Pozostający na sportowej emeryturze od ponad ośmiu lat Graciano Rocchigani (41-6-1, 19 KO) wydał zaskakujące oświadczenie. Były mistrz świata kategorii super średniej oraz półciężkiej postanowił wrócić między liny w wieku blisko 48. lat. Podobno już wznowił treningi, a wszystko pod kątem jednego, znienawidzonego rywala - Dariusza Michalczewskiego (48-2, 38 KO).
"Rocky" - zły chłopiec niemieckiego boksu, spotkał się z naszym "Tygrysem" dwukrotnie. W sierpniu 1996 roku obijał Darka, wygrywał na punkty, ale został zdyskwalifikowany za zadanie ciosu po komendzie "Stop" w siódmej rundzie. Po pojedynku okazało się, że Niemiec stosował niedozwolone środki wspomagające - Efedrynę i nawet w przypadku jego wygranej tytuł pozostałby przy Darku. Urodzony w Gdańsku Michalczewski przed rewanżem już nie balował, tylko wziął się za ostry trening, co przyniosło efekty w ringu. Polak wdał się w ringową wojnę, wymianę ciężkich ciosów w półdystansie, by w końcu przełamać Graciano w dziesiątym starciu i ciosem na korpus doprowadzić do liczenia. Rocchigiani dotrwał jeszcze do gongu, ale po przerwie pozostał w narożniku.
"Rocky" chce za wyjście po raz trzeci do Darka okrągłą sumkę miliona euro. "Tygrys" zapewne też poniżej nie chciałby schodzić - pytanie tylko, kto na to wyłoży pieniądze?
Już w najbliższym „Bokserskim Poniedziałku” o godzinie 21 telewizja Sportklub pokaże Państwu kolejną archiwalna walkę wieloletniego dominatora wagi cięzkiej, Władymira Kliczko. Tym razem nasi widzowie będą mieli okazję zobaczyć boksera w pojedynku z Samuelem Peterem.
Historia walk Nigeryjczyka z Ukraińskimi braćmi sięga września 2005-tego roku. Właśnie wtedy młodszy z braci - Władymir – podczas dramatycznej walki w Atlantic Coty zapewnił sobie status oficjalnego pretendenta do pasów federacji IBF i WBO. Pojedynek nie był jednak jednostronny, a znany z potężnego uderzenia Peter aż trzykrotnie posłał rywala na deski. Ukrainiec za każdym razem jednak wstawał i wygrywał kolejne rundy dzięki świetnym ciosom prostym. W kolejnych walkach Kliczko nie tylko zdobywał kolejne mistrzowskie pasy, ale również bronił ich z zawodnikami światowej klasy. Tymczasem Samuel nie złożył broni i odbudowę kariery rozpoczął od wypunktowania solidnego Roberta Hawkinsa i nokautu na gigantycznym Juliusie Longu. Kolejne dwie walki to epickie pojedynki z legendą światowych ringów, Jamesem Toneyem. W obu z nich lepszy okazał się Peter i już pod koniec 2008 roku zmierzył się z bratem Władymira – Witalijem. Tym razem walka nie trwała całego dystansu, a team Nigeryjczyka poddał go po ósmej rundzie.

Federacja EBU poinformowała, że kolejnym rywalem Alexandra Dimitrenko (31-1, 21 KO) będzie Michael Sprott (36-16, 17). Niemiecki pięściarz stoczy ten pojedynek w ramach tzw. wolnej obrony. Obowiązkowym pretendentem pozostaje Jean Marck Mormeck.
Walka odbędzie się w Hamburgu 19, bądź 20 sierpnia. Przypomnijmy, że "Sasza" ostatni raz pojawił się w ringu pod koniec marca i ciężko znokautował w 12 rundzie naszego Alberta Sosnowskiego. Okoliczności były nietypowe, ponieważ starcie odbyło się w sali treningowej borykającej się z problemami finansowymi grupy Universum.
Sprott z kolei brał ostatnimi czasy udział w międzynarodowym "Prizefighterze" i po twardej walce przegrał w ćwierćfinale z Tye Fieldsem.
