- W kwietniu spotkałeś się w Bydgoszczy na gali Wojak Boxing Night z Czechem Bronislavem Kubinem. Tym razem wygrałeś w Rzeszowie z Zoranem Cvekiem z Chorwacji. Która walka była dla Ciebie trudniejsza?
Łukasz Maciec: Uważam, że trudniej walczyło mi się podczas poprzedniej gali Wojaka z reprezentantem Czech Bronislavem Kubinem. W Rzeszowie natomiast raczej cały czas kontrolowałem przebieg pojedynku i można powiedzieć, że jestem zadowolony z tej walki.
- Zorn Cvek okazał się jednak bardziej wymagającym przeciwnikiem, niż spodziewałeś się przed walką...
ŁM: Zgadza się. Chorwat Cvek okazał się dość solidnym, sprytnym i doświadczonym bokserem. Zaskoczył mnie przede wsystkim wytrzymałością oraz tym, że cały czas szedł zdecydowanie do przodu, zadając ciosy
- Osttnio toczyłeś pojedynki 6-rundowe. Kiedy więc powalczysz na dłuższych dystansach?
ŁM: Następny pojedynek mam zaplanowany już na osiem rund, natomiast kolejny najprawdopodobniej na dziesięć.
Sebastian Lujan (38-5-2, 24 KO) ma już kilku wartościowych pięściarzy na rozkładzie. W minionych dniach znokautował Marka Melligena, a teraz chce się dobrać do skóry Devona Alexandra (22-1, 13 KO), który po problematycznym zwycięstwie nad Lucasem Martinem Matthysse zapowiedział ostateczne przejście do dywizji półśredniej. A w nowym limicie chętnie Amerykanina przywita właśnie Sebastian.
- Jesteśmy gotowi na wielkie wyzwania i walki. Rozmawiałem już nawet z kimś na ten temat i bardzo chętnie zmierzyłbym się z Alexandrem po jego przejściu do wagi półśredniej - powiedział Lujan, wracając na moment do piątkowego sukcesu - Dowiedziałem się o wszystkim osiem dni przed walką. Natychmiast wsiadłem w samolot. Mój rywal był mańkutem, dodajmy okazał się prawdziwym twardzielem i bił naprawdę mocno, ale byłem wyjątkowo zmotywowany.
Już za niewiele ponad dwa miesiące, dojdzie do największej walki w historii polskiego boksu, pomiędzy pretendentem Tomaszem Adamkiem (44-1, 28 KO) i mistrzem świata WBC wagi ciężkiej Witalijem Kliczko (42-2, 39 KO). 10 września we Wrocławiu ponad 40 tysięcy widzów będzie miało życiową szansę być częścią tego wyjątkowego wydarzenia.
W sprzedaży wciąż są dostępne bilety, ale dwie kategorie biletów, te w cenach 80 zł i 356 zł zostały już w całości wyprzedane. Wciąż można jednak zakupić bilety w cenach 156 i 236 zł oraz te już z górnej półki po 1.400, 2.400 i 2.950 zł. Wejściówki można zamawiać przez internet, za pośrednictwem serwisów www.eventim.pl oraz www.stadionwroclaw.pl. W rozwinięciu prezentujemy oficjalny plakat gali reklamowanej jako "Walka XXI wieku".
Już za dwa tygodnie w Sydney do kolejnej obrony pasa IBO kategorii cruiser stanie Danny Green (31-6, 27 KO). Jego przeciwnikiem będzie były mistrz wagi półciężkiej Antonio Tarver (28-6, 19 KO), który ostatni swój pojedynek stoczył w limicie kategorii ciężkiej wygrywając na punkty z Nagy'm Aguilerą (16-6, 11 KO). 42-letni "Magic Man" już czuje atmosferę przed zbliżającym się pojedynkiem i obiecuje, że znów zaskoczy świat.
W dn. 20 czerwca 2011 r. Fundacja Darka „Tigera” Michalczewskiego „Równe Szanse” rozpoczyna nabór wniosków o przyznanie stypendiów dla młodych sportowców. Laureatami zostaną młodzi ludzie, którzy potrzebują wsparcia w rozwoju swoich sportowych talentów. W tym roku na pomoc mogą liczyć dzieci uprawiające różne dyscypliny sportu. Wnioski można przesyłać do 15 lipca 2011 r. Więcej informacji na stronie www.tiger-fundacja.pl.
O tej walce mówi się już od dobrego roku, a teraz staje się to wszystko coraz bardziej realne. Niemal na pewno Jan Zaveck (31-1, 18 KO) swoją czwartą obronę tytułu mistrza świata federacji IBF kategorii półśredniej stoczy stając naprzeciw Andre Berto (27-1, 21 KO), który w kwietniu stracił pas WBC na rzecz Victora Ortiza.
Stacja HBO wyraziła zainteresowanie pokazaniem takiej potyczki i już nawet wyznaczono datę - 3 września. A skoro HBO daje zielone światło, to do walki już naprawdę blisko...
