
Chauncy Welliver (48-5-5, 18 KO) posiada regionalny tytuł WBC Americas, dzięki któremu zajmuje bardzo wysokie dziewiąte miejsce w najnowszym zestawieniu rankingowym World Boxing Council, w wadze ciężkiej. Nowozelandczyk od momentu porażki z Odlanierem Solisem (październik 2008) wziął się mocno za siebie, zbijając zbędne kilogramy i wygrywając trzynaście pojedynków pod rząd. Klasa jego oponentów pozostawia jednak wiele do życzenia...
Kolejną jego ofiarą ma być rodak Richard Tutaki (19-21-1, 9 KO). Pięściarze zmierzą się ze sobą 28 czerwca w chińskim Huili. Welliver tym razem stanie przed szansą zdobycia pasa WBC Asian Boxing Council, który zapewne może mu pomóc wspiąć się jeszcze wyżej w rankingach.
Pięć lat temu w pojedynku o mistrzostwo Europy aktualny mistrz wagi super piórkowej federacji WBO Ricky Burns (31-2, 8 KO) doznał pierwszej porażki z innym Szkotem, Alexem Arthurem (29-3, 20 KO). Teraz od jakiegoś czasu "Amazing" nawołuje do rewanżu już wagę wyżej, w wadze lekkiej.
Pięściarz z Bośni i Hercegowiny, Ramiz Hadziaganovic (8-0, 7 KO), jest anonsowany przez grupę Andrzeja Wasilewskiego jako rywal Artura Szpilki (5-0, 3 KO), podczas gali boksu zawodowego "Wojak Boxing Night" w Rzeszowie, która planowana jest na 25 czerwca.
O rywalu "Szpili" nie wiemy zbyt wiele poza tym, że ma niespełna 27 lat, na co dzień mieszka w Wiedniu (wszystkie walki stoczył na terenie Austrii) i waży w granicach 98-104 kg. W ostatnim pojedynku pokonał przez TKO w 4. starciu Węgra Laszlo Totha (11-4, 6 KO), który ważył - bagatela - 130 kg.
Zapraszamy na utwór pod tytułem "Wojownik", skomponowany i zaśpiewany przez rapera Diego. Piosenka powstała z okazji wrześniowej walki Tomasza Adamka z Witalijem Kliczką o mistrzostwo świata wagi ciężkiej organizacji WBC. Serdecznie zapraszamy.
Zapraszamy do wysłuchania tego, co miał nam do powiedzenia Maciej Sulęcki (5-0, 2 KO) przed sobotnią galą grupy O'Chikara Gmitruk Team w Ostrowcu Świętokrzyskim. Pięściarz występujący w kategorii średniej zmierzy się wówcas z Włochem Endritem Vuką (2-2-1, 2 KO). Po występie w Ostrowcu zawodnik po raz kolejny ma wyjść na ring 16 września na warszawskim Torwarze, kiedy to na gali Babilon Promotion gościnnie ma pojawić się sam Mike Tyson.
Były mistrz świata wagi junior muszej, Giovani Segura (28-1-1, 24 KO), myśli o tytule w kolejnej kategorii. W swym ostatnim występie 29-letni "El Guerrero Azteca" w niespełna trzy minuty zdemolował Eddy'ego Zunigę.
Segura planuje wrócić między liny późnym latem lub na początku jesieni. Na jego celowniku znalazł się champion federacji WBO dywizji muszej - Julio Cesar Miranda (35-5-1, 28 KO).
Czy to jeszcze kogoś dziwi? Guillermo Jones (37-3-2, 29 KO) po raz kolejny odwołał walkę w obronie tytułu mistrza świata federacji WBA kategorii cruiser. W najbliższą sobotę miał on skrzyżować rękawice z Ryanem Coyne'em (16-0, 6 KO), który ma już zastępczego rywala, o czym piszemy poniżej. Pięściarz z Panamy miał się przewrócić schodząc po stopniach z ringu, na skutek czego odniósł podobno kontuzję pleców.
- Ryan trenował naprawdę ciężko do tego pojedynku i jesteśmy zawiedzeni, iż jest on przełożony. Coyne sprzedał sporo biletów na tę galę i cieszymy się, że mimo wszystko wystąpi. Mamy również nadzieję, że Jones szybko dojdzie do siebie i wypełni kontrakt na walkę z Ryanem jeszcze w tym roku - powiedział doradca Coyne'a, Mike Garrett.
