Po przegranej z Władimirem Kliczko, Brytyjczyk David Haye powiedział, że rozważał zakończenie walki przed czasem z powodu złamanego palca u nogi, ale nie chciał rozczarować 40 tys. publiczności, z czego 10 tys. było zwolennikami Haye'a. - Rozmyślaliśmy nad poddaniem walki, ale nie mogliśmy z tak wspaniałymi kibicami tutaj - mówił Haye.
- Nie mogłem swobodnie poruszać się po ringu, przesuwać prawą stopę, ponieważ złamałem palec prawej nogi jakieś trzy tygodnie temu. To było frustrujące, nie mogłem wyprowadzać ciosów. Ciągle mnie trafiał i mądrze walczył. Może nie byłem tak dobry jak mogę, ale dałem z siebie wszystko. Myślałem, że pomoże mi adrenalina, ale było ciężko - mówił po walce Haye.
Później na Twitterze Brytyjczyk dopisał: - Nadal myślałem, że mogę wygrać. "Klit" świetnie walczył, trzeba mu to przyznać.
Haye zapowiadał wcześniej, że zakończy karierę na Den Millwall's Stadium w Londynie jeszcze przed skończeniem 31 lat, obecnie Brytyjczyk ma 30 lat, a 13 października obchodzi urodziny. Zapytany o to, czy nadal chce odejść z boksu, powiedział: - Tak, to byłoby wspaniałe. Jak tylko wyleczę moją nogę wracam do treningów. Chcę teraz zrobić małą przerwę, obejrzeć taśmy i zobaczyć, jak bardzo było źle - zakończył.
Przed walką Davida Haye'a (25-2, 23 KO) z mistrzem świata Władimirem Kliczko (56-3, 49 KO), Brytyjczyk zapowiadał, że po tym pojedynku zakończy karierę. Jak zapewnia, nie brał pod uwagę możliwości przegrania z Ukraińcem, dlatego teraz musi na spokojnie przemyśleć swoją decyzję. Zapraszamy na wypowiedź Haye'a z konferencji prasowej.
Już za niespełna dwa tygodnie czekają nas kolejne wielkie bokserskie emocje. Ulubieniec polskich kibiców Paweł Wolak (29-1, 19 KO) 15 lipca stanie do walki z Delvinem Rodriguezem (25-5-2, 14 KO). Pojedynek będzie pokazywany na żywo w niekodowanej i bardzo popularnej w Ameryce telewizji ESPN. Zapraszamy na sparing "Wściekłego Byka" z Allenem Conyersem. Pięściarze trenowali w Passaic P.A.L. Boxing Gym.
Brytyjskie media nie zostawiają suchej nitki na Davidzie Haye'u po porażce w walce z Władymirem Kliczką w Hamburgu, której stawką były pasy mistrzowskie wagi ciężkiej wszystkich najważniejszych federacji.
"Guardian": Haye przegrał i wini złamany palec
Władymir Kliczko był tym, który mógł uśmiechnąć się mimo ulewnego deszczu nad Hamburgiem, kiedy jednogłośnie pokonał na punkty Davida Haye w rozczarowującej walce o cztery pasy mistrzowskie. Brytyjczyk przyznał po starciu, że przystąpił do pojedynku ze złamanym palcem stopy,a nie odwołał walki ze względu na kibiców i stawkę walki. Być może trochę tłumaczy to kiepski występ 30-letniego pięściarza we wszystkich 12 rundach, ale na pewno nie wnosi nic do tonącej reputacji wagi ciężkiej.
"Daily Express": David Haye rozbity przez Kliczkę
Po serii dziwnych akrobacji, David Haye, który zapowiadał, że wyśle Władymira Kliczkę do szpitala, zdołał zadać zaledwie 57 celnych ciosów, przy 99 Ukraińca. Pięściarz z Londynu kilka razy przewracał się, a po walce przyznał, że jego rywal jest wielkim zawodnikiem, ale przegrał z nim z powodu złamanego palca u nogi.
BBC: Władymir Kliczko pokonał Davida Haye'a na punkty
David Haye bardzo szybko zapomniał o swoich marzeniach zunifikowania pasów mistrzowskich wagi ciężkiej wszystkich najważniejszych federacji. Wybił mu to z głowy Władymir Kliczko, pokonując go na punkty podczas walki w Hamburgu. Sama walka rozczarowała, szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę buńczuczne zapowiedzi Haye'a przed starciem. Po walce Haye uniósł ręce w geście triumfu, ale 45 tysięcy kibiców na stadionie (w tym 10 tysięcy Brytyjczyków) nie miało żadnych wątpliwości - zdecydowanie lepszym bokserem był Ukrainiec.
