Erik Morales (52-7, 36 KO) przeszedł do historii boksu jako pierwszy Meksykanin, który zdobył tytuły mistrzowskie w czterech różnych kategoriach wagowych. Na wielkiej gali Mayweather vs Ortiz "El Terrible" pokonał Pablo Cesara Cano (22-1-1, 17 KO) i sięgnął po pas WBC w dywizji junior półśredniej.
Po trzech wojnach z Mannyym Pacquiao wszyscy byli pewni, że Morales jest skończony i nie ma czego szukać w zawodowym pięściarstwie. Wielki wojownik nie poddawał się i w kwietniu tego roku otrzymał od losu szansę – walkę z argentyńskim bombardierem Marcosem Rene Maidaną (30-2, 27 KO). Meksykanin był spisywany na straty, zdecydowana większość fachowców liczyła na efektowne KO ze strony Maidany. Przebieg pojedynku zaskoczył chyba wszystkich i weteran dzielnie stawiał opór przegrywając niejednogłośną decyzją sędziów.
Niemal wszyscy od razu zaczęli myśleć o rewanżowym starciu, które odkładało się w czasie. Tym razem chęć porozumienia jest po obu stronach i być może w marcu zobaczymy Moralesa i Maidanę drugi raz w ringu.
"El Chino" liczy na dobre pieniądze i na tę chwilę tylko one wydają się być przeszkodą, która na pewno jest do obejścia.
- Nie ma żadnego problemu, chętnie damy Moralesowi – powiedział Maidana.
Mieszkający w Kalifornii Morales proponuje zmierzyć się w marcu 2012 roku, gdy ten dojdzie w pełni do siebie po sobotnim triumfie.
- Dobrym terminem będzie marzec. Muszę wyleczyć rany. Jak widzieliście, Cano mnie nieco porozcinał. Grudzień byłby za wczesną datą dla mnie. Chcę w marcu drugi raz bić się z Maidaną! – zachęca Morales.
Freddie Roach uważa, że unikanie walki z Mannym Pacquiao (53-3-2, 38 KO) jest wielkim błędem Floyda Mayweathera Juniora (42-0, 26 KO). Szkoleniowiec wraz ze swoim podopiecznym rozpoczynają przygotowania do listopadowego starcia z Juanem Manuelem Marquezem (53-5-1, 39 KO). Jeżeli zgodnie z planem 'Pacman' ponownie pokona meksykańskiego wojownika, w następnym pojedynku chciałby zmierzyć się z niepokonanym Amerykaninem.
- Nie potrzebuję Pacquiao. Bez niego i tak zarabiam ponad 70 milionów dolarów na każdej walce. On nie jest mi do niczego potrzebny - powiedział 'Money' tuż po zwycięstwie nad Victorem Ortizem. Roach nie zgadza się z tymi słowami. Jego zdaniem Floyd będzie żałował, jeżeli nigdy nie dojdzie do jego walki z Mannym.
- Wszyscy będą go pytać, dlaczego nigdy nie wyszedł do ringu z Pacquiao. Mayweather jest niepokonany, ale nie walczył z Mannym Pacquiao. Nigdy nie zmierzył się z najlepszym zawodnikiem swojej ery i to będzie na nim wisieć do końca życia - twierdzi Roach.
Ledwie kilkanaście minut temu pisaliśmy o buńczucznych wypowiedziach Mike’a Pereza (16-0, 12 KO) w kierunku Tysona Fury’ego (16-0, 11 KO) na łamach portalu boxingscene. Brytyjczyk nie pozostał dłużny i za pośrednictwem konta na portalu społecznościowym natychmiast odpowiedział na zaczepki, zapraszając Kubańczyka do bitki.
- Perez, chcesz walczyć? Zorganizujmy to 12 listopada! – odpowiedział odważny kolos.
Teraz już wiemy, że obaj bokserzy są chętni do sprawdzenia swoich umiejętności. Miejmy nadzieję, że nic nie stanie na przeszkodzi i będziemy świadkami naprawdę interesującej batalii w "królewskiej" kategorii.
23 września o godz. 20:45 Eurosport będzie relacjonować na żywo kolejną, siódmą edycję arcyciekawego turnieju bokserskiego Bigger's Better, który odbędzie się w Wilnie na Litwie. W trakcie jednego wieczoru ośmiu zawodników stoczy ze sobą walki w systemie pucharowym (przegrany odpada). Trzy zwycięskie pojedynki oznaczają triumf w turnieju, 15 000 USD nagrody i prawo udziału w Superfinale w grudniu, w którym zmierzą się wszyscy dotychczasowi triumfatorzy poszczególnych edycji Bigger's Better. Polskę będzie reprezentować 26-letni Tomasz Sarara, wielokrotny mistrz Polski w kickboxingu.
