie na jego walkę na Youtube - śmiech na sali. Pomyślcie, ile czasu trwałaby jego walka ze mną. Pokonam go zarówno w kickboxingu, jak i w boksie, po dokonaniu zmian w moim stylu walki pod okiem najlepszych bokserskich trenerów. Zniszczę wszystkich niczym Mike Tyson, który pokazał, jak walczyć z wysokimi facetami - dodał Gokhan.

Mistrz świata WBA i IBF, Brytyjczyk Amir Khan (26-1, 18 KO) swoją ostatnią walkę w kategorii junior półśredniej stoczy 10 grudnia. Przeciwnikiem Khana będzie Lamont Peterson (29-1-1, 15 KO). ''King'' twierdzi, że mistrz WBC wagi półśredniej, legendarny Floyd Mayweather (42-0, 26 KO) zgodził się już na walkę z Khanem.
- Rozmowy już trwają. Mayweather zgodził się na walkę ze mną, ale nie możemy za bardzo wybiegać naprzód. Przenoszę się wagi półśredniej i być może moja trzecia walka w nowej kategorii będzie starciem z Floydem - powiedział Khan.
- Myślę, że już czas, by młody, głodny tytułów zawodnik skończył legendę Floyda. Taka jest w boksie kolej rzeczy. Chcę oczyścić ten sport. Mayweather obraża innych bokserów i komentatorów. Ja nigdy tego nie zrobię. On powinien być dobrą twarzą boksu, tymczasem tworzy negatywny wizerunek pięściarstwa - dodał Brytyjczyk.
Amir Khan (26-1, 18 KO) ma już dość trudności ze znalezieniem odpowiedniego rywala w limicie 140 funtów i twierdzi, że to właśnie dlatego pojął decyzję o przeniesieniu do kategorii półśredniej. 10 grudnia Brytyjczyk po raz ostatni zaboksuje w obronie swoich pasów WBA Super oraz IBF, a jego przeciwnikiem będzie obowiązkowy pretendent - Lamont Peterson (29-1-1, 15 KO).
- Nikt nie chce ze mną walczyć - wyznał Khan, zapominając o domagającym się rewanżu Marcosie Rene Maidanie (31-2, 28 KO). - Składałem propozycje Moralesowi i Bradleyowi, ale obydwaj odmawiali. Oferty mojego teamu byłyby dla nich największymi wypłatami w karierach. Przenoszę się do wagi półśredniej.
Khan wypowiedział się również na temat swej najbliższej walki, która w jego opinii na pewno nie będzie łatwa.
- To będzie ciekawa walka. Peterson zremisował z Victorem Ortizem i przegrał jedynie z Timem Bradleyem, więc nie będzie łatwym przeciwnikiem, ale mam odpowiednie umiejętności i pokonam go - zapewnia 24-letni Brytyjczyk.

Ciekawa walka w wadze ciężkiej odbędzie się 5 listopada w meksykańskim Leon - Chris Arreola (33-2, 28 KO) zmierzy się z Alonzo Butlerem (28-2-1, 21 KO). Od czasu porażki z Tomaszem Adamkiem (44-2, 28 KO) ''Koszmar'' wygrał pięć walk z rzędu i być może w przyszłym roku czeka go pojedynek o tytuł mistrza świata. W tej chwili jednak Chris koncentruje się na walce w Meksyku.
- Trudno mi wyrazić słowami to, co czuję mogąc walczyć na meksykańskiej ziemi dla fanów, którzy chcą zobaczyć prawdziwego wojownika. To wielki honor - Meksyk jest tak pięknym krajem. Alonzo Butler i ja mamy na koncie wiele nokautów. Muszę wygrać przekonująco, potrzebuję tego. To będzie dzika walka, pełna potężnych ciosów - powiedział Arreola, który zaskarbił sobie serca kibiców efektownym stylem walki i sympatyczną osobowością.
Grzegorz Proksa (26-0, 19 KO) po bardzo efektownym zwycięstwie na gali w Neubrandenburgu z faworyzowanym Sebastianem Sylvestrem (34-5-1, 16 KO) został zauważony przez dziennikarzy słynnego magazynu "The Ring".
