Były mistrz świata WBC wagi junior półśredniej, Junior Witter (39-5-2, 22 KO), wróci na ring 17 września podczas gali boksu zawodowego w Belfaście. Jego rywalem będzie lokalny faworyt, Stephen Haughian (21-2-1, 8 KO), który w niedawno pokonał na punkty Arkadiusza Małka.
Przypomnijmy, że w swoim ostatnim pojedynku, w finale turnieju Prizefighter, 37-letni Anglik przegrał sensacyjnie na punkty z leworęcznym Marokańczykiem Yassine El Maachi (17-4-0, 5 KO).
Zapraszamy na fragment treningu Zygmunta Gosiewskiego z Mariuszem Cendrowskim (21-3-2, 8 KO), który 10 września na Stadionie Miejskim we Wrocławiu pokaże się w ringu przed walką Tomasza Adamka i Witalija Kliczki. Rywalem wrocławianina będzie Łotysz Anton Sjomkin (13-4, 11 KO), którego niedawno mieliśmy okazję oglądać w Polsce, podczas gali w Częstochowie.
Wracający do wagi półśredniej, po nieudanej próbie zawojowania kategorii junior średniej, brytyjski pięściarz Matthew Hatton (42-5-2, 16 KO) pokonał wyraźnie na punkty po jednostronnym pojedynku, Białorusina Andreja Abramienkę (15-1-2, 3 KO). Wszyscy sędziowie byli zgodni, dając Anglikowi wysokie zwycięstwo: 118-109, 118-109 i 118-110.
Tym samym, młodszy brat "Hitmana" zdobył na gali boksu zawodowego w Blackpool wakujący interkontynentalny pas IBF wagi półśredniej.
- Gdybyś nie został bokserem, jaki wybrałbyś sport?
Lucian Bute: Prawdopodobnie piłkę nożną. Grałem całkiem dobrze i w 1994 roku podziwiałem reprezentację Rumunii z Hagim na czele. Kiedyś potrafiłem grać z kolegami przez cały dzień. Teraz oczywiście już nie mogę tego robić, ale często oglądam mecze, najczęściej krajowe rozgrywki.
- Więc jako dziecko marzyłeś o tym, by zostać piłkarzem?
LB: Jak w przypadku każdego dziecka, moje marzenia ciągle się zmieniały. Chciałem być też lekarzem, a później policjantem, jednak nie pasowałbym do żadnego z tych zawodów.
- Kiedy zarobiłeś pierwsze pieniądze?
LB: To było w czasach gdy byłem amatorem. Bardzo lubiłem te czasy. Zawsze, gdy byłem w drużynie narodowej, świetnie się bawiłem z resztą chłopaków. Samo wygrywanie i spędzanie tam czasu sprawiało, że czułem się szczęśliwy. Zarabiałem około 1000 Euro miesięcznie. Kiedy byłem w Syhocie otrzymałem mieszkanie, które następnie sprzedałem.
- Jaki jesteś na co dzień?
LB: Na pewno nie jestem pretensjonalny. Chętnie z wszystkimi rozmawiam, żartuję, nie lubię zadzierać nosa, imprezować, czy robić z siebie gwiazdy.
- Jakie jest Twoje największe marzenie?
LB: Chciałbym mieć żonę która by mnie rozumiała i kochała. Piękno jest ulotne. Ważne jest to, by w wieku 70 lat dalej ze sobą rozmawiać, tak samo jak wtedy, gdy miało się 30. Niestety, kobiety chyba mnie nie lubią.
- Dlaczego?
LB: Wydaje mi się że mam trudny charakter. Jestem łagodnym człowiekiem, ale lubię postawić na swoim. Często się kłócę, bo lubię jak ostatnie słowo należy do mnie. Poza tym, im człowiek jest bardziej znany, tym trudniej znaleźć kobietę, której nie zależy na sławie i pieniądzach. Na razie jednak sobie radzę.
Menedżer Aleksandra Powietkina (21-0, 15 KO), Władimir Hriunow, w jednym z ostatnich wywiadów przed planowaną na 27 sierpnia w Erfurcie walką o wakujący pas regularnego mistrza WBA wagi ciężkiej z Rusłanem Czagajewem (27-1-1, 17 KO), przyznał się, że jego podopieczny jest w najlepszej formie, od czasu kiedy podpisał zawodowy kontrakt.
