Wobec odwołania rewanżu z Grahamem Earlem, Michael Katsidis (27-4, 22 KO) postanowił awansować wagę w górę do junior półśredniej i tak oto 13 sierpnia skrzyżuje rękawice z Michaelem Lozadą (38-8-1, 30 KO). Jak twierdzi bojowy Australijczyk, to tylko pierwszy krok w kierunku upragnionej potyczki z legendarnym Meksykaninem, Erikiem Moralesem (51-7, 35 KO).
- Mieliśmy słowną umowę z Earlem, ale on ją zerwał, więc postanowiliśmy ściągnąć do Australii Lozadę. Jestem podekscytowany przenosinami do kategorii junior półśredniej, bo czekają tu na mnie nowe wyzwania. Bardzo chciałbym się spotkać z Moralesem i będziemy nad tym na pewno pracować - powiedział dwukrotny mistrz świata wagi lekkiej w wersji tymczasowej.
- Spotkałem się już w tej sprawie z prezydentem GBP, Oscarem De La Hoyą i jest on zainteresowany potyczką Michaela z Moralesem. Stąd też wybór padł na Lozadę, ponieważ chcemy się zaadaptować pod meksykańskich pięściarzy - dodał z kolei menadżer Katsidisa, Brendon Smith.
Jak w rozmowie z Bokser.org zdradził Ziggy Rozalski, menedżer Tomasza Adamka (44-1, 28 KO), 19 lipca w Nowym Jorku ma odbyć się trzecia konferencja prasowa poświęcona pojedynkowi Polaka z Witalijem Kliczką (42-2, 39 KO). Data najwyraźniej nie została wybrana przypadkowo, bowiem tego dnia ukraiński mistrz świata federacji WBC w wadze ciężkiej będzie obchodził swoje 40. urodziny. Podobnie jak przed zaplanowanym na 2 lipca starciu o pasy IBF, IBO, WBA i WBO pomiędzy Władimirem Kliczką i Davidem Haye'em, "Góral" oraz starszy Kliczko mają wziąć udział w nagraniu programu telewizji HBO pod tytułem "Face Off", który tradycyjnie poprowadzi Max Kellerman. Menedżer Adamka przyleciał wczoraj do Warszawy, aby negocjować warunki transmisji zaplanowanej na 10 września potyczki swojego zawodnika z "Doktorem Żelazną Pięścią".
- Z iloma polskimi stacjami w tej chwili prowadzone są rozmowy w sprawie transmitowania walki Adamek - Kliczko?
Ziggy Rozalski: Od dawna jestem lojalnym partnerem Polsatu. Spotkaliśmy się z Big Bossem (Zygmuntem Solorzem, przyp. red.) i jeśli on tego nie zrobi, to będzie nam ciężko zrealizować to przedsięwzięcie. Polsat to największa i jedyna firma w Polsce, która może i wie, jak to zrobić. Mają trzy i pół miliona sprzedanych dekoderów. Właściwie jedyną osobą, która może tego dokonać, jest pan Solorz.
- Oficjalne ogłoszenie wyników rozmów w sprawie transmisji to kwestia kilku dni, czy potrzeba będzie więcej czasu?
ZR: Ostatnie słowo należy w tej kwestii do Niemców, których zawodnik jest mistrzem. Ja jednak twierdzę, że aby zrealizować plan pay-per-view w Polsce, musimy współpracować z Polsatem. W innym przypadku ten pomysł będzie niemożliwy do zrealizowania.
Po zdobyciu tytułu mistrza świata w wadze piórkowej, super piórkowej, a ostatnio lekkiej w wersji tymczasowej, Robert Guerrero (29-1-1, 18 KO) kontynuuje swój marsz w górę i już 27 sierpnia stanie naprzeciw panującego na tronie WBA dywizji junior półśredniej Marcosa Rene Maidany (30-2, 27 KO). Ten wciąż młody, 28-letni zawodnik podpisał już oficjalny kontrakt, a Argentyńczyk ma to uczynić jeszcze w ten weekend.
- To najważniejsza i najbardziej niebezpieczna walka w całej mojej dotychczasowej karierze. Maidana to prawdziwy twardziel, potrafiący nokautować, a do tego w trudnych momentach także się podnieść i jeszcze zwyciężyć - uważa Robert, który walczył ostatnio na gali "Maidana vs Morales" z Michaelem Katsidisem, a po prysznicu obejrzał również pojedynek Maidany - To było fascynujące móc oglądać tamtą walkę, tym bardziej, że zdawałem sobie sprawę iż mogę zaboksować z lepszym z tej dwójki. Obaj wtedy poszli na prawdziwą wojnę, tak samo jak ja z Katsidisem, a teraz zwycięzcy spotkają się w sierpniu między sobą. Jestem niezwykle zmotywowany przenosinami do wyższej dywizji. Wydaję mi się, że w wadze junior półśredniej będę jeszcze silniejszy i szybszy niż do tej pory - zakończył Guerrero. Stawka jest ogromna, bo oprócz pasa WBA, wygrany ma się w kolejnym pojedynku zmierzyć ze zwycięzcą walki Amira Khana z Zabem Judah o wielkie pieniądze.
- Chyba każdy chce zobaczyć moją walkę z Guerrero. Będę przygotowany na sto procent, ponieważ wiem jak dobrym pięściarzem jest Robert. Mimo wszystko jestem przekonany, że to ja wygram - napisał z kolei w krótkim oświadczeniu Maidana, który przygotowuje się do tego występu w Portoryko.
- Robert spotka się z najmocniej bijącym facetem całej dywizji i jeśli wygra, wówczas stanie się jednym z najlepszych bokserów bez podziału na kategorie. Maidana z kolei może walczyć z każdym, wszędzie i o każdej porze. Niewielu już pozostało takich zawodników jak on. Marcos wierzy w swój talent, umiejętności i przede wszystkim granitową szczękę. Dla niego to po prostu kolejny test, na jaki czuje się gotowy. Czasem podpisując kontrakt już wiesz, że to będzie jedna z najlepszych walk w roku i podobnie jest tym razem. Kibice są podzieleni i już się przekonują nawzajem, kto wygra - dodał od siebie reprezentujący Golden Boy Promotions Richard Schaefer, promotor tego wydarzenia.
