REDAKCJASKLEPINNENA ŻYWOCHATFORUMFORUMENGLISH      
       STARTBOKS ZAWODOWYBOKS AMATORSKIBOKS KOBIETBIOGRAFIEENCYKLOPEDIAHISTORIALUDZIE BOKSUBLOGI      
       ZAKŁADYPORADNIKZAŁÓŻ KONTOINFORMACJE
 

Archiwum wiadomości z dnia: 2011-07-10

 

BUTE PLANUJE UNIFIKACJĘ

Leszek Dudek, boxingscene.com

2011-07-10

Mistrz federacji IBF w wadze super średniej, Lucian Bute (29-0, 24 KO), obiecał zunifikować co najmniej dwa tytuły na początku 2012 roku i zamierza powrócić z nimi do Rumunii. Niewykluczone, że Bute zaboksuje ze zwycięzcą turnieju Super Six. W finale, który odbędzie się 29 października, rękawice skrzyżują niepokonany posiadacz tytułu WBA Super - Andre Ward (24-0, 13 KO) i champion WBC - Carl Froch (28-1, 20 KO).

- Jestem dumny z tego, że uszczęśliwiłem wszystkich moich rodaków. Od momentu, w którym zdobyłem tytuł mistrza świata, zawsze chciałem stanąć do obrony właśnie w Rumunii. Marzenie się spełniło, więc teraz zamierzam zunifikować tytuły. Zrobię to w przyszłym roku. Obiecuję, że wrócę do Rumunii i przywiozę co najmniej dwa pasy - zapewnił 31-letni "Le Tombeur", który wczoraj na gali w Bukareszcie efektownie znokautował Jean Paula Mendy.

MOLINA ZASKOCZYŁ CINTRONA

Leszek Dudek, Informacja własna

2011-07-10

Do sporej niespodzianki doszło kilka chwil temu na gali w Home Depot Center w Carson (Kalifornia). Carlos Molina (19-4-2, 6 KO) podtrzymał bardzo dobrą passę i pokonał na punkty wracającego po kilkunastomiesięcznej przerwie Kermita Cintrona (32-4-1, 28 KO). Po ostatnim gongu sędziowie jednogłośnie opowiedzieli się za 28-letnim Meksykaninem, zgodnie punktując 98-92.

"El Asesino", były mistrz świata kategorii półśredniej, zapowiedział niedawno chęć powrotu do dywizji, w której odnosił największe sukcesy, więc jego pojedynek z Moliną zakontraktowano na umowny limit 152 funtów. To, co miało ułatwić Portorykańczykowi jednostajnie zbijać wagę, najprawdopodobniej zdecydowanie go osłabiło.

Na wczorajszej ceremonii ważenia Cintron zanotował zaledwie 149,25 funta, a jego oponent był o ponad kilogram cięższy. Dziś w ringu nie widzieliśmy dawnego "Zabójcy", lecz powolnego i ociężałego pięściarza, który zupełnie nie potrafił znaleźć sposobu na szybszego i bardziej ruchliwego przeciwnika. Nie pomagał też narożnik, z którego najczęściej padały komendy "Musisz zadawać więcej ciosów", a potem również "Szukaj nokautu, musisz wygrać przed czasem".

Molina wygrywał kolejne rundy, a Cintron kilkukrotnie znalazł się w sporych tarapatach. W samej końcówce rzeczywiście nastawił się na pojedynczy nokautujący cios i sam wstrząsnął przeciwnikiem (na 20 sekund przed końcem po kapitalnym prawym sierpowym Portorykańczyka, Molina cudem uniknął spotkania z deskami), lecz to nie wystarczyło i zasłużone zwycięstwo sędziowie przyznali meksykańskiemu wojownikowi, który już wkrótce może stanąć do walki o poważny tytuł w kategorii junior średniej.

TEAM LARY: SĘDZIOWIE NISZCZĄ TEN SPORT

Adam Jarecki, boxingscene.com

2011-07-10

Wczoraj ba gali w Atlantic City doszło do kolejnego wielkiego oszustwa w ciągu ostatnich tygodni na zawodowych ringach. Erislandy Lara (15-1-1, 10 KO) przez 12 rund obijał bezradnego Paula Williamsa (40-2, 27 KO), jednak sędziowie zrobili swoje punktując dwa do remisu dla "Punishera". Team Lary jest oburzony werdyktem i liczy, że Amerykanin wraz ze swoim teamem będzie miał tyle odwagi, by ponownie spotkać się w ringu.
 
- Jeśli Williams i George Peterson oraz wszyscy członkowie teamu szanują tą dyscyplinę, będą chcieli zawalczyć rewanż. Zobaczymy czy Williams ma na tyle odwagi, serca do walki oraz klasy, by dać Larze zasłużony rewanż. Tacy sędziowie niszczą ten sport, który kocham tak bardzo. Bardzo się cieszę, że HBO postawiło sprawę czarno na białym mówiąc na antenie, że Williams powinien dać nam rewanż, albo odejść - powiedział Luis DeCubas, menadżer Kubańczyka.
 

