W sobotę 01.10.2011r w Hlucinie (Czechy) odbyły się zawody bokserskie, w których kadeci i juniorzy RMKS-u Rybnik pokonali swoich rówieśników z Moraw 10:6.
Po 2 pkt.wywalczyli: Bartosik Daniel, który wygrał przed czasem w I rundzie z Jakubem Hudlem (Poruba), Konsek Sebastian, który 3:0 wygrał z Michałem Ohladką (BC Ostrawa), Pierchała Kamil, wygrał 3:0 z Tobiasem Lesi (Karwina), Szmid Gabriel na punkty pokonał Holonę z Hlucina oraz Lutka Błażej, który pokonał przed czasem w III rundzie mistrza Czech juniorów Martina Katrinioka z Karwiny.
Swoje walki przegrali natomiast: w wadze 46kg Kowalak Krzysztof 0:3 uległ aktualnemu zwycięscy Czeskiej Olimpiady Młodzieży i Mistrzowi Czech Michaelowi Gorol. Dreitner Marek 0:3 uległ Markowi Szele z Opawy oraz Holona Szymon uległ na punkty swojemu rywalowi tocząc w Hlecinie swoją pierwszą walkę.
Niepokonany Andre Ward (24-0, 13 KO) ma już dość kolejnych ataków ze strony Carla Frocha (28-1, 20 KO). Zawodnicy spotkają się w ringu 17 grudnia w finale turnieju Super Six. W stawce walk znajdą się tytuły WBA Super oraz WBC w limicie 168 funtów.
- Mój przeciwnik za dużo mówi. To bardzo arogancki facet i ktoś musi nauczyć go pokory - oświadczył 'S.O.G.' W ubiegły piątek lekarz usunął szwy znad oka Amerykanina. W październiku Andre będzie mógł wznowić sparingi.
- Gdy tylko upewniłem się, że to rozcięcie nie zagraża mojej karierze, odetchnąłem z ulgą - wyznał 27-letni Ward. - Wszystko się uspokoiło, kiedy poznaliśmy nową datę walki.
Pierwszy pięściarz w historii, który zdobył tytuły w pięciu kategoriach wagowych, Amerykanin Thomas Hearns (61-5-1, 48 KO), jest jednym z trzech nowych nazwisk dodanych do listy 45 pięściarzy mających szansę dostać się w 2012 roku do bokserskiej Galerii Sław (Hall of Fame). Dla ‘Kobry z Motor City’ jest to pierwszy rok, w którym może kwalifikować się do wstąpienia do zaszczytnego grona najlepszych bokserów w historii, bowiem ostatnią walkę stoczył w lutym 2006 roku.
Pozostałymi kandydatami są: były mistrz świata wagi muszej i super koguciej, Mark "Too Sharp" Johnson (44-5, 28 KO) oraz doskonale znany nad Wisłą, wieloletni mistrz świata wagi półciężkiej, Dariusz Michalczewski (48-2, 38 KO).
Hearns zdobywał tytuły w wagach od półśredniej do półciężkiej (dwukrotnie). Kibicom najbardziej w pamięć zapadły jego pojedynki z Rayem Leonardem, Roberto Duranem, Wilfredo Benitezem czy Marvinem Haglerem. ta ostatnia rywalizacja uważana jest przez wielu za najlepszą potyczkę w historii tej dyscypliny.
Dla Michalczewskiego jest to drugi rok, w którym może być brany pod uwagę, jeśli chodzi o kryteria wstąpienia w szeregi Galerii Sław. ‘Tygrys’ był długoletnim czempionem organizacji WBO, a w roku 1997, po pokonaniu Virgila Hilla, zdobył także pasy IBF i WBA, które jednak zaraz potem zmuszony był zwakować. Pasa, który był najdłużej w jego posiadaniu bronił aż 23 razy w latach 1994-2003. Jedną z niewielu rys na jego karierze jest fakt, że nigdy nie doszło do jego walki z innym wielkim "półciężkim" ubiegłego wieku, Royem Jonesem Jr., z którym w latach 1996-2003 zasiadał na tronie najlepszych w dywizji półciężkiej.
