W mediach pojawiła się wypowiedź jednego z czołowych polskich pięściarzy Damiana Jonaka (30-0-1, 20 KO), który wyraził wolę stoczenia walki rewanżowej z Mariuszem Cendrowskim (21-3-2, 8 KO) podczas gali na wrocławskim stadionie 10 września. Wiele wskazuje na to, że Cendrowskiego zobaczymy w jednej z walk poprzedzających pojedynek Tomasza Adamka z Witalijem Kliczko, a jego przeciwnik nie jest jeszcze znany. Z Jonakiem pięściarz z Wrocławia skrzyżował rękawice prawie dwa lata temu w łodzkiej Atlas Arenie, podczas gali Adamek-Gołota. Wtedy po ośmiu zaciętych rundach ogłoszono remis, choć w opinii wielu obserwatorów Cendrowski tamten pojedynek wygrał, walcząc zresztą od drugiej rundy ze złamaną ręką. Wrocławski pięściarz w rozmowie z BOKSER.ORG skomentował zainteresowanie rewanżem ze strony swojego rywala.
- Mogę dać Jonakowi rewanż w każdej chwili, ale nie widzę powodów, dla których miałbym się zgodzić na proponowane przez niego warunki. Dwa lata temu walczyliśmy w kategorii junior średniej, teraz jednak nie zamierzam już zbijać wagi i schodzić poniżej limitu średniej. Ponadto rewanż potrzebny jest przede wszystkim Damianowi, który chce zmazać plamę za tamten kiepski występ z de facto jednorękim przeciwnikiem, jakim dla niego byłem. Mi taki rewanż niewiele daje, dlatego nie zgodzę się na żadne dyktowanie warunków oraz występ za jakieś symboliczne wynagrodzenie. Mogłaby to być walka o mistrzostwo Polski w wadze średniej, może jako pojedynek wieczoru na jakiejś gali, niekoniecznie we Wrocławiu. Właściwie gdyby nie kibice, w ogóle bym się tym nie interesował, ale boksuję przecież właśnie dla fanów, a im taka rewanżowa walka z pewnością przypadłaby do gustu. Dlatego gotów jestem do rozmów z obozem Jonaka, ale z pewnością nie z pozycji petenta - stwierdził Cendrowski.
Mistrz świata federacji WBA w kategorii średniej Felix Sturm (36-2-1, 15 KO) zdradził, że kontrakt na rewanżową potyczkę z Matthew Macklinem (28-3, 19 KO) przedstawił rywalowi już trzy dni po ich pierwszym pojedynku. 32-letni Niemiec poinformował, że wciąż nie otrzymał odpowiedzi od przedstawicieli pięściarza z Wielkiej Brytanii.
Do walki Sturma z Macklinem doszło pod koniec czerwca w Kolonii. Niejednogłośnie na punkty pojedynek rozstrzygnął na swoją korzyść obrońca tytułu. 29-letni Macklin był wyraźnie niepocieszony, zażądał od przeciwnika rewanżu i uzyskał zgodę.
- Przedstawiliśmy im kontrakt przewidujący dużo lepsze warunki, jednak do tej pory nie otrzymaliśmy odpowiedzi i bardzo dziwi nas fakt, że obóz Macklina zastanawia się już tyle czasu. Matthew bardzo chciał rewanżu jeszcze zanim zeszliśmy z ringu i dostał moje słowo. Wszystko wskazywało na to, że umowę mógłby podpisać jeszcze tego samego wieczoru - opowiada Sturm.
Podopieczny trenera Fritza Sdunka postawił tezę, że Macklin może unikać walki rewanżowej z powodu małej wiary w zwycięstwo. - Matthew i jego ludzie mogli uświadomić sobie, że obierając tę samą taktykę po raz drugi nie osiągną sukcesu - twierdzi niemiecki pięściarz i zaznacza, że jeśli Brytyjczyk nie zechce skrzyżować z nim rękawic po raz drugi, to ze znalezieniem rywala nie będzie miał problemu.
Efektowne zakończenie miała walka wieczoru w Las Vegas, gdzie 27-letni Beibut Szumenow (12-1, 8 KO) pokonał przez techniczny nokaut Danny'ego Santiago (31-5, 19 KO) i po raz trzeci obronił tytuły mistrzowskie federacji WBA oraz IBA w kategorii półciężkiej. Zamieszczamy video z ostatniej, dziewiątej rundy pojedynku.

