W związku z informacjami o kłopotach zdrowotnych mistrza świata WBC w wadze junior ciężkiej Krzysztofa Włodarczyka, szef grupy promotorskiej O’Chikara Gmitruk Team Michał Kwiatkowski, w imieniu całej grupy oraz wszystkich pięściarzy życzy Krzyśkowi szybkiego powrotu do zdrowia.
Już dziś na stadionie Wembley Dereck Chisora (14-0, 9 KO) stanie przed najtrudniejszym testem w swojej karierze spotykając się w ringu z Tysonem Furym (14-0, 10 KO). "Del Boy" jest jak zwykle pewny swojego zwycięstwa i dziś zapowiedział, że odejdzie na emeryturę niepokonany po 25 zawodowych występach. Stawką dzisiejszego starcia będą należące do Chisory pasy mistrza Wielkiej Brytanii i Wspólnoty Brytyjskiej w wadze ciężkiej.
- Nie mam porażki w rekordzie i tak zostanie do momentu zakończenia mojej kariery. Odejdę niepokonany po 25 pojedynkach. Nie biorę pod uwagę porażki, ponieważ chcę zostać zapamiętany i odejdę z zerem w rekordzie w miejscu przegranych - powiedział Chisora.
27-latek promowany przez Franka Warrena już dwukrotnie miał stanąć do walki z Władimirem Kliczką (56-3, 49 KO), absolutnym mistrzem świata. Najpierw potyczka miała zostać rozegrana 11 grudnia ubiegłego roku, a następnie 30 kwietnia bieżącego. Ukrainiec dwukrotnie rezygnował jednak z dobrowolnej obrony tytułów. Oficjalnie jako przyczynę obóz mistrza świata podawał kontuzję mięśni brzucha.
O walce z Kliczką nie zapomina jednak Chisora. - Władimir jest mi winny walkę. Mam nadzieję, że jest uczciwym człowiekiem i pamięta o swoim zobowiązaniu - mówi "Del Boy". Jako kontrkandydata Brytyjczyka do walki z "Dr Stalowym Młotem" wymienia się Chrisa Arreolę.
Mistrz świata federacji WBC wagi piórkowej Jhonny Gonzalez (49-7, 43 KO) dwa tygodnie temu na gali w Atlantic City po raz pierwszy obronił swój tytuł nokautując Tomasa Villę (23-8-4, 14 KO) w czwartej odsłonie. Meksykanin nie chce unikać wielkich wyzwań i zgłosił pełną gotowość wejścia do ringu z takimi zawodnikami jak Yurikris Gamboa (20-0, 16 KO), czy Celestino Caballero (34-4, 23 KO). Gonzalez drugą obronę pasa stoczy 17 września w MGM Grand w Las Vegas, a najprawdopodobniej jego przeciwnikiem będzie Elio Rojas (22-1, 13 KO).
27 sierpnia na gali w San Jose dojdzie do ciekawego starcia w wadze junior półśredniej, w którym spotkają się Robert Guerrero (29-1-1, 18 KO) oraz Marcos Rene Maidana (30-2, 27 KO). "Duch" ciężko w pracuje w kalifornijskim Big Bear i wraz ze swoim ojcem Rubenem Guerrero Sr codziennie oglądają walki Maidany, by perfekcyjnie ułożyć taktykę na jeden z najważniejszych pojedynków w karierze.
Dziennikarz sportowy Paweł Zarzeczny, który jest również sąsiadem i dobrym znajomym Krzysztofa Włodarczyka (45-2-1, 32 KO), stwierdził na antenie "Orange Sport", że "Diablo" nie dostał pieniędzy za trzy ostatnie walki i że ma problemy finansowe. Promotor Andrzej Wasilewski zaprzecza, a słowa dziennikarza w wywiadzie udzielonym Wirtualnej Polsce nazywa skandalem.
- Dotarły do mnie te słowa. To jest po prostu skandal! I proszę, żeby pan to zacytował. Człowiek, który nie ma o tym wszystkim pojęcia, w tak tragicznej chwili gada takie bzdury. Krzysztof Włodarczyk nie ma żadnych kłopotów finansowych. Może nie jest rzeczywiście milionerem, natomiast nie ma najmniejszych kłopotów finansowych: żadnych długów, żadnych zobowiązań. Dziwię się Pawłowi Zarzecznemu, którego znam osobiście od paru lat, że takie bzdury gada.