W najbliższą sobotę między liny powróci Kermit Cintron (32-3-1, 28 KO) - były mistrz IBF w wadze półśredniej, a obecnie jeden z najlepszych pięściarzy kategorii junior średniej. 31-letni Portorykańczyk nie był w ringu od czternastu miesięcy, a w swym ostatnim występie w niespotykanych okolicznościach przegrał z Paulem "Punisherem" Williamsem (39-2, 27 KO).
Na gali w Carson "El Asesino" zmierzy się z bardzo wymagającym Carlosem Moliną (18-4-2, 6 KO), który wygrywał już z kilkoma obiecującymi prospektami i ma na swym koncie remisy m.in. z Julio Cesarem Chavezem Jr. (43-0-1, 30 KO) oraz Erislandy Larą (15-0-1, 10 KO). Pojedynek został zakontraktowany w umownym limicie 152 funtów, który ma pomóc Portorykańczykowi powoli zbijać wagę przed powrotem do dywizji półśredniej.
- Treningi przebiegają znakomicie. Jestem w wybornej formie - zapewnia Cintron. - Czuję się bardzo silny. Dziś opuszczałem gym, ważąc 150 funtów. Kibice dostaną emocjonującą walkę. Zamierzam wygrać w wielkim stylu.
Zapraszamy na fragmenty I Ogólnopolskiego Turnieju Bokserskiego o Puchar Prezydenta Olsztyna, który 3 lipca odbył się na lotnisku Dajtki w Olsztynie. Gospodarzem i organizatorem imprezy był Klub Sportowy Wilki Olsztyn.
Emanuel Steward, trener Władimira Kliczki (55-3, 49 KO), na konferencji prasowej po walce swojego podopiecznego z Davidem Haye'em (25-2, 23 KO) przyznał, że pojedynek przebiegał niemal dokładnie tak, jak przewidywał sztab szkoleniowy 35-letniego Ukraińca. "Dr Stalowy Młot" odebrał w sobotę Brytyjczykowi pas federacji WBA i oczywiście zachował swoje trofea: tytuły organizacji IBF, IBO i WBO, a także pas magazynu "The Ring" dla najlepszego boksera dywizji ciężkiej.
Choć w jego imponującym rekordzie nie sposób doszukać się wielkich nazwisk, David Rodriguez (35-0, 33 KO) jest przekonany, że bracia Kliczko od dawna nie mierzyli się z zawodnikiem jego pokroju. 33-letni "Nino" nie ma wątpliwości, że stać go na znokautowanie każdego i ukraińscy mistrzowie wagi ciężkiej nie są tutaj wyjątkiem.
- Chcę walczyć z którymkolwiek z nich. Bądźmy szczerzy, bracia Kliczko od dawna nie mierzyli się z poważnym przeciwnikiem. Przyjrzyjmy sie walkom Władimira. Chambers to dobry pięściarz, ale jest małym ciężkim pozbawionym ciosu. Potem rozbity Peter, który w 2008 został zastopowany przez Witalija. Czagajew to kolejny dobry bokser, ale również zbyt mały i Wład nie miał z nim problemów. Spróbował też Haye, który prawie całą karierę spędził w niższej kategorii - wymienia Rodriguez.
- Mam 195 cm wzrostu, ważę 250 funtów. Jestem dużym bokserem wagi ciężkiej i posiadam siłę niezbędną do znokautowania obydwu braci Kliczko. Jestem prawdziwym ciężkim, a nie napompowanym cruiserem. Chcę zmierzyć się z którymkolwiek z nich. Wyjdźcie w końcu do ringu z kimś, kto ma nokautujący cios, odpowiedni rozmiar i jest u szczytu formy. Skontaktujcie się tylko z moim promotorem. Żaden z was nie będzie musiał mnie ścigać. Nie zamierzam boksować, ale ostrzegam, że nie jesteście gotowi na siłę, jaką niesie ze sobą moje uderzenie. Przywiozę tytuły do Ameryki! - zapewnia pochodzący z Teksasu puncher.
Już tylko bracia Kliczkowie wyprzedzają Tomasza Adamka (44-1, 28 KO) w zestawieniu najlepszych pięściarzy wagi ciężkiej według dziennikarzy najbardziej prestiżowego bokserskiego magazynu na świecie. Pas "The Ring" dla najlepszego zawodnika dywizji ciężkiej dzierży Władimir Kliczko (56-3, 49 KO). Pierwszą lokatę w rankingu zajmuje jego starszy brat Witalij (42-2, 39 KO), z którym "Góral" powalczy 10 września we Wrocławiu i spróbuje odebrać tytuł federacji WBC.
Awans Adamka ma związek z sobotnią przegraną Davida Haye'a (25-2, 23 KO) z młodszym Kliczką. Stawką pojedynku rozegranego w Hamburgu oprócz pasa "The Ring" były jeszcze tytuły organizacji IBF, IBO, WBA i WBO. Nigel Collins, członek redakcji magazynu stwierdził, że po słabym występie Brytyjczyka na "Imtech Arenie" obniżenie lokaty Haye'a nie podlegało dyskusji. Kwestią sporną było natomiast ustalenie, na którym miejscu miał ostatecznie wylądować "Hayemaker".