- Aleksander jest w najlepszej formie, od czasu kiedy został profesjonałem. Plan szkoleniowy, który został opracowany przez Teddy Atlasa, został w pełni zrealizowany. Wszystko to sprawia, że aktualna forma fizyczna Aleksandra nie budzi żadnych wątpliwości - zapewnia rosyjski menedżer. - W sparingach z Saszą brali udział zawodnicy ze wszystkich kontynentów. Jak widać, cały świat dołożył starań, by nasz cel został w pełni osiągnięty. Z Powietkinem pracował m.in. pięściarz o nazwisku Thompson. Był także zawodnik z wyglądu przypominający Johna Ruiza. Zaprosiliśmy do współpracy zawodników z Australii, Nowej Zelandii, USA i Barbadosu, ale nie mogę zdradzić ich nazwisk - powiedział Hriunow.
Słynny promotor Cedric Kushner, szef Gotham Boxing, reprezentujący interesy nowozelandzkiego "ciężkiego", Davida Tua (52-4-2, 43 KO), oznajmił, że mimo porażki z Monte Barrettem (35-9-2, 20 KO), jego zawodnik będzie nadal postrzegany jako klasowy pięściarz królewskiej dywizji.
- To logiczne, że po porażce z Barrettem, David chciał wziąć kilka dni wolnego, by odpocząć i się zrelaksować - powiedział Kushner. - Potwierdzam, że chcę nadal z nim pracować, bo wiem, że Tua wciąż jest klasowym zawodnikiem wagi ciężkiej i mimo porażki nie stracił swojej pozycji. Myślę, że David udowodnił to szczególnie wszystkim w drugiej połowie walki z Monte - zakończył promotor.
Przypominamy, że tydzień temu, w pojedynku między Monte Barrettem a Davidem Tuą lepszym okazał się 40-letni 'Two Gunz', który zwyciężył po dwunastu rundach, choć w samej końcówce wylądował na deskach i znalazł się na skraju nokautu.
Wszystko wskazuje na to, że informacja o powrocie Odlaniera Solisa (17-1, 12 KO) do bokserskiej rywalizacji już 14 października podczas gali w Berlinie, którą rozgłaszał jego promotor, Ahmet Oener, była przedwczesna. W jednym z ostatnich wywiadów, Kubańczyk powiedział, że nic nie wie o tym, jakoby miał w tym czasie i miejscu walczyć z Varolem Vekiloglu (18-2-1, 10 KO).
- Nie wiem dosłownie nic na temat daty mojego powrotu do boksu - powiedział Solis. -Nie doszedłem jeszcze do siebie po skomplikowanych operacjach kolana. Być może w najbliższym czasie wybiorę się do Niemiec, na konsultację chirurgiczną. Wówczas dowiem się kiedy będę mógł rozpocząć rehabilitację - zakończył niedawny pretendent do tytułu mistrza świata.
Przypominamy, że 19 marca br., w pierwszej rundzie walki z Witalijem Kliczką (42-2, 39 KO), Odlanier doznał kontuzji, na wyleczenie której potrzebne były aż trzy operacje (urazy więzadła, łąkotki i chrząstki). Z medycznego punktu widzenia, obciążenie kolan w czasie walki, stoczonej w zaledwie kilka miesięcy po taki poważnych operacjach, prawie na pewno wykluczy ich właściwą regenerację.

Przepełniony, olbrzymi kosz na śmieci tuż przy wejściu na molo. W tle pokryty łuszczącą się, białą farbą mur z niedbale przyklejonym plakatem. ''Toples. Milano. Boys.'' - trójca święta. Zapach smażonej ryby mieszający się z zapachami morza, perfum i spalin. Tłumy niemieckich i polskich turystów. Kolejki przed amfiteatrem. Za chwilę rozpocznie się Seaside Boxing Show - kolejna gala Babilon Promotion. Bandy vipów i celebrytów nadciągają od strony hotelu Amber, by niczym najodważniejsi Kozacy jako pierwsi wedrzeć się na teren obleganej twierdzy. Gorący wieczór przeszywają dźwięki ''Danza Cuduro'' Dona Omara - ''best summer song of 2011''. Mimo jego komercyjnego romansu, kocham Dona za ''Reggaeaton Latino'', mistrzowski numer z Bazooką Gomezem, Pele i Diego Riverą w teledysku. Ave Omar, morituri te salutant.