Dla Marka Johnsona jest to pierwszy rok, w którym może zostać nominowany do Galerii Sław. Były czołowy zawodnik list P4P oraz postrach wag muszej i super koguciej nigdy nie doczekał się, by do ringu z nim weszli tacy bokserzy jak Michael Carbajal, Danny Romero czy Johnny Tapia. Pasa IBF w wadze do 50.8 kg bronił siedmiokrotnie, później zdobył też pas tej samej federacji w wadze do 52.2 kg, zanim stracił go po tym, jak trafił do więzienia. Sensacyjne przegrane z Rafaelem Marquezem w 2001 i 2002 roku były sygnałem do zakończenia jego kariery; zdobył on jednak jeszcze pas WBO w wadze super koguciej pokonując na punkty znakomitego Fernando Montiela.
Łukasz Maszczyk (49 kg) pokonał na punkty (28-14) Afgańczyka Farhada Sharifi i awansował do 1/8 finałów 16. Mistrzostw Świata seniorów w boksie, które odbywają się w Baku. W walce decydującej o zdobyciu kwalifikacji olimpijskiej zmierzy się z aktualnym wicemistrzem świata (2009) i mistrzem Europy (2010), Rosjaninem Dawidem Ajrapetjanem. Niespodzianką tej fazy mistrzostw jest porażka (12-20) mistrza Europy z 2010 roku, Irlandczyka Paddy Banesa z Markiem Barrigą z Filipin.
Również dzisiaj niepodziewanej porażki (11-12) doznał rodak Ajrapetjana, mistrz Europy z 2010 roku, Artem Czebotariew (75 kg), który nie sprostał ciemnoskóremu, niespełna 23-letniemu Anglikowi, wicemistrzowi Igrzysk Wspólnoty Brytyjskiej (2010), Anthony Ogogo.
28-letni Detelin Dalaklijew z Bułgarii jest jednym z najbardziej doświadczonych uczestników 16. Mistrzostw Świata seniorów w boksie. Z uwagi na jego dorobek, w tym przede wszystkim tytuł mistrza świata, wywalczony w 2009 r. w Mediolanie, AIBA rozstawiła go z nr 1 wśród zawodników kategorii 56 kg. Pokonanie tak wymagającego rywala, byłoby dla młodszego o 10 lat Dawida Michelusa największym sukcesem w krótkiej jeszcze seniorskiej karierze.
Niestety w zakończonym niedawno pojedynku, wychowanek Sokoła Piła uległ Dalaklijewowi wysoko na punkty (7-19) i jak pozostałych ośmiu kolegów z kadry stracił szansę zdobycia kwalifikacji olimpijskiej.
Przypominamy, że w turnieju pozostał nam tylko Łukasz Maszczyk (49 kg), który w walce decydującej o zdobyciu kwalifikacji olimpijskiej zmierzy się z aktualnym wicemistrzem świata (2009) i mistrzem Europy (2010), Rosjaninem Dawidem Ajrapetjanem.
Dziś mija dokładnie 13 lat od dnia, w którym uznawany za jednego z najlepszych pięściarzy w historii zawodowego boksu, czempion pięciu kategorii wagowych (obecnie WBC w półśredniej) genialny i kontrowersyjny Floyd Mayweather Jr. (42-0, 26 KO) zdobył swój pierwszy pas mistrzowski. 3 października 1998 roku na ringu w Las Vegas zmierzył się w swojej 18 zawodowej walce z ówczesnym mistrzem WBC w kategorii superpiórkowej Genaro Hernandezem i pokonał go przed czasem. Hernandez nie został dopuszczony przez sędziego do 9 rundy, na skutek kontuzji łuków brwiowych. Do czasu przerwania walki młody, wtedy zaledwie 21-letni Floyd zdecydowanie dominował nad doświadczonym rywalem, wygrywając wszystkie rundy. Hernandez, wielki czempion wagi superpiórkowej w latach 90. wcześniej pokonany w 40 walkach jedynie przez Oscara De La Hoyę, po tym pojedynku zakończył karierę. Gdy zmarł przedwcześnie w czerwcu tego roku, Mayweather zdobył się na piękny gest i opłacił koszty uroczystego pogrzebu swojego rywala. Pasa zdobytego na Hernandezie bronił 8 razy w ciągu trzech lat, zanim przeszedł do kategorii lekkiej, w której był mistrzem WBC w latach 2001-2003, by następnie wybrać się na podbój wag od juniorpółśredniej do juniorśredniej, w których pozostaje niepokonany. Bokserski świat czeka na jego walkę z Mannym Pacquiao, która rozstrzygnęłaby definitywnie spór o to, kto jest obecnie królem P4P.
