Były mistrz świata wagi muszej, Eric Morel (44-2, 22 KO), powróci między liny 13 sierpnia na gali w Hard Rock Hotel & Casino w Las Vegas, gdzie w walce wieczoru rękawice skrzyżują Joseph Agbeko (28-2, 22 KO) i Abner Mares (20-0-1, 13 KO).
- Na tej gali odbędzie się finał turnieju w wadze koguciej. Wystąpi też Eric, który wkrótce powinien dostać szansę walki o tytuł - zdradził Gabriel Penagaricano, doradca Morela.
W zeszłą sobotę na gali w Sheffield niespełna 26-letni Kell Brook (24-0, 16 KO) pokonał wysoko na punkty rutynowanego Lovemora N'dou (48-13-2, 31 KO). Po walce N'dou bardzo chwalił zarówno talent Brooka, jak i cały jego team.
- Kell dał świetny pokaz boksu tej nocy, po walce powiedziałem mu, że pewnego dnia zostanie mistrzem świata. Jedyne czego musi wystrzegać się jego team, to puszczenie go zbyt szybko na głęboką wodę. Ma świetnych promotorów z Matchroom Sport, podoba mi się ich polityka prowadzenia zawodników. Okazywali mi bardzo dużo szacunku i zapewnili świetne warunki. Ma również bardzo dobrych trenerów, jest na prostej drodze do zostania mistrzem. Życzę mu wszystkiego najlepszego w dalszej karierze - powiedział N'dou.
Ceniony dziennikarz amerykański Steve Kim daje "Góralowi" duże szanse na sprawienie sensacji. Specjalista, który pracował w ESPN a obecnie pisze dla portalu Max Boxing, podkreśla też rangę całego wydarzenia w Polsce. Do walki Tomasza Adamka (44-1, 28 KO) z Witalijem Kliczką (42-2, 39 KO) o pas WBC w wadze ciężkiej dojdzie 10 września na Stadionie Miejskim we Wrocławiu.
- Wiem, że należę do mniejszości, ale daję Tomaszowi Adamkowi duże szanse na sprawienie sensacji 10 września, który może odebrać starszemu z ukraińskich braci pasa WBC - pisze amerykański dziennikarz.
- Nikt chyba nie ma wątpliwości co do faktu, że walka ta będzie największym bokserskim wydarzeniem w historii Polski. Niektórzy nawet twierdzą, że będzie to największe sportowe wydarzenie, które kiedykolwiek miało miejsce w Polsce. Na stadionie zbierze się ponad 40 tysięcy kibiców boksu - podkreśla rangę tej mistrzowski walki Steve Kim.
W bogatej historii brytyjskiego boksu zawodowego, aż roi się od wspaniałych bokserów i wielkich osobowości. Z pewnością jednym z nich jest były mistrz Europy i świata w wadze piórkowej federacji WBA Barry McGuigan (32-3, 28 KO). Przebywający od 1989 roku na sportowej emeryturze irlandzki czempion, jest odnoszącym sukcesy pisarzem, komentatorem i analitykiem walk bokserskich oraz trenerem. Kilka dni temu ukazała się jego interesująca biografia ‘Cyklon: Moja historia’. W poniższym wywiadzie 51-letni Barry opowiada między innymi o niezapomnianym pojedynku z Euzebio Pedrozą (41-6-1, 25 KO), jego udziale w zjednoczeniu podzielonej Irlandii, a także co sądzi o aktualnym boksie zawodowym na wyspach i dlaczego stawia na Davida Haye'a.
- Twoje zwycięstwo w bitwie z Euzebio Pedrozą, dzięki któremu zostałeś mistrzem świata, było wielkim i niesamowitym wydarzeniem.
Barry McGuigan: Na stadionie Queens Park Rangers mój pojedynek obejrzało 26 tysięcy ludzi, w telewizji BBC 20 milionów, a ile dokładnie w Ameryce, gdzie również był transmitowany, to już nie wiem. Miałem w Londynie 12 tysięcy moich wiernych kibiców, którzy przylecieli dla mnie z Belfastu i Dublina, a hałas jaki zrobili gdy rzuciłem Pedrozę w 7 rundzie na deski był straszliwy! On zdobył swój tytuł w maju 1978 roku i miał na swoim koncie 19 udanych obron, zanim go pokonałem (8 czerwca 1985 roku przyp.red.). Walczyliśmy zaciekle przez 15 pełnych rund i muszę przyznać, że zmusił mnie do maksymalnego wysiłku, tak jak przystało na prawdziwego mistrza, którym był.
- Jak świętowałeś zwycięstwo i zdobycie trofeum?
BM: To było coś niesamowitego, ale trochę się zmartwiłem, gdy powiedzieli mi, że tej samej nocy spłonął doszczętnie dom mojej mamy. Nie przyleciała do Londynu, ale na szczęście zdążyła uciec i nic jej się nie stało. Kiedy wylądowałem w Belfaście powitało mnie 75 tysięcy ludzi. Potem udałem się do Dublina i tam czekał na mnie 200 tysięczny tłum zgromadzony na ulicy O’Connell. To były fantastyczne i niezapomniane chwile.
Legendarny mistrz trzech kategorii wagowych, Erik Morales (51-7, 35 KO), może już wkrótce stanąć do walki o tytuł mistrza świata czwartej dywizji. "El Terrible", który w ostatnim występie minimalnie uległ Marcosowi Rene Maidanie (30-2, 27 KO), zachował bardzo wysokie miejsce w rankingu WBC.
W najnowszym zestawieniu Morales znajduje się na trzeciej pozycji. Wyprzedzają go tylko Ajose Olusegun (29-0, 14 KO) i lider rankingu - Devon Alexander (22-1, 13 KO), który zapowiedział, że wkrótce przeniesie się do wyższej kategorii.
Mistrzem WBC jest niepokonany Timothy Bradley (27-0, 11 KO), lecz Amerykanin nie pali się do stoczenia walki w obronie tytułu i czeka na atrakcyjne finansowo oferty. Włodarze federacji już zagrozili mu, że jeśli w najbliższym czasie nie podpisze kontraktu z pięściarzem, którego skłonni będą zaakceptować, straci pas championa.