W pojedynku wieczoru gali w Uncasville Mariusz Wach (25-0, 13 KO) odniósł 25. zwycięstwo w zawodowej karierze i pokonał przez ciężki nokaut w 4. rundzie Kevina McBride'a (35-10-1, 29 KO). 31-letni Polak zdobył tytuł WBC International w kategorii ciężkiej.
Niespełna 35-letni rosyjski pięściarz wagi ciężkiej, aktualnie mieszkający w Mińsku i reprezentujący barwy grupy K2 Promotions, Aleksander Ustinow (23-0, 18 KO), poinformował, że wystąpi 10 września we Wrocławiu na gali boksu zawodowego, którego głównym wydarzeniem będzie walka Tomasza Adamka z Witalijem Kliczko o tytuł mistrza świata WBC wagi ciężkiej.
Zanim to nastąpi, dzisiaj na gali boksu zawodowego w ukraińskiej Odessie, gdzie walką wieczoru będzie rywalizacja Zaurbeka Bajsangurowa z Mike`em Mirandą o czasowy (interim) pas WBO wagi junior średniej, zmierzy się z Uzbekiem Akmalem Aslanowem (11-4-1, 7 KO).
Bardzo ciężkim nokautem zakończył się przed chwilą pojedynek drugiego naszego reprezentanta w wadze ciężkiej. W konfrontacji dwóch kolosów lepszy okazał się Mariusz Wach (25-0, 13 KO), który potężnym prawym odciął od prądu Kevina McBride'a (35-10-1, 29 KO) w połowie czwartej odsłony.
Od początku przewagę zyskał bardziej ruchliwy Mariusz, jednak w pierwszej i drugiej rundzie Irlandczyk starał się groźnie odpowiadać swoimi obszernymi sierpami. W końcówce trzeciego starcia Polak podkręcił jeszcze bardziej tempo i ulokował kilka mocnym prawych prostych na głowie coraz bardziej zmęczonego rywala. Było to jednak tylko preludium przed tym, co nastąpiło w czwartej rundzie. Wach złapał przeciwnika przy linach, trafił mocnym prawym i po odchyleniu poprawił morderczym prawym krzyżowym, który doszedł idealnie do celu - szczęki Kevina. Ten padł bezwładnie na matę ringu, gdzie pozostał jeszcze kilka minut.
Ciężki nokaut, ale i najefektowniejsze zwycięstwo naszego "Wikinga", który tym samym zdobył wakujący, międzynarodowy pas federacji WBC.
Legendarny trener Andrzej Gmitruk zabrał głos w sprawie Mateusza Masternaka (23-0, 17 KO) i pojawiających się ostatnio wokół niego plotek. Zapraszamy na wywiad.
- Coraz częściej pojawiają się informacje, że Mateusz Masternak swoją najbliższą walkę może stoczyć na wrześniowej gali we Wrocławiu. Czy to prawda?
Andrzej Gmitruk: Tak, od jakiegoś czasu prowadziliśmy rozmowy na temat udziału Mateusza w tym wielkim wydarzeniu i przedwczoraj sprawa została dograna. Jesteśmy bardzo zadowoleni, że Mateusz będzie mógł stoczyć pojedynek na tej gali i chciałbym w tym miejscu podziękować za to Kathy Duvie i Ziggy'emu Rozalskiemu.
- Czy już wiadomo, kto będzie jego przeciwnikiem?
AG: Jeszcze nie. Na to potrzeba jeszcze trochę czasu. Od czerwca prowadziliśmy rozmowy z TomemLoeflerem na temat walki z Olą Afolabim, jednak ostatnio nam odpisano, że Afolabi będzie konfrontował się z innym niepokonanym polskim pięściarzem. Kathy Duva poinformowała nas o budżecie i zdajemy sobie sprawę, ze może być ciężko o klasowego rywala. Zaakceptowaliśmy tę sytuację i z naszej strony postaramy się zrobić wszystko, aby przeciwnik był jak najlepszy.
- Czy temat walki Masternak - Włodarczyk został już zamknięty?
AG: Chyba tak. Były konkretne propozycje od organizatora, jednak do konsensusu nie doszło. Szkoda, bo byłby to ciekawy pojedynek.
