Gdy okazało się, że prawdopodobnie nie dojdzie do spotkania z Martinem Roganem, opromieniony ostatnimi sukcesami Tyson Fury (15-0, 10 KO) już zaczyna spekulacje na temat następcy taksówkarza z Belfastu.
Tyson nie ma zamiaru budować rekordu na przeciętnych rywalach i wyraził chęć stoczenia pojedynku z innym angielskim kolosem - Davidem Price'em (11-0, 9 KO), bądź amerykańskim odpowiednikiem ich obu - Deontayem Wilderem (17-0, 17 KO). Jedno jest pewne - z kim by się nie spotkał z tej trójki, na pewno będzie ciekawie...
Mimo problemów mistrza świata WBC w wadze junior ciężkiej Krzysztofa Włodarczyka (45-2-1, 32 KO), o których obszernie informowały ostatnio polskie media, promotorzy innego czempiona, posiadacza pasa WBO Marco Hucka (33-1, 24 KO) nie tracą nadziei, że uda się w najbliższym czasie doprowadzić do pojedynku unifikacyjnego.
Sam Włodarczyk, mimo tego, że niedawno trafił do szpitala po przedawkowaniu antydepresantów, już wznowił treningi i wyraża gotowość do kolejnej walki jesienią tego roku. Do walki jesienią przymierza się także Huck, który ostatnio udanie obronił swój pas w walce Hugo Hernanem Garayem, czyżby więc czekał nas nieoczekiwany zwrot akcji i spisywany przez niektórych na straty "Diablo" odrodził się jak Feniks z popiołów i przystąpił do wielkiego pojedynku w Niemczech? Przekonamy się o tym już niebawem.
Po odniesionym w świetnym stylu zwycięstwie nad Zabem Judah (41-7, 28 KO), 24-letni Brytyjczyk Amir Khan (26-1, 18 KO) już rozgląda się za kolejną ofiarą. Nowy mistrz świata federacji WBA i IBF w wadze junior półśredniej ma szeroki wachlarz możliwości, a chętnych którzy chcą go zdetronizować nie brakuje. Poniżej przedstawiamy listę 10. kandydatów, którzy razem z "Dzieciakiem z Boltonu" zagwarantowaliby kibicom fascynujące ringowe widowisko. Oto i oni.
1. Erik Morales (51-7, 35 KO).
Jeszcze kilka miesięcy temu, kiedy w mediach pojawiały się pierwsze nieśmiałe wzmianki, anonsujące słynnego ‘El Terrible’ jako możliwego kandydata dla Khana, wielu kwitowało je tylko pobłażliwym uśmiechem. Wszystko zmieniło się po wspaniałym pojedynku jaki podstarzały, ale wciąż będący w wysokiej formie Morales, zaserwował kibicom krzyżując rękawice z Argentyńczykiem Marcosem Rene Maidaną. Jeżeli waleczny Meksykanin we wrześniu upora się z Jorge Rodrigo Barriosem, to bardzo możliwe, że w grudniu przetestuje brytyjskiego czempiona.
2. Kell Brook (24-0, 16 KO).
Niewątpliwie ten utalentowany podopieczny prężnie działającej na wyspach grupy promotorskiej ‘Matchroom’, byłby dla Amira nie lada przeszkodą. Chociaż tak naprawdę nikt poważny go jeszcze nie sprawdził, to obserwując w akcji "Special K" można dojść do wniosku, iż poprzeczkę ustawiłby bardzo wysoko. Co ciekawe o możliwym pojedynku tych dwóch "wyspiarzy" wspominał już współwłaściciel Golden Boy Richard Schaeffer, więc kto wie?
3. Breidis Prescott (24-2, 19 KO).
Amir ciągle powtarza, że pewnego dnia dojdzie do tego rewanżu i biorąc pod uwagę zaskakujący wynik ich pierwszego starcia, nikt się nie dziwi, że mu na tym zależy. Ich drugi pojedynek sprzedałoby się znakomicie i niewątpliwie pomógłby samemu Khanowi uwierzyć w siebie jeszcze silniej. Nie trzeba chyba dodawać, że sam Kolumbijczyk jest więcej niż chętny, aby ponownie powtórzyć swój największy jak do tej pory wyczyn w karierze. Dalej więc Amirze, porzuć milionowe zyski i najpierw zmaż plamę na honorze!