JESZCZE DWIE WALKI ALVAREZA W 2011

Adam Jarecki, boxingscene.com

2011-07-10

Trener oraz menadżer mistrza WBC wagi junior średniej Saula Alvareza (37-0-1, 27 KO) Edison Reynoso zdradził plany na bieżący rok. Zadaniem teamu "Canelo" w 2011 jest jeszcze dwukrotna obrona pasa, z czego do pierwszej ma dojść 17 września w Las Vegas lub którymś z miast Meksyku. Najpoważniejszym kandydatem do walki według Reynoso wydaje się być Alfonso Gomez (23-4-2, 12 KO).
 
Aktualnie menadżer w przyszłym tygodniu wybiera się wraz z Alvarezem do Los Angeles, by wraz z Golden Boy Promotion dograć wszystkie szczegóły najbliższej obrony.
 

RIOS ZDEMOLOWAŁ ANTILLONA

Leszek Dudek, Informacja własna

2011-07-10

W walce wieczoru na gali w Carson niepokonany Brandon Rios (28-0-1, 21 KO) po krótkiej, lecz bardzo zaciętej wojnie pokonał Urbano Antillona (28-3, 20 KO) i po raz pierwszy obronił tytuł mistrza świata federacji WBA w wadze lekkiej.

Zgodnie z zapowiedziami obydwaj zawodnicy od pierwszego gongu rzucili się w wir walki. Szaleńcze wymiany w pierwszych sekundach zaostrzyły apetyt u kibiców, lecz już na samym początku można było zaobserwować zdecydowaną przewagę siły fizycznej po stronie championa.

Na początku trzeciej rundy Antillon padł na deski po akcji prawy na prawy. Zdołał powstać, lecz był wyraźnie naruszony, a wojowniczo nastawiony Rios nie zwykł marnować takich okazji. Natychmiast zepchnął rywala do głębokiej defensywy i nie wypuszczał go z lin, gdzie przez kilkadziesiąt sekund trwała ostra wymiana, w której pretendent starał się odcinać. W końcu 'Bam Bam' trafił kolejnym czystym prawym sierpowym i padającego Antillona 'poprawił' jeszcze lewym podbródkowym. Meksykanin wstał, lecz tym razem był już mocno zamroczony. Sędzia ringowy postanowił dać mu jeszcze szansę, lecz po chwili Urbano stracił równowagę i niemal upadł zupełnie nieatakowany przez rywala. To skłoniło Davida Mendozę do przerwania walki i ogłoszenia zwcięstwa Riosa przez techniczny nokaut.

SZYBKOŚĆ 'WŚCIEKŁEGO BYKA'

Marcin Filipowski, Nagranie własne

2011-07-10

Już w najbliższy piątek - 15 lipca, Paweł Wolak (29-1, 19 KO) stanie do walki z dobrze w Polsce znanym Delvinem Rodriguezem (25-5-2, 14 KO). Pojedynek będzie pokazywany na żywo w niekodowanej i bardzo popularnej w Ameryce telewizji ESPN. Zapraszamy na nagranie z treningu szybkości "Wściekłego Byka" na bokserskiej gruszce.

ARREOLA NIEZADOWOLONY Z WYSTĘPU

Leszek Dudek, boxingscene.com

2011-07-10

Na gali w Atlantic City czwarte w tym roku zwycięstwo zanotował Chris Arreola (33-2, 28 KO). Trzymający niską wagę 'Koszmar' na dystansie dziesięciu rund gładko wypunktował Fridaya Ahunanyę (24-8-3, 13 KO), lecz nie był zadowolony ze swojego występu.

- Mogłem go znokautować. Nie chcę mu niczego odbierać, ma solidną szczękę, ale trafiałem naprawdę dobrymi kombinacjami. To nie powinno trwać tak długo. Jestem bardzo zawiedziony. To był gówniany występ. Byłem tak kiepski jak David Haye - powiedział 30-letni Arreola.

- Czy cieszę się, że przeboksowałem cały dystans? Nie, to mi kompletnie niepotrzebne. Boksuję sobie na sparingach. Nie tego potrzeba mi, gdy wychodzę do ringu podczas prawdziwej walki. Żałuję, że nie udało mi się go zastopować - oznajmił dawny rywal Adamka. - Biłem na głowę, biłem na korpus. Próbowałem wszystkiego, ale w środkowych rundach trochę się pogubiłem i nie wykonałem planu. Jego mocne ciosy mnie obudziły. To boks, tutaj czasami trzeba oberwać.

Arreola jest przymierzany do walki ze zunifikowanym mistrzem wagi ciężkiej - Władimirem Kliczko (56-3, 49 KO). Chris wolałby jednak jeszcze poczekać przed takim wyzwaniem.