A swoją drogą, niedługo minie trzecia rocznica od kiedy Jones (na zdjęciu) zdobył pas WBA. Od tego czasu bronił go tylko raz!
Jose Reynoso, manager mistrza WBC wagi junior średniej - Saula Alvareza (37-0-1, 27 KO), poważnie myśli o zakontraktowaniu walki z ex-championem dwóch kategorii - Ricardo Mayorgą (29-8-1, 23 KO). "Canelo" powróci między liny we wrześniu i wiele wskazuje na to, że jego rywalem może być wspomniany "El Matador".
- Mayorga byłby dobrym wyborem. Saul wciąż może wiele wynieść z takiej walki - uważa Reynoso.
Młody meksykański gwiazdor oświadczył z kolei, że nie ma możliwości, by wystąpił na gali Mayweather-Ortiz, co jego zdaniem byłoby krokiem wstecz. Bardziej prawdopodbne, że w transmisji HBO PPV dostępny będzie pakiet zawierający dwie walki wieczoru z dwóch różnych eventów.
Kevin Mitchell (31-1, 23 KO) do momentu pierwszej zawodowej porażki był uznawany za duży talent. Wszystko zmieniło się w maju 2010 roku, gdy Brytyjczyk przegrał przed czasem z Michaelem Katsidisem. Jego kariera została zastopowana, a życie legło w gruzach. Niemożność poradzenia sobie z przegraną wciągnęła go w problemy alkoholowe, z którymi borykał się przez pół roku. Z pomocą przyszli rodzice, którzy wyciągnęli syna z kłopotów i ponownie nakierowali jego życie na właściwe tory.
- Po przegranej z Katsidisem przez pół roku byłem w pijackim amoku. Na szczęście z pomocą przyszła mama, która wyciągnęła mnie z baru i powiedziała "Musisz coś ze sobą zrobić i wrócić do normalnego życia". Miała rację. Życie przechodziło mi przez palce, marnowałem czas. Rodzice doprowadzili mnie do porządku. Nigdy więcej nie dopuszczę do takiej sytuacji - mówi skruszony Mitchell.
Etap libacji alkoholowych Mitchell ma już za sobą. Ponownie boks stał się jego zawodem i pasją, a okazja do zaprezentowania efektów wzmożonej pracy nadejdzie 9 lipca. Na gali w Londynie przeciwnikiem 26-latka będzie niepokonany John Murray (31-0, 18 KO).
- Na miesiąc przed Bożym Narodzeniem wróciłem na salę treningową i zacząłem ciężko trenować. Walka z Katsidisem nie przebiegła po mojej myśli. Teraz cieszę się z treningów, jestem w dobrym nastroju. Zamierzam wrócić na szczyt. Znokautuję Murraya – zakończył odważną zapowiedzią Mitchell.
- We środę wystartowaliśmy z treningami siłowymi, trener Tyler Woodman przygotował dla mnie nowy zestaw tortur na przyrządach. Ostatnie dni spędziłem z Ziggim i znajomymi nad jeziorem Aleksandria pomiędzy Kanadą a USA. Wypoczynek nad wodą stanowił dla mnie zakończenie wakacji, których w tym roku nie będę miał. Wszystko podporządkowane jest realizacji mojego wielkiego marzenia. Tytuł mistrza świata w trzeciej kategorii wagowej nie pojawił się nagle, dojrzewał we mnie kilka lat. W życiu trzeba mieć zarówno cel, jak i marzenia. U mnie wygląda to na patologię, bo gdy osiągałem kolejny cel to w niedługim czasie pojawiał się następny. To sprawiało, że mogłem czuć się spełniony. Te wszystkie cele pojawiały się zawsze po rozmowach z trenerami, z Ziggym czy innymi osobami, którzy byli blisko mnie. Obecny cel to wielkie wyzwanie a droga, która wiedzie do ringu na wrocławskim stadionie, musi być poprzedzona życiowym treningiem. Witalij Kliczko mistrz świata i posiadacz pasa WBC nie zastosuje wobec mnie taryfy ulgowej, a wręcz przeciwnie, będzie bardzo bronił pasa i tytułu federacji WBC na polskiej ziemi. Jest w tym wszystkim trochę symboli - napisał na swym blogu Tomasz Adamek (44-1, 28 KO).
