Na gali w Cancun udanie na ring powrócił dwukrotny mistrz świata - Rafael Marquez (40-6, 36 KO), który wygrał przed czasem ze słabym Eduardo Becerrilem (12-8-2, 4 KO). Młodszy brat 'Dinamity' przez pięć rund obijał swojego przeciwnika, po drodze fundując mu nawet nokdaun i rozbity Becerril nie zdecydował się na wyjście do szóstego starcia.
36-letni Meksykanin jest przymierzany do walki z mistrzem federacji WBC w wadze super koguciej - Toshiaki Nishioką (38-4-3, 24 KO). Pojedynek najprawdopodobniej odbędzie się na przełomie października i listopada na gali w Las Vegas.
Zgodnie z zapowiedzią ogłaszamy wyniki konkursu, który przeprowadziliśmy w piątkowy wieczór. Mieliście czas do 3:00 w nocy, aby poprawnie wytypować rezultat pojedynku Pawła Wolaka (29-1-1, 19 KO) z Delvinem Rodriguezem (25-5-3, 14 KO). Remisowy wynik okazał się sporym zaskoczeniem również dla Was, poprawną odpowiedź w regulaminowym czasie została podana tylko przez jednego z naszych użytkowników.
Pięściarskiego "nosa" miał użytkownik o nicku rafal0590, którego odpowiedź ukazała się w komentarzach niedługo przed godziną 23:00. Jako, że w konkursie do wygrania były dwie nagrody - para rękawic bokserskich Everlast oraz oficjalny T-Shirt Pawła Wolaka z autografem "Wściekłego Byka" - zwycięzca ma prawo do wskazania tej, którą chce otrzymać.
Spory problem mieliśmy ze wskazaniem drugiego zwycięzcy naszej zabawy. Ostatecznie postanowiliśmy przyznać ją użytkownikowi o nicku Poirot, który jako pierwszy wytypował zwycięstwo Rodrigueza na punkty. Przypominamy, że wśród sędziów punktowych jeden wskazał Rodrigueza jako zwycięzcę, a zdaniem dwóch innych potyczka była remisowa. Wobec tego odpowiedź użytkownika Poirot była najbliższa faktycznego rezulatu walki.
Wymienionych użytkowników prosimy o kontakt z nami za pośrednictwem adresu mailowego konkurs@bokser.org oraz podanie adresów, na które nagrody mają zostać rozesłane.
Znakomity szkoleniowiec Freddie Roach chce, aby jeden z najlepszych bokserów świata Sergio Martinez (47-2-2, 26 KO) zmierzył się z jego podopiecznym. Nie chodzi jednak wcale o Manny'ego Pacquiao, dla którego ostatnia wycieczka do kategorii junior średniej i pokonanie Antonio Margarito to chyba najwyżej położony przystanek na trasie. Amerykański szkoleniowiec miał na myśli Petera Quillina (24-0, 18 KO), występującego w wadze średniej 28-latka kubańskiego pochodzenia.
- Wszyscy wkoło opowiadają, jak silny jest Martinez. Bez względu na to chciałbym, aby zmierzył się z Peterem. To świetnie wyszkolony chłopak. Wystarczy, że raz pokażę mu jakiś element, a bardzo szybko go sobie przyswaja. W tym elemencie Peter bardzo przypomina Manny'ego Pacquiao. Jeśli chodzi o Martineza, to nie widzę w nim nic niezwykłego. Znokautował go Antonio Margarito, potem pobił go jeszcze Kermit Cintron (ta walka skończyła się remisem, przyp. red.). To świetny atleta, ale Quillin rozwija się każdego dnia. Swój limit Martinez już osiągnął - przekonuje Roach.
Na ewentualną potyczkę obu opisywanym przez Roacha bokserom przyjdzie jeszcze trochę poczekać. 36-letni Martinez 1 października zmierzy się w Atlantic City z Darrenem Barkerem. Quillin na ring wyjdzie już za sześć dni, za przeciwnika mając Jasona LeHoulliera. Starcie odbędzie się w Las Vegas.