W siermiężnych warunkach, w przeciekającej podczas deszczowego lata hali, polscy pięściarze z kadry narodowej odbywają zgrupowanie w Limanowej, będące przygotowaniem przed mistrzostwami świata w Azerbejdżanie, które odbędą się za dwa miesiące. Tegoroczne mistrzostwa będą miały podwójne znaczenie, gdyż ćwierćfinaliści tej imprezy zdobędą kwalifikację na Igrzyska Olimpijskie w Londynie.
Nowy trener polskiej reprezentacji Wiesław Rudkowski uważa, że szczytem naszych oczekiwań może być uzyskanie kwalifikacji olimpijskiej przez trzech jego podopiecznych. W takim przypadku według Rudkowskiego realne byłoby zdobycie jednego medalu w Londynie. Drugą okazją do uzyskania kwalifikacji będzie turniej w Turcji, w kwietniu przyszłego roku.
W Limanowej trenuje obecnie większość z powołanych do kadry pięściarzy, z których Rudkowski wybierze dziesięciu do wyjazdu na mistrzostwa świata. Zawodnicy pracują głównie nad przygotowaniem kondycyjnym i techniką, natomiast na kolejnym zgrupowaniu pod koniec sierpnia w Świdnicy będą odbywali sparingi. Trener reprezentacji nie zraża się ciężkimi warunkami, które według niego rekompensują piękne widoki okolicy. Cóż, warunki w jakich przyszło trenować naszym pięściarzom przed mistrzostwami świata stanowią doskonałą metaforę sytuacji, w jakiej znajduje się boks amatorski w Polsce...
Kevin McBride (35-10-1, 29 KO) zasłynął z tego, że zakończył karierę wielkiego Mike'a Tysona. Wczorajszego wieczoru w Mohegun Sun Casino tym razem to jego kariera chyba dobiegła końca. "Polski Olbrzym" zwany od niedawna "Wikingiem" Mariusz Wach (25-0, 13 KO) nokautując ciężko w czwartej rundzie "Kolosa z Clones" wysłał go nie tylko na deski ringu w Uncasville, ale zapewne także na bokserską emeryturę, na którą już raz wybrał się po porażce z Andrzejem Gołotą w 2007 roku, jednak na swoje nieszczęście powrócił po trzech latach. Opłaciło się to Irlandczykowi chyba tylko finansowo, gdyż od czasu wznowienia kariery niemal dokładnie rok temu, zostawił w ringu bardzo dużo zdrowia.
McBride po prawym Wacha padł jak ścięte drzewo i mimo pomocy medycznej nie był w stanie o własnych siłach zejść z ringu. Został na noszach zabrany do karetki i przewieziony do miejscowego szpitala na badania, konieczne w przypadku tak ciężkiego nokautu. Należy wątpić aby ten rozbity m.in. w walkach z trzema Polakami (Gołota, Adamek, Wach) pięściarz wrócił jeszcze do aktywnego uprawiania boksu.
Szefowie federacji World Boxing Council postanowili wyjaśnić skomplikowaną sytuację w wadze średniej. Od początku czerwca mistrzowski tytuł należy do Julio Cesara Chaveza Jr. (43-0-1, 30 KO), syn meksykańskiej legendy boksu nie jest jednak jedynym championem tej organizacji w dywizji do 160 funtów. Bardzo prestiżowy diamentowy pas WBC posiada Sergio Gabriel Martinez (47-2-2, 26 KO), z którym młody Chavez będzie musiał się spotkać w pierwszym kwartale 2012 roku.
Prawa obowiązkowego pretendenta zostały przyznane rodakowi Julia - Marco Antonio Rubio (51-5-1, 44 KO). 'El Veneno' swoją szansę od zwycięzcy walki Chavez-Martinez musi dostać w ciągu roku od ostatniej obowiązkowej obrony tytułu, więc do 4 czerwca 2012 roku Rubio z całą pewnością zaboksuje o pas. Naturalnie wszystko może się zmienić w przypadku porażki jednego z wymienionych wyżej pięściarzy. 25-letni Junior ma już praktycznie zaplanowane trzy najbliższe obrony tytułu (kolejno: 24 września, 19 listopada oraz w pierwszym kwartale 2012), Martinez 1 października zmierzy się z niepokonanym Darrenem Barkerem, a Rubio nie zwykł czekać bezczynnie i na pewno też stoczy co najmniej dwie walki przed obiecanym pojedynkiem o mistrzowski pas.