Promotor "Diablo" zaprzecza również, że powodem targnięcia sie na własne życie była krytyka ze strony mediów, jaka spotkała go po ostatniej walce.
- Jest zupełnie odwrotnie panie redaktorze. Krzysztof ma problemy rodzinne od kilku lat, ale od dwóch lat te problemy się bardzo nasiliły. Od początku tego roku sytuacja była beznadziejna. To właśnie z powodów rodzinnych Krzysztof słabiej boksuje. Przygotowanie fizyczne jest perfekcyjne, ale na tym najwyższym poziomie trzeba mieć bardzo mocną psychikę, mieć wszystko w domu poukładane. Kapitalnym tego przykładem jest Tomasz Adamek, który ma bardzo twardą psychikę, wspaniale koncentruje się na walce, ale właśnie ma perfekcyjną sytuację w domu. Z problemami Krzysztofa borykamy się już od co najmniej dwóch lat, ale jesteśmy trochę bezsilni. Psycholodzy podkreślają, że Krzysztof najpierw powinien uporządkować sytuację rodzinną, a dopiero po tym myśleć o lepszych występach sportowych - powiedział w wywiadzie Wasilewski.
Dziś wieczorem na stadionie Wembley w Londynie Tyson Fury (14-0, 10 KO) stanie przed największym wyzwaniem w swojej dotychczasowej karierze. Olbrzym z Wilmslow zmierzy się z Dereckiem Chisorą (14-0, 9 KO), który uważany jest za najlepszego, obok Davida Haye'a, pięściarza wagi ciężkiej na Wyspach.
W stawce walki znajdą się należące do 'Del Boya' tytuły mistrza Wielkiej Brytanii i Wspólnoty Brytyjskiej. Zwycięzca dzisiejszej potyczki będzie zaliczany do szerokiej czołówki wagi ciężkiej i w najbliższym czasie może otrzymać ofertę z obozu Kliczko.
- Chisora oberwie ode mnie więcej, niż w dziesięciu ostatnich walkach - zapewnia Fury. - Jestem młody, ambitny, duży, silny, szybki i potrafię uderzyć. Byłem w obozie przygotowawczym Władimira Kliczko. Trenowałem z Emanuelem Stewardem, a on powiedział mi, że biję mocniej, niż bracia Kliczko.
Mistrz świata WBC wagi junior ciężkiej Krzysztof Włodarczyk (45-2-1, 32 KO), który w czwartek trafił do szpitala na warszawskiej Pradze po przedawkowaniu antydepresantów, opuścił dziś tę placówkę i został przewieziony do specjalistycznego ośrodka, w którym będzie znajdował się pod opieką psychologów.
Według lekarzy stan psychiczny oraz fizyczny polskiego pięściarza poprawił się na tyle, że uzasadnione było wypisanie go ze szpitala. W mediach nie milkną spekulacje na temat charakteru całego zajścia oraz jego przyczyny. Na razie z oczywistych względów brak oficjalnego stanowiska Włodarczyka lub jego promotora, nie można jednak wykluczyć, że była to nieudana na szczęście próba samobójcza, której przyczyną mogły być problemy rodzinne mistrza świata.
Podczas ważenia przed dzisiejszą walką o mistrzostwo świata WBO w wadze piórkowej, zarówno mistrz Orlando Salido (35-11, 23 KO) jak i pretendent Kenichi Ymaguchi (17-1-2, 4 KO) zmieścili się w limicie tej kategorii, który wynosi 126 funtów.
Obecny na ceremonii ważenia był także portorykański król nokautu Juan Manuel Lopez (30-1, 27 KO), który nieoczekiwanie został pokonany przed czasem przez Salido trzy miesiące temu. Były mistrz zapowiedział, że będzie kibicował swojemu pogromcy, a po jego zwycięstwie ma nadzieję na rewanż i odzyskanie utraconego pasa.