W meksykańskim Cancun zaledwie przez niecałe dwie minuty kibice mogli emocjonować się pojedynkiem wieczoru. 37-letni Juan Manuel Marquez (53-5-1, 39 KO) bardzo szybko znokautował swojego Likara Ramosa (24-4, 18 KO). 12 listopada w Las Vegas już tak łatwo z pewnością Meksykaninowi nie będzie. W słynnej MGM Grand przeciwnikiem "Juanmy" będzie sam Manny Pacquiao (53-3-2, 38 KO), który bronić będzie swojego pasa federacji WBO w wadze półśredniej.
Wczoraj na gali w Liverpoolu mistrz WBO wagi super piórkowej Ricky Burns (32-2, 9 KO) po raz trzeci udanie obronił swój tytuł nokautując już w pierwszej rundzie byłego mistrza świata tej samej federacji Nicky Cooka (30-3, 16 KO). Teraz "Rickster" liczy na starcie unifikacyjne z mistrzem IBF Mzonke Faną (30-4, 12 KO), którego stawką byłby prestiżowy pas magazynu "The Ring", o którym Burns marzy od dłuższego czasu.
George Foreman (76-5, 68 KO), legendarny pięściarz wagi ciężkiej nie uważa, że Władimirowi Kliczce (56-3, 49 KO) należy się miano jednego z najlepszych zawodników królewskiej kategorii. 2 lipca w Hamburgu Ukrainiec pokonał na punkty Davida Haye'a i do bogatej kolekcji tytułów federacji IBF, IBO i WBO, a także pasa magazynu "The Ring" dla najlepszego boksera najcięższej z wag dorzucił trofeum organizacji WBA.
- Władimir to bokser walczący defensywnie. Nigdy nie ryzykuje, niezależnie od tego, czy jego przeciwnikiem jest wysoki, czy też niski zawodnik. Zdaje się, że Kliczko nie chce przejść do historii jako odważny pięściarz. Główną przyczyną jest tu jego słaba szczęka. Władimir ciągla stara się ją ochraniać, jednak musi wiedzieć, że to nie przyniesie mu sławy - mówi "Big George", bohater potyczek z Muhammadem Ali i Joe Frazierem, które przeszły do historii dyscypliny.
- Kliczko mógłby utrzymywać się na szczycie przez wiele lat, ale nikt by go nawet nie zauważył. Jeśli bał się wejść w bitkę z Haye'em, przestraszyłby się również i Sonny'ego Listona. Wyobraźmy też sobie, co czekałoby go w starciu z Joe Frazierem. Wątpię, czy Kliczko dałby sobie z nim radę, mówi Foreman, który Fraziera pokonywał dwukrotnie, za każdym razem przez techniczny nokaut, najpierw w drugiej (1973 rok), a później w piątej (1976) rundzie.
Trzy tygodnie temu w Hamburgu zapytaliśmy Emanuela Stewarda o jego przewidywania związane z potyczką Witalija Kliczki (42-2, 39 KO) z Tomaszem Adamkiem (44-1, 28 KO). Amerykanin jest szkoleniowcem 35-letniego Władimira, młodszego z ukraińskich mistrzów świata. Starcie 39-letniego Witalija i o pięć lat młodszego "Górala" odbędzie się 10 września we Wrocławiu, a jego stawką będzie należący do "Doktora Żelaznej Pięści" tytuł mistrzowski federacji WBC w kategorii ciężkiej.
Mistrz federacji IBO w wadze junior ciężkiej, Danny Green (31-3, 27 KO), obiecuje złamać Antonio Tarvera (28-6, 19 KO) w środowym pojedynku, który odbędzie się na gali w Sydney. 'Green Machine' poczuł się obrażony komentarzami trenera 'Magika', który uważa, że Australijczyk jest bardzo prymitywnym bokserem.
- Udowodnię, że moja wola zwycięstwa jest większa. Antonio Tarver to typ pięściarza, którego da się złamać. Wiem, że mogę tego dokonać. Zniweluję tę jego domniemaną przewagę w umiejętnościach. Widywałem go pokonanego, rozbitego. To prawda, Tarver walczył z bardzo mocnymi rywalami, ale przegrywał, bo czegoś mu brakuje. Ja też przegrywałem, ale wracałem jeszcze bardziej zdeterminowany, a Tarver pokazał, że da się go złamać - powiedział 38-letni Green.