RANKING 'THE RING' DYWIZJI ŚREDNIEJ >>
Jeszcze tydzień temu, jego nazwisko nie widniało na liście dziesięciu najlepszych pięściarzy świata w kategorii średniej, teraz jest aż na miejscu piątym. "Super G" jedna walką zyskał wielkie uznanie ekspertów "Biblii boksu" i przeskoczył takie uznane nazwiska w świecie boksu jak Sebastian Zbik, Paul Williams czy Dimitrij Pirog.
- Sam się nie spodziewałem, że tak szybko zniszczę Sylvestra, a on będzie taki bierny i bezradny. Pobić Niemca w jego kraju zawsze jest miło - powiedział Grzegorz Proksa.
- Po tym, jak zdeklasował pan Sebastiana Sylvestra na jego terenie w walce o pas mistrza Europy telefony zaczęły się urywać?
Grzegorz Proksa: Dokładnie tak było. Praktycznie bez przerwy ładuję telefon. Ciągle ktoś dzwoni i co chwilę zaczynam rozmowę z żoną od... tego samego wątku. Ale nie wypada nie odbierać telefonów.
- Nieźle pan namieszał. Zagraniczne portale piszą o narodzinach nowej gwiazdy...
GP: Dla mnie to wielkie wyróżnienie. Nie chcę jednak, żeby tych pochwał było za dużo. Nie lubię też, kiedy zbyt wiele oczekuje się ode mnie.
- Nie ma ryzyka, że uderzy panu do głowy „sodówka"?
GP: Mam 27 lat, trójkę dzieci, trzynastoletni staż z moją obecną żoną. Nie ma takiej opcji.
- Zwycięstwem nad Sylvestrem poprzeczkę zawiesił pan sobie wysoko.
GP: To prawda. Powoli zaczynam sobie zdawać z tego sprawę. W samo zwycięstwo nie wątpiłem ani chwilę. Nie myślałem jednak o innych okolicznościach. Co mogę powiedzieć? Cieszę się z triumfu, ale nie jestem prorokiem, żeby przewidywać przyszłość.
Król wagi lekkiej, Juan Manuel Marquez (53-5-1, 39 KO), zamierza jak najlepiej przygotować się do najważniejszej walki swojego życia. 12 listopada w MGM Grand w Las Vegas 38-letni 'Dinamita' po raz trzeci stanie w szranki z Mannym Pacquiao (53-3-2, 38 KO).
- To najlepszy obóz przygotowawczy w mojej karierze - zapewnia Meksykanin. - 12 listopada wyjdę na ring z jedną myślą... Tym razem muszę znokautować Pacquiao!
Marquez zdaje sobie sprawę, że Filipińczyk nie jest już tym samym pięściarzem, co chociażby trzy lata temu. Dzisiejszy 'Pacman' jest zawodnikiem bardziej kompletnym, co zawdzięcza znakomitym szkoleniowcom z którymi współpracuje.
- Od naszej ostatniej walki Pacquiao bardzo się rozwinął - przyznaje 'Dinamita'. - To zasługa jego trenera, Freddiego Roacha. Manny boksuje teraz lepiej, jego ciosy są bardziej dopracowane. Pacquiao częściej używa prawej ręki i stał się dojrzałym, inteligentnym pięściarzem. Dla mnie jest to walka o honor. Wszyscy wiedzą, że w poprzednich dwóch przypadkach okradziono mnie ze zwycięstwa. Pobiłem Pacquiao wtedy i zrobię to raz jeszcze.
16. Mistrzostwa Świata seniorów w boksie weszły dzisiaj dopiero w strefę 1/8 finałów, a już przyszło nam pożegnać ostatniego reprezentanta Polski. Łukasz Maszczyk (49 kg), nasza ostatnia nadzieja na wywalczenie w Baku kwalifikacji olimpijskiej, przegrał niestety wyraźnie na punkty 7-24 (w poszczególnych rundach: 2-8, 3-7, 2-9) z wicemistrzem świata (2009), Rosjaninem Dawidem Ajrapetjanem.
