W wysoko położonej miejscowości Bushkill swoje przygotowania do pojedynku z Witalijem Kliczką kontynuuje Tomasz Adamek (44-1, 28 KO). Ponad dwa tygodnie temu polski pięściarz stoczył pierwszy sparing z Malikiem Scottem (32-0, 11 KO), do którego po siedmiu dniach dołączył Deontay Wilder (17-0, 17 KO), niepokonany na zawodowym ringu bokser i brązowy medalista igrzysk olimpijskich w Pekinie.
Po walkach z 25-letnim Amerykaninem jego przeciwnicy często podkreślają, jak mocnym uderzeniem z prawej ręki dysponuje bokser z Alabamy. Adamek chwali swojego sparingpartnera, ale zaznacza, że o wielkiej sile jego ciosu nie przekonuje się na własnej skórze.
- Uderzeń Wildera unikam, jestem przecież mniejszy i szybszy. Deontay to młody, amitny chłopak, który chce się rozwijać. Wykonuje dla mnie dobrą pracę, podobnie jak Malik Scott - ocenia 34-letni bokser z Gilowic, który na ostatnim treningu z jednym i drugim zawodnikiem stoczył po cztery rundy sparingowe.
Na Scottcie i Wilderze lista partnerów treningowych Adamka się nie zakończy. Decyzję o zaproszeniu na obóz w paśmie górskim Poconos kolejnych zawodników podejmie Roger Bloodworth, szkoleniowiec "Górala". - Na pewno ktoś jeszcze do nas przyjedzie, ale to Roger siedzi przy telefonie. Wybór sparingpartnerów to jego działka - mówi polski pretendent do tytułu federacji WBC w wadze ciężkiej, który będzie miał okazję wywalczyć 10 września.
Niepokonany Białorusin, Sergiej Rabczenko (18-0, 13 KO - na zdjęciu) najprawdopodobniej stanie do walki o wakujący tytuł mistrza Europy wagi junior średniej. Aktualnie posiadaczem pasa EBU jest Czech Lukas Konecny (47-3, 22 KO), ale już wkrótce walczyć on będzie z Sergiejem Dzinzirukiem (37-1, 23 KO) o tytuł mistrza świata WBO i kiedy tak się stanie, tytuł europejski pozostanie bez właściciela.
Rywalem Rabczenki będzie najprawdopodobniej mistrz Wielkiej Brytanii (BBBofC), Prince Arron (21-3-1, 4 KO), lub mistrz Unii Europejskiej (EBU-EU), Francuz Cedric Vitu (32-1, 14 KO).
Przedstawiamy fragment treningu we wrocławskiej Gwardii, w którym udział wziął Mateusz Masternak (23-0, 17 KO). 24-letni pięściarz grupy O'Chikara Gmitruk Team być może wystąpi przed walką Tomasza Adamka z Witalijem Kliczką, która odbędzie się 10 września, albo możliwy jest też wylot do Londynu, gdzie 17 września pasa mistrza Europy bronił będzie Piotr Wilczewski w starciu z Jamesem DeGale'em. Dzisiaj prezentujemy walkę z cieniem w wykoanniu 'Mastera', wkrótce kolejne części treningu.
Grupa promotorska 12Round KP poinformowała, że Rafał Jackiewicz (38-9-1, 19 KO), były mistrz Europy wagi półśredniej, kolejny pojedynek stoczy 8 października w Wielkiej Brytanii. Rywalem "Wojownika" miałby być niepokonany reprezentant gospodarzy, Kell Brook (24-0, 16 KO).
Przypominamy, że byłaby to druga rywalizacja pięściarza promowanego przez Andrzeja Wasilewskiego i Piotra Wernera z Anglikiem. W marcu 2010 roku ubiegłego roku z Brookiem walczył Krzysztof Bienias, pokonany przez Anglika przez TKO w 6. rundzie. Dodajmy, że nieco ponad miesiąc temu Brook gładko wypunktował byłego mistrza świata, Lovemore'a N'dou, zdobywając pas interkontynentalny WBA i wydawało sie, że kolejnym jego krokiem będzie rywalizacja o tytuł mistrza świata.