Pomimo niskiej średniej ilości ciosów wyprowadzonych na rundę Andy Lee (27-1, 19 KO) bardzo pewnie pokonał Briana Verę (19-6, 12 KO) w rewanżowym starciu, które odbyło się na gali Martinez-Barker.
Statystyki potwierdzają niezwykłą dokładność Irlandczyka, który doprowadził do celu 48% swoich uderzeń, w tym aż 60% tzw. ciosów mocnych. Na przekroju walki Vera był zdecydowanie bardziej aktywny, jednak trenowany przez Emanuela Stewarda Lee nie dawał się trafiać zbyt często.
Wszystkie ciosy:
Lee - 235/485 (48%)
Vera - 179/658 (19%)
Ciosy proste przednią ręką:
Lee - 60/191 (31%)
Vera - 41/249 (16%)
Ciosy mocne:
Lee - 175/294 (60%)
Vera - 138/409 (34%)
Mistrzowi Polski wagi ciężkiej, Michałowi Olasiowi (91 kg) nie udał się rewanż z Białorusinem Sergiejem Karniejewem, z którym przegrał wyraźnie na punkty podczas tegorocznych Mistrzostw Europy w Ankarze. Dzisiaj na ringu w Baku ponownie lepszym okazał się wicemistrz Starego Kontynentu, który wypunktował zawodnika z Warszawy w stosunku 26-14 (w poszczególnych rundach: 5-5, 6-5, 15-4).
Jak dotąd jedynym naszym pięściarzem, który awansował do 1/8 finału 16. Mistrzostw Świata seniorów w boksie jest najlżejszy Łukasz Maszczyk (49 kg). Na swoją szansę czeka jeszcze 18-letni Dawid Michelus (56 kg).
Po remisowym rewanżu z Gabrielem Campillo (21-3-1, 8 KO) rozmawialiśmy z Karo Muratem (24-1-1, 14 KO), 28-letnim zawodnikiem grupy Sauerland Event. Pojedynek rozegrany na gali w Neubrandenburgu był potyczką o należący do Niemca pas interkontynentalnego mistrza IBF w wadze półciężkiej, a jego wynik wzbudził sporo kontrowersji. Sędziowie punktowali następująco: 115:113 dla Murata, 117:111 dla Campillo oraz 114:114.
- Już dawno, walce na takim poziomie, o prestiżowy tytuł, nie widziałem takiej deklasacji. Niedawny mistrz świata Sebastian Sylvester nie miał najmniejszych szans. Był zdominowany - stwierdził na antenie Polsatu jeden z najlepszych dziennikarzy piszących w Polsce o boksie, Janusz Pindera.
- Proksa śmiał mu się w twarz. Tak naprawdę mógłby walczyć jedną ręką i też by zwyciężył. Już kiedy wchodził do ringu było widać, że jest pewny siebie. Wszedł do ringu jak mistrz i wyszedł będąc mistrzem - chwalił Proksę Pindera.
Zapraszamy na wywiad z Robertem Świerzbińskim (6-0, 1 KO), który po sześciu rundach zdecydowanie wygrał na punkty z Rusłanem Rodiwiczem (7-3, 7 KO). Walka obyła się na gali w Grajewie.
W ostatni weekend na gali w Sachsen-Anhalt kolejną walkę zawodową stoczył bokser wagi średniej z Olsztyna, Przemysław Opalach (4-0, 3 KO) z debiutującym na ringach zawodowych Władimirem Kurowem (0-1, 0 KO), który jak dotychczas trenował kick-boxing. Początkowo jako rywal Opalacha anonsowany był Suleyman Dag (7-28, 4 KO), jednak Niemiec dzień wcześniej przegrał z Robertem Tlatlikiem (4-0, 3 KO) i wycofał się z walki.
Pojedynek trwał niecałe dwie minuty, a starcie zakończył mocny lewy sierpowy na punkt, po którym Rosjanin musiał być reanimowany i odwieziono go do szpitala na obserwację. Opalach narzuca sobie ostre tempo i już 14 października stoczy kolejny pojedynek na Underground Boxing Show w Wieliczce.