Wielkie odliczanie dobiega końca. W najbliższą sobotę 25 czerwca w Hali Sportowo-Widowiskowej w Ostrowcu Świętokrzyskim, odbędzie długo oczekiwane bokserskie show. Będzie to już 56 gala boksu organizowana przez GMITRUK PROMOTION we współpracy z O’Chikara Gmitruk Team i Telewizją Canal+. W walce wieczoru, w której stawką będzie pas mistrza świata TWBA w wadze półciężkiej, rękawice skrzyżują Dariusz Sęk i Sandro Siproshvili. Atmosferę przed tym pojedynkiem podgrzeją walki z udziałem Macieja Sulęckiego, Norberta Dąbrowskiego, Marka Matyja i Ronny Mittaga. Honorowy patronat nad OSTROWIEC ŚWIĘTOKRZYSKI BOXING SHOW objął prezydent miasta – Jarosław Wilczyński.
Pięściarze Andrzeja Gmitruka zakończyli przygotowania do kolejnego startu. W najbliższą sobotę 25 czerwca zaprezentują się w Ostrowcu Świętokrzyskim w mieście, w którym swoje pierwsze kroki na ringu stawiał ich kolega z teamu – Mateusz „MASTER” Masternak mistrz Inter-Continental IBO w wadze junior ciężkiej. Organizator gali GMITRUK PROMOTION zapewnia, że sportowych emocji nie zabraknie.
Czołowy brytyjski pięściarz wagi junior półśredniej, Paul McCloskey (22-1, 12 KO), powoli przygotowuje się do powrotu po pierwszej w karierze porażce. 16 kwietnia na gali w Manchesterze "Dudey" przegrał przez TD w szóstej rundzie z mistrzem federacji WBA - Amirem Khanem (25-1, 17 KO).
31-letni McCloskey spotkał się ze swoim promotorem - Eddiem Hearnem i zdołał ustalić, że ponownie wyjdzie do ringu 10 września na gali w Belfaście.
Shannon Briggs (51-6-1, 45 KO) w październiku 2010 roku otrzymał okrutną lekcję boksu, przegrywając zdecydowanie na punkty z mistrzem WBC, Witalijem Kliczko (42-2, 39 KO). Jeden z sędziów punktował 120-105 na korzyść Ukraińca. Od tamtej pory Amerykanin pozostaje na sportowej emeryturze, a skutki walki odczuwa do dzisiaj.
"Cannon" przyznał, że prowadził rozmowę z Davidem Haye (25-1, 23 KO) na temat jego unifikacyjnego pojedynku z Władimirem Kliczko (55-3, 49 KO).
- Rozmawiałem z Davidem na temat jego walki z Władimirem. Brytyjczyk widział jak walczyłem z Vitalijem, mając sprawną tylko jedną rękę. Haye powiedział, że pięściarze, którzy przegrywali z braćmi przez nokaut byli zwykłymi bumami – stwierdził Briggs.
Starcie Briggsa z Witalijem zainspirowało Haye do ciężkich treningów. Uczynny ex mistrz świata przekazał Brytyjczykowi kilka rad.
- Mój pojedynek ze starszym Kliczką zainspirował Haye. Powiedziałem mu, że nie może stać naprzeciw Władimira. Musi skracać dystans, uciekać od lewego prostego i nastawić się na nokaut. Zwycięstwo zmieni jego życie – zauważa wywodzący się z Brooklynu pięściarz.
Zapraszamy na wywiad z Krzysztofem Chudeckim (2-0, 0 KO), który na gali "Doka Boxing Night" w Siemianowicach Śląskich pokonał na punkty 39:37 Andrejsa Loginovsa (5-7-1, 2 KO). Walka odbyła się na pełnym dystansie czterech rund.
Zapraszamy na pojedynek zawodowy rozegrany podczas sobotniej gali "Doka Boxing Night" w Siemianowicach Śląskich. W ringu walczą Remigiusz Wóz (3-0, 1 KO) i reprezentant Łotwy Jevgenijs Terescenko (1-5, 1 KO).
Po dwuletniej przerwie udanie powrócił na ring jeden z najbardziej utalentowanych polskich pięściarzy, Łukasz Wawrzyczek (10-1-1, 1 KO). Pięściarz wystąpi w zeszłym tygodniu na gali grupy Babilon Promotion, gdzie wypunktował Aleksandrsa Radjuksa (2-5-1, 1 KO). Zapraszamy na zapis video z tej walki.
Obóz Mateusza Masternaka (22-0, 16 KO) potwierdził przed momentem, że ten utalentowany pięściarz kategorii cruiser wystąpi ostatecznie podczas sobotniej gali grupy O'Chikara Gmitruk Team w Ostrowcu Świętokrzyskim. Tak jak wcześniej anonsowano, rywalem "Mastera" będzie boksujący z odwrotnej pozycji Łotysz Arturs Kulikauskis (7-8-2, 4 KO).
Przypomnijmy, iż Mateusz miał wystąpić za niecałe trzy tygodnie w Anglii i tam zmierzyć się z wysoko notowanym (WBO #4) Nuri Seferim, ale wobec porażki Jamesa DeGale'a i odwołania jego walki z Piotrem Wilczewski, ostatecznie także wrocławianin musiał obejść się ze smakiem.
A teraz coś dla sympatyków talentu Mateusza Masternaka. Pięściarz da jutro o godzinie 17:00 pokazowy trening w galerii "Ostrowiec". Wstęp wolny dla wszystkich chętnych.
32-letni Chorwat Zoran Cvek (6-13-3, 5 KO - na zdjęciu) skrzyżuje rękawice z Łukaszem Maćcem (13-1-1, 2 KO) podczas gali "Wojak Boxing Night", która odbędzie się 25 czerwca w Rzeszowie. Dla o 10 młodszego 'Grubego" będzie to drugi tegoroczny występ. W pierwszym, w kwietniu podczas gali Bydgoszczy, po 6. rundach pokonał na punkty Czecha Bronislava Kubina (10-6-1, 5 KO).