Sebastian Skrzypczyński wściekle naciera na Daniela Urbańskiego. Faworyt zlekceważył swojego przeciwnika i próbuje przykryć bezradność nonszalancją i uśmiechem, choć sytuacja staje się coraz bardziej tragiczna. Urbańskiemu brakuje przede wszystkim pracy nóg, a że Skrzypczyński ma czym uderzyć, na głowę Daniela spadają kolejne bomby. Koniec następuje już w trzeciej rundzie - Sebastian z łatwością przechodzi do półdystansu, gdzie rzuca Urbańskiego na deski serią potężnych ciosów. Daniel z najwyższym trudem wstaje, ale Skrzypczyński zamyka go w narożniku i tam dokonuje egzekucji. Techniczny nokaut i zwrot w karierze Sebastiana. Ależ początek.
Brązowy medalista olimpijski z Pekinu, a teraz obiecujący zawodowiec Tony Jeffries (8-0-1, 6 KO) walczący w wadze półciężkiej po raz kolejny wyjdzie do ringu 3 września w Doncaster. "Jaffa" aktualnie przebywa w Stanach Zjednoczonych ciężko trenując z nowym trenerem Tommy Brooksem licząc, że zmiana szkoleniowca oraz możliwość sparingów z najlepszymi pozwoli mu się rozwinąć.
Jak co roku, popularny magazyn "Reporter", opublikował swoją listę najbardziej wpływowych ludzi na Ukrainie. Wśród nich znaleźli się także dwaj mistrzowie świata wagi ciężkiej, Władimir i Witalij Kliczkowie. Starszy z braci, Witalij Kliczko (42-2, 39 KO) został sklasyfikowany na 41 pozycji (o 3 oczka wyżej niż rok temu). O wiele większy skok w zestawieniu zanotował Władimir Kliczko (56-3-0, 49 KO), który w porównaniu z ubiegłym rokiem awansował aż o 45 pozycji, z 98 na 43 miejsce.
Biuro prasowe braci Kliczko skomentowało, że wpływ na tak wielki awans w zestawieniu miało zapewne lipcowe zwycięstwo młodszego Kliczki nad Davidem Haye`em (25-2-0, 23 KO).
Mariusz Cendrowski (21-3-2, 8 KO), który 10 września na Stadionie Miejskim we Wrocławiu pokaże się w ringu przed walką Tomasza Adamka i Witalija Kliczki, zawalczy z innym pięściarzem, niż pierwotnie planowano. Ponieważ sprawy formalne dotyczące jego pojedynku z Bernandem Donfackiem (14-8-3, 6 KO) wciąż nie były domknięte, obóz Cendrowskiego zdecydował się na innego rywala. Będzie nim Łotysz Anton Sjomkin (13-4, 11 KO), którego niedawno mieliśmy okazję oglądać w Polsce, podczas gali w Częstochowie.
- Donfack zwlekał z podpisaniem kontraktu, dlatego postanowiliśmy nie czekać na niego dłużej. Rok temu Niemiec w dziwnych okolicznościach nie dotarł na galę Międzyzdrojach organizowaną przez Tomka Babilońskiego, dla tego wraz ze swoim teamem zdecydowaliśmy się nie ryzykować i sięgnąć po innego pięściarza - wyjawił kulisy swojej decyzji czołowy polski pięściarz wagi średniej z Wrocławia.
Swój ostatni pojedynek Cendrowski stoczył w Tbilisi, gdzie polski pięściarz miał okazję walczyć o mistrzostwo świata federacji IBO w wadze średniej. Jego rywalem był wtedy faworyzowany zawodnik gospodarzy Avtandil Khurtsidze (25-2-2, 15 KO). Wrocławianin przegrał wtedy na punktu w walce zakontraktowanej na 12 rund.
Mistrz świata WBC i WBO wagi koguciej, niespełna 29-letni Filipińczyk Nonito Donaire (26-1, 18 KO) w swoim kolejnym pojedynku skrzyżuje rękawice z czempionem WBO wagi super muszej, o 7 lat starszym idolem Argentyńczyków, Omarem Andresem Narvaezem (35-0-2, 19 KO).
Do wspomnianej rywalizacji dojdzie 22 października podczas gali boksu zawodowego w kalifornijskim mieście Carson.
Jeden z najbardziej wpływowych promotorów na świecie, Frank Warren poinformował dziś, że rozpoczął rozmowy z grupą Golden Boy Promotion na temat walki między jego podopiecznym, mistrzem WBO wagi super piórkowej Ricky Burnsem (32-2, 9 KO), a Adrianem Bronerem (21-0, 17 KO). Negocjacje zmierzają w dobrym kierunku i bardzo prawdopodobne, że kibice już niedługo będą świadkami tej ciekawie zapowiadającej się batalii.