Morales powróci między liny 17 września na wielkiej gali z udziałem Floyda Mayweathera Jr. Do tego czasu miejsce na tronie WBC może się zwolnić i bardzo prawdopodone, że "El Terrible" oraz pochodzący z Nigerii Olusegun zostaną wyznaczni do walki o wakujące trofeum.
Przedstawiamy zarejestrowane przez nas wczoraj nagranie z treningu otwartego Władimira Kliczki (55-3, 49 KO) mistrza świata federacji IBF, IBO i WBO oraz posiadacza pasa magazynu "The Ring" dla najlepszego zawodnika w kategorii ciężkiej, który już za dwa dni zmierzy się z czempionem WBA Davidem Haye'em (25-1, 23 KO). Prezentujemy pierwszą z trzech części nagrania pokazowych zajęć "Dr Żelaznej Pięści". Kolejne części, jak również inne interesujące materiały z Hamburga opublikujemy wkrótce.
Już 9 lipca na gali w Dockland dojdzie do starcia na szczycie brytyjskiej wagi lekkiej. W ringu spotkają się John Murray (31-0, 18 KO) i Kevin Mitchell (31-1, 23 KO), a stawką pojedynku będzie tytuł WBO Inter-Continental. Mitchell jest świadomy tego, że musi wygrać, aby odbudować swoją pozycję po przegranej z Katsidisem i zrobi wszystko, by znokautować Murraya.
- Zawsze jak siedzieliśmy w tym samym pokoju, byliśmy dla siebie mili. Czas z tym skończyć. Walka się zbliża i tylko na niej aktualnie się skupiam. Kiedy wejdę do ringu nareszcie dorwę Murraya. On stoi mi na drodze do walki o pas, dlatego go znokautuję. Będę zadawał ciosy od pierwszego do końcowego gongu. Już niedługo staniemy ze sobą oko w oko na konferencji prasowej i będe mógł mu powiedzieć, że go znokautuję - powiedział Mitchell.
Niepokonany bokser wagi ciężkiej, Mike Perez (16-0, 12 KO), jest chętny do stoczenia walki. Dosłownie mówiąc, jakiejkolwiek walki.
- Muszę tylko dostać swoją szasnę - powiedział Perez w wywiadzie dla fightnews. - Potrzebuję jej. Wiem, że jestem jednym z najlepszych ciężkich... Muszę to tylko udowodnić.
Dopiero co wygrał międzynarodowy turniej Prizefighter w Londynie, w którym zdecydowanie pokonał trzech bokserów w jedną noc: trzyrundowy pojedynek wygrany na punkty z Kerstonem Manswellem, wygrana przez nokaut w pierwszej rundzie z Gregorym Tonym i kolejne zwycięstwo przez KO w pierwszej rundzie z Tye Fieldsem.
- To było dobre. To było to, czego szukaliśmy. Nie było to takie trudne. Trenowaliśmy ciężko i byliśmy zmartwieni, że ktoś może odwołać swój występ w turnieju. Nie było trudniej ponad to, czego oczekiwałem - wyznał 25-letni Kubańczyk
Zgodnie z tym, co mówi Perez i jego obóz, imponujące występy, póki co, nie poskutkowały ofertami wielkich walk.
- Nikt nie chce z nim walczyć - powiedział trener Pereza, Colin Morgan. - Staramy się zorganizować jakąś walkę i jesteśmy gotowi zmierzyć się z każdym.
Trener wymienia potencjalnych przeciwników w wadze ciężkiej, po kolei licząc od zwycięzcy pojedynku Haye-Kliczko do Setha Mitchella, wschodzącej gwiazdy tej dywizji.

Mistrz świata WBA w wadze ciężkiej, David Haye (25-1, 23 KO), wraz ze swoim teamem zaprotestowali wybór Gino Rodrigueza na sędziego unifikacyjnego pojedynku z Władimirem Kliczką (55-3, 49 KO). Amerykanin w przeszłości prowadził pojedynki z udziałem Ukraińca i to budziło podejrzenia brytyjskiego obozu.
Wiceprezydent World Boxing Association, Gilberto Mendoza, stwierdził, że nie ma żadnych przeciwwskazań co do wyboru Rodrigueza i walka zostanie usankcjonowana również przez ich federację.
- Nie mamy żadnych obiekcji na temat pana Rodrigueza. Ufamy mu i wierzymy w jego kompetencje i profesjonalizm. Obóz Davida Haye miał pewne zażalenia, ponieważ Rodriguez sędziował kilka wcześniejszych walk Władimira Kliczki. Pojedynek Haye vs Kliczko będzie starciem unifikacyjnym, więc podjęliśmy głosowanie w sprawie trzeciego człowieka w ringu i jednogłośnie pozostaliśmy przy wyborze Amerykanina – powiedział Mendoza.

Kariera Mariusza Wacha (24-0, 12 KO) ciągle nabiera rozpędu. 29 lipca w Uncasville "Wiking" stanie do walki z doskonale znanym w Polsce Kevinem McBridem (35-9-1, 29 KO). "Irlandzki Kolos" w 2007 roku stanął w szranki z Andrzejem Gołotą i przegrał przez techniczny nokaut w szóstej rundzie. Dwa miesiące temu mierzący 198 cm bokser podjął rękawice rzuconą przez Tomasza Adamka i został rozbity na dystansie dwunastu rund.
- Zamierzam wszystkim pokazać, że nie jestem tu tylko po to, by zrobić szum, ale chcę coś osiągnąć w wadze ciężkiej – zapowiada krakowianin.
Wach z racji swoich warunków fizycznych [202 cm przyp.red.] z reguły ma dużą przewagę nad rywalami. Tym razem różnica we wzroście jest minimalna, więc 31-letni Polak w żartobliwym tonie stwierdza, że w końcu będzie mógł spojrzeć rywalowi prosto w oczy.
- Tylko w sporadycznych przypadkach mam okazję spojrzeć mojemu rywalowi prosto w oczy. Im trudniejszy oponent, tym sam staję się bardziej niebezpieczny – stwierdził Wach.