W piątek na gali w Mohegun Sun Casino w Uncasville Mariusz Wach (25-0, 13 KO) ciężkim nokautem zakończył prawdopodobnie karierę Kevina McBride'a (35-10-1, 29 KO). "Wiking" zdobył w ten sposób ceniony pas WBC International, natomiast "Kolosa z Clones" wyniesiono z ringu na noszach i trafił na badania do szpitala.
- Kiedy Kevin padł na ring, zrobiło mi się go żal. Ale taki jest boks: albo ty poślesz rywala na dechy, albo on pośle ciebie - opowiada "Super Expressowi" Polak. - Spotkałem się z nim potem na śniadaniu, był już po badaniach w szpitalu. Uśmiechnął się nawet do mnie, choć trochę krzywo, bo po tym ciosie ma trochę przekrzywioną buzię - śmieje się Wach, który liczy na to, że w przyszłym roku dostanie szansę walki o poważny tytuł w wadze ciężkiej. Tymczasem już jesienią czeka go kolejny pojedynek z jak zapowiada jego promotor, wymagającym rywalem.
Były mistrz wagi średniej Kelly Pavlik (37-2, 32 KO) już 6 sierpnia na gali w rodzinnym Youngstown stoczy drugi pojedynek po powrocie na ring, a jego przeciwnikiem będzie Darryl Cunningham (23-2, 10 KO). "Duch" od dłuższego czasu zgłasza gotowość do walki z mistrzem IBF wagi super średniej Lucianem Bute (28-0, 23 KO), który być może odbędzie się pod koniec roku w Kanadzie. Zdaniem Pavlika wygrana nad mistrzem znów przywróciłaby go na sam szczyt.
- Teraz priorytetem jest zdobycie tytułu. Miałem pas, broniłem go przez trzy lata co jest wielkim osiągnięciem, jednak jeszcze nie skończyłem, chcę więcej. Myślę, że wygrana przez nokaut w Kanadzie lub na punkty, co byłoby cudem na obcym terenie, znów przywróci mnie na szczyt. To wielki pięściarz z nazwiskiem, jednak walka nie jest dograna, więc musimy być cierpliwi. Starcie z Bute to najlepsza droga do zdobycia tytułu - powiedział Pavlik.
Alfonso Gomez (24-4-2, 12 KO) kontynuuje swoją ofensywę względem Saula Alvareza (37-0-1, 27 KO), z którym skrzyżuje rękawice 17 września w Los Angeles. Pretendent do pasa WBC kategorii junior średniej obiecuje sprawić mistrzowi lanie, pomimo przewagi fizycznej tego drugiego.
- Zamierzam całkowicie zdominować tę walkę. Dam mu lekcję i pokażę, jak naprawdę boksują Meksykanie. Dla mnie ten pojedynek jest jednym z tych z rodzaju "być albo nie być". W przeszłości dostałem już szansę z Miguelem Cotto, mam już prawie 31 lat i nie będę czekał kolejnych kilku na następną szansę. Muszę to wykorzystać. Nawet jeśli jestem z niższej dywizji i będę ważył trochę mniej, to będę po prostu szybszy od niego. Zresztą kiedy się spotkaliśmy na konferencji to widzieliście, że jesteśmy takich samych rozmiarów, a jedyny powód, dla jakiego on jest mistrzem w wadze junior średniej a nie półśredniej jest taki, iż po prostu w tej wadze łatwiej było o tytuł - powiedział Gomez.
Jak donosi jedna z największych brytyjskich grup promotorskich "Matchroom", cieszący się olbrzymią popularnością na wyspach kolejny turniej Prizefighter odbędzie się 15 września. Dwudziesta już edycja cieszących się wielkim uznaniem wśród kibiców zawodów będzie miała miejsce tradycyjnie już w Londynie, w tamtejszej York Hall.
Tym razem zawodnicy rywalizować będą w kategorii junior średniej, a największą gwiazdą ma być między innymi urodzony w Iranie Mehrdud Takaloo (25-7, 17 KO). Oprócz tego, poza turniejem odbędą się także walki obiecujących prospektów i jednym z nich będzie utalentowany ponoć Londyńczyk, debiutant na zawodowych ringach Ryan Taylor.