Po udanym powrocie na ring i efektownym zwycięstwie nad niepokonanym wcześniej Johnem Murrayem, 26-letni Kevin Mitchell (32-1, 24 KO) chce jak najszybciej zrewanżować się swemu jedynemu pogromcy - Michaelowi Katsidisowi (27-4, 22 KO).
W maju ubiegłego roku agresywny Australijczyk łatwo uporał się z mieszkańcem Dagenham, stopując go już w trzeciej odsłonie. Mitchell szukał przyczyn tamtej porażki m.in. w kiepskich przygotowaniach do walki.
- Chcę bić się z Katsidisem. Zamierzam zrewanżować mu się za ubiegłoroczną porażkę - zapowiedział Mitchell. - Wtedy nie byłem odpowiednio przygotowany i chcę spróbować jeszcze raz. Jestem przekonany, że Frank Warren może znów ściagnąć go tutaj. Od czasu tamtego pojedynku nie myślę o niczym innym. West Ham już czeka, a ja zapewniam, że drugi raz nie zawiodę.
Nazwisko Mike`a Tysona kojarzy się niemal każdemu po usłyszeniu słowa ‘boks’. Były pięściarz, najmłodszy mistrz świata w historii wagi ciężkiej, a obecnie gwiazda obu części ‘Kac Vegas’ był nie tylko wspaniałym sportowcem, ale też niezwykle barwną postacią, o czym mogą świadczyć jego wypowiedzi.
1.Nazwał mnie gwałcicielem i odludkiem. Przecież nie jestem odludkiem.
2. Lennox Lewis, idę po ciebie człowieku. Mój styl jest wybuchowy, moja obrona jest nieskazitelna, jestem okrutny. Chcę dostać twoje serce, chcę zjeść twoje dzieci. Chwała Allahowi !
3. Moim głównym celem jest bycie profesjonalistą, ale również zabicie go.
4. Chcę mu wyrwać serce i nakarmić go (Lennoxa Lewisa) nim. Chcę zabijać ludzi, chcę wyrywać im żołądki i zjadać ich dzieci.
5. To moja kariera. Mam dorastające dzieci. Musiałem się zemścić. Uderzył mnie głową. Spójrzcie na mnie - moje dzieci będą się mnie bały (po odgryzieniu kawałka ucha w walce z Evanderem Holyfieldem)
6. Czułem że Holyfield używa do walki swojej głowy. Powiedziałem o tym sędziemu, ale nie dostałem żadnej pomocy, więc go ugryzłem. Trzeba było się jakoś obronić, zdarza się.
7. Nie masz niczego, by mnie pokonać. Cieszę się na tę walkę.
8. Jesteś słodki. Upewnię się, że mocno mnie pocałujesz swoimi dużymi ustami. Zrobię z ciebie swoją dziewczynę (o Razorze Ruddocku)
9. Kwiczał jak moja żona.
10. Mogłem go znokautować w trzeciej rundzie, ale wolałem się nie spieszyć, aby zapamiętał tę noc na bardzo długo.
Na gali w Honolulu jedno z najcenniejszych w karierze zwycięstw odniósł Brian Viloria (29-3, 16 KO), który po bardzo dobrym pojedynku pokonał Julio Cesara Mirandę (35-6-1, 28 KO) i odebrał mu tytuł mistrza świata federacji WBO w wadze muszej.
'Hawaiian Punch' rozpoczął znakomicie i już w pierwszej odsłonie posłał championa na deski ciosem na korpus. Miranda nie potrafił sobie poradzić z szybkością pretendenta i przegrał również rundy drugą i trzecią, ale w czwartej nawiązał już równorzędną walkę i kilka razy bardzo mocno trafił rywala.