"The Sun": "Wlad Niszczyciel" pozbawił złudzeń Haye'a
David Haye patrzył jak pas mistrzowski wagi ciężkiej WBA wymyka mu się z rąk po porażce z Władymirem Kliczką w Hamburgu. Haye wbrew temu co mówił, nie "odpalił" swoich bomb. Jak później tłumaczył - to z powodu kontuzji palca, która nie pozwoliła mu poruszać się swobodnie po ringu. Władymir "Wlad" Kliczko udowodnił po raz kolejny, że jest prawdziwym mistrzem.
"Daily Mail": Frustrująca porażka Haye'a z Kliczką
Frustrującą porażką w deszczowym Hamburgu zakończyły się marzenia Davida Haye'a o unifikacji pasów mistrzowskich najważniejszych federacji bokserskich. Kibice, którzy oczekiwali od Haye'u prawdziwej wojny w ringu, musieli być mocno niezadowoleni z jego postawy. Władymir Kliczko w mistrzowski sposób odpowiedziała Brytyjczykowi na jego przechwałki, których przed walką nie brakowało.
"Daily Mirror": Łatwe zwycięstwo Kliczki nad Haye'em
Przechwałki Davida Haye'a przed walką z Władymirem Kliczką zemściły się na nim w ringu, kiedy rywal łatwo pokonał go na punkty w ociekającym deszczem Hamburgu. Haye zmarnował niepowtarzalną szansę na unifikację pasów wagi ciężkiej. Dla Haye'a to dotkliwa porażka, szczególnie w obliczu planowanego na październik zakończenia kariery.
Po ciężkiej chorobie Anthony Dirrell (21-0, 18 KO) powrócił do boksu i podbija dywizję super średnią tak jak wcześniej jego brat Andre. Dziś w nocy znokautował w piątej rundzie sprowadzonego w ostatniej chwili Dante Craiga (18-10-1, 13 KO), a wszystko zakończył prawym hakiem na korpus.
Tym samym Anthony zrobił ostatni krok w kierunku potyczki z byłym mistrzem federacji IBF tej kategorii, Alejandro Berrio (32-5, 29 KO). Do tego spotkania dojdzie już za trzy tygodnie w Las Vegas.
- Władimir walczył dziś perfekcyjne, doskonale wykorzystał swoje warunki fizyczne i nie mogłem go czysto trafić. Nawet z kontuzją byłem jednak dla niego równorzędnym przeciwnikiem, dlatego chciałbym zmierzyć się z nim raz jeszcze. Co do zakończenia mojej kariery, to muszę usiąść i to sobie na spokojnie poukładać w głowie. Co prawda zapowiadałem koniec, jednak byłem też przekonany o swoim zwycięstwie i teraz czuję się mocno rozczarowany - powiedział na konferencji prasowej były już mistrz wszechwag, David Haye (25-1, 23 KO).
- Dam ci dobrą radę David. Nigdy nie tłumacz się po walce, bo to wygląda jeszcze gorzej - ripostował natychmiast Władimir Kliczko (56-3, 49 KO).
Hernan Marguez (31-2, 24 KO) po raz pierwszy obronił tytuł mistrza świata federacji WBA kategorii muszej.
Z racji potwornej siły ciosu nazywany potocznie "Tyson" Meksykanin odprawił już w trzeciej rundzie Edrina Dapudonga (22-4, 13 KO). Champion złapał pretendenta całą serią przy linach, rzuciłna deski, a sędzia po doliczeniu do dziesięciu przerwał potyczkę.

Po wygranej nad Davidem Haye'em (25-2, 23 KO) nowym-starym królem królewskiej kategorii jest Władimir Kliczko (56-3, 49 KO).
Błyskawiczna porażka przez nokaut w starciu z kolumbijskim puncherem Breidisem Prescottem (24-2, 19 KO) sprawiła, że odpornosć na ciosy Amira Khana (25-1, 17 KO) już zawsze będzie kwestionowana. 23 lipca na ringu w Las Vegas mistrz federacji WBA w wadze junior półśredniej zmierzy się w pojedynku unifikacyjnym z doświadczonem championem IBF - Zabem Judahem (41-6, 28 KO).