Steve Cunningham (24-2, 12 KO) szuka dużych walk i nazwisk w swoim rekordzie. Teraz "USS" poluje na Antonio Tarvera (29-6, 20 KO), który nieoczekiwanie uporał się z Danny Greenem. Mistrz świata federacji IBF kategorii cruiser "zaprosił Tarvera do tańca" na koniec roku, lecz ten ma inne plany. Najpierw chce zrewanżować się za porażkę Bernardowi Hopkinsowi, by potem zaatakować pas WBC wagi ciężkiej i - póki co, Witalija Kliczkę.
- Tarver najpierw chce rewanżu z Hopkinsem, potem Witalija... to naprawdę gnojek. Jeśli znani zawodnicy nie chcą z kimś walczyć, to jak ten ktoś może być kimś znanym? Ci kolesie tylko gadają, a gdy już przyjdzie do walki, to gadają jeszcze więcej. Zaproponowałem Tarverowi taką opcję, że zwycięzca bierze całą pulę, natomiast przegrany zostaje z pustymi rękoma. Lepszy byłby uważany za lidera tej dywizji - powiedział Cunningham.
Po pokonaniu przed czasem Zaba Judaha (41-7, 28 KO) w starciu unifikacyjnym wagi junior półśredniej Amir Khan (26-1, 18 KO) coraz częściej mówi o chęci stoczenia pojedynku z Floydem Mayweatherem Jr (41-0, 25 KO). "King Khan" wie, że przed nim jeszcze dużo pracy i zanim dojdzie do wielkiego starcia z "Pięknisiem" chce nabrać doświadczenia i poprawić swoje błędy wraz ze swoim szkoleniowcem Freddie Roachem.
- Jeszcze wiele pracy przed nami, bo nadal popełniam błędy. Usiądę z Freddie'em i przeanalizujemy taśmy z moich ostatnich walk i zobaczymy nad czym najbardziej musimy pracować. Kiedy przyjdzie mi walczyć z Mayweatherem muszę być pewny, że wygram i nie popełniam błędów, muszę też nabrać doświadczenia. Nie twierdzę, że nie jestem na tym samym poziomie co on. Chcę po prostu być gotowy w 100 procentach i być pewnym, że gdy wejdę do ringu to wygram. Na tą chwilę daję nam równe szanse na wygraną - oznajmił Khan.
Sergio Martinez (47-2-2, 26 KO) poniósł dotąd tylko dwie porażki, z czego za jedną z nich wziął już rewanż, kiedy znokautował Paula Williamsa w drugiej rundzie. Teraz z obozu Argentyńczyka dochodzą głosy, że on chętnie spotkałby się również ze swoim drugim pogromcą - Antonio Margarito (38-7, 27 KO). Warunek jest jeden - "Tony" musi w pierwszą sobotę grudnia pokonać Miguela Cotto. Jeśli to zostanie spełnione, wówczas blisko jedenaście lat po pierwszej walce, Martinez i Margarito spotkają się na wiosnę 2012 roku.
- Chcielibyśmy się spotkać z lepszym z tej dwójki, ale porażka z Margarito ciągle boli Sergio i byłoby świetnie, gdyby on się uporał z Cotto - przyznał szkoleniowiec Martineza, Pablo Sarmiento.
Przedstawiamy wywiad z Mateuszem Masternakiem (23-0, 17 KO), z którym rozmawialiśmy trzy dni temu w sali treningowej wrocławskiej Gwardii. 24-letniego pięściarza grupy O'Chikara Gmitruk Team zapytaliśmy o możliwości najbliższych pojedynków. W grę wchodzi kilka opcji, między innymi występ przed walką Tomasza Adamka z Witalijem Kliczką, która odbędzie się 10 września. Możliwy jest też wylot do Londynu, gdzie 17 września pasa mistrza Europy bronił będzie Piotr Wilczewski w starciu z Jamesem DeGale'em.
21. zawodowy pojedynek Andrzeja Fonfary (18-2, 9 KO) odbędzie się 23 września w Chicago. Występujący w kategorii półciężkiej Polak zaprezentuje się kibicom w dobrze znanej sobie hali UIC Pavilion. Rywal 23-letniego boksera nie jest jeszcze znany.