Viloria starał się unikać wymiany, do której przez cały czas dążył mistrz. W szóstym starciu w ringu rozgorzała prawdziwa wojna, w której pretendent radził sobie całkiem dobrze i chwilami zyskiwał nawet wyraźną przewagę. Z czasem silniejszy 'Pingo' zaczął nieco przełamywać Vilorię, lecz zgubiła go pewność siebie, bo w dziewiątej odsłonie znalazł się na skraju kolejnego nokdaunu po serii celnych, mocnych ciosów pretendenta. Pod koniec dziesiątej rundy to Miranda zranił przeciwnika i wydawało się, że losy walki odwracają się. W kolejnym starciu champion wyraźnie szukał nokautu, a zmęczony Viloria walczył o przetrwanie. Podobnie wyglądała również ostatnia odsłona, jednak 'Pingo' nie zdołał nawet doprowadzić do liczenia pretendenta, co kosztowało go utratę tytułu.
Walka zakończyła się małym skandalem - oficjele zgubili karty punktowe z ostatnich dwóch odsłon i ogłosili werdykt na podstawie dziesięciu rund. Sędziowie zgodnie wytypowali zwycięstwo Vilorii, punktując 98-91, 96-93 i 97-93. Ostateczna punktacja, już po dwunastu rundach, to 117-110, 114-113 i 115-113.
Juan Manuel Marquez (53-5-1, 39 KO) rozprawił się z Likarem Ramosem (24-4, 18 KO) jeszcze szybciej niż przewidywano, co niektórzy obserwatorzy zinterpretowali stwierdzeniem. że odpowiednio opłacony Kolumbijczyk mógł podłożyć się 'Dinamicie', by wzbudzić jeszcze większe zainteresowanie trzecim pojedynkiem Meksykanina z Mannym Pacquiao (53-3-2, 38 KO).
Czy naprawdę tak było, najprawdopodobniej nie dowiemy się nigdy, lecz tak wielkiemu mistrzowi jak Marquez należy się w takiej sytuacji kredyt zaufania. Efektowne i bardzo szybkie zwycięstwo nad walczącym z odwrotnej pozycji Ramosem oraz zapowiedź kolejnej ringowej wojny z 'Pacmanem' upewniają nas więc w przekonaniu, że 12 listopada 'Dinamita' nie wyjdzie między liny po wielką wypłatę, lecz zrobi wszystko, by pokonać króla P4P. Czy Meksykanin przestaszył swego najbliższego przeciwnika?
- Nie ma takiej możliwości, żeby Marquez wystraszył Manny'ego. Pacman nie boi się nikogo. Bardzo wielu bokserów zaczyna swe kariery bez uczucia strachu, lecz poznają je z czasem. Z Mannym jest inaczej, on tego nigdy nie zaznał. Jeżeli ludzie z obozu Marqueza liczyli na to, że da się przestraszyć Pacquiao, byli w błędzie - powiedział Alex Ariza, jeden z trenerów Filipińczyka.
- Nie spodziewałem się, że podejmą w tej walce jakiekolwiek ryzyko. Od początku byłem przekonany, że Marquez zaplanował ten pojedynek, by pozostać w treningu - dodał szkoleniowiec.
Zapraszamy do obejrzenia nagrania z treningu byłego mistrza świata federacji WBA w wadze ciężkiej Rusłana Czagajewa (27-1-1, 17 KO), który 27 sierpnia w niemieckim Erfurcie będzie miał szanse na ponowne zdobycie tego trofeum. Rywalem 32-letniego Uzbeka będzie o rok młodszy Rosjanin Aleksander Powietkin (21-0, 15 KO). Bokserzy konkurujących ze sobą od lat grup Universum i Sauerland Event powalczą o pas WBA dzięki zwycięstwu Władimira Kliczki nad Davidem Haye'em i nadaniu Ukraińcowi przez tę federację statusu superczemiona.
Po zdominowaniu wagi słomkowej, teraz Roman Gonzalez (29-0, 24 KO) sieje terror w dywizji junior muszej. Obchodzący niedawno 24. urodziny pięściarz z Nikaragui po raz drugi obronił tytuł mistrza świata federacji WBA po tym jak zastopował w siódmej rundzie Omara Salado (22-4-2, 13 KO).