Przed hitowym, zaplanowanym na 2 lipca starciem pomiędzy Władimirem Kliczką (55-3, 49 KO) a Davidem Haye'em (25-1, 23 KO), część obserwatorów obawia się, że pomimo hucznej promocji walki i gromkich zapowiedzi głównych jej aktorów, w ringu może wiać nudą. Złe przeczucia kibiców wiążą się między innymi z dość zachowawczym stylem boksowania 35-letniego Ukraińca, opartego na wyprowadzaniu ciosów prostych z dystansu. Emanuel Steward, szkoleniowiec obrońcy pasów IBF, IBO i WBO w wadze ciężkiej twierdzi jednak, że swojego zawodnika nie zamierza namawiać na "partię szachów".
- Pojedynek z Haye'em będzie miał wpływ na postrzeganie całej kariery Władimira i na długo pozostanie w pamięci kibiców. Tę walkę obowiązkowo musi wygrać. Władimir, podobnie jak inny z moich znakomitych podopiecznych Lennox Lewis, lubi szachy. Czasami, kiedy stoję w jego narożniku, widzę, że podchodzi do walki jak do partii tej gry. Zarówno Kliczko, jak i Lewis to zawodnicy, którzy potrafią w ringu myśleć bardzo dużo. Nie chcę jednak, aby przeciwko Haye'owi Władimir rozgrywał partię szachów - mówi Steward, założyciel legendarnego Kronk Gymu w Detroit.
O sympatii Kliczki do popularnej gry mogliśmy się przekonać w jednym z wywiadów, w którym ukraiński gigant porównał swojego najbliższego rywala do szachowego gońca. - Z jakimi figurami mógłbym porównać Haye'a? Nie chcę nazywać go królową lub królem. Być może byłby to goniec, ponieważ jest agresywny. Goniec to jedna z najbardziej niebezpiecznych figur w tej grze - ocenił "Dr Stalowy Młot".

Floyd Mayweather Senior jest przekonany, że jego syn poradzi sobie z Victorem Ortizem (29-2-2, 22 KO), mało tego zleje na kwaśne jabłko młodszego oponenta. Wielki powrót na zawodowe ringi Floyd Juniora (41-0, 25 KO) odbędzie się 17 września, a do zgarnięcia będzie "zielony" pas WBC.
Ojciec jest pewny zwycięstwa, nie wiadomą zostaje tylko sposób – nokaut czy na punkty…
- Nie jestem wstanie przewidzieć czy Floyd go znokautuję, ale jedno wiem na pewno – "Piękniś" skopie mu tyłek. Nie wiem za wiele na temat Ortiza. Z pewnością jest silnym gościem, ale nie posiada takich umiejętności jak Floyd. On jest moim synem i chcę zobaczyć dobrą walkę w jego wykonaniu. Mayweather Junior jest najlepszy – powiedział starszy z rodu Mayweather.
Już w najbliższą sobotę na gali w Sheffield przed pierwszym poważnym testem stanie kreowany na przyszłego mistrza świata Kell Brook (23-0, 16 KO). Rywalem "Dzieciaka" będzie weteran zawodowych ringów - blisko 40-letni Lovemore N'dou (48-12-2, 31 KO).
TYPUJ, WYGRYWAJ I ZARABIAJ Z UNIBETEM >>
Zdecydowanym faworytem potyczki jest Brook. Kurs na zwycięstwo Brytyjczyka wynosi zaledwie 1.02. Stawka na wygraną "Czarnej Pantery jest zdecydowanie wyższa (10.00). Eksperci z firmy UNIBET przygotowali też szereg innych zakładów. Oto niektóre z nich:
Wygrana Brooka na punkty - 1.80
Wygrana Brooka przed czasem - 2.10
Remis - 34.00
Wygrana N'dou na punkty - 23.00
Wygrana N'dou przed czasem - 17.00
Promotor Dan Goossen poinformował, że znany jest prawdopodobny termin walki finałowej wielkiego turnieju "Super Six" telewizji Showtime. Przypomnijmy, iż po trzech potyczkach w grupie oraz półfinałach, na powierzchni utrzymali się tylko Andre Ward (24-0, 13 KO) oraz Carl Froch (28-1, 20 KO).