Bigger's Better to jednodniowy turniej bokserski, który został stworzony przez organizację World Kickboxing Network. Jego wyjątkowość polega na tym, że spotykają się w nim zawodnicy wywodzący się z różnych stylów walki (Muay Thai, kickboxing, boks, MMA) walczący na zasadach boksu. Dla większości z nich jest to więc pewnego rodzaju nowość i spore wyzwanie. Kluczem do zwycięstwa są tu umiejętności bokserskie i kondycja, bowiem aby triumfować należy wygrać trzy pojedynki z rzędu (I walka, półfinał i finał).
Do tej pory w każdej edycji Bigger's Better mogliśmy oglądać sześciu Polaków, ale żadnemu nie udało się zwyciężyć. Najlepszy występ zanotował bydgoszczanin Damian "Turbo" Trzciński, który w czwartej edycji imprezy dotarł do finału, gdzie przegrał po dogrywce na punkty z Chorwatem Ivicą Bacurinem. W najbliższy piątek widzowie Eurosportu zobaczą z kolei jednego z najlepszych polskich zawodników K-1 Tomasza Sararę, który po ośmiu miesiącach przerwy spowodowanej kontuzją kolana zamierza wrócić na ring w wielkim stylu.
- To, że będę kontynuował swoją karierę to prawdziwy cud. Wiem, że po operacji więzadeł krzyżowych niejeden sportowiec musiał zakończyć karierę. Ja jednak mocno wierzyłem, że wrócę i będę jeszcze silniejszy. Od połowy lipca jestem już w treningu bokserskim i przygotowuję się wyłącznie pod kątem Bigger's Better. Sparowałem między innymi z Mariuszem Wachem, dlatego boksersko jestem znacznie lepiej przygotowany niż przed rokiem - mówi Tomasz Sarara.
Dobrze poinformowane źródła twierdzą, że do walki Denisa Lebiediewa (22-1, 17 KO) z Jamesem Toneyem (73-6-3, 44 KO) dojdzie nie 5 listopada, a dzień wcześniej. Nie zmieni się za to miejsce rozegrania gali i w dalszym ciągu pod uwagę brany jest Ice Palace w Moskwie.
Promujący Lebiediewa Władimir Hriunow zamierza zorganizować wielki wieczór boksu dla rosyjskich fanów. Po sukcesie marketingowo-finansowym związanym z pojedynkiem jego pupila z Royem Jonesem Juniorem plany są jeszcze większe.
W stolicy Rosji poza bohaterami wieczoru mamy zobaczyć czołowego półciężkiego Ismayla Sillakha (16-0, 13 KO) w starciu z Chrisem Henrym (25-2, 20 KO). Stawką ma być eliminator do mistrzowskiego pasa prestiżowej federacji.
Ponadto miejscowi kibice będą mogli oklaskiwać występ Aleksandra Baktina (27-0, 11 KO) oraz weterana Nate'a Campbella (34-8-1, 25 KO). Ich rywale nie są jeszcze znani.
Trenerzy kadry narodowej seniorów, Wiesław Rudkowski i jego asystent, Czesław Ptak powołali 10-osobową kadrę na ostatnią konsultację szkoleniową przed mistrzostwami świata, które w dniach od 22 września do 9 października odbędą się w stolicy Azerbejdżanu, Baku.
Kadrę narodową tworzą: Łukasz Maszczyk (Gwardia” Warszawa, 49 kg), Piotr Gudel (Cristal Białystok, 52 kg), Dawid Michelus (Sokół Piła, 56 kg), Michał Chudecki (PKB Poznań, 60 kg), Michał Syrowatka (Hetman Białystok, 64 kg), Kamil Szeremeta (Hetman Białystok, 69 kg), Tomasz Jabłoński (SAKO Gdańsk, 75 kg), Igor Jakubowski (PKB Poznań, 81 kg), Michał Olaś (Feniks Warszawa, 91 kg) i Patryk Brzeski (Champion” Nowy Dwór Mazowiecki, + 91 kg)
Wszystko wskazuje na to, że ww. zawodnicy reprezentować będą biało-czerwone barwy w Baku. Przypominamy, że czempionat oprócz medalistów, wyłoni także zawodników, którzy zakwalifikują się do przyszłorocznych Igrzysk Olimpijskich w Londynie.