Na tej samej gali wystąpi również Artur Szpilka (6-0, 4 KO), który w minioną sobotę w Rzeszowie zwyciężył przez błyskawiczny nokaut.
Na kilkadziesiąt godzin przed wyczekiwanym od wielu miesięcy starciem Władimira Kliczki (55-3, 49 KO) z Davidem Haye'em (25-1, 23 KO), głos w sprawie tej walki zabrał także Fritz Sdunek. Zdaniem znakomitego niemieckiego trenera, faworyta pojedynku powinno się upatrywać w 35-letnim Ukraińcu, mistrzu świata federacji IBF, IBO i WBO oraz posiadaczu pasa prestiżowego magazynu "The Ring" dla najlepszego boksera wagi ciężkiej.
- Władimir wygra, ponieważ jest naturalnym "ciężkim", a Haye tylko sztucznym. David przeszedł do królewskiej kategorii z wagi junior ciężkiej i nie sądzę, aby wytrzymał ciśnienie narzucone przez Kliczkę. Szybkość może uchronić go przed tą siłową presją, którą Władimir powinien narzucać w związku ze swoim szybkim lewym prostym. Decydujące może okazać się dołącznenie do niego prawej ręki. Jeśli do tego dojdzie, nokaut będzie nieuchronny - prorokuje Sdunek.
Szkoleniowiec Witalija Kliczki, starszego z ukraińskich mistrzów świata (do 39-letniego "Doktora Żelaznej Pięści" należy pas WBC) skłania się ku prognozie, że sobotnia walka na stadionie "Imtech Arena" w Hamburgu skończy się przed czasem w końcowych rundach. - Procentowe szanse na wygraną oceniłbym jako 70 do 30 na korzyść Władimira. Ile rund daję Haye'owi? Dziesięć, jedenaście - szacuje Sdunek, w przeszłości trener Dariusza Michalczewskiego, wieloletniego mistrza świata organizacji WBO w wadze półciężkiej.
Trener Adam Booth wierzy, że David Haye (25-1, 23 KO) nie musi się bać tego, że zostanie poszkodowany przez sędziowskie kontrowersje w walce z Władimirem Kliczko (55-3, 49 KO).
- W ogóle mnie to nie martwi, bo w tej walce nie dojdzie do rozstrzygnięcia na punkty - stwierdza Booth.
Haye zmierzy się w sobotę z Kliczko w unifikacyjnej walce, która odbędzie się w Niemczech - adoptowanej ojczyźnie Ukraińca. Przed tygodniem rodak "Hayemakera", Matthew Macklin, ucierpiał z powodu mocno kwestionowanej porażki w Kolonii.
Obóz Haye zachował się bez niespodzianki podczas przygotowań do walki. Nie wyjawili żadnych planów taktycznych swojego boksera. Znany jako puncher, Haye kontrolował agresywne instynkty, by niezagrożony pokonać rosyjskiego giganta Nikołaja Wałujewa w 2009 roku i następnie wrócić do swojego stylu w walce z Johnem Ruizem i Audleyem Harrisonem.
Booth obiecał, że na Imtech Arena zobaczymy zupełnie innego Haye'a, dodając tajemniczo, że nie będzie to wcale nowy Haye.
- To będzie kompletnie odmieniony David Haye, ale są pewne elementy, które się nie zmieniają - szybkość i ciężkie ręce - powiedział szkoleniowiec brytyjskiego championa.
Wczoraj po południu w Hamburgu odbyły się pokazowe, otwarte dla dla mediów i kibiców treningi mistrza świata federacji IBF, IBO i WBO w wadze ciężkiej Władimira Kliczki (55-3, 49 KO) oraz jego sobotniego przeciwnika Davida Haye'a (25-1, 23 KO), posiadacza tytułu organizacji WBA. 30-letni Brytyjczyk nie ustaje w próbach sprowokowania o pięć lat starszego Ukraińca i wczoraj mieliśmy okazję się o tym przekonać. Co "Hayemaker" i jego ludzie wymyślą podczas jutrzejszej ceremonii ważenia? O tym, że będzie ona przebiegać w spokojnej atmosferze nie możemy być przekonani...
Kevin Ferguson dał się poznać światu jako Kimbo Slice i dzięki ulicznym walkom na gołe pięści umieszczanym potem na youtube zyskał ogromną popularność, uwieńczoną później karierą MMA. Kimbo pokonał między innymi niedawnego pogromcę Mariusza Pudzianowskiego, Jamesa Thompsona, a w nieoficjalnym boju udusił byłego mistrza świata wagi ciężkiej federacji WBO, Raya Mercera.
Slice zadebiutuje na ringach zawodowych 13 sierpnia z nieznanym jeszcze rywalem na dystansie czterech rund.
- On zawsze chciał walczyć w ten sposób. To jeden z najmocniej bijących ludzi na świecie i w sierpniu rozpocznie się jego podróż - powiedział Jared Shaw, doradca finansowy Fergusona.
Do ostrej wymiany słów pomiędzy Floydem Mayweatherem Jr. (41-0, 25 KO), a Victorem Ortizem (29-2-2, 22 KO) doszło podczas wczorajszej konferencji prasowej w Los Angeles. "Money" przez cały czas był spokojny i opanowany, ale dał się ponieść emocjom, gdy stanął z młodszym o dekadę przeciwnikiem twarzą w twarz.
24-letni "Vicious" wyznał później, że miał ochotę uderzyć niepokonanego Mayweathera. Do walki pozostały jeszcze ponad dwa miesiące, lecz już teraz wydaje sie, że będzie to największy pojedynek końcówki roku i nawet trzecie starcie Manny'ego Pacquiao (53-3-2, 38 KO) z Juanem Manuelem Marquezem (52-5-1, 38 KO) nie ma szans na takie zainteresowanie ze strony mediów.
- Byłem bliski uderzenia go - oświadczył Ortiz. - Chciałem go załatwić. Powinien okazywać mi więcej szacunku, w końcu to ja jestem mistrzem świata.