Znów bardzo krótko trwała walka powracającego do boksu Artura Szpilki (7-0, 5 KO). Polak w niespełna dwie minuty zastopował przed momentem Davida Williamsa (6-5-1, 2 KO).
"Szpila" już w 80. sekundzie podczas wymiany zahaczył rywala krótkim lewym sierpowym w okolice skroni i posłał go na deski po raz pierwszy. Williams powstał na osiem, ale Artur po chwili zranił go bezpośrednim lewym prostym, poprawił hakiem po dole i znów lewym sierpowym przewrócił Amerykanina. Sędzia już bez zbędnego liczenia przerwał pojedynek, ogłaszając wygraną Szpilki w pierwszej rundzie.
Ludzie mawiają, że po każdym wielkim sukcesie przychodzi porażka. Jest to powiastka szczególnie prawdziwa w odniesieniu do trzykrotnego amatorskiego mistrza świata w boksie, Serafima Todorowa. "Sarafa", jak nazywają go przyjaciele, od lat ma problemy by wykarmić swoją czteroosobową rodzinę. Były wspaniały pięściarz z żalem mówi o tym, że mało interesuje ludzi w Bułgarii, z tamtejszą bokserską federacją włącznie. Jego zdaniem mało kto ze środowiska interesuje się tym jak Serafim żyje i ...czy jeszcze żyje. Wicemistrz olimpijski z Atlanty (1996), gdzie jako ostatni pięściarz na świecie pokonał słynnego Floyda Mayweathera jr., nie przepada za tym by rozprawiać o swoim nieszczęściu. Trudno go też poznać, nie tylko dlatego, że dawno zgolił charakterystyczne wąsy.
- Jak doszło do tego, że znalazłeś się w tak trudnym położeniu?
ST: Od lat chodzę od drzwi do drzwi w poszukiwaniu pracy. Byłem także w Bułgarskiej Federacji Boksu, ale nikt się mną tam nie zainteresował. Żyję z olimpijskiej emerytury, którą wypłaca mi państwo, ale to za mało, by wyżywić siebie i rodzinę.
- Dlaczego działacze, dla których zawsze byłeś wielką gwiazdą, teraz - nagle - przestali Cię potrzebować?
ST: Nie mam pojęcia. Mentalność, korupcja... Wiesz jak się takie sprawy mają w Bułgarii...
- Nie dorobiłeś się żadnego majątku jako pięściarz?
ST: Za tytuł mistrza Europy płacili mi 2 000 dolarów, a za złoto na mistrzostwach świata dostawałem po 5 000 "zielonych". Kiedy po raz trzeci zostałem mistrzem świata w Berlinie (1995), w federacji wybuchł wielki skandal finansowy. Obiecali mi wtedy 10 000 dolarów...
- Miałeś jakieś ciekawe oferty z zagranicy?
ST: Federacja wie jak wiele miałem propozycji z całego świata. Byłem postacią zjawiskową w amatorskim boksie. Robili pode mnie podchody najsłynniejsi menedżerowie z USA, Australii i Niemiec. Wciąż nie mogę zrozumieć dlaczego nie wyjechałem za granicę? Może dlatego, że jestem patriotą? Teraz żałuję, że tak wiele lat i zdrowia oddałem boksowi.
W stolicy Kazachstanu, Astanie, zakończyły się 8. Mistrzostwa Świata Juniorów (dawniej kadetów) w boksie. Najwięcej złotych medali przypadło w udziale ekipie Rosji, która przysłała skład zupełnie zmieniony w stosunku do tego, jaki widzieliśmy podczas Mistrzostw Europy w Keszthely. Pięściarze z rosyjscy zdobyli w sumie 4 złote medale, z których najcenniejszym był krążek Tamerlana Magamedowa (63 kg), który pokonał wysoko na punkty (17-4) mistrza Starego Kontynentu, Isaaca McLeoda z Anglii. Po dwa złote medale zdobyli młodzi pięściarze z Australii i Uzbekistanu, a po jednym złocie przypadło zawodnikom z Anglii, Filipin, Kazachstanu, Tadżykistanu i Ukrainy.
