W najbliższą sobotę w Horseshoe Casiono w Hammond powróci były mistrz WBC wagi lekkiej David Diaz (36-3-1, 17 KO) w pojedynku z Henrym Lundy (20-1-1, 10 KO). Pojedynek został zakontraktowany na dziesięć rund. Były pogromca Erika Moralesa (51-7, 35 KO) spodziewa się ciężkiej przeprawy, jednak liczy, że doświadczenie z ringów zawodowych da mu zwycięstwo.
- Trening idzie świetnie, nie napotkaliśmy żadnych problemów. Miałem dobre sparingi i wszystko idzie jak należy. Pracuję z Jimem Stricklandem i Garcią i jestem gotowy. Nadal mogę walczyć z czołówką i zdobywać tytuły. Lundy to świetny zawodnik, ma szybkość i siłę dlatego spodziewam się ciężkiej przeprawy, jednak moje doświadczenie zaprocentuje i wygram - powiedział Diaz.
Były mistrz wagi super średniej, Anthony Mundine (42-4, 25 KO), już za kilka tygodni stanie przed szansą zdobycia tytułu WBA Interim w kategorii junior średniej. 'The Man' zmierzy się z Rigoberto Alvarezem (27-3, 20 KO) już 21 września.
Zwycięzca potyczki zyska prawo do walki z posiadaczem pełnoprawnego pasa - Austinem Troutem (23-0, 13 KO). 36-letni Mundine ma nadzieję, że pokonanie Amerykanina zapewni mu z kolei pojedynek z najlepszym pięściarzem wagi junior średniej - Miguelem Angelem Cotto (36-2, 29 KO).
- Najpierw zmierzę się z twardym Meksykaninem Alvarezem. Chcę walczyć z Cotto, ale najpierw muszę na to zasłużyć. Następny będzie więc Trout, a potem Cotto. Czas pokazać, kto jest najlepszym pięściarzem tej kategorii - powiedział Mundine.
W ostatnią sobotę na gali w Las Vegas odbyło się finałowe starcie turnieju wagi koguciej organizowanego przez telewizję Showtime, w którym Abner Mares (22-0-1, 13 KO) wypunktował Josepha Agbeko (28-3, 22 KO). Zdaniem wielu ekspertów sędzia ringowy Russell Mora miał wpływ na przebieg pojedynku nie zwracając uwagi na faule ze strony Maresa. Federacja IBF nie wahała się ani chwili i postanowiła zarządzić spotkanie rewanżowe. Przetarg na walkę odbędzie się 15 września, a oto co prezydent Daryl Peoples napisał w swoim liście.
- Federacja IBF zauważyła podczas walki sporą liczbę ciosów poniżej pasa zadanych przez Abnera Maresa. Sędzia ringowy Russell Mora ostrzegał zawodnika, jednak nie ukarał go za faule. W rundzie jedenastej po takim trafieniu Agbeko trafił na deski ringu. Pan Mora uznał, że cios został zadany prawidłowo i zaczął liczyć boksera z Ghany. Po ponownym odtworzeniu walki federacja IBF stwierdza, że sędzia wypaczył wynik pojedynku i nakazuje rewanż - napisał Peoples.
Marco Antonio Rubio (51-5-1, 44 KO) publicznie wyśmiał ostatnią wypowiedź Julio Cesara Chaveza Jr. (43-0-1, 30 KO), który stwierdził, że walkę z 'El Veneno' wygrałby przed czasem. 31-letni Rubio jest obowiązkowym pretendentem do tytułu WBC, który obecnie należy do syna legendy.
Federacja World Boxing Council podjęła ostateczną (?) decyzję, na mocy której Chavez ma rok ma stoczenie walki z obowiązkowym pretendentem (termin mija w czerwcu). 17 września Junior zmierzy się z Ronaldem Hearnsem (26-2, 20 KO) i powróci już 19 listopada, by bronić mistrzowskiego pasa przed Peterem Manfredo Jr. (37-6, 20 KO). W marcu Chavez musi wyjść do ringu z uznawanym za najlepszego pięściarza wagi średniej Sergio Gabrielem Martinezem (47-2-2, 26 KO) i jeśli zdoła pokonać Argentyńczyka, zaboksuje z Rubio. Niewykluczone, że obóz championa podejmie decyzję o zrezygnowaniu z Manfredo i pojedynek z 'El Veneno' odbędzie się już w listopadzie.