- Oczywiście, że chcę zmierzyć się z Władimirem, ale nie po takim występie. Przecież zaprezentowałem się fatalnie. To była chyba jedna z najgorszych walk w tym roku. Jestem cholernie zawiedziony, ale to przecież moja wina. Umiem i chcę przyjąć krytykę. Ten pojedynek nie powinien rozegrać się na pełnym dystansie. Chciałbym zaboksować za jakieś sześć lub siedem tygodni. Jestem strasznie rozgoryczony i wiem, że całą winę ponoszę ja, a nie Friday, który przyjechał powalczyć. Władimir może zrzucić winę na Haye'a, bo David nie ryzykował, a potem tłumaczył się kontuzjowanym palcem. W tej sytuacji powinniście zobaczyć moje palce. Wszystkie są dosłownie rozbite - zakończył Arreola.

WITALIJ KLICZKO: NIE ZLEKCEWAŻĘ ADAMKA

Redakcja, boxingscene.com

2011-07-10

Tomasz Adamek (44-1, 28 KO) za dwa miesiące zmierzy się na stadionie miejskim we Wrocławiu z mistrzem świata WBC wagi ciężkiej Witalijem Kliczko (42-2, 39 KO). Ukrainiec podkreśla, że docenia klasę swojego rywala i go nie zlekceważy.

- W wadze ciężkiej jeden błąd i jeden cios może zmienić wszystko. Wierzę w siebie, wiem na co mnie stać. Nie zlekceważę Adamka. Był mistrzem świata w dwóch kategoriach wagowych. Jest oficjalnym pretendentem do mojego tytułu. Nie mogę mu odmówić walki, inaczej straciłbym pas. Dlatego trenuję bardzo ciężko, wiem że walka nie będzie łatwa - zapewnia ukraiński mistrz świata.

ADAMEK PRZED WYJAZDEM DO POCONOS (1/2)

Marcin Filipowski, Nagranie własne

2011-07-10

Zapraszamy na pierwszą część większego wywiadu z Tomaszem Adamkiem (44-1, 28 KO), który zakończył cykl przygotowań nad siłą i wytrzymałością w New Jersey, a od poniedziałku przenosi się wraz ze swoim teamem do górzystego Poconos, położonego w stanie Pensylwania. Druga część wywiadu z najlepszym obecnie polskim pięściarzem już jutro.

LARA OSZUKANY W ATLANTIC CITY

Leszek Dudek, Informacja własna

2011-07-10

Powrót po porażce przez nokaut nie przebiegł po myśli Paula Williamsa (40-2, 27 KO). 'Punisher' zapowiadał, że efektownie pokona groźnego Erislandy Larę (15-1-1, 10 KO), a potem rozejrzy się za prawdziwymi wyzwaniami, jak choćby trzeci pojedynek z królem wagi średniej - Sergio Gabrielem Martinezem (47-2-2, 26 KO), lecz bardzo szybko okazało się, że szybszy, sprytniejszy i lepiej wyszkolony technicznie Kubańczyk ma doskonały plan na tę walkę i wcale nie zamierza się podkładać.

Od początku do końca Lara dominował na ringu w Atlantic City i bezkarnie rozbijał 'Jeźdźca bez Głowy'. 28-letni Kubańczyk szybko zorientował się, że akcja, po której 'Maravilla' znokautował Williamsa niczego nie nauczyła Amerykanina, więc już w pierwszej odsłonie kilkukrotnie trafił 'Punishera' bezpośrednim lewym. W kolejnych odsłonach Williams zadawał całe mnóstwo ciosów (ponad 1000 w przekroju całej walki), lecz tylko nieliczne z nich dochodziły celu i zazwyczaj były to bite w zwarciu lekkie uderzenia.

Przewaga Lary była tak duża, że komentatorzy HBO zastanawiali się wręcz, czy nie jest to ostatni pojedynek Williamsa, który poza sercem do walki i niesamowitą wydolnością nie pokazał zbyt wiele. Od dziewiątej rundy narożnik Amerykanina podkreślał, że do zwycięstwa potrzebny będzie nokaut, lecz 'Punisher' wychodził i niczego nie zmieniał, a Lara zapisywał na swym koncie kolejne rundy. Porozbijany i zrezygnowany Williams przyjmował niemal wszystko, co oferował mu kapitalnie dysponowany Kubańczyk, a po ostatnim gongu otarł krew i nieśmiało podniósł rękę w górę.

