- To będzie niesamowity weekend. Mogę obiecać moim fanom kolejną spektakularną walkę, pas zostanie u mnie - powiedział mistrz WBO wagi cruiser Marco Huck (32-1, 23 KO) po przylocie do Monachium. Już w najbliższą Huck stanie w ringu z Argentyńczykiem Hugo Hernanem Garayem (34-5, 18 KO) i będzie to siódma obrona jego tytułu.

Wielkimi krokami zbliża się starcie na szczycie wagi lekkiej na Wyspach Brytyjskich między Johnem Murrayem (31-0, 18 KO), a Kevinem Mitchellem (31-1, 23 KO). Stawką pojedynku będzie pas WBO Inter-Continental. Dziś Murray wypowiedział się na temat ostatniej obrony pasa WBA, którego w ostatnią sobotę bronił Brandon Rios (28-0-1, 21 KO). Murray już od dłuższego czasu mówi o wielkich wyzwaniach i według niego "Bam Bam" byłby dla niego idealnym przeciwnikiem.
5 sierpnia w częstochowskiej hali Polonii odbędzie się gala boksu zawodowego, organizowana wspólnie przez NG Promotions i grupę Andrzeja Gmitruka. Wczoraj w Teatrze S odbyła się oficjalna konferencja prasowa promująca te galę. Gościem specjalnym spotkania był mistrz świata K1 i MMA - Alistair Overeem. Będzie to już druga gala zawodowa organizowana przez Marcina Najmana (13-4, 9 KO).
W walce wieczoru na dystansie dziesięciu rund zaboksuje Dariusz Sęk, który bronił będzie pasa TWBA w wadze półciężkiej, zdobytego w czerwcowym starciu z Sandro Siproszwilim. Ponadto na ring wyjdą Norbert Dąbrowski i Maciej Sulęcki, a takze powracający po przegranej z Nathanem Cleverlym - Aleksy Kuziemski. Na gali swój zawodowy debiut zaliczy Kamil Bazelak - strongman i zawodnik MMA. Dodatkowo widzowie będą mogli obejrzeć pojedynki zawodników amatorskich oraz walki w formule K1.
Po kolejnym ciężkim nokaucie Enzo Maccarinelli (32-5, 25 KO) postanowił zbić dwanaście kilogramów do limitu dywizji półciężkiej. "Macca" powrócił do starego obozu, czyli Enzo Calzaghe w narożniku - ojca legendarnego już teraz Joe Calzaghe, byłego króla kategorii super średniej. I właśnie on wypowiedział się na temat powrotu odchudzonego "Macci" do boksu.
- Oglądałem go kilka razy na treningu i rzeczywiście wyglądał na nich dobrze. To jednak nie ma znaczenia dopóki nie zacznie trenować i sparować, gdy będzie juz naprawdę odchudzony. Tak naprawdę Enzo nigdy nie był dużym "cruiserem" i jest wystarczająco młody by jeszcze walczyć w wadze półciężkiej. Co prawda przydarzyły mu się przykre porażki, ale jak się bliżej przyjrzeć, to on nie był w tych walkach bity. Na przykład ostatnia wpadka. Do czasu nokautu wygrywał przecież na punkty, tylko po prostu zagapił się i dał się złapać potężnym ciosem. Cały czas za to jest głodny boksu oraz osiągania sukcesów - uważa Joe.
- Enzo był przecież bokserem klasy światowej, mistrzem i nikt nie może mu tego odebrać. Jeżeli tylko odnajdzie się w nowej kategorii, czekają na niego jeszcze wielkie walki i wyzwania - zakończył Calzaghe.
Tomasz Adamek (44-1, 28 KO) zakończył cykl przygotowań w New Jersey, przeniósł się z trenerem Rogerem Bloodworthem do górzystego Poconos, położonego w stanie Pensylwania, gdzie z dala od zgiełku będzie się mógł w spokoju przygotować do walki życia. "Góral" przez miesiąc trenował siłę, szybkość i wytrzymałość pod okiem Tylera Woodmana, a za tydzień rozpocznie pierwsze sesje sparingowe.