Dzisiejsza walka unifikacyjna o mistrzostwo świata w wadze junior półśredniej, pomiędzy posiadaczem pasa WBA Amirem Khanem (25-1, 17 KO) a czempionem IBF Zabem Judah (41-6, 28 KO), przyniesie obu pięściarzom spore zyski. Honorarium Khana opiewa na kwotę ponad miliona dolarów, podczas gdy jego rywal otrzyma sumę o połowę mniejszą. Do tego należy doliczyć wpływy z PPV w Wielkiej Brytanii, których część zasili konto mistrza WBA.
Warto zauważyć, że w trakcie negocjacji z obozem Bradleya, team Khana oferował mistrzowi WBC i WBO równy podział zysków. Czy niedoceniany zarówno w ringu jak i przy wypłacie ringowy weteran sprawi dziś w Las Vegas niespodziankę i jego doświadczenie weźmie górę nad talentem młodego Brytyjczyka? Przekonamy się o tym już za kilkanaście godzin.
Pytania dziennikarzy o zakończenie kariery od dłuższego czasu cierpliwie musi znosić 40-letni Witalij Kliczko. O kwestię wieku coraz częściej bywa pytany także jego o pięć lat młodszy brat Władimir Kliczko (56-3, 49 KO). Absolutny mistrz świata w kategorii ciężkiej zapewnia, że zakończy karierę w odpowiednim dla siebie momencie. Ukrainiec podkreśla jednak, że ta chwila raczej nie nastąpi szybko.
- Kiedy zdobyłem olimpijskie złoto na igrzyskach (w 1996 roku w Atlancie, przyp. red.) sądziłem, że w sporcie osiągnąłem już wszystko. Później zdałem sobie sprawę, że istnieje jeszcze coś innego - zawodowy boks. Myślałem, że będę walczył nie dłużej, niż do wieku 25 lat, a potem zacząłem myśleć o zakończeniu kariery jako 30-latek. Jednak z każdym rokiem czuję się tylko lepiej: 32, 33, 35. Kiedy nadejdzie mój czas, na pewno będę w stanie to zrozumieć. Na razie ten czas nie nastąpił - mówi 35-letni mistrz świata federacji IBF, IBO, WBA i WBO, a także posiadacz pasa prestiżowego magazynu "The Ring" dla najlepszego boksera najcięższej kategorii wagowej.
Zarówno "Dr Stalowy Młot", jak i jego starszy brat bywają krytykowani za mało efektowny styl walki. Niedawny pogromca Davida Haye'a z podobnymi głosami zupełnie się nie zgadza. - Kiedy słyszę, że w ringu jestem nudny, to zawsze odpowiadam: "49 zwycięstw przez nokaut". Wspólnie z bratem wiemy, jak powinniśmy walczyć i nie zamierzamy w naszym stylu nic zmieniać - tłumaczy Kliczko, który po zwycięskim unifikacyjnym starciu z Haye'em (2 lipca Ukrainiec odebrał mu pas WBA) zastanawia się nad wyborem kolejnego przeciwnika.
Mówi się, że rywalem młodszego Kliczki może być 30-letni Chris Arreola (33-2, 28 KO), walką z którym wstępne zainteresowanie wyraziła amerykańska telewizjia HBO, lub Dereck Chisora (14-0, 9 KO). Aby myśleć o starciu z Kliczką, 27-letni Brytyjczyk musi jednak najpierw pokonać dziś swojego rodaka, również niepokonanego na zawodowym ringu Tysona Fury'ego.

Już za kilka godzin na słynnym stadionie Wembley w Londynie dojdzie do elektryzującej potyczki w kategorii ciężkiej. Na ring wyjdą niepokonani na zawodowych ringach bokserzy z Wielkiej Brytanii - Dereck Chisora (14-0, 9 KO) i Tyson Fury (14-0, 10 KO). Stawką pojedynku będą należące do tego pierwszego pasy mistrza Wielkiej Brytanii i Wspólnoty Brytyjskiej, ale nie tylko. Mówi się, że zwycięstwo nad Furym może otworzyć przed 27-letnim Chisorą drzwi do walki z Władimirem Kliczką, starcie z którym przeszło "Del Boyowi" koło nosa już dwukrotnie. To właśnie z bokserem promowanym przez Franka Warrena związany jest nasz konkurs, w którym do wygrania będą dwa Oficjalne Roczniki Polskiego Boksu 2009 z autografami pięściarza. Regulamin znajdziecie w rozwinięciu.