Dokładnie 45 lat temu w nowojorskiej dzielnicy Brooklyn przyszedł na świat jeden z najsłynniejszych sportowców w historii. Jeśli przeprowadzilibyśmy sondę wśród przypadkowych osób na ulicy, z pytaniem o nazwiska znanych pięściarzy, niektórzy wymieniliby może Muhammada Alego. W Polsce wielu wspomniałoby o Gołocie i Adamku, ale z pewnością każdy wskazałby jego – człowieka, który wstrząsnął światem sportu i show biznesu, światem globalnej popkultury równie mocno, jak Trevorem Berbickiem, którego ciężko znokautował w drugiej rundzie ich walki, zostając ćwierć wieku temu najmłodszym w historii, zaledwie 20-letnim, mistrzem świata wagi ciężkiej. Człowieka znanego zapewne miliardom ludzi na całym świecie - Mike'a Tysona.
Unifikacja pasów wszystkich federacji zajęła mu raptem kilka miesięcy, po czym przez dwa i pół roku zasiadał na tronie jako niekwestionowany mistrz królewskiej kategorii wagowej. Zdetronizował go w lutym 1990 roku James Buster Douglas i gdy Tyson padał na deski w 10 rundzie, świat sportu (i nie tylko) zastygł w osłupieniu, jakby stało się niemożliwe. A jednak – „Bestia” została ujarzmiona, nieugięta wola „Żelaznego” Mike’a złamana. Tyson był na dobrej drodze do odzyskania korony, lecz jego upadek – jak u biblijnego mocarza Samsona – przypieczętowała brzemienna w skutki namiętność do kobiety. Zapłacił za nią (słusznie czy nie, to temat na osobną dyskusję) trzema latami odosobnienia w zakładzie karnym. Po wyjściu z więzienia wrócił na ring, w błyskawicznym tempie wspiął się ponownie na tron, jednak demony przeszłości nie zostawiły go w spokoju. Gdy stawał w ringu przeciwko najlepszym, przegrywał. Czasem kąsał jak rozjuszone zwierzę. Wreszcie w ostatniej walce zrobił coś, czego nikt by się po nim nie spodziewał – poddał się, nie wyszedł do kolejnej rundy. Jednak w sercach wielu kibiców pozostał jednym z największych mistrzów w historii wagi ciężkiej.
Od dawna kibice boksu (i nie tylko) na całym świecie zastanawiają się nad fenomenem Mike’a Tysona. Napisano liczne książki, nakręcono wiele filmów dokumentalnych i fabularnych. Najlepiej jednak tragizm i złożoność tej postaci uchwycił chyba autor kapitalnego dokumentu z 2008 roku, James Toback. Z okazji urodzin „Żelaznego” zapraszamy do obejrzenia filmu „Tyson”, oczekując jednocześnie na wizytę głównego bohatera w Polsce, już we wrześniu tego roku.
Do wielkiego pojedynku w wadze cieżkiej, pomiędzy Władimirem Kliczko (55-3, 49 KO), a Davidem Hayem (25-1, 23 KO), zostały już tylko dwa dni. Starszy z braci, Witalij Kliczko (42-2, 39 KO), 10 września na stadionie we Wrocławiu zmierzy się z naszym Tomaszem Adamkiem (44-1, 28 KO). W wypowiedziach prasowych Ukrainiec stwierdził pół żartem, że bardzo chciał skrzyżować rękawice z Anglikiem i jest zazdrosny o walkę swojego brata.
- Jestem zazdrosny, że to nie ja 2 lipca w Hamburgu wyjdę naprzeciw Haye'a. Będę jednak wspierał Władimira. Nie bedzie to łatwa walka, ale wiem, że mój brat wygra. Ważną rzeczą jest posiadanie wszystkich pasów mistrzowskich. W rodzinie Kliczków brakuje tylko tego tytułu, który dzierży David. Czeka nas wielkie wyzwanie - powiedział 39-letni mistrz WBC.
Ukrainiec dodał, że nie zamierza wystawiać Adamka i z całą pewnością wyjdzie z nim do ringu, by wypełnić kontrakt.
- Myślę tylko o Tomaszu Adamku i potyczce z nim. Był przecież najpierw mistrzem świata w półciężkiej, potem w cruiser i jest moim obowiązkowym rywalem. Przecież gdybym się wycofal, mógłbym stracić swój tytuł - zakończył Kliczko.
- Bardzo lubię pracować z takimi chłopakami i chyba oni ze mną. Z takich ludzi można stworzyć dobrych bokserów - mówi Fiodor Łapin, trener dwóch polskich bokserów o 'bogatej' przeszłości pozaringowej.
- Wielu już się śmieje, że jak tak dalej pójdzie, to Dawid Kostecki dostanie pas mistrza świata nie wchodząc do ringu. Wszystko dlatego, że jest bardzo wysoko w rankingach, choć nie walczy z najlepszymi.
Fiodor Łapin: Czekaliśmy, bo nie był gotów na wielkie walki. Teraz jest. Występem w Rzeszowie Kostecki zdał test i jeśli pojawi się oferta poważnej walki, weźmiemy ją. Nie ma się nad czym zastanawiać, Dawid ma już trzydzieści lat.
FIODORA ŁAPINA 20 LAT W POLSCE >>
- Pan chyba lubi prowadzić niepokornych bokserów. Kostecki ma „bogatą" przeszłość, teraz na medialną gwiazdę waszej grupy wyrasta Artur Szpilka, który w pierwszej walce po wyjściu z więzienia szybko wygrał.
FŁ: Spodziewałem się nerwowej gali, właśnie ze względu na Artura, który po długiej przerwie był bardzo zmobilizowany. Poradził sobie jednak bardzo dobrze i udowodnił, że ma charakter do tego sportu. A wracając do pytania – bardzo lubię pracować z takimi chłopakami i chyba oni ze mną. Z takich ludzi można stworzyć dobrych bokserów.
Już za dwa dni w Hamburgu odbędzie się wielkia walka w kategorii ciężkiej pomiędzy mistrzem świata IBF i WBO - Władimirem Kliczko (55-3, 49 KO), a czempionem WBA - Davidem Haye (25-1, 23 KO). Menadżer Ukraińca - Bernd Boente, wypowiedział się w kilku zdaniach na temat Anglika, długich negocjacji przed walką młodszym z braci Kliczko oraz wspomniał o walce "Hayemakera" z Wałujewem.