Champion zaczął bardzo ostro i już na wstępie po lewym prostym wystrzelił lewym sierpowym, posyłając pretendenta po raz pierwszy na deski. Po serii kilku ciosów zakończonej długim prawym prostym Meksykanin znó był liczony. Po spokojniejszym drugim starciu, w trzecim Gonzalez podkręcił tempo i zaczął systematycznie rozbijać swojego rywala, któremu po jednym z mocnych uderzeń pękł prawy łuk brwiowy.
Pod koniec szóstej odsłony Salado już ledwo stał o własnych siłach na nogach i kiedy zaraz na początku siódmej rundy wylądował po raz trzeci na deskach, sędzia poddał go i ogłosił wygraną Romana przez TKO.
Po niedzieli rusza sprzedaż biletów na wrześniową galę grupy Babilon Promotion na warszawskim Torwarze, na której gościem specjalnym będzie sam Mike Tyson. Wejściówki będzie można kupić w serwisie eventim.pl już od 25 zł, a kolejne kategorie cenowe ustalono również na dość niskie kwoty, 35 i 60 zł. Można więc oczekiwać, że 16 września kibice pragnący zobaczyć na żywo legendę zawodowego boksu tłumnie wypełnią warszawską halę. Organizatorzy przewidują specjalną oprawę związaną z pojawieniem się Mike Tysona.
W walce wieczoru na Torwarze zaprezentuje się nr 1 w grupie Tomasza Babilońskiego, broniący pasa WBC Baltic Silver Paweł Głażewski (15-0, 4 KO), który na dystansie 10 rund zmierzy się z bardzo wymagającym DouDou Ngumbu (26-2, 11 KO), pochodzącym z Konga i rezydującym we Francji, jednym z czołowych "półciężkich" nad Sekwaną, którego walkę przypominaliśmy niedawno w naszym serwisie. Poza "Głazem" na warszawskim ringu w obecności Tysona wystąpią Krzysztof Cieślak, Krzysztof Zimnoch, Maciej Sulęcki oraz debiutująca oficjalnie na zawodowym ringu uczestniczka telewizyjnego reality-show "Todas contra Mexico", zaledwie 18-letnia Karolina Owczarz, jedna z najmłodszych zawodowych pięściarek na świecie.
Parę dni temu jeden z najbardziej znanych szkoleniowców Freddie Roach stwierdził w swojej wypowiedzi, że jeden z najlepszych zawodników bez podziału na kategorie wagowe, Sergio Martinez (47-2-2, 26 KO)jest przereklamowany. Promotor "Maravilli", Lou DiBella szybko zaaragował na te twierdząc, że Roach nigdy nie zgodzi się na spotkanie Martineza i któregoś z dwójki podopiecznych, Manny'ego Pacquiao (53-3-2, 38 KO) lub Julio Cesara Chaveza Jr (43-0-1, 30 KO).
Pojedynek pomiędzy niepokonanymi na zawodowych ringach mistrzami świata federacji WBA w kategorii średniej pomiędzy Giennadijem Gołowkinem (21-0, 18 KO, mistrz pełnoprawny) a Hassanem N'Dam N'Jikamem (26-0, 17 KO, mistrz tymczasowy) może odbyć się pod koniec roku w ojczyźnie tego drugiego. Przed starciem w Paryżu 29-letni Gołowkin planuje za to stoczyć jeszcze jedną dobrowolną obronę pasa w rodzinnym Kazachstanie.
Gdyby komuś wydawało się, że mistrzów WBA ma już wystarczająco dużo, nic bardziej mylnego. Nie wymieniliśmy jeszcze najważniejszego - Felixa Sturma (36-2-1, 15 KO), superczempion), z którym walki Gołowkin nie może się doczekać już od dawna. 32-letni Niemiec kolejną obronę tytułu WBA Super World zaplanował na 26 listopada w kolońskiej Lanxess Arenie, gdzie najprawdopodobniej stoczy pojedynek rewanżowy z Matthew Macklinem, którego niedawno pokonał dość kontrowersyjną decyzją sędziów punktowych.
Nieaktywny od roku niebezpieczny Alfredo Angulo (19-1, 16 KO) powróci już 20 sierpnia na gali w Meksyku. Dziś jego trener Clemente Medina podał nazwisko oponenta, z którym "Perro" spotka się w ringu. Będzie to doświadczony Kolumbijczyk Juan Carlos Candelo (32-10-4, 21 KO).