"King Khan" zamierza udowodnić krytykom, że wcale nie ma szklanej szczęki i potrafi przyjąć mocny cios. Amir ma też nadzieję, że łatwe zwycięstwo nad utytułowanym "Super" Zabem zagwarantuje mu w przyszłym roku walkę z samym Floydem Mayweatherem Jr. (41-0, 25 KO).
- Ludzie nazywają mnie szklanym, ale niech mówią co tylko im się podoba. Po prostu wyjdę do ringu i udowodnię im, że się mylą - oświadczył Khan. - Zwycięzca walki Mayweather-Ortiz będzie dla mnie idealnym przeciwnikiem. Myślę, że mam odpowiedni styl do pokonania Floyda. On nigdy nie walczył z tak szybkim i niekonwencjonalnym pięściarzem.
Władimir Kliczko pokonał jednogłośnie na punkty Davida Haye'a i odebrał mu pas organizacji WBA. Tym samym sprawił, że bracia Kliczko mają w swojej kolekcji wszystkie cztery najważniejsze pasy wagi ciężkiej. Brytyjska prasa chwali przegranego za odwagę i heroiczną walkę, ale jest także zgodna co do słuszności werdyktu.Po przegranym pojedynku o prymat w wadze ciężkiej David Haye (25-2, 23 KO), mimo, że jak sam mówi nie lubi się usprawiedliwiać, swoją przegraną tłumaczył złamanym palcem. Do internetu szybko przedostało się zdjęcie, mające potwierdzać słowa Haye'a. Czy "Hayemaker" faktycznie boksował z kontuzją?

Ostatnio bardzo głośno zrobiło się o Arturze Szpilce. Mało kto wie jednak, że jest ktoś taki jak Artur Lazarian (1-0), który dwukrotnie pokonał "Szpilę" w czasach amatorskich.
Wbrew wyrażanym kilka dni temu groźbom obu pięściarzy, na konferencji prasowej po unifikacyjnym pojedynku w kategorii ciężkiej zdołali się pojawić zarówno Władimir Kliczko (56-3, 49 KO), jak i David Haye (25-2, 23 KO). 30-letni Brytyjczyk, który stracił wczoraj pas mistrza świata federacji WBA, przyznał, że przeciwnikowi należało się zwycięstwo, ale nie obyło się bez teatru. Zobaczcie sami...
Wczorajszy pojedynek unifikacyjny o mistrzostwo świata wagi ciężkiej wszystkich liczących się federacji bokserskich z wyjątkiem WBC, miał szansę otworzyć nowy rozdział w historii królewskiej dywizji. Niestety David Haye nie okazał się długo wyczekiwanym zbawicielem tej kategorii wagowej i nie wniósł ożywczego powiewu do nużącej od lat, pozbawionej emocji i wigoru rywalizacji o koronę wszechwag. Imponował co prawda szybkością i refleksem, ale jego przewidywalne, pojedyncze ciosy bite z doskoku nie były w stanie zagrozić przeciwnikowi, a tłumaczenie porażki kontuzją małego palca u stopy stało się żenującym zakończeniem medialnego spektaklu, który serwował kibicom od kilku lat.
Trudno jednak znaleźć słowa uznania dla jego pogromcy. Władimir Kliczko, obecnie mistrz WBA, IBF, WBO, IBO oraz magazynu The Ring, ograniczył się do swojego asekuracyjnego stylu walki, opartego na wykorzystaniu znakomitych warunków fizycznych, dających mu kolosalną przewagę nad większością rywali. Ukrainiec podobnie jak Brytyjczyk również przeboksował 12 rund zadając niewielką liczbę ciosów, a z szumnych zapowiedzi o ciężkim nokaucie i „zaliczeniu” Haye’a jako numeru 50 w swoim rekordzie zwycięstw przed czasem, nic nie wyszło. Z każdej rundy, może za wyjątkiem ostatniej, wiało straszliwą nudą, a werdykt 114-112 (obu odjęto po punkcie) chyba znacznie lepiej oddawałby przebieg tej walki niż typowane przez sędziów wysokie zwycięstwo punktowe młodszego z braci Kliczko. Warto również podkreślić, że nieszczęsna zasada „aby pokonać mistrza, trzeba go wyraźnie pobić” nie miała w tej walce zastosowania, gdyż Haye nie był zwykłym pretendentem, lecz także urzędującym i broniącym tytułu mistrzem świata. Niestety obaj mistrzowie zaserwowali nam remake ciężkostrawnego spektaklu pod tytułem Wałujew vs Haye, nieznacznie tylko lepszy od pierwowzoru.