Myślę, że zrobił to świadomie - powiedziała mi wczoraj osoba z bliskiego otoczenia Krzysztofa Włodarczyka. Bokser leżał wtedy w szpitalu. Kilka godzin wcześniej "Diablo" połknął tabletki i żegnał się z najbliższymi.
Nic nie dzieje się przypadkiem, więc i problemy Krzyśka nie są tak naprawdę zaskoczeniem dla jego otoczenia. To nie tak, że pomylił dawki, bo wiedział jak zażywać antydepresanty. Dlatego pracował z nim psycholog, dlatego coraz częściej odbywał poważne rozmowy z ważnymi w jego życiu ludźmi i to dlatego od dawna w ringu nie prezentował się tak jak potrafi. Problemy z psychiką i odpowiednim nastawieniem kibice dostrzegali od dawna. Tyle że nie nazywano tego depresją. Mało kto jednak dopuszczał do siebie myśl, że mistrz świata zdecyduje się na tak dramatyczny krok.
W to, że naprawdę „Diablo" chciał odebrać sobie życie jednak nie wierzę. Myślę, że to było raczej wołanie o pomoc, krzyk rozpaczy. Gazeta sportowa (zresztą każda inna także) nie jest miejsce na roztrząsanie prywatnych dramatów człowieka, nawet osoby publicznej, o ile ona sama o nich nie mówi. Trzymam kciuki za Krzyśka i jego powrót do normalnego życia, a później, jeśli wystarczy mu sił, do sportu. Na razie mistrz padł na deski. Odliczanie trwa. Wierzę, że wstanie przed końcem i jeszcze zaatakuje.
Po środowej porażce z rąk Antonio Tarvera (29-6, 20 KO), szkoleniowec Danny'ego Greena (31-4, 27 KO) poinformował, że jego podopieczny nie zamierza kończyć kariery. Angelo Hyder nie wykluczył też możliwości doprowadzenia do rewanżowej konfrontacji z nowym posiadaczem tytułu federacji IBO w kategorii junior ciężkiej. Taką ewentualność obozowi 38-letniego Australijczyka odradza Kostya Tszyu, były absolutny mistrz świata w wadze junior półśredniej.
- Green nie musi nic udowadniać. W ciągu swojej kariery osiąnął swoje i nikt mu tego nie zabierze. Sądzę, że do walki z Tarverem mógł podejść zbyt lekkomyślnie, sądząc, że będzie to łatwy pojedynek - mówi Tszyu, mistrz świata w latach 1995-1997 i 1998-2004, przez lata mieszkający w Australii, gdzie stoczył też wiele pojedynków. Obecnie jest trenerem Denisa Lebiediewa (22-1, 17 KO), którego obóz wyraził zainteresowanie organizacją potyczki z Tarverem. Amerykanin zdążył już zakomunikować, że opcję konfrontacji z Rosjaninem weźmie pod uwagę.
Trzecią możliwością dla Tarvera jest konfrontacja ze Steve'em Cunninghamem (24-2, 12 KO). Mistrz świata federacji IBF stwierdził, że starcie z jego rodakiem "jest niezbędne nie tylko amerykańskiemu, ale i światowemu boksowi". 35-letni "USS", promowany przez niemiecką grupę Sauerland Event, uważany jest za najlepszego boksera w dzisiejszej kategorii cruiser.
Krzysiek przedawkował leki antydepresyjne - powiedział promotor Krzysztofa Włodarczyka (45-2-1, 32 KO) Andrzej Wasilewski. Mistrz świata federacji WBC w kategorii junior ciężkiej w piątek wieczorem w szpitalu odzyskał przytomność.
W czwartkowe popołudnie do mieszkania Krzysztofa Włodarczyka w podwarszawskim Piasecznie dotarli jego koledzy – Paweł Kołodziej i Tomasz Hutkowski.
