Amir Khan (26-1, 18 KO), który w nocy z soboty na niedzielę pokonał Zaba Judaha (41-7, 28 KO) w walce unifikacyjnej o pasy WBA Super i IBF w kategorii junior półśredniej, najpawdopodobniej powróci między liny w grudniu. Richard Schaefer z Golden Boy Promotions w gronie potencjalnych przeciwników Brytyjczyka podał nazwisko wielokrotnego mistrza świata - Erika Moralesa (51-7, 35 KO).
Freddie Roach, szkoleniowiec Amira, wolałby skonfrontować swego podopiecznego z Timothym Bradleyem (27-0, 11 KO) lub zwycięzcą potyczki pomiędzy Robertem Guerrero (29-1-1, 18 KO) a Marcosem Rene Maidaną (30-2, 27 KO).
- Erik Morales zaprezentował się dobrze w swoim ostatnim występie. To kolejny doświadczony zawodnik, więc nie można go skreślać. Gdybym był kibicem, pewnie uznałbym, że Khan powinien walczyć z kimś innym. O Moralesie można jednak powiedzieć, że on zawsze wychodzi do ringu z myślą o zwycięstwie i walczy do samego końca - powiedział Roach.
Po wygranej nad Dereckiem Chisorą (14-1, 9 KO) i zdobyciu pasów Wielkiej Brytanii oraz Wspólnoty Brytyjskiej Tyson Fury (15-0, 10 KO) wyraził chęć do walki z niegdyś bardzo popularnym na Wyspach Martinem Roganem (14-2, 7 KO). 40-letni taksówkarz z Belfastu ostatnio wchodził do ringu prawie rok temu wygrywając na punkty z Wernerem Kreiskottem (11-17-2, 8 KO). "Rogie" dziś wyraził zainteresowanie walką z Furym, jednak liczy na odpowiednie wynagrodzenie.
- Rozmawiałem już z Hennesseyem i stwierdziliśmy, że mój pojedynek z Tysonem może zapełnić całą Oddyssey Arenę w Belfaście. Tego starcia właśnie chcą kibice, to może być jedno z największych wydarzeń w historii irlandzkiego boksu. Jeśli kwota wpisana w kontrakcie będzie odpowiednia, wyjdę do Tysona bez zastanowienia. Promotorzy mają świadomość, że walka się sprzeda i liczę, że do niej doprowadzą- powiedział Rogan.
Kathy Duva, promotorka Tomasza Adamka (44-1, 28 KO) zauważa, jak wielki spokój przed wrześniowym pojedynkiem z Witalijem Kliczką (42-2, 39 KO) wykazuje 34-letni Polak. Szefowa grupy Main Events podkreśla, że "Góral" w ogóle nie przejmuje się docinkami słownymi swojego przeciwnika, a jego opanowanie może nawet irytować 40-letniego Ukraińca.
- Adamek w najmniejszym stopniu nie jest speszony tym, co mówi lub robi Witalij. Działo się tak nie tylko ostatnio w Nowym Jorku, ale i pod koniec maja, podczas konferencji prasowych w Polsce i Niemczech. Co interesujące, spoglądając na listę rywali Kliczki można dojść do wniosku, wcale nie było wielu bokserów, którzy nie bali się Witalija. Mam wrażenie, że spokój Adamka trochę denerwuje Kliczkę - uważa Duva, promotorka polskiego pięściarza od stycznia 2008 roku. Wówczas Adamek był byłym mistrzem świata federacji WBC w wadze półciężkiej. Niecały rok po podpisaniu umowy z Main Events bokser z Gilowic zdobył tytuł organizacji IBF w wadze junior ciężkiej. Zwakował go w w drugiej połowie 2009 roku i przeniósł się do najcięższej kategorii.
Niecałe dwa lata od debiutu w najcięższej dywizji Adamek stanie przed szansą zdobycia pasa w trzecim limice wagowym. 10 września we Wrocławiu zechce odbrać Kliczce pas WBC. Zdaniem Duvy, ma ku temu większe szanse niż David Haye, który ostatnio bez powodzenia próbował walczyć z Władimirem Kliczką, o pięć lat młodszym bratem Witalija.
- Kliczko jest o wiele wyższy, o wiele silniejszy i oczywiście uderza mocniej. Ma już 40 lat i w którymś momencie jego kariery, być może już 10 września, czynnik wieku zacznie mieć znaczenie. Czy tak się stanie? Nie wiem, dowiemy się we wrześniu. Adamek jest o wiele szybszy niż jakikolwiek rywal Kliczki od walki z Chrisem Byrdem (w kwietniu 2000 roku Kliczko przegrał z nim z powodu kontuzji, przyp. red.). Tomasz nie wejdzie do ringu jako przegrany, tak jak było to w przypadku walki Davida Haye'a i Władimira Kliczki - argumentuje szefowa Main Events.
W zeszłą sobotę Tyson Fury (15-0, 10 KO) zdobył pasy mistrza Wielkiej Brytanii oraz Wspólnoty Brytyjskiej wygrywając na punkty z Dereckiem Chisorą (14-1, 9 KO). Po zwycięstwie nad "Del Boyem" pojawia się coraz więcej chętnych do walki z 23-letnim Anglikiem, a teraz dołączył do nich Audley Harrison (27-5, 20 KO).
Audley ostatnią walkę stoczył w listopadzie zeszłego roku w Manchesterze z ówczesnym mistrzem federacji WBA Davidem Haye'm (25-2, 23 KO). Przegrał już w 3 rundzie nie podejmując walki za co został skrytykowany przez kibiców na całym świecie.