Wynik walki wydawał się być tak oczywisty, że komentatorzy skupili się na niepewnej przyszłości Williamsa. Konsternacja pojawiła się, gdy z pierwszej karty odczytano remis. Gdy podano kolejne dwa wyniki, Lara nie krył radości, nie mogąc spodziewać się, że za kilka sekund zostanie haniebnie oszukany. Anonser wyczytał jednak nazwisko Amerykanina, co publiczność przywitała głośnym buczeniem. Na nieoficjalnej karcie Harolda Ledermana Kubańczyk wygrał 'tylko' 117-111, lecz wieloletni ekspert stacji HBO  nieco na wyrost przypisał ostatnie starcie Williamsowi, który bezskutecznie próbował dosięgnąć gibkiego Kubańczyka.

GONZALEZ ZGODNIE Z PLANEM

Leszek Dudek, Informacja własna

2011-07-10

Jhonny Gonzalez (49-7. 43 KO) spełnił obietnicę złożoną kibicom i znokautował Tomasa Villę (23-8-4, 14 KO) w pierwszej obronie tytułu WBC w kategorii piórkowej.

29-letni champion od samego początku walki uzyskał zdecydowaną przewagę i swobodnie obijał swojego przeciwnika. Pojedynek zakończył się w czwartym starciu, kiedy "El Norteno" padł na deski po potężnym prawym Gonzaleza.

Efektowne zwycięstwo przybliża mistrza do walki z samym Yuriorkisem Gamboą (20-0, 16 KO). Pewny siebie Gonzalez jeszcze przed pokonaniem Villi rzucił wyzwanie genialnemu Kubańczykowi oraz Miguelowi Angelowi Garcii (26-0, 22 KO), których uważa za najlepszych pięściarzy tej dywizji.

JAKE LA MOTTA SKOŃCZYŁ 90 LAT

Tomasz Ratajczak, Informacja własna

2011-07-10

Dziś obchodzimy jubileusz jednego z największych pięściarzy w historii zawodowego boksu, a z pewnością jednego z najsłynniejszych i najbardziej widowiskowo walczących. Dokładnie 90 lat temu, 10 lipca 1921 roku w nowojorskim Bronksie przyszedł na świat Jake La Motta, późniejszy zawodowy mistrz świata wagi średniej w latach 1949-51, znany jako "Byk z Bronksu" a przede wszystkim "Wściekły Byk". Swój przydomek zawdzięczał wyniszczającemu (także dla samego siebie) stylowi walki, opartemu na nieustannej presji na przeciwniku, zasypywaniu gradem ciosów bitych z półdystansu i niesłychanie twardej szczęce, którą blokował uderzenia równie często jak rękawicami. Jego postać stała się doskonale znana nie tylko kibicom boksu na całym świecie, dzięki wspaniałemu filmowi Martina Scorsese z 1980 roku - "The Raging Bull", w którym w rolę La Motty wcielił się Robert De Niro, tworząc jedną z najwspanialszych kreacji aktorskich w dziejach kinach.

La Motta stoczył w swojej karierze 106 walk, z których 83 wygrał (30 przez nokaut). Choć mistrzem świata był krótko, po tym jak zdemolował Marcela Cerdana (w jednej z rund zadał mu 104 celne ciosy!) i swój pas obronił zaledwie dwa razy, przeszedł do historii boksu jako wielka postać, członek International Boxing Hall of Fame, 52. na liście 80 najlepszych pięściarzy ostatnich 80 lat, ogłoszonej przez magazyn The Ring w 2002 oraz uznany przez Biblię Boksu za jednego z 10 najlepszych pięściarzy wagi średniej w historii. Aby stoczyć mistrzowską walkę z Cerdanem, La Motta (co sam przyznał w swojej autobiografii) zgodził się na ustawienie przez mafię swojego pojedynku z Billy Foxem, dzięki czemu nowojorscy gangsterzy zarobili tysiące dolarów na zakładach bukmacherskich. Po zdobyciu tytułu "Wściekły Byk" stoczył kilka walk rankingowych (jedną nawet przegrał), a następnie przystąpił do dwóch udanych obron, z których druga, z Laurentem Dauthuille uznana została za Walkę Roku 1950. Zgodził się na rewanż z Cerdanem, niestety francuski pięściarz zginął w katastrofie lotniczej lecąc na walkę do USA. Tytuł mistrzowski La Motta złożył w trzeciej obronie w ręce asa nad asami, Sugara Raya Robinsona, a ich pojedynek z 1951 roku zamykał jedną z najbardziej epickich epopei ringowych w historii zawodowego boksu. Była to szósta walka obu pięściarzy, nazywana "Masakrą w dniu św. Walentego". La Motta straszliwie porozbijany, przyjmował dziesiątki wściekłych uderzeń Robinsona prosto na głowę, z której rozcięć tryskały strugi krwi. Robinson stwierdził, że nie zna człowieka, który mógłby przyjąć tyle ciosów i nie paść martwy. La Motta nie upadł. Straszliwą egzekucję zastopował sędzia w 13 rundzie. We wcześniejszych pięciu walkach Sugar Ray zwyciężył cztery razy, przegrywając w 1943 roku ich drugi pojedynek, a La Motta stał się tym, który pierwszy pokonał i pierwszy miał na deskach wielkiego Robinsona.