Rywal pięściarza z Lublina w tym roku stoczył również tylko jeden pojedynek, przegrywając na punkty po 6. starciach z Włochem Leonardem Bundu (24-0-1, 7 KO), który w najbliższy weekend stanie do walki o pas mistrza Unii Europejskiej wagi półśredniej. Cvek na zawodowych ringach zadebiutował wprawdzie 12 lat temu, ale po dwóch pierwszych walkach na 5 lat zawiesił sportową karierę. W czasie swojej kariery boksował w limicie wag półśredniej i jr. średniej.
Zakończyliśmy konkurs, w którym do wygrania były podwójne wejściówki na galę Wojak Boxing Night w Rzeszowie. Redakcja BOKSER.ORG wraz z marką piwa „Wojak” serdecznie dziękuję za aktywny udział w konkursie. Pytanie konkursowe brzmiało:
- Jak Dawid Kostecki określa swój styl walki?
Odpowiedź: Kameleon
Z wielu nadesłanych prawidłowych odwiedzi wylosowaliśmy 5 osób które otrzymują 5 zestawów biletów (w skład każdego z nich wchodzą: 2 wejściówki w cenie 60 zł) na galę boksu zawodowego „Wojak Boxing Night”, która odbędzie się w najbliższą sobotę, 25 czerwca w Rzeszowie. Podwójne wejściówki wygrali czytelnicy o nickach: fcb2005, piter055, mastery1, jan oraz yuri. Dziękujemy wszystkim, którzy zechcieli wziąć udział w konkursie. Zwycięzców prosimy o jak najszybsze wysłanie na adres: redakcja@bokser.org danych adresowych, na które mamy przesłać bilety.
Ogłoszono nazwisko pięściarza, z którym Eduard Gutknecht (21-1, 9 KO) zmierzy się 16 lipca na gali w Monachium. Rywalem mistrza Europy w kategorii półciężkiej będzie 33-letni Włoch, Lorenzo Di Giacomo (41-4-1, 19 KO).
- Mam wielkie plany na przyszłość - oświadczył zawodnik grupy Sauerland Event. - Ciężko pracowałem na wywalczenie tytułu mistrza Europy. Udana obrona na gali w Monachium powinna wywindować mnie w rankingach i przybliżyć do pojedynku o pas mistrza świata.
- Przesłana propozycja to w dalszym ciągu zwykła chęć przejęcia przez 12KP naszego zawodnika. Niezależnie od wyniku walki z "Diablo", Mateusz miałby stać się zawodnikiem 12KP na długi czas - uważa reprezentujący O'Chikarę Gmitruk Team Michał Kwiatkowski. Jest to odpowiedź obozu Mateusza Masternaka (22-0, 16 KO) na wypowiedź Andrzeja Wasilewskiego, który dziś stwierdził, iż wrocławianin i jego grupa nie chce tak naprawdę walki z mistrzem świata federacji WBC kategorii cruiser, Krzysztofem Włodarczykiem (45-2-1, 32 KO). Oto pełna treść oświadczenia, jakie pan Kwiatkowski złożył naszej redakcji.
- Istotnie otrzymałem wczoraj od Pana Wasilewskiego warunki pojedynku Diablo - Master. Dziwi nas jednak, że po kilku godzinach od przesłania propozycji niektóre media piszą, że OGT nie kwapi się do tej walki i tak naprawdę jej nie chce. Jest to bowiem nieprawda. Nieprawdą jest również to, że 12KP zrezygnowało z opcji czasowych w przypadku wygranej Masternaka. Przesłana propozycja to w dalszym ciągu zwykła chęć przejęcia przez 12KP naszego zawodnika. Opcje walk pod szyldem 12KP nie wchodzą w grę tym bardziej, że niezależnie od wyniku walki z Diablo, Mateusz miałby stać się zawodnikiem 12KP na długi czas. To jest sport? Sportem jest pisanie o propozycji walki, do której nie może dojść z powodu uwłaczających warunków? Mateusz niezależnie czy wygrałby, czy przegrałby pojedynek z Włodarczykiem, następne walki musiałby toczyć ze wskazanymi przez 12KP zawodnikami i w barwach 12KP, a dodatkowo oddawać znaczną część swojej gaży na rzecz 12KP. Na takie warunki ani nasza grupa, ani sam Mateusz niestety nie mogą się zgodzić. Nie są to bowiem, żadne standardy w boksie zawodowym. Moglibyśmy jeszcze zrozumieć część tych warunków w przypadku, gdyby to 12KP organizowało taki pojedynek i wykładało na niego pieniądze, ale w tym przypadku tak nie jest. Organizatorem tego pojedynku jest niezależna firma i to ona zaproponowała warunki ewentualnego pojedynku, ale o opcjach nawet nie wspomniano. Moim zdaniem Pan Wasilewski chce kupić Mateusza Masternaka za nie swoje pieniądze. Jeśli takie podejście ma być "prawidłowe" i " normalne" w światowym boksie, to prawdopodobnie Haye będzie po walce 2 lipca zawodnikiem K2 albo odwrotnie.
- Jest propozycja walki nawet nie o pas WBC i bez żadnych opcji, tylko na określonych warunkach finansowych i taką propozycję przyjmujemy. Niech inny bokser połasi się na wstąpienie do grupy 12KP w zamian za pas. Mateusz jest ambitny i dojdzie do walki o pas mistrzowski bez ciosów poniżej pasa.
- Na koniec mogę dodać, że do walki o pas WBC w końcu dojdzie, może już nie z Diablo. Mateusz Masternak jest gotów na pojedynek z każdym jego posiadaczem. Oferta była i jest tylko jedna - od niezależnej firmy finansującej takie starcie. Nasz zespół ją w pełni zaakceptował - powiedział Michał Kwiatkowski.