- Jestem bardzo zadowolony z sobotniego pojedynku, jednak czas na poważniejszych przeciwników, na zmianę rywala nie miałem niestety wpływu. To są moje pierwsze kroki na zawodowych ringach, każda walka bądź sparing z dobrym zawodnikiem to cenne doświadczenie. Ostatnio miałem okazję pomagać w przygotowaniach do Warsaw Boxing Night Pawłowi Głażewskiemu, sparowaliśmy razem, zostałem bardzo dobrze przyjęty za co dziękuję. Teraz czas na kolejną walkę Wieliczce, muszę trzymać formę – powiedział wolny strzelec z Olsztyna.
- Zobaczymy, jak wielki będzie mój spadek w rankingach. Trzeba będzie się zastanowić, czy to jeszcze ma sens - mówi były mistrz świata i dwukrotny mistrz Europy w wadze średniej Sebastian Sylvester (34-5-1, 16 KO) po przegranej potyczce z Grzegorzem Proksą (26-0, 19 KO). W sobotę wieczorem w Neubrandenburgu polski bokser nie dał 31-latkowi z Meklemburgii szans, pokonując go przed jego publicznością w Neubrandneburgu. Niemiec nie wyszedł do czwartej rundy.
W miniony weekend były mistrz świata wagi lekkiej, Miguel Acosta (29-4-2, 23 KO), udanie powrócił na ring po porażce przed czasem poniesionej z rąk Brandona Riosa. 'Aguacerito' pokonał przez techniczny nokaut w trzeciej rundzie Luisa Cardozo (3-32-1, 3 KO).
29 października Acosta stoczy kolejną walkę. Nie znamy jeszcze nazwiska jego przeciwnika, jednak wiadomo, że wenezuelski pięściarz zaboksuje na dystansie dziesięciu rund na gali w Kostaryce.
Po wielu tygodniach przygotowań w najbliższą środę do Wałcza przybywają najlepsi zawodnicy w Polsce, aby od czwartku do soboty rywalizować o mistrzowskie tytuły podczas Młodzieżowych Mistrzostw Polski o Puchar Polskiego Komitetu Olimpijskiego. Do krajowych Mistrzostw zakwalifikowało się aż czterech zawodników, a piąty z nich liczy na start w przypadku absencji swoich rywali.
Organizatorami tego kolejnego wielkiego pięściarskiego wydarzenia w naszym regionie są Urząd Miasta Wałcz, Starostwo Powiatowe w Wałczu, Polski Komitet Olimpijski, Polski Związek Bokserski, Ministerstwo Sportu i Turystyki oraz Bokserski Klub Sportowy Bukowina Wałcza, a nad całością czuwa niezastąpiony przy tego typu eventach Marek Matela.
Akcja plakatowa rusza dopiero dzisiaj, ponieważ organizatorzy nie chcieli przeszkadzać kandydatom w wyścigu do sejmu, a my jako pierwsi prezentujemy oficjalny plakat Mistrzostw Polski, na którym widnieje wizerunek największej nadziei BKS Bukowina – kapitana drużyny Adama Kality.
Mistrz federacji WBA Super oraz IBF w wadze junior półśredniej, Amir Khan (26-1, 18 KO), zmienił strategię w werbalnej wojnie z Timothym Bradleyem (27-0, 11 KO). Dotychczas Brytyjczyk wyśmiewał 'Pustynną Burzę' za dobór podstarzałego przeciwnika, który od lat nie wygrał poważnej walki, ale ostatnio na swoim koncie Twitter Amir napisał, że liczy na zwycięstwo 40-letniego Joela Casamayora (38-5-1, 22 KO).
- Spotkałem Joela na ważeniu przed walką z Robertem Guerrero. Powiedział wtedy, że chciałby wyjść ze mną do ringu w Anglii i dobrze na tym zarobić. Śmialiśmy się razem i odnosiliśmy się do siebie z szacunkiem - wspomina Khan. - Atakowałem Bradleya, a nie Casamayora. Kubańczyk wiele osiągnął w tym sporcie i ma za sobą wspaniałą karierę. Chciałem tylko wyładować złość na Bradleyu. Miejmy nadzieję, że Casamayor wyświadczy mi przysługę i znokautuje Bradleya, skoro Timothy mnie unika.