Paweł Głażewski (16-0, 4 KO) miał ciężki orzech do zgryzienia, ale po dziesięciu interesujących rundach pokonał stosunkiem głosów dwa do jednego Doudou Ngumbu (26-3, 11 KO), broniąc tym samym pas WBC Baltic Silver w wadze półciężkiej.
Piłkarska reprezentacja Hiszpanii na otwarcie nowego stadionu, legendarny bokser na pięściarskiej gali albo Maradona chętnie pozujący do zdjęć? Nic prostszego. Wystarczy mieć dużo pieniędzy albo jeszcze większe znajomości.
Wojak Boxing Stars. Ta piątkowa gala bokserska na warszawskim Torwarze nie wzbudziłaby ponadprzeciętnego zainteresowania, ale organizatorzy imprezy zadbali o odpowiednią reklamę. Magnesem był Lennox Lewis, były niekwestionowany mistrz świata. Znają go nawet ci, dla których polski boks ogranicza się tylko do Andrzeja Gołoty i Jerzego Kuleja. Nic tak dobrze nie wpływa na promocję, jak głośne nazwisko. Jednak to oczywiście kosztuje. Kluczem jest tu angielski zwrot „appearance fee", czyli kwota, jaką życzy sobie gwiazda za swoją obecność na turnieju.
Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że sprowadzenie Lewisa kosztowało 60 tys. dol. Dużo? Niekoniecznie, jeśli weźmiemy pod uwagę, że Brytyjczyk został zaproszony w trybie awaryjnym. Pierwotne plany zakładały, że galę uświetni Mike Tyson. Były amerykański gigant ringu miał być droższy. Tyson kosztował 100 tys. dol.
Przygotowujący się do walki swojego życia Juan Manuel Marquez (53-5-1, 39 KO) obejrzał sobotnie starcie Floyda Mayweathera Jr. (42-0, 26 KO) z Victorem Ortizem (29-3-2, 22 KO) i winę za całe zejście dzieli równo pomiędzy obydwu pięściarzy.
- To co zrobił Victor Ortiz jest niedopuszczalne. Głowy można używać w walkach ulicznych, a nie w zawodowym boksie. Z kolei Mayweather odpowiedział mu pięknym za nadobne. Sędzia ostrzegł, żeby bronić się w każdej sytuacji, ale nie wznowił przecież walki. To było bardzo kontrowersyjne zakończenie - ocenia 'Dinamita'.
- Pojedynek powinien zostać uznany za nieodbyty. Sędzia musi przerwać walkę, żeby porozumieć się z osobą znajdującą się poza ringiem. Floyd Mayweather dostał zwycięstwo przez nokaut, co jest błędną decyzją. Zawinili wszyscy, w tym również Komisja Stanu Nevada. Walka, która zaczynała się podobać została bezsensownie zakończona. Poza tym, że sędzia przekazuje ci intrukcje w szatni, jest jeszcze coś takiego jak profesjonalizm. Profesjonalizm i sportowe zachowanie. Moja listopadowa walka z Pacquiao będzie zupełnie inna i obejdzie się bez skandalu, wygra lepszy - dodaje 38-letni Meksykanin.
Pochodzący z Afryki Alex Bunema (31-8-2, 17 KO) to najbliższy rywal Damiana Jonaka (30-0-1, 20 KO). Już 15 października Jonak zmierzy się z pochodzącym z Konga Amerykaninem w katowickim Spodku, podczas gali z cyklu Wojak Boxing Night.
- To już czas, żeby doprowadzić Damiana do walki o pas mistrza świata – mówi promotor Jonaka Andrzej Wasilewski. Stawką dziesięciorundowego pojedynku będą pasy WBA Intercontinental i WBC Baltic w kategorii junior średniej.
- Damian dostaje coraz mocniejszych rywali. Bunema to bokser, którego nazwisko budzi szacunek, ale Damian potrzebuje takich wyzwań – mówi trener polskiego boksera Fiodor Łapin.
36-letni Bunema to rzeczywiście dość poważne wyzwanie dla Polaka, który na zawodowym ringu jest wciąż niepokonany (wygrał 30 walk, jedną zremisował). W trwającej od 1996 roku karierze zawodowej Bunema stoczył 41 walk. Wygrał 31 (17 przed czasem), osiem przegrał (cztery przed czasem) i dwie zremisował. Walczył między innymi z takimi zawodnkami jak Jermain Taylor, Sergio Martinez czy Roman Karmazin. Tego ostatniego pokonał zresztą w Madison Square Garden. Dwa ostatnie pojedynki jednak przegrał.