Słynny amerykański promotor, Don King, który dzisiaj kończy 80 lat, z perspektywy czasu komentując walkę byłego mistrza świata WBA wagi ciężkiej, Davida Haye`a (25-2, 23 KO), w której stracił on swój tytuł, przegrywając z czempionem IBF, IBO i WBO, Władimirem Kliczko (56-3, 49 KO), powiedział, że postawa Anglika srodze go rozczarowała.
- Kliczko przez większość kariery był bardziej mistrzem Niemiec niż świata - powiedział King. - Dlatego styl w jakim przegrał z Władimirem jest dla Haye`a haniebny. Jeśli David pracowałby ze mną, na pewno nie stoczyłby tak słabej walki. Uważam, że Haye ma charyzmę, potrafi walczyć w unikalnym stylu i nadal może ożywić zainteresowanie wagą ciężką. Mam jednakże wrażenie, że w walce z Kliczką, kiedy na trybunach siedziało wielu niemieckich kibiców, Haye po prostu bał się zaatakować Władimira. Mimo to myślę, że David może wyjść z tej porażki z twarzą, ale tylko wówczas, gdy zmieni zespół, z który pracuje - zakończył King.
Już za niecały miesiąc na ringu w MGM Grand w Las Vegas legendarny Erik Morales (51-7, 35 KO) stanie przed ogromnym wyzwaniem walcząc z niebezpiecznym Argentyńczykiem Lucasem Martinem Matthysse (28-2, 26 KO). Stawką tego świetnie zapowiadającego się pojedynku będzie pas WBC wagi junior półśredniej. W swoim stylu "El Terrible" w ringu zamierza udowodnić wszystkim, że nadal może zaskakiwać niesamowitymi walkami.
Branżowy serwis fightnews.com informuje, że pojedynek o wakujący tytuł mistrza Europy (EBU) wagi średniej pomiędzy aktualnym czempionem Unii Europejskiej (EBU-EU), Grzegorzem Proksą (25-0, 18 KO) oraz niedawnym mistrzem świata IBF, Sebastianem Sylvestrem (34-4-1, 16 KO) odbędzie się 1 października w leżącym niedaleko polsko-niemieckiej granicy Neubrandenburgu, gdzie Niemiec stoczył aż 6 z 9 ostatnich swoich walk.
Przypominamy, że dotychczasowy mistrz Starego Kontynentu, Anglik Darren Barker (23-0-0, 14 KO) zrezygnował z pasa EBU, po tym jak przystał na propozycję walki z Sergio Martinezem (47-2-2, 26 KO).
Emanuel Steward, słynny trener mistrza świata wagi ciężkiej, Władimira Kliczki (56-3, 49 KO), w jednym z ostatnich wywiadów wyraził ubolewanie z powodu braku poważnych przeciwników dla swojego podopiecznego.
- Powietkin nie chce z nami walczyć, a z kolei Czagajewa Władimir wyraźnie pokonał - przypomniał amerykański szkoleniowiec. - Kilka minut temu rozmawiałem przez telefon z Władimirem, który mi powiedział, że będzie z zainteresowaniem oglądał ich pojedynek. To bardzo, bardzo smutna sytuacja, kiedy nikt nie jest w stanie pobić mistrza. Nigdy wcześniej nie byłem świadkiem takiej sytuacji. Z kimkolwiek byśmy nie chcieli zorganizować walki, na Władimira zawsze spada morze krytyki dziennikarzy i kibiców. Był nawet taki czas, że mój zawodnik myślał o walce z Tua, ale ten przegrał z pięściarzem, którego Władimir pokonał ponad 10 lat temu - zakończył Steward.
Mistrz świata WBO wagi super średniej, 30-letni Robert Stieglitz (40-2, 23 KO), porównuje swój kolejny pojedynek, który stoczy z byłym czempionem WBA i WBC, 32-letnim Duńczykiem Mikkelem Kesslerem (44-2, 33 KO), do finału turnieju Super Six.
- Piątego listopada będę mógł zrealizować swoje wielkie marzenie, czyli stoczyć walkę na stadionie - oznajmił wyraźnie uszczęśliwiony Stieglitz. - Pamiętam jak kilka lat temu jeździłem na walki Kesslera. Widziałem też na żywo w Cardiff jego pojedynek z Joe Calzaghe. To była świetna walki, ale Calzaghe był w nim trochę lepszy. Dla mnie walka z Mikkelem jest jak finał turnieju Super Six - powiedział Rosjanin z niemieckim paszportem.
Przypomnijmy, że pojedynek Stieglitza z Kesslerem odbędzie się 5 listopada na gali boksu zawodowego na kopenhaskim stadionie Parken, który może pomieścić 20 000 widzów.