Były mistrz świata IBF wagi średniej, Arthur Abraham (32-3, 26 KO), oznajmił, że wróci na ring 5 listopada na gali boksu zawodowego w Niemczech. Nie podał przy tym nazwiska swojego najbliższego przeciwnika, jakkolwiek podczas wywiadu udzielonemu jednej ze stacji radiowych z Armenii powiedział, że nadal jest zainteresowany pojedynkiem z mistrzem świata WBA wagi średniej, Felixem Sturmem (36-2-1, 15 KO).
Przypominamy, że po raz ostatni Abraham wystąpił w ringu w maju br., przegrywając jednogłośnie na punkty półfinał turnieju Super Six wagi super średniej z Andre Wardem.
W minioną niedzielę Komitet Wykonawczy Międzynarodowego Stowarzyszenia Boksu (AIBA) otrzymał oficjalny wniosek kazachskiej federacji bokserskiej, w którym zgłosiła ona gotowość organizacji mistrzostwa świata w 2013 roku. Następnie w poniedziałek, po wnikliwym wysłuchaniu wszystkich niuansów organizacyjnych, zarząd AIBA jednogłośnie, zatwierdził, że gospodarzem następnego czempionatu będzie stolica Kazachstanu, Astana.
Przypominamy, że mistrzostwa świata seniorów w boksie odbywają sie co 2 lata. Tegoroczne zawody rozegrane zostaną w dniach od 22 września do 10 października w stolicy Azerbejdżanu, Baku.
24 października w Tajlandii Edgar Sosa (43-6, 26 KO) spróbuje po raz drugi sięgnąć po tytuł mistrza świata federacji WBC. Kiedyś był już championem kategorii junior muszej i aż dziesięć razy skutecznie bronił swojego pasa. Teraz zadanie będzie wyjątkowo trudne, gdyż naprzeciw niego stanie najbardziej utytułowany bokser dywizji muszej, Pongsaklek Wonjongkam (81-3-1, 44 KO). Mimo wszystko obchodzący niedługo 32. urodziny Meksykanin wierzy w swoje umiejętności.
- Pongsaklek jest niezwykle doświadczony, ale to na nim będzie ciążyć presja. Mam zamiar przyjechać na jego podwórko i zabrać mu tytuł. Jestem niezwykle zdeterminowany by osiągnąć ten cel. W wadze muszej czuję się naprawdę mocny fizycznie - powiedział Sosa.
W wysoko położonej miejscowości Bushkill swoje przygotowania do pojedynku z Witalijem Kliczką kontynuuje Tomasz Adamek (44-1, 28 KO). Zapraszamy na wywiad z Polakiem, który za niespełna 40 dni stanie we Wrocławiu do walki życia o pas WBC kategorii ciężkiej.
Paweł Wolak (29-1-1, 19 KO) to twardziel, który nie potrafi długo siedzieć bezczynnie. Ledwo co zeszła mu gigantyczna opuchlizna z oka, którą miał po walce z Delvinem Rodriguezem (25-5-3, 14 KO)), a już wrócił na salę treningową. "Wściekły Byk" przygotowuje się do pojedynku o mistrzowski pas IBF z Corneliusem Bundrage'em (31-4, 18 KO).
- Walka o tytuł prawdopodobnie odbędzie się 3 grudnia w Nowym Jorku - zdradza polski bokser. - Po walce z Rodriguezem byłem na krótkich wakacjach z rodziną. A od tygodnia znowu pracuję na budowie, kładziemy nowe dachy na szkołach. Trenuję też raz dziennie, choć nie mam jeszcze sparingów - dodaje Polak, który długo dochodził do siebie po ostatnim pojedynku.
