Paul Williams (40-2, 27 KO) nie ma najlepszej prasy po sobotniej potyczce z Erislandy Larą i bardzo kontrowersyjnym werdykcie. "Mściciel" chce zamazać ten obraz jak najszybciej, dlatego z jego obozu wypłynęła propozycja spotkania z Carlosem Moliną (19-4-2, 6 KO). Ten z kolei miał bardzo udany weekend, kiedy bardzo przekonywująco pokonał faworyzowanego Kermita Cintrona po dziesięciu rundach.
Przypomnijmy, iż Molina również skrzyżował rękawice z Kubańczykiem Larą i trzy miesiące temu zremisował z nim. Co ciekawe, wówczas większość kibiców i dziennikarzy było zdania, że to Lara dostał prezent od sędziów. Fortuna kołem się toczy...
Williams myśli poważnie o zakończeniu kariery i daje sobie około trzy walki przede całkowitym wycofaniem się. Dlatego właśnie odrzuca propozycję rewanżu z Erislandym i w kolejnym pojedynku bardzo chce zmierzyć swe siły właśnie z Moliną.
Niestety, Grzegorz Proksa (25-0, 18 KO), nie stanie w najbliższym czasie do walki o tytuł mistrza Europy. Włodarze federacji EBU po raz kolejny wykazali się brakiem profesjonalizmu i łamiąc własne zapisy regulaminowe wyznaczyli do pojedynku innych pretendentów.
Słynny meksykański trener, Ignacio Beristain, uważa, że Manny Pacquiao (53-3-2, 38 KO) jest zbyt silny fizycznie dla Floyda Mayweathera Jr. (41-0, 25 KO) i odebrałby niepokonanemu Amerykaninowi zero z rekordu, gdyby doszło w końcu do ich wyczekiwanej walki.
Podopieczny Beristaina, Juan Manuel Marquez (52-5-1, 38 KO), w 2009 roku został bardzo wysoko wypunktowany przez Mayweathera, lecz znacznie lepiej radził sobie z Pacquiao, z którym zremisował w 2004 roku, a cztery lata później minimalnie przegrał.
Jak twierdzi szkoleniowiec - styl robi walkę i flipiński król P4P nie będzie pasował Floydowi. Niewielu ekspertów śledziło karierę Manny'ego tak dokładnie jak Beristain, który już po raz trzeci będzie przygotowywał 'Dinamitę' do pojedynku z 'Pacmanem'. Jeden z najlepszych trenerów świata nie ma wątpliwości, że Pacquiao okazałby się zdecydowanie za mocny dla Mayweathera.
- To nie będzie łatwa walka, ale Pacquiao ją wygra - oświadczył 'Nacho' Beristain. - Bez wątpienia Pacquiao zwycięży. Znam go doskonale. Widziałem mnóstwo jego walk. To kapitalny zawodnik. Wielu typuje wygraną Mayweathera, bo on dobrze radzi sobie z łatwymi zawodnikami, ale Pacquiao jest zbyt twardy i zdecydowanie za silny.
Jakiś czas temu cały bokserski świat obiegła sensacyjna wiadomość o powrocie na ring utalentowanego Floyda Mayweathera Jr. (41-0, 25 KO). Jedna z najjaśniejszych gwiazd współczesnego boksu zawodowego, mimo wciąż wielu kłopotów na karku i niejasnej sytuacji prawnej, 17 września skrzyżuje rękawice z młodym i głodnym sukcesów Victorem Ortizem (29-2-2, 22 KO).
Wielu dziennikarzy i obserwatorów było zaskoczonych tym, jak łatwo i szybko doszło do podpisania kontraktów przez obydwu pięściarzy. Tymczasem menadżer Ortiza, Rolando Arrellano, opowiada, iż negocjacji z 'Pretty Boyem' praktycznie nie było.
- Tak, zgadza się, wszystko odbyło się w ekspresowym tempie - opowiada o szczegółach opiekun Meksykanina. - Gdy załatwiasz coś z Mayweatherem to nie jesteś stroną, która dyktuje warunki. To on jest wyłącznym panem sytuacji. Nie możesz iść do niego i powiedzieć, że chcesz tego, tego i tego. Wszystko odbywa się na takiej zasadzie, że przedstawia ci ofertę i albo ją bierzesz, albo nie.