Na wysokie oceny indywidualne - poza Magamedowem - zasłużyli Pat McCormack (50 kg) z Anglii, który najpierw w półfinale zwyciężył Ukraińca Wiktora Pietrowa a w finale rozprawił się z Hindusem Naveenem Kumarem. Błyskawicznie swój pojedynek zakończył inny młody Rosjanin, Aleksandr Agafonow (66 kg kg), który w 1. rundzie znokautował Turka Osmana Aydina. Swoje wielkie chwile przeżywał także przedstawiany przez nas 16-letni Jai Opetaia (80 kg), kuzyn słynnego australijskiego piłkarza Tima Cahilla, który w czasie przygotowań do mistrzostw sparował z samym Danny Greenem. W półfinale Jai pokonał faworyzowanego Rosjanina Rusłana Jurchenkę a w finale okazał się lepszy od wielkiej nadziei niemieckiego boksu, Melvina Perry.
W rozwinięciu wyniki walk finałowych
Paweł Wolak (29-1-1, 19 KO) rzucił wyzwanie Corneliusowi Bundrage'owi (31-4, 18 KO), mistrzowi świata federacji IBF w kategorii junior średniej. 29-letni pięściarz pochodzący z Dębicy kolejny pojedynek ma stoczyć 3 grudnia w Nowym Jorku i właśnie ten termin proponuje Amerykaninowi.
- Mam nadzieję, że Bundrage nie przemieni się nagle w kotka i znajdzie w sobie dostatecznie dużo odwagi, aby wyjśc ze mną do ringu i postawić na szalę swój tytuł. Cornelius często mówi o tym, że wszyscy go unikają i obawiają się. Oto jestem. Mam ustaloną datę kolejnej walki na 3 grudnia. Skorzystajmy z tej okazji - przekonuje Wolak, który po raz ostatni wychodził na ring dwa tygodnie temu. W nowojorskiej Roseland Ballroom "Wściekły Byk" po emocjonujących 10 rundach zremisował z Delvinem Rodriguezem.
38-letni Bundrage obronę tytułu IBF stoczył w czerwu, kiedy to pokonał na punkty swojego rodaka Sechew Powella. Od tamtego czasu "K9" nie zdołał jeszcze osiągnąć porozumienia z żadną stacją telewizyjną odnośnie kolejnego pojedynku. Ta sytuacja może działać na korzyść Wolaka, w rankingu IBF zajmującego 9. lokatę.
Grudniowa walka polskiego boksera w słynnej hali Madison Square Garden odbędzie się na wielkiej gali grupy Top Rank, której głównym wydarzeniem będzie rewanżowe starcie Miguela Cotto i Antonio Margarito o należący do tego pierwszego tytuł federacji WBA w wadze junior średniej. Planowany jest również występ Nonito Donaire'a, mistrza świata organizacji WBC i WBO w wadze koguciej.
W walce wieczoru na gali w Cosmopolitan of Las Vegas Lamont Peterson (29-1-1, 15 KO) zastopował Victora Manuela Cayo (26-2, 18 KO) w ostatniej, dwunastej rundzie. Tym samym 'Havoc' nabył prawa obowiązkowego pretendenta do tytułu IBF w wadze junior półśredniej i niewykluczone, że przed końcem roku zmierzy się z championem - Amirem Khanem (26-1, 18 KO).
Amerykanin rozpoczął bardzo dobrze i już w pierwszej rundzie posłał przeciwnika na deski po kombinacji lewy-prawy. Doświadczony sędzia ringowy Kenny Bayless nie liczył jednak Dominikańczyka, bo drugi cios trafił Victora w tył głowy. Cayo podkręcił tempo w kolejnych trzech odsłonach, jednak Peterson dobrze się bronił i wspaniale kontrował. 'Mermelada' zadawał więcej ciosów, jednak silniejszy fizycznie 'Havoc' bił celniej i częściej trafiał.