Według promującego Amerykanina Goossena, do spotkania mistrza świata federacji WBA (Ward) z championem WBC (Froch) dojdzie 29 października w nieznanym jeszcze amerykańskim mieście.

W sobotę Yusaf Mack (29-3-2, 17 KO) stanie do pierwszej szansy wywalczenia tytułu mistrza świata w kategorii półciężkiej. W pojedynku o pas IBF 31-latek zmierzy się z aktualnym czempionem, Tavorisem Cloudem (22-0, 18 KO).
Bukmacherzy i fachowcy stawiają w roli zdecydowanego faworyta Clouda, ale challenger nie przejmuje się tym i zapowiada pokaz dobrego boksu.
- Cloud jest wymagającym rywalem z zamiłowaniem do bójki, ale ja mam na niego plan. Każdego można pokonać, zamierzam go zlać w sobotni wieczór. Pokażę światu swoją klasę. Cieszę się, ponieważ dostałem pierwszą szansę w karierze na zdobycie mistrzowskiego tytułu. Trenowałem bardzo ciężko, by móc wrócić z pasem do domu – powiedział Mack.
Z uwagi na kolejne publiczne wystąpienie Pana Andrzeja Wasilewskiego w sprawie negocjacji pojedynku Krzysztof Włodarczyk – Mateusz Masternak, możliwie syntetycznie ustosunkuję się do całej tej sytuacji:
1. Nigdzie na świecie nie negocjuje się walk przy pomocy mediów, jeśli ma się argumenty.
2. Niewiara Pana Wasilewskiego w zwycięstwo Diablo mnie przeraża.
3. Wyrażam zgodę na publikację dodatkowych warunków, jakie przedstawił Pan Wasilewski, z zastrzeżeniem, że obejmą pierwszą i drugą propozycję oraz, że nie zostanie ominięty żaden punkt przedstawionych warunków, a także , że nie zostanie zmieniony ich kontekst. Najwłaściwszym byłoby opublikowanie propozycji w takiej formie, w jakiej zostały przysłane do nas. Oczekuję również opublikowania przez Pana Wasilewskiego mojej odpowiedzi.
4. Jeśli kibice są rozczarowani tą dyskusją to bardzo przepraszam - nie miałem takiego zamiaru.
5. Mam nadzieję na finał w ringu, oczywiście między Krzysztofem a Mateuszem.
6. Kultura osobista i przyjęte standardy nakazują mi zakończyć tę dyskusję i poczekać do zaplanowanego spotkania stron, które zostało umówione na dzień 4 lipca 2011 r.
7. Nie będę więcej uczestniczył w takim spektaklu i komentował następnych zaczepnych wypowiedzi.
Ze sportowym pozdrowieniem,
Michał Kwiatkowski
O’chikara Gmitruk Team

Ricardo Mayorga (29-8-1, 23 KO) zarzekał się na wszystko, że w razie porażki z Miguelem Cotto definitywnie skończy sportową karierę. "El Matador" przegrał przed czasem, ale zdążył się już pozbierać. Najpierw wyzywał do boju Saula Alvareza, teraz znalazł nową ofiarę. Jest nim Julio Cesar Chavez Junior (43-0-1, 30 KO), na którego głowę spada lawina krytyki.
Pięściarz z Nikaragui zapewnia, że jeśli dostanie szansę walki z synem meksykańskiej legendy, to w ciągu maksymalnie trzech rund "zgasi światło" Juniorowi.
- Chavez jest wolny i nie ma ciosu, chcę z nim walczyć. To byłoby wygodne rozwiązanie dla mnie, nie niosące wielkiego ryzyka. Myślę, że w najgorszym wypadku potrzebowałbym trzech rund na skończenie walki – stwierdził w swoim stylu Mayorga.
Mistrz świata WBA wagi ciężkiej, David Haye (25-1, 23 KO) jest zdania, że sprzedawana przez jego obóz koszulka, na której przedstawiona jest podobizna Anglika, trzymającego w dłoniach wyrwane głowy braci Kliczków, przyniosła mu nie tylko największy - jak dotąd - rozgłos ze wszystkich prowokacji, które wymyślił, ale przy okazji dzięki niej także nieźle zarabia.