Hugo Hernan Garay (34-5, 18 KO) sprawiał już w Niemczech niemiłe niespodzianki tamtejszym kibicom. Dwukrotnie dał bardzo wyrównaną i zdaniem wielu wygraną walkę z Zsoltem Erdei'em, a Jurgena Brahmera pokonał już na tyle wyraźnie, że ten nawet boksując na własnych śmieciach nie zdołał przekonać do siebie sędziów. W najbliższą sobotę Argentyńczyk zawita u naszych zachodnich sąsiadów po raz czwarty na ringu.
Póki co obaj pięściarze w ramach promocji tego wydarzenia spotkali się na treningu otwartym, a pretendujący do pasa federacji WBO kategorii cruiser Garay zaskoczył wszystkich krzycząc iż "Zabije Hucka w ringu".
Broniący tytułu mistrza świata Marco Huck (32-1, 23 KO) bardzo spokojnie odniósł się do tych groźnych zapowiedzi i szybko odparł - Nie obchodzi mnie co on plecie. Ja odpowiem mu dopiero w sobotę w ringu. To będzie moja odpowiedź. Dam swoim kibicom kolejną widowiskową walkę i obronię tytuł championa.
Jak donoszą wieści zza Oceanu, jeden z największych promotorów, Bob Arum, rozpoczął już negocjacje mające doprowadzić do fascynującego starcia Luciana Bute (29-0, 24 KO) z Kellym Pavlikiem (37-2, 32 KO). Do tego niezwykle ciekawego pojedynku rumuńskiego mistrza świata federacji IBF w wadze super średniej z wracającym do gry po wielu problemach, ale wciąż niebezpiecznym 'Duchem z Youngstown' miałoby dojść w listopadzie.
Arum, który jest długoletnim opiekunem 29-letniego Pavlika, uważanego jeszcze nie tak dawno za króla wagi średniej, twierdzi, że jego podopieczny jest w stanie zdetronizować starszego o 2 lata Bute. Bez wątpienia takim zwycięstwem Amerykanin z marszu powróciłby do ścisłej światowej czołówki. O tym jak trudne będzie to jednak zadanie może powiedzieć mu ostatni rywal Luciana - Jean Paul Mendy (29-1-1, 16 KO). Ambitny Francuz został brutalnie znokautowany w 4. rundzie sobotniego pojedynku.
Po tym jak Silvio Branco dwukrotnie odwoływał walkę z Aleksandrem Frenkelem (23-0, 18 KO), a za trzecim podejściem na dobre wycofał się z tej konfrontacji, niemiecki mistrz Europy kategorii cruiser pozostał na lodzie. Promująca go grupa Sauerland Event wyszła więc z inną propozycją, na której urodzony na Ukrainie pięściarz może wyjść jeszcze lepiej.
Na początek jesieni Frenkel skrzyżuje rękawice z klubowym kolegą i niedawnym pretendentem do tronu IBF, Enadem Liciną (20-3, 11 KO). Zwycięzca tej potyczki ma podobno nieoficjalnie zagwarantowany pojedynek o tytuł mistrza świata jednej z czterech najważniejszych federacji.
Kontuzja żebra wyeliminowała Tarvisa Simmsa (27-1-1, 11 KO) z występu na gali Khan-Judah. W pojedynku poprzedzającym walkę wieczoru 40-letni 'Marvelous' miał zmierzyć się z kreowanym na przyszłego mistrza wagi super średniej Peterem Quillinem (24-0, 18 KO).
- To frustrujące. Sparowałem i wszystko szło zgodnie z planem podczas obozu w Houston, aż nagle nabawiłem się kontuzji - powiedział rozczarowany Simms. W zaistniałej sytuacji 'Kid Chocolate' szuka nowego przeciwnika i raczej nie należy się spodziewać, że w tak krótkim czasie uda się znaleźć i nakłonić do walki kogoś wartościowego.