- Po długich rozmowach zdecydowaliśmy się na czwarte miejsce. Znajdujący się na piątej pozycji Rusłan Czagajew przegrał bowiem z Kliczką przed czasem, a Haye walczył przez pełen dystans - uzasadnił dziennikarz. Najnowszy ranking bokserów wagi ciężkiej według "The Ring" znajdziecie w rozwinięciu.
Zapraszamy na fragment treningu w klubie "Wilki" Olsztyn pięściarza zawodowego Przemysława Opalacha (2-0, 1 KO). Olsztynianin po raz ostatni walczył w maju na gali grupy CK Promotions w Tczewie, kiedy to w czwartej rundzie pokonał Rafała Piotrowskiego (0-7, 0 KO).
Nie milkną echa sobotniego pojedynku u prymat w wadze ciężkiej między Davidem Haye'm (25-2, 23 KO), a Władymirem Kliczko (56-3, 49 KO). Kontrowersyjny promotor Ahmet Oner nazwał pojedynek farsą, wyśmiewając umiejętności "Hayemakera", a do tego jest przekonany, że jego podopieczny Odlanier Solis (17-1, 12 KO) bez problemu znokautowałby Anglika. Przypomnijmy, że obaj panowie spotkali się już w ringu za czasów amatorskich i wtedy górą był Kubańczyk.Dziś nieoczekiwanie na oficjalnej stronie grupy Franka Warrena podano informację o zaklepanej walce Piotra Wilczewskiego (29-1, 10 KO) w obronie tytułu mistrza Europy kategorii super średniej z mistrzem olimpijskim z Pekinu, Jamesem DeGale'em (10-1, 8 KO). Natychmiast skontaktowałem się z obozem naszego championa spod Dzierżoniowa i okazało się, że jest to tylko połowicznie prawdziwa informacja. Owszem, ekipa Polaka prowadzi zaawansowane rozmowy z Anglikami, jednak do tej pory nie otrzymała jeszcze żadnego kontraktu do zaakceptowania i podpisania. Dodatkowo prowadzone są również rozmowy obozem George'a Grovesa (13-0, 10 KO). Ale po kolei...
Wilczewski miał już zaklepany bój z DeGale'em na lipiec, jednak ten najpierw chciał się zrewanżować Grovesowi za porażkę z czasów amatorskich. Ten nieoczekiwanie znów go pokonał i walka z Polakiem nie miała prawa bytu. DeGale już nie nalegał na spotkanie z Piotrkiem, tymczasem walkę zaproponował obóz Grovesa. Konkretów nie było, gdyż jego interesy reprezentuje Adam Booth, a ten z kolei do minionej soboty "żył" tylko pojedynkiem Davida Haye'a z Władimirem Kliczko. Gdy obóz mistrza olimpijskiego dowiedział się o całej sprawie, po raz kolejny złożył Piotrkowi propozycję walki z DeGale'em. Oferta ta zadowoliła zarówno naszego pięściarza jak i cały jego zespół, więc do takiej potyczki rzeczywiście jest blisko. Problem w tym, iż obóz naszego mistrza Europy jak dotąd nie otrzymał żadnego kontraktu do podpisania i póki co informacja o zaklepanym pojedynku nie jest prawdziwa.
Stajnia "Wilka" chce na przykład w kontrakcie zastrzec sobie punkt, który będzie ubezpieczał Polaka na wypadek odwołania pojedynku z winy Anglików. W praktyce oznacza to tyle, że jeśli do walki by nie doszło za sprawą drużyny przeciwnej, angielski obóz musiałby zwrócić Polakom pieniądze za przygotowania. To jeden z głównych punktów jakie Anglicy muszą spełnić by Piotrek rzeczywiście pojechał na "Wyspy".
O postępach w tych negocjacjach będziemy Was informować na bieżąco...
W najbliższą sobotę na gali w Bukareszcie do ósmej obrony tytułu mistrza świata federacji IBF w wadze super średniej przystąpi Lucian Bute (28-0, 23 KO). Co ciekawe, dla znakomitego "Le Tombeur" będzie to dopiero druga w karierze walka toczona w kraju, z którego pochodzi. Niemal wszystkie zawodowe pojedynki Bute toczył w Kanadzie. Rywalem 31-letniego mańkuta będzie obowiązowy pretendent - Jean Paul Mendy (29-0-1, 16 KO).
TYPUJ, WYGRYWAJ I ZARABIAJ Z UNIBETEM >>
Eksperci z firmy UNIBET nie mają żadnych wątpliwości co do wyniku walki. Kurs na zwycięstwo Bute nie mógł być niższy i wynosi 1.01. Za wygraną 37-letniego francuskiego pretendenta, który pojedynek o tytuł dostał w bardzo szczęśliwych dla siebie okolicznościach bukmacherzy wypłacają 14 zł od każdej postawionej złotówki. Przewidziano również stawkę na remis, wynosi ona 29.00.