Już w sobotę na gali organizowanej przez grupę O'Chikara Gmitruk Team w Ostrowcu Świętokrzyskim swój kolejny zawodowy pojedynek stoczy Dariusz Sęk (11-0-1, 4 KO). Rywalem 24-letniego tarnowianina będzie sprawdzony na europejskim rynku Sandro Siproszwili (24-8, 11 KO), w przeszłości mierzący się z takimi zawodnikami jak Herbie Hide, Ola Afolabi czy Tomasz Hutkowski. Starcie Sęka z Gruzinem będzie w Ostrowcu walką wieczoru. To pierwsza taka sytuacja w karierze podopiecznego Andrzeja Gmitruka.

W sobotę Matthew Macklin (28-2, 19 KO) wybierze się do Niemiec w celu wywalczenia tytułu WBA Super w kategorii średniej. Posiadaczem tego trofeum jest Felix Sturm (35-2-1, 15 KO). Inspiracją do ciężkich treningów dla Brytyjczyka jest David Haye, który również wybiera się do Niemiec w celu unifikacji tytułów w wadze ciężkiej.
- David Haye jest dla mnie wielką inspiracją. Był w Paryżu i pokonał Jeana-Marca Mormecka, wybrał się do Niemiec i zwyciężył Nikołaja Wałujewa, a teraz zdecydował się zmierzyć z Władimirem Kliczko.
Macklin zauważa podobieństwa do Carla Frocha i "Hayemakera", ponieważ cała trójka w 2001 roku zrezygnowała z boksu amatorskiego. Wspomniani panowie dzierżą już tytuły mistrzowskie, a "Mack The Knife" w sobotę będzie miał okazję pójść w ich ślady.
- Ja, Carl Froch i David Haye w 2001 roku przeszliśmy na zawodowstwo. Obaj zdobyli medale na mistrzostwach świata w Belfaście, mnie wykluczyła kontuzja. Obaj są nieco starsi ode mnie. Haye i Froch zdobyli na zawodowych ringach tytuły mistrzowskie, ja mam na to jeszcze czas.
Na koniec Macklin zapewnia, że będzie znakomicie przygotowany do niemieckiego wyzwania i zamierza wrócić na Wyspy Brytyjskie z pasem.
- W walce ze Sturmem muszę wypaść najlepiej w dotychczasowej karierze, jest to możliwe, ponieważ mam za sobą najlepszy obóz przygotowawczy. Jestem w gazie, dam z siebie 110 procent. Wierzę, że to wystarczy, by sięgnąć po tytuł czempiona.
Jean Paul Mendy (29-0-1, 16 KO), pretendent do tytułu IBF w wadze super średniej, jest absolutnie pewny zwycięstwa w zakontraktowanym na 9 lipca pojedynku z Lucianem Bute (28-0, 23 KO).
- Niczego się nie boję. Nie przestraszę się ani Bute, ani Rumunii, którą znam od pewnego czasu. Gwizdy publiczności i doping dla mojego przeciwnika tylko dodatkowo mnie motywują. To najważniejsza walka w moim życiu. Bute to doskonały bokser, ale ma swoje wady - powiedział 37-letni Francuz.
- Mam przygotowany doskonały plan taktyczny - dodaje walczący z odwrotnej pozycji Mendy. - Myślicie, że przyleciałbym do Rumunii, gdybym nie był pewny zwycięstwa? Jestem przekonany, że stać mnie na pokonanie Luciana Bute. Wygram ten pojedynek!
W niemieckiej prasie pojawiły się interesujące dla polskich kibiców spekulacje na temat kolejnego przeciwnika mistrza Europy w wadze półciężkiej, występującego w barwach naszych sąsiadów zza Odry repatrianta z Kazachstanu Eduarda Gutknechta (21-1, 9 KO). Do pierwszej obrony wywalczonego na początku maja pasa EBU dojdzie już 16 lipca na ringu w Monachium, a jako potencjalny rywal wskazywany jest w niemieckich mediach... Dawid Kostecki (36-1, 24 KO).
Niemieccy dziennikarze zwracają uwagę, że Kostecki dysponuje imponującym rekordem, nabitym jednak na niezbyt wymagających przeciwnikach, a pierwszym poważnym testem w jego karierze (ten z Kanfouah niestety oblał...) będzie właśnie walka z Gutknechtem. Niestety z wiadomych względów nie jesteśmy w stanie potwierdzić w obozie naszego pięściarza na ile te informacje są zgodne z rzeczywistością. A można mieć spore wątpliwości, skoro "Cygan" już za kilka dni wystąpi w walce wieczoru na "geriatrycznej" gali w Rzeszowie (trzej przeciwnicy Polaków mają razem... 126 lat), a więc do najważniejszego pojedynku w dotychczasowej karierze musiałby przystąpić po zaledwie trzech tygodniach.
Na spotkaniu z dziennikarzami podczas dnia otwartego w swoim obozie treningowym w austriackim Going, jeden z obecnych zapytał Władimira Kliczkę (55-3, 49 KO) o to, czy walka na 57-tysięcznym stadionie Imtech Arena w Hamburgu przeciwko Davidowi Haye'owi (25-1, 23 KO) nie będzie dla niego stresującym przeżyciem. 35-letni mistrz świata federacji IBF, IBO i WBO kategorycznie zaprzeczył, opowiadając historię, która wydarzyła się kilka lat temu w Nowym Jorku. Do unifikacyjnej walki Ukraińca z mistrzem świata WBA, zaplanowanej na 2 lipca, zostało już tylko 11 dni.
Nie jest przyjemnie pisać podsumowanie występu pięściarskiej reprezentacji Polski na 39. Mistrzostwach Europy Seniorów (Elite) w Ankarze, podczas gdy do zakończenia turnieju pozostają jeszcze cztery dni, ale niestety taką, a nie inną zgotowano nam rzeczywistość. Start Polaków w Turcji obnażył nasze braki szkoleniowe, organizacyjne oraz zawodnicze (ludzkie). Jakiś czas temu (będzie pewnie tego z 30 lat) przywiezienie 2-3 medali z imprezy wspomnianej rangi traktowane było w naszym kraju jako swoista porażka. A dzisiaj?