Aleksander Pawłow, sportbox.ru: Nie boisz się, że Haye może odmówić kontynuowania walki już w drugiej, trzeciej rundzie, skarżąc się na obrażenia?
Bernd Boente: Przed każdym dużym pojedynkiem są różne obawy, dochodzi też masa różnych plotek. Myślę, że Haye jest prawdziwym sportowcem i uda się na ring po to, by zwyciężyć. W przeciwnym razie jego gadanie nie miałoby sensu.
- Dlaczego organizacja tego starcia trwała aż dwa lata?
BB: Ponieważ Anglik dwa razy odrzucał propozycje potyczki z Władimirem. W 2009 roku początkowo nie chciał bić się z Władimirem, później tak samo było z Witalijem.
Zrobiło się o nim głośno, gdy wyszedł z więzienia. Jeszcze zanim tam trafił, był uznawany za wielki talent. Ale był też powiązany z kibolskim środowiskiem Wisły i nie stronił od bójek. Po jednej z nich trafił do świata boksu (zauważył go jeden z trenerów), a po innej wylądował za kratami. - Mówią o mnie "nadzieja"? Wiem, że mam talent, znakomitego trenera - mówi Artur Szpilka (6-0, 4 KO), który w pierwszej walce po zakończeniu wyroku znokautował rywala w 33 sekundy.
Uparcie powtarza, że się nie zmieni, dlatego wyjechał do stolicy, by nie kusić losu. Przeszłość Artura Szpilki pewnie będzie wspominana przy każdej okazji, ale jego kariera nie powinna na tym ucierpieć. - Słyszałem, że oglądalność mojej walki była duża, a ludzie coraz częściej piszą do mnie na Facebooku. Czuję, że zainteresowanie rośnie. Im będzie większe, tym będzie większa szansa na promocję w świecie boksu - twierdzi 22-letni pięściarz z Wieliczki.
Zrobiło się o nim głośno, gdy wyszedł z więzienia. Jeszcze zanim tam trafił, był uznawany za wielki talent. Ale był też powiązany z kibolskim środowiskiem Wisły i nie stronił od bójek. Po jednej z nich trafił do świata boksu (zauważył go jeden z trenerów), a po innej wylądował za kratami.

Kampania promocyjna przed pojedynkiem niepokonanego Floyda Mayweathera Jr. (41-0, 25 KO) z mistrzem federacji WBC w wadze półśredniej - Victorem Ortizem (29-2-2, 22 KO) nabiera rozpędu. W dobę po konferencji prasowej w Nowym Jorku obozy obydwu pięściarzy spotkały się w Los Angeles, by zaanonsować walkę również na zachodnim wybrzeżu Stanów. Znakomicie zapowiadająca się walka odbędzie się 17 września.
Po przezwyciężeniu własnych słabości i powrocie do boksu na początku maja, Kelly Pavlik (37-2, 32 KO) kolejny pojedynek stoczy 6 sierpnia w swoim rodzinnym Youngstown. "Duch" kontynuuje próbę podboju kategorii super średniej, w której ma już zostać na stałe i pod koniec roku przystąpić do potyczki o mistrzostwo świata.
Póki co jednak Pavlika czeka prawdopodobnie przeprawa z Darrylem Cunninghamem (23-2, 10 KO), bo to właśnie on wyrasta obecnie na najpoważniejszego kandydata do walki z byłym królem dywizji średniej. Cunningham już podobno dogadał się w sprawach finansowych i już zaczął przygotowania do tego starcia. Pojedynek ma zostać pokazany w USA za pośrednictwem Showtime.
Kilka tygodni temu Bob Arum zapowiedział, że postara się zorganizować galę, na której odbędą się dwa wyczekiwane rewanże.
W pierwszym z nich Juan Manuel Lopez (30-1, 27 KO miałby dostać okazję do odzyskania tytułu mistrza świata WBO w wadze piórkowej. W kwietniu "Juanma" nieoczekiwanie przegrał przed własną publicznością z ambitnym Orlando Salido (35-11-2, 23 KO), lecz zapowiedział, że w rewanżu rozprawi się z Meksykaninem, a potem przeniesie się do wyższej kategorii.
W drugiej walce rękawice skrzyżować mieli Jorge Arce (57-6-2, 44 KO) i Wilfredo Vazquez Jr. (20-1-1, 17 KO). Blisko 32-letni "Travieso" sprawił ogromną niespodziankę, stopując starszego syna portorykańskiej legendy boksu na majowej gali z udziałem Manny'ego Pacquiao. Dziś wiadomo już, że wyczekiwane rewanże odbędą się na dwóch różnych galach, bo umieszczenie ich na jednej karcie okazałoby się nieopłacalne dla organizatorów.
- Chciałbym pokazać obydwie walki na jednej gali, ale to bardzo drogie przedsięwzięcie i nie sądzę, żeby było to możliwe - wyznał Arum.
Zapraszamy do obejrzenia trzeciej części pytań dziennikarzy, na które podczas poniedziałowej konferencji prasowej przed sobotnią walką unifikacyjną w kategorii ciężkiej odpowiedzieli David Haye (25-1, 23 KO) oraz Władimir Kliczko (55-3, 49 KO). Od hitowego, zapowiadanego od wielu miesięcy starcia dzieli nas już tylko kilkadziesiąt godzin. Jutro po południu odbędzie się oficjalne ważenie, z którego materiały będziecie mogli oczywiście zobaczyć na Bokser.org.
- Mój plan jest taki: Najpierw pokonam jednego Kliczkę, potem drugiego. Każdego dnia budzę się z taką myślą, z taką myślą idę na trening i idę spać - mówi w wyiadzie dla Gazety Wyborczej najlepszy polski pięściarz Tomasz Adamek.