- Nie biorę pod uwagę myśli o przegranej, zawsze wchodzę do ringu aby wygrać, z wielką wolą zwyciężania. Jedyna porażka jaką poniosłem, była z powodu wagi, nie dopisało zdrowie. Jeśli 10 września będę zdrowy, to zwyciężę, innej opcji nie biorę pod uwagę. Jeśli bym się obawiał, nie podjąłbym się tej walki - zapewnia najlepszy polski pięściarz bez podziału na kategorie wagowe.
- Już podczas konferencji w Polsce jasnym było, że przygotowania Stadionu Miejskiego we Wrocławiu będą zakończone na czas. 10 września zobaczymy się na stadionie. Z tego co wiem, sprzedanych już zostało 30 tysięcy biletów, kibicom którzy je nabyli za to bardzo dziękuję, ja natomiast bardzo ciężko trenuję i oddam im to walką zwycięską. Wierzę, że będzie pięknie, jak na stadionie moja ręka zostanie uniesiona w górę zdobędę ten tytuł jako pierwszy Polak, w Polsce - mów Adamek.
- Nigdy bym się nie spodziewałem, że będzie mi dane walczyć o mistrzostwo świata w Polsce, do tego na stadionie piłkarskim. Bardzo się cieszę, że po trzech latach w USA wracam do Polski na taką wielką walkę - podkreśla "Góral".
Już w najbliższy piątek - 15 lipca, Paweł Wolak (29-1, 19 KO) stanie do walki z dobrze w Polsce znanym Delvinem Rodriguezem (25-5-2, 14 KO). Pojedynek będzie pokazywany na żywo w niekodowanej i bardzo popularnej w Ameryce telewizji ESPN. Pięściarze spotkali się podczas audycji ESPN, poświęconej ich walce.
- Paweł Wolak jest prawdziwym wojownikiem, jest w pierwszej dziesiątce najlepszych pięściarzy świata w swojej kategorii. Jeśli mam wrócić na bokserskie szczyty, jeśli chcę znów się liczyć w świecie boksów i zasłużyć sobie na szacunek kibiców, to muszę pokonać kogoś takiego jak Wolak. Jeśli chcesz być na szczycie, musisz walczyć z kimś na szczycie - mówi były rywal naszego Rafała Jackiewicza.
Redaktor ESPN podkreślał ofensywny styl "Wściekłego Byka", który zawsze idzie do przodu i poddaje swoich rywali ciągłej presji. Pytał on pięściarza z Dominikany, czy ma jakiś pomysł na trzymanie naszego Wolaka na dystans.
- Widziałem jak walczy Wolak, wiem że będę pod ciągłą presją, ale znajdę na niego sposób, pokażę moje wyszkolenie techniczne, które pomoże mi zniwelować jego ciągłą presję - zapewnia Rodriguez.
Sędziowie, którzy wytypowali zwycięstwo Paula Williamsa (40-2, 27 KO) byli prawdopodobnie jedynymi ludźmi, którzy nie widzieli wyraźnego zwycięstwa Erislandy Lary (15-1-1, 10 KO) w pojedynku wieczoru na gali w Atlantic City. Ostateczna punktacja pojedynku to 114-114, 115-114 i 116-114.
Zawiedziony Kubańczyk w rozmowie z boxingscene.com wyznał, że po walce sam Williams przyznał, że był tego dnia gorszy oraz obiecał rewanż.
- Czuję się fatalnie. Jestem zdegustowany tym werdyktem. Zostałem okradziony z największego w karierze zwycięstwa - powiedział 28-letni Lara. - Nie tylko zrobiłem wystarczająco wiele, by wygrać tę walkę, ale też dałem kibicom wspaniałe show. Obiecuję, że powrócę jeszcze mocniejszy. Chciałbym podziękować stacji HBO za tę wielką szansę, ale nie kryję, że jestem zrozpaczony, bo trzej ślepi złodzieje okradli mnie z czegoś, na co pracowałem tak ciężko. Mam nadzieję, że będą potrafili żyć ze świadomością tego co zrobili, bo zostawiłem moją matkę, dzieci i całą rodzinę na Kubie, by poprawić swoje i ich życie. To nieuczciwe wobec mnie i tego sportu.