Oto krótkie podsumowanie sobotniej potyczki unifikacyjnej w wykonaniu Władimira Kliczki (56-3, 49 KO). Na stadionie "Imtech Arena" w Hamburgu 35-letni Ukrainiec pewnie wypunktował Davida Haye'a (25-2, 23 KO) i odebrał Brytyjczykowi tytuł federacji WBA w wadze ciężkiej. Wcześniej w posiadaniu Kliczki były już pasy organizacji IBF, IBO i WBO, a także magazynu "The Ring" dla najlepszego zawodnika całej kategorii wagowej.
Już 17 lipca na gali w Echo Arena w Liverpoolu dojdzie do kolejnej walki prospekta wagi półciężkiej Tony'ego Bellewa (15-0, 10 KO), gdzie spotka się w ringu ze swoim rodakiem Ovillem McKenzie'm (17-10, 7 KO) już po raz drugi. Za pierwszym razem zwycięstwo nie przyszło łatwo, ponieważ "Bomber" zapoznał się dwukrotnie z deskami, a teraz chce udowodnić, że był to zwykły wypadek przy pracy. Jeśli Bellew wygra w najbliższej walce, bardzo prawdopodobne, że po raz pierwszy stanie do walki o tytuł z mistrzem WBO Nathanem Cleverly'm (22-0, 11 KO), o którym mówi już od dłuższego czasu.
W najbliższą sobotę na ringu w Home Depot Center (Carson, Kalifornia) dojdzie do elektryzującej walki dwóch czołowych pięściarzy wagi lekkiej. Brandon Rios (27-0-1, 20 KO) stanie do pierwszej obrony tytułu WBA, a jego rywalem będzie preferujący bardzo podobny styl Urbano Antillon (28-2, 20 KO).
Między zawodnikami bardzo szybko pojawiła się wzajemna niechęć, którą dodatkowo wzmogły komentarze pretendenta pod adresem żony mistrza. Krewki Rios od razu zapowiedział, że zniszczy Antillona i należy się spodziewać, że w ringu "Bam Bam" zrobi wszystko, żeby spełnić tę obietnicę.
Treningi medialne obydwaj pięściarze odbyli w tym samym budynku, lecz na przeciwległych końcach, by uniknąć przedwczesnej konfrontacji. Sobotni pojedynek niesie ze sobą wszystko co niezbędne, by kandydować do miana walki roku. Eksperci zgadzają się, że jedyny przypadek, w którym na ringu w Carson nie obejrzymy wspaniałej wojny to zbyt duża dominacja rozsierdzonego Riosa, który w takim przypadku zaserwować może... nokaut roku.
- To nie do końca jest tak, że go nienawidzę. Po prostu za sobą nie przepadamy, nie lubię go. Antillon zapowiedział, że mnie przetestuje i mam nadzieję, że nie rzuca słów na wiatr, bo jestem gotowy na wszystko co on mógłby mi zaserwować. Lepiej, żeby był przygotowany naprawdę dobrze, bo w przeciwnym przypadku bez wątpienia go znokautuję - oświadczył Rios.
- Czuję się znakomicie. Jestem gotowy do walki. Skupiam się teraz wyłącznie na tym. Ten pojedynek będzie niesamowity dla kibiców i telewizji. Żaden z nas nie cofnie się nawet o krok, każdy da z siebie wszystko i ruszy do przodu. Ciężko pracowałem na wywalczenie tego tytułu. Nie stracę go w pierwszej obronie. Nie odbierze mi go taki rywal - zapewnia 25-letni champion.
Mistrz IBF dywizji super średniej Lucian Bute (28-0, 23 KO) już w najbliższą sobotę po raz kolejny będzie bronił swojego tytułu, a pretendentem który stawi mu czoła będzie niepokonany Jean Paul Mendy (29-0-1, 16 KO). Po wielu latach Bute powrócił do ojczyzny, a gala odbędzie się w Bukareszcie. "Le Tombeur" obiecuje kibicom widowisko godne walki o pas mistrza świata, wspominając przy okazji sobotnie starcie na szczycie wagi królewskiej.
Tomasz Babiloński miał marzenie, aby sprowadzić do Polski jednego z najsłynniejszych pięściarzy w dziejach wagi ciężkiej - Mike'a Tysona (50-6, 44 KO). Po dwóch latach starań udało mu się zrealizować to marzenie, i już 16 września na warszawskim Torwarze zobaczymy w roli gościa honorowego byłego mistrza świata.
Obsada gali "Warsaw Boxing Night" nie jest jeszcze pewna, ale zgodnie z aktualnymi zapowiedziami wystąpią na niej: Paweł Głażewski (15-0, 4 KO) na dystansie 10 rund, Krzysztof Cieślak (16-2, 5 KO), Maciej Sulęcki (6-0. 2 KO), Ismail Tebojew (5-0-1, 3 KO) oraz Karolina Owczarz.