Maszczykowi pozostaje więc teraz dopingowanie ostatniego swojego rywala, który w przypadku zakwalifikowania się do finału mistrzostw, da Polakowi przepustkę do Londynu. Dodajmy, że Rosjanin w ćwierćfinale zmierzy się z Hiszpanem Kelvinem de la Nieve, a w ewentualnym półfinale ze zwycięzcą rywalizacji mistrza olimpijskiego z Pekinu oraz dwukrotnego mistrza świata, Chińczyka Zou Shiminga, który wyjątkowo "nie leży" Ajrapetjanowi, z Tajem Kaeo Pongprayoonem.

W Londynie, na konferencji prasowej promującej zakontraktowaną na 10 grudnia walkę, spotkali się mistrz świata federacji WBA Super oraz IBF w kategorii junior półśredniej - Amir Khan (26-1, 18 KO) i jego przyszły rywal, obowiązkowy pretendent z ramienia International Boxing Federation - Lamont Peterson (29-1-1, 15 KO).
Potwierdziły się przypuszczenia, że umieszczenie Mike'a Marrone (20-3, 15 KO) w czołowej piętnastce rankingu WBA w wadze junior ciężkiej jest zapowiedzią jego walki o pas z mistrzem tej federacji Guillermo Jonesem (37-3-2, 29 KO).
Dziś informację taką podał portal BoxingScene - pięściarze spotkają się 5 listopada w Hollywood na Florydzie. Walka jest już też anonsowana na boxrec.com. Jones, który zdobył tytuł pokonując przed trzema laty Firata Arslana (31-5-1, 20 KO) od tego czasu tylko raz przystąpił do jego obrony i w październiku ubiegłego roku zastopował Walerego Brudowa (39-3, 28 KO).
Zapraszamy na fragment treningu Norberta Dąbrowskiego (5-0, 1 KO) w warszawskim "Action Club". Norbert w swojej ostatniej walce, na gali w Częstochowie, po cięzkim pojedynku pokonał na punkty doświadczonego Estończyka Antona Sjomkina (13-5, 11 KO).
Miguel Angel Cotto (36-2, 29 KO) ogłosił, że do rewanżowego pojedynku z Antonio Margarito (38-7, 27 KO) nie będzie przygotowywał go Emanuel Steward, z którym Portorykańczyk pracował przed dwiema poprzednimi walkami. Głównym powodem rozwiązania współpracy jest termin najbliższej potyczki Cotto (zaledwie tydzień później swój pojedynek stoczy inny podopieczny Stewarda - Władimir Kliczko).
Do grudniowego występu 'Junito' będzie trenował pod okiem legendarnego kubańskiego szkoleniowca - Pedro Luisa Díaza Beníteza. W oficjalnym oświadczeniu Cotto wychwala nowego trenera i dziękuje Stewardowi, zaznaczając przy okazji, że nie wyklucza wznowienia współpracy w przyszłości.
Podczas sobotniej gali w Neubrandenburgu spotkaliśmy Arthura Abrahama (32-3, 26 KO), mistrza świata federacji IBF w wadze średniej w latach 2005-2009. Po nieudanym okresie występów w kategorii super średniej (trzy porażki w turnieju Super Six), 31-letni "Król Arthur" wraca do dywizji, w której święcił największe sukcesy. Na mistrzowski tron niemiecki pięściarz ormiańskiego pochodzenia chce z powrotem wejść już pod koniec 2012 roku. Abraham zdradza nam również, kto będzie jego faworytem w zbliżającym się finale Super Six, w którym zmierzą się Andre Ward (24-0, 13 KO) i Carl Froch (28-1, 20 KO).
Wielokrotnie w historii boksu mieliśmy do czynienia z pięściarzami, którzy zmagając się z niebywałymi przeciwnościami losu, dawali przykład siły ludzkiego ducha, niezłomnego nawet w obliczu najcięższej próby. Jednym z takich bohaterów jest Dewey Bozella, który mimo swoich 52 lat zadebiutuje 15 października jako zawodowiec na gali Hopkins-Dawson w Los Angeles, w czterorundowej walce z nieznanym jeszcze rywalem. Pod koniec września otrzymał pozytywną decyzję Komisji Sportowej stanu Kalifornia, zezwalającą mu na stoczenie profesjonalnej walki. Jednak nie sam wiek debiutanta jest wyjątkowy, ale dramatyczna historia jego życia.