- Czy jest mi przykro z powodu tej koszulki? Nie, no - do cholery! Nie ma mowy! To jest jedna z najlepszych rzeczy, jaką kiedykolwiek wymyśliliśmy. Ten T-shirt ze ściętymi głowami Ukraińców jest przecież jednym z najmądrzejszych ruchów biznesowych, które kiedykolwiek zrobiliśmy - powiedział Haye.
Przypomnijmy, że już 2 lipca w Hamburgu Haye stanie do walki z Władimirem Kliczko (55-3, 49 KO), który jest mistrzem świata IBF, IBO i WBO.
Devon Alexander (21-1, 13 K), dwukrotny mistrz świata i jeden z najlepszych zawodników kategorii junior półśredniej, przygotowuje się do powrotu na ring po pierwszej w karierze porażce. 29 stycznia "Aleksander Wielki" musiał uznać wyższość Tima Bradleya (27-0, 11 KO), lecz teraz znów jest głodny sukcesu i zapowiada szybkie odzyskanie tytułu. Już w najbliższą sobotę na gali w St. Louis 24-letni Devon zmierzy się z bardzo niebezpiecznym, lecz wciąż nieco niedocenianym Lucasem Martinem Matthysse (28-1, 26 KO). Oto fragmenty treningu młodego Amerykanina.
Jak już zapewne wszyscy wiecie, Chris Arreola (32-2, 28 KO) powróci między liny 9 lipca podczas gali "Williams vs Lara". Choć oficjalnie kontrakty jeszcze nie zostały podpisane, według doniesień RingTv "Koszmar" ma już zaklepanego rywala.
Będzie nim doświadczony Friday Ahunanya (24-7-3, 13 KO), który ma pomóc przeboksować Arreoli więcej niż kilka rund. Nigeryjczyk potrafił przetrwać w przeszłości cały dystans z takimi siłaczami jak David Tua czy Sułtan Ibragimow, a pokonanie go przed czasem będzie dla Chrisa (WBC #2, WBA #15, IBF #5, WBO #13) sprawą honoru.
Tegoroczny zdobywca pasa WBC Baltic, niepokonany cięzki Mariusz Wach powróci na ring już 29. lipca w ramach organizowanej przez Global Boxing i CES Boxing gali "Heat Wave" w Uncasville, Connecticut. W Mohegan Sun Arena, Polak stoczy 10-rundowy pojedynek z przeciwnikiem, którego nazwisko poznamy już wkrótce.
Dzięki porozumieniu Global Boxing z Teddym Atlasem, w przygotowaniach do kolejnego występu towarzyszy Wachowi mistrz olimpijski, Rosjanin Alexander Powietkin (21-0, 15 KO), który razem z całym sztabem szkoleniowym przebywa obecnie w New Jersey na trzytygodniowym obozie treningowym.
- Jestem zadowolony ze sparingów z Powietkinem. Myślę, że obaj dużo dzięki nim zyskaliśmy. Dla mnie był to kolejny sprawdzian przed nadchodzącymi poważnymi wyzwaniami - podsumował ten okres "Wiking".
- W 1973 r., jako 15-latek, poleciałem tam z matką, a że babcia - jej mama - była urodzona w USA, to miała obywatelstwo. I myśmy do niej wyjechali z Wichulca koło Brodnicy, gdzie się urodziłem. Co z ojcem? Był żołnierzem Wojska Polskiego, zginął trzy miesiące przed moimi narodzinami na jakichś manewrach - opowiada dziennikowi "Polska The Times" o swoich początkach za Oceanem blisko 53-letni Zbigniew Rozalski, znany wszystkim kibicom boksu w Polsce jako Ziggy Rozalski.
- Gdy miałem 19 lat, kupiłem pierwszą limuzynę i woziłem nią ludzi po Manhattanie. To był dobry biznes, bo po dwóch, trzech latach miałem już 18 samochodów. Oczywiście, wziętych w leasing. No i wynająłem też kierowców. Z czasem samochody trzeba było naprawiać, robić blacharkę, poza tym w Nowym Jorku jest dużo stłuczek. Więc otworzyłem warsztat i mam go do dziś, obsługujemy ponad setkę pojazdów tygodniowo - wyjaśnia. Po kilku latach limuzynowy interes został odsprzedany, a zaczęło się skupowanie nieruchomości w nowojorskiej metropolii oraz wynajmowanie ich. Potem zaczęła się przygoda z boksem.