Niektórzy kibice boksu zastanawiają się, z kim teraz rękawice mógłby skrzyżować mistrz świata federacji WBO, WBA i IBF wagi ciężkiej, Władimir Kliczko (56-3, 49 KO)? Sam zainteresowany nie podziela zdania części fanów i wskazuje pojedynki, które jego zdaniem będą niezwykle interesujące. Nieoczekiwanie chyba trochę Ukrainiec wskazał również na Chrisa Arreolę (32-2, 28 KO). Nowy król wszechwag chętnie spotkałby się z "Koszmarem" w Nowym Jorku. Władimir wymienił potencjalnych challengerów, a przy okazji znów "podszczypnął" ostatniego przeciwnika, Davida Haye'a (25-2, 23 KO).
- Wciąż pozostało dla mnie wielu ciekawych pretendentów, takich jak Aleksander Powietkin, Dereck Chisora, Denis Bojcow czy Tyson Fury. W tej chwili nie jest mi potrzebny rewanż z Davidem Haye'em. On zresztą nie jest przygotowany na takie wyzwania. Haye to taki typ zawodnika, który doskonale prezentuje się na treningach, a potem nie wytrzymuje presji wokół walki i się spala - powiedział Kliczko, dodając zaraz, iż chętnie widziałby siebie w ringu z byłą ofiarą Tomka Adamka.
- Rozmawiałem już na ten temat z moim trenerem Emanuelem Stewardem i on jest zdania, że walka z Arreolą to świetny pomysł. Chris ma sporo doświadczenia, a dodatkowo ostatnio zbił sporo wagi. Mam nadzieję, iż do naszego pojedynku mogłoby dojść w Nowym Jorku, gdzie rywalizowałem już z Sułtanem Ibragimowem oraz Calvinem Brockiem i sporo ludzi przyszło wtedy na tamte walki. Liczę na to, że znów by przyszli - nie ukrywa Władimir Kliczko.
Dereck Chisora (14-0, 9 KO) nawet nie dopuszcza do siebie myśli o porażce z Tysonem Furym (14-0, 10 KO), którego nazywa "marzycielem". Pojedynek dwóch czołowych brytyjskich ciężkich odbędzie się 23 lipca na Wembley. W stawce znajdą się tytuły mistrza Wielkiej Brytanii oraz Wspólnoty Brytyjskiej.
- Fury to taki Władimir Kliczko dla ubogich. Wielki robot. Jest jak wysokie drzewo, a takie najgłośniej padają - powiedział "Del Boy". - Jego słowa po mnie spływają. Fury próbuje wszystkich przekonać o swej wielkiej klasie, ale tak naprawdę niczego sobą nie reprezentuje. Jestem najlepszym ciężkim na Wyspach i udowodnię to w najbliższej walce.
Chisora dwukrotnie miał zmierzyć się z Władimirem Kliczko (56-3, 49 KO), lecz za każdym razem ukraiński champion się wycofywał. Po zwycięstwie nad Davidem Hayem (25-2, 23 KO), "Dr Stalowy Młot" oznajmił, że być może w przyszłości zaboksuje z tryumfatorem potyczki o prym w Wielkiej Brytanii.
- Dwukrotne odwołanie walki było frustrujące, ale życie toczy się dalej. Jestem zbyt silny psychicznie, by to mogło na mnie negatywnie wpłynąć. Nauczyłem się już godzić z niepowodzeniami i iść do przodu. Kliczko wisi mi tę walkę. Mam nadzieję, że wkrótce znów podpiszemy kontrakt - oświadczył Chisora.
Ruszyła sprzedaż biletów na walkę Mariusza Wacha (24-0, 12 KO) z Kevinem McBride'em (35-9-1, 29 KO), która odbędzie się 29. lipca w Mohegan Sun Arena w Uncasville, Connecticut. Stawką pojedynku będzie Pas WBC International wagi ciężkiej. Gala "Heat Wave" organizowana jest przez Global Boxing Promotions we współpracy z CES Boxing.
Kolejną atrakcją wieczoru będzie 10-rundowy pojedynek o pas WBC USNBC wagi średniej pomiędzy byłym pretendentem do tytułu IBF Amerykaninem Elvin'em Ayal'ą (23-5-1, 11 KO) oraz byłym dwukrotnym mistrzem świata Israel'em "Pito" Cardon'ą (36-10, 28 KO).
W ostatnią sobotę na ringu w Junin doszło do potyczki o mistrzostwo świata WBA wagi piórkowej, w której spotkali się Celestino Caballero (34-4, 23 KO) oraz Jonathan Victor Barros (31-1-1, 18 KO). Niestety, mimo dwóch nokdaunów oraz przewagi na przekroju całego pojedynku sędziowie nie popisali się punktując niezasłużenie wygraną mistrza. Teraz team "Pelenchin" złożył protest do federacji, a sam zagroził, że jeśli nie dostanie rewanżu zakończy karierę. Dziś Barros skomentował werdykt będąc przekonanym, że to on wygrał walkę, a Caballero nie był wystarczająco aktywny.