- Spodziewam się, że grupa Golden Boy Promotions złoży protest i zawalczy o to, co mi się należy. Jestem nowym 'Punisherem'. Paul Williams nie jest już najbardziej unikanym zawodnikiem w zawodowym boksie. Powinien dać mi rewanż albo odejść na emeryturę. Obiecałeś mi to i przyznałeś, że to ja wygrałem tę walkę. Bądź mężczyzną i walcz - dodał jawnie oszukany Kubańczyk.
Wczoraj w mediach pojawiła się wypowiedź Boba Aruma, w której szef Top Rank wyznał, że już za kilkanaście miesięcy może doprowadzić do pojedynku Brandona Riosa (28-0-1, 21 KO) z królem rankingów P4P - Mannym Pacquiao (53-3-2, 38 KO).
ARUM PLANUJE WALKĘ PACQUIAO vs RIOS >>
25-letni 'Bam Bam' w ubiegłą sobotę na gali w Carson zastopował Urbano Antillona (28-3, 20 KO) i po raz pierwszy obronił tytuł mistrza świata federacji WBA w wadze lekkiej. Rios, który zapowiedział już przenosiny do kategorii junior półśredniej, jest niezwykle podekscytowany ideą walki z "Pacmanem" i zapewnia, że będzie gotowy na tak wielkie wyzwanie.
- Skoro Arum uważa, że mogę walczyć z Pacquiao, to tak się stanie, Nikt nie zna tej branży lepiej od niego - powiedział Rios. - On wie co mówi, a ja będę gotowy. Z każdym kolejnym występem jestem coraz lepszy.
Już za miesiąc ponownie zobaczymy w ringu byłego mistrza wagi muszej - Luisa Concepciona (22-2, 17 KO). 'El Nica' powróci między liny 11 sierpnia na gali w Panamie. Jego rywalem będzie silny, ale nierówny Cesar Canchila (30-3, 23 KO).
Pojedynek został wprawdzie zakontraktowany na dziesięć rund, ale raczej nie należy się spodziewać, by walka twała tak długo. Powracający po porażce z rąk 'Tysona' Marqueza ex-champion z całą pewnością będzie chciał w jak najlepszym stylu rozprawić się z Canchilą, który nigdy nie potrafił przyjąć mocnego ciosu bez pójścia na deski...
Dziś mija 15. rocznica pamiętnej, pierwszej walki Andrzeja Gołoty z Riddickiem Bowe, która wstrząsnęła światem zawodowego boksu. Mało jeszcze wtedy znany, ale notowany wysoko w rankingach wagi ciężkiej pięściarz z Polski dostał szansę walki z jednym z najlepszych "ciężkich" lat 90. XX wieku, byłym mistrzem świata i dwukrotnym pogromcą Evandera Holyfielda. Przebiegu walki, którą Gołota przegrał przez dyskwalifikację z powodu fauli, a w ringu i na trybunach doszło do zamieszek, nie trzeba chyba przypominać kibicom w Polsce. Bowiem ta ringowa wojna otworzyła nową epokę w historii boksu zawodowego nad Wisłą. Można powiedzieć, że Gołota demolując Bowe'a stał się ojcem chrzestnym profesjonalnego pięściarstwa w naszym kraju, a sukcesy naszych rodaków za Oceanem trudno by sobie wyobrazić bez rozgłosu, który przyniosły jego walki. Do rangi symbolu urasta tu postać trenera Rogera Bloodwortha, który wtedy asystował Lou Duvie w narożniku Gołoty, a dziś prowadzi do starcia o mistrzostwo świata wagi ciężkiej pogromcę Andrzeja, Tomasza Adamka. Z tej rocznicowej okazji prezentujemy fragmenty najciekawszych momentów tego wspaniałego pojedynku, przygotowane przez jednego z naszych stałych Czytelników.