- Bodaj w 1995 r. właściciel Rocky Marciano GYM coś przy nim robił, a przy okazji pożyczał ode mnie sprzęt budowlany, którego do remontów warsztatu używałem. Pożyczyłem mu też troszkę pieniędzy, ale nie spłacał. Dopłaciłem więc i kupiłem ten GYM. A w 1995 r. przyszedł tam Andrzej Gołota - wspomina Rozalski.
- Gmitruk jest świetnym trenerem, ale na amerykańskim biznesie się nie zna. Ten jego wymysł, by związać się z Donem Kingiem mającym siedzibę na Florydzie, nie był właściwy. Ja mówiłem Tomkowi, że trzeba iść śladem Gołoty oraz Arturo Gattiego w tym sensie, by zdobyć kibiców w metropolii nowojorskiej. I dziś jest Tomek najpopularniejszym pięściarzem w Stanach po Mannym Pacquiao. To ogromny sukces. A że Gołota też był u Kinga? To akurat było korzystne, dostaliśmy trzy walki o mistrzostwo świata. Bo przecież King tych mistrzów miał - tłumaczy Rozalski drogę Tomasza Adamka.
- Bokser nie ma długiej kariery, ten sport robi szkody w głowie, a trzeba zarobić pieniądze dla rodziny. Mike Tyson stracił cały majątek, Roy Jones Junior też ma problemy finansowe. Na szczęście Andrzej i Tomek dają sobie radę w każdym względzie - mówi Rozalski, który zastrzega, że operacja: Adamek to jego ostatnia pięściarska misja.
Dwa dni temu w Warszawie spotkaliśmy się z Ziggim Rozalskim, menedżerem Tomasza Adamka (44-1, 28 KO), który już 10 września we Wrocławiu stanie przed szansą wywalczenia tytułu w trzeciej kategorii wagowej. 34-letni Polak zmierzy się z Witalijem Kliczką (42-2, 39 KO), mistrzem świata WBC w kategorii ciężkiej. Menedżera "Górala" zapytaliśmy o negocjacje w sprawie transmisji telewizyjnej na terenie naszego kraju, lipcową konferencję prasową w Nowym Jorku oraz planowany przez stację HBO program "Face Off" z udziałem Adamka i Kliczki.

W dzisiejszej wadze ciężkiej wciąż nie brakuje pięściarzy, którzy dobrze pamiętają złote lata wagi ciężkiej. 16 lipca kibice szermierki na pięści będą mieli okazję zobaczyć starcie dwóch ringowych weteranów, którzy łącznie mają… 91 lat. Mowa o zapowiadanym pojedynku pomiędzy Oliverem McCallem (55-11, 37 KO) i Bertem Cooperem (38-23, 31 KO). Walka zakontraktowana jest na 10 rund, a jej stawką będzie pas peryferyjnej organizacji IBU, posiadany niegdyś przez Eddiego Chambersa czy Shannona Briggsa.
Cooper jest jednym z największych puncherów lat 90-tych. 45-letni dziś Amerykanin jako pierwszy doprowadził do liczenia Evandera Holyfielda w starciu o tytuły WBA i IBF. Pół roku później rozprawił się z nim Michael Moorer, ale do czasu zakończenia "Double M" dwa razy upadł na deski.
McCall zasłynął przede wszystkim sensacyjnym zwycięstwem nad Lennoxem Lewisem i wyeliminowaniem Larry’ego Holmesa.
Wczoraj promowany przez Global Boxing, niepokonany na zawodowych ringach krakowianin Mariusz Wach (24-0, 12 KO) odbył sesję sparingową z czołowym pięściarzem królewskiej dywizji, Aleksandrem Powietkinem (21-0, 15 KO). Obaj zawodnicy spotkali się na treningu w gymie Middletown Boxing Club w New Jersey, a towarzyszyli im ich szkoleniowcy - trener Wacha, były mistrz świata w wadze cruiser Juan De Leon, oraz trener Powietkina, legenda w świecie boksu Teddy Atlas.