Czy faktycznie nasz boks amatorski w wykonaniu mężczyzn stoi na tak niskim poziomie, że biało-czerwonych, na dwóch kolejnych mistrzostwach Starego Kontynentu (2010-2011), stać było zaledwie na wygranie jednej walki? Chciałbym wierzyć, że nie. Przyjmuję do wiadomości fakt, że Włodzimierz Letr został pokrzywdzony przez sędziów w walce z Litwinem i wiem, że dla niektórych (Michał Syrowatka) losowanie było bardzo nieszczęśliwe, ale takie sytuacje nie są niczym nowym w amatorskim boksie, a "wszystkiemu winne" sędziowskie maszynki wprowadzono przecież powszechnie do użycia już 22 lat temu. W sporcie liczą się nie gdybania, lecz fakty, czyli wyniki, a te mieliśmy w turnieju wstydliwie słabe - 1 zwycięstwo (Michała Olasia) i 8 porażek. Wspomniana statystyka każe zadać pytanie: czy faktycznie podopieczni trenera kadry byli należycie przygotowani do startu? Liczba przegranych w stosunku do jednego zwycięstwa i rozmiar niektórych porażek stawiają w wątpliwość formę przygotowań do startu w mistrzostwach, polegającą m.in. na omijaniu szerokim łukiem poważnych międzynarodowych turniejów bokserskich, których tylko w samej Europie organizuje się ok. dziesięciu...
Być może w niektórych przypadkach o złym wyniku sportowym zadecydowała niezbyt wielka wola walki kadrowiczów? Fakt reprezentowania barw Polski powinien nakładać na wybrańców trenera kadry pewne obowiązki natury honorowej i ambicjonalnej. Wszystko to należałoby rozstrzygnąć w jakimś poturniejowym raporcie (sprawozdaniu). Prawdą jest, że od dawna nie mamy wyrównanej reprezentacji, która przez ostatnie lata opierała się na 3-4 zawodnikach, nie mających w kraju żadnej konkurencji w swoich kategoriach wagowych. Jak powszechnie wiadomo brak konkurencji nie sprzyja podnoszeniu poziomu sportowego reprezentantów Polski. Na rok przed Igrzyskami Olimpijskimi w Londynie nie widać wiosny w polskim boksie amatorskim. Nie widać nawet przysłowiowego jednego "skowronka" i trudno doprawdy liczyć, że w ciągu kolejnych miesięcy coś się w tej kwestii zmieni. Od lat słyszymy, że aby odbudować siłę polskiego pięściarstwa amatorskiego należy na odpowiednio wysokim poziomie postawić pracę z młodzieżą. Zamiast działać w imię tej dyrektywy, z roku na rok popełniamy te same błędy, a przy okazji gubimy kolejne talenty. Jak długo żyć będziemy TYLKO historią legendy Feliksa Stamma i jego wspaniałych wychowanków, tak długo nie doczekamy się wychowania nowego pokolenia mistrzów.
Tymczasem w imieniu Kibiców i własnym proszę PZB o - w miarę możliwości - kompleksową analizę stanu polskiego pięściarstwa amatorskiego i wyciągnięcie wszelkich możliwych wniosków, by uratować - o ile to jeszcze możliwe - honor naszej dyscypliny na rok przed Igrzyskami. Mam również nadzieję, że istnieje dokument będący szczegółowym zarysem przygotowań olimpijskich "Londyn 2012", że będzie on udostępniony zainteresowanym i systematycznie wdrażany w życie przez kolejne miesiące przygotowań.
Na koniec wypadałoby uderzyć w jakiś optymistyczny ton. W sporcie bowiem, jak w większości dziedzin życia, po latach klęski muszą nadejść w końcu lepsze czasy. Nie nadejdą jednak prędko, jeśli nikt w Centrali nie uderzy się w piersi i nie wyciągnie surowych wniosków z kolejnej międzynarodowej klapy naszych pięściarzy. Jak napisał niegdyś red. Lucjan Olszewski "sztuką jest potrafić przegrywać, bo ten, który nie potrafi z honorem znieść porażki, nie jest też kandydatem na zwycięzcę".
Stało się. Syn marnotrawny boksu zawodowego w końcu powraca na ring. 34-letni Floyd Mayweather Jr. (41-0, 25 KO), 17 września skrzyżuje rękawice z młodszym o 10 lat Victorem Ortizem (29-2-2, 22 KO). ‘Pretty Boy’ spróbuje odzyskać tym samym należący obecnie do ‘Viciousa’ mistrzowski pas federacji WBC w kategorii półśredniej. Przypomnijmy, że Floyd zasiadł na tronie WBC w 2006 r. i panował aż do 2008 r., kiedy to zrobił sobie dłuższą przerwę od sportu. Następnie udanie powrócił w 2009 r., pokonując meksykańskiego wojownika, Juana Manuela Marqueza (52-5-1, 38 KO), a w zeszłym roku to samo uczynił z Shane`em ‘Sugarem’ Mosleyem (46-7-1, 39 KO).
- Jestem gotowy do powrotu na ring i zamierzam dać moim fanom wspaniałą bokserską noc, walcząc z najlepszym młodym wilkiem w biznesie, czyli Victorem Ortizem - ogłosił z radością Mayweather. - Na tym etapie mojej kariery właśnie takich wyzwań i takich przeciwników potrzebuję. Młodych, silnych, którzy poprzez zwycięstwo ze mną chcą stać się sławni. Z Ortizem zmierzymy się 17 września. On będzie moją 42 ofiarą, która próbowała, ale jej się nie udało. Zaufajcie mi, będę gotowy!
Dodajmy, że 24-letni Ortiz to bokser walczący z odwrotnej pozycji, zupełnie jak odwieczny rywal Floyda, wspaniały czempion z Filipin, Manny Pacquiao (53-3-2, 38 KO). Czyżby więc równie utalentowany Amerykanin przygotowywał się w końcu do tak oczekiwanego starcia z ‘Pacmanem’? Wszystko wskazuje na to, że tak. Pytanie tylko, czy po tak długiej przerwie, będąc z pewnością nieco "zardzewiałym", zdoła uporać się z dużo młodszym i niebezpiecznym Ortizem.