Po zakończeniu kariery "Byk z Bronksu" stał się właścicielem baru, w którym prezentował kabaretowe skecze własnego autorstwa, wystąpił także w epizodycznych rolach w kilkunastu filmach. Był 6-krotnie żonaty, dochował się sześciorga dzieci (dwóch synów już nie żyje), nadal pozostae aktywny udzielając wywiadów, rozdając autografy i publikując wspomnieniowe książki. Niedawno pojawił się wśród członków Boxing Hall of Fame, podczas uroczystości przyjęcia do ich grona m.in Sylvestra Stallone i Mike'a Tysona. Natomiast starsi kibice boksu mogą odczuwać swoiste deja vu, gdy widzą w ringu... polskiego "Wściekłego Byka" Pawła Wolaka, który swoim stylem walki bardzo przypomnina Jake'a La Mottę.

RAMOS NOKAUTUJE SHIMODĘ I ZDOBYWA PAS WBA

Leszek Dudek, Informacja własna

2011-07-10

Niepokonany Rico Ramos (20-0, 11 KO) kapitalnym lewym sierpowym w siódmej rundzie znokautował Akifumi Shimodę (22-3-1, 10 KO) i odebrał Japończykowi tytuł mistrza świata federacji WBA w wadze super koguciej.

Do czasu nokautu Ramos przegrywał na punkty u wszystkich trzech sędziów. 24-letni 'Suavecito' oddał rywalowi pięć pierwszych rund, lecz od szóstej zaczynał sobie radzić coraz lepiej. Po walce nowy mistrz wyznał, że nie polował na nokaut i zamierzał podkręcić tempo, by zamęczyć Shimodę w drugiej części pojedynku.

KOLEJNE ZWYCIĘSTWO ARREOLI

Leszek Dudek, Informacja własna

2011-07-10

Na gali w Atlantic City trzymający niską wagę Chris Arreola (33-2, 28 KO) po dziesięciu rundach pewnie pokonał na punkty twardego Fridaya Ahunanyę (24-8-3, 13 KO). Po ostatnim gongu sędziowie wytypowali zdecydowane zwycięstwo Amerykanina (100-90 i dwukrotnie 99-91), który jest już blisko kolejnej walki o tytuł.

Dla 30-letniego "Koszmaru" była to czwarta wygrana w tym roku. Mówi się, że Arreola jest rozpatrywany jako potencjalny przeciwnik dla zunifikowanego mistrza wagi ciężkiej, Władimira Kliczki (56-3, 49 KO). Swoje jedyne porażki na zawodowych ringach Chris poniósł z rąk Witalija Kliczko (poddanie po dziesiątej rundzie) i Tomasza Adamka (nieznacznie na punkty po dwunastu starciach).

KOLEJNY NOKAUT SANCHEZA II

Leszek Dudek, Informacja własna

2011-07-10

Bratanek zmarłego przed laty wielkiego mistrza wagi piórkowej na wczorajszej gali w Meksyku zanotował kolejne efektowne zwycięstwo. Salvador Sanchez II (24-4-3, 13 KO) tym razem już w drugiej rundzie znokautował Rodolfo Garaya (29-20-1, 20 KO).

- Czuję, że robię postępy - powiedział po walce zwycięski Sanchez. - Długie miesiące ciężkich treningów w Meksyku zrobiły swoje. Chcę wrócić do Stanów lub zmierzyć się z jakimś zagranicznym zawodnikiem. Uparcie dążę do zrealizowania moich celów i nie będzie łatwo mnie zatrzymać.

Sal II zapowiedział już, że po kilku dniach przerwy powróci do treningów i w sierpniu chciałby stoczyć kolejny pojedynek. W tym roku 25-letni Meksykanin występował już pięciokrotnie. Wygrał wszystkie walki, w tym cztery przed czasem.

TOMASZ ADAMEK JEDZIE DO POCONOS

Marcin Filipowski, Informacja własna

2011-07-10

Tomasz Adamek (44-1, 28 KO) zakończył cykl przygotowań w New Jersey, a od poniedziałku przenosi się wraz ze swoim teamem do górzystego Poconos, położonego w stanie Pensylwania. "Góral" przez miesiąc przygotowywał się z Tylerem Woodmanem ćwicząc siłę, wytrzymałość i szybkość, teraz przychodzi czas na trening stricte bokserski.

- Trenowaliśmy prawie 4 tygodnie ciężko nad siłą i wytrzymałością. Rano zaczynałem trening z Rogerem, potem od południa ciężkie przygotowania w Tylerem. Weekendy miałem wolne od pracy, wtedy się regenerowałem. Kondycja i forma poszły w górę, treningi były bardzo ciężkie, ale czuję się po nich dobrze - pięściarz podsumowuje  przygotowania w New Jersey.