Kibice w Anglii są trochę zawiedzeni postawą Davida Haye'a (25-2, 23 KO) we wczorajszym pojedynku z młodszym z braci Kliczko. Były już mistrz świata zdaje się nie przejmować tymi opiniami i... chwali samego siebie.
- Władimir Kliczko jest bokserem cięższym ode mnie o ponad 30 funtów. Kilka razy trafił mnie czysto, z całej siły swoimi najlepszymi akcjami, a pomimo tego ustałem to wszystko, a w dodatku ani trochę tych ciosów nie odczułem. Myślę, że tą walką udowodniłem iż jestem świetnym bokserem - powiedział Haye.
Pojawiają się pierwsze komentarze po jednej z najbardziej oczekiwanych walk ostatniego dziesięciolecia w wadze ciężkiej. Czołowy polski pięściarz wagi cruiser, Mateusz Masternak (23-0, 17 KO) skomentował w rozmowie z BOKSER.ORG przebieg pojedynku unifikacyjnego w królewskiej dywizji, który okazał się wielkim rozczarowaniem.
- Walka była bardzo przeciętna, ale mimo to młodszy Kliczko udowodnił, że jest najlepszym ciężkim na świecie. Patrząc na obecną wagę ciężką nie widać mocnego konkurenta dla obu braci. Jedynym ich groźnym przeciwnikiem jest wiek, Zwłaszcza w przypadku Witalija. Poruszanie się Davida i jego uniki były kapitalne, gorzej było natomiast z atakiem. Natury nie da się niestety oszukać. Haye był na Kliczko po prostu za mały - powiedział "Master".
Podopieczny Andrzeja Gmitruka zapytany o to, jak ocenia po tym co pokazał Haye szanse Tomasza Adamka, podobnie jak on wywodzącego się z niższej wagi, w rywalizacji z Witalijem Kliczko, był bardzo ostrożny w przewidywaniach.
- Sądzę, że walka Tomka z Witalijem będzie wyglądać podobnie. Adamek nie ma takiego refleksu jak Haye, ale też starszy Kliczko ma już najlepsze lata za sobą. Może okazać się, że Tomek znajdzie się w odpowiednim miejscu i czasie. Na to właśnie wszyscy liczymy - skomentował Masternak.
Gdy zapytasz mieszkającego w Filadelfii Charlesa Brewera (40-11, 28 KO), kto zgotował mu najcięższą walkę w karierze, bez wahania odpowie: "Herol Bomber Graham”. Ten mający 41 lat były mistrz świata federacji IBF w wadze super średniej, mimo upływu lat doskonale zapamiętał starcie z pochodzącym z Sheffield mańkutem. Chociaż oprócz niego toczył niezapomniane pojedynki z Niemcem Svenem Ottke (34-0, 6 KO), Joe Calzaghe (46-0, 32 KO), Lonnie Beasleyem (27-7-2, 8 KO), czy Antwunem Echolsem (32-16-4, 28 KO), to właśnie Graham wywarł na nim niezapomniane wrażenie.
- Bez wątpienia walka z Herolem "Bomberem" była najtrudniejszą w moim życiu - przyznaje Brewer. - Doskonale pamiętam jak trafił mnie lewym prostym w 3. rundzie naszej bitwy i spadłem na ziemię. Przy okazji uszkodziłem prawe kolano, ból był straszliwy. Do dzisiaj nie mogę pojąć tego, że nikt z jego obozu nie zorientował się iż poruszałem się praktycznie tylko na lewej nodze.
- To był najgorszy mańkut z jakim walczyłem. Doprowadzał mnie do szaleństwa - kontynuuje były mistrz świata. - W czasie przerw krzyczałem do mojego trenera: "Zaraz go znokautuję! Patrz jak go zaraz załatwię!". Ostatecznie w 10. rundzie dopiąłem swego i trafiłem go wspaniałym ciosem. Graham poleciał między liny, a ja byłem bardzo szczęśliwy. Wciąż nie mogę zrozumieć dlaczego tak świetny zawodnik jak on nigdy nie został mistrzem świata - komplementuje swojego byłego rywala Charles.