Po porażce Victora w 2009 r., kiedy to poddał się w bitwie z argentyńskim bombardierem Marcosem Rene Maidaną (30-2, 27 KO), wielu zwątpiło w jego serce do walki. Jednakże ten wciąż młody chłopak szybko udowodnił, iż tamta przegrana, była tylko wypadkiem przy pracy. Plamę na honorze zmazał 16 kwietnia 2011 r., kiedy to zwyciężył niepokonanego wówczas i faworyzowanego Andre Berto (27-1, 21 KO), odbierając mu po wspaniałej ringowej wojnie pas WBC.
- Jestem silnym bokserem i ciężko pracowałem żeby uciszyć moich krytyków - stwierdził z przekonaniem Ortiz. - Nie zostaje się mistrzem świata z przypadku i nie zamierzam nikomu oddać mojego pasa.
Miejmy nadzieję, że Floyd, wciąż uwikłany w liczne poza ringowe kłopoty z prawem, przystąpi do tego zapowiadającego się niezwykle ciekawie pojedynku. Już teraz większość kibiców uważa, że poradzi sobie z Ortizem, a następnie będziemy świadkami kolejnych części nie kończącej się historii: ‘Czy dojdzie do walki Pacquiao vs Mayweather?’. Jednakże nie dzielmy skóry na niedźwiedziu, bo ambitny Victor lubi sprawiać niespodzianki.
Zapowiedź przyjazdu do Rzeszowa 48-letniego Andreasa Sidona (36-10, 30 KO), w charakterze najbliższego rywala dla jednej z nadziei polskiego boksu zawodowego jakim jest Andrzej Wawrzyk (21-0, 10 KO), sprawiła, że - w celu zaspokojenia ciekawości własnej i wielu znajomych Czytelników - zainteresowałem się najstarszymi z aktualnie występujących na ringach pięściarzy zawodowych.
Kilka lat temu były mistrz świata, Reggie Johnson, komplementowany przez mnie ze względu na znakomitą formę sportową, w wieku bodajże 41 lat, powiedział takie słowa: " wiesz, obecni czterdziestolatkowie są jak niegdysiejsi trzydziestolatkowie, a jeśli człowiek się o siebie troszczy, można od tej cyfry odjąć jeszcze z pięć lat". Słowa starego mistrza potraktujmy więc jako lejtmotyw do poniższych rozważań. Nie będę w nich rozwodził się nad fenomenem długowieczności Evandera Holyfielda (44-10-2, 29 KO), który - jak wiadomo - 19 października skończy 49 lat i nadal ma mistrzowskie aspiracje (pytanie czy aby na pewno uzasadnione?). Swoje pięć minut będą mieli tutaj najstarsi, często zupełnie nieznani zawodnicy, którzy nijak nie potrafią rozstać się z bokserskim ringiem. Pomijam - oczywiście - z braku miejsca przypadkowych zawodowców, którzy stoczyli po 1-3 walki (z najstarszym, bo 56-letnim Amerykaninem Gilbertem Jacobsem włącznie).
Najwięcej bokserskich "dziadków" znajdujemy w królewskiej kategorii. W sierpniu ub. roku przez 12 sekund na ringu w Nowej Zelandii "wystąpił" 53 letni (!) Irańczyk Hassan Chitsaz (19-1, 19 KO), który został pierwszym ciosem znokautowany przez Johna Ellisa (3-0, 3 KO). O ironio była to jego pierwsza w karierze porażka, a wszystkie wcześniejsze pojedynki kończył przed czasem! Okazuje się, że Chitzas nie bynajmniej jedynym aktywnym zawodnikiem z rocznika 1958! W grudniu ub. roku na jednej z gal bokserskich w Zimbabwe wystąpił niejaki Arigoma Chiponda (20-10, 16 KO), przegrywając po 4. rundach na punkty swój pojedynek z równie anonimowym Tamsanqa Dube (11-2, 6 KO). Okazuje się jednak, że wspomniani pięściarze nie są bynajmniej najstarszymi w zawodzie.
Bije ich wszystkich wiekiem i ...wagą (ponad 130 kg) niejaki Joe Siciliano (5-4, 3 KO), który 15 lipca skończy 54 lata, a w ringu po raz ostatni wystąpił 20 maja, wygrywając (!) przez TKO. w 1 rundzie z innym Amerykaninem, Carossee Auponte (0-4, 0 KO), którego w 22 sekundy "poskładał" w swoim debiucie nasz Adam Kownacki. Pan Joe, niezależnie od poziomu wyszkolenia bokserskiego jaki posiada, zasługuje jednak na szacunek z innego powodu - w swoim drugim zawodowym pojedynku wyszedł do ringu, by walczyć z Peterem McNeeley (47-7, 36 KO), mającym wówczas na koncie 51 pojedynków, przegrywając ostatecznie na 3 sekundy przed zakończeniem gongu na pierwszą przerwę między rundami. Później zakontraktowano mu pojedynek z monstrualnym Erikiem "Butterbeanem" Eschem, przegrany przez TKO w 2. starciu.
Były mistrz świata w wadze średniej i półfinalista turnieju Super Six, Arthur Abraham (32-3, 26 KO), jest przekonany, że Andre Ward (24-0, 13 KO) posiada wystarczające umiejętności do pokonania Carla Frocha (28-1, 20 KO). "Król Artur" boksował z obydwoma zawodnikami i z każdym przegrywał wysoko na punkty.
Finał turnieju odbędzie się 29 października na terenie Stanów Zjednoczonych. W stawce walki znajdą się tytuły federacji WBC i WBA Super w kategorii do 168 funtów.
- Myślę, że zwycięży Andre Ward. Boksowałem z obydwoma finalistami i znam ich możliwości. Moim zdaniem lepszy jest Amerykanin - stwierdził Abraham.