Jeden z potencjalnych rywali Floyda Mayweathera Juniora (42-0, 26 KO), wywodzący się z kategorii junior półśredniej Timothy Bradley (26-0, 11 KO), całą winą za kontrowersyjne zakończenie pojedynku Mayweather-Ortiz obarcza byłego już mistrza świata.
- Nie widzę w tym niczego złego. Ortiz sfaulował i został za to ukarany. To taki biznes, właśnie dlatego musisz bronić się przez cały czas i zachować ostrożność - powiedział 'Desert Storm'.
28-letni Bradley sam często bywa oskarżany o zamierzone ataki głową. Skarżyli się na to wszyscy jego ostatni rywale, jednak zapatrzony w 'Money' Mayweathera zawodnik odpiera te zarzuty.
- Ludzie mówią, że ja uderzam głową? Przecież tego nie ma w moich walkach. Nazywają mnie królem ciosów z główki? Czy widzieliście, żebym celowo uderzył kogoś głową? Zderzenia głowami w moich walkach są kompletnie przypadkowe - zarzeka się Bradley.
- Jeszcze niedawno większość mnie skreśliła, a teraz mówią, że już mam się bić z Kliczką i wygrać - mówi "Przeglądowi Sportowemu" Mariusz Wach, bokser wagi ciężkiej.
- „Mariusz Wach – przyszły mistrz świata" – tymi słowami przywitał pana w rodzinnym Krakowie jeden ze znajomych. Czuje pan, że oczekiwania są coraz większe?
Mariusz Wach: Spokojnie. Mam jeszcze dużo braków technicznych. Myślę, że jeszcze z półtora roku i będę gotowy do walki z tymi najlepszymi. Chciałbym stoczyć w tym roku jeszcze dwa pojedynki – w listopadzie i grudniu. Choć na razie nie znam szczegółów, wszystko jest w fazie załatwiania.
- A kiedy walka o mistrzowski pas z Władymirem Kliczką?
MW: Jeśli nadal będzie na świeczniku, to mam nadzieje, że pod koniec przyszłego roku.
- Teraz w wadze ciężkiej bracia Kliczko są chyba poza zasięgiem pozostałych pięściarzy.
MW Zgadza się, na braci nie ma mocnych. Jest kilku, którzy dużo gadają, mają nawet dobre predyspozycje, ale jak dostaną kilka ciosów, to cały plan idzie w diabły. Ale Kliczkowie nie są wirtuozami. Oni prezentują bardzo prosty boks – lewy prosty z odchylenia, ciężar ciała spoczywa na nodze z tyłu i od czasu do czasu uderzą prawym prostym. Nie widać w ich boksie jakiś innych ciosów, haków, sierpów. Dopracowali do perfekcji taki styl i wykorzystują swoje warunki fizyczne. Nie podoba mi się ich sposób walki.
Coraz goręcej robi się wokół wagi ciężkiej na Wyspach Brytyjskich. Mieszkający od lat w Irlandii Mike Perez (16-0, 12 KO) przestał ważyć słowa i publicznie wyzywa Tysona Fury’ego (16-0, 11 KO) do pojedynku. Olbrzym z Manchesteru po sobotnim zwycięstwie nad Nicolaiem Firthą zapowiedział, że najprawdopodobniej kibice ponownie zobaczą go w akcji 12 listopada. Czy Kubańczyk doczeka się wielkiej szansy?
- Słyszałem, że Fury chce ponownie walczyć 12 listopada. W takim razie połóżcie kasę na stół i dajcie wreszcie konkretną propozycję. Oglądałem jego sobotni pojedynek i był to jeden wielki żart. Sędzia nie miał prawa tego przerwać. Fury w trzeciej rundzie był w niezłych tarapatach. Firtha został znokautowany przez Tye Fieldsa, czyli faceta, którego ja załatwiłem w 32 sekundy! To mówi wszystko o klasie Firthy. Fury twierdził, że może bić się ze mną gdziekolwiek i kiedykolwiek. Ciekawe, czy tym razem wielka gęba [Perez w ten sposób określa Fury’ego] nie kłamała. Czekam na kontrakt. Pora zaryzykować albo zamknąć gębę! – prowokuje Perez.
Pięściarz z Gorącej Wyspy nie kryje sentymentu do Irlandii, która jest jego drugą ojczyzną. "Buntownik" wymienił nazwiska bokserów, do których jego ludzie wysyłali zapytania w sprawie pojedynku.