- Ja swój pierwszy pas mistrza świata zdobyłem w USA, też federacji WBC, choć wydawać by się mogło, że nie miałem prawa tego zrobić w ringu. Kolejne pasy i tytuły zdobywałem już, jak rutyniarz ringowy a przejścia do wyższych wag traktowałem, jako normalność. Po każdej mojej decyzji spotykałem się zarówno z uznaniem, jak i z krytyką. Zmieniałem promotorów, trenerów, czy miejsce zamieszkania a wszystko po to, aby się rozwijać i osiągać zakładane cele. Nie zawsze było łatwo, ale czy w boksie może być łatwo, kiedy oponenci ganiają nas między ringowymi linami od rogu do rogu i zadają ciosy? Wygrywa w zasadzie zawsze ten lepszy, czyli ten który zada więcej ciosów. Czasami jednak ilość ciosów nie odgrywa tak wielkiej wagi, jak ten jeden zadany cios nokautujący. Dla mnie zawsze ważne było to, by stworzyć wielkie show w ringu, bo tego oczekują od nas fani boksu. Sam wielokrotnie mówiłem, że walka w ringu krótka i brutalna nie jest akceptowana przez fanów boksu. Zawsze wtedy pojawiają się złośliwe komentarze zwykle w stosunku do tego, który przegrał. Wychodząc do ringu nigdy nie mam pewności, że wygram, ale zawsze mówię, że chcę wygrać i to jest najważniejsze. Własne nastawienie psychiczne i wiara w zwycięstwo jest wielką siłą i tego nie da się wypracować na seansach z psychologiem. W zeszłym tygodniu byłem w stacji telewizyjnej HBO, gdzie wykonano mi bardzo dużo zdjęć w celach promocyjnych. W trakcie rozmów o walce zapowiedziano mi, że za miesiąc planowane jest nasze spotkanie z Witalijem w stacji telewizyjnej HBO. To będzie ostatnie promujące walkę spotkanie, choć wiele wskazuje na to, że bilety będą trudne do zdobycia - pisze "Góral", który 10 września we Wrocławiu stanie do walki o pas mistrza świata WBC z Witalijem Kliczką (42-2, 39 KO).

Były mistrz trzech kategorii wagowych, Fernando Montiel (44-3-2, 34 KO), w najbliższą sobotę powróci między liny po porażce z rąk wspaniałego Nonito Donaire (26-1, 18 KO). Na gali w Culiacan rywalem "Cochulito" będzie mocny Nehomar Cermeno (20-3, 12 KO).
- Fernando to wojownik. On zawsze wraca mocniejszy po porażkach. Tym razem zażyczył sobie rywala z czołówki, więc zmierzy się z Cermeno. Fernando jest dobrze przygotowany do tej walki i da bardzo emocjonujący występ - zapewnia Eduardo Montiel, brat i jeden z trenerów "Cochulito".
Do ciekawego spotkania dojdzie w sobotę na terenie Meksyku. Obecny mistrz świata federacji WBC w dywizji do 135 funtów, Humberto "La Zorrita" Soto (55-7-2, 32 KO), stanie do obrony mistrzowskiego pasa, a jego oponentem będzie pochodzący z Kraju Kwitnącej Wiśni Motoki Sasaki (36-8-1, 23 KO).
- Trenowałem ciężko do tego pojedynku i mam nadzieje na zwycięstwo. Walki pomiędzy wojownikami z Meksyku i Japonii są bardzo interesujące dla publiczności - powiedział Soto.
- Sasaki jest agresywnym pięściarzem, i mam nadzieję, że jest dobrze przygotowany do tej potyczki. Analizowałem taśmy video z jego walkami i przyznaję, że Sasaki jest prawdziwym twardzielem. Nie będzie to dla mnie łatwy pojedynek, ale ja wychodzę do ringu po to, aby zwyciężyć - zakończył Meksykanin.
Niestety coraz gorsze wiadomości napływają do nas z tureckiej Ankary, gdzie odbywają się seniorskie Mistrzostwa Europy w boksie. Wczoraj w 1/8 finału przegrał swoją walkę wskazywany wcześniej jako nasza nadzieja na medal na tym turnieju Michał Olaś, który w kategorii ciężkiej uległ wysoko 17:39 Białorusinowi Siergiejowi Karniejewowi, wicemistrzowi Europy z 2008 roku w wadze półciężkiej.