Po przerwie spowodowanej porażką w walce o tytuł mistrza Europy, Albert Sosnowski (46-4-1, 28 KO) postanowił powrócić na ring. Wypoczety bokser niedługoo rozpocznie przygotowania do swojej kolejnej walki, która planowana jest na 10 września w Belfaście. Przeciwnik "Smoka" nie jest jeszcze znany, ale najprawdopodobniej będzie to ktoś mniej znany, a sam pojedynek będzie swego rodzaju przetarciem przed poważniejszymi wyzwaniami. Jak zapowiada manager Alberta, "Dragon" jest gotowy na odbudowywanie swojej pozycji w światowych rankingach i kolejne walki o dużą stawkę, najpierw jednak musi uporać się z przeciwnikiem w Belfaście.
- Wracamy do gry, ostatnie trzy lata to była bardzo ciężka robota, potworny stres, mnóstwo pracy i napięć. Dobrze teraz odpocząłem, wracam w pełni sil, jestem gotów - zapewnia Sosnowski.
- Nie mogę się już doczekać powrotu na ring. Z porażki z Dimitrenką wyciągnąłem wnioski, teraz jestem silniejszy - dodaje "Dragon". Przypomnijmy, że urodzony w Warszawie pięściarz zdobywał w przeszłość zawodowe mistrzostwo Europy i pas WBF, walczył również o prestiżowe trofeum WBC z żyjącą legendą wagi ciężkiej, Witalijem Kliczko.
Sampson Lewkowicz, doradca championa WBC Diamond w wadze średniej - Sergio Gabriela Martineza (47-2-2, 26 KO), poinformował media, że jego podopieczny chętnie zmierzy się z Julio Cesarem Chavezem Jr. (43-0-1, 30 KO) w samej końcówce roku.
Argentyńczyk był bardzo zadowolony, gdy dowiedział się, że syn legendy do pierwszej obrony regularnego pasa WBC przystąpi już we wrześniu. Kilka tygodni temu 'Maravilla' otrzymał osobiste zapewnienie od Jose Sulaimana, że po dobrowolnej obronie Chavez będzie musiał z nim walczyć lub straci tytuł.
- Cieszymy się, że Chavez będzie się bronił 24 września - oświadczył Lewkowicz. - Sergio Martinez walczy z Darrenem Barkerem 1 października i już w grudniu będzie gotowy na Chaveza. WBC zapewniło nas, że po pierwszej obronie Meksykanin będzie musiał walczyć z Martinezem.
Młody Julio nie ma nic przeciwko takiemu pojedynkowi, lecz bardziej sceptycznie podchodzi do tego jego promotor - Bob Arum. Niewykluczone, że opiekunowie doradzą 25-letniemu Chavezowi zwakowanie tytułu i przejście do wyższej kategorii, gdzie przecież aż roi się od gwiazd...
Dwa lata temu, w wynajmowanym mieszkaniu w brazylijskiej miejscowości Ipojuca znaleziony został martwy jeden z najbardziej uwielbianych przez kibiców boksu na całym świecie pięściarzy, zaledwie 37-letni Arturo "Thunder" Gatti. Miał rany na szyi i głowie, co skierowało podejrzenia na jego małżonkę, Amandę Rodrigues, którą aresztowano pod zarzutem morderstwa. Jednak dochodzenie miejscowej policji doprowadziło do oczyszczenia jej z tego zarzutu, a za przyczynę śmierci Gattiego uznano samobójstwo.