- Chavez nie znokautowałby mnie nawet gdybym zwiazał jedną rękę z tyłu - twierdzi Rubio, który przegrywał przed czasem z Saulem Romanem, Kofi Jantuah i Kelly Pavlikiem. - Jestem od niego lepszy i udowodnię to w ringu. Uszanuję zarządzenie WBC, która dała mu rok na stoczenie walki w obronie tytułu. Julio może mówić, co tylko przyjdzie mu do głowy. Gadanie to nic trudnego, ale trzeba popierać słowa postawą w ringu, a tam Chavez doświadczy siły moich uderzeń. Chcę go znokautować.
- Jego przeciwnicy to głównie zawodnicy z wagi junior półśredniej i półśredniej, którzy zmuszani są do walki w limicie 160 funtów. Łatwo jest wygrywać z mniejszymi rywalami. Spójrzcie na mój rekord i zobaczcie z kim ja się biłem - dodaje Meksykanin.
Co prawda o tej walce mówiło się od dawna, lecz teraz można już o niej mówić oficjalnie. Powracający do wielkiego boksu po kontuzji oka Mikkel Kessler (44-2, 33 KO) doczekał się potyczki o tytuł i już 15 listopada stanie przed szansą zdobycia mistrzostwa świata kategorii super średniej po raz czwarty.
Tego właśnie dnia dzielny Duńczyk zaatakuje championa federacji WBO, naturalizowanego Niemca Roberta Stieglitza (40-2, 23 KO). Bokserzy skrzyżują rękawice na terenie pretendenta, w Kopenhadze.
Jeden z najbardziej cenionych trenerów w świecie boksu, Freddie Roach, podzielił się swoją opinią na temat zbliżającej się walki dwóch najlepszych pięściarzy kategorii półciężkiej. 15 października na gali w Staples Center w Los Angeles rękawice skrzyżują legendarny Bernard Hopkins (52-5-2, 32 KO) i jedyny pogromca Tomka Adamka - Chad Dawson (30-1, 17 KO).
Zdaniem Roacha, młodszy o 17 lat 'Bad' Chad ma duże szanse na pokonanie 'Kata', jeżeli będzie potrafił utrzymać maksymalny poziom skoncetrowania od pierwszego do ostatniego gongu.
- Dawson to dobry bokser, ale Hopkins jest starym wyjadaczem. Czy Chad potrafi utrzymać koncentrację? Nie wiemy. Jeśli tak, jak najbardziej stać go na zwycięstwo w tym pojedynku. Jeżeli jednak zacznie popełniać błędy, stary lis tego nie przepuści - uważa szkoleniowiec Manny'ego Pacquiao i Amira Khana.
W zbliżającym się starciu Floyda Mayweathera Jr. (41-0, 25 KO) z mistrzem WBC Victorem Ortizem (29-2-2, 22 KO), Freddie wskazuje na niepokonanego 'Pretty Boya', lecz nie wyklucza, że młody i ambitny 'Vicious' może sprawić Floydowi spore problemy, a może nawet pokusi się o niespodziankę.
- Faworytem jest Floyd, choć Ortiz to bardzo silny zawodnik. Tak jak mówiłem, faworytem pozostaje Floyd, ale Victor nie jest bez szans - ocenia Roach.
Walczący w kategorii lekkiej Ryan Kielczewski (10-0, 2 KO), 20 sierpnia na gali w Worcester w stanie Massachusetts, skrzyżuje rękawice z Amerykaninem Jamesem Lesterem (9-5, 4 KO). Kielczewski jest Amerykaninem polskiego pochodzenia, dlatego jego ringowy przydomek to "Polski Książę". Pojedynek zakontraktowano na 6 rund. Kielczewski po zaledwie 8. walkach zawodowych, podpisał w zeszłym roki kontrakt ze słynną stajnią DiBella Entertainment, która jest organizatorem tejże gali.
W walce wieczoru spotkają się 26-letni reprezentant Dominikany Edwin Rodriguez (18-0, 13 KO), który w 10-rundowym starci zmierzy się z o rok młodszym Amerykaninem Chrisem Traietti (10-2, 6 KO).