– Rozmawialiśmy telefonicznie, wymienialiśmy smsy i wiedziałem, że coś jest nie tak. Krzysiek był w bardzo złym stanie. Często pisał mi różne rzeczy, ale tym razem wyczułem jego całą sytuację psychiczną. Podobnie jak Paweł Kołodziej z Tomkiem Hutkowskim – mówi Wasilewski, który przebywa za granicą.
To właśnie ci dwaj wymienieni przez niego bokserzy z grupy 12 Rounds KnockOut Promotions dotarli do Włodarczyka jako pierwsi. Chwilę po nich dojechał brat żony boksera Tomasz Babiloński. Wtedy „Diablo" był już jednak nieprzytomny. Natychmiast wezwano karetkę pogotowia.
Ostatnią porażkę na zawodowym ringu Władimir Kliczko (56-3, 49 KO) poniósł w kwietniu 2004 roku z rąk Lamona Brewstera (35-6, 30 KO). W pojedynku rozegranym w Las Vegas, którego stawką był wakujący tytuł mistrza świata federacji WBO w wadze ciężkiej, Ukrainiec przegrał przez techniczny nokaut w 5. rundzie. Osobisty ochroniarz braci Kliczków Roman Giża (na zdjęciu na drugim planie) jest przekonany, że jego pracodawca i zarazem przyjaciel przed pojedynkiem z Amerykaninem padł ofiarą otrucia.
Promotorem Brewstera był wówczas mający nienajlepszą opinię w środowisku bokserskim Don King. Asystent Witalija i Władimira, jak nazywają Giżę sami bracia, winą nie może jednak nikogo obarczyć.
- Nie mam najmniejszych wątpliwości, że Władimir został wówczas otruty. Wystarczy popatrzeć na to, jak w tej walce zachowywał się Władimir i wszystko stanie się jasne. Nasze dowody są tylko pośrednie, dlatego nie możemy wskazać nikogo palcem. Jedyne, o czym mogę powiedzieć, to fakt, że od Dona Kinga wprost wieje czymś negatywnym - opowiada ochroniarz, który ukraińskim braciom pomaga od 2000 roku. Giża podkreśla, że po walce z Brewsterem Kliczkowie nie mieli już podobnych problemów.
- Nie biorę na siebie winy za tę sytuację, ale mogę z całą odpowiedzialnością zapewnić, że więcej podobna rzecz się już nie wydarzy. Wówczas pracowałem sam, bez kolegów i nie docierało do mnie, jak groźna może okazać się strona przeciwnika. Po tym zdarzeniu zrobiliśmy wszystko, aby w przyszłości zapobiec podobnym sytuacjom - mówi Giża, który przed 2000 rokiem pracował w kilku firmach jako specjalista od ochrony. Przed każdą walką braci Kliczków oglądający mogą zobaczyć go u boku Witalija lub Władimira. Zwykle wnosi do ringu jeden z pasów ukraińskich mistrzów świata.
Zaliczający się do szerokiej czołówki wagi junior średniej Deandre Latimore (22-3, 17 KO) oświadczył, że chętnie spotka się w ringu z Pawłem Wolakiem (29-1-1, 19 KO).
'Wściekły Byk' zaledwie przed tygodniem po świetnej walce zremisował z Delvinem Rodriguezem (25-5-3, 14 KO). Pojedynek z pewnością będzie aspirował do miana najlepszej walki roku i już mówi się o rewanżu, który mógłby odbyć się 3 grudnia w Nowym Jorku na gali Cotto-Margarito II.
25-letni Latimore uważa, że jego styl również gwarantuje znakomitą potyczkę i chętnie zajmie miejsce pochodzącego z Dominikany Rodrigueza. 'Byk' jest przekonany, że w parze z Wolakiem mógłby stworzyć niezapomniane widowisko, które zakończy się efektownym nokautem na polskim wojowniku.
- Pragnę rzucić wyzwanie Pawłowi Wolakowi. Z rozkoszą się z nim zmierzę. Wydaje mi się, że nasze style doskonale do siebie pasują. To będzie walka 'Byka' ze 'Wściekłym Bykiem'. Kibice nie będą żałować pieniędzy wydanych na bilety - zapewnia Latimore.