Po raz ostatni na ring Fonfara wychodził w maju właśnie w UIC Pavilion, kiedy to wygrał przez nokaut w 7. rundzie z Anthonym Russelem i zdobył tytuł WBO NABO. Miesiąc wcześniej urodzony w Warszawie pięściarz wystąpił na gali Adamek-McBride w Newark, gdzie w 4. odsłonie znokautował Raya Smitha. Szkoleniowcem Fonfary jest Sam Colonna, polskim kibicom znany przede wszystkim jako wieloletni trener Andrzeja Gołoty.
Niemal ćwierć wieku temu, 1 sierpnia 1987 roku, na ringu w hotelu Hilton w Las Vegas doszło do unifikacyjnej walki o mistrzostwo świata wagi ciężkiej, pomiędzy objawieniem królewskiej kategorii, najmłodszym mistrzem w historii, posiadaczem pasów WBC i WBA Mike'em Tysonem i czempionem IBF Tony Tuckerem. "Zelazny Mike" opromieniony błyskawicznymi zwycięstwami przez nokaut, występował w roli zdecydowanego faworyta i potwierdzenie tego znalazło się w ringu, lecz Tucker nie sprzedał tanio skóry i okazał się czwartym pięściarzem, który wytrzymał z "Bestią" pełen dystans, przegrywając na punkty. Była to jego pierwsza porażka w karierze. Na jego korzyść należy także zapisać fakt, że od czwartej rundy boksował ze złamaną prawą ręką, a mimo tego podyktował rywalowi twarde warunki w ringu. Walka z Tysonem była dla Tuckera pierwszą obroną jego pasa, który jako wakujący zdobył dwa miesiące wcześniej w pojedynku z... Jamesem "Busterem" Douglasem, poźniejszym pogromcą Tysona. W latach 90. ubiegłego stulecia Tucker jeszcze trzykrotnie bez powodzenia atakował mistrzowski tron w wadze ciężkiej, ale zawsze gwarantował walkę na wysokim poziomie. Dziś z okazji rocznicy przypominamy unifikacyjny pojedynek sprzed 24 lat.
Data 1 sierpnia to specjalny dzień w historii BOKSER.ORG. Dokładnie sześć lat temu stworzyłem pierwszego bloga, który miał być odpowiedzią na brak rzetelnych i świeżych informacji ze świata boksu. Pierwszy wpis wyglądał tak:
Były mistrz świata w pięciu wagach najważniejszych organizacji (wliczając organizację IBO mistrz w sześciu kategoriach wagowych) - Thomas Hearns - powrócił po ponad pięciu latach na ring zawodowy. W nocy z soboty na niedzielę czasu polskiego, wygrał przez techniczny nokaut w 8 rundzie. Jego przeciwnik - John Long - nie wyszedł do 9 rundy, co było równoznaczne z 60-tym zwycięstwem byłego wielkiego mistrza. Obecny bilans Hearnsa wynosi 60 zwycięstw (47 KO), 5 porażek i 1 remis. Zaraz po zwycięstwie legendarny już zawodnik ogłosił, że zamierza zbić jeszcze trochę wagi i bić się nastepnym razem w wadze półciężkiej (tym razem bił się w crusier). Liczy że po paru zwycięstwach dostanie jeszcze raz szansę walki o jakiś znaczący tytuł. Mierzy chyba jednak zbyt wysoko, bo czas biegnie nieublagalnie i Thomas Hearns ma już ... 46 lat.
Długo prowadziłem go sam, lecz z czasem z pomocą przyszedł "Mirkiewicz". Po jakimś czasie strona z typowego bloga przekształciła się w witrynę typowo newsową, a redakcję zasiliły tak znane dziś postacie jak Jarosław Drozd, Mariusz Serafin czy Michał Koper.
BOKSER.ORG rosło w siłę. Zaczęliśmy regularnie bywać na wszystkich najważniejszych wydarzeniach w Polsce, a z czasem również Europie. Uczyliśmy się na własnych błędach, a także rzetelności dziennikarskiej i niezależności, co czasem również bywa trudne. Miejmy nadzieję, że za kolejne sześć lat będziemy jeszcze lepsi, czego życzymy sobie, ale przede wszystkim Wam, bo to właśnie dla Was pracujemy.