Bozella był amatorskim pięściarzem, który w 1983 roku został skazany na karę więzienia za morderstwo 92-letniej Emmy Crapser, którą znaleziono martwą w jej mieszkaniu. Zakład karny Sing Sing w miejscowości Ossining w stanie Nowy Jork, stał się jego drugim domem na połowę dotychczasowego życia, gdyż opuścił go po 26 latach odsiadki, w 2009 roku. Jak się okazało, Bozella ponad ćwierć wieku spędził za kratami niesłusznie!
Pięściarz od początku zaprzeczał, że dokonał zbrodni, o którą go posądzono. Ostatecznie sprawiedliwość zatriumfowała, a sąd uznał go za niewinnego ponad wszelką wątpliwość, wskazując na oczyszczające dowody, których nie wzięto pod uwagę w trakcie procesu w 1983 roku. Bozella w więzieniu nie tracił czasu i oprócz walki o odzyskanie dobrego imienia, skończył studia, ożenił się oraz został więziennym mistrzem wagi półciężkiej. O jego umiejętnościach miał okazję przekonać się sam Lou Del Valle, były czempion WBA tej kategorii, który zmierzył się z Bozellą i wygrał dzięki kontuzji łuku brwiowego swojego więziennego przeciwnika.
W rozmowie z portalem Interia.pl Tomasz Adamek (44-2, KO) ujawnił, że jeszcze nie oglądał zapisu wideo z walki z Witalijem Kliczko (43-2, 40 KO). Polski pięściarz odniósł się też do innych kwestii związanych z tym pojedynkiem. Oto fragmenty wywiadu.
- Jak to się stało, że przyjął pan ponad 200 ciosów, a jedynym, który wylądował w ringu był Witalij Kliczko, po tym jak się poślizgnął?
Tomasz Adamek: Albo rodzisz się silny, masz dar, który pozwala ci być twardym, odpornym, albo tego nie masz i wtedy będąc bokserem masz problem.
- Zapowiadał pan dokładną analizę pojedynku z Kliczką. Ile razy pan go w domu oglądnął?
TA:Szczerze? Ani razu.
- Nie chciał pan przywoływać złych wspomnień, czy dopiero po nabraniu dystansu do tego pojedynku obejrzy pan?
TA: Nie, po prostu jeszcze nie załatwiłem płyty z zapisem wideo z walki. Ale przyjdzie jeszcze czas, w którym obejrzę tę walkę. Ogólnie jednak ich oglądanie nie jest moim najważniejszym obowiązkiem.
Informowaliśmy wcześniej, że głównym kandydatem do walki z mistrzem WBC w wadze junior średniej - Saulem Alvarezem (38-0-1, 28 KO) jest Portorykańczyk Kermit Cintron (33-4-1, 28 KO).
Obozy obydwu pięściarzy dogadały się już w większości kwestii i pojedynek najprawdopodobniej odbędzie się 26 listopada (w weekend Święta Dziękczynienia) w Guadalajarze. Blisko 32-letni Cintron po ostatnich słabych występach rozwiązał umowę z grupą Top Rank i natychmiast zainteresował się nim team 'Canelo'.
Obóz Sergio Gabriela Martineza (48-2-2, 27 KO) wykluczył opcję przeniesienia się do wyższej kategorii, jeśli więc spodziewaliście się walk 'Maravilli' z Lucianem Bute, Bernardem Hopkins lub zwycięzcą Super Six, musicie obejść się smakiem.
- Nigdy nie pozwolę mu na walki w limicie 168 funtów - powiedział Sampson Lewkowicz, osobisty doradca Martineza. - Niezależnie od propozycji, odmówimy. Sergio może mówić, co tylko chce, ale my nie pozwolimy mu na kolejny skok w górę. On jest za mały na wagę super średnią.