- Szachy i boks są do siebie bardzo zbliżone, ponieważ musisz myśleć klika ruchów do przodu - mówi Rodriguez, który sam jest bardzo dobrym graczem w szachy. - W boksie musisz być przewidujący, wiedzieć co chcesz zrobić w następnej akcji i szybko ją wykonać. Jeśli twoja strategia nie działa, musisz się szybko zaadoptować do nowej sytuacji. Tak jak w szachach czasem poświęcasz figurę, aby zdobyć inną, tak jest i w boksie. Szachmat to cios nokautujący, kończący walkę.
17 czerwca w Restauracji Adria w Rudzie Śląskiej, swoją pierwsza galą zawodową zadebiutowała nowa grupa promotorska SilesiaBoxing. Jej liderem jest działający na Śląsku Irosław Butowicz. Wspomnianą galę pokazaliśmy naszym czytelnikom na żywo, dzisiaj prezentujemy zarejestrowane nagranie Krzysztofa Ceglarka (2-0, 1 KO) i Białorusina Yauheni Bohdanouskiego (1-2, 1 KO).
W Culiacan odbyła się konferencja prasowa anonsująca zakontraktowany na 17 września pojedynek pomiędzy dwoma synami legend boksu zawodowego - Julio Cesarem Chavezem Jr. (43-0-1, 30 KO) i Ronaldem Hearnsem (26-2, 20 KO). Dla Meksykanina będzie to pierwsza walka w obronie tytułu mistrza świata federacji WBC w kategorii średniej.
- Ten pojedynek jest dla mnie bardzo ważny. Walka w obronie tytułu mistrzowskiego przed własnymi kibicami zawsze jest czymś szczególnym. Dotychczas trenowałem bardzo ciężko, ale będe pracował jeszcze wytrwalej, by 17 września w pojedynku z dobrym przeciwnikiem zapewnić kibicom rozrywkę na najwyższym poziomie - oświadczył 25-letni Chavez.
- Jestem szczęśliwy, że dostałem tę szansę. Jestem synem legendy, co wcale nie jest łatwe, ale Chavez Jr. pokazał mi, że można spełnić swoje marzenia i właśnie to wydarzy się 17 września. Nie obawiam się stronniczych sędziów, dam z siebie wszystko i nikt mi nie przeszkodzi - zapewnia Hearns.
Serwis boxrec.com wciąż podaje, że podczas gali 10 września we Wrocławiu, w ringu spotkają się 31-letni Brytyjczyk Ola Afolabi (17-2-3, 8 KO) oraz nasz Łukasz Janik (22-1, 13 KO). Z informacji do jakich dotarliśmy wynika, że Łukasz na pewno nie wystąpi na tejże gali, ale na oficjalną informację musimy jeszcze poczekać.
Drugą opcją nadal pozostaje więc zakontraktowanie przez Andrzeja Wasilewskiego na ten pojedynek Pawła Kołodzieja (28-0, 16 KO), do tej pory nie doszło jednak do podpisania przez strony stosownych kontraktów. Przypomnijmy, że wysoko notowany we wszystkich federacjach Kołodziej, wrócił właśnie ze zgrupowania w Zakopanem.
Już w najbliższy piątek o godzinie 18:00 dojdzie do wyjątkowego meczu bokserskiego. Nie byłoby w tym wydarzeniu nic szczególnego, ponieważ w Katowicach odbywały się już gale bokserskie najwyższej rangi, jednak miejsce w którym zostanie przeprowadzony mecz, uczyni go wyjątkowym. Gala zorganizowana zostanie na otwartej przestrzeni, w samym sercu Katowic, czyli skrzyżowaniu ul. Mariackiej i św. Stanisława. Sam pomysł zorganizowania meczu na wolnym powietrzu nie jest nowy, ponieważ takie pojedynki miały już miejsce w okresie międzywojennym.
Poprzednio i teraz cel pozostał ten sam tj. zachęcenie społeczeństwa do tej formy ruchu i rozpowszechnienie tej dyscypliny w regionie śląskim. Cały mecz będzie miał charakter międzynarodowy, gdyż w dziesięciu pojedynkach w ringu swoje rękawice skrzyżują pięściarze z Polski, Litwy i Ukrainy. Nasz kraj reprezentować będą najlepsi zawodnicy regionu śląskiego, którzy na co dzień trenują w katowickim klubie "06 Kleofas-Katowice".