Podczas konferencji prasowej były mistrz świata wagi ciężkiej organizacji WBA David Haye (25-2, 23 KO) stwierdził, że chętnie przyjąłby rewanż z Władimirem Kliczko (56-3, 49 KO). Po raz pierwszy też uznał, że ukraińskiemu mistrzowi należy się szacunek.
David Haye zapowiadał egzekucję, ale na ringu okazało się, że na pokonanie wielkiego Władimira Kliczki nie ma szans. Ukrainiec zdecydowanie wygrał na punkty i zdobył należący do Anglika pas mistrza świata wagi ciężkiej federacji WBA.
Po walce Anglik zdjął but, ściągnął skarpetkę i pokazał światu mały palec u nogi, który kolorem przypominał krwistoczerwone rękawice bokserskie. - Trzy tygodnie temu złamałem ten palec. Nikt o tym nie wiedział. To poważna sprawa, przeszkadza w poruszaniu się - tłumaczył Haye. Nie uwierzyli mu nawet rodacy. - Jeśli nie był w stanie walczyć, nie powinien w ogóle wchodzić na ring. Opowiadanie o złamanym palcu po porażce przypomina płacz dziecka i moim zdaniem jest zawstydzające - mówił brytyjski promotor Frank Warren.
Przed kamerami Haye robił zdecydowanie lepsze wrażenie niż rywal. To głównie dzięki aroganckiemu i bezczelnemu Anglikowi walką interesowała się cała planeta. O przedstawienie dbał do samego końca. W sobotę anonser Michael Buffer zaczął już widowisko, zapowiedział Haye'a, by po chwili ogłosić, że ten nie jest jeszcze gotowy i wyjdzie z szatni za dziesięć minut.
Mistrz świata wagi ciężkiej czterech z pięciu najważniejszych federacji bokserskich - Władimir Kliczko (56-3, 49 KO), podkreśla twarde warunki jakie w ringu postawił mu były mistrz świata WBA David Haye.
Nie było "brutalnej egzekucji", była za to namiastka "powrotu do rzeczywistości". Namiastka, bo choć na konferencji prasowej po przegranej walce unifikacyjnej David Haye (25-2, 23 KO) przyznał, że Władimir Kliczko (56-3, 49 KO) pokonał go zasłużenie, to jednak Brytyjczyk znalazł usprawiedliwienie i swoją słabszą dyspozycję tłumaczył złamanym na trzy tygodnie przed pojedynkiem palcem prawej nogi.
W wywiadzie udzielonym zaraz po pojedynku David Haye (25-2, 23 KO) tłumaczył się... złamanym palcem u prawej nogi. By udowodnić swoje racje ściągnął nawet skarpetkę.
Podobno kontuzja przydarzyła się trzy tygodnie przed walką, a wszystko było utrzymywane w tajemnicy... Tylko czy świat to przekona?
Jeszcze przed spotkaniem Lennox Lewis - ostatni do wczoraj prawdziwy król wszechwag, dawał w wywiadach wskazówki, co David Haye (25-2, 23 KO) musi robić aby zwyciężyć Władimira Kliczkę (56-3, 49 KO). Zdaniem byłego pogromcy Witalija, "Hayemaker" obrał złą taktykę i stąd wzięła się jego porażka.
- David wyszedł do ringu ze złymi założeniami. Powinien próbować dążyć do półdystansu i tam uderzać całymi kombinacjami, złożonymi z 3, 4, a może nawet i 5. ciosów. Niestety nie robił tego. Jego popisową akcją jest prawy prosty-lewy sierp, jednak nie widzieliśmy tego wczoraj. Kliczko to natomiast bardzo dobry pięściarz, któremu należy się szacunek za to czego dokonał. Świetnie rozwiązał to taktycznie - powiedział Lewis.
Mistrz świata wagi ciężkiej czterech z pięciu najważniejszych federacji bokserskich - Władimir Kliczko (56-3, 49 KO), opowiada o długiej drodze co wymarzonego celu. Ukrainiec dziękuje swoim krytykom, za motywację jaką u niego wyzwalali.