- Muszę mieć tylko czas na przygotowania To konieczny wymóg, jeśli Fury i Mick Hennessey wybiorą mnie na kolejnego przeciwnika. Jestem zainteresowany walką i znacie mój numer. Czekam na odzew do końca tygodnia, jeśli nikt do mnie nie zadzwoni poszukam innych opcji - powiedział Harrison.
W nocy z piątku na sobotę, na gali w Mohegan Sun Casino w Uncasville, kolejną walkę pod banderą Global Boxing stoczy niepokonany Mariusz Wach (24-0, 12 KO). Tym razem olbrzymi 'Wiking' zaboksuje z etatowym rywalem polskich ciężkich - Kevinem McBridem (35-9-1, 29 KO), który wcześniej mierzył się już z Andrzejem Gołotą i Tomaszem Adamkiem.
TYPUJ, WYGRYWAJ I ZARABIAJ Z UNIBETEM >>
Eksperci z firmy UNIBET opowiadają się za Wachem. Ich zdaniem odpowiednio przygotowany Polak powinien bez trudu uporać się z ogromnym Irlandczykiem. Słynący z mocnego ciosu McBride naturalnie nie jest bez szans, lecz jego zwycięstwo byłoby odebrane jako spora niespodzianka. Zdeterminowany 'Wking' nie może sobie pozwolić na wpadkę. Każda kolejna wygrana zmniejsza dystans dzielący Wacha od czołówki wagi ciężkiej. Być może już pokonanie 'Kolosa z Clones' i zdobycie wakującego pasa WBC International będzie przepustką do walk o bardziej znaczące tytuły...
Wygrana Wacha - 1.17
Wygrana McBride'a - 4.55
Remis - 34.00
- Nie będę siedzieć w czterech ścianach i się dołować. (...) Boks to moje życie i chcę walczyć. Zamierzam jak najszybciej zabrać się do pracy - mówi mistrz świata federacji WBC w kategorii junior ciężkiej Krzysztof Włodarczyk (45-2-1, 32 KO). W czwartek 29-letni bokser trafił do Szpitala Praskiego w Warszawie po przedawkowaniu środków uspokajających. W śpiączce farmakologicznej był do piątkowego wieczoru. Dzień później opuścił szpitał.
Przed smutnym dla najbliższych pięściarza wydarzeniem z ubiegłego tygodnia sporo mówiło się o unifikacyjnej walce Włodarczyka z Marco Huckiem (33-1, 24 KO), posiadaczem tytułu organizacji WBO. Pojedynek miałby się odbyć na przełomie października i listopada w Niemczech. Pomimo ostatnich problemów, "Diablo" zapewnia, że chce szybko wrócić do treningów i nie wycofuje się z jesiennej walki. Wśród możliwych opcji wymienia też potyczkę w odległej Australii z Dannym Greenem (31-4, 27 KO), który tydzień temu uległ Antonio Tarverowi.
- W październiku będę walczyć. Albo z Marko Huckiem w Niemczech albo z Danny Greenem w Australii. Wolałbym drugą opcję, bo jest więcej pieniędzy do zarobienia. Dla Greena też byłaby to dobra oferta, bo mógłby odbudować się porażce z Tarverem - przekonuje pięściarz grupy 12 Rounds KnockOut Promotions, który po raz ostatni walczył w kwietniu w Bydgoszczy, wygrywając na punkty z Francisco Palaciosem.
Mistrz świata federacji WBC w kategorii junior ciężkiej Krzysztof Włodarczyk (45-2-1, 32 KO) zapowiedział, że jesienią chce bronić swojego pasa. Jak się okazuje, jego słowa można traktować poważnie. 29-letni bokser z Piaseczna wznowił dziś treningi.
W sali treningowej grupy 12 Rounds KnockOut Promotions na warszawskich Bielanach "Diablo" trenował dziś pod okiem Pawła Skrzecza. Fiodor Łapin, główny szkoleniowiec teamu Andrzeja Wasilewskiego przebywa obecie w Stanach Zjednoczonych, gdzie w piątek pojedynek stoczy inny jego podopieczny Artur Szpilka. Włodarczyk ma od dziś stawiać się na zajęciach dwa razy dziennie.
W ostatni czwartek "Diablo" trafił do Szpitala Praskiego w Warszawie po przedawkowaniu środków uspokajających. W śpiączce farmakologicznej był do piątkowego wieczoru. Dzień później opuścił szpitał.
Na przełomie października i listopada Polak może zmierzyć się w Niemczech z Marco Huckiem (33-1, 24 KO), posiadaczem tytułu organizacji WBO. "Diablo" wyraził też chęć skrzyżowania rękawic z Dannym Greenem (31-4, 27 KO), pomimo porażki Australijczyka w jego ostatniej potyczce z Antonio Tarverem.
Przebieg sobotniej walki pomiędzy Amirem Khanem (26-1, 18 KO, a Zabem Judahem (41-7, 28 KO) nie zaskoczył Larry'ego Merchanta. Wieloletni ekspert HBO zawsze krytycznie podchodził do osoby 'Super' Zaba, mając w pamięci jego dotychczasowe porażki i okoliczności, w jakich przegrywał wielokrotny mistrz świata.
- To było do przewidzenia. Judah udawał innego człowieka, ale ostatecznie okazał się tym samym bokserem, który nigdy nie radził sobie z presją i przegrywał wszystkie wielkie walki - powiedział Merchant. - Cios poniżej pasa to bzdura. Judah zawsze robił scenki po bolesnych porażkach. Po walce z Tszyu, po walce z Mayweatherem. Zawsze starał się zakryć fakt, że okazywał się za słaby.
Doświadczony komentator uważa, że Amir nie ma już dla siebie rywali w wadze junior półśredniej, skoro Timothy Bradley (27-0, 11 KO) nie chce z nim walczyć. Zdaniem Merchanta, Khan ma szanse nawet w pojedynku z Floydem Mayweatherem Jr. (41-0, 25 KO), który może mieć problemy z niespotykaną szybkością Brytyjczyka.