Freddie Roach uważnie analizował ostatnie walki Zaba Judaha (41-6, 28 KO), a w szczególności jego kontrowersyjną wygraną nad Lucasem Matthysse, by ułożyć strategię dla swego podopiecznego - Amira Khana (25-1, 17 KO), który już 23 lipca zmierzy się z 'Super' Zabem w pojedynku unifikacyjnym o tytuły IBF i WBA Super w wadze junior półśredniej.
Zdaniem słynnego trenera, niezbędne będzie odebranie Judahowi prawego prostego.
- Judah nie jest typowym mańkutem, on walczy inaczej. Ataki przeprowadza z lewej strony. Ułożyliśmy bardzo dobry plan taktyczny na podstawie kilku ostatnich walk Zaba. Bardzo pomocny okazał się pojedynek z Matthysse, który rozgryzł Judaha. Musimy ograniczyć skuteczność jego prawego prostego - powiedział Roach.
Szkoleniowiec spodziewa się dominacji ze strony swego podopiecznego. Roach ma nadzieję, że Khan wygra wszystkie rundy, lecz zdaje sobie sprawę, że Judah może sprawić nieco problemów swoim niekonwencjonalnym stylem.
- Amir powinien wygrać kążdą rundę, ale możemy napotkać małe problemy. Judah walczy sprytnie, a jego obrony barkami przypominają kombinację Floyda Mayweathera i Pernella Whitakera - zakończył Roach.
Jak donosi obóz aktualnego mistrza świata federacji WBO w wadze super koguciej, Meksykanina Jorge Arce (57-6-2, 44 KO), 'Travieso' do swojej pierwszej obrony przystąpi 10 września w Mexico City. Jak na razie nie jest jeszcze znane nazwisko jego rywala.
Przypomnijmy, że 31-letni wojownik na mistrzowskim tronie zasiadł w maju, zwyciężając przed czasem po wspaniałej i zaciekłej bitwie młodego Wilfredo Vazqueza Jr. (20-1-1, 17 KO). Biorąc pod uwagę ambicję i serce do walki panującego czempiona, z pewnością w najbliższej walce nie zadowoli się on jakimś przeciętnym oponentem i zaserwuje swoim licznym kibicom kolejne niezapomniane widowisko.
23-letni brytyjski prospekt,
Tyson Fury (14-0, 10 KO), twierdzi, że może przywrócić dawny blask wadze ciężkiej. 23 lipca na stadionie Wembley olbrzym z Wilmslow zmierzy sie z Dereckiem Chisorą (14-0, 9 KO) w walce o tytuły mistrza Wielkiej Brytanii i Wspólnoty Brytyjskiej.
Fury wierzy, że zwycięstwo nad 'Del Boyem' zapewni mu pojedynek ze zunifikowanym championem kategorii zwanej niegdyś 'królewską' - Władimirem Kliczko (56-3. 49 KO).
- Mam nadzieję, że już 23 lipca wybawię boks. Wyjdę do ringu i dam fanom prawdziwą walkę, wartą pieniędzy, które zapłacą za bilety. Kibice dostaną to, czego oczekują. Widziałem pojedynek Kliczko-Haye. Nie była to wspaniała walka. Ludzie stracili swoje pieniądze - powiedział Fury.
- Moim zdaniem Haye nawet nie próbował wygrać, a Kliczko zrobił co do niego należało. Brytyjscy kibice byli zawiedzeni. Wiem, że Władimira można pokonać. Ja mogę tego dokonać - zakończył mierzący 206cm wzrostu zawodnik.
W ostatecznym eliminatorze federacji WBC w wadze junior półśredniej zmierzą się Ajose Olusegun (29-0, 14 KO) i Ali Chebah (35-1, 28 KO). Włodarze organizacji potwierdzili już, że zwycięzca tego pojedynku stanie się obowiązkowym pretendentem dla Tima Bradleya (27-0, 11 KO), jeśli Amerykanin do tego czasu utrzyma tytuł, a grozi mu jego utrata z powodu braku aktywności.