Już w przyszły weekend dojdzie do unifikacyjnego pojedynku w dywizji junior półśredniej, w którym spotkają się Amir Khan (25-1, 17 KO) oraz Zab Judah (41-6, 28 KO). Khan wie, że starcie z doświadczonym Zabem nie będzie należało do łatwych, a do tego spodziewa się nieczystych zagrywek ze strony oponenta.
Nazwisko Mike`a Tysona kojarzy się niemal każdemu po usłyszeniu słowa ‘boks’. Były pięściarz, najmłodszy mistrz świata w historii wagi ciężkiej, a obecnie gwiazda obu części ‘Kac Vegas’ był nie tylko wspaniałym sportowcem, ale też niezwykle barwną postacią, o czym mogą świadczyć jego wypowiedzi.
26. Chcę, by dawali mi do ringu ludzi,a ja będę odbierał im zdrowie. Przynoszę ból, mnóstwo bólu.
27. Nikt się mną nie przejmuje. Nikogo nie będzie obchodzić gdy moje dzieci będą głodować. Muszę wspierać moje dzieci. Potrzebuję więcej pieniędzy.
28. Nigdy nie widziałem mojej matki szczęśliwej lub dumnej z czegoś, co zrobiłem. Dla niej byłem łobuzem, biegającym po ulicach i wracającym do domu w nowych ciuchach, za które wiedziała że nie zapłaciłem. Nigdy nie miałem szansy z nią porozmawiać lub czegoś o niej się dowiedzieć. Nie miało to żadnego wpływu na karierę, ale to rujnuje emocjonalnie i osobiście.
29. Chcę rzucić twoim dzieckiem i zdeptać jego jądra. Wtedy będziesz wiedział co czuję wstając każdego dnia. Tylko wtedy zrozumiesz moje cierpienie.
30. Bez wątpienia wygram tę walkę, jestem tego pewien. Wiesz, normalnie nie udzielam wywiadów kobietom dopóki nie pójdę z nimi do łóżka. Więc nie mów już więcej. Chyba że będziesz chciała, no wiesz…
31. Ludzie mówią to, co czują. Po prostu, bez powodu. Wiem że czasem mówię coś źle, obrażam ludzi, zadam sprośne pytanie kobiecie ponieważ cierpię. Mam w sobie ból, który będzie mi towarzyszył przez resztę życia. Chcę dać trochę tego cierpienia Lewisowi.
32. Nie jestem Matką Teresą, ale nie jestem też Charlesem Mansonem.
33. Nie wiem kim byłbyś, gdyby przez 20 lat obserwowały cię kamery. Mógłbyś być homoseksualistą. Mnie kamery obserwują odkąd miałem 13 lat.
34. Czuję, że nie jestem częścią tego społeczeństwa, bo tutaj każdy jest pieprzonym hipokrytą. Wszyscy mówią że wierzą w Boga ale nie robią nic dla niego. Nikt nie rozumie o co w tym naprawdę chodzi. Gdyby Jezus tu był, myślisz, że okazałby mi miłość ? Myślisz, że kochałby mnie? Jestem muzułmaninem, a czy Jezus by mnie kochał? Myślę, że poszedłby ze mną na drinka i zapytał dlaczego tak się zachowuję. Byłoby fajnie. Rozmawiałby ze mną. Żaden chrześcijanin tego nie zrobił. Wrzucili mnie do więzienia i napisali o mnie złe rzeczy, a potem poszli do kościoła w niedzielę mówiąc, że Jezus to cudowny człowiek i wróci, by nas zbawić. Nie rozumieją że kiedy powróci, ci szaleni, chciwi, zachłanni kapitaliści znowu go zabiją.
35. Dałem kiedyś żebrakowi na ulicy 100 dolarów. Ktoś spytał po co, skoro i tak wyda to na narkotyki. Ale to już nie moja sprawa, Allach go osądzi.