- To wielki zaszczyt sparować z Powietkinem. To dobry i silny pięściarz, ale to wzmacnia moją wiarę, że mogę mierzyć się z najlepszymi na świecie. Wierzę, że niebawem będę mistrzem świata wagi ciężkiej - powiedział Mariusz Wach, dla którego był to z pewnością cenny element przygotowań przed zaplanowaną na 29 lipca kolejną walką.
Bob Arum, szef jednej z najpotężniejszych grup promotorskich w zawodowym boksie, zaplanował jeszcze jedną walkę rozgrzewkową dla byłego mistrza wagi średniej - Kelly'ego Pavlika (37-2, 32 KO).
Przed końcem lata "Duch" stoczy więc kolejny pojedynek, który ma mu pomóc w zaaklimatyzowaniu się w kategorii super średniej, a kilka miesięcy później możemy zobaczyć go w starciu z mistrzem federacji IBF - Lucianem Bute (28-0, 23 KO).
Trochę w cieniu unifikacyjnego starcia Władimira Kliczki z Davidem Haye'em przebiegają przygotowania do zaplanowanej na 23 lipca brytyjskiej walki na szczycie pomiędzy Dereckiem Chisorą (14-0, 9 KO) i Tysonem Furym (14-0, 10 KO). Stawką potyczki będą należące do 27-letniego Chisory tytuły mistrza Wielkiej Brytanii oraz Wspólnoty Brytyjskiej. Zainteresowanie walką na Wyspach wydaje się być bardzo duże, skoro organizatorzy na jej miejsce wybrali legendarny, choć przebudowany w ostatnich latach stadion Wembley.
Niedoszły rywal Kliczki ("Del Boy" o pasy IBF, IBO i WBO miał walczyć z Ukraińcem 11 grudnia, a następnie 30 kwietnia) przebywa obecnie w południowej Hiszpanii. Jego obóz treningowy znajduje się w mieście Marbella, położonym nad Morzem Śródziemnym. - Treningi idą świetnie. Dwukrotnie szykowałem się na Kliczkę, więc byłem w świetnej formie już wtedy, gdy doprowadzono do walki z Furym. Przygotowania idą zgodnie z planem. Jestem w Marbelli, gdzie służy mi morskie powietrze i klimat. Przebywanie z dala od domu sprawia, że nie brakuje mi też koncentracji - podkreśla Chisora.
Na pięściarzu pochodzącym z Zimbabwe nie robią wrażenia "wycieczki" pod jego adresem, na jakie pozwala sobie ostatnio jego 23-letni przeciwnik. W wypowiedziach Chisora jest nie mniej pewny siebie niż wtedy, gdy promowano jego walki z ukraińskim mistrzem świata. - Naprawdę nic w Furym nie robi na mnie wielkiego wrażenia. [...] Opinie i postawa Tysona są dość śmieszne. Humor jednak jeszcze mu się nie wyostrzył na tyle, aby mógł zajść mi za skórę. Fury tylko marnuje swoją energię. Desperacko szuka rozgłosu, co oddala go od rzeczywistości. Ludzie pytają mnie, co takiego posiadam, czego nie ma Fury? Lista tych rzeczy jest nieskończona, ale głównie chodzi o dwa mistrzowskie pasy - w swoim stylu ocenia zawodnik promowany przez Franka Warrena.
W dn. 20 czerwca 2011 r. Fundacja Darka „Tigera” Michalczewskiego „Równe Szanse” rozpoczyna nabór wniosków o przyznanie stypendiów dla młodych sportowców. Laureatami zostaną młodzi ludzie, którzy potrzebują wsparcia w rozwoju swoich sportowych talentów. W tym roku na pomoc mogą liczyć dzieci uprawiające różne dyscypliny sportu. Wnioski można przesyłać do 15 lipca 2011 r. Więcej informacji na stronie www.tiger-fundacja.pl.