Wobec kryzysu amerykańskiej wagi ciężkiej, za oceanem coraz głośniej robi się wokół Setha Mitchella (22-0-1, 16 KO). Ten wywodzący się z futbolu amerykańskiego pięściarz już w następną sobotę skrzyżuje rękawice z bodaj najgroźniejszym rywalem w dotychczasowej karierze, pogromcą naszego Artura Binkowskiego - Mike'em Mollo (20-3-1, 12 KO).
- Jestem podekscytowany tą konfrontacją, bo przecież możliwość boksowania na antenie HBO nie pojawia się zbyt często. Dlatego właśnie szykuję się na dostarczenie kibicom świetnej walki. Mam sporo szacunku do swojego rywala, bo Mike zawsze wychodzi do ringu by walczyć i nie unika wymian. Ludzie postrzegają mnie jako zawodnika, który tylko potrafi ostro zaatakować sierpami, wywierać presję, tymczasem ja umiem również boksować z kontry, cofać się i używać ciosów prostych. Zamierzam wyjść na ring skoncentrowany, ze szczelną gardą i pokazać swój lewy prosty, a jeśli on będzie mi wchodził, wówczas czeka mnie łatwa robota - uważa Amerykanin. Zapytany o obecną sytuację w wadze ciężkiej i ewentualnie swoje szanse, Mitchell dodał.
- W tej chwili są bracia Kliczko i cała reszta za nimi. Ja jestem w tej drugiej grupie, ale wierzę w siebie i cały ten proces mojego szkolenia. Potrzebuję tylko odpowiednich rywali, odpowiednich walk, bo cały czas się jeszcze uczę boksu. Wówczas mogę iść naprzód i nadal robić postępy. W moim odczuciu mam odpowiedni rozmiar, siłę i serce do walki, by móc rywalizować z każdym w wadze ciężkiej - zakończył ten 29-letni pięściarz.
Czołowy polski pięściarz wagi średniej, Mariusz Cendrowski (21-3-2, 8 KO), poznał nazwisko przeciwnika, z jakim przyjdzie mu zmierzyć się 10 września na Stadionie Miejskim we Wrocławiu. Podczas gali Kliczko-Adamek, 33-letni wrocławianin zaboksuje z twardym Bernandem Donfackiem (14-8-3, 6 KO).
Dla Cendrowskiego będzie to pierwszy występ od czasu punktowej porażki w starciu z Avtandilem Khurtsidze w marcu bieżącego roku. Mariusz miał nadzieję na rewanżowy pojedynek z Damianem Jonakiem, jednak ograniczony budżet nie pozwolił na zakontraktowanie lepszego przeciwnika.
W przeszłości Donfack mierzył się już z Polakami - Dawidem Kosteckim i Piotrem Wilczewskim. Miał również zaboksować z Pawłem Głażewskim, jednak ostatecznie nie przyjechał do Polski. 'Cygan' i 'Wilk' wygrywali z nim na punkty. Pojedynek Cendrowski-Donfack został zakontraktowany na osiem rund.
Już tylko miesiąc pozostał do wielkiego powrotu byłego mistrza świata w pięciu kategoriach wagowych Floyda Mayweathera Jr (41-0, 25 KO). 17 września w Las Vegas stanie on naprzeciw niebezpiecznego mańkuta, mistrza świata WBC wagi półśredniej, Victora Ortiza (29-2-2, 22 KO). "Money" docenia umiejętności najbliższego oponenta, jednak nie ma żadnych wątpliwości - Ortiz będzie kolejnym zawodnikiem, który z nim przegra.