Zapraszamy do obejrzenia filmu promującego niepokonanego na zawodowych ringach Mariusza Wacha (24-0, 12 KO), 31-letniego pięściarza grupy Global Boxing. 29 lipca w Uncasville (Connecticut) "Wiking" skrzyżuje rękawice z dobrze znanym polskim kibicom Kevinem McBride'em (35-9-1, 29 KO), ostatnim rywalem Tomasza Adamka. Na tej samej gali wystąpi Artur Szpilka (6-0, 4 KO), inny polski pięściarz kategorii ciężkiej.

David Haye (25-2, 23 KO) wyprowadził podczas zakończonej przed chwilą walki 290 ciosów, z czego 72 doszło celu. Daje to niewiele ponad 24% skuteczności. Dla porównania Władimir Kliczko (56-3, 49 KO) przy 509 ciosach trafił 134 razy, co dało 26%.
Ciosy proste:
Haye 36/171 (21%), Kliczko 105/376 (28%)
W cieniu walki unifikacyjnej królewskiej wagi odbyło się pare ciekawych pojedynków. W jednym z nich złą passę podtrzymał Celestino Caballero (34-4, 23 KO) przegrywając po 12 rundach z Argentyńczykiem Jonathanem Barrosem (33-1, 18 KO). Według wielu obserwatorów, walka powinna pójść w stronę "Pelenchina", jednak sędziowie podarowali wygraną Barrosowi punktując 114-112 i 116-111 dla Argentyńczyka, ostatni opowiedział się za Caballero w stosunku 115-111.Na wczorajszej gali w Hamburgu kolejne efektowne zwycięstwo zanotował czołowy pięściarz wagi junior ciężkiej - Ola Afolabi (17-2-3, 8 KO). 31-letni "Kryptonite" już w pierwszej rundzie ciężko znokautował Terry'ego Dunstana (24-4, 14 KO). Afolabi znajduje się bardzo wysoko w rankingu federacji WBO i jest bliski rewanżu z Marco Huckiem (32-1, 23 KO), lecz tuż po wczorajszej wygranej rzucił wyzwanie innej gwieździe dywizji - Denisowi Lebiediewowi (22-1, 17 KO).
Frank Warren nie współpracuje z Davidem Haye'em (25-2, 23 KO), dlatego łatwiej mu o takie deklaracje. A jego zdaniem "Hayemaker" po wczorajszej porażce z Władimirem Kliczko (56-3, 49 KO) powinien zakończyć karierę.
- Moim zdaniem David powinien zakończyć karierę. Ma sporo pieniędzy, więc po co ma jeszcze walczyć? Nie pokazał zbyt wiele i został po prostu pobity. Wałujew był jednym z najgorszych mistrzów w historii, a starcie z Audleyem Harrisonem nie powinno być sankcjonowane jako pojedynek o tytuł. Tak naprawdę potyczka z Władimirem była pierwszą obroną, a moim zdaniem Haye nie wygrał nawet jednej rundy. David był wspaniałym championem kategorii cruiser, lecz w wadze ciężkiej nie ma już tego czegoś - powiedział jeden z najpotężniejszych promotorów świata.
Część kibiców liczyła na wczorajsze zwycięstwo Davida Haye'a, gdyż liczyła na ożywienie sytuacji w królewskiej kategorii. Po sukcesie Władimira Kliczki (56-3, 49 KO) ci sami kibice zastanawiają się co dalej i kto będzie sensownym pretendentem dla młodszego z braci. Odpowiedź wyznacza chyba sam zawodnik, nawiązując do potyczki Tysona Fury (14-0, 10 KO) z Dereckiem Chisorą (14-0, 9 KO), do jakiej dojdzie za trzy tygodnie w Londynie.
- Ta walka jest z mojego punktu bardzo interesująca i być może zmierzę się z jej zwycięzcą - powiedział właściciel trzech z czterech najważniejszych pasów.
David Haye obiecał zakończyć panowanie mistrza dokładnie tak samo jak dziewięciu poprzednich rywali Władimira Kliczki, z którym Ukrainiec bronił swoich tytułów mistrzowskich wagi ciężkiej. Haye przez ostatnie trzy lata gadał bez sensu, żalił się, obrażał i obiecywał zrobić Kliczce same złe rzeczy. Obiecywał, że po demolującym nokaucie Kliczko będzie leżał na macie ringu, a jego ciało owładną spazmatyczne drgawki. Obiecał najbrutalniejszą egzekucję w historii. Obiecał wiele rzeczy. Nie spełnił żadnej z nich. Wszystko co zrobił Haye - największy oszust wagi ciężkiej w całej jej historii - to szczekanie. Jak pies. Nie walczył tak jak Kliczko, który w wieku 35 lat dominował jak zawsze i w sobotnią noc w Hamburgu w Niemczech wygrał zdecydowanie na punkty.