W sobotę bezczelny, arogancki Brytyjczyk David Haye zmierzy się w Hamburgu z Władimirem Kliczką o tytuły mistrza świata wersji WBA oraz IBF i WBO. - Nazywam się dr Kliczko i jestem terapeutą. 2 lipca zamierzam przeprowadzić kurację. Po niej będziesz już dobry na zawsze - mówi młodszy z braci, 35-letni. - Odwiedzę cię w szpitalu - odpowiada Haye.
10 września starszy Kliczko - 39-letni Witalij - spotka się we Wrocławiu z Tomaszem Adamkiem w obronie swojego tytułu mistrza świata wagi ciężkiej wersji WBC. Polak trenuje w New Jersey, 10 lipca zaszywa się w górach w Bushkill, 17 lipca zaczyna sparingi.
Radosław Leniarski: Cenisz Davida Haye? Cenisz to, co robi dla boksu? Czy raczej nie cierpisz, jak obraża przeciwników, mówiąc na przykład: "Brothers Bitschko", czyli - w wolnym tłumaczeniu - "Bracia Dziwko". Ostatnio na Twitterze zamieścił parodię filmu "Upadek" z Adolfem Hitlerem jako menedżerem braci Kliczków. Hitler wykrzykuje w swoim bunkrze: "To moje pasy!". Tak ma wyglądać boks?
Tomasz Adamek: Cenię to, czego Haye dokonał w wadze juniorciężkiej. Jest mistrzem w wadze ciężkiej. Pokazał, że niewielki ciężki może być najlepszy w królewskiej kategorii. Ale nie cenię go za to, co robi poza ringiem. Z krzykiem wokół siebie przesadza. Doświadczenie mówi, że ci, co wydają z siebie tyle wrzasku, nie rozpętują później w ringu wojny, jaką obiecywali kibicom. Najczęściej hałaśliwsi pięściarze zostawiają cały swój animusz w sali treningowej. Moim zdaniem Haye nie wytrzyma presji do dnia walki.
- Gdybyś miał tak bezczelnego i aroganckiego przeciwnika, obrażającego ciebie, rodzinę, Polskę, jeszcze przed walką dałbyś mu w... Dałbyś mu porządną odpowiedź?
TA: Zaczekałbym do soboty. Haye sam się wypala. Przecież nie przestraszy nikogo i chyba o tym wie, bo nie jest głupi. Kogo by miał przestraszyć? Kliczkę bzdurnym gadaniem? Przemawia przeze mnie doświadczenie, np. sprzed walki Kliczki z Shannonem Briggsem. Cóż ten Briggs nie opowiadał, w jakiej był formie i ile schudł, jak świetnie boksuje. W ringu nie pokazał nic, bo głównie gadaniem zakrywał lęk. Jestem zdania, że Haye też maskuje własny strach.
Przykre wiadomości napłynęły do nas zza oceanu. Wczoraj po długiej walce z rakiem zmarł były mistrz świata federacji WBC kategorii junior półśredniej, Billy Costello (40-2, 23 KO) - na zdjęciu po lewej w trakcie potyczki z legendarnym Alexisem Arguello.
Obchodzący dwa miesiące temu 55. urodziny Amerykanin zdobył tytuł w styczniu 1984 roku pokonując przed czasem (TKO 10) Bruce'a Curry'ego. Obronił go trzykrotnie, w tym zwyciężając sławnego dziś trenera Ronnie Shieldsa, by po półtora roku stracić pas. Karierę zakończył niemal dokładnie dwanaście lat temu.
Sobotnia walka na szczycie wagi ciężkiej elektryzuje cały świat - nie tylko ten bokserski. Na ringu w Hamburgu rękawice skrzyżują mistrz świata federacji WBO i IBF, Władimir Kliczko (55-3, 49 KO), a naprzeciw niego stanie champion według WBA, David Haye (25-1, 23 KO). Zdania co do tego kto wygra są podzielone, jednak bukmacherska firma UNIBET ma swojego faworyta. Na zwycięstwo Anglika ustawiony został kurs 2,60, przy zaledwie 1,48 na Kliczkę. Za remis otrzymamy wypłatę pomnożoną przez 26,00. Z okazji tego pojedynku UNIBET przygotował różne możliwości obstawiania, a oto niektóre z nich.
Kliczko przed czasem - 2,10
Kliczko na punkty - 4,33
Haye przed czasem - 2,90
Haye na punkty - 9,00
Wygrana Kliczki w rundach od 1 do 3 - 9,00
Wygrana Kliczki w rundach od 4 do 6 - 8,00
Wygrana Kliczki w rundach od 7 do 9 - 7,00
Wygrana Kliczki w rundach od 10 do 12 - 8,00
Wygrana Haye'a w rundach od 1 do 3 - 8,00
Wygrana Haye'a w rundach od 4 do 6 - 7,00
Wygrana Haye'a w rundach od 7 do 9 - 10,00
Wygrana Haye'a w rundach od 10 do 12 - 13,00
GRAJ, WYGRYWAJ I ZARABIAJ Z UNIBETEM >>
Zwycięstwo Władimira w rundzie 1 - 26,00
Zwycięstwo Władimira w rundzie 2 - 23,00
Zwycięstwo Władimira w rundzie 3 - 21,00
Zwycięstwo Władimira w rundzie 4 - 21,00
Zwycięstwo Władimira w rundzie 5 - 21,00
Zwycięstwo Władimira w rundzie 6 - 19,00
Zwycięstwo Władimira w rundzie 7 - 19,00
Zwycięstwo Władimira w rundzie 8 - 17,00
Zwycięstwo Władimira w rundzie 9 - 17,00
Zwycięstwo Władimira w rundzie 10 - 19,00
Zwycięstwo Władimira w rundzie 11 - 21,00
Zwycięstwo Władimira w rundzie 12 - 23,00
JAK ZAŁOŻYĆ KONTO W UNIBET?