"Thunder" był mistrzem dwóch kategorii wagowych, super piórkowej i junior półśredniej. Słynął z widowiskowego stylu walki i serca wielkiego wojownika, za co darzono go uwielbieniem nawet gdy przegrywał, ponieważ dawał kibicom prawdziwe ringowe wojny. Jego pierwszy pojedynek z Ivanem Robinsonem uznany został za Walkę Roku 1998. W pamięci fanów boksu zapisał się przede wszystkim niesamowitą ringową trylogią z Micky Wardem, która zostanie przypomniana niebawem w drugiej części filmu "The Fighter". W ostatnich pięciu latach kariery, zakończonej w 2007 roku porażką z Alfonso Gomezem, jego "domową" areną stał się Boardwalk Hall w Atlantic City, a Gatti zyskał status miejscowego bohatera. Miejmy nadzieję, że miejsce Gattiego godnie zajmie nowy bohater Atlantic City, obdarowany honorowym obywatelstwem tego miasta, pochodzący z Radomia mistrz WBO NABO wagi średniej, Przemek "The Machine" Majewski.
Jeden z najbardziej znanych meksykańskich wojowników, Erik Morales (51-7, 35 KO) po raz kolejny do ringu wejdzie 17 września na gali w MGM Grand w Las Vegas, a czoła stawi mu Anglik Anthony Crolla (21-2, 9 KO). W dzisiejszej wypowiedzi dla zagranicznych mediów "El Terrible" został zapytany o to, jak ocenia umiejętności mistrza WBC dywizji junior średniej Saula Alvareza (37-0-1, 27 KO), który przez wielu jest uważany za przyszłą gwiazdę zawodowych ringów. Morales dostrzega u młodego "Canelo" zarówno talent jak i wiele błędów, które musi wyeliminować.
New Jersey Athletic Control Board nie planuje zmieniać wyniku sobotniej walki pomiędzy Paulem Williamsem (40-2, 27 KO), a Erislandy Larą (15-1-1, 10 KO). Krzywdzący Kubańczyka werdykt wywołał prawdziwą burzę w mediach zajmujących się zawodowym boksem. Sędziowie Al Bennett (114-114), Don Givens (116-114 dla Williamsa) i Hilton Whitaker III (115-114) będą jedynie musieli się usprawiedliwić przed członkiem komisji - Aaronem Davisem. Wieloletni ekspert stacji HBO, Harold Lederman, punktował 117-111 dla Lary, a na nieoficjalnych kartach innych fachowców pojawiały się nawet wyższe wyniki.
Suchej nitki nie zostawił promotor Sergio Martineza (47-2-2, 26 KO) na Paulu Williamsie (40-2, 27 KO) po bardzo kontrowersyjnym zwycięstwie nad Kubańczykiem Larą.
- Bardzo lubię Paula, lecz on nie wygrał tego pojedynku. To już nie ten sam zawodnik. Punktacja tej walki była po prostu straszna i kompromitująca boks - powiedział kierujący karierą Argentyńczyka Lou DiBella. Jego zawodnik także dodał coś od siebie, komentując tym samym plany wypełnienia trylogii pomiędzy nim a "Mścicielem".
- Williams w tej chwili powinien bardziej spotkać się z Miguelem Cotto bądź Siergiejem Dzindzirukiem. To w tej chwili odpowiedni rywale dla niego - powiedział Martinez.
Nasi młodzi reprezentanci na Mistrzostwach Europy Uczniów w Groznym poznali swoich rywali. Wszyscy czterej młodzi adepci szermierki na pięści będą boksowali dopiero we środę.
Jeśli uda im się wygrać swoje pojedynki, zapewnią sobie co najmniej brązowe medale Mistrzostw Europy Uczniów. Najtrudniejsze zadanie ma bez wątpienia Eryk Giremak (Garda Chojna), którego rywalem będzie zawodnik gospodarzy, Rosjanin H. Baysungur.
Podczas sobotniej gali w Atlantic City Jhonny Gonzalez (49-7, 43 KO) po raz pierwszy obronił tytuł mistrza świata WBC w wadze piórkowej, nokautując w czwartym starciu Tomasa Villę (23-8-4, 14 KO).