Tym samym jedynym pięściarzem broniącym honoru polskiej reprezentacji i naszą ostatnią nadzieją na medal pozostał "superciężki" Marcin Rekowski, który dziś zmierzy się z Gruzinem Mikheilem Bakhtidze. Nad naszą ekipą zawisło widmo klęski podobnej do tej sprzed roku, gdy na Mistrzostwach Europy w Moskwie polscy pięściarze zanotowali tylko jedno zwycięstwo (Letr) i wszyscy odpadli w eliminacjach.
Jak już Was informowaliśmy, Micky Ward w środę trafił do szpitala w Massachusetts. Bokser został zaatakowany przez bezpańskiego psa podczas próby obrony swojego pupila. Najbardziej ucierpiało prawe ramię i palec wskazujący, który doznał głębokiej kontuzji.
Główny bohater i inspiracja do filmu "Fighter" w sobotę opuścił szpital i jak sam przyznał – ma się dobrze. Lekarze nie dopatrzyli się żadnych większych komplikacji.
Kibicom pięściarstwa Ward znany jest przede wszystkim z trzech wspaniałych wojen z Arturo Gattim i równie zażartej batalii z Emanuelem Augustusem.

Mogący poszczycić się znakomitą karierą amatorską Matt Korobow (15-0, 9 KO) kolejny zawodowy pojedynek stoczy 9 lipca. Na gali w Home Depot Center Rosjanin zmierzy się z przeciętnym Lesterem Gonzalezem (12-3-2, 6 KO). Kubańczyk do tej pory nie odnotował żadnego większego zwycięstwa, więc wskazanie faworyta tej potyczki przyjdzie niezwykle łatwo.
28-letni mańkut z Rosji zaprezentuje się po raz trzeci w tym roku. W czasach amatorskich Matwiej [Matt to skrót od imienia przyp. red.] był dwukrotnym mistrzem świata i mistrzem Europy w wadze średniej. Przygodę z "amatorką" kończył ze znakomitym bilansem 300 wygranych i 12 porażek. Główną atrakcją kalifornijskiej gali będzie pojedynek Brandona Riosa z Urbano Antillonem.
Mistrz federacji IBF w wadze lekkiej, Miguel Vazquez (29-3, 13 KO), planuje przed końcem roku stanąć do walki z legendarnym Marco Antonio Barrerą (67-7, 44 KO).
W Meksyku pojedynek powinien się cieszyć ogromnym zainteresowaniem, jako że młody "Titere" potrzebuje walk z wielkimi nazwiskami, a doświadczony "Morderca o Twarzy Dziecka" chce podjąć próbę zdobycia tytułu mistrza świata w czwartej kategorii.
Już od jakiegoś czasu teamy Lateefa Kayode (17-0, 14 KO) oraz Ryana Coyne (16-0, 6 KO) toczą medialną wojnę. Dziś menadżer Kayode, Steve Feder wypowiedział się na temat wyboru niepokonanego Davida McNemara (13-0, 10 KO) na kolejnego przeciwnika dla Coyne.Zapraszamy na rozmowę z Dariuszem Michalczewskim (48-2, 38 KO), byłym mistrzem świata federacji WBO, IBF i WBA w wadze półciężkiej oraz WBO w kategorii cruiser . Z "Tigerem" poruszyliśmy temat boksu amatorskiego w Polsce.

W sobotę Saul Alvarez (37-0-1, 27 KO) pokonał Ryana Rhodesa i obronił tytuł WBC w kategorii junior średniej. Młody pięściarz zapowiedział krótki rozbrat z boksem i powrót między liny w niedalekiej przyszłości. Na walkę z "Canelo" zdąrzył już zaczaić się Vanes Martirosyan (30-0, 19 KO), który od dłuższego czasu szuka większych wyzwań. Czy Ormianin zachęci mistrza?
- Alvarez wyglądał znakomicie. Zadawał dużą liczbę ciosów i był pewny siebie - Martirosyan chwali mistrza.- Słyszałem, że kolejną walkę Saul chce stoczyć we wrześniu. Zawalczmy razem. Zainteresowanie byłoby duże, Staples Center (hala w Los Angeles, na co dzień występują w niej koszykarze Lakers przyp. red.) wypełniłoby się po brzegi. Canelo zwołałby meksykańskich fanów, za mną poszliby Ormianie, ale mam też swoich fanów w Meksyku. Alvarez nikogo nie unika, więc powinniśmy jak najszybciej się zmierzyć – powiedział "Koszmar".