- Wszyscy mówią, że Wolak jest jednym z najlepszych pięściarzy w tej kategorii. Od dłuższego czasu rozglądam się za przeciwnikiem, który nie boi się prawdziwej walki. Jestem przekonany, że znokautowałbym Pawła. To prawdziwy wojownik. Jestem przekonany, że strach jest mu obcy i podejmie wyzwanie - dodaje dawny pretendent do tytułu IBF.
Mistrz dwóch kategorii wagowych, Humberto Soto (56-7-2, 32 KO), powróci między liny 3 września, a jego przeciwnikiem na gali w Los Mochis będzie Jose Alfaro (25-7, 22 KO). Pojedynek został zakontraktowany w limicie dywizji junior półśredniej, w której 'La Zorrita' zamierza wywalczyć trzeci tytuł.
W czerwcu Soto po raz czwarty obronił pas mistrza świata WBC wagi lekkiej i oświadczył, że na stałe przenosi się w górę. 31-letni Meksykanin rozwiązał też kontrakt z grupami Zanfer/Top Rank i będzie kontynuował karierę pod skrzydłami Baja Boxing.
W walce poprzedzającej pojedynek Chisora-Fury, Ashley Theophane (30-4-1, 8 KO) znokautował w dziesiątej rundzie Jasona Cooka (28-4-1, 14 KO) i obronił tytuł mistrza Wielkiej Brytanii w wadze junior półśredniej.
Walka nie była czysta i obfitowała w faule. Początek należał do 36-letniego pretendenta, jednak od trzeciej rundy coraz lepiej boksował champion. Cook powrócił w piątej odsłonie, w której dodatkowo Theophane stracił punkt za ciosy poniżej pasa, jednak szóste starcie było ostatnim, które można zapisać na konto pretendenta. W ósmej rundzie mistrz dominował już bardzo wyraźnie, a w dziewiątej niewiele zabrakło do zastopowania Cooka. W dziesiątej odsłonie Theophane dopiął w końcu swego i rzucił rywala na deski, a sędzia zakończył walkę.
Posiadacz prestiżowego tytułu WBC Diamond w wadze średniej, Sergio Gabriel Martinez (47-2-2, 26 KO), chce za wszelką cenę doprowadzić do walki z Floydem Mayweatherem Jr. (41-0, 25 KO). 36-letni Argentyńczyk popiera również zdanie 'Pretty Boya' w kwestii dodatkowych testów antydopingowych. Wszyscy rywale Mayweathera muszą się im poddać, jeżeli chcą wyjść do ringu z niepokonanym Amerykaninem.
- Zrobię wszystko, żeby zmierzyć się z 'Money' Mayweatherem. Według mnie to najlepszy obecnie pięściarz świata i właśnie dlatego chcę z nim walczyć. Jestem po jego stronie, jeżeli chodzi o dodatkowe testy antydopingowe. Powinno się badać krew każdego sportowca - powiedział Martinez.
Artur Szpilka (6-0, 4 KO), który pod okiem trenera Fiodora Łapina przygotowuje się w gymie Global Boxing do walki jaką stoczy 29 lipca w Uncasville, miał okazję odbyć sparing z Derrellem Dixonem (12-5, 8 KO), na stałe pomagającym w przygotowaniach Monte Barrettowi (34-9-2, 20 KO), także trenującemu od pewnego czasu w gymie Mariusza Kołodzieja. Były pretendent do tytułu mistrza świata przygotowuje się tam do rewanżowej walki z Dawidem Tuą (52-3-2, 43 KO), do której dojdzie już 13 sierpnia w Nowej Zelandii.
"Szpila" poradził sobie ze sparingpartnerem Barretta w charakterystycznym dla siebie stylu i ciężko znokautował czarnoskórego Amerykanina w drugiej rundzie. Jego wyczyn znalazł uznanie w oczach "Two Gunz", który komplementował polskiego pięściarza. Przeciwnik Szpilki na walkę za tydzień nie jest jeszcze znany, ale do starcia z Polakiem przymierzany jest Joshua Harris (7-5-1, 5 KO), który jako sparingpartner pomagał Krzysztofowi Włodarczykowi w przygotowaniach do walki z Jasonem Robinsonem.