Już w najbliższą sobotę na ringu w Sheffield Kell Brook (24-0, 16 KO) podejdzie do najważniejszego testu w dotychczasowej karierze. Na drodze młodego Brytyjczyka stanie były mistrz Europy oraz niedawny pretendent do tytułu IBF w kategorii półśredniej - Rafał Jackiewicz (38-9-1, 19 KO).
- Muszę wygrać tę walkę w dobrym stylu. Wydaje mi się, że on jest dla mnie stworzony - przyznał 25-letni 'Special K'. w rozmowie z dziennikiem The Mirror. - Mistrzowie świata wagi półśredniej ciągle znajdują jakieś wymówki lub żądają wielkich pieniędzy. Po pokonaniu Jackiewicza muszę w końcu dostać pojedynek o światowy tytuł.
Niewielu ekspertów spodziewało się tak ciężkiej przeprawy dla króla wagi średniej. W walce wieczoru na gali w Atlantic City Sergio Gabriel Martinez (48-2-2, 27 KO) długo męczył się z niewygodnym Darrenem Barkerem (23-1, 14 KO), jednak w końcówce po raz kolejny udowodnił dlaczego we wszystkich rankigach P4P zajmuje tak wysokie miejsca i znokautował Brytyjczyka wspaniałym prawym sierpowym.
Statystyki potwierdzają, że przynajmniej do końca ósmej rundy pojedynek był wyrównany i 'Maravilla' nie potrafił osiągnąć wyraźnej przewagi. Walczący ze złamanym nosem Argentyńczyk zebrał się w sobie dopiero w dziesiątej odsłonie i mocno porozbijał przeciwnika, po czym klasycznie zakończył walkę w jedenastym starciu.
Wszystkie ciosy:
Martinez - 206/691 (30%)
Barker - 155/408 (38%)
Ciosy proste przednią ręką:
Martinez - 68/362 (19%)
Barker - 79/227 (35%)
Ciosy mocne:
Martinez - 138/329 (42%)
Barker - 76/181 (42%)
Pod koniec tego roku, a dokładniej 2 grudnia 32-letni Felix Sturm (36-2-1, 15 KO) ponownie skrzyżuje rękawice z twardym Wyspiarzem. Przypomnijmy, że w czerwcu Bośniak z niemieckim paszportem zwyciężył po bardzo wyrównanym boju ambitnego Matthew Macklina (28-3, 19 KO). Tym razem oponentem 'Leonidasa' będzie niepokonany Martin Murray (23-0, 10 KO) i jak zapewnia wieloletni czempion kategorii średniej federacji WBA, w walce z nim nie popełni już tych samych błędów co w starciu z 'Nożownikiem Mackiem'.
- Podczas mojego ostatniego występu nie byłem gotowy na Macklina i to co zaprezentował w ringu - tłumaczy się Sturm. - On cały czas atakował. Nie zawsze zgodnie z przepisami i czysto, ale cały czas parł naprzód. Uderzał mnie głową i pierwszy raz od 20 lat miałem przez niego rozcięcie. To była wyrównana walka. Niektórzy ludzie mówili, że to ja wygrałem. Inni znowu, że on. Uważam więc, że w przyszłym roku powinno dojść do rewanżu. Oferowałem mu już ponowną walkę, ale jak na razie odmówił.
Grzegorz Proksa we wspaniałym stylu wywalczył pas zawodowego mistrza Europy w boksie wagi średniej. Polak, który jest niepokonany na zawodowym ringu, zdemolował wprost Niemca Sebastiana Sylvestra, byłego mistrza świata. - Myślałem, że czeka mnie ciężki sprawdzian i zażarta walka przez dwanaście rund. Na szczęście miło się rozczarowałem - powiedział nasz zawodnik w rozmowie z Onet Sport.
- Spodziewał się pan tak łatwej przeprawy z Sylvestrem?
Grzegorz Proksa: Przyznam szczerze, że nie, bo przygotowywałem się na bardzo twardy pojedynek. Sylvester, nie ma co ukrywać, należy do światowej czołówki zawodników wagi średniej. Myślałem więc, że czeka mnie ciężki sprawdzian i zażarta walka przez dwanaście rund. Na szczęście miło się rozczarowałem.
- Po takim pojedynku to teraz pan znalazł się w światowej czołówce pięściarzy. Czy nie było szansy na to, by wcześniej zacząć walczyć z bardziej znanymi rywalami?