Kreowany na przyszłą gwiazdę zawodowych ringów Saul Alvarez (37-0-1, 27 KO) drugą obronę pasa WBC kategorii junior średniej stoczy 17 września w Staples Center w Los Angeles. Jego przeciwnikiem będzie 30-letni były pretendent do tytułu mistrza świata Anfonso Gomez (23-4-2, 12 KO) pochodzący z Meksyku. Do 19 sierpnia obozy niepokonanego Vanesa Martirosyana (30-0, 19 KO) oraz powracającego po przerwie Alfredo Anglulo (19-1, 16 KO) muszą dojść do porozumienia w sprawie organizacji ostatecznego eliminatora, który wyłoni obowiązkowego pretendenta dla Alvareza. "Canelo" póki co nie zaprząta sobie głowy eliminatorem i chce zwyciężyć w najbliższej walce.
- Obaj są wielkimi wojownikami i każdy z nich zasługuje na walkę o pas mistrza świata. Doceniam umiejętności jednego i drugiego, ale nie ma znaczenia, z którym się zmierzę - jestem gotowy na każdego. Czy będzie to Angulo, Martirosyan czy ktokolwiek. Teraz skupiam się na Gomezie, później będę myślał o kolejnych walkach - oznajmił Alvarez.
W nocy z piątku na sobotę polskiego czasu, Mariusz Wach (25-0, 13 KO) w efektowny sposób znokautował Kevina McBride'a (35-10-1, 29 KO) w walce, która odbyla sie Mohegun Sun Casino w Connecticut.
20-letni Kamil Łaszczyk (3-0, 3 KO) w pierwszej połowie sierpnia planuje powrót do USA, gdzi ebędzie kontynuował swoją bokserską karierą w barwach Global Boxing Promotions. Były pięściarz Gwardii Wrocław przebywa w Polsce od kwietnia, gdzie przez niespełna dwa miesiące trenuje po okiem szkoleniowców Mariusza Cieślaka i Grzegorza Strugały.
Miłośnicy adreanliny i akcji w ringu od lat znajdują na antenie Sportklubu interesujące i specjalnie wyselekcjonowane pojedynki. Nasza stacja nie spoczęła jednak na laurach i wprowadziła właśnie kolejną emocjonująca nowość dla kibiców sportów walki: uznaną na świecie za prawdziwy hit serię „101 Najwspanialszych Nokautów”. Pośród prezentowanych na antenie pojedynków pokażemy najbrutalniejsze i najbardziej efektowne nokauty w historii. W roli głównej wystąpią światowej sławy pięściarze i prawdziwe legendy zawodowych ringów.
W piewszym odcinku przedstawimy cztery kandydujące do najbrutalnieszych walki. W pierwszej z nich mistrz świata WBC wagi super-piórkowej Azumah Nelson w londyńskiej Royal Albert Hall zmierzył się z ulubieńcem miejscowych fanów, byłym mistrzem Europy: Jimem McDonnellem. Urodzony w Akrze Nelson w czasie swojej wspaniałej kariery zdobywał pasy mistrzowskie w dwóch kategoriach wagowych i siał postrach na ringach na całym świecie. Pierwszą swoją wielką walkę stoczył w zaledwie 14-tym zawodowym pojedynku i po pełnej nokdaunów i brutalnych ciosów wojnie niespodziewanie pokonał słynnego Salvadora Sancheza w nowojorskiej Madison Square Garden. Pięściarz z Meksyku nie był jedyna ofiarą punchera z Ghany: do końca kariery posłał on na deski 28 z 39 swoich rywali, a wśród nich byli tacy zawodnicy jak Lupe Suarez, Mario Martinez i legendarny na antypodach Jeff Fenech. Do pojedynku z Nelsonem McDonnell przygotował się jednak należycie: już jako 22-latek zdobył amatorskie mistrzostwo Anglii, a jako zawodowiec poza lokalnymi pasami udało mu się w dobrym stylu zdobyć i obronić pas mistrza Europy. Obie te walki zjednały mu brytyjskich kibiców, a dzięki wielkiemu zainteresowaniu odbyły się na stadionie Wembley. Pojedynek mistrza świata z pretendentem z Wielkiej Brytanii przeszedł do historii jako jeden z najbrutalniejszych w drugiej połowie 1989 roku, a pokonany musiał wktótce zawiesić rękawice na kołku.