Mierzący 178 cm wzrostu Argentyńczyk podczas piątkowej ceremonii ważenia wniósł na wagę 158 funtów. W dniu walki Martinez zanotował 165 funtów, czyli dokładnie tyle, co jego pierwszy pogromca, Antonio Margarito, przed ubiegłorocznym pojedynkiem z Mannym Pacquiao.
- Sergio jest mniejszy od wszystkich swoich przeciwników. Victor Ortiz przed pojedynkiem z Mayweatherem ważył w szatni tyle samo, co Martinez przed walką o tytuł w wadze średniej. Sergio wniósł na wagę 158 funtów, jedząc normalne posiłki przez cały okres przygotowawczy. Nawet podczas konferencji prasowej jadł sernik - dodaje Lewkowicz.
Pod koniec sierpnia w Erfurcie spotkaliśmy się z Denisem Lebiediewem (22-1, 17), jednym z najwyżej notowanych pięściarzy wagi junior ciężkiej na świecie. 32-letni bokser przybył wówczas do Niemiec, aby dopingować swojego kolegę Aleksandra Powietkina w walce z Rusłanem Czagajewem. Rosyjskiego boksera zapytaliśmy o jego ewentualnych rywali w kategorii cruiser - Steve'a Cunninghama, Antonio Tarvera, Marco Hucka i Krzysztofa Włodarczyka. Dziś wiadomo, że kolejnym przeciwnikiem Lebiediewa będzie utytułowany James Toney (73-6-3, 44 KO), a starcie odbędzie się 4 listopada w Moskwie.

Mistrz świata WBA wagi junior muszej, reprezentujący Nikaraguę Roman ''Chocolatito'' Gonzalez (30-0, 25 KO) chce kolejny, czwarty już raz bronić tyułu, tym razem w grudniu. W ostatnią sobotę Gonzalez znokautował w drugiej rundzie Meksykanina Omara ''Lobito'' Soto (22-8-2, 15 KO) na gali w Las Vegas. ''Chocolatito'' szuka teraz walki z Meksykaninem Giovanim Segurą (28-1, 24 KO).
- Chcę bronić tytułu w grudniu. Rozmawiałem z ludźmi z rządu Nikaragui i mam nadzieję, że doprowadzą do tej walki. Moim przeciwnikiem mógłby być zawodnik z Panamy albo Meksykanin - powiedział coraz popularniejszy Gonzalez.
- Nie lubię mówić o tym, z kim chciałbym walczyć, ale naprawdę chcę pojedynku z Giovanim Segurą. Walczy on jednak w wadze muszej. Nie mogę w tej chwili zmienić kategorii, miałoby to na mnie zły wpływ. Segura natomiast pokonał niedawno Calderona w junior muszej, więc to Meksykanin mógłby zmienić wagę, by spotkać się ze mną - dodał ''Chocolatito''.
Mistrz federacji IBF w wadze super średniej, Lucian Bute (29-0, 24 KO), przygotowuje się na Florydzie do listopadowego pojedynku z jamajskim weteranem Glenem Johnsonem (51-15-2, 35 KO). Rumun doskonale zna swego najbliższego przeciwnika, bo w 2009 roku przesparował z nim prawie 100 rund. 'Le Tombeur' uważa 42-letniego Johnsona za najtrudniejszego i najbardziej doświadczonego z dotychczasowych rywali.
- Często z nim trenowałem, ale w dniu walki zaprezentuję mu coś nowego i będzie bardzo zdziwiony. To profesjonalista, na pewno będzie przygotowany. Walczył z tak znakomitymi rywalami jak Chad Dawson i Tavoris Cloud. Patrząc na jego rekord i doświadczenie, łatwo można dojść do wniosku, że to będzie mój najtrudniejszy przeciwnik i największe wyzwanie. Wszystko wyjaśni się 5 listopada - powiedział 31-letni Bute.