GP: Składaliśmy propozycje takim zawodnikom jak Ryan Rhodes, czy Matthew Macklin, ale niestety odmawiali. Byli oni wówczas właścicielami pasów mistrza Europy. Wybierali łatwiejsze walki. W momencie, kiedy jednak wywalczyliśmy propozycje obowiązkowego pretendenta, nikt nie miał prawa nam odmówić walki. Rękawicę podjął Sylvester. Jestem mu za to bardzo wdzięczny, bo dzięki niemu mogłem się pokazać szerszej publiczności.
- Rywale zaczną się chyba pana bać. Od blisko trzech lat pana walki kończą się przed czasem. Kto zatem będzie pana kolejnym przeciwnikiem?
GP: Jestem wielkim wojownikiem i to chyba widać po wynikach walk. A kto będzie kolejnym rywalem? Ktokolwiek, kto tylko będzie chciał walczyć.
- A ma pan wymarzonych rywali, z którymi chciałby się zmierzyć?
GP: Nie. W mojej wadze jest bardzo wielu znakomitych pięściarzy. W tej elicie jest bardzo ciasno. Teraz pewnie oficjalnym pretendentem do walki ze mną będzie Niemiec Sebastian Zbik (30 [10 KO]-1-0). Chyba ta walka jest najbardziej realna w najbliższym czasie.
15 października w Liverpoolu Piotr Wilczewski (29-1, 10 KO) stanie do walki w obronie wywalczonych w marcu tytułów mistrza Europy oraz interkontynentalnego mistrza federacji WBO w wadze super średniej. Rywalem 33-letniego podopiecznego Andrzeja Gmitruka będzie James DeGale (10-1, 8 KO), złoty medalista igrzysk olimpijskich w Pekinie. Zapraszamy na fragment treningu "Wilka", zarejestrowany w warszawskim "Action Club".
Przedstawiamy rozwiązanie naszego sobotniego konkursu, w którym do wygrania były trzy oficjalne plakaty gali grupy Sauerland Event w Neubrandenburgu z podpisami głównych bohaterów wieczoru: Grzegorza Proksy i Sebastiana Sylvestra, a także Steve'a Cunninghama, Yoana Pablo Hernandeza, Karo Murata oraz ich trenerów - Naazima Richardsona i Ulliego Wegnera.
Nasza zabawa polegała na wytypowaniu wyniku walki wieczoru pomiędzy Grzegorzem Proksą (26-0, 19 KO) i Sebastianem Sylvestrem (34-5-1, 19 KO). Jak doskonale pamiętamy, niemiecki bokser został poddany przez swój narożnik pomiędzy trzecią a czwartą rundą walki. Najbliżej prawidłowej odpowiedzi byli użytkownicy Niezapominajek (Proksa przed czasem, runda trzecia, 2 minuta 40 sekunda), bartick13 (Proksa przed czasem, runda czwarta, 50. sekunda) oraz igormokotow (Proksa przed czasem, runda trzecia, 2 minuta, 0 sekunda) i to do nich powędrują plakaty.
Zwycięzcom serdecznie gratulujemy i prosimy o podanie swoich danych do wysyłki nagród na adres redakcja@bokser.org.
Bardzo trudne zadanie ma przed sobą Rafał Jackiewicz (38-9-1, 19 KO), który w sobotni wieczór zmierzy się z niepokonanym Kellem Brookiem (24-0, 16 KO) na gali w Sheffield. Młody Brytyjczyk zapewnia, że styl Polaka jest dla niego stworzony i już planuje pojedynek o tytuł mistrza świata. Jak na najbliższą walkę zapatruje się 34-letni 'Braveheart'?
- Brook to jeszcze dzieciak. Zajmę się nim, a potem zdobędę tytuł mistrza świata i sprawiedliwości stanie się zadość - oświadczył Jackiewicz.
Przypominamy, że Polak jest byłym mistrzem Europy w wadze półśredniej. Przed rokiem Jackiewicz stanął do walki o tytuł federacji IBF, jednak boksujący przed własną publicznością Jan Zaveck okazał się dla niego zbyt mocny i po dwunastu rundach 'Braveheart' przegrał w oczach dwóch sędziów punktowych. Od tego czasu Rafał stoczył dwa zwycięskie pojedynki i jeśli w sobotę okaże się lepszy od Brooka, za kilka miesięcy powinniśmy zobaczyć go w potyczce o trofeum WBA w limicie 147 funtów.