31-letni Olusegun zajmuje drugą pozycję w aktualnym rankingu. Młodszy o sześć lat Francuz jest dopiero szósty. Dziwić może pominięcie pięściarzy z miejsc 3-5. Są to Erik Morales (51-7, 35 KO), Humberto Soto (56-7-2, 32 KO) oraz Kendall Holt (27-4, 15 KO). Każdy z tej trójki czeka na swoją szansę i na walkę o tytuł zasługuje bardziej od Nigeryjczyka lub 'Angela' Chebaha.
- Ta walka jest dla mnie szansą na wymazanie wszystkiego co spotkało mnie w ostatnich latach i powrotu do czołówki - przyznaje Delvin Rodriguez (25-5-2, 14 KO), który już w najbliższy piątek skrzyżuje rękawice z naszym Pawłem Wolakiem (29-1, 19 KO).
- Tym samym mogę zmienić coś, na co wcześniej nie miałem wpływu. Paweł jest właśnie po największym zwycięstwie swojej kariery, dodatkowo wszystkie federacje notują go w swoich rankingach i wygrana nad nim przywróci mnie do gry. Nie ma mowy żebym przepuścił taką okazję - odgraża się dawny rywal Rafała Jackiewicza.
Rodriguez niedawno zmienił trenera i jest przekonany o swoim sukcesie - To był jeden z najlepszych obozów przygotowawczych w mojej karierze. Jestem większy, silniejszy i szybszy niż kiedykolwiek wcześniej. Przekona się o tym Wolak oraz każdy kto stanie mi na drodze - zakończył Rodriguez.
5 sierpnia zapraszamy na galę "Częstochowa Boxing Cup" organizowaną wspólnie przez grupy NG Promotions i Gmitruk Promotion. W walce wieczoru na dystansie dziesięciu rund zaboksuje Dariusz Sęk (12-0-1, 4 KO), który bronił będzie pasa TWBA w wadze półciężkiej, zdobytego w czerwcowym starciu z Sandro Siproszwilim. Ponadto na ring wyjdą Norbert Dąbrowski (4-0, 1 KO) i Maciej Sulęcki (6-0, 2 KO), a także powracający po przegranej z Nathanem Cleverlym - Aleksy Kuziemski (21-3, 5 KO).
Na gali swój zawodowy debiut zaliczy Kamil Bazelak, strongman i zawodnik MMA. Dodatkowo widzowie będą mogli obejrzeć pojedynki zawodników amatorskich. Gala będzie transmitowana w telewizji Canal+. Bilety na galę Częstochowa Boxing Cup dostępne będą już wkrótce w wielu punktach Częstochowy, m. in. na stacjach paliwowych KJG Company.
Witalij Kliczko (42-2, 39 KO) jest zainteresowany pojedynkiem z Davidem Haye’em (25-2, 23 KO). Anglik przegrał na początku miesiąca z młodszym bratem Witalija, Władimirem. Mimo hucznych zapowiedzi o urwaniu głowy, w ringu Brytyjczyk nie był w stanie wyrządzić krzywdy ukraińskiemu pięściarzowi. Teraz, kiedy wszystkie pasy są już w posiadaniu rodziny Kliczko, starszy z braci zapowiada, że chce walczyć z Haye’em i chce ukarać byłego mistrza świata za wszystko to, co mówił o nim i o jego bracie.
- Postaram się doprowadzić do tego pojedynku, żeby Haye nie miał żadnych wymówek. Moim celem, jeżeli do walki dojdzie, jest ciężko go znokautować. Musi zapłacić za swoje słowa – mówi Witalij.
Wyjaśnił przy okazji, w jaki sposób tłumaczył z bratem zachowanie Haye’a swoim rodzicom.
- Musieliśmy z bratem tłumaczyć rodzicom te zdjęcia (z odciętymi głowami braci w rękach Haye’a – przyp. Redakcja) i to co mówił. Musieliśmy ich przygotować, powiedzieć, że ten facet jest chory i żeby się nie przejmowali, bo to nie jest prawdziwe – wyjaśnił starszy z braci.