Zaledwie 110 sekund trwała walka wspaniałego Juana Manuela Marqueza (53-5-1, 39 KO) z groźnym przecież Likarem Ramosem (24-4, 18 KO). Meksykanin znokautował ciężko swojego rywala i teraz może spokojnie już myśleć o przygotowaniach do listopadowej potyczki z Mannym Pacquiao.
Po pierwszej rozpoznawczej minucie, boksujący z odwrotnej pozycji Ramos kilka razy spróbował akcji prawy-lewy. Marquez czekał na odpowiedni moment i gdy ten tylko nastąpił, skarcił brutalnie młodszego przeciwnika. Przepuścił jego prawy prosty i po odchyleniu "naprowadził" swoim lewym prostym cel, huknął prawym krzyżowym idealnie na czubek brody i... Ramos bezwładnie padł na matę ringu, na której pozostał jeszcze półprzytomny przynajmniej trzy minuty. Tak więc dłużej go cucono niż potrwał cały pojedynek.
Już za miesiąc czeka nas kolejna gala grupy Babilon Promotion, Seaside Boxing Show, która odbędzie się w pięknie położonym, nadmorskim amfiteatrze w Międzyzdrojach. W walce wieczoru 18 sierpnia zobaczymy obiecującego polskiego "cruisera" Krzysztofa Głowackiego (12-0, 7 KO), którego sprawdzi znany tester polskich pięściarzy, doświadczony Roman Kracik (32-6-1, 18 KO).
Na ringu w amfiteatrze przy molo w Międzyzdrojach zobaczymy także Ismaila Tebojewa, Łukasza Wawrzyczka, Krzysztofa Chudeckiego i Daniela Urbańskiego. Kibiców oraz wypoczywającyh nad morzem turystów ucieszy zapewne wiadomość, że wstęp na galę będzie wolny. Natomiast transmisję na żywo przeprowadzi stacja Canal+ Sport.
Cios prosty przednią ręką jest być może najważniejszą bronią w arsenale boksera. Pełni podstawową rolę w rosyjskiej myśli szkoleniowej, będąc również sercem zjawiska określanego mianem ''polskiej szkoły boksu''. Dla Meksykanów jab to la clave - klucz, który otwiera wszystkie drzwi. Dla Kubańczyków jest jednym z filarów Sentido Amplio - pojęcia boksu w jego najszerszym sensie. Emanuel Steward i cała rzesza amerykańskich trenerów-legend należą do grona wyznawców tego ciosu, często powtarzając, że ''everything starts from the jab''.
Dzisiejszy boks pozostaje we władaniu ''prostego przednią ręką''. Różnorodność funkcji spełnianych przez jab czyni go królem wiecznym. Stworzyłem poniższą, bardzo subiektywną klasyfikację z myślą o ludziach, którzy boksem się pasjonują. Zapraszam na ranking dziesięciu najlepszych obecnie jabów.
Maurice Harris (25-15-2, 11 KO) zwyciężył Derrica Rossy (25-5, 14 KO) w walce być albo nie być, bo przecież obaj wracali po dotkliwych porażkach.
Początek był wyrównany, aż w końcu w czwartej rundzie kontra Harrisa (na zdjęciu) spowodowała liczenie rywala. Od tego momentu Maurice powoli zaczął przejmować kontrolę nad pojedynkiem, z czasem zyskiwał coraz wyraźniejszą przewagę, aż w końcu w ostatnim, dwunastym starciu, znów posłał Rossy'ego na deski i chociaż ten zdołał podnieść się jeszcze na osiem, doświadczony sędzia Earl Morton poddał go na półtora minuty do końca.
Tym samym ósmy w rankingu federacji IBF wagi ciężkiej Harris pokonał piętnastego na tej liście Derrica i znów powróci na pewno do ścisłej czołówki list rankingowych IBF. Przy okazji "Mo" obronił także regionalny pas USBA.
Carl Holness, menedżer żyjącej legendy zaawodowego boksu, byłego niekwestionowanego mistrza świata wagi ciężkiej Mike'a Tysona wyjawił, że prowadzone są rozmowy z polską stacją telewizyjną TVN na temat... udziału "Żelaznego" Mike'a w 13. edycji popularnego programu "Taniec z Gwiazdami"! Podobno gwiazdor zawodowych ringów zażyczył sobie za występ w jednym odcinku honorarium w wysokości 30 tysięcy dolarów.