W przyszłorocznych igrzyskach olimpijskich w Londynie po raz pierwszy boksować będą kobiety. Do rywalizacji w trzech kategoriach wagowych do 51, 60 i 75 kg stanie 36 zawodniczek, po dwanaście w każdej z wag. Nie ukrywamy że, w stolicy Anglii liczymy na udany występ Karoliny Michalczuk, reprezentantki naszego klubu, najlepszej w historii polskiego pięściarstwa zawodniczki, byłej mistrzyni świata, aktualnej mistrzyni Europy. Aby jednak walczyć o medale najpierw trzeba zapewnić sobie kwalifikację na igrzyska. Jak będzie wyglądała walka o olimpijskie przepustki? Do Londynu można dostać się na dwa sposoby.
Pierwszy i najmniej skomplikowany to udany start w przyszłorocznych mistrzostwach świata, które w maju odbędą się w chińskim QingHuandao. Zajęcie miejsca w czołowej ósemce czempionatu globu będzie równoznaczne z uzyskaniem prawa występu w igrzyskach. W ten sposób udział w IO zapewnią sobie 24 zawodniczki.
- Byłem trochę rozczarowany postawą Davida, gdyż nie próbował wygrać za wszelką cenę. Czytałem o możliwości zakończenia przez niego kariery, lecz gdybym ja był nim, stoczyłbym jeszcze kilka walk w USA z rywalami pokroju Chrisa Arreoli czy Tomasza Adamka. On wciąż ma przecież przyszłość w królewskiej kategorii, ponieważ jest najbarwniejszą postacią tej dywizji, a jeden nieudany występ nie powinien go skreślać - uważa najważniejsza obecnie osoba w promocyjnej grupie Golden Boy Promotions, Richard Schaefer.
- David ma odpowiednią charyzmę,mocny cios, uczy się na swoich błędach i przede wszystkim ma 30 lat, co jak na wagę ciężko nie jest dużo. Dlatego jestem zdania, iż nadal nie powiedział jeszcze ostatniego słowa w tej kategorii. Bracia Kliczko zdominowali świat, ale czy myślicie, że ktokolwiek w USA interesuje się braćmi Kliczko? Żeby zostać królem wagi ciężkiej należy robić coś więcej niż tylko wygrywać, dlatego wciąż wolę Haye'a niż ich - uważa Schaefer, dodając przy okazji, że on wraz z całą grupą GBP doradzali Anglikowi wybór innego brata, Witalija (42-2, 39 KO).
- Zarówno Oscar De La Hoya jak i nasi "matchmakerzy" woleli widzieć Davida z Witalijem w ringu. Władimir jest bardziej atletyczny, z kolei Witalij porusza się niczym robot. Dlatego elastyczność, szybkość i atletyzm Haye'a sprawiłyby sporo kłopotów Witalijowi - zakończył przedstawiciel GBP.
Andrzej Gmitruk w wywiadzie dla portalu Wirtualna Polska wypowiedział się na temat pojedynku Władimira Kliczki (56-3, 49 KO) z Davidem Haye'em (25-2, 23 KO) oraz tego nadchodzącego - Witalija Kliczki (42-2, 39 KO) z Tomaszem Adamekiem (44-1, 28 KO).
- Scenariusz walki Kliczko-Haye był zgodny z moimi oczekiwaniami. Oczywiście ci, którzy czekali na nokaut z jednej lub z drugiej strony, mogą czuć się zawiedzeni. Haye, poza różnymi taktycznymi rozwiązaniami, w naturalny sposób unikał groźnych ciosów Władimira Kliczki. Zabrakło mu repertuaru technicznego, dzięki któremu mógłby skrócić dystans, zadać parę ciosów na tułów i stworzyć sobie dogodniejszą sytuację do przeprowadzenia bardziej agresywnego ataku. Wygrał zawodnik lepszy. Kliczko pokazał dużą klasę. Wypunktował swojego przeciwnika w sposób bardzo precyzyjny i spokojny. Zaprezentował styl, jaki prezentował do tej pory. To potwierdzenie hegemonii Ukraińca, który ma w posiadaniu cztery pasy mistrzowskie wagi ciężkiej. Piąty ma jego brat. Te wyniki mówią same za siebie. Porażka z Władimirem Kliczką musi nauczyć Davida Haye'a pokory. Ta walka pokazała, że Anglik ma jeszcze dużo do zrobienia. Jego szumne zapowiedzi nie znalazły potwierdzenia w ringu - mówi w rozmowie jeden z najlepszych trenerów bokserskich w Polsce i na świecie, były szkoleniowiec Tomasza Adamka.
- Różnice między Adamkiem i Haye'em widzę w dwóch elementach. Po pierwsze, Tomek Adamek to zawodnik, który boksuje do końca. Jest wojownikiem i na pewno da z siebie wszystko. Nie będzie tu żadnego kunktatorstwa, ani jakiegoś oszczędzania się. Po drugie, uważam, że Adamek jest bardziej kompletnym zawodnikiem niż David Haye, jeśli chodzi o wyszkolenie techniczne. Dzięki temu możliwości zastosowania pewnych rozwiązań technicznych są znacznie większe. Z tych dwóch powodów oczekuję zupełnie innego pojedynku - mówi wieloletni, były trener "Górala".