Adamek 10 września zmierzy się na Stadionie Miejskim we Wrocławiu z mistrzem świata WBC wagi ciężkiej Witalijem Kliczko (42-2, 39 KO). Brat Ukraińca, Władimir, gdy przygotowywał się do walki unifikacyjnej, korzystał z pomocy aż 12 sparingpartnerów. Trener Roger Bloodworth zaplanował dla "Górala" dwóch bądź trzech mocnych sparingpartnerów.

- Od 17 lipca rozpoczynamy sesje sparingowe. Pierwszy sparingpartner przyjedzie z Kalifornii, po tygodniu dojedzie następny. Jeśli będzie taka potrzeba, Roger ma w odwodzie również trzeciego. O wszystkim decyduje Roger - mówi "Góral".

VIDEO. RAMOS NOKAUTUJE SHIMODĘ

Redakcja, YouTube

2011-07-10

Na gali w Atlantic City pięknym nokautem popisał się Rico Ramos (20-0, 11 KO), który w siódmej rundzie jednym ciosem odmienił losy walki o pas WBA w wadze super koguciej. Kapitalny lewy sierpowy 24-letniego Amerykanina ściął z nóg Akifumi Shimodę (23-3-1, 10 KO) i wprawił w zachwyt komentatorów HBO. W chwili przerwania pojedynku Japończyk prowadził wysoko na punkty u wszystkich trzech sędziów.

100 MILIONÓW DOLARÓW DLA MAYWEATHERA?

Tomasz Ratajczak, boxinginsider.com

2011-07-10

Informowaliśmy już, że Floyd Mayweather Jr. (41-0, 25 KO) może zarobić nawet 40 mln dolarów za swoją najbliższą walkę z Victorem Ortizem (29-2-2, 22 KO). Jeśli jednak, jak zapowiada, stanie po ewentualnym zwycięstwie do pojedynku z królem P4P, Mannym Pacquiao (52-3-2, 38 KO), może pobić absolutny rekord w wysokości honorarium za walkę, należący zresztą do niego i zarobić aż... 100 mln dolarów! Byłaby to więc najdroższa walka w historii boksu.

Szczegóły na razie nie są znane. Jedno z państw, nie ujawniono które, prawdopodobnie RPA lub jakiś kraj na Bliskim Wschodzie, zaoferowało Floydowi 100 mln, jeśli stoczy walkę z Pacmanem właśnie tam. Niezależnie od tego, czy owe plotki znajdą potwierdzenie w rzeczywistości, już w tej chwili gaża, którą za tę walkę Mayweather ma zagwarantowaną, jest astronomiczna i wynosi 50 mln dolarów! O honorarium Manny'ego media na razie nie spekulują. Z pewnością walka obu pięściarzy znacznie przebije wysokością wypłat dwa dtoychczasowe rekordowe pojedynki, Holyfielda z Tysonem i właśnie Mayweathera z Oscarem De La Hoyą.

RIOS: DAJCIE MI KHANA I MAIDANĘ

Leszek Dudek, boxingscene.com

2011-07-10

Mistrz federacji WBA w wadze lekkiej, Brandon Rios (28-0-1, 21 KO), najwyraźniej podjął decyzję o zmianie kategorii wagowej. 'Bam Bam' dopiero co obronił swój tytuł, nokautując w trzeciej rundzie Urbano Antillona (28-3, 20 KO), a już rzuca wyzwanie gwiazdom wyższej dywizji.

Na celowniku Riosa znajdują się Amir Khan (25-1, 17 KO) oraz Marcos Rene Maidana (30-2, 27 KO), ale 25-letni Amerykanin zapowiedział już, że nie będzie unikał żadnego zawodnika z czołówki.

- Interesuje mnie walka z jakimkolwiek mistrzem, więc jeśli któryś szuka przeciwnika, jestem tutaj - oświadczył Rios. - Może to być Amir Khan albo Marcos Rene Maidana. Zmierzę się z każdym czołowym pięściarzem wagi junior półśredniej.

'WIKING' TRENUJE MIĘŚNIE BRZUCHA

Marcin Filipowski, Nagranie własne

2011-07-10

Mariusz Wach (24-0, 12 KO) przygotowuje się w Global Boxing Gym do walki z Kevinem McBride'em (35-9-1, 29 KO), która odbędzie się już 29. lipca na gali w stanie Connecticut. "Wiking" stracił w ostatnim czasie wiele zbędnych kilogramów, teraz trenuje szybkość, siłę i wytrzymałość pod okiem trenera Ralpha A. Mendeza. Zapraszamy na film z fragmentem treningu mięśni brzucha. Wkrótce kolejne części treningu siły, szybkości i wytrzymałości.