Zwycięstwo Davida w rundzie 1 - 26,00
Zwycięstwo Davida w rundzie 2 - 23,00
Zwycięstwo Davida w rundzie 3 - 21,00
Zwycięstwo Davida w rundzie 4 - 19,00
Zwycięstwo Davida w rundzie 5 - 19,00
Zwycięstwo Davida w rundzie 6 - 21,00
Zwycięstwo Davida w rundzie 7 - 23,00
Zwycięstwo Davida w rundzie 8 - 26,00
Zwycięstwo Davida w rundzie 9 - 29,00
Zwycięstwo Davida w rundzie 10 - 34,00
Zwycięstwo Davida w rundzie 11 - 40,00
Zwycięstwo Davida w rundzie 12 - 50,00
Zapraszamy na autobiograficzną opowieść Adama Bootha opublikowaną na łamach British Broadcasting Corporation. 43-letni Adam Booth, obecnie menedżer i trener Davida Haye'a, poznał go, gdy dzisiejszy mistrz WBA miał 15 lat. David Haye akończył karierę amatorską z bilansem 40 wygranych z 48 walk w wadze junior półśredniej. Zaraz po przejściu na zawodowstwo złamał nogę grając w piłkę nożną, co zmusiło go do zawieszenia rękawic na kołku. Jego ojciec to cypryjski Turek, co wyjaśnia dlaczego obozy przygotowawcze Davida Haye odbywają się w Kyrenni, w tureckiej części Cypru. Pod swoimi skrzydłami ma jeszcze jeden bokserski talent, wschodzącą gwiazdę wagi super średniej - George'a Groves'a. Jego aktywność wybiega poza świat boksu. Adam Booth był osobistym doradcą zdrowotnym australijskiej piosenkarki Kylie Minogue.
- Adam jest dla mnie jak brat. Każdy w naszym teamie jest ze sobą bardzo blisko. Zawsze jest dobrze mieć kogoś komu możesz ufać. Boks jest przepełniony ludźmi, którym nie możesz ufać - powiedział David Haye o swoim trenerze.
Adam Booth o sobie:
- Od pierwszego dnia robiłem zawsze tylko to, co uważałem za słuszne, a nie to, co inni chcieli żebym robił. Kiedy zacząłem pracować jako trener, pewien menadżer powiedział mi, że mogę jedynie nosić spluwaczkę. Tamte wydarzenia dały mi twardość stali i determinację by robić to, co muszę robić i by podejmować decyzje, które muszę podjąć. Nie muszę iść krok w krok za tymi, którzy wyznaczają trendy w bokserskim świecie i robić coś tak jak oni to wcześniej zrobili. Nigdy nie musiałem tego robić, dlatego David miał do mnie zaufanie od pierwszego dnia naszej współpracy. Zaufanie to wszystko. Każdy związek - czy to będą powiązania zawodowe czy związek romantyczny - musi bazować na zaufaniu, zrozumieniu i na kompromisie. Szczególnie w takim biznesie jak ten. Zaufanie buduję się z czasem, a może być zniszczone w jednej chwili - na zawsze. Nasze zaufanie zostało wykute na nienawiści, strachu i zdenerwowaniu. Teraz jest łatwo, teraz nie żyjemy w ciężkich czasach. Wciąż jednak musimy negocjować kontrakty i kłócić się, ale trudne czasy są już za nami. Trudne czasy były wtedy, kiedy David był mistrzem Europy i kiedy byliśmy pod ciągłą presją kiedy jeden kontrakt promotorski i telewizyjny się kończył, a drugi trzeba było dopiero negocjować. Była też porażka z Carlem Thompsonem (w 2004 roku, jedyna profesjonalna porażka Haye). To były najtrudniejsze czasy jakie mogły dla nas nadejść. Liczba decyzji, które musiałem podejmować po drodze - kontrakty, organizacje, walki o tytuły, szukanie rywali, sparingpartnerów, 'tak, nie, zrób to, nie rób tego'. Kilka z tych decyzji było złych, lecz większość okazała się być dobra i wszystko działało tak jak należy. Na koniec tego wszystkiego, wstanę i powiem: 'tak, mam to na myśli, jestem geniuszem'. Nie mam jednak tej cechy dalekowzroczności, wiele decyzji podejmowałem na ten moment, w którym się akurat znajdowaliśmy. Te wszystkie rzeczy, których dokonałem i które widziałem, te wszystkie decyzje, które podejmowałem i ludzie, których wyciąłem z tego biznesu... Czasami patrzę na siebie i myślę 'jak do cholery jasnej to wszystko uszło mi płazem?'. Odpowiedź jest prosta - dzięki zwycięstwom Davida.
Ostatnie mistrzostwa Europy w Boksie – które przed kilkoma dniami zakończyły się w Ankarze – pokazują wyraźnie, że polskie pięściarstwo znajduje się w trudnej sytuacji. Bardzo słaby wynik, jaki stał się dziełem naszych zawodników, odbija się szerokim i krytycznym echem w komentarzach: medialnych, ludzi boksu i kibiców.
Także dla mnie – jako byłego zawodnika startującego i zdobywającego medale na mistrzostwach Europy oraz jako Prezesa PZB – taki stan rzeczy jest nie do przyjęcia.
Dlatego też uczciwie i bez szukania pozornych usprawiedliwień – a przede wszystkim bez chowania głowy w piasek – trzeba przyznać się do przegranej i zrobić wszystko, aby poszukać przyczyn tej klęski oraz błyskawicznie opracować i wprowadzić w życie program naprawczy, dający szansę na zdecydowaną poprawę wyników sportowych polskich pięściarzy na arenie międzynarodowej.
Właśnie dlatego po raz kolejny zwracam się do całego środowiska pięściarskiego w naszym kraju o mobilizację, która jest warunkiem niezbędnym do podjęcia kolejnego wyzwania, jakim jest udział polskich pięściarzy w kwalifikacjach.
Wszyscy musimy zdawać sobie sprawę, że nie ma już czasu na pustosłowie związane z rozdrapywaniem ran związanych z poniesioną na Europejskim ringu porażką. Z tej ciężkiej przegranej trzeba wyciągnąć właściwe wnioski i zrobić wszystko, aby Polaków nie zabrakło na olimpijskim ringu. To jest teraz nasz cel podstawowy i na nim skoncentrujmy się wszyscy.