- Marzę o przywiezieniu tytułu mistrza świata do Irlandii. Uwielbiam mieszkać w Cork, ludzie przyjęli mnie tu jak swojego. Nie mam z kim boksować, rywale się mnie boją. Czuję się sfrustrowany, nie chcę tracić czasu albo dawać kibicom pojedynki z bumami. Od momentu zwycięstwa w Prizefighterze mój team wysyłał oferty do Kevina Johnsona, Fresa Oquendo, Johnathona Banksa, Jeana Marca Mormecka, Jasona Estrady, Travisa Walkera, Derricka Rossy’ego, Vinny’ego Maddalone i Mike’a Mollo. Niestety żaden z tych gości nie stanął do dzisiaj ze mną w ringu – żali się 25-letni mańkut.
- Lewis podszedł do mnie, co już było dla mnie wielkim zaskoczeniem. Okazało się, że widział moje dwie walki i bardzo mu się spodobałem. Powiedział mi, że jestem szybki, silny, mam dobry balans ciała. Dodał także, że pewnego dnia będę mistrzem świata. Muszę tylko posłuchać jego wskazówek - powiedział na antenie Telewizji Publicznej Artur Szpilka (7-0, 5 KO).
- Lewis podszedł do mnie, co już było dla mnie wielkim zaskoczeniem. Okazało się, że widział moje dwie walki i bardzo mu się spodobałem. Powiedział mi, że jestem szybki, silny, mam dobry balans ciała. Dodał także, że pewnego dnia będę mistrzem świata. Muszę tylko posłuchać jego wskazówek - powiedział na antenie Telewizji Publicznej Artur Szpilka (7-0, 5 KO).
- Wielki trener w połączeniu z wielkim zawodnikiem dają wielkie wyniki i wielką karierę. Jeśli Adamek chce zmierzyć się z pięściarzami klasy A, wietrzę poważne kłopoty. Adamek musi mieć lepszego trenera - mówi Lennox Lewis, ostatni bezdyskusyjny mistrz świata wszechwag, najważniejszych organizacji pięściarskich: IBF, WBA i WBC.
- Oglądał pan walkę Witalija Kliczki z Tomaszem Adamkiem. Polak przegrał, ale czy ma jeszcze szanse odegrać ważną rolę w wadze ciężkiej?
Lennox Lewis: Tomasz może pobić wielu bardzo dobrych pięściarzy wagi ciężkiej. Jest waleczny, poświęca się boksowi w stu procentach, jest w świetnej formie fizycznej. Jednak przeciwko Witalijowi nie był dobrze przygotowany, zawiódł jego trener. Roger Bloodworth jest miłym facetem, lubię go, ale nie ma pojęcia, jak trenować pięściarzy wagi ciężkiej.
Obserwowałem obronę Adamka w walce z Kliczką - czy blokował jakieś ciosy? Tak, swoją twarzą. Pamiętacie, jak bronił się Holyfield. Miał trzy różne rodzaje bloków [Lewis demonstruje różne rodzaje]. Jakie jest doświadczenie Bloodwortha w pracy z pięściarzami wagi ciężkiej?
Już 1 października w Atlantic City kolejną walkę stoczy czołowy zawodnik rankingów P4P Sergio Gabriel Martinez (47-2-2, 26 KO), w której stanie naprzeciw Darrena Barkera (23-0, 14 KO). "Maravilla" już od jakiegoś czasu zgłasza gotowość do walki z Manny'm Pacquiao (53-3-2, 38 KO), a teraz dla tej walki jest gotowy podjąć się niezwykle trudnego wyczynu, czyli zejścia do 150 funtów.
- Zejdę do 150 funtów dla Pacquiao. To nie zależy ode mnie, Bob Arum musi zaakceptować ten pojedynek. Walka z Margarito odbyła się w tym limicie, więc czemu nie mieliby spotkać się ze mną na tych samych warunkach?
To będzie niesamowicie trudne zadanie zejść do tego limitu. Praktycznie nie mam z czego zbijać, bo nie mam tłuszczu i jestem dobrze zbudowany. Jest to jednak wykonalne. Mogę z nim walczyć gdziekolwiek, zatem czekam na datę - powiedział Martinez.
Termin "prospekt" - jak wiadomo - nie jest bynajmniej oparty na jasnej i jednoznacznej definicji. Charakteryzuje się nim zarówno młodych (częściej), ale czasem i tych nie najmłodszych pięściarzy, którzy stosunkowo niedawno rozpoczęli zawodowe kariery i dają realne nadzieje na potencjalne sukcesy. Dzisiaj oddaję pod ewentualną dyskusję absolutnie subiektywne zestawienie potencjalnych gwiazd "królewskiej" dywizji.