48-letni niemiecki "ciężki" Andreas Sidon (36-10, 30 KO - na zdjęciu) jest zapowiadany przez grupę Andrzeja Wasilewskiego jako najbliższy rywal o 24 lata młodszego Andrzeja Wawrzyka (21-0, 10 KO). Do wspomnianej konfrontacji ma dojść 25 czerwca podczas gali "Wojak Boxing Night" w Rzeszowie.
Mierzący 197 cm Sidon to chyba najstarszy rywal, z jakim na zawodowych ringach mierzył się polski pięściarz. Zawodową karierę rozpoczął dość późno, bo w wieku 36 lat (w 1999 r.), by po roku - w swoim ósmym pojedynku - sprawić niemiłą niespodziankę Piotrowi Jurczykowi, którego pokonał na punkty na gali w Toruniu, w walce o Międzynarodowe Mistrzostwo ...Austrii (sic!).
Przypominamy, że na tej samej gali rywalami Dawida Kosteckiego (36-1, 24 KO) i Damiana Jonaka (29-0-1, 19 KO) mają być odpowiednio: 39-letni Lolenga Mock (30-12-1, 12 KO) i jego rówieśnik, Mamadou Thiam (47-9, 44 KO).
Mistrz świata WBC kategorii super średniej oraz finalista turnieju Super Six Carl Froch (28-1, 20 KO) wypowiedział się na temat wyczekiwanego przez wszystkich pojedynku między mistrzem WBA wagi ciężkiej Davidem Haye (25-1, 23 KO), a mistrzem IBF, IBO i WBO Władymirem Kliczko (55-3, 49 KO). Froch twierdzi, że Haye musi naciskać na Ukraińca od pierwszej rundy i starać się trafić go jakimś mocnym ciosem.
W miniony piątek Kassim Ouma (27-8-1, 17 KO) dzielnie radził sobie w walce o mistrzostwo świata federacji WBA wagi średniej przeciwko Giennadijowi Gołowkinowi. Początkowo pretendent z Ugandy nawet przeważał, ale z czasem przewaga fizyczna Kazacha dała znać o sobie i Kassim został zastopowany przez championa w dziesiątej rundzie.
Ouma po walce dziwnie się zachowywał, a do tego po przebadaniu przez lekarza z podejrzeniem krwiaka mózgu został przewieziony do szpitala. Tam spędził cały weekend, ale na chwilę obecną nie ma niepokojących sygnałów i prawdopodobnie jego stan się poprawia.
Przypomnijmy, iż Ouma w październiku 2004 roku zdobył tytuł mistrza świata kategorii junior średniej według federacji IBF, który następnie obronił na początku następnego roku. Uważany był wówczas za wielką gwiazdę swojej dywizji, ale pas odebrał mu niespodziewanie już w drugiej obronie Roman Karmazin. Od tego momentu już nigdy nie powrócił do wielkiej formy jaką prezentował wcześniej, choć po drodze pokonał jeszcze Marco Antonio Rubio, Sechew Powella czy niedawno Joeya Gilberta.
Redakcja BOKSER.ORG wraz z marką piwa „Wojak” serdecznie zapraszają na konkurs, w którym do wygrania jest 5 zestawów biletów (w skład każdego z nich wchodzą: 2 wejściówki w cenie 60 zł.) na galę boksu zawodowego „Wojak Boxing Night” która odbędzie się 25 czerwca w Rzeszowie.
Aby wziąć udział w losowaniu nagród należy na adres konkurs@bokser.org nadesłać prawidłową odpowiedź na następujące pytanie:
- Jak Dawid Kostecki określa swój styl walki?
Dla ułatwienia dodajmy, że odpowiedź znajdziecie w wywiadzie, jakiego "Cygan" udzielił nam po wygranej walce z Dario Cichello, na gali "Wojak Boxing Night" w Rzeszowie w 2010 roku. Oczywiście wywiad znajdziecie bez problemu na naszym kanale YouTube.com
Z nadesłanych prawidłowych odwiedzi wylosujemy 5 osób które otrzymają konkursowe zestawy. na odpowiedzi czekamy do wtorku 21 czerwca 2011 r. (do godziny 10.00).