Wczorajszej nocy na gali w Hammond, były amatorski mistrz świata i olimpijczyk z Pekinu, Demetrius Andrade (14-0, 9 KO) zdał pierwszy test w swojej zawodowej karierze pokonując weterana ringów zawodowych, 40-letniego Grady Brewera (28-13, 16 KO), który nie tak dawno sprawił niespodziankę nokautując Fernando Guerrero (21-1, 16 KO). O wyniku walki zadecydowali sędziowie, jednak nie mieli oni problemu ze wskazaniem zwycięzcy, choć zdecydowanie nie porwała ona kibiców.
5 lipca Tom Loeffler, dyrektor generalny należącej do braci Kliczko grupy promotorskiej K2 Promotions poinformował w rozmowie z redakcją BOKSER.ORG, że Ola Afolabi (17-2-3, 8 KO), były mistrz świata WBO kategorii cruiser niemal na pewno zmierzy się 10 września podczas gali Adamek-Kliczko we Wrocławiu z Pawłem Kołodziejem (28-0, 16 KO). Loeffler zorganizowanie takiego pojedynku uzależniał jednakże od stanu zdrowia Anglika, a ściślej mówiąc jego kontuzjowanego barku.
Niemal dokładnie miesiąc później (4 sierpnia), opinię publiczną poinformowano, że na wrocławskim stadionie, z Afolabim skrzyżuje rękawice inny pięściarz grupy 12Round KP, Łukasz Janik (22-1, 13 KO), dodając przy tym, że walka odbędzie się na dystansie 12 rund, a jej stawką będzie posiadany przez Afolabiego pas WBO Inter-Continental.
Cztery dni temu pojawiła się informacja o tym, że powrócono do pierwotnej opcji, czyli rywalizacji Afolabiego z Kołodziejem. Potwierdzeniem tego jest niedawna zmiana undecardu dokonana przez serwis boxrec.com, który anonsuje pojedynek 'Harnasia" z Anglikiem jako półfinał eliminatora do walki o tytuł mistrza świata WBC wagi junior ciężkiej. Dodajmy przy okazji, że obóz Pawła Kołodzieja poinformował o tym, że stawką jego najbliższego pojedynku będą pasy WBO Inter-Continetal i WBA International.
- Tarver chce dużych pieniędzy i uważa, że ja tych pieniędzy nie gwarantuję. Moim zdaniem on zdaje sobie sprawę, że nie wygrałby ze mną i dlatego żąda takich sum - uważa mistrz świata federacji IBF, uważany powszechnie za najlepszego pięściarza kategorii cruiser, Steve Cunningham (24-2, 12 KO).
- Wiadomo wszystkim, że nasza dywizja nie jest popularna w USA i nie dostaje się wniej dużych kwot, ale powinniśmy spróbować negocjować i zobaczyć ile zaproponuje stacja Showtime bądź HBO. Tarver mówi o rewanżu z Greenem lub Hopkinsem, co tak naprawdę nikt nie chce oglądać. Mówi też o walce z Władimirem Kliczko, co jest po prostu czymś niemożliwym. Zaoferowałem więc mu nawet taką opcję, że zwycięzca zgarnia całą pulę, tak bardzo jestem przekonany o swoim zwycięstwie. On z kolei nie wierzy w wygraną ze mną - powiedział Cunningham.
Były mistrz świata IBF, WBA i WBO w wadze lekkiej, Nate Campbell (34-8-1, 25 KO), swój kolejny pojedynek stoczy 25 września podczas gali boksu zawodowego w rosyjskim Krasnodarze, na której walką wieczoru będzie rywalizacja Dmitrija Piroga (18-0, 14 KO) z Gennagijem Martirosjanem (22-2, 11 KO) o pas mistrza świata WBO wagi średniej. Wszystko wskazuje na to, że że rękawice ze słynnym Amerykaninem skrzyżuje niepokonany rosyjski pięściarz wagi junior półśredniej, Habib Allachwerdiew (13-0, 6 KO).
Przypominamy, że w maju br., podczas gali w Moskwie, Campbell zanotował pierwsze zwycięstwo od ponad dwóch lat, punktując na dystansie ośmiu rund Sherzoda Nazarowa (12-5, 10 KO). Allachwerdiew przed laty był cenionym w Rosji amatorem. W 2003 roku zdobył złoty medal Światowych Igrzysk Wojskowych w Catanii. Boksował wówczas w limicie wagi lekkiej.