Walka była bardzo zacięta, choć przewagę wypracował sobie Peterson. Cayo zaczął słabnąć dopiero w okolicach dziewiątej rundy. Przed jedenastą rundą narożnik Amerykanina radził swemu zawodnikowi przypieczętować zwycięstwo i nie dopuścić, by Cayo 'ukradł' ostatnie dwa starcia. Peterson wykonał zadanie i pewnie wygrał jedenastą odsłonę, a w dwunastej szybko naruszył przeciwnika i bardzo wyraźnie szukał nokautu. Rozbity Dominikańczyk przyjął całe mnóstwo mocnych uderzeń na korpus i gdy 'Havoc' poprawił prawym overhandem, Cayo padł w końcu na deski. Klęcząc starał się jeszcze tłumaczyć sędziemu ringowemu, że ostatni cios nie był zadany prawidłowo, lecz Bayless uznał, że 'Mermelada' ma już dość i postanowił przerwać walkę, choć do ostatniego gongu zostało zaledwie kilkanaście sekund.
Na gali w Cosmopolitan of Las Vegas Yordanis Despaigne (9-1, 4 KO) pokonał przed czasem dwukrotnego pretendenta do tytułu mistrza świata - Edisona Mirandę (34-6, 29 KO). Pojedynek zakończył się po 45 sekundach piątej rundy, kiedy sędzia ringowy Vic Draculich przerwał walkę i ogłosił zwycięstwo Kubańczyka przez dyskwalifikację.
Despaigne dobrze rozpoczął i wyraźnie wygrał dwie pierwsze odsłony. Po gongu kończącym drugą odsłonę Miranda stracił punkt za cios poniżej pasa, choć powtórka wykazała, że Kolumbijczyk uderzył prawidłowo. W trzeciej odsłonie sędzia ringowy zabiera 'Panterze' kolejny punkt, tym razem po widocznym faulu i ciosie zadanym zdecydowanie za nisko. Rozdrażniony Miranda zaczyna boksować lepiej i spycha kubańskiego przeciwnika do głębokiej defensywy.
W czwartym starciu Despaigne zranił rywala serią ciosów z prawej ręki, lecz Kolumbijczyk, ku zdziwieniu kibiców i samego Yordanisa, opuścił gardę i polegając na swym refleksie wystawił się na następną serię, przyjął kolejnych kilka mocnych uderzeń, po czym sam rzucił się do szaleńczego ataku. Odsłonę można zapisać na konto Despaigne, lecz swoim nietypowym zagraniem Miranda mocno wytrącił z równowagi wyraźnie prowadzącego rywala.
Na początku piątej rundy Miranda znów zdecydowanie zaatakował Kubańczyka i wydawać się mogło, że powoli odwracają się losy walki, lecz Despaigne ściągnął do dołu głowę 'Pantery', przez co jeden z ciosów Edisona znów uderzył nieco za nisko. Sędzia wkroczył natychmiast i przerwał walkę, co spotkało się z protestami nie tylko ze strony Mirandy, ale również komentatorów ESPN - Teddy'ego Atlasa i Joego Tessitore.
Efektownie zakończyła się gala boksu w Uncasville. W głównej walce wieczoru Mariusz Wach (25-0, 13 KO) pokonał przez nokaut Kevina McBride'a (35-10-1, 29 KO) i zdobył tytuł WBC International w kategorii ciężkiej. Pojedynek zakończył się w czwartej rundzie, a Irlandczyk długo nie podnosił się z maty ringu.

Po ponad rocznym rozbracie z boksem Floyd Mayweather Jr (41-0, 25 KO) 17 września powróci na ring w walce z niebezpiecznym Victorem Ortizem (29-2-2, 22 KO), który jest w posiadaniu pasa WBC wagi półśredniej. Jak zwykle jego przygotowaniami zajmuje się jego wujek, Roger Mayweather. Roger opowiedział trochę o dotychczasowych przygotowaniach do wielkiego starcia i twierdzi, że już na tym etapie treningu Floyd zachwyca na sparingach. Kilka godzin temu na gali w Uncasville Artur Szpilka (7-0, 5 KO) zanotował kolejną szybką wygraną. 22-letni bokser w niespełna dwie minuty rozprawił się z Davidem Williamsem (6-5-1, 2 KO). Od niedawna Szpilka jest współpromowany przez grupy 12 Rounds KnockOut Promotions oraz Global Boxing Promotions.