W walce wieczoru na wczorajszej gali w Cabazon (Kalifornia) Anthony Dirrell (23-0, 20 KO) potrzebował niespełna pięciu minut na pokonanie Kevina Engela (18-5, 15 KO). Młodszy brat słynnego Andre dominował od pierwszego gongu i dwukrotnie rzucał przeciwnika na deski w drugiej odsłonie, jednak ostatni nokdaun nie powinien być uznany, bo powtórki wykazały, że cios, który zranił 'Hitmana' nie był zadany prawidłowo (Dirrell uderzył wyraźnie poniżej pasa).
26-letni 'The Dog' bardzo mądrze przeboksował pierwszą rundę, a w kolejnej odsłonie wyraźnie podkręcił tempo, chcąc znokautować rywala. Engel padł na deski i wstał wyraźnie naruszony, a Dirrell ponowił atak i chwilę później trafił potężnym prawym, po którym ochraniacz na zęby Engela wyleciał w powietrze. Anthony poprawił lewym hakiem na korpus, lecz uderzył wyraźnie za nisko. Pomimo tego sędzia wyliczył journeymana, który i tak nie miał już ochoty walczyć dalej.
- Przede wszystkim chciałbym powiedzieć, że jest mi bardzo przykro na wieść o tym, co się stało. Depresja ma niewiele wspólnego ze sportem. Ludzie doświadczają jej w każdej dziedzinie życia - zaczął komentujący dla Orange sport info Dariusz Michalczewski, który odniósł się do ostatnich wydarzeń związanych z przedawkowaniem leków antydepresyjnych przez mistrza świata WBC w wadze junior ciężkiej Krzysztofa "Diablo" Włodarczyka (45-2-1, 32 KO).
- Ja presję wykorzystywałem pozytywnie, ale ludzie są różni. Może Krzyśkowi to bycie na świeczniku przeszkadzało, czy też to że jest mistrzem świata. Nie mam pojęcia, co mogło być powodem takiej decyzji Krzysztofa. Na pewmo rodzina jest bardzo ważnym ogniwem. Rodzina, dziecko, żona to najmocniejsze ogniwa łańcucha. U mnie, jak ten łańcuch się urwał, to miałem problemy i z pewnością to nie pomagało. Myślę, że "Diablo" musi spoić, pozbierać ten łańcuch, odtworzyć swoje mocne strony. Stworzyć wokół siebie drużynę, która jest bardzo ważna zakończył Dariusz Michalczewski.
W czwartek po południu amerykańskiego czasu na konferencji prasowej w należącym do Mariusza Kołodzieja Global Boxing Gym w North Bergen po raz drugi spotkali się Mariusz Wach (24-0, 12 KO) i Kevin McBride (35-9-1, 29 KO). 31-letni Polak i o siedem lat starszy Irlandczyk zmierzą się w walce wieczoru gali w Uncasville (Connecticut), która odbędzie się 29 lipca. Stawką polsko-irlandzkiej potyczki będzie tytuł WBC International w wadze ciężkiej. Na gali organizowanej przez Jimmy'ego Burchfielda, współpromotora 31-letniego Wacha, wystąpi również inny polski bokser najcięższej kategorij Artur Szpilka (6-0, 4 KO), który w USA przebywa już od kilku dni wspólnie ze swoim trenerem Fiodorem Łapinem.
W czwartek po południu w Global Boxing Gym (North Bergen, stan New Jersey) odbyła się konferencja prasowa zapowiadająca zaplanowaną na 29 lipca galę boksu w Uncasville (Connecticut), gdzie głównym wydarzeniem wieczoru będzie konfrontacja Mariusza Wacha (24-0, 12 KO) z dobrze pamiętanym przez polskich kibiców Kevinem McBride'em (35-9-1, 29 KO). Wypowiedzi 31-letniego Vikinga na język angielski tłumaczy jego promotor Mariusz Kołodziej, szef Global Boxing Promotions.