Ceniony amerykański pięściarz wagi średniej, Ishe Smith (22-5, 10 KO), zapowiedział, że już jesienią chciałby stanąć do walki z niepokonanym Peterem Quillinem (25-0, 19 KO). Wielce prawdopodobne, że Quillin kolejny pojedynek stoczy 15 października na gali boksu zawodowego w Atlantic City, na której walką wieczoru będzie rywalizacja Bernarda Hopkinsa z Chadem Dawsonem.
- Lubię i cenię Quillina, ale jeśli naprawdę chce się sprawdzić z wymagającym rywalem, to myślę, że powinien skrzyżować rękawice z kimś takim jak ja. Chciałbym, aby do naszej walki doszło już jesienią - powiedział Smith.
Informowaliśmy kilka dni temu, że federacja WBC pozbawiła mistrzowskiego pasa w wadze junior półśredniej Timothy Bradleya (27-0, 11 KO), który po zdobyciu tego trofeum w styczniu, dotąd nie przystąpił do obrony i zapowiadał, że na ring powróci dopiero w przyszłym roku. Tymczasem do walki o wakujący tytuł przystąpią 17 września, na gali Mayweather-Ortiz dwa pięściarze gwarantujący znakomite widowisko: trzykrotny mistrz świata Eric Morales (51-7, 35 KO) i skrzywdzony werdyktami w ostatnich walkach z Judah i Alexandrem Argentyńczyk Lucas Martin Matthysse (28-2, 26 KO). Natomiast w sprawie Bradleya głos zabrał prezydent federacji WBC Jose Sulajman.
W liście skierowanym do mediów Sulajman stwierdził, że Bradley to wspaniały pięściarz i duma federacji WBC, ale przepisy muszą być przestrzegane przez każdego, kto jest posiadaczem zielona pasa mistrzowskiego. A przepisy te bardzo precyzyjnie określają obowiązki czempiona - trzy obrony w ciągu roku i okres przerwy między walkami nie dłuższy niż sześć miesięcy. W przypadku złamania tych reguł, mistrz zostaje pozbawiony tytułu i tak właśnie stało się z Bradleyem. Jednak prezydent WBC zapewnił, że federacja nie ograbiła pięściarza z trofeum i drzwi do powrotu na mistrzowski tron pozostawia mu otwarte. Jeśli Bradley wyrazi wolę odzyskania pasa, nowy mistrz WBC będzie zobowiązany zmierzyć się z nim.
Zapraszamy na fragmenty sparingów Dariusza Sęka (12-0-1, 4 KO), który w warszawskim "Action Club" przygotowuje się do walki wieczoru na gali w Częstochowie. W najbliższy piątek rywalem 25-letniego boksera grupy O'Chikara Gmitruk Team będzie o cztery lata starszy Francuz Achille Omang Boya (11-8, 5 KO).
Kiedy 13 sierpnia 2009 roku Międzynarodowy Komitet Olimpijski zatwierdził udział kobiet w Igrzyskach Olimpijskich w Londynie w 2012 roku, mało który z decydentów rozumiał, że decyzja ta wykluczy z udziału w tej imprezie wielu utalentowanych sportowców. W przeciwieństwie do mężczyzn, mimo tego, iż ich ilość zredukowano do 250 (z 11 do 10 kategorii wagowych), w Igrzyskach wystąpić ma tylko drobna część (36) najlepszych na świecie zawodniczek, które rywalizować będą w 3 kategoriach: do 48-51 kg, 56-60 kg i 60-75 kg.
- Znam wiele zdolnych zawodniczek, które zrezygnowały z boksu, bo nie były w stanie dopasować się do tych trzech kategorii wagowych - powiedziała dr Christy Halbert, szefowa boksu kobiet w amerykańskiej federacji boksu amatorskiego. - Dostosowanie się do trzech limitów wagowych jest bardzo trudne. Wiele moich zawodniczek z tego powodu przeszło na zawodowstwo lub nawet porzuciło na zawsze boks. Mam nadzieję, że AIBA będzie walczyć w MKOl o to, by w przyszłości kobiety mogły rywalizować na Igrzyskach także w innych kategoriach wagowych - zakończyła dr Halbert.