UWAGA: Konkurs przeznaczony jest dla zarejestrowanych użytkowników portalu BOKSER.ORG, dlatego prosimy o podanie w mailu z odpowiedziami swojej nazwy użytkownika.
Ryan Rhodes (45-5, 31 KO) nie spełnił i zapewne już nie spełni marzenia o zostaniu mistrzem świata. W miniony weekend Brytyjczyk został zdeklasowany przez młodziutkiego Saula Alvareza (37-0-1, 27 KO) i ostatecznie przegrał przez techniczny nokaut w dwunastej rundzie.
34-letni "Spice Boy" z bólem przyznaje, że okazał się o klasę gorszy od "Canelo", lecz nie zamierza się poddawać. Rhodes uważa, że na Starym Kontynencie wciąż nie ma sobie równych.
- Nie jestem skończony. Przede mną jeszcze wiele lat boksowania. Wciąż kocham ten sport. Nie straciłem tytułu mistrza Europy, więc wciąż jestem numerem jeden na Starym Kontynencie - powiedział Rhodes, jednak zgodnie z regulaminem federacji EBU zawodnik traci tytuł, jeżeli przegrywa w walce o pas mistrza świata tej samej kategorii wagowej.
Tak jak można było się spodziewać grupa Sauerland Event wygrała przetarg na organizację walki o wakujący tytuł Unii Europejskiej (EU) w wadze ciężkiej. Przypomnijmy, iż do tego pojedynku zostali wyznaczeni boksujący w niemieckiej stajni Bułgar Kubrat Pulew (12-0, 6 KO) oraz najsławniejszy taksówkarz Irlandii Martin Rogan (14-2, 7 KO).
Walka odbędzie się więc w Niemczech - 27 sierpnia, czyli na tej samej gali, na której powróci między liny champion IBF kategorii cruiser, Steve Cunningham. Na zdjęciu Pulew w trakcie zwycięskiej potyczki z doświadczonym Paolo Vidozem.
Dość nieoczekiwanie najbliższym przeciwnikiem aktualnego króla wagi średniej, Sergio Gabriela Martineza (47-2-2, 26 KO), został niepokonany mistrz Europy Darren Barker (23-0, 14 KO). Z pewnością nie bez znaczenia był fakt, że promotor londyńskiego pięściarza, Eddie Hearn i jego grupa ‘Matchroom’, swego czasu reprezentowała także interesy argentyńskiego czempiona. Wciąż dobre kontakty zaowocowały szansą dla Anglika, która napłynęła z obozu Lou DiBelli, dając mu tym samym szansę na wywalczenie mistrzowskiego tytułu.
- Darren nie ma nic do stracenia - stwierdza Eddie Hearn - Staje przed wielką szansą zdobycia tytułu mistrza świata, a dodatkowo może zdobyć sławę i stać się znany na całym świecie. Tę interesującą walkę pokaże najpotężniejsza stacja HBO. Po prostu nie można przegapić takiej okazji.
Dodatkowo promotor 29-letniego Barkera przyznaje, że jego zawodnik całkiem nieźle zarobi wchodząc do ringu z niebezpiecznym, 36-letnią ‘Maravillą’.
- Darren może liczyć na wypłatę 6, lub 7-krotnie wyższą niż za rutynową obronę swojego pasa mistrza Europy, a także dużo większą niż za walkę z Chavezem Jr. Do której też go przymierzaliśmy.
Mistrz Starego Kontynentu nie ukrywa radości z otrzymanego daru od losu i jest głęboko przekonany o tym, że 1 października stać go na niespodziankę:
- Wiem, że mogę go pokonać. Dotychczas nie pokazałem jeszcze tak naprawdę na co mnie stać w ringu – zapewnia Anglik. - To będzie coś naprawdę niesamowitego - niedoceniany chłopak, w starciu z najlepszym zawodnikiem wagi średniej na świecie. Chcę, żeby cały kraj mnie wspierał i kibicował mi!
Choć pierwotnie nie było tego w planach, podczas sobotniej gali grupy O'Chikara Gmitruk Team w Ostrowcu Świętokrzyskim na ring wyjdzie Mateusz Masternak (22-0, 16 KO). Dla 24-letniego pięściarza będzie to przetarcie przed dużo poważniejszym wyzwaniem, które zgodnie z planami zawodnika oraz promotora Andrzeja Gmitruka ma nastąpić jesienią. Przeciwnikiem "Mastera" będzie najprawdopodobniej Arturs Kulikauskis (7-8-2, 4 KO), 20-letni mańkut z Łotwy. Walka odbędzie się na dystansie ośmiu rund.