Walka nie była porywająca. Było jej daleko do tego określenia, lecz Kliczko zrobił to, co zwykł robić: wyboksował, wypunktował ciosami prostymi, przeważał fizycznie i przechytrzył przeciwnika w drodze to totalnej dominacji. Jedyna rzecz, której Kliczce nie udało się zrobić, to znokautowanie Haye'a. To był drugi raz podczas jego drugiej epoki panowania jako mistrza świata, gdy przeciwnik usłyszał gong kończący walkę. Brytyjczyk dotrwał do końca, dlatego że nie próbował korzystać ze swoich szans. Walczył bojaźliwie.
Kliczko powiedział - Chciałem go znokautować i to w sposób widowiskowy. Bał się ze mną walczyć. Oczekiwałem po nim większego wyzwania w ringu, więcej agresji. Był bardzo defensywnie nastawiony, tak jak wszyscy wcześniej.
Haye nawet nie zbliżył się do tego, co obiecywał w swoich śmieciowych gadkach. Powtarzał, że po walce odejdzie na emeryturę. Dla mnie to wyglądało tak jakby on odszedł na emeryturę w pierwszej rundzie walki, bo on tak naprawdę nie walczył.
Po walce zastanawiałem się jakie usprawiedliwienie wymyśli sobie Haye. Myślałem, że mógłby powiedzieć coś o kontuzji dłoni. Byłem blisko. Stwierdził, że miał złamany palec u prawej stopy i z tego powodu nie mógł nacierać i uderzać swoim firmowym ciosem zwanym "hayemakerem" bitym z prawej ręki.
Legendarny meksykański wojownik, Erik Morales (51-7, 35 KO), powróci między liny 17 września na wielkiej gali PPV z udziałem Floyda Mayweathera Jr. (41-0, 25 KO) i Victora Ortiza (29-2-2, 22 KO).
Rywalem dawnego mistrza trzech kategorii wagowych będzie Brytyjczyk Anthony Crolla (21-2, 9 KO). Starcie blisko 35-letniego "El Terrible" z młodszym o dekadę przeciwnikiem prawdopodobnie odbędzie się w limicie 140 funtów.
- On walczył bardzo ostrożnie i był niezwykle trudny do trafienia. Podobnie jak kiedyś Sułtan Ibragimow. Tak naprawdę nie doczekałem się prawdziwej walki, bo on walczył tak samo jak moi poprzedni rywale - mówił zaraz po ogłoszeniu werdyktu złośliwie Władimir Kliczko (56-3, 49 KO), odnosząc się tym samym do słów Davida Haye'a (25-2, 23 KO) o słabym poziomie ostatnich przeciwników Ukraińca.
- Szkoda, bo bardzo chciałem świętować swój pięćdziesiąty nokaut w karierze - zakończył Kliczko. Już niedługo obszerne materiały z konferencji prasowej...
- Tak naprawdę taktyka Haye'a skończyła się po trzech rundach. Wtedy właśnie poddał się i zaczął walczyć tak samo jak inni moi rywale - uważa nowy mistrz wszechwag według trzech federacji, Władimir Kliczko (56-3, 49 KO).
- David tak bardzo krytykował moich poprzednich pretendentów, tymczasem po trzeciej rundzie zachowywał się zupełnie jak oni. Trafił mnie kilka razy, lecz ani trochę nie zranił. Marzenie moje i brata się ziściło i jesteśmy w posiadaniu wszystkich tytułów - zakończył Kliczko.
- Słuchajcie, czy on da mi rewanż, jeśli będę w stu procentach zdrowy? Szczerze wątpię - powiedział David Haye (25-2, 23 KO) w wywiadzie dla Sky Sports, co najmniej jakby Władimir Kliczko (56-3, 49 KO) ustalając datę na 2 lipca wiedział o rzekomej kontuzji palca Anglika.