COOK: NIE ZAMIERZAM KOŃCZYĆ KARIERY

Adam Jarecki, boxingscene.com

2011-07-10

Już 16 lipca na ringu w Echo Arena w Liverpoolu trzecią obronę pasa WBO wagi super piórkowej stoczy Ricky Burns (31-2, 8 KO). Czoła stawi mu były już mistrz tej samej federacji starający się odzyskać pas, Nicky Cook (30-2, 16 KO). 31-letni "Cookie" jest bardzo pewny siebie przed starciem i obiecuje kibicom, że pas wróci do niego już po tym pojedynku. 
 
- Chcę zdobyć po raz kolejny mistrzowski pas, i wygram z Ricky'm bez problemu, już nie mogę się tego doczekać. Mimo tego, że otwieram bar i będę miał się z czego utrzymać, nie mam zamiaru kończyć kariery. Wchodzę do ringu i wygrywam - powiedział Cook.
 

WILLIAMS vs LARA - STATYSTYKI CIOSÓW

Leszek Dudek, CompuBox

2011-07-10

Opublikowane przez CompuBox statystyki z walki pomiędzy Paulem Williamsem (40-2, 27 KO), a Erislandy Larą (15-1-1, 10 KO) potwierdzają to, co widzieliśmy na ringu w Atlantic City - niesamowitą aktywność i rażącą nieefektywność 'Punishera' oraz znakomitą skuteczność Kubańczyka.

29-letni Amerykanin wyprowadził ponad 1000 ciosów ma przestrzeni dwunastu rund, lecz tylko co piąty z nich dochodził celu, a i wśród tych uderzeń, które trafiały Larę, ciężko było się doszukać naprawdę mocnych i niebezpiecznych dla dawnego mistrza świata amatorów.

Kubańczyk obrał słuszną taktykę i niemal każdym ciosem trafiał kiepskiego w defensywie Williamsa. Poza trzema lub czterema środkowymi rundami, które były w miarę wyrównane, zdecydowaną przewagę miał Lara. 28-latek bezkarnie trafiał Amerykanina i coraz bardziej go rozbijał. Komentatorzy stacji HBO, widząc absolutną dominację Lary, zastanawiali się nawet, czy ambitny, lecz kompletnie nieskuteczny Williams nie powinien się poddać, a w przypadku dotrwania do końca - nawet zakończyć kariery... Poniżej przedstawiamy statystyki:

Ciosy celne/wyprowadzone:

Paul Williams - 200/1047 (19%)
Erislandy Lara - 224/530 (42%)

Ciosy proste przednią ręką:

Paul Williams - 39/281 (14%)
Erislandy Lara - 46/167 (28%)

Pozostałe ciosy:

Paul Williams - 161/766 (21%)
Erislandy Lara - 178/363 (49%)

RIOS I ANTILLON PO WALCE

Adam Jarecki, boxingscene.com

2011-07-10

Wczorajszej nocy mistrz WBA wagi lekkiej Brandon Rios (28-0-1, 21 KO) po raz pierwszy obronił swój tytuł. Mimo wielkich zapowiedzi Urbano Antillon (28-3, 20 KO) szybko musiał uznać wyższość mistrza przegrywając już w trzeciej rundzie przez techniczny nokaut. Oto co bohaterowie wczorajszego starcia mieli do powiedzenia na konferencji prasowej.
 
- Wiedziałem, że z którejś strony padnie kończący cios. Tej nocy byłem szybszy i prezentowałem się lepiej przez te pare rund. Moje ciosy były odczuwalne z obu rąk. Antillon natomiast z szacunkiem wypowiedział się o mistrzu, szczególnie będąc pod wrażeniem jego siły ciosu.
 
- Ten lewy sierp, którym on mnie trafił dosłownie mnie zdewastował. Od tamtej chwili byłem już bezradny, bardzo odczułem ten cios. Po nim nie byłem już w stanie się zregenerować - powiedział pretendent.
 

STEWARD: ARREOLA IDEALNY DLA WŁADYMIRA

Adam Jarecki, boxingscene.com

2011-07-10

Wczorajszej nocy były pretendent do tytułu mistrza świata Chris Arreola (33-2, 28 KO) odniósł kolejne zwycięstwo pokonując wyraźnie na punkty Fridaya Ahunanyę (24-8-3, 13 KO). Całej walce przyglądał się trener mistrza świata federacji WBO, WBA i IBF królewskiej wagi Władymira Kliczki (56-3, 49 KO), Emanuel Steward, twierdząc, że Chris poczynił wielkie postępy i byłby idealnym pretendentem dla jego podopiecznego.
 
- Moim zdaniem Arreola dojrzał, dlatego bardzo ucieszyłbym się, gdyby zawalczył przeciwko Władymirowi. Z moich obserwacji wynika, że Chris jest zupełnie innym pięściarzem od tego, który walczył z Witalim czy Adamkiem. Podoba mi się to co Chris pokazał w ostatnich pojedynkach. Jego waga spadła, co jest dowodem na to, że bardziej przykłada się do treningów i pokazuje, że ma talent - powiedział Steward.
 