Trenowany przez Nacho Beristaina Gonzalez nadal chce zmierzyć się z najlepszym bokserem dywizji do 126 funtów - Yuriorkisem Gamboą (20-0, 16 KO), choć obóz Kubańczyka ujawnił, że Meksykanin odrzucił bardzo intratną propozycję wrześniowej walki. Po odmowie Gonzaleza "Cyklon z Guantanamo" znalazł nowego przeciwnika, którym będzie równie niebezpieczny Daniel Ponce de Leon (41-3, 34 KO).
- Na początku nie było łatwo. Villa bił mocno i jednocześniej był ostrożny, ale udało mi się go zdominować i walka skończyła się nokautem. Kiedy nadarzyła się okazja, nie chciałem jej wypuszczać. Wiedziałem, że mogę wygrać przed czasem, bo byłem doskonale przygotowany do tego pojedynku. Teraz na moim celowniku znajduje się Yuriorkis Gamboa - powiedział 29-letni Gonzalez.
Podczas sobotniej gali w Carson (Kalifornia) Brandon Rios (28-0-1, 21 KO) w wielkim stylu po raz pierwszy obronił tytuł mistrza świata federacji WBA w wadze lekkiej. 'Bam Bam' już w trzecim starciu zastopował ambitnego i twardego Urbano Antillona (28-3, 20 KO). W pojedynku poprzedzającym walkę wieczoru sporą niespodziankę sprawił Carlos Molina (19-4-2, 6 KO), który na dystansie dziesięciu rund wyraźnie pokonał wracającego po czternastomiesięcznej przerwie byłego mistrza kategorii półśredniej - Kermita Cintrona (32-4-1, 28 KO). Zapraszamy do obejrzenia przygotowanego przez telewizję SHOWTIME skrótu gali.
We wszystkich mediach zajmujących się boksem zawodowym pojawiają się od czasu do czasu listy walk, które powinny się odbyć. Poszczególne zestawienia nieznacznie różnią się między sobą, lecz łączy je jedno - w większości przypadków pomijają najniższe kategorie i ograniczają się jedynie do wielkich nazwisk lub znanych wojowników, którzy gwarantują emocje.
Pozwoliłem sobie sporządzić krótką listę, na której znajdą się właśnie ci lżejsi pięściarze. W Europie (poza Wielką Brytanią) ich walkom towarzyszy zainteresowanie bliskie zeru, więc przy odrobinie szczęścia, może któryś z kibiców dotychczas omijających pojedynki w niskich wagach 'nawróci się' i przy następnej okazji zobaczy na co stać pięściarzy o połowę mniejszych od rządzących wagą ciężką braci Kliczko.
1. Giovani Segura (28-1-1, 24 KO) vs Hernan Marquez (31-2, 24 KO).
Obdarzony potężnym uderzeniem 'El Guerrero Azteca' zasłynął znokautowaniem wspaniałego Ivana Calderona w pojedynku unifikacyjnym w wadze junior muszej. Poza 'Iron Boyem' Segura ma w rekordzie zwycięstwa przed czasem nad Francisco Arce, Manuelem Vargasem i Cesarem Canchilą. 29-letni Meksykanin zajmuje ósme miejsce w prestiżowym rankingu P4P magazynu The Ring oraz przewodzi w klasyfikacji najlepszych pięściarzy kategorii junior muszej. Segura zapowiedział jednak, że nie będzie już katował się zbijaniem wagi i zamierza zdobyć tytuł w wyższej dywizji.
O wciąż młodziutkim 'Tysonie' Marquezie zrobiło się głośno, kiedy Nonito Donaire publicznie żalił się, że nie może znaleźć motywacji do walki z tak przeciętnym przeciwnikiem. 21-letni wówczas Meksykanin przystępował do pojedynku z 'Filipińskim Błyskiem' po zdecydowanej porażce na punkty (pokonał go rodak Donaire - Richie Mepranum). Jak okazało się w ringu, znacznie mniejszy Marquez postawił filipińskiemu gwiazdorowi twardy opór, lecz przegrał przez TKO w ósmej odsłonie. Dwa kolejne zwycięstwa nad słabymi rywalami zapewniły 'Tysonowi' walkę o pas WBA w wadze muszej, a w niej Meksykanin sprawił nie lada niespodziankę, stopując Luisa Concepciona po wspaniałej wojnie.