W tym roku Fundacja „Równe Szanse” tradycyjnie rozpoczyna nabór na stypendia dla najbardziej uzdolnionych młodych sportowców, znajdujących się w trudnej sytuacji materialnej. O stypendia mogą ubiegać się nie tylko przedstawiciele boksu, ale wszystkich dyscyplin sportowych z całej Polski. Stypendia przyznawane są na 12 miesięcy. Na pomoc mogą liczyć szczególnie ci, dla których sport jest pasją, jednak mają ograniczone możliwości rozwoju swoich umiejętności, głównie ze względów finansowych. Ważnym kryterium oceny jest umiejętność pogodzenia treningów z nauką. Podczas oceny wniosków pod uwagę brane są stopnie w szkole, jak również pozytywna opinia trenerów i wychowawców.
-Wiem, jak ciężkie czasami potrafi być życie młodych ludzi. Dla wielu z nich cały świat ogranicza się do własnego podwórka, ulicy czy klatki schodowej. Rzadko kiedy mają szansę rozwoju własnych umiejętności. Sam kiedyś byłem jednym z nich i gdyby nie pomoc najbliższych, być może nigdy nie zostałbym mistrzem świata w boksie. Teraz sam chcę wspierać potrzebującą, uzdolnioną młodzież, ponieważ wiem ile to dla nich znaczy – mówi Dariusz „Tiger” Michalczewski.
Zapraszamy na unikalny wywiad z Pawłem Wolakiem (29-1, 19 KO). "Wściekłego Byka" o różne rzeczy związane z walką w ringu wypytywał szef "Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy" Jurek Owsiak, który jest wielkim fanem i kibicem boksu. Panowie spotkali się za oceanem w Global Boxing Gym w North Bergen, w New Jersey. Owsiaka interesowało głównie to co czuje bokser walcząc w ringu, jak biegnie w nim czas, czy słychać co podpowiada narożnik, jak odczuwa się ból w trakcie i po walce. Zapraszamy na ten bardzo ciekawy wywiad, przeprowadzony przez zagorzałego kibica talentu "Wściekłego Byka".
Bardzo popularny na Wyspach Brytyjskich Matthew Macklin (28-2, 19 KO) nie zgadza się z Tysonem Fury (14-0, 10 KO), który przewiduje łatwe zwycięstwo Władimira Kliczko (55-3, 49 KO) w pojedynku unifikacyjnym w królewskiej kategorii. "Mack The Knife" uważa, że David Haye (25-1, 23 KO) okaże się zbyt mocny dla ukraińskiego championa i wygra przez nokaut do końca szóstej rundy.
- Haye zastopuje go w pierwszych sześciu rundach. Początek może być lekko nudnawy, bo żaden z zawodników nie zechce pierwszy zaryzykować, ale sądzę, że Haye okaże się zbyt szybki. Jego pierwszy mocny cios zakończy walkę - twierdzi Macklin.
Tyson Fury (14-0, 10 KO) już 23 lipca stanie naprzeciw Derecka Chisory, ale póki co zabrał głos w sprawie zaplanowanej na trzy tygodnie wcześniej potyczki na szczycie wagi ciężkiej pomiędzy Władimirem Kliczko (55-3, 49 KO) i Davide Haye'em (25-1, 23 KO). Pomimo iż Haye jest rodakiem Tysona, ten zdecydowanie stawia na Ukraińca.
- Tak naprawdę Władimir już wiele razy walczył z bokserami podobnymi do Haye'a. Z takimi, którzy potrafią mocno uderzyć, ale również szybkimi, jak choćby Eddie Chambers, dlatego według mnie Kliczko poradzi sobie z Haye'em stosunkowo łatwo. Wszystko zależy od tego, jakiego Władimira zobaczymy. Jeśli tego, który chce walczyć nudno i spokojnie wygrać na punkty, to tak się stanie, lecz jeśli spróbuje zwyciężyć przed czasem, z pewnością znokautuje Davida. Nie wyobrażam sobie innego wyjścia niż triumf Kliczki - powiedział Fury, który jakiś czas temu miał okazję sparować z Władimirem.