Martin Rogan (14-2, 7 KO) został wyznaczony przez Europejską Federację Bokserską do potyczki z Kubratem Pulewem (12-0, 6 KO) o wakujący tytuł Unii Europejskiej (EU) wagi ciężkiej, do której miało dojść już w najbliższą sobotę w Monachium. Najgroźniejszy taksówkarz świata stwierdził jednak, iż ma zbyt mało czasu na przygotowania i wycofał się z gali. Bułgarowi w zastępstwie sprowadzono Maksima Pediurę (13-1-1, 11 KO) i to własnie z nim zaboksuje na dystansie ośmiu rund za cztery dni.
Pulew wraz ze swoim obozem postanowił mimo wszystko dać szansę Martinowi i jeśli tylko upora się z najbliższym rywalem, a chyba nikt nie zakłada innej opcji, wówczas w kolejnym występie zmierzy się właśnie z Roganem (na zdjęciu). Do ich pojedynku dojdzie gdzieś na terenie Niemiec 22 października, a stawką będzie właśnie pas EU królewskiej kategorii.
Na gali w Atlantic City czwarte w tym roku zwycięstwo zanotował Chris Arreola (33-2, 28 KO). Trzymający niską wagę 'Koszmar' na dystansie dziesięciu rund gładko wypunktował Fridaya Ahunanyę (24-8-3, 13 KO). Zapraszamy do obejrzenia fotorelacji.
Timothy Bradley (27-0, 11 KO) jest uważany powszechnie za lidera kategorii junior półśredniej, a to wszystko za sprawą zwycięstw nad tak znanymi bokserami jak mocny jeszcze wtedy Junior Witter, Kendall Holt (unifikacja) czy ostatnio Devon Alexander. W połowie czerwca wygasł jego kontrakt promotorski z Gary Shawem i od tego momentu krążą plotki na temat przejścia tego 28-letniego zawodnika do innych grup.
Jak podają źródła zbliżone do samego pięściarza, podobno już podpisał umowę z Golden Boy Promotions. Wszystko to ma przybliżyć Bradleya do upragnionego pojedynku z Mannym Pacquiao (53-3-2, 38 KO) o miano najlepszego pięściarza świata bez podzialu na dywizje. W tym celu Timothy jest gotów jeszcze w tym roku porzucić pasy federacji WBO oraz WBC i na stałe przenieść się do wagi półśredniej, gdzie wystąpił dokładnie rok temu, pokonując niezwyciężonego wcześniej Luisa Carlosa Abregu.
Mistrz WBO wagi średniej Dimitrij Pirog (18-0, 14 KO) podzielił się dzisiaj swoimi odczuciami na temat aktualnej sytuacji w wadze ciężkiej. Jego zdaniem pojedynki braci Kliczko znudziły się kibicom już dawno, jednak nadal można organizować ciekawe pojedynki. Jego zdaniem ciekawą opcją jest walka Alexandra Powietkina (21-0, 15 KO) z byłym mistrzem WBA Davidem Haye (25-2, 23 KO).
- Egzekucja na mnie? Czytam to, co piszą i tylko się uśmiecham - mówi Tomasz Adamek, który trenuje w amerykańskim Bushkill.
To w tej miejscowości będzie przebywał do 1 września, kiedy wyleci do Polski na zaplanowaną na 10 września walkę z Witalijem Kliczką we Wrocławiu.
- W poniedziałek przyjechałem, a od następnego tygodnia rozpoczynam sparingi. Na początek przyjedzie jeden bokser z Kalifornii, ale nawet nie wiem dokładnie, kto nim będzie. Planowaniem sparingpartnerów zajmuje się mój trener Roger Bloodworth. Ufam mu, bo na pewno zna się na robocie. Wiem, że później dojadą jeszcze dwaj inni bokserzy. Wyjdzie pewnie z sześć tygodni sparingów. Dużo, ale do takiego pojedynku tak trzeba się przygotować. Nie ma innej drogi – mówi Tomasz Adamek. Góral ćwiczy na razie dwa razy dziennie po około dwie godziny.