- Nie sądzę, by było dla niego za wcześnie. Amir był gwiazdą już jako amator. Zdobył srebrny medal na Igrzyskach Olimpijskich. Ma 24 lata, w przyszłym roku będzie miał 25. Wóz albo przewóz. Czy Amir powinien stoczyć kolejne walki przed pojedynkiem z Mayweatherem? Wszystko zależy od Floyda. Czemu jednak miałby odmawiać? - zastanawia się Merchant.
- Starsi zawodnicy, którzy zawsze polegali na szybkości i dzięki niej wygrywali swe walki, jak choćby Sugar Shane Mosley, mają problemy, gdy wychodzą do ringu z młodszymi, jeszcze szybszymi bokserami. Szybkość to dla nich poważny kłopot. Nie mówię, że nie da się tego obejść, bo istnieją sposoby. Nie mówię też, że pokonanie Judaha to wielki wyczyn, ale najlepsi powinni zacząć liczyć się z Khanem - zakończył dziennikarz HBO.
Większość mediów cytuje dzisiaj dziennik "Fakt", przywołując podaną w nim informację o planowanym powrocie na ring byłego czołowego pięściarza wagi ciężkiej i czterokrotnego pretendenta do tytułu mistrza świata, Andrzeja Gołoty (41-8-1, 33 KO). Publikacja "Faktu" potwierdza informacje podawane już wcześniej w amerykańskich mediach, o intensywnych treningach Polaka i jego kolejnym planowanym pojedynku.
Z pewnym sceptycyzmem należy natomiast podejść do podawanych przez "Fakt" informacji o zamiarze stoczenia przez Gołotę dwóch walk jeszcze w tym roku. Dwie walki na przestrzeni pięciu miesięcy, po niemal dwuletniej przerwie, licznych kontuzjach i z "czterdziestką" na karku? Tak często w wadze ciężkiej nie walczy nawet słynący z aktywności Tomasz Adamek, zresztą ostatni przeciwnik Gołoty. Dopóki nie dotrą do nas oficjalne wiadomości od Andrzeja Gołoty lub jego najbliższego otoczenia, spekulacje na temat powrotu tego najbardziej medialnego polskiego pięściarza między liny ringu, należy traktować z dużą ostrożnością. Gdyby jednak potwierdziły się, Gołota stałby się rekordzistą w liczbie powrotów. Pierwszy raz miał dłuższą, niemal 3-letnią przerwę po kontrowersyjnej walce z Mike'em Tysonem w 2000 roku, następnie pauzował dwa lata po porażce z Lamonem Brewsterem w 2005 roku i wreszcie po raz trzeci o zakończeniu kariery Gołoty mówiło się po jego przegranej na skutek kontuzji walce z Rayem Austinem trzy lata temu. Jednak prawie rok później niezmordowany pięściarz dał namówić się na polską "Walkę Stulecia" z Adamkiem, co zakończyło się dla niego fatalnie i od tamtej porażki pozostaje nieaktywny na zawodowym ringu. Czy doczekamy się zatem czwartej reaktywacji Andrzeja Gołoty?
Jeżeli tylko kontuzjowana ręka Tysona Fury (15-0, 10 KO) szybko dojdzie do pełni sprawności i rehabilitacja przebiegać będzie pomyślnie, wówczas nowy mistrz Wspólnoty Brytyjskiej wagi ciężkiej przystąpi do obrony tego tytułu już we wrześniu. Tak jak wcześniej deklarowano, rywalem Tysona byłby najgroźniejszy taksówkarz świata, Martin Rogan (14-2, 7 KO), który posiadał już ten pas po zastopowaniu Matta Skeltona.
Jednocześnie promotor nowej nadziei angielskiej wagi ciężkiej - Mick Hennessey potwierdził raz jeszcze, iż jest jeszcze trochę zbyt wcześnie na potyczki Fury z braćmi Kliczko, choć jak sam przyznał, do takiej walki może dojść w niedługim okresie.
- Tyson spotka się z Kliczkami jako oficjalny pretendent, dzięki czemu pieniądze będą dobrze podzielone. Fury nie jest daleko od takiej pozycji, musimy tylko dostać propozycję odpowiedniej walki. Tyson to obecnie największy talent na świecie w wadze ciężkiej - stwierdził znany brytyjski promotor.
26 lipca 1971 roku, w Houston, największym mieście stanu Teksas, były mistrz świata wagi ciężkiej Muhammad Ali przystąpił do walki, która miała pozwolić mu na powrót do gry po ciężkiej i pierwszej w karierze porażce, poniesionej cztery miesiące wcześniej, na ringu w Madison Square Garden, w pojedynku o mistrzostwo świata WBC i WBA z Joe Frazierem. Stawką walki w Houston był o wiele mniej znaczący pas mistrza Ameryki Północnej, choć w tamtych czasach jego posiadacze byli traktowani z szacunkiem godnym mistrzów świata. Tytuł był akurat wakujący, a rywalem Alego w walce o to trofeum był jego dobry znajomy jeszcze z czasów dzieciństwa w Louisville, a także sparingpartner, Jimmy Ellis, były mistrz świata WBA, który utracił pas póltora roku wcześniej, znokatuowany przez Fraziera. Był to więc pojedynek pokonanych przez "Smokin Joe", a lepszym okazał się Ali, który wygrał przed czasem w 12. rundzie. Gdy obecnie często narzekamy na dobór rywali dla naszych mistrzów warto zdać sobie sprawę z tego, że walka Alego z Ellisem, choć emocjonująca i ostra, była w gruncie rzeczy czymś w rodzaju publicznego sparingu przed tysiącami widzów za grubą kasę. Obaj pięściarze znali się jak łyse konie, stoczyli ze sobą setki rund na treningach, a podczas walki "The Greatest" zgodził się nawet na to, aby jego szkoleniowiec Angelo Dundee sekundował przeciwnikowi w narożniku! Ellis zaczął bardzo ambitnie, ale po potężnym prawy prostym Alego w czwartej rundzie, zupełnie stracił rezon i walka toczyła się już tylko do jednego narożnika. Dziś z okazji okrągłej rocznicy tego wydarzenia, przypominamy najciekawsze fragmenty tamtego pojedynku.