Po świetny pojedynku o pas federacji WBA wagi średniej Felix Sturm (36-2-1, 15 KO) obiecał Matthew Macklinowi (28-3, 19 KO) rewanż. W pierwszej walce toczonej w świetnym tempie mistrz obronił po raz kolejny tytuł wygrywając niejednogłośnie na punkty i ponowne spotkanie wydawało się nieuniknione. Sturm okazał się słowny i dziś podał orientacyjną datę rewanżu, który ma się odbyć 26 listopada w Kolonii. Naturalizowany Niemiec liczy, że drugie starcie będzie jeszcze ciekawsze niż pierwsze.
O tym mówiło się już wcześniej, ale ostatnio pogłoski głosiły tylko o oficjalnym eliminatorze. O czym mowa? O stawce potyczki Rusłana Czagajewa (27-1-1, 17 KO) z Aleksandrem Powietkinem (21-0, 15 KO), czyli starciu lidera rankingu WBA z drugim zawodnikiem na tej liście.
Według najnowszych ustaleń walka tych panów nie będzie jednak eliminatorem, a tak jak zakładano pierwotnie pojedynkiem o tytuł mistrza świata federacji WBA "Regular". I znów winni jesteśmy wyjaśnienia tym mniej zorientowanym kibicom. Otóż organizacja WBA niemal dokładnie dekadę temu wprowadziła zapis mówiący o tym, iż jeśli champion WBA dołoży do swojego dorobku pas innej federacji, WBA nadaje mu wówczas status "Super mistrza", organizując później spotkanie dwóch najwyżej notowanych bokserów o tytuł "zwykłego" championa, czyli po prostu pas WBA Regular.
I właśnie taki tytuł ma być na szali, kiedy Powietkin oraz Czagajew (na zdjęciu) staną twarzą w twarz. Termin jeszcze nie jest znany, lecz w kuluarach mówi się o początku jesieni.
Edgar Sosa (43-6, 26 KO), były mistrz WBC w wadze junior muszej, chce odzyskać swoje trofeum w wyższej dywizji. W kategorii do 112 funtów króluje blisko 34-letni Pongsaklek Wonjongkam (81-3-1, 44 KO), którego promotor Sosy spróbuje ściągnąć do Meksyku.
- Do tej walki przygotuję się znacznie lepiej, niż do pojedynku z Brianem Vilorią - zapewnia Meksykanin. - Mogę wygrać z Wonjongkamem. To niebezpieczny zawodnik, ale będę od niego sprytniejszy.
Zaliczający się do szerokiej czołówki wagi piórkowej Juan Carlos Burgos (26-1, 19 KO) już 22 lipca na gali w Ontario stoczy swą kolejną walkę. Tym razem 23-letni Meksykanin na dystansie dziesięciu rund zaboksuje ze starszym o prawie siedem lat rodakiem - Gilberto Sanchezem Leonem (31-9-2, 11 KO).
Swą jedyną porażkę Burgos poniósł w listopadzie ubiegłego roku, kiedy w Kraju Kwitnącej Wiśni przegrał na punkty z Hozumi Hasegawą w walce o wakujący pas WBC.
W sobotę Władimir Kliczko (56-3, 49 KO) pokonał Davida Haye'a (25-2, 23 KO), odbierając Brytyjczykowi pas federacji WBA. Tym samym bracia Kliczkowie skompletowali wszystkie znaczące tytuły w wadze ciężkiej. 35-letni Władimir posiadał wcześniej pasy IBF, IBO i WBO, a także pas prestiżowego magazynu "The Ring" dla najlepszego boksera królewskiej kategorii, a do 39-letniego Witalija Kliczki (42-2, 39 KO) należy tytuł organizacji WBC. W wywiadzie udzielonym rosyjskojęzycznym mediom po sobotniej walce w Hamburgu starszy z braci zdradził, że wspólnie z Władimirem mają jeszcze jedno, niezrealizowane dotąd sportowe marzenie. "Dr Żelazna Pięść" natychmiast zaprzeczył, że chodzi o skrzyżowanie rękawic z młodszym bratem, ale jego słowa i tak brzmią intrygująco...
Niemniej ciekawie od transmitowanej przez telewizję Showtime gali w Carson prezentuje się event przygotowany przez HBO. Na Boardwalk Hall w Atlantic City swe walki stoczą m.in. wracający po porażce przez nokaut Paul Williams (39-2, 27 KO) oraz trzymający wysoką formę Chris Arreola (32-2, 28 KO). Na tej samej gali do pierwszej obrony tytułu WBC w wadze piórkowej przystąpi Jhonny Gonzalez (48-7, 42 KO), który zmierzy się z Tomasem Villą (23-7-4, 14 KO).