Władimir Hriunow, manager czołowego pięściarza wagi junior ciężkiej - Denisa Lebiediewa (22-1, 17 KO), ma nadzieję, że jego podopieczny nauczy Jamesa Toneya (73-6-3, 44 KO) szacunku do zawodników z dawnego ZSRR. Pojedynek odbędzie się 4 listopada w Moskwie.
- Toney od dawna powtarza, że bracia Kliczko go unikają i nie chcą z nim walczyć. Może jest w tym trochę prawdy, ale on nie okazuje im należnego szacunku. On nazywa ukraińskich mistrzów siostrami Kliczko, ale chcemy położyć temu kres. Jego brak szaunku dla zawodników z dawnego ZSRR jest jednym z powodów, dla których go wybraliśmy. Denis Lebiediew to rozwiąże. James Toney nauczy się szanować przeciwników. Niech wyjdzie do ringu z Denisem i zobaczymy jak potem będzie traktował braci Kliczko - powiedział Hriunow.
Z przyjemnością informujemy, że w konkursie, w którym do wygrania była książka pt. "Parada Chempionów - Na ringu i za kulisami" autorstwa Krzysztofa Kraśnickiego, z autografem Lennoxa Lewisa wraz z czapką sygnowaną logiem marki ”Wojak” oraz mini rękawice wygrał czytelnik o nicku: Ghostbuster.
Pytanie konkursowe brzmiało: Jak nazywa się Polak, który pokonał "Brown Bombera" Joe Louisa.
Prawidłowa odpowiedź na to pytanie to: Maksymilian Marek, który pokonał na punkty Joe Louisa w Bostonie, w trakcie kariery amatorskiej, podczas półfinałowej walki turnieju Golden Gloves 1933 r. Tych co nie mieli szczęścia w konkursie zapraszamy gorąco do kupna książki, każdy prawdziwy kibic boksu powinien ją mieć w swoich zbiorach. Książka przedstawia opowiadania o pierwszych mistrzach świata wagi ciężkiej, do czasów panowania Joe Louisa, ostatniego z wielkich pięściarzy pierwszej połowy XX wieku.
Mistrz świata federacji WBO w wadze średniej, Dmitri Pirog (19-0, 15 KO), z odległości kilku metrów oglądał sobotnie zwycięstwo Sergio Gabriela Martineza (48-2-2, 27 KO) nad niepokonanym wcześniej Darrenem Barkerem (23-1, 14 KO). Występ argentyńskiego króla dywizji do 160 funtów nie zachwycił Rosjanina, który wyraził gotowość do walki z 'Maravillą'.
- Martinez niczym mnie nie zaskoczył - wyznał 31-letni Pirog. - Boksował dokładnie tak, jak przewidywałem. Muszę przyznać, że on jest jednym z najlepszych zawodników tej kategorii i nie będzie dla mnie łatwym przeciwnikiem, ale doskonale znam jego styl walki i wiem, że Sergio niczym mnie nie zaskoczy. Jego technika nie jest dla mnie żadnym problemem. On zawsze walczy w ten sam sposób i stał się bardzo przewidywalny.
- Nasz rewanż to bardzo dobry pomysł. Po walce opinie były bardzo podzielone, wynik był bardzo bliski. Ja, gdy oglądnąłem te walkę mając już wizję na drugie oko, punktowałbym 7, minimum 6 rund dla siebie - powiedział Paweł Wolak (29-1-1, 19 KO), który w pamiętnym pojedynku, w lipcu br. zremisował z reprezentantem Dominikany Delvinem Rodriguezem (25-5-3, 14 KO).
- Gdy przydarzy ci się kontuzja podobna do mojej, która wygląda groteskowo, najczęściej kibice i sędziowie automatycznie dają więcej punktów przeciwnikowi. Delvin miał wiele sposobności aby mnie znokautować. Walczył z facetem, który widział tylko na jedno oko przez 3-4 rundy. W tym czasie popełniłem wiele błędów, który Delvin mógł wykorzystać. Mimo to nie udało mu się mnie powalić, nie mógł też zatrzymać moich ataków i czystych ciosów jakie mu w tych ostatnich chwilach pojedynku zadałem - podsumował walkę "Wściekły Byk".