Od 2 lipca tytuły wszystkich liczących się federacji w kategorii ciężkiej należą do jednej rodziny. Witalij Kliczko (42-2, 39 KO) od swojego powrotu na ring w 2008 roku i walki z Samuelem Peterem dzierży pas organizacji WBC. Jego młodszy brat Władimir (56-3, 49 KO) zbieranie swoich trofeów rozpoczął od 2006 roku i wygranej z Chrisem Byrdem, kiedy to zdobył pasy IBF i IBO. W 2008 roku po walce z Sułtanem Ibragimowem dorzucił do kolekcji pas WBO, a po ostatnim zwycięstwie nad Davidem Haye'em posiada także tytuł superczempiona WBA. Jak wyglądają, z czego są zrobione i jaką wartość mają pasy należące obecnie do ukraińskich braci, między innymi ten, który we wrześniu będzie mógł zgarnąć Tomasz Adamek? Przekonajcie się sami - odpowiedzi poznacie w rozwinięciu.
Swego czasu Aleksander Aleksiejew (21-2, 19 KO) nokautował jednego rywala za drugim i większość ekspertów upatrywała w nim przyszłego mistrza świata kategorii cruiser. Gdy jednak okazało się, że Victor Ramirez potrafi przyjąć, Rosjanin zaczął puchnąć z rundy na rundę i w końcówce poległ przed czasem. Po drugiej wpadce - tym razem z Denisem Lebiediewem, boksujący z odwrotnej pozycji Aleksander powrócił w ostatnich miesiącach dwoma kolejnymi zwycięstwami przed czasem.
Jak widać ludzie opiekujący się teraz jego karierą dmuchają na zimne i jako kolejnego przeciwnika wyznaczyli mu chyba najlepszego journeymana bez podziału na kategorie - Ismaila Abdoula (40-22-2, 16 KO). Pojedynek zakontraktowano na dziesięć rund i wypada wierzyć, iż tym razem Aleksiejew w końcu zaboksuje na pełnym dystansie.
Przy okazji trzeba raz jeszcze przypomnieć, że jedynym zawodnikiem jakiemu udało się zastopować posiadającego "tytanową szczękę" Belga, do dziś pozostaje wyłącznie Krzysztof Włodarczyk (45-2-1, 32 KO). A próbował przecież tej sztuki również Marco Huck, Enzo Maccarinelli, Tomek Adamek, David Haye, Yoan Pablo Hernandez, Mateusz Masternak, tak chwalony ostatnio Mike Perez oraz wielu innych mocno bijących pięściarzy, w tym również z wagi ciężkiej. Takie miłe wspomnienie wobec niemiłych ostatnio wydarzeń wokół "Diablo". Oby szybko wrócił do formy...
To on odkrył i wychował Krzysztofa Włodarczyka (45-2-1, 32 KO). Teraz "Diablo" właśnie do Zbigniewa Raubo zwrócił się po pomoc. Trener przeprowadził z nim długą rozmowę, podnosząc boksera na duchu. - Krzysiek nie wytrzymał ciśnienia, presji. Dopadła go deprecha jak wielu sportowców. Jedni idą w alkohol, inni w prochy - mówi "Super Expressowi" szkoleniowiec.
"Diablo" w czwartek zażył około 30 tabletek antydepresyjnych, potem zadzwonił po pomoc do szwagra Tomasza Babilońskiego i kolegów: Tomka Hutkowskiego i Pawła Kołodzieja. Lekarze zdążyli go uratować. W sobotę bokser opuścił Szpital Praski, zabrali go rodzice. W niedzielny wieczór pojechał na spotkanie ze Zbigniewem Raubo.
- Długo rozmawialiśmy, zaprowadziłem go do salki treningowej, w której stawiał pierwsze kroki. Widać było, że był pod wrażeniem, to go poruszyło - opowiada "Super Expressowi" doświadczony trener, który obecnie prowadzi kadrę juniorów (jego podopieczny Paweł Polski właśnie zdobył wicemistrzostwo Europy juniorów).
Jorge Rodrigo Barrios (50-4-1, 35 KO) potwierdził informacje o potencjalnym starciu z legendarnym Erikiem Moralesem (51-7, 35 KO), do którego miałoby dojść 17 września w Las Vegas na gali, której głównym wydarzeniem wieczoru będzie pojedynek Mayweather-Ortiz. "La Hiena" uzyskał zgodę na opuszczenie kraju od argentyńskiego rządu i dzięki temu może zastąpić pierwotnego oponenta dla Moralesa, Anthony'ego Crollę. Co najciekawsze - stawką potyczki może być tytuł WBC wagi lekkiej, w której "El Terrible" ostatnio walczył 4 lata temu.