W równie trudnej sytuacji jak 19-letnia ubiegłoroczna mistrzyni świata wagi do 69 kg, Andrecia Wasson (na zdjęciu), jest na świecie wiele znakomitych zawodniczek, w tym m.in. Karolina Michalczuk. Amerykanka jednak zamiast rywalizować w roku przedolimpijskim w turniejach każdego dnia walczy o wagę. Jej matka, Kim Fletcher, powiedziała, że czeka ją niebawem spotkanie z długoletnim trenerem Rene Munizem, który ma pomóc jej córce "zrobić" wyższą (75 kg) lub niższą (60 kg) wagę. Wszystko dla Igrzysk Olimpijskich!
- Mam wrażenie, że łatwiej nam będzie zbudować 165 funtów [75 kg - przyp. red.], w której to wadze nie widzę na świecie rywalki, która byłaby w stanie Andreci zagrozić. Mamy jednak bardzo mało czasu, bo za dwa miesiące, rozgrywany będzie wewnątrzamerykański turniej kwalifikacyjny - powiedział Muniz.
23-letni "ciężki" Michael Hunter Jr (na zdjęciu w środku) sprawił niespodziankę, zwyciężając na punkty (19-12) Steve`a Geffrarda w turnieju US Olympic Trials, mającym wyłonić reprezentację USA na turnieje kwalifikacyjne do Igrzysk Olimpijskich w Londynie (w tym oczywiście na zbliżające się mistrzostwa świata w Baku). Zawody zakończą się w najbliższą sobotę.
Hunter jr., dwukrotny amatorski mistrz USA (2007 i 2009), jest synem Mike`a "Bounty" Huntera, czołowego niegdyś amerykańskiego zawodowego pięściarza wagi ciężkiej. Podopieczny Augie Sancheza ma 188 cm wzrostu i przez większość swojej amatorskiej kariery występował w wadze superciężkiej (ważył ok. 100 kg), zadziwiając przy tym świetną szybkością. Dopiero w tym roku zdecydował się na zmianę kategorii i wszystko wskazuje na to, że ten ruch może skutkować dla niego nawet olimpijską nominacją.
Michael w 2006 roku (w wieku 18 lat) w Omaha dotarł do finału wagi superciężkiej turnieju National Golden Gloves. W sumie wygrał tam 5 pojedynków, ulegając dopiero niejednogłośnie na punkty (1-4) doświadczonemu Felixowi Stewartowi. W tym samym roku Amerykanin zdobył zdobył brązowy medal Młodzieżowych Mistrzostw Świata w Agadirze, przegrywając w półfinale z późniejszym zwycięzcą, Cristianem Ciocanem (dzisiaj znanym jako Christian Hammer) z Rumunii. Kilka tygodni później podczas meczu międzypaństwowego Anglia-USA w Londynie, niezasłużenie przegrał z Tysonem Fury. W 2007 roku w Colorado Springs zdobył złoty medal mistrzostw USA, pokonując m.in. Lenroya Thompsona i Mike`a Wilsona. Wspomniany sukces powtórzył w 2009 roku w Denver, bijąc w finale Javiera Torresa.
Na arenie międzynarodowej, w gronie seniorów zadebiutował jako 19-latek. W 2007 roku reprezentował barwy USA podczas mistrzostw świata w Chicago, gdzie po wygraniu 3 walk, w ćwierćfinale przegrał na punkty (15-22) z mocnym Rosjaninem Islamem Timurzijewem. W nagrodę za dobry start pojechał do Pekinu na turniej przedolimpijski, w którym dotarł aż do finału, przegrywając w nim (18-21) z Denisem Sergiejewem z Rosji. W 2008 roku dwukrotnie - bez skutku - próbował zdobyć olimpijski paszport na Igrzyska w Pekinie. Najpierw w Port of Spain (Trynidad i Tobago) w finale turnieju kwalifikacyjnego przegrał (1-9) ze znakomitym Kubańczykiem Roberto Alfonso, a następnie w kwietniu w Gwatemali przegrał w półfinale z Wenezuelczykiem Jose Payaresem (3-10). Ostatnim międzynarodowym startem Huntera był udział w w 2009 roku w MŚ w Mediolanie, gdzie przegrał (1-8) pierwszy pojedynek z Roberto Cammarelle.