CAZARES OBRONIŁ TYTUŁ

Leszek Dudek, Informacja własna

2011-07-10

Na gali w Mazatlan Hugo Fidel Cazares (35-6-2, 25 KO) już w trzecim starciu znokautował mocno bijącego Arturo Badillo (20-2, 18 KO) i po raz czwarty obronił tytuł mistrza świata federacji WBA w wadze super muszej.

Od pierwszego gongu w ringu dominował 33-letni champion, a młodszy o blisko dekadę pretendent za bardzo ustępował mu doświadczeniem i umiejętnościami, by umieć stworzyć realne zagrożenie. W trzeciej odsłonie "Fuerte" trzy razy padał na deski, nim pojedynek został przerwany.

HATTON: ZA WCZEŚNIE NA EMERYTURĘ HAYE'A

Adam Jarecki, boxingscene.com

2011-07-10

Jeden z najbardziej rozpoznawalnych pięściarzy na Wyspach, Ricky Hatton (45-2, 32 KO) skomentował dziś głośne zapowiedzi Davida Haye (25-2, 23 KO) o jego przedwczesnym odejściu na emeryturę. Zdaniem "Hitmana" Haye może dać kibicom jeszcze wiele emocji i jego zdaniem powinien jeszcze pojawić się w ringu.
 
- Moim zdaniem on nie powinien przechodzić na emeryturę. Przegrał z najlepszym obecnie ciężkim i nie jest to powód do wstydu. Wiem, że Haye liczył na dużo więcej tej nocy, jednak są takie dni, kiedy trzeba uznać wyższość przeciwnika. On jest jednym z najbardziej ekscytujących zawodników wagi ciężkiej i ma jeszcze wiele do zaoferowania, jednak on sam musi podjąć decyzję - powiedział Hatton.
 

ARUM PLANUJE WALKĘ PACQUIAO vs RIOS

Leszek Dudek, boxingscene.com

2011-07-10

W swym ostatnim występie Brandon Rios (28-0-1, 21 KO) zrobił na szefie grupy Top Rank tak korzystne wrażenie, że ten już planuje w dalekiej przyszłości wystawić go do walki z Mannym Pacquiao (53-3-2, 38 KO), co nawiasem mówiąc na dzień dzisiejszy wydaje się być fatalnym pomysłem.

Pojedynek mógłby się odbyć nie szybciej, niż za rok lub dwa, a 'Bam Bam' musiałby w tym czasie robić dalsze postępy i odnieść kilka przekonujących zwycięstw w mocno obsadzonej kategorii junior półśredniej.

- Za rok lub dwa zestawię go z Pacquiao - zapowiedział Bob Arum. - Myślę, że właśnie Rios jest tym, który będzie potrafił sobie radzić z szybkością i siłą Manny'ego. Brandon jest bardzo silny i ma wielkie serce do walki. To byłaby bardzo ciekawa potyczka.

KAŻDY MOŻE BYĆ MISTRZEM BOKSU

Kamil Wolnicki, Przegląd Sportowy

2011-07-10

Andrzej Gołota mistrzem krajów latynoskich? Pas mistrza krajów Ameryki Środkowej dla Krzysztofa Włodarczyka? Żaden problem. Walka o tytuł mistrza świata na dyskotece? Już robimy. Można też być mistrzem złotym, srebrnym, emerytowanym albo superczempionem. W świecie dzisiejszego boksu na dobrą sprawę każdy pięściarz może zostać mistrzem świata w swojej własnej federacji.

Kiedyś wszystko było tak proste, jak prosta w zasadzie jest bokserska walka. Mistrz świata był tylko jeden i wszyscy go za takiego uznawali. Koniec, kropka. Dostawał pas mistrzowski amerykańskiej National Boxing Association (NBA), założonej w 1921 roku. Mistrzami były wtedy takie legendarne postacie boksu jak Jack Dempsey czy Joe Louis, który pozostawał niepokonany w latach 1937–49.

W latach 50. boks stale zyskiwał na popularności i organizowanie walk przynosiło coraz większe dochody. Było zatem oczywiste, że chętnych do przejęcia słoika z konfiturami będzie coraz więcej. W latach 60. nastąpił rozłam w NBA. Meksykańska rodzina Sulaimanów pokłóciła się z wenezuelskim klanem Mendozów. Ci drudzy w 1962 r. zmienili nazwę z NBA na WBA i przenieśli siedzibę federacji do Panamy. Sulaiman założył natomiast WBC.



Panel logowania
Login:
Hasło:
 
 
Zapamiętaj
Bokser.org przegląda teraz 12128 gości
oraz 179 zalogowanych użytkowników,
przy długości sesji 4:00 godziny.
Statystyki

MMA