Dzisiaj z mistrzostwami świata w azerskim Baku pożegnał się Dawid Michelus (kategoria do 56 kg). 18-letni wychowanek Sokoła Piła przegrał z doświadczonym Bułgarem Detelinem Dalaklijewem 7:19.
Tuż po zakończeniu walki redakcji BOKSER.ORG udało się przeprowadzić rozmowę z naszym kadrowiczem. Michelus przyznał, że kluczową rolę dla przebiegu walki miała pierwsza runda, po której reprezentant Polski przegrywał z mistrzem świata z 2009 roku 3:5 i był zmuszony odrabiać straty.
- No cóż, byłem gorszy. Jakbym nie przespał pierwszej rundy, to być może walka potoczyłaby się inaczej. Schodząc do narożnika po pierwszym starciu myślałem, że wynik będzie remisowy, 5:5. Sędziowie jednak wskazali 5:3 na korzyść Bułgara. Od drugiej rundy nie miałem wyjścia, musiałem iść do przodu. Kondycję mam mistrzowską, ale zablokowałem się i moje ciosy nie miały odpowiedniej siły rażenia. Nieważne, że było ich dużo, brakowało w nich siły i dynamiki – powiedział perspektywiczny bokser.
Młody pięściarz zwraca uwagę na brak odpowiednich sesji sparingowych przed azerskim czempionatem, który był przy okazji szansą na kwalifikację olimpijską do Londynu.
- Zabrakło mi obycia w ringu. Po za wspólnymi treningami z kadrowiczami zabrakło sparingów z zagranicznymi pięściarzami, a przecież wtedy najwięcej można się nauczyć. Rok temu, przed mistrzostwami świata juniorów, mieliśmy przez 2 tygodnie sparingi z Litwinami. Potem pojechaliśmy na Białoruś i tam trenowaliśmy z gospodarzami i Kazachami. Trzy dni sparingów, dzień przerwy i powtórka. Zyskałem wtedy dużo pewności, wiedziałem na co mogę sobie pozwolić w ringu. Na pewno nie mam pretensji do trenerów, ponieważ kondycyjnie byłem w dobrej dyspozycji. Jednak w dzisiejszych czasach boks lewy-prawy-lewy niewiele już daje – komentował Michelus.
Fernando Vargas urodził się w 7 grudnia 1977 roku w meksykańskim Michoacan, jednak już w bardzo młodym wieku jego rodzina przeprowadziła się do Oxnard w stanie Kalifornia. To tam pierwsze bokserskie kroki stawiał były dwukrotny mistrz świata wagi junior średniej. Już po pierwszej walce w karierze, kiedy to zdemolował w ciągu 56 sekund mającego na swoim koncie 33 stoczone pojedynki Jorge Moralesa, wielu ekspertów wróżyło mu, że zostanie przyszłą gwiazdą tego sportu. Pierwszą walkę o światowy tytuł stoczył w Trump Taj Mahal w 1998 roku, stopując Luisa Ramona Campasa. 'Yori Boy' po zakończeniu rundy poprosił swojego trenera, by dał sygnał do zakończenia pojedynku, gdyż przez spuchnięte prawe oko nie był w stanie bronić się przed kolejnymi ciosami pretendenta. Tym samym 'Ferocious', czy też jak brzmiał jego mniej znany przydomek 'Mayan Warrior' został najmłodszym mistrzem w historii tej wagi, mając zaledwie 21 lat.
Tomaszowi Jabłońskiemu (75 kg), mimo dzielnej postawy, nie udało się awansować do 1/8 finałów 16. Mistrzostw Świata seniorów w boksie. Dzisiaj na ringu w Baku pięściarz SAKO Gdańsk uległ na punkty 12-18 (w poszczególnych rundach: 3-5, 4-7, 5-6) 30-letniemu wicemistrzowi świata z 2009 roku, Ormianinowi Andranikowi Hakobjanowi.