25 czerwca podczas gali "Wojak Boxing Night" po blisko dwuletniej przerwie w ringu zobaczymy Artura Szpilkę (5-0, 3 KO). W hali na Podpromiu utalentowany 22-latek, który po półtorarocznym pobycie w zakładzie karnym za udział w bójce, wraca do boksu na dobre. Stoczy swój szósty pojedynek w karierze, a pierwszy w kategorii ciężkiej.
- Przygotowywałem się dwa miesiące, nie mogę się doczekać powrotu do ringu. Kibice zobaczą w mnie w ringu pewnego siebie i bardzo zmotywowanego. Nie straciłem szybkości, udało mi się nie zardzewieć w więzieniu - cieszy się "Szpila".
- Nie martwię się przejściem do wagi ciężkiej, sparowałem podczas przygotowań z ciężkimi, nie miałem z nimi problemów, nokautowałem - zapewnia utalentowany krakowianin.
- Nie nastawiam się na nokaut, ale jeśli będzie okazja, jeśli przeciwnik się odkryje, na pewno nie zmarnuję takiej okazji - zapewnia "Szpila", którego rywalem będzie, co warte podkreślenia, niepokonany pięściarz z Bośni i Hercegowiny, Ramiz Hadziaganovic (8-0, 7 KO).

Francisco Palacios (20-1, 13 KO) zachowa pozycję obowiązkowego pretendentra federacji WBC w kategorii junior ciężkiej. Portorykańczyk ostatnią walkę stoczył z Krzysztofem Włodarczykiem (45-2-1, 32 KO), przegrywając w bardzo kontrowersyjnych okolicznościach niejednogłośnie na punkty. Szanse na pojedynek Włodarczyk vs Palacios II wzrosły.
W kwietniu tego roku obaj pięściarze spotkali się w bydgoskiej "Łuczniczce". Walka była asekuracyjny i nudna, ale w opinii większości fachowców lepszy był pretendent, który wykazywał wzmożoną w porównaniu do Polaka aktywność.
- Wciąż jestem obowiązkowym pretendentem, mam nadzieję, że dzięki temu doprowadzimy do rewanżu, ponieważ chcę walczyć z Włodarczykiem jeszcze raz. Jestem bardzo szczęśliwy i dziękuję Bogu, że mam wokół siebie ludzi, którzy mnie wspierają. Pomoc Dona Kinga przy składaniu protestu do World Boxing Council była nieoceniona - powiedział Palacios.
Freddie Roach uważa, że David Haye (25-1, 23 KO) jest najciekawszym pięściarzem wagi ciężkiej. 2 lipca "Hayemaker" zmierzy się w pojedynku unifikacyjnym z Władimirem Kliczko (55-3, 49 KO).
- Haye jest najlepszą rzeczą, jaka mogła w ostatnich latach przyjdarzyć się wadze ciężkiej. On wychodzi do ringu, by walczyć i jest puncherem. O to chodzi w królewskiej kategorii. Bracia Kliczko to wspaniali pięściarze, ale są strasznie nudni. Nie podejmują ryzyka. W boksie czasem trzeba pokazać odwagę i pójść na całość, dać z siebie wszystko. Waga ciężka potrzebuje kogoś takiego, jak Haye - powiedział Roach.
Faworytem lipcowej potyczki nadal pozostaje jednak 35-letni "Dr. Steelhammer". Zdaniem Roacha, Haye musi jak najszybciej zaatakować Ukraińca i odebrać mu pewność siebie oraz poczucie komfortu.
- Haye musi jak najszybciej odebrać Władimirowi pewność siebie i zniszczyć jego poczucie komfortu. Myślę, że Haye ma naprawdę duże szanse, jeżeli zrobi to na samym początku walki - dodaje ceniony szkoleniowiec.
Najmniej aktywny mistrz świata może wrócić między liny jeszcze przed końcem lata. Guillermo Jones (37-3-2, 29 KO) dopiero co wycofał się z pojedynku w obronie tytułu WBA w wadze junior ciężkiej, tłumacząc swą decyzję nagłą kontuzją pleców, a zza Oceanu już dobiegają nas informacje, że 39-letni "El Felino" porozumiał się z obozem posiadacza tymczasowego pasa. Do walki Jonesa z Yoanem Pablo Hernandezem (24-1, 13 KO) ma dojść 27 sierpnia w Niemczech.
- Byłem przerażony tamtą kontuzją i wizją kolejnej długiej przerwy, ale dostałem propozycję z Niemiec. Mam walczyć z Hernandezem 27 sierpnia - powiedział pochodzący z Panamy champion, dodając, że po trzech tygodniach przerwy będzie mógł wznowić treningi i odpowiednio przygotować się do pojedynku z utalentowanym Kubańczykiem.
Jak udało się ustalić redakcji BOKSER.ORG, jeden z największych talentów w polskim boksie zawodowym, Artur Szpilka (5-0, 3 KO), wystąpi 29 lipca na gali w Mohegan Sun Casino (Uncasville, Connecticut), gdzie głównym wydarzeniem wieczoru będzie 10. rundowy pojedynek Mariusza Wacha (24-0, 12 KO).
Już w najbliższą sobotę Szpilka zaprezentuje się na gali w Rzeszowie. Dla 22-letniego "Szpili" będzie to powrót po blisko dwuletniej przerwie spowodowanej pobytem w więzieniu. Przed odsiadką Artur zapowiadał się na przyszłego mistrza kategorii junior ciężkiej, lecz długi rozbrat z boksem spowodował u niego znaczne przybranie wagi, co zaowocowało decyzją o kontynuowaniu kariery w najcięższej dywizji.
W Rzeszowie rywalem Szpilki ma być niepokonany Ramiz Hadziaganovic (8-0, 7 KO), który wnioskując po bilansie walk, będzie najpoważniejszym rywalem w karierze Artura.
- Jestem trochę podłamany, ale o końcu kariery oczywiście nie myślę. Przypuszczam, że na ring wrócę we wrześniu, a moim rywalem będzie zawodnik średniej klasy. Później postaramy się wrócić do walk z silnymi pięściarzami - mówił jeszcze trzy miesiące temu Albert Sosnowski (46-4-1, 28 KO), podłamany trochę po porażce z Aleksandrem Dimitrenko.