- Jeżeli nie dostanę rewanżu, to naprawdę nie wiem co dalej z moją karierą. Bardzo bym chciał zmierzyć się z nim raz jeszcze. Kliczko ciągle powtarzał, że mnie znokautuje, więc chcę mu dać taką szansę. Nie potrafił mnie znokautować, choć walczyłem na jednej nodze. Co więc by się działo, gdybym był w optymalnej dyspozycji? Zraniłem go w tym pojedynku bardziej niż on mnie. On był bardziej zamroczony, no ale takie są reguły boksu i przegrałem - zakończył Anglik.
Adam Booth to menadżer i trener Davida Haye'a (25-2, 23 KO) w jednym. Razem ze swoim podopiecznym uczestniczył we wszystkich prowokacjach, ale już po walce oddał królowi to co królewskie i przyznał na łamach Sky Sports, że Władimir Kliczko (56-3, 49 KO) zasłużył na zwycięstwo.
- Władimir jest bardzo duży i potrafi to wykorzystać. Walczy mało efektownie, lecz niezwykle efektywnie. David z kolei był dużo mniejszy i po prostu nie potrafił go dosięgnąć mocnym ciosem. Oczywiście nie mamy żadnych zastrzeżeń do punktacji. Kliczko to wspaniały mistrz, któremu należy się wiele szacunku za to co osiągnął. Był bardzo skoncentrowany i nie popełnił żadnego błędu. Tak naprawdę jednak on jest olbrzymem, a David to w rzeczywistości pięściarz kategorii cruiser, jaki rzucił wyzwanie tym z ciężkiej. Dziś po prostu nie dał rady - powiedział Booth.
W wypowiedzi na konferencji prasowej, David Haye (25-2, 23 KO) stwierdził, że gdyby nie problem z palcem u nogi, jego walka z mistrzem świata Władimirem Kliczko (56-3, 49 KO) wyglądałaby inaczej. Zdaniem Brytyjczyka, z powodu kontuzji nie mógł on zrealizować swoich założeń taktycznych.
Koniec miesiąca to czas na zaktualizowanie rankingów poszczególnych kategorii wagowych. Niemiecki serwis bokserski boxen.de opublikował własną listę najlepszych pięściarzy na świecie.
Znaczącą zmianę można można dostrzec w wadze ciężkiej. David Haye (25-2, 23 KO) po przegranej nad Wladimirem Kliczką (56-3, 49 KO) plasuje się na piątym miejscu. Ciekawostką jak i lekką niespodzianką jest miejsce Roberta Heleniusa (15-0, 10 KO). "Nordycki koszmar" zajmuje czwarte miejsce. Nie mogło zabraknąć rzecz jasna naszego Tomasza Adamka (44-1, 28 KO), który może się poszczycić trzecią lokatą - tuż za braćmi Kliczko. W wadze junior cięzkiej na czwartym miejscu widnieje nazwisko mistrza świata WBC - Krzysztofa Włodarczyka (45-2-1, 32 KO).
W Arizonie trenował z Siergiejem Lachowiczem, byłym mistrzem świata WBO wagi ciężkiej. Dla Białorusina była to część przygotowań do sierpniowej walki z niepokonanym Finem Robertem Heleniusem.
- Być może będę wyjeżdżał częściej na tego typu sparingi, ale nie mógłbym się tam przeprowadzić. W Polsce też można dojść do wielkich sukcesów. Udowodnił to Krzysztof Włodarczyk - twierdzi Paweł Kołodziej.
Sparingi za Oceanem miały mu pomóc w podjęciu decyzji o zmianie wagi na ciężką. Jak dowiedzieliśmy się, postanowił jednak zostać przy dawnej kategorii. - Chcę spełnić marzenie i zdobyć pas mistrza świata w wadze junior ciężkiej. Może wtedy będzie mi łatwiej podjąć decyzję o zmianie - informuje kryniczanin.
Kołodziej już na początku roku był o krok od walki o mistrzostwo świata. Steve Herelius, posiadacz tymczasowego pasa WBA, wycofał się w ostatniej chwili, bo dostał lepszą ofertę od Yoana Pablo Hernandeza. W lutym Kubańczyk znokautował go w siódmej rundzie.
Na dwie godziny po walce trener byłego już mistrza WBA Davida Haye'a (25-2, 23 KO), Adam Booth przyznał, że zgadza się z decyzją sędziowską, jednak ma sporo pretensji do sędziego ringowego. Jego zdaniem liczenie "Hayemakera" było niepotrzebne, a w końcowym sukcesie przeszkodziła kontuzja oraz słaba praca nóg w drugiej fazie walki jego podopiecznego.