W turnieju pozostało nam więc tylko trzech zawodników, z których dwóch - Dawid Michelus (56 kg) i Michał Olaś (91 kg) - boksować będzie w 1/16 finału. Rywalem wychowanka Sokoła Piła będzie rozstawiony przez AIBA z nr 1, 28-letni aktualny mistrz świata (2009), dwukrotny wicemistrz Europy (2006 i 2008), uczestnik zawodowej ligi WSB, Detelin Dalaklijew z Bułgarii, natomiast pięściarz stołecznego Feniksa skrzyżuje rękawice z doświadczonym Sergiejem Karniejewem z Białorusi.
Efektowne i szybkie zwycięstwo nad Mikem Oliverem przywróciło 'Juanmie' pewność siebie. Były mistrz dwóch kategorii wagowych chce jak najszybciej powrócić na szczyt i zapowiada, że jest już gotowy na walki z najlepszymi pięściarzami dywizji piórkowej. Na liście Juana Manuela Lopeza (31-1, 28 KO) znaleźli się więc Kubańczyk Yuriorkis Gamboa (21-0, 16 KO) oraz Meksykanie - Orlando Salido (36-11-2, 24 KO) i Jhonny Gonzalez (50-7, 44 KO).
- Mogę teraz walczyć z każdym z nich - zapewnia Lopez. - Nigdy nikogo nie unikałem i na pewno nie zacznę tego robić. Chcę stanąć przed szansą zdobycia kolejnego tytułu. W sobotę nie walczyłem o pas, bo nie mogliśmy porozumieć się z telewizją w kwestii terminu. Mam nadzieję, że rewanż z Salido odbędzie się w pierwszym kwartale 2012 roku na terenie Portoryko. Wtedy miałem kiepski dzień, ale za drugim razem na pewno go pokonam.
Na konferencji prasowej podsumowującej galę w Neubrandenburgu Grzegorz Proksa (26-0, 19 KO) zapewnił, że nie zachłyśnie się zdobyciem pasa mistrza Europy i sobotnia wygrana z Sebastianem Sylvestrem (34-5-1, 16 KO) jest tylko jednym z etapów przed największymi możliwymi wyzwaniami. 26-latek z z pokorą przyznaje, że ma jeszcze nad czym pracować i ma nadzieję na dalszą owocną współpracę z Fiodorem Łapinem. Od pierwszych treningów "Super G" z rosyjskim szkoleniowcem właśnie mija rok.
Mistrz świata trzech kategorii wagowych, Jorge Arce (58-6-2, 45 KO), który sam uważa się za pierwszego meksykańskiego championa czterech dywizji, jako że wielokrotnie bronił tymczasowego pasa Interim w wadze muszej, chce odejść na emeryturę jako absolutny rekordzista Meksyku pod względem liczby zawojowanych kategorii.
- Zamierzam zejść do limitu 118 funtów, by odebrać Nonito Donaire jego mistrzowskie pasy - oświadczył 'Travieso', który dotychczas dzierżył trofea w kategoriach do 108, 115 i 122 funtów. - Potem pójdę w górę i w wadze piórkowej zmierzę się z Jhonnym Gonzalezem o należący do niego tytuł. Będę mistrzem świata sześciu kategorii.
- Jestem tą walką zachwycony. Niestety, ten tytuł aktualnie nie jest aż tak bardzo prestiżowy. Wydaje mi się jednak, że bardziej prestiżowe w tej walce było nazwisko. Sebastian Sylvester to jest wyrobione nazwisko w boksie. Może z przyczyn nie do końca zrozumiałych, bo był "hodowany" przez Niemców, ale sięgnął po tytuł mistrza świata. Sylvester to taki trochę wytwór niemieckiej "hodowli" i dlatego tym bardziej się cieszyliśmy ze zwycięstwa Grześka. Pomimo całej sympatii dla organizatorów z grupy Sauerlanda, cieszyliśmy się ogromnie - powiedział w wywiadzie dla Wirtualnej Polski promotor grupu 12 Rounds Knockout promotions Andrzej Wasilewski.
- Wydaje mi się, że dużo bliżej do stylu Roya Jonesa Juniora ma chyba Artur Szpilka. Wynika to z faktu, że Roy Jones w każdej chwili mógł skończyć walkę. Miał bardzo mocne uderzenie, a Grzegorz tego uderzenia nie ma. W przypadku Grzegorza nasuwa się pewne podobieństwo do Naseema Hameda. Proksa, podobnie jak Szpilka, walczy niekonwencjonalnie - powiedział promotor, zapytany o porównania Proksy do Roya Jonesa Juniora.