- Jestem gotowy, by wrócić na ring i dać moim fanom niezapomnianą noc z boksem walcząc ze świetnym zawodnikiem jakim jest Ortiz. To aktualny mistrz, bardzo utalentowany, pokazał swoje umiejętności w pojedynku z Berto. W tym momencie kariery to najlepsza opcja z możliwych - młoda, silna wschodząca gwiazda zawodowych ringów chce wyrobić sobie nazwisko pokonując mnie. Jak każdy z poprzednich oponentów będzie starał się udowodnić, że może mnie pokonać. Cieszę się, że podjął się walki ze mną 17 września, jednak Ortiz będzie kolejną ofiarą, czterdziestą drugą, która spróbowała i poniosła porażkę. Uwierzcie mi, będę gotowy - powiedział Mayweather.
Alfonso Gomez (23-4-2, 12 KO) ciężko trenuje przed drugą w karierze walką o mistrzowski tytuł. 30-letni Meksykanin nie ma zamiaru przepuścić tej szansy i zapowiada wygraną w starciu z Saulem Alvarezem (37-0-1, 27 KO). Pojedynek odbędzie się 17 września w Staples Center w Los Angeles. Na terenie Stanów Zjednoczonych walka będzie pokazywana w systemie PPV w pakiecie z galą z Las Vegas, gdzie wystąpią m.in. niepokonany Floyd Mayweather Jr. (41-0, 25 KO) i Erik Morales (51-7, 35 KO).
- Trenuję niezwykle ciężko. To dla mnie wielka szansa i daję z siebie wszystko, by zdobyć tytuł mistrza świata WBC w wadze junior średniej - opowiada Gomez. - Każdego dnia zjawiam się na treningu z ogromną determinacją. Moja pewność siebie wzrasta z każdym kolejnym dniem. Już teraz nie mogę doczekać się tej walki. Nie mam wątpliwości, że pokonam Canelo.
Już 10 września na ringu w Belfaście były mistrz Europy i pretendent do tytułu mistrza świata Paul McCloskey (22-1, 12 KO) stanie oko w oko z niebezpiecznym Breidisem Prescottem (24-2, 19 KO). 31-letni Irlandczyk zaczyna coraz odważniej wypowiadać się na temat jedynego pogromcy Amira Khana i twierdzi, że wygra w przekonywującym stylu zaznaczając swoją przynależność do czołówki swojej wagi.
- Gadać każdy może, jednak ja przemówię w ringu już we wrześniu. Będę w najlepszej formie w karierze i chcę go zniszczyć. Zamęczę go i w połowie walki będzie miał już dosyć. On jest nieokrzesany, a ja jestem sprytnym pięściarzem zatem nie da sobie ze mną rady. Moim zdaniem Prescott bardziej potrzebuje mnie niż ja jego. Pokonał Khana, jednak od czasu nokautu nie zrobił kompletnie nic - twierdzi McCloskey.
Podobno Kubańczycy wysysają boks z mlekiem matki. Jak inaczej wytłumaczyć ogrom mistrzów, których ta piękna wyspa produkuje wręcz hurtowo? Jednym z najlepszych pięściarzy pochodzących właśnie z Kuby i prawdopodobnie najwspanialszym na świecie amatorem, jest Teofilio Stevenson - trzykrotny mistrz olimpijski i świata.
Ten posiadający wspaniałe warunki fizyczne zawodnik (190 cm wzrostu i ok. 90 kg wagi), przyszedł na świat 29 marca 1952 roku w Puerto Padre. Rękawice bokserskie założył w wieku dziewięciu lat, a jego trenerem był John Herrera, doświadczony szkoleniowiec, mający na swoim koncie mistrzostwo Kuby w wadze lekkiej. To on bardzo szybko odkrył jak cenny diament wpadł w jego ręce, a następnie pomógł go oszlifować. Pierwszym sukcesem młodziutkiego Teofilio było wywalczenie w połowie lat 60. juniorskiego mistrzostwa swojego kraju. Po tym sukcesie przeniósł się do Havany, gdzie rozpoczął treningi w słynnej szkole pięściarskiej ‘Escuela de Boxeo’. Pod okiem świetnych trenerów młody adept sztuki bokserskiej błyskawicznie robił postępy i w 1970 po raz pierwszy został powołany do kadry narodowej.