Jak mogłaby wyglądać potyczka Segury z Marquezem? Nietrudno odgadnąć. Siła fizyczna oraz odporność na ciosy powinny być domeną starszego Segury, lecz szybkość oraz technika znalazłyby się po stronie 'Tysona', który przy odpowiednim planie taktycznym miałby szansę przechytrzyć króla nokautu. Ten pojedynek ma wszystko, by przejść do historii jako jedna z wielkich krwawych wojen z udziałem dwóch meksykańskich walczaków. Musi jednak się odbyć...
To już oficjalne. Jak dowiedziała się redakcja BOKSER.ORG dosłownie przed momentem kontrakt na pierwszą obronę tytułu mistrza Europy kategorii super średniej przez Piotra Wilczewskiego (29-1, 10 KO) został podpisany przez obie strony.
Tak oto pięściarz spod Dzierżoniowa 17 września skrzyżuje rękawice na terenie Anglii z aktualnym jeszcze mistrzem olimpijskim z Pekinu Jamesem DeGale'em (10-1, 8 KO).
Obie strony doszły ostatecznie do porozumienia, gdyż wcześniej obóz Polaka kwestionował trzy punkty w zapisie. Promujący Anglika Frank Warren zgodził się na ustępstwa w porównaniu z pierwotną wersją i popularny "Wilk" spokojnie może już się przygotowywać pod konkretnego rywala.
Przypomnijmy, że Wilczewski tytuł mistrza Europy zdobył 4 marca w Helsinkach, kiedy sprawił niemiłą niespodziankę tamtejszym kibicom i znokautował w jedenastej rundzie faworyzowanego Amina Asikainena.
Mistrz WBC wagi piórkowej, Jhonny Gonzalez (49-7, 43 KO), jest bardzo zadowolony ze swojego ostatniego występu, w którym znokautował w czwartej rundzie Tomasa Villę (23-8-4, 14 KO).
Meksykański champion wciąż ma nadzieję na pojedynek z uznawanym za najlepszego pięściarza tej kategorii Yuriorkisem Gamboą (20-0, 16 KO), jednak Kubańczyk dogadał się już z groźnym Danielem Ponce de Leonem (41-3, 34 KO).
- Chciałem walczyć z Gamboą we wrześniu, ale on zaplanował już pojedynek z Ponce de Leonem - powiedział 29-letni Gonzalez. - W tej sytuacji chce zaboksować z innym czołowym pięściarzem tej dywizji. Może to być Juan Manuel Lopez, Orlando Salido, Rafael Marquez lub ktokolwiek inny. Jestem gotowy na najlepszych.
Mistrz WBC w wadze średniej, Julio Cesar Chavez Jr. (43-0-1, 30 KO), potwierdził, że na wrzesień planuje pierwszą obronę, która ma odbyć się w Meksyku. Obóz syna legendy nie podał wprawdzie dokładnej daty, ale bardzo prawdopodobne, że pojedynek odbędzie się 24 września, a przeciwnik nie będzie zbyt wymagający.
25-letni Chavez wystąpi również 19 listopada, tym razem w Stanach Zjednoczonych. W gronie potencjalnych rywali wymienia się m.in. Petera Manfredo Jr. (37-6, 20 KO), lecz niewykluczone, że rywalem 'J.C.' będzie inny zawodnik z czołówki.
Zapraszamy na drugą część większego wywiadu z Tomaszem Adamkiem (44-1, 28 KO), który zakończył cykl przygotowań nad siłą i wytrzymałością w New Jersey, a od poniedziałku przeniósł się wraz ze swoim teamem do górzystego Poconos, położonego w stanie Pensylwania.