Na początku 2011 roku postanowił o zejściu do niższej kategorii wagowej i na sukces nie trzeba było długo czekać. Najpierw w marcu - jeszcze bez specjalnego powodzenia - wystartował w Igrzyskach Panamerykańskich w Cumana, przegrywając na punkty (2-8) z Kolumbijczykiem Deivisem Julio, ale już W kwietniu w Indianapolis wygrał turniej National Golden Gloves, bijąc w finale byłego sparingpartnera Andrzeja Gołoty, Roberta Jekabsona.
W konsekwencji świetnego występu w GG, Michael Hunter jr został zaproszony w czerwcu na obóz przygotowawczy przez samego Władimira Kliczko, trenującego przed pojedynkiem z Davidem Haye, a na początku sierpnia wygrał pierwszy etap walki o miejsce w kadrze olimpijskiej USA.
Niegdyś znany zawodnik, a dziś znany trener - Eddie Mustafa Muhammad, zabrał głos w sprawie Jamesa Toneya (73-6-3, 44 KO), który podobno wziął się w końcu za ostre treningi i znacznie się odchudził. Szkoleniowiec potwierdził krążące opinie na temat byłego mistrza świata wagi średniej, super średniej oraz cruiser.
- Nie można nazwać już Jamesa grubasem, gdyż stracił naprawdę sporo wagi. Wygląda tak, jakby odchudził się o jakieś 40 funtów. Gdy go zobaczyłem, rozpoznałem go tylko z powodu jego wielkiej głowy i faktu, że nadal jest tak samo brzydki - żartował Muhammad.
- Prezentuje się naprawdę dobrze i wygląda na to, że traktuje to poważnie. Taka utrata zbędnych kilogramów to z pewnością dobry ruch z jego strony. Teraz ludzie nie mogą już z niego żartować, za to muszą traktować poważnie. James prezentuje się świetnie - zakończył ten poważany trener.
Były mistrz świata WBO wagi piórkowej, Juan Manuel Lopez (30-1, 27 KO), nie stoczy w tym roku walki rewanżowej z Orlando Salido, (35-11-2, 23 KO), z którym przegrał sensacyjnie przed czasem w kwietniu br. Zdaniem promotora Boba Aruma, walka nie odbędzie się, ponieważ kanały telewizyjne HBO i Showtime mają już w pełni zaplanowane budżety na 2011 rok i nie są w stanie kupić praw do transmisji wspomnianej walki.
Amerykański promotor dodał, że Lopez wystąpi w ringu 1 października, najprawdopodobniej w rodzinnym Portoryko, a nazwisko jego rywala poznamy w najbliższym czasie.
14 lat temu Białorusin Walery Janczi (18-2, 5 KO) zdobywał ligowe punkty w barwach Hetmana Białystok. Amatorską karierę, w której nie zapisał specjalnych sukcesów międzynarodowych zakończył w 2003 roku. W kolejnym roku w dalekiej Hiszpanii został zawodowym pięściarzem i 19 sierpnia, po 7 latach wspinania się w europejskim rankingu stanie po raz drugi przed szansą wywalczenia tytułu mistrza Starego Kontynentu.
34-letni dzisiaj Janczi na gali boksu zawodowego w La Coruna skrzyżuje rękawice z Karimem Guerfim (17-0, 4 KO - na zdjęciu) z Francji, a stawką tej rywalizacji będzie wakujący pas EBU wagi muszej.