W 1972 roku na Igrzyskach Olimpijskich w Monachium gwiazda Stevensona rozbłysła już pełnym blaskiem. W drodze po złoty medal w pierwszej rundzie pokonał przed czasem Ludwika Denderysa. W drugim pojedynku skrzyżował rękawice z utalentowanym Amerykaninem Duanem Bobickiem. Co ciekawe, w 1971 roku Duan pokonał Teofilio na Igrzyskach Panamerykańskich, co stawiało go w roli zdecydowanego faworyta nie tylko tego pojedynku, ale i całej imprezy. Stevenson przystąpił do walki bez żadnych kompleksów i górował zdecydowanie, kończąc wszystko przed czasem w 3. rundzie. Następnie bez problemów zastopował także Petera Hussinga z Niemiec i po walkowerze Rumuna Iona Aleje, na szyi 20-letniego Teofilio zawisło najcenniejsze trofeum w sporcie amatorskim
W miniony weekend zaczęła się długo oczekiwana emisja telewizyjnego reality-show o boksie kobiet "Todas contra Mexico", który pokazywany jest w meksykańskiej telewizji TDN pod nowym tytułem "Reto de Campeonas". Więcej informacji oraz materiałów fotograficznych i nagrań video można znaleźć na oficjalnej stronie programu, wyprodukowanego przez meksykańską stację MapiTV, www.retodecampeonas.com. Program został zrealizowany pod patronatem federacji WBC, a jego zwyciężczyni wygrała 100 tys. dolarów oraz pas WBC International w wadze piórkowej.
Jedną z uczestniczek tego programu była Polka, amatorska mistrzyni juniorek naszego kraju w kat. 57 kg, Karolina Owczarz, która w związku z udziałem w tym projekcie musiała przejść na zawodowstwo, stając się jedną z najmłodszych profesjonalnych pięściarek na świecie. Walki wszystkich uczestniczek nie będą liczyć się do ich oficjalnych rekordów, dlatego rankingowy debiut Karoliny na zawodowym ringu nastąpi dokładnie za miesiąc, 16 września na gali Warsaw Boxing Night na Torwarze, której gościem specjalnym będzie legendarny Mike Tyson. Bilety na tą galę, w cenach od 25 do 60 zł są jeszcze do kupienia w serwisie eventim.pl.
Omar Chavez (26-0-1, 19 KO), młodszy brat mistrza świata federacji WBC w wadze średniej, jest przekonany, że Julio Cesar Chavez Jr. (43-0-1, 30 KO) pokona Saula Alvareza (37-0-1, 27 KO), gdy dojdzie do pojedynku dwóch najpopularniejszych młodych meksykańskich wojowników.
- Taki pojedynek byłby dobry dla boksu oraz korzystny finansowo dla obydwu zawodników. Każdy w Meksyku chciałby zobaczyć tę walkę - uważa 21-letni 'El Businessman'.
- Julio bardzo chce tej walki, wygrałby ją. Znokautowałby Alvareza po bardzo dobrym pojedynku. Julio jest silniejszy i zadaje mnóstwo ciosów, ale Canelo też jest dobrym pięściarzem. Mój brat boksuje w wadze średniej, ale może uda się zakontraktować taki pojedynek w umownym limicie 158 funtów. To spodobałoby się kibicom - oświadczył syn legendy.
W najbliższy piątek dojdzie do interesującej walki w wadze ciężkiej. 39-letni Amir "Hardcore" Mansour (14-0, 11 KO) stanie do najtrudniejszej walki w swojej dotychczasowej karierze, krzyżując w ringu rękawice z bardzo doświadczonym Dominikiem Guinnem (33-7-1, 22 KO). Stawką tego pojedynku będzie wakujący pas IBF Ameryki Północnej oraz przejściowy tytuł WBO NABO.
Mansour, który debiutował w... 1997 roku, powrócił na zawodowy ring niemal dokładnie rok temu, po spędzeniu ponad 8 lat w więzieniu za posiadanie narkotyków. Odsiadując wyrok ukończył studia, a po powrocie do boksu efektownie znokautował pięciu kolejnych rywali, w ostatniej walce zdobywając pas interkontynentalny mało znaczącej federacji WBF. Przed walką z Guinnem "Hardcore" jest bardzo pewny siebie i nie ukrywa swoich ambicji.