Uśmiech Polaka
Polak jest uśmiechnięty i zrelaksowany, jakby na urlopie, choć tak naprawdę wie, że przed nim wyzwanie życia. - Na razie wszystko jest w porządku. Zamieszkaliśmy z Rogerem w jednym apartamencie. Mamy salon z kuchnią i dwie sypialnie. Przy okazji szlifuję też angielski. Od niedzieli mamy do dyspozycji salę tylko dla siebie. Jest ring i wszystko czego mi potrzeba. Do tego cztery baseny i pole golfowe. Zresztą, nawet z okna widzę jeden dołek, ale grać raczej nie będę. Kiedyś próbowałem. Nuda straszna, chyba gra dla starszych gości. Fajnie za to pojeździć tym meleksem, bo można się nieźle rozpędzić. To mi się podoba w tym całym golfie – śmieje się Adamek.
W najbliższą sobotę na gali w Liverpoolu odbędzie się wreszcie parokrotnie przekładany pojedynek dwóch najlepszych brytyjskich lekkich. Niepokonany John Murray (31-0, 18 KO) skrzyżuje rękawice z Kevinem Mitchellem (31-1, 23 KO). Pojedynek został zakontraktowany na dwanaście rund, a w jego stawce znajdzie się wakujący pas WBO Inter-Continental.
TYPUJ, WYGRYWAJ I ZARABIAJ Z UNIBETEM >>
Faworytem walki jest Murray, a kurs na zwycięstwo pochodzącego z Manchesteru pięściarza wynosi 1.45. Choć forma Mitchella jest wielką niewiadomą, być może warto postawić właśnie na jego wygraną, zwłaszcza że eksperci z firmy UNIBET płacą po kursie 2.60. Należy jednak pamiętać, że 'The Hammer' po ubiegłorocznej porażce przed czasem z rąk Michaela Katsidisa przez wiele miesięcy zalewał smutki w barze i dopiero wspólna interwencja rozwiedzionych rozdziców skłoniła go do powrotu na salę treningową...
Wygrana Murraya przed czasem - 2.50
Wygrana Murraya na punkty - 3.40
Remis - 29.00
Wygrana Mitchella przed czasem - 5.00
Wygrana Mitchella na punkty - 4.50
Czy walka potrwa powyżej 9,5 rundy?
TAK - 1.80, NIE - 1.90
Wygrana Murraya w rundach 1-3 - 15.00
Wygrana Murraya w rundach 4-6 - 8,00
Wygrana Murraya w rundach 7-9 - 7.00
Wygrana Murraya w rundach 10-12 - 11.00
Wygrana Mitchella w rundach 1-3 - 19.00
Wygrana Mitchella w rundach 4-6 - 17.00
Wygrana Mitchella w rundach 7-9 - 17.00
Wygrana Mitchella w rundach 10-12 - 23.00
Mariusz Wach (24-0, 12 KO) przygotowuje się w Global Boxing Gym do walki z Kevinem McBride'em (35-9-1, 29 KO), która odbędzie się już 29. lipca na gali w stanie Connecticut. "Wiking" stracił w ostatnim czasie wiele zbędnych kilogramów, teraz trenuje szybkość, siłę i wytrzymałość pod okiem trenera Ralpha A. Mendeza. Zapraszamy na film z fragmentem treningu siłowego "Wikinga".
Osiągająca coraz większe wpływy na rynku brytyjskim grupa promotorska Hatton Promotions, wciąż wzmacnia i powiększa swój arsenał. Ostatnio kontrakty z nią podpisali świeżo upieczony mistrz Wielkiej Brytanii w wadze średniej Martin Murray (23-0, 10 KO), dzierżący to samo trofeum tyle, że w wadze lekkiej, najbliższy przeciwnik Erika Moralesa (51-7, 35 KO), czyli 24-letni Anthony Crolla (21-2, 9 KO) oraz utalentowany prospekt, pochodzący z Manchesteru i występujący w dywizji piórkowej Joe Murray (11-0, 5 KO). Cała trójka swoje umiejętności będzie miała okazję zaprezentować kibicom już we wrześniu lub październiku.
W zeszłą sobotę na gali w Carson przez wielu skazywany na porażkę Carlos Molina (19-4-2, 6 KO) po raz kolejny zaskoczył i pokonał na punkty Kermita Cintrona (32-4-1, 28 KO). Cały team Moliny jest bardzo zadowolony ze swojego podopiecznego i już liczy, że w niedługim czasie będzie mu dane stoczyć walkę o pas którejś z prestiżowych federacji.