W nocy z piątku na sobotę polskiego czasu Mariusz Wach (25-0, 13 KO) w efektowny sposób znokautował Kevina McBride'a (35-10-1, 29 KO). Na ringu w Uncasville bokser grupy Global Boxing Promotions rządził od pierwszego gongu, a koniec pojedynku nastąpił w czwartej rundzie po piekielnie mocnym uderzeniu z prawej ręki, po którym "Irlandzki Kolos" długo nie podnosił się z maty ringu. 31-letni Wach przyznaje, że poza częstymi próbami faulowania McBride nie sprawiał mu w ringu większych kłopotów.
- Przed walką moi trenerzy mówili, że McBride'a nie będzie stać na wiele i mieli rację. Nie dawałem mu się rozkręcić, ciągle osłabiałem ciosami na dół. Cały czas kontrolowałem przebieg pojedynku. McBride nastawił się na faule. Starał się ściągać lewą ręką moją głowę i uderzać prawym hakiem. W ostatniej rundzie był już naprawdę wolny i widziałem każdy jego ruch. Pod koniec wiedziałem, że to nokaut będzie kwestią jednej, góra dwóch rund - mówi polski pięściarz.
Po zwycięstwie nad 38-letnim Irlandczykiem w posiadaniu Wacha znalazł się tytuł WBC International. W rankingu pięściarzy kategorii ciężkiej najbardziej prestiżowej federacji na świecie Polak zajmuje obecnie 13. lokatę, ale w najbliższym czasie może liczyć na awans. Przedstawiciele obozu polskiego "Wikinga" coraz odważniej mówią o ewentualnej walce swojego zawodnika o mistrzowski tytuł. Sam pięściarz na razie jest w tej kwestii dość powściągliwy.
Mistrz świata federacji WBA w kategorii półciężkiej Beibut Szumenow (12-1, 8 KO) po raz trzeci obronił swój tytuł. Podczas gali w Las Vegas pięściarz z Kazachstanu pokonał przez techniczny nokaut w 9. rundzie amerykańskiego pretendenta Danny'ego Santiago (31-5, 19 KO).
Pojedynek rozegrany w South Point Hotel Casino miał jednostronny przebieg. Walka została przerwana przez sędziego ringowego Tony'ego Weeksa po tym, jak 27-letni Szumenow ogłuszył o jedenaście lat starszego przeciwnika serią ciosów. Zaraz po odniesieniu 12. wygranej na zawodowym ringu mistrz świata wyraził chęć skrzyżowania rękawic z obecnym na gali Jeanem Pascalem lub Chadem Dawsonem.
Menadżer Samuela Petera (34-5, 27 KO) - Ivaylo Gotzev przyznał, iż jego podopieczny po dwóch ciężkich porażkach przez nokaut powróci między liny we wrześniu.
Najbardziej prawdopodobną opcją dla byłego mistrza świata wszechwag jest potyczka z przeżywającym równie ciężkie chwile, Manuelem Quezadą (29-7, 18 KO).
Gotzev otwarcie przyznaje, że jeśli Peter przegra i tym razem, wówczas powinien zawiesić rękawice na kołku.
Nad ranem polskiego czasu Mariusz Wach (25-0, 13 KO) skrzyżował rękawice z Kevinem McBride'em (35-10-1, 29 KO) i po czterech rundach zapisał na swoim koncie 25. zawodowe zwycięstwo. Walka w Uncasville zakończyła się ciężkim nokautem na 38-letnim Irlandczyku. Na konferencji prasowej po pojedynku pojawił się tylko polski pięściarz. McBride został odwieziony na obserwację do pobliskiego szpitala.
- Z wyniku pojedynku jestem bardzo zadowolony. Przed walką planowałem, że znokautuję przeciwnika w szóstej lub siódmej rundzie, ale jestem szczęśliwy, że udało mi się to zrobić wcześniej. Dużą radość sprawił mi też fakt, że na przyjazd z New Jersey zdecydowało się wielu moich kibiców - powiedział 31-letni Wach, od kilku godzin posiadacz tytułu WBC International w wadze ciężkiej.
Zdaniem Mariusza Kołodzieja, promotora polskiego pięściarza, jego podopieczny sięgnie niedługo po najważniejsze trofea w światowym boksie. - Kibice mieli okazję oglądać dzisiaj przyszłego mistrza świata - stwierdził na konferencji Kołodziej, właściciel grupy Global Boxing Promotions z siedzibą w North Bergen (New Jersey).