- Miałem ponownie wyjść do ringu 29 lipca, jednak przełożyliśmy walkę ze względu na propozycję spotkania z Erikiem Moralesem 17 września na gali w Las Vegas, gdzie wydarzeniem wieczoru będzie walka Mayweathera z Ortizem. Nic nie zostało jeszcze potwierdzone, jednak z przyjemnością z nim zawalczę. Trenuję bardzo ciężko, by być w formie. Negocjujemy jeszcze pare podpunktów kontraktu, jednak wszystko idzie w dobrym kierunku. Czekamy też na odpowiedź od Jose Sulaimana i jego syna Mauricio, ponieważ istnieje możliwość, że stawką naszego pojedynku będzie tytuł wagi lekkiej - powiedział Barrios.
Dziś w Meksyku legendarny Erik Morales (51-7, 35 KO) złożył wizytę prezydentowi federacji World Boxing Council - Jose Sulaimanowi i rozmawiał z nim na temat prośby Golden Boy Promotions o usankcjonowanie pojedynku 'El Terrible' z Jorge Rodrigo Barriosem (50-4-1, 35 KO) swoim pasem.
Obecny mistrz WBC w wadze junior półśredniej, Timothy Bradley (27-0, 11 KO), pozostaje nieaktywny od stycznia i nie zamierza w najbliższym czasie powracać między liny, a najwyżej notowany Devon Alexander (22-1, 13 KO) ogłosił, że zmienia kategorię wagową.
- Musiałem wiele zmienić w moim życiu, by powrócić do czynnego uprawiania boksu. Pokazałem Maidanie, że istnieje coś takiego jak szkoła. Jeśli jesteś wystarczająco dobry, technika jest odpowiedzią na wszystko - powiedział 34-letni Morales. - To wspaniała okazja, jestem na właściwej drodze. W przyszłym roku będę walczył z najlepszymi na świecie. Mam ogromne doświadczenie, a w dodatku czuję się młody i silny.
- Timothy Bradley otrzyma tytuł 'Champion In Recess', choć i tak spodziewamy się jego przenosin do kategorii półśredniej - oświadczył Sulaiman.
Jesienna walka mistrza świata federacji WBO w wadze półśredniej Manny'ego Pacquiao (55-3-2, 38 KO) znów zostanie pokazana przez telewizję HBO. Trzeci pojedynek 32-letniego Filipińczyka z Juanem Manuelem Marquezem (wcześniej był remis i minimalna wygrana na punkty Pac-Mana) odbędzie się 12 listopada w słynnej hali MGM Grand w Las Vegas.
Pierwszą zawodową walkę na terenie USA Pacquiao stoczył w czerwcu 2001 roku i już wtedy pojedynek transmitowała HBO. Sytuacja zmieniła się dopiero po dziesięciu latach - majową potyczkę z Shane'em Mosleyem pokazała stacja ShowTime. Przed trzecim pojedynkiem w Marquezem propozycje złożyły obie telewizje, jednak lepsze warunki przedstawili starzy znajomi Filipińczyka i jego promotora Boba Aruma, szefa grupy Top Rank.
Powrót walk Pacquiao do ramówki HBO to dobry sygnał dla tych, którzy liczą na doprowadzenie do jego konfrontacji z Floydem Mayweatherem Jr (41-0, 25 KO), również od dawna związanym ze stacją z nowojorkskiego Manhattanu. 34-letni Amerykanin po raz ostatni walczył w maju ubiegłego roku, jednak wrócił do treningów i 17 września zmierzy się z Victorem Ortizem o tytuł mistrzowski federacji WBC w wadze półśredniej. Pacquiao i Mayweather są obecnie uważani za dwóch najlepszych pięściarzy świata bez podziału na kategorie wagowe.
Jorge Linares (31-1, 20 KO) poinformował redakcję zaprzyjaźnionej z nami strony boxingscene, że to właśnie on oraz Antonio DeMarco (25-2-1, 18 KO) spotkają się w walce, której stawką będzie wakujący po Humberto Soto tytuł mistrza świata federacji WBC kategorii lekkiej. Zdaniem pięściarza z Wenezueli, do takiego pojedynku dojdzie 15 października w New Jersey podczas gali "Hopkins vs Dawson".
Linares, który w przeszłości piastował już tytuł w dywizji piórkowej oraz super piórkowej, jest przekonany o swoim zwycięstwie i już zapowiada, iż po rozprawieniu się z DeMarco później zaatakuje Brandona Riosa (28-0-1, 21 KO) i należący do niego pas WBA.
- W kolejnej walce raczej na pewno amierzę się z DeMarco, ale później chcę walczyć właśnie z Riosem - przekonuje Linares (na zdjęciu).
- Jeśli w walce dojdzie do szarpaniny w półdystansie i trzeba będzie pokazać swoją siłę w przepychankach, to na pewno udowodnię, kto jest silniejszy - mówi mierzący ponad dwa metry Mariusz Wach (24-0, 12 KO), który w nocy z piątku na sobotę polskiego czasu zmierzy się z niewiele niższym Kevinem McBride'em (35-9-1, 29 KO). Pojedynek odbędzie się w Uncasville (stan Connecticut), a jego stawką będzie wakujący tytuł WBC International w kategorii ciężkiej.
Na konferencji prasowej zapowiadającej starcie bokserskich olbrzymów (Wach mierzy 202 cm, McBride - 198 cm), 38-letni Irlandczyk oznajmił, że "to on jest mistrzem", a pojedynek z Polakiem jest dla niego tylko przystankiem w drodze do walki o mistrzostwo świata. W podobnym tonie McBride wypowiadał się przed kwietniowym, przegranym na punkty starciem z Tomaszem Adamkiem. Na 31-letnim Wachu słowa rywala nie robią wielkiego wrażenia.