1. Robert Helenius (16-0, 11 KO) jest w tej chwili chyba najbardziej "gorącym" prospektem wagi ciężkiej. Dwumetrowy Fin nie ma za sobą bogatej kariery amatorskiej. Startował wprawdzie w międzynarodowych turniejach mistrzowskich we wszystkich kategoriach wiekowych, ale nie osiągnął poważnych sukcesów. Po tym jak nie zdobył kwalifikacji do Igrzysk Olimpijskich w Pekinie w 2008 roku, natychmiast podpisał zawodowy kontrakt z wpływowa niemiecką grupą Sauerland Event. W ciągu ostatnich miesięcy uzbierał w swojej kolekcji wiele cennych skalpów, w tym trzy należące do byłych mistrzów świata - Lamona Brewstera, Samuela Petera i Sergieja Liachowicza. Pokonał także tak solidnych rywali jak Taras Bidenko, Gbenga Oloukun, Tony Gregory i Attila Levin. Ile dzieli go od walki o mistrzostwo świata? Niewiele. Może 1-2 pojedynki.
2. Bermane Stiverne (21-1-1, 20 KO) - Kanadyjczyk, urodzony na Haiti i mieszkający na stałe w Las Vegas. Jego notowania za Oceanem od dłuższego czasu systematycznie rosną. Większa popularność dało mu czerwcowe zwycięstwo przed czasem nad amerykańskim weteranem, Ray`em Austinem. Dodajmy, że wspomniana walka z byłym zwycięzcą Andrzeja Gołoty miała status eliminatora WBC. Dzięki pokonaniu Austina, podopieczny Dona Kinga zanotował awans w rankingach najważniejszych federacji.
3. Kubrat Pulew (13-0, 6 KO) - Bułgar, mający za sobą niebanalną karierę amatorską (mistrz Europy i brązowy medalista Igrzysk Olimpijskich i mistrzostw świata). Podobnie jak Helenius reprezentuje barwy grupy Sauerland Event. Mimo krótkiej zawodowej kariery pokonał tak znanych zawodników jak były pretendent do tytułu mistrza świata WBA - Matt Skelton, Dominick Guinn, Paolo Vidoz, Derrec Rossy i Gbenga Oloukun. Mimo to Kubrat jeszcze nie pojawił się w "15" wszystkich światowych rankingów, co jednak najprawdopodobniej stanie się faktem po jego kolejnym zwycięstwie.
Nie milkną echa weekendowych wydarzeń w Las Vegas, gdzie Floyd Mayweather Jr (42-0, 26 KO) znokautował Victora Ortiza i odzyskał pas mistrza WBC w wadze półśredniej. Głos w tej sprawie zabrał jeden z bohaterów, Larry Merchant.
Komentator stacji HBO przeprowadzał po walce w ringu wywiad z Mayweatherem, który w pewnym momencie wybuchnął i stwierdził, że rozmowa jest skończona, bo Merchant nie ma pojęcia o boksie. Dziennikarz w odpowiedzi stwierdził, iż żałuje, że nie jest o 50 lat młodszy i nie może „skopać mu tyłka”.
- Myślę, że docierały do niego gwizdy publiczności, które stawały się coraz głośniejsze. Zrozumiał, że ponownie nie jest doceniany. I sądzę, że to go zdenerwowało – powiedział Merchant na antenie radia 710 ESPN Radio w Los Angeles.
- [Moja reakcja] to był samozapłon. Jesteś obrażany osobiście i zawodowo, starałem się tylko zadać pytania, na które wszyscy chcą odpowiedzi. On mnie nagle zaatakował i cóż, wypaliłem – dodał komentator.
Czy rzeczywiście „skopałby tyłek” Mayweatherowi?
- Powiedziałem później, że nie sądzę, abym 50 lat temu dał radę skopać mu tyłek, ale na pewno bym próbował.
Były mistrz świata kategorii piórkowej Scott Harrison (25-2-2, 14 KO) jest już na wolności. 34-letni 'The Real McCoy' spędził za kratkami dwa i pół roku w hiszpańskim więzieniu. Wszystko za pobicie policjanta i pracownika fabryki podczas wakacji na Maladze w 2006 roku. Wcześniej ten mieszkający w Glasgow szkocki król WBO, zmagał się z depresją i problemem alkoholowym.
Pobyt w więzieniu wyszedł chyba Harrisonowi na dobre, bo jak zapewnia jest już innym człowiekiem i o niczym tak nie marzy jak o powrocie do ringu. Po wylądowaniu w Szkocji w niedzielę, już w poniedziałek Scott pojawił się na sali treningowej.