74 lata temu mistrzem świata wszechwag został jeden z najwybitniejszych pięściarzy w historii zawodowego boksu, Joe Louis. Na ringu w Chicago znokautował w 8 rundzie Jima Braddocka, przypomnianego niedawno w pięknym filmie "Cinderella Man". Dokładnie rok później już w pierwszej rundzie znokautował bohatera nazistowskich Niemiec Maxa Schmelinga, rewanżując się mu tym samym za porażkę również przez nokaut, w 12 rundzie wspaniałej batalii na słynnym Yankee Stadium, ogłoszonej przez magazyn "The Ring" walką roku 1936. "Brown Bomber" (ringowy przydomek Louisa) po znokautowaniu Braddocka, aż 25 razy bronił swojego mistrzowskiego pasa i tylko trzech pretendentów wytrwało z nim pełen dystans walki. Zakończył karierę jako niekwestionowany król wagi ciężkiej w 1949 roku, po 12 latach panowania na tronie. Niestety ze względu na problemy finansowe zmuszony był wznowić karierę i w 1950 roku przegrał z Ezzardem Charlesem, a po 8 walkach z mniej wymagającymi rywalami, rok później stanął w ringu do swojej ostatniej walki. Tym, który definitywnie zakończył karierę Louisa okazał się Rocky Marciano, również późniejsza legenda wagi ciężkiej, nokautując "Brown Bombera" w ósmym starciu. Louis kolejne 30 lat przeżył w skromnych warunkach nie licujących zupełnie z jego ringową chwałą, a po śmierci koszty jego pogrzebu pokrył dawny rywal, a potem przyjaciel, Max Schmeling.

Za niespełna miesiąc w Sydney kolejną walkę stoczy ulubieniec miejscowej publiczności. Danny Green (31-3, 27 KO), bo o nim mowa, podejmie Antonio Tarvera (28-6, 19 KO), na szali postawiony będzie pas IBO w kategorii junior ciężkiej.
"Magic Man" próbował podbić wagę ciężką, ale przygoda z najcięższą dywizją zakończyła się na jednej walce z Nagym Aguilerą. Niedługo po zwycięskim debiucie w heavyweight Amerykanin otrzymał ofertę z Australii i zdecydował się ją przyjąć. Według Tarvera kibice powinni przygotować się na solidną dawkę męskiej i twardej walki.
- Green jest dobrym bokserem. Zdobywał tytuły mistrzowskie w różnych kategoriach wagowych. Ten facet dysponuje wielką siłą. Wiem o tym, że będzie próbował mnie znokautować, a takie zdarzenie nigdy nie miało miejsce w mojej karierze. Green zresztą również nie przegrał przed czasem. Postaram się o nokaut. W ringu zmierzą się dwie lokomotywy, które mają jeden cel. Nie będziemy bać się wymian, a tego typu walki są najbardziej pożądane przez kibiców – zapowiada były absolutny mistrz świata w kategorii półciężkiej.
Freddie Roach jest przekonany, że jego podopieczny, Amir Khan (25-1, 17 KO), wkrótce zunifikuje tytuły WBA i IBF w wadze junior półśredniej. 23 lipca w Las Vegas "King Khan" zmierzy się z ringowym weteranem - Zabem Judahem (41-6, 28 KO).
Szkoleniowiec spodziewa się łatwej walki i szybkiego nokautu na "Super" Zabie. Zdaniem Roacha, Khan jest lepszy w każdym aspekcie bokserskiego rzemiosła - zaczynając na szybkości, a kończąc na sile ciosu.
- Myślę, że jesteśmy lepsi pod względem szybkości i siły. Nie mamy się czym martwić. Zab jest bardzo doświadczonym zawodnikiem, ale widziałem jego ostatnie walki i wiem jak się do niego dobrać. Znamy sposób na ten typ mańkuta i możemy go pokonać. Nie sądzę, by ta walka miała trwać długo. Skończymy go szybko - powiedział Roach.
Walery Brudow (38-3, 27 KO) pozostaje nieaktywny od blisko dziewięciu miesięcy kiedy przegrał batalię o pas WBA z Guillermo Jonesem. Pomimo tego utrzymał stosunkowo wysoką, dwunastą pozycję w rankingu federacji WBA, więc Don King postanowił "odświeżyć go", zanim nie spadnie jeszcze niżej.
Rosjanin powróci już w najbliższą sobotę podczas gali "Alexander vs Matthysse", gdzie zaboksuje z nieznanym jeszcze rywalem. Przypomnijmy, iż Brudow na przełomie 2006 i 2007 roku był posiadaczem tytułu mistrza świata w wersji tymczasowej.