- McBride jest pewny siebie i nie docenia mnie. Na konferencji prasowej powiedział, że ma w rekordzie więcej nokautów niż ja stoczonych walk. Zapomniał chyba, nie licząc jego walki z Tomkiem Adamkiem, że ostatnio walczył bardzo mało. Myślę, że nie oglądał zbyt wiele moich walk i w ringu będzie niemile zaskoczony. Ja do walki wyjdę pewny siebie, zdecydowany i będę chciał pokazać dobry boks - zapowiada polski pięściarz współpromowany przez Mariusza Kołodzieja z grupy Global Boxing Promotions oraz Jimmy'ego Burchfielda, głównego organizatora gali w Uncasville.
Do poprzedniej walki z Jonatahanem Hagglerem (w lutym Polak wygrał przez nokaut w 3. rundzie) Wach przygotowywał się pod opieką byłego mistrza świata Michaela Moorera. Od trzech miesięcy polski pięściarz współpracuje z nowym szkoleniowcem, Juanem De Leonem. Zdaniem zawodnika od niespełna roku mieszkającego w USA i trenującego w Global Boxing Gym w North Bergen (New Jersey), zmiana na stanowisku szkoleniowca nie wpłynęła negatywnie na jego formę.
Delvin Rodriguez (25-5-3, 14 KO) zbiera plony po ciekawej i dobrej w jego wykonaniu, remisowej walce z naszym Pawłem Wolakiem (29-1, 19 KO).
- Moim zdaniem wygrałem ostatnie sześć rund, ale Pawłowi należy się szacunek. Cały czas atakował, chociaż spodziewałem się tego akurat po nim. Dużo bił, jednak nie trafiał, a ja z kolei uderzyłem go kilka razy czysto po swoich kombinacjach. Tak więc według mnie powinienem zwyciężyć, lecz remis daje nam obu dużo dobrego i przyciągnie uwagę w naszą stronę. Pokazałem światu, iż w dywizji junior średniej jestem szybszy i silniejszy niż w półśredniej, dlatego należą mi się walki z mocnymi rywalami. Zapomnijmy o chłopakach, o których nikt wcześniej nie słyszał. W mojej ocenie zasługuję na to, by mnie pokazywano na antenie stacji HBO albo Showtime - stwierdził ambitny Delvin, który przecież swego czasu przegrał z innym Polakiem, Rafałem Jackiewiczem. Teraz ma nadzieję na rewanż ze "Wściekłym Bykiem", ale już na trochę innych zasadach.
- Rewanż z Pawłem Wolakiem to byłoby coś fantastycznego. Musimy jednak zostać inaczej wynagrodzeni. Liczę na dobrą wypłatę - zakończył Rodriguez.
Jose Morales, ojciec legendarnego 'El Terrible', zdradza, że istnieje możliwość doprowadzenia do walki z Jorge Rodrigo Barriosem (50-4-1, 35 KO). Pojedynek Erika Moralesa (51-7, 35 KO) z 'Hyeną' miałby się odbyć 17 września na gali w Las Vegas, gdzie głównym wydarzeniem będzie potyczka Mayweather-Ortiz.
- Barrios i Erik mają bardzo podobne statystyki. Obydwaj byli też mistrzami świata, z tą jednak różnicą, że mój syn aż w trzech kategoriach. To nie ma jednak żadnego znaczenia. Barrios walczył z bardzo dobrymi pięściarzami - powiedział Jose Morales.
Pierwotnie przeciwnikiem 'El Terrible' miał być Brytyjczyk Anthony Crolla, jednak w obecnej sytuacji, gdy borykający się z problemami prawnymi Barrios uzyskał zgodę rządu argentyńskiego na wrześniową walkę w Las Vegas, zapewne to właśnie on będzie rywalem Moralesa.
Już w najblizszy piątek na gali w Las Vegas dojdzie do ciekawego starcia w wadze półciężkiej, w którym spotkają się Kubańczyk Yordanis Despaigne (8-1, 4 KO) i zawsze niebezpieczny Edison Miranda (34-5, 29 KO). "Pantera" w swoim stylu zapowiada nokaut na byłym świetnym amatorze, jednak Despaigne nie przejmuje się groźbami przeciwnika i zamierza wygrać w wielkim stylu.
- Miranda jest dobrym zawodnikiem. Ma doświadczenie w walkach z czołówką, jednak nadchodzi mój czas. Trzymam się mojego planu i muszę wygrać. Walczyłem z bardzo mocno bijącymi zawodnikami, jednak nikt nie zdołał mnie znokautować. Znalazłem się na deskach w ostatniej walce, jednak wstałem i to jest dowodem na to, że posiadam mocną szczękę. Nie przestraszę się Mirandy - oznajmił Despaigne.
Niepokonany na zawodowych ringach Denis Bojcow (28-0, 23 KO) twierdzi, że nie boi się konfrontacji z hegemonami kategorii ciężkiej - braćmi Witalijem (42-2, 39 KO) i Władimirem Kliczko (56-3, 49 KO). 24 września w Hamburgu pięściarz grupy Universum Box-Promotion stoczy pierwszy pojedynek po dłuższej przerwie spowodowanej kontuzją dłoni. Bojcow zapewnia, że chce zacząć walczyć regularnie i w niedługim czasie spotkać się w ringu z jednym z ukraińskich mistrzów świata.
- Na pewno należy im się ogromny szacunek za to, że opanowali całą kategorię ciężką i przenieiśli ją do Europy, usunąwszy z niej Amerykanów. Jednak nasze spotkanie jest coraz bliżej. Nie boję się ani jednego, ani drugiego i jestem gotowy, aby się z nimi zmierzyć. Teraz chcę walczyć regularnie. Wszystko będzie zależało od moich menedżerów i od ich aktywności w kwestii wyboru przeciwników i organizacji walk. Powiedziano mi, że przede mną rysują się ciekawe perspektywy. Myślę więc, że będzie dobrze - mówi 25-letni Bojcow.