Jak się okazuje "Dragon" słowa dotrzyma, bo jak przyznał dziś na antenie Orange Sport Info, powróci między liny właśnie we wrześniu z nieznanym jeszcze przeciwnikiem. Walka ta ma być tylko przepustką do większych wyzwań w niedalekiej przyszłości.
- Pomimo porażki nadal jestem w miarę wysoko w rankingach i po ewentualnym zwycięstwie we wrześniu spróbujemy doprowadzić do mojej walki o mistrzostwo Europy lub Unii Europejskiej wagi ciężkiej - powiedział Sosnowski.

W sobotę powróci Devon Alexander (21-1, 13 KO), który przegrał ostatni pojedynek z Timothym Bradleyem. Naprzeciw Amerykanina stanie mocno bijący Lucas Martin Matthysse (28-1, 26 KO). Argentyńczyk z kolei przegrał niedawno z Zabem Judahem, więc stawką będzie powrót do czołówki kategorii junior połśredniej.
- Matthysse jest bardzo silnym pięściarzem, na dodatek dysponuje potężnym ciosem. Tak samo mówiono o Juanie Urango, a udało mi się wygrać i to przed czasem - komentuje "Alexander Wielki".
- Zamierzam pokazać dlaczego jestem uznawany za jednego z najlepszych w dywizji do 140 funtów. Jestem niebezpieczny, posiadałem tytuły mistrzowskie i chcę wrócić na szczyt. Moim celem jest przejście do bokserskiej Galerii Sław zanim ostatecznie zawieszę rękawice na kołku – odsłania swoje marzenia pięściarz.
Już w najbliższą sobotę, jeden z najpopularniejszych pięściarzy grupy Andrzej Wasilewskiego - Dawid Kostecki (36-1, 24 KO) zawalczy na gali Wojak Boxing Night w swoim rodzinnym Rzeszowie. Rywalem notowanego bardzo wysoko w rankingach Polaka będzie 39-letni Kongijczyk z duńskim paszportem, Lolenga Mock (30-12-1, 12 KO). "Cygana" przyjął zaproszenie portalu Onet, który zorganizował dla jego kibiców czata z pięściarzem.
- Dla mnie jest najlepszym trenerem. Różnie się motywuje zawodnika, jeżeli się zna go bardzo długo, wystarczy nieraz spojrzenie. Każdy ma inne sposoby - powiedział pięściarz o Fiodorze Łapinie, trenerze grupy 12Rounds Knockout Promotions.
- Jeżeli chodzi o moją osobę, na pierwszym miejscu dla mnie jest boks, później pieniądze. To jest moją pasją, to jest coś co kocham. Kasa jest ważna, żeby tylko i wyłącznie móc zająć się treningiem, a nie kombinować, jak wyżywić rodzinę - powiedział rzeszowianin, zapytany o pieniądze w boksie zawodowym.
- Tak naprawdę to spełniają się moje marzenia. Jest coraz lepiej. Zaczynałem trenować sam we własnej piwnicy, a teraz jestem najlepszy w polskiej grupie. Zmieniłbym tylko jedną rzecz, mianowicie chciałbym cofnąć się do mojej jedynej porażki - powiedział Kostecki, zapytany co by chciał zmienić ze swojej przeszłości. Dawid swoją jedyną walkę przegrał w 2006 roku z Francuzem Rachidem Kanfouahem (29-7, 23 KO). - On niestety boi się przyjechać na rewanż. Już mu proponowaliśmy to pięć razy - zakończył.
- Najtrudniejszym moim pojedynkiem jak do tej pory była walka o pas WBF z Abdulem. Byłem wtedy jeszcze mało doświadczony. Pierwszy raz walczyłem 12 rund. Można powiedzieć, że było to takie przetarcie przed poważnym boksem. Moim zdaniem nie miałem jeszcze najlepszych walk, takie są jeszcze przede mną - powiedział Kostecki o walce z 2005 roku z Ismailem Abdoulem (40-21-2, 16 KO) i o swoich oczekiwaniach na przyszłość.
Zapraszamy na pojedynek z gali "Doka Boxing Night" pomiędzy Krzysztofem Chudeckim (2-0, 0 KO) i Andrejsem Loginovsem (5-7-1, 2 KO). Walka odbyła się na pełnym dystansie czterech rund, a sędziowie przyznali zwycięstwo Polakowi, punktując 39:37.

16 lipca w Monachium kolejną walkę w obronie pasa WBO stoczy Marco Huck (32-1, 23 KO). "Kapitan" skrzyżuje pięści z Hugo Hernanem Garayem (34-5, 18 KO), byłym mistrzem świata w kategorii półciężkiej.
- Wszystko jest w porządku. Po zwycięstwie nad Nakashem zrobiłem sobie małe wakacje, po czym wróciłem na salę treningową. Trenuję w Berlinie razem z moim trenerem Ulli Wegnerem. Jestem w znakomitej dyspozycji – zachwala swoją formę Huck.
Niemiecki pięściarz docenia klasę rywala i skupia się tylko na najbliższej walce. Marzeniem Hucka jest unifikacja tytułów w wadze junior ciężkiej.
- Garay był przed laty mistrzem świata, takie osiągnięcie najlepiej opisuje jego klasę. Kibice kochają mój agresywny styl i siłę ciosu. Zamierzam posłać Argentyńczyka na deski. Chciałbym zunifikować tytuły w wadze junior ciężkiej, ale na razie myślę tylko o Garay’u – zakończył urodzony w Serbii pięściarz.
Zapraszamy na wywiad z Łukaszem Wawrzyczkiem (10-1-1, 1 KO), który na gali Doka Boxing Night w Siemianowicach Śląskich udanie powrócił do boksu po dwuletniej przerwie. Polak na gali organizowanej przez grupę Babilon promotions wypunktował Aleksandrsa Radjuksa (2-5-1, 1 KO). Zapraszamy na rozmowę po walce.