- Jestem gotowy i w formie. Wczoraj [w poniedziałek przyp. red.] zacząłem sparingi - zapewnia z entuzjazmem były mistrz świata.
Promotor Mick Hennessy wyklucza możliwość zorganizowania pojedynku mistrza Wielkiej Brytanii i Wspólnoty Brytyjskiej - Tysona Fury z kubańskim uciekinierem Mikem Perezem (16-0, 12 KO).
- Zapomnijcie o tym. Widocznie kogoś zabolało wspaniałe sobotnie zwycięstwo Tysona. To ludzie Pereza chcą tej walki, a nie on sam. Byłbym zdziwiony, gdyby to Mike pragnął starcia z Tysonem, bo jeszcze jako amator Fury dwa razy strasznie obił go na sparingu. Mamy na to mnóstwo świadków - zapewnia Hennessy.
- Perez był już wtedy zawodowcem, a Tyson był bez formy. Mike miał już od nas ofertę jakiś czas temu, ale wycofał się, by zaboksować z Johnathonem Banksem. Ostatecznie nie walczył z nikim. Jak widać, ludzie z jego otoczenia są badzo zdesperowani i chcą załatwić mu byle jaką walkę, ale nie mają co liczyć na to, że jego przeciwnikiem będzie Tyson Fury - dodaje promotor.
- Każdy, kto wie cokolwiek na temat boksu, doskonale zdaje sobie sprawę, że Tyson i Perez to dwie różne ligi. Fury nie rozbija się po turniejach, w których pojedynki toczy się jak w amatorce. Tyson walczy dwanaście rund i w takim czasie strasznie obiłby Pereza. Mike miał swoją szansę, ale ją zmarnował. Nie będziemy drugi raz narażać się na jego wycofanie. Perez lub osoba, która wypowiada się w jego imieniu, może teraz się zamknąć, bo nasze plany ich nie uwzględniają.
- Lewis podszedł do mnie, co już było dla mnie wielkim zaskoczeniem. Okazało się, że widział moje dwie walki i bardzo mu się spodobałem. Powiedział mi, że jestem szybki, silny, mam dobry balans ciała. Dodał także, że pewnego dnia będę mistrzem świata. Muszę tylko posłuchać jego wskazówek - powiedział na antenie Telewizji Publicznej Artur Szpilka (7-0, 5 KO).
Polak nie zdradził jednak, co to za wskazówki. - Było mi bardzo miło usłyszeć takie słowa od kogoś, kto był niekwestionowanym mistrzem świata i wygrywał z największymi bokserami świata, takimi jak Evander Holyfield czy Mike Tyson - przyznał Szpilka.
Czołowy pięściarz P4P, Nonito Donaire (26-1, 18 KO), wróci na ring 22 października, by zmierzyć się z niepokonanym Omarem Andresem Narvaezem (35-0-2, 19 KO). W swoim ostatnim występie 'Filipiński Błysk' spektakularnie znokautował Fernando Montiela (46-3-2, 36 KO).
- Jestem przekonany, że już wkrótce Nonito przejdzie do kategorii super koguciej - wyznał Carl Moretti, wiceprezydent Top Rank. - W grę wchodzi potyczka ze zwycięzcą walki Marquez-Nishioka lub Arce-Vazquez, jeśli dojdzie do rewanżu. Donaire może wyjść do ringu z każdym, kto liczy się w limicie 122 funtów. Tam są lepsze nazwiska, niż w koguciej.
W sobotę Erik Morales (52-7, 36 KO) sięgnął po tytuł czempiona w czwartej kategorii wagowej. Weteran z Meksyku pobił Pablo Cesara Cano (22-1-1, 17 KO i potwierdził tym samym zwyżkującą od czasu walki z Maidaną formę. "El Terrible" z klasą wypowiadał się na temat swojego rywala i stwierdził, że do samego końca nie wiedział, czego się może spodziewać po młokosie.
- Przygotowywałem się pod Matthysse, ale rywal z powodu choroby musiał się wycofać. Nie wiedzieliśmy nic o Cano. Musiałem go rozpracować w trakcie walki – przekonuje pogromca samego Manny’ego Pacquiao.
W orbicie zainteresowań Moralesa jest rewanż z Marcosem Rene Maidaną. Potencjalny termin to marzec 2012. 35-latek z chęcią zaprosi Cano na najbliższy obóz przygotowawczy i potrenuje razem z ambitnym żółtodziobem.