2 lipca w Hamburgu Władimir, młodszy z braci Kliczków pokonał Davida Haye'a (25-2, 23 KO) i po walce do swojej kolekcji tytułów dołączył pas WBA. Bojcow zdradza, że w pojedynku unifikacyjnym jego sympatia skłaniała się w stronę ładniej dla oka walczącego Brytyjczyka.
- Kibicowałem Haye'owi. Powiem tak: kibocowałem pięknu boksu w wykonaniu Brytyjczyka. Wydawało mi się, że Haye jest dostatecznie szybki i silny, aby zmusić Kliczkę do przyjmowania ciosów, popełnić błędy. Haye wykonał niezłą robotę, ale nie zdołał trafić Kliczki, poprawić. W takiej walce po prostu trzeba być aktywnym i dać z siebie wszystko, czego Haye niestety nie zademonstrował - ocenia rosyjski pięściarz.
Wobec absolutnej dominacji braci Kliczko w królewskiej kategorii, dziennikarze oraz kibice na siłę próbują znaleźć wschodzące gwiazdy, które mogłyby obalić rządy Ukraińców. Kimś godnym uwagi z pewnością jest czołowy niegdyś amator, wywodzący się z "Gorącej Wyspy" Luis Ortiz (11-0, 9 KO).
Ważący obecnie w okolicach 105. kilogramów Kubańczyk kolejny pojedynek stoczy 12 sierpnia. Po pokonaniu w ubiegłym miesiącu starego znajomego Tomka Adamka - Luisa Pinedy i wywalczeniu regionalnego pasa WBA Fedelatin, Ortiz awansował na piętnastą pozycję w najnowszym rankingu federacji WBA, co jest równoznaczne z tym, iż nabrał prawa pretendenta do tego tronu. Spodziewano się więc kolejnego kroku naprzód, tymczasem jego obóz wybrał na rywala przeciętnego boksera. Będzie nim Arron Lyons (12-10-1, 9 KO), a obaj panowie mają zakontraktowane spotkanie na dystans dziesięciu rund.
Pomimo niskiego wzrostu (około 180 centymetrów), słabych warunków fizycznych oraz łagodnie mówiąc brzydkiej budowy ciała, Gerald Nobles (26-1, 21 KO) jeszcze siedem-osiem lat temu uważany był za jednego z najciekawszych amerykańskich bokserów królewskiej kategorii. Jego problemem zawsze był jednak nadmierny apetyt, który powodował spore wahania formy.
Pomimo tego "The Jedi" pokonał między innymi Maurice'a Harrisa (KO 3) czy Bruce'a Seldona (TKO 9), a swój marsz zatrzymał dopiero pod koniec 2004 roku. Przegrał wówczas z Nikołajem Wałujewem, choć tak naprawdę wypadałoby powiedzieć, że pokonał go sędzia Mikael Hook, który wydawał się wyjątkowo uczulony na ciosy poniżej pasa i dawał ostrzeżenia nawet gdy uderzenia były prawidłowe (patrz foto). Amerykanin znów zaczął się obżerać, stoczył jeszcze dwa wygrane pojedynki, lecz od stycznia 2007 roku słuch po nim zaginął.
Już w najbliższy piątek Nobles przypomni się kibicom boksu, kiedy wystąpi podczas gali w Filadelfii. Jego rywalem na dystansie sześciu rund będzie przeciętny boksersko, jednak odporny na ciosy Mike Miller (6-19-2, 3 KO). Jeżeli Gerald wygra, wówczas kolejny raz na ring wyjdzie prawdopodobnie 30 września.
Dzisiaj, w wieku 78 lat, zmarł Artem Aleksandrowicz Ławrow (ur. 15 lutego 1933 roku w Krasnodarze) - zasłużony trener ZSRR, Rosji i Turcji w boksie. W latach 1981-1988 był pierwszym szkoleniowcem Sbornej, by następnie w latach 1989-1999 pracować jako trener reprezentacji Turcji.
W ostatnim czasie - mimo poważnego wieku - pracował jako szkoleniowiec w rodzinnym Krasnodarze, zajmując się szkoleniem najmłodszych adeptów boksu. Wśród licznego grona wychowanków Ławrowa należy wymienić m.in. mistrza olimpijskiego i mistrza Europy, Szamila Sabirowa oraz dzisiejszych zawodowców - Dmitrija Piroga i Denisa Lebiediewa.
Zapraszamy do obejrzenia wywiadu z Mariuszem Wachem (24-0, 12 KO), który już w nocy z piątku na sobotę polskiego czasu zmierzy się z Kevinem McBride'em (35-9-1, 29 KO). Pojedynek bokserskich olbrzymów odbędzie się w Uncasville (Connecticut), a transmisję gali będzie można obejrzeć za pośrednictwem stacji TVP1 i TVP Sport. Dla 31-letniego Wacha będzie to trzecia walka, w której wystąpi jako zawodnik należącej do Mariusza Kołodzieja grupy Global Boxing Promotions.
Dimitrij Pirog (18-0, 14 KO) w drugiej obronie swojego pasa federacji WBO wagi średniej skrzyżuje rękawice z oficjalnym pretendentem, Giennadijem Martisosjanem (22-2, 11 KO). Co ciekawe spotkanie obu tych pięściarze będzie pierwszym w historii pojedynkiem dwóch Rosjan o mistrzostwo świata.
Jak informuje promotor Kirill Pczelnikow, wszystkie najważniejsze sprawy są już dograne, do akceptacji pozostały już tylko małe detale i walka odbędzie się w Krasnodarze, niedaleko rodzinnego domu championa, a bokserzy wyjdą na ring 24 września.