- Do rewanżu podejdę bardzo zmotywowany i świetnie przygotowany. Przygotowuje się teraz inaczej. Za sobą mam nowego i bardzo kompetentnego menedżera Camerona Dunkina, a w narożniku Tommy Brooksa i Aroza Gista. Jestem w takiej fizycznej formie, że już jestem właściwie gotowy do walki. 3. grudnia zobaczycie Wolaka w najwyższej formie - zadeklarował Polak walczący w najsławniejszej grupie promocyjnej świata, Top Rank.
Zapraszamy na wywiad z promotorem grupy Boxing Production Dariuszem Snarskim, zarejestrowany po gali Grajewski Wieczór Boksu i MMA. Podczas gali pokazali się pięściarze grupy - Robert Świerzbiński, Aleksy Kuziemski oraz debiutujący w boksie zawodowym Krzysztof Rogowski. Przepraszamy za niską jakość ścieżki dźwiękowej.
Pochodzący z Dominikany Delvin Rodriguez (25-5-3, 14 KO) 3 grudnia zmierzy się z Pawłem Wolakiem (29-1-1, 19 KO). Rewanżowy pojedynek tych dwóch wielkich wojowników będzie z pewnością kolejną ringową wojną. Walka odbędzie się na gali w nowojorskiej Madison Square Garden, a starciem wieczoru będzie inny bardzo ciekawy rewanż - walka Antonio Margarito (38-7, 27 KO) z Miguelem Cotto (36-2, 29 KO).
- W kategorii junior średniej czuję się lepiej niż kiedykolwiek. Jestem wysoki i miałem problemy w wadze półśredniej. Musiałem mocno zbijać wagę. Czuję, że moje ciało jest teraz w pełni rozwinięte i czekam na walkę. Trenuję ciężej niż przed pierwszym starciem. Tym razem nie mam zamiaru zostawiać decyzji sędziom. Wykorzystam każdą okazję, by znokautować Wolaka - powiedział Rodriguez.
Były mistrz świata dwóch kategorii wagowych, Humberto Soto (56-7-2, 33 KO), może już wkrótce stanąć przed szansą wywalczenia tytułu w trzeciej dywizji. 'La Zorrita' podpisał niedawno umowę z grupą Golden Boy Promotions i choć numerem jeden na jego liście życzeń wciąż jest champion WBC - Erik Morales (52-7, 36 KO), już w grudniu Soto może zmierzyć się z mistrzem federacji WBA - Marcosem Maidaną (31-2, 28 KO).
W swoim ostatnim występie 31-letni Meksykanin już w drugiej rundzie zastopował Jose Alfaro (25-8, 22 KO). Jeśli doskonale wyszkolony technicznie Soto poradzi sobie z silniejszym fizycznie argentyńskim puncherem, ranga planowanego na przyszły rok pojedynku z 'El Terrible' jeszcze wzrośnie...
Dzisiejszy dzień 27-letni Thomas Stalker na pewno zaliczy do udanych. Występujący w wadze lekkopółśredniej pięściarz z Liverpoolu, jako pierwszy z Brytyjczyków zdobył dzisiaj na mistrzostwach świata w Baku kwalifikację olimpijską. Srebrny medalista mistrzostw Europy i złoty medalista Igrzysk Wspólnoty Brytyjskiej awansował dzisiaj pewnie do ćwierćfinałów pokonując Aleksandra Solanikowa.
Po bardzo wyrównanej pierwszej rundzie, która zakończyła się remisem 3-3, w kolejnych odsłonach, dzięki większej precyzji ciosów przewagę zaczął uzyskiwać Brytyjczyk, zwyciężając brązowego mistrza Europy i trzykrotnego mistrza Rosji stosunkiem punktów 17-9. Co ciekawe Stalker zaczął trenować pięściarstwo dopiero w wieku 18 lat po to, aby uniknąć wpadania w ciągłe kłopoty.
Oprócz niego szansę na zdobycie biletu gwarantującego uczestnictwo podczas olimpiady w Londynie będą mieli w Baku trzej jego koledzy. To Luke Campbell, Anthony Ogogo i Walijczyk Fred Evans.