- Cano jest naprawdę silnym dzieciakiem. Ma moc w rękach i potrafi rozsądnie boksować. Zaproszę go na wspólne treningi przy okazji następnego obozu przygotowawczego - opowiada o swoim pomyśle Morales.
W sobotnie popołudnie mistrz świata federacji WBC w wadze piórkowej, Jhonny Gonzalez (50-7, 44 KO), świętował z żoną oraz trójką dzieci swe 30. urodziny, 50. zwycięstwo na zawodowych ringach i efektowne pokonanie niebezpiecznego Rogersa Mtagwy, lecz po powrocie do domu odkrył, że złodzieje okradli go ze wszystkiego, co posiadał.
- To bardzo smutne. Wszystko zostało skradzione. Komputery, telewizory, biżuteria, cały wartościowy sprzęt i mój biały 2012 Jeep Compass. Jestem też uboższy o 50 tysięcy dolarów, ale to tylko dobra materialne. Na szczęście nic nie stało się żadnemu członkowi rodziny i to jest najważniejsze - skwitował całe zajście Gonzalez.
W marcu tego roku Ricardo Mayorga (29-8-1, 23 KO) przegrał z Miguelem Cotto i zarzekał się, że nie wróci już na zawodowe ringi. Jak wszyscy zapewne wiedzą, "El Matador" zmiennym jest i niedługo później znowu zapragnął założyć jeszcze raz rękawice. Nikaraguańczyk wziął na celownik Corneliusa Bundrage (31-4, 18 KO).
Znany z porywczego charakteru Mayorga poinformował, że w styczniu stoczy kolejny pojedynek. Miłośnik dolarów liczy na dobrą wypłatę w starciu przeciwko mistrzowi IBF, któremu póki co jeszcze nie wyzywa, a tylko delikatnie nakłania do złożenia dobrej oferty.
- Chcę ponownie walczyć w styczniu. Mogę walczyć z Bundrage o jego tytuł. Jeśli jego ludzie złożą ciekawą ofertę to będę zainteresowany. Nie będzie dolarów – nie będzie sensu się trudzić. Kibice chcą zobaczyć tę walkę więc zróbmy to! – powiedział charyzmatyczny Mayorga.
Rolando Arellano (po lewej, na przyjęciu po walce swego klienta z Floydem Mayweatherem) poinformował media, że obóz Victora Ortiza (29-3-2, 22 KO) nie zdecyduje się na wniesienie protestu. Po kilkukrotnym obejrzeniu powtórki i przeanalizowaniu sytuacji, manager byłego już mistrza świata doszedł do wniosku, że nie zdoła niczego osiągnąć tą drogą.
- Bardzo zależało mi na tym, żeby coś znaleźć. Naprawdę chciałem złożyć ten pieprzony protest, ale nie można się do niczego przyczepić. Gdy Cortez nakazał wznowić walkę, na zegarze były jeszcze dwie sekundy - wyznaje Arellano.
Choć manager Ortiza zmuszony jest przyznać, że Floyd Mayweather Jr. (42-0, 26 KO) nie zrobił niczego wbrew regulaminowi, dla Arellano nie ulega wątpliwości, że zachowanie nowego championa jest godne potępienia i łamie ducha zdrowej sportowej rywalizacji.
- Cios był dozwolony, ale to nie zmienia faktu, że prawdziwy sportowiec nie zachowuje się w ten sposób. Victor przeprosił za faul i przyjął karę, a potem przeprosił ponownie, by zapewnić rywala, że żałuje tego czynu, a w odpowiedzi został trafiony, gdy najmniej się tego spodziewał. To był prawidłowo zadany cios i nie możemy zmienić wyniku walki, ale chcemy rewanżu - dodaje manager.
Tysiące fanów witało w San Juan mistrza WBA Super w wadze junior średniej - Miguela Angela Cotto (36-2, 29 KO) oraz jego przeciwnika - Antonio Margarito (38-7, 27 KO). Wielki rewanż odbędzie się 3 grudnia w Madison Square Garden w Nowym Jorku.
- Przysięgam wam i całej mojej rodzinie, że 3 grudnia historia się powtórzy, lecz zmienione zostanie jej zakończenie... Zapewniam, że doskonale przygotuję się do tej walki i nie popełnię tych samych błędów, co trzy lata temu - oświadczył uwielbiany w Portoryko 'Junito'.
- Nie mam zbyt wiele do powiedzenia. Chcę jedynie udowodnić, że wróciłem i dalej robię swoje. Dam z siebie wszystko i moje ręce znów powędrują w górę - odpowiada 'Tornado z Tijuany'.