Jerzy Rybicki
Prezes Polskiego Związku Bokserskiego
Po dwóch kontrowersyjnych i zdaniem wielu niesłusznych porażkach, Lucas Martin Matthysse (28-2, 26 KO) nie daje za wygraną i ciągle myśli o podbiciu dywizji junior półśredniej. Zdaniem dziennikarzy ESPN, mocno bijący Argentyńczyk może powrócić między liny 15 października w trakcie gali "Hopkins vs Dawson".
Jego rywalem będzie prawdopodobnie były mistrz świata kategorii do 63,5 kilograma - Kendall Holt (27-4, 15 KO), który miesiąc temu w dobrym stylu zastopowal w trzeciej rundzie innego dawnego championa, Julio Diaza.
Przedstawiamy zarejestrowane przez nas wczoraj nagranie z treningu otwartego Davida Haye'a (25-1, 23 KO) mistrza świata federacji WBA w kategorii ciężkiej. Tym razem prezentujemy pierwszą część rozszerzonej wersji materiału z występu Brytyjczyka, którego finał z Adamem Boothem w roli głównej i "Hayemakerem" walczącym w pozycji mańkuta wzbudził sporo kontrowersji. W sobotę 30-latek z Wysp zmierzy się w Hamburgu z mistrzem świata federacji IBF, IBO i WBO Władimirem Kliczką (55-3, 49 KO). Rozszerzoną wersję treningu Ukraińca oraz kolejne interesujące materiały z Niemiec zamieścimy na Bokser.org już niebawem.
Po wczorajszym otwartym treningu przed sobotnią walką unifikacyjną w kategorii ciężkiej, znalazł dla nas chwilę Emanuel Steward, szkoleniowiec Władimira Kliczki (55-3, 49 KO), który za kilkadziesiąt godzin w Hamburgu bronił będzie pasów federacji IBF, IBO i WBO i jednocześnie próbował będzie zdobyć kolejne trofeum, należący do Davida Haye'a (25-1, 23 KO) pas organizacji WBA. Zdaniem amerykańskiego trenera, szumne zapowiedzi 30-letniego Brytyjczyka nie będą miały żadnego przełożenia na konfrontację z jego podopiecznym, która skończy się dla niego sromotną przegraną.
Niestety smutne wieści docierają do nas z węgierskiego Keszthely, gdzie trwają Mistrzostwa Europy Juniorów (dawniej kadetów), a więc grupujące młodych pięściarzy do 16 roku życia. Dziś na węgierskim ringu wystąpiło w ćwierćfinałach kolejnych dwóch podopiecznych trenera Zbigniewa Raubo i obaj zanotowali porażki.
Cezary Chmielnicki (66 kg) przegrał 8:15 z Yahorem Harbunou, natomiast Kamil Bednarek (70 kg) trochę pechowo przegrał swój pojedynek z Ormianinem Narekiem Manasjanem przez rsc w pierwszej rundzie. Tym samym jedynym polskim zawodnikiem, który pozostał w turnieju i po awansie do fazy półfinałowej ma już zagwarantowany brązowy medal, jest Paweł Polski (52 kg).

Łukasz Wawrzyczek (10-1-1, 1 KO) 18 czerwca na gali w Siemianowicach Śląskich powrócił na bokserski ring po prawie dwuletniej przerwie, boksując tym samym pierwszy raz w swojej ojczyźnie. "Luki" pewnie wypunktował Aleksandarsa Radjuksa na dystansie czterech rund.
27-letni zawodnik z Oświęcimia kolejny pojedynek stoczy 18 sierpnia w Międzyzdrojach. Rywal nie jest jeszcze znany. Organizatorem tego przedsięwzięcia będzie Tomasz Babiloński. Wawrzyczek promowany jest przez Grzegorza Proksę.
Trener między innymi Amira Khana, czy Manny'ego Pacquiao, Freddie Roach, uważa że David Haye (25-1, 23 KO) w pojedynku z Wladimirem Kliczko (55-3, 49 KO), nie może walczyć ostrożnie. Zdaniem amerykańskiego szkoleniowca, Anglik powinien pokazywać agresywność w ringu, bo tylko tak zdoła pokonać Ukraińca.
- David musi być agresywny. Jeżeli będzie szedł do przodu i wykorzystywał swoją moc, ma dużą szansę na zwycięstwo - ocenił Roach.
Transmisja starcia Haye-Kliczko od 22:50 na kanale TVP 1 i TVP Sport. Całą galę będzie można obejrzeć od godziny 20:40 w TVP HD. Zapraszamy!
David Haye (25-1, 23 KO) twierdzi, że trener Władimira Kliczki (55-3, 49 KO), Emanuel Steward, zaproponował mu pomoc w pokonaniu Witalija zaraz po tym jak odniesie zwycięstwo nad młodszym z ukraińskich braci.
Drogi obu panów skrzyżowały się w Miami (USA) na początku tego roku.
- Manny i ja świetnie się dogadujemy. Mam ogromny szacunek do tego, co osiągnął w sporcie. Zdaje mi się, że jest także fanem mojej własnej pracy, co było dla mnie miłą niespodzianką. Manny powiedział nawet, że po tym jak zleję Władimira, jego zawodnika, chętnie zostałby moim trenerem. Powiedział, że gdybyśmy połączyli siły, to miałbym dużo większe szanse na pokonanie Witalija w przyszłym roku. Był śmiertelnie poważny. Oczywiście bardzo doceniam Mannego, ale czuję, że już mam najlepszego trenera na świecie - Adama Bootha. W każdym razie było miło otrzymać taki komplement od kogoś tak doświadczonego. Dobrze jest też wiedzieć, że tak jak ja, ma małą wiarę w umiejętności Władimira Kliczki - oświadczył Haye.
Steward, legenda mieszczącego się w Detroit Kronk Gymu, znalazł się w centrum zainteresowania mediów po niedawnej konferencji prasowej, na której inny trener Haye, Paddy Fitzpatrick, podszedł do niego w celu uściśnięcia dłoni. Irlandczyk był w teamie Lamona Brewstera, kiedy ten zastopował Władimira Kliczkę w 2004 roku i był wybrany do sprawdzenia bandaży gigantycznego Ukraińca przed walką.