Tyson występował już w dwóch edycjach TZG, włoskiej i argentyńskiej, w ten sposób podreperowując swój mocno nadszarpnięty budżet. Nazwisko dawnego mistrza wciąż działa jak magnes na kibiców na całym świecie, dlatego Mike dużo podróżuje, zarabiając w ten sposób pieniądze co prawda znacznie mniejsze niż jego astronomiczne gaże za walki, ale w jego sytuacji nie do pogardzenia. W dniach 15-16 września Tyson po raz pierwszy zawita do Polski, gdzie będzie gościł na zaproszenie Tomasza Babilońskiego, na jego gali na warszawskim Torwarze. Jeśli informacje o udziale pięściarza w polskiej edycji TZG potwierdzą się, polscy kibice będą mieli okazję cieszyć się znacznie dłuższym pobytem swojego idola w naszym kraju.
Wspaniały powrót po porażce z rąk Michaela Katsidisa i problemach z alkoholem zanotował przed momentem Kevin Mitchell (32-1, 24 KO). 27-letni pięściarz z Anglii zastopował w ósmej rundzie swojego faworyzowanego rodaka, Johna Murraya (31-1, 18 KO) i tym samym zdobył wakujący, interkontynentalny pas WBO wagi lekkiej.
Od początku do przodu ruszył Murray, lecz świetnie boksujący z defensywy Mitchell karcił go zadawanymi z odejścia lewymi podbródkami. To trwało ponad pięć minut, bo właśnie wtedy Kevin się na moment rozluźnił, zagapił i nadział się na długi prawy prosty, który wyraźnie odczuł. Po słabszym początku trzeciej odsłony w końcówce znów doszedł do głosu i aż do piątego starcia popisywał się lewymi sierpami i podbródkowymi, niejednokrotnie bitymi z doskoku.
W piątej odsłonie znów nadział się na prawy sierp i był w tarapatach, ale to właśnie Murray schodził do narożnika ze spuchniętym prawym okiem. John cały czas naciskał, lecz po gongu kończącym szóste starcie miał już podpuchnięte również lewe oko. Przycisnął po przerwie, jednak w ostatnich sekundach Mitchell zamroczył go lewym sierpowym, po chwili poprawił lewym podbródkowym, a półprzytomnego Murraya wyratował tylko gong. Po przerwie Mitchell dokończył jednak dzieła zniszczenia, skontrował cofając się krótkim lewym sierpowym, poprawił kolejnym podbródkiem i do akcji wkroczył sędzia Richard Davis, ratując Murraya przed ciężkim nokautem.
Przed wczorajszą walką Juan Manuel Marquez (53-3-2, 38 KO) zapowiadał, że starcie z Likarem Ramosem będzie dla niego znakomitym testem przed jesiennym dopełnieniem trylogii - konfrontacją z Mannym Pacquiao (53-3-2, 38 KO). 37-letni Meksykanin przekonywał, że kolumbijski rywal to mańkut, podbnie jak "Pac-Man". Ostatecznie rywal w ringu nie wytrwał dłużej niż dwie minuty, ale "Juanma" i tak zdaje się być zadowolony.
- Jestem szczęśliwy, że udało mi się złapać Ramosa takim znakomitym uderzeniem, którego nie mógł wytrzymać. Czasem w boksie tak bywa. Do walki z Pacquiao będę przygotowany znakomicie i mam nadzieję, że nie gorzej będzie z nim. Możemy urządzić z Mannym wojnę. Mayweather... to co innego. Pobić się z Pacquiao - to jest to! - cieszy się Marquez, który w poprzednich dwóch walkach z 32-letnim Pacquiao remisował (maj 2004 roku) oraz minimalnie przegrywał na punkty (marzec 2008).
Trzecia, znakomicie zapowiadająca się konfrontacja Meksykanina z Filipińczykiem odbędzie się 12 listopada w słynnym hotelu-kasynie MGM Grand w Las Vegas.