- Jestem bardzo podekscytowany tą walką, to bardzo ważny pojedynek w mojej karierze. Oczywiście doceniam Guinna, to dobry pięściarz, ale nigdy nie mierzył się z kimś dysponującym taką siłą jak ja. Po pokonaniu go jestem gotów stawić czoło jednemu z braci Kliczków w walce o mistrzostwo świata. Skoro taki Chisora mógł być pretendentem, ja mogę być nim tym bardziej - zapowiada Mansour.
1 października na gali w Atlantic City podczas gali, w której głównym wydarzeniem będzie starcie Martinez-Barker, prospekt wagi średniej Andy Lee (26-1, 19 KO) stanie do rewanżu z jedynym pogromcą, Brianem Verą (19-5, 12 KO). Obaj panowie w ringu spotkali się przeszło 3 lata temu i wtedy 27-letni Irlandczyk poległ przez techniczny nokaut w siódmej rundzie. Teraz po serii 11 zwycięstw z rzędu podopieczny Emanuela Stewarda jest gotowy, by stawić czoła Verze ponownie.
- Cieszę się z tego, że nareszcie możemy spotkać się w rewanżowym starciu. Wszystko jest dograne i 1 października spotkamy się na ringu w Atlantic City. Jestem bardzo skoncentrowany na treningach, bo wiem, że dobre przygotowania to klucz do sukcesu. Czas na to, by zmazać plamę z rekordu - powiedział Lee.

Pod koniec listopada 2008 roku waga ciężka powróciła do ramówki HBO, kiedy naprzeciw siebie stanęli Travis Walker (37-6-1, 29 KO) oraz niepokonany Chris Arreola (33-2, 28 KO). Ich walka była krótka, ale dostarczyła kibicom wielu emocji. "Koszmar" była nawet liczony w drugim starciu, jednak ostatecznie przełamał przeciwnika i zwyciężył w trzeciej rundzie. Walkerowi od tego czasu wiodło się znacznie gorzej i zanotował nawet serię trzech kolejnych porażek, choć ta ostatnie z Rusłanem Czagajewem w listopadzie ubiegłego roku, dodajmy nieznacznie na punkty, na pewno ujmy mu nie przynosi. Teraz Travis poinformował na łamach serwisu boxingtalk, że 16 września miało dojść do rewanżu z Chrisem, choć teraz wszystko stanęło pod znakiem zapytania.
- Cóż, dostałem kontrakt na walkę z Arreolą 16 września i podpisałem go w poprzedni piątek, co również uczynił Chris. Później w środę on wycofał się z tego pojedynku, by na łamach facebooka poinformować, że to niby ja się wycofałem. Ja bym tego nie zrobił, szczególnie w walce z nim. Słyszałem za to z jednego źródła, iż byłem "Zbyt ryzykowną opcją" dla niego. Nie boję się Arreoli i chcę by on spotkał się ze mną. Tym razem mam lepszy plan taktyczny niż miało to miejsce za pierwszym razem, kiedy popełniłem błędy niczym nowicjusz. To mnie sporo nauczyło. W mojej ocenie pokonałem ostatnio Czagajewa i tylko sędziowie zabrali mi zwycięstwo. Teraz jestem już innym bokserem i chcę to udowodnić - zakończył mocno bijący Walker.
Czy dojdzie więc do rewanżu po blisko trzech latach?
Mistrz federacji IBF wagi super średniej Lucian Bute (29-0, 24 KO) kolejną obronę swojego pasa stoczy 5 listopada, a dziś podano przeciwnika, który postara się mu odebrać tytuł. Będzie nim 42-letni weteran z Jamajki, Glen Johnson (51-15-2, 35 KO), a do pojedynku dojdzie w Bell Centre w Quebec, w którym zawodnik z Rumunii występował już niejednokrotnie. Transmisją gali zajmie się telewizja Showtime.
"Gentelman" ostatnią walkę stoczył w czerwcu tego roku tocząc półfinałowy bój w turnieju "Super Six" z mistrzem WBC Carlem Frochem (28-1, 20 KO). Mimo tego, że Johnson postawił twarde warunki, ostatecznie przegrał z "Kobrą" na punkty po 12. rundach. "La Tombeur" natomiast ostatnią obronę swojego pasa stoczył na terenie swojej ojczyzny efektownie nokautując w czwartej rundzie niepokonanego dotąd Jeana Paula Mendy'ego (29-1-1, 16 KO).