Champion WBA w wadze średniej, Giennadij Gołowkin (21-0, 18 KO), do trzeciej obrony swojego tytułu przystąpi 17 września w Kazachstanie. Mistrz poznał już nazwisko rywala, lecz kontrakty nie zostały jeszcze podpisane. Pełna informacja zostanie podana w najbliższym czasie.
29-letni Gołowkin tymczasowy pas wywalczył w sierpniu ubiegłego roku, a pełnoprawny tytuł należy do niego od czasu mianowania Felixa Sturma 'Super Championem'. Niepokonany Kazach ma już za sobą dwie udane obrony. W grudniu znokautował Nilsona Julio Tapię, a w połowie czerwca po znakomitym pojedynku wygrał z Kassimem Oumą.
Freddie Roach uważa, że po przeniesieniu do kategorii półśredniej Amir Khan (26-1, 18 KO) będzie silniejszy i bardziej odporny na ciosy. Przed końcem roku Brytyjczyk chce stoczyć ostatni pojedynek w limicie 140 funtów.
Przed laty, jeszcze w wadze lekkiej, Khan bywał liczony i został błyskawicznie znokautowany przez Breidisa Prescotta (24-2, 19 KO). Po przejściu do junior półśredniej Amir udowodnił, że potrafi przyjąć mocny cios bez pójścia na deski. Roach wierzy, że ta odporność może jeszcze wzrosnąć.
- Amir miał problemy z osiąganiem limitu 135 funtów. W takich sytuacjach zdarza się, że twoja odporność jest osłabiona. W junior półśredniej jest mocniejszy i twardszy, potrafi przyjąć mocny cios. Myślę, że w półśredniej będzie jeszcze bardziej odporny - oświadczył Roach.
- Wydaje mi się, że siła zawodników w kategorii do 147 funtów nie będzie problemem dla Khana. On jest wystarczająco silny, by dać sobie radę. Jest niesamowicie szybki i ma siłę w obydwu rękach. W junior półśredniej Amir nie ma już równorzędnych rywali, a z wagą mamy coraz większe kłopoty - dodaje szkoleniowiec.
Mistrz świata federacji WBC i WBO w wadze koguciej Nonito Donaire (26-1, 18 KO) podpisał nowy, czteroletni kontrakt z grupą Top Rank. Negocjacje z 28-letnim bokserem z Filipin i jego małżonką Rachel prowadził Todd DuBoef, dyrektor stajni należącej do Boba Aruma.
- Nonito podpisał czteroletnią umowę i zostaje w Top Rank. Moim zdaniem to dobry wybór - ogłosił menedżer pięściarza Cameron Dunkin, według którego wciąż nieustalona jest data kolejnego wyjścia Donaire'a na ring. Termin ma być znany za kilka dni. Niewykluczone, że będzie to 3 grudnia podczas gali w Madison Square Garden, gdzie pojedynek wieczoru stoczą Miguel Cotto i Antonio Margarito. W Nowym Jorku ma również boksować Paweł Wolak - ponownie z Delvinem Rodriguezem lub Jesusem Soto Karassem.
W marcu Donaire podpisał kontrakt z Golden Boy Promotions, głównym konkurentem Top Rank. Później okazało się, że Filipińczyka wciąż wiąże umowa z grupą Aruma. Donaire ostatni pojedynek stoczył w lutym tego roku pokonując w wielkim stylu Fernando Montiela (45-3-2, 35 KO). Nokaut nastąpił już w 2. rundzie.
3 grudnia tego roku, na ringu w Madison Square Garden dojdzie do niezwykle oczekiwanego rewanżu między Miguelem Angelem Cotto (36-2, 29 KO) i Antonio Margarito (38-7, 27 KO). Dokładnie trzy lata temu obaj pięściarze spotkali się w ringu po raz pierwszy, a stawką tamtego pojedynku w MGM Grand w Las Vegas był pas WBA wagi półśredniej, którego posiadaczem był Cotto. Po jednej z najbardziej epickich ringowych wojen we współczesnej historii zawodowego boksu, Margarito rozbił mistrza świata, zwyciężając przez TKO w 11. rundzie. Cieniem na jego triumfie położyła się jednak afera z niedozwoloną substancją, którą miał usztywnić bandaże przed walką, za co został nawet na krótki czas zawieszony. Szacunek kibiców odzyskał dopiero niedawno, swoją nieugiętą postawą w walce z Mannym Pacquiao, który dosłownie zdemolował "Tony'ego", ale nie dał rady go złamać i wygrał "tylko" na punkty. Tymczasem Cotto przegrał z Pacmanem przed czasem, ale powrócił zwycięską walką z Yuri Foremanem, któremu odebrał pas WBA w junior średniej i obronił go w walce z Mayorgą. Właśnie ten pas będzie stawką grudniowego rewanżu z Margarito. Natomiast z okazji dzisiejszej rocznicy, przypominamy najciekawsze momenty ich pierwszej walki w jak zwykle efektownym montażu Gorilla Productions.
Ponad miesiąc temu na gali w St. Charles Devon Alexander (22-1, 13 KO) "wygrał" pojedynek z Argentyńczykiem Lucasem Martinem Matthysse (28-2, 26 KO). Jego trener oraz menadżer, Kevin Cunningham już po jego słabym występie ogłosił przenosiny podopiecznego do wyższej kategorii wagowej. Teraz Cunningham nakreślił najbliższe plany dla Alexandra i w pierwszej kolejności chce go skonfrontować z Paulem Malignaggim (29-4, 6 KO), by później spotkać się z byłym mistrzem federacji WBC Andre Berto (27-1, 21 KO).
- Pierwszym przystankiem w wadze półśredniej będzie walka z Malignaggim i uciszenie go. Po tym starciu planujemy pojedynek z Berto w Saint Louis lub Atlancie - ogłosił Cunningham.