Chyba nikt nie spodziewa się niespodzianki w tym pojedynku i sam Gonzalez myśli już o kolejnych walkach. Na jego celowniku znajdują się mocno promotowany Miguel Angel Garcia (26-0, 22 KO) oraz uznawany za najlepszego pięściarza w kategorii do 126 funtów Yuriorkis Gamboa (20-0, 16 KO).
- Czuję, że jestem u szczytu formy. To najlepszy okres w mojej karierze. Jestem absolutnie pewien, że rozprawię się z Tomasem Villą, a potem chcę zmierzyć się z najlepszymi bokserami tej dywizji, a więc Garcią i Gamboą. Będę na nich gotowy we wrześniu - zapewnia Gonzalez.
Zapraszamy na wywiad z niepokonanym na zawodowych ringach Mariuszem Wachem (24-0, 12 KO). 31-letni pięściarz grupy Global Boxing już 29 lipca w Uncasville (Connecticut) skrzyżuje rękawice z dobrze znanym polskim kibicom Kevinem McBride'em (35-9-1, 29 KO), ostatnim rywalem Tomasza Adamka. Na tej samej gali wystąpi Artur Szpilka (6-0, 4 KO).
Pojedynek Aleksandra Frenkela (23-0, 18 KO) w obronie tytułu mistrza Europy kategorii cruiser z Silvio Branco (61-10-2, 37 KO) został odwołany po raz drugi - i podobno tym razem ostatecznie. Wszystko dlatego, że obchodzący za miesiąc 45. urodziny Włoch został usunięty z pozycji oficjalnego challengera do pasa EBU.
Włoskiej grupie promocyjnej "OPI 2000" jest to na rękę, gdyż planuje ona walkę pomiędzy Branco a równie znanym i wiekowym rodakiem, 42-letnim Giacobbe Fragomenim (28-3-1, 12 KO). Najbardziej na tym ucierpiał Frenkel, który zdobył tytuł we wrześniu, dwukrotnie miał zakontraktowane spotkanie z Branco i dwukrotnie je odkładano.
Na zdjęciu były rywal Krzyśka Włodarczyka, Giacobbe Fragomeni.
W ostatnim czasie niemal wszyscy mistrzowie świata w pierwszej obronie tytułu mierzą się rywalami co najmniej o klasę gorszymi. Zupełnie inaczej wygląda to w przypadku championa federacji WBA w wadze lekkiej - Bradona Riosa (27-0-1, 20 KO), który zaboksuje z twardym i niebezpiecznym Urbano Antillonem (28-2, 20 KO).
RIOS: NIE STRACĘ TYTUŁU W PIERWSZEJ ODSŁONIE! >>
Meksykański pretendent wydaje się być bardziej opanowany od 25-letniego mistrza i przekonuje, że w sobotnią noc da swemu młodszemu przeciwnikowi pożyteczną lekcję. Antillon nie ma wątpliwości, że pojedynek nie rozegra się na całym dystansie, a przegranym będzie mniej doświadczony "Bam Bam".
- Jestem bardzo pewny siebie i wiem, że wygram tę walkę. Rios jest silny, ale ciągle wystawia się na ciosy i jest łatwy do trafienia. Ciągłe gadanie o tym, co rzekomo miałem powiedzieć o jego żonie jest idiotyczne. To niedojrzały dzieciak, który w sobotnią noc zostanie zabrany do szkoły - zapowiada Antillon.
- Ludzie wiedzą, czego mogą spodziewać się po tej walce. Kibice chcą akcji i dostaną ją - od pierwszego gongu. Musiałem poczekać na swój czas, ale on właśnie nadszedł. Jestem gotowy na zdobycie mistrzowskiego tytułu. Mam nadzieję, że Rios jest przygotowany na wszystko, bo ja dam z siebie 100%. Zastopowanie go to w tej chwili kwestia czasu - oznajmił 28-letni pretendent.
- Czytałem niedawno o moim rzekomym powrocie, jednak do tego nie dojdzie. Wyzywanie mnie do walki przez aktywnych zawodników utwierdza mnie w tym, że osiągnąłem dużo w boksie, to komplement - powiedział Joe Calzaghe (46-0, 32 KO) w ostatnim wywiadzie dla jednego z walijskich portali. "Italian Dragon" pozostaje nieaktywny od 2008 roku, kiedy zdeklasował Roya Jonesa Jr (54-8, 40 KO) wygrywając po 12 rundach. Calzaghe został zapytany również o szanse swojego przyjaciela Nathana Cleverly'ego (22-0, 11 KO) w potencjalnym pojedynku unifikacyjnym z mistrzem WBC Bernardem Hopkinsem (52-5-2, 32 KO). Przypomnijmy, że Cleverly obronił swój tytuł pokonując naszego Aleksa Kuziemskiego (21-3, 5 KO) ponad miesiąc temu. Zdaniem "Dumy Walii" pojedynek z Hopkinsem nie dojdzie do skutku ze względu na anonimowość mistrza WBO w Stanach Zjednoczonych.