Kulikauskis w kwietniu wystąpił na terenie naszego kraju, ulegając na punkty Aleksemu Kuziemskiemu (21-3, 5 KO). Nazwisko rywala na kolana nie rzuca również Masternaka. - Plany były inne, a cel tej walki jest taki, aby pozostać w treningu, w gazie. Rywal jest bardzo przeciętny, leworęczny. W swojej karierze jeszcze nie przegrał przed czasem, dlatego spodziewam się, że przyjedzie tu "poboksować". Będę starał zaprezentować się z dobrej strony. Nieważne, co pokaże przeciwnik. Ważne, abym ja w ringu pokazał to, co najlepiej potrafię - podkreśla zawodnik występujący w kategorii junior ciężkiej.
Plany, o których wspomniał Masternak, dotyczyły pojedynku na Wyspach Brytyjskich. 9 lipca na gali promotora Franka Warrena wrocławianin miał walczyć z uznanym na europejskich ringach Nurim Seferim (30-6, 18 KO). Na przeszkodzie stanęła jednak... majowa porażka Jamesa DeGale'a (10-1, 8 KO) z George'em Grovesem (13-0, 10 KO). Z tym pierwszym 9 lipca miał walczyć Piotr Wilczewski (29-1, 10 KO), kolega Masternaka z O'Chikara Gmitruk Team, który przed mistrzem olimpijskim z Pekinu miał bronić tytułu mistrza Europy w wadze super średniej. Dość niespodziewanie DeGale przegrał jednak na punkty, a do wiązanego kontraktu Warrena z polską grupą nie doszło.
Podczas spotkania z dziennikarzami na swoim obozie treningowym w austriackim Going, mistrz świata federacji IBF, IBO i WBO w wadze ciężkiej Władimir Kliczko (55-3, 49 KO) opowiedział o trzech spotkaniach ze swoim najbliższym rywalem Davidem Haye'em (25-1, 23 KO), które odbyły się w ostatnich tygodniach. 35-letni Ukrainiec po raz kolejny wyraził zdzwinienie zachowaniem swojego przeciwnika, z którym zmierzy się już 2 lipca na 57-tysięcznym obiekcie piłkarskim "Imtech Arena" w Hamburgu.
Były mistrz świata wagi muszej, Lorenzo Parra (31-3-1, 18 KO), podjął decyzję o zakończeniu kariery po kiepskim piątkowym wystepie na gali w Panamie. 32-letni "Lencho" nie potrafił znaleźć sposobu na znakomitego Anselmo Moreno (31-1-1, 11 KO) i przegrywał rundę za rundą, by zrezygnować przed dziewiatym starciem i poddać się z powodu rzekomej kontuzji ręki.
- Zawiodłem Wenezuelę, zawiodłem moje dzieci. Nie wiem co się stało, moje ciało odmówiło mi posłuszeństwa. Najwyższy czas podjąć decyzję o zawieszeniu rękawic na kołku. Niech moje miejsce zajmą inni pięściarze - powiedział Parra.
Parę dni temu na łamach witryny boxingscene.com niepokonany Vanes Martirosyan (30-0, 19 KO) wyzwał do walki jednego z czołowych pięściarzy list bez podziału na kategorie wagowe Sergio Martineza (47-2-2, 26 KO). Na odpowiedź nie trzeba było czekać długo i "Maravilla" zdecydowanie nie jest zwolennikiem tej konfrontacji ze względu na sytuację z przed dwóch lat, kiedy to Martirosyan nie chciał walki z Argentyńczykiem.
Champion WBC Diamond w kategorii średniej, Sergio Gabriel Martinez (47-2-2, 26 KO), potwierdza, że Julio Cesar Chavez Jr. (43-0-1, 30 KO) otrzymał od federacji zgodę na dobrowolną obronę. Syn legendy będzie jednak musiał zaboksować z "Maravillą" w następnym występie. Jeżeli tego nie zrobi - straci tytuł.
Jose Sulaiman, prezydent WBC, wyjawił również, że Marco Antonio Rubio (51-5-1, 44 KO) nie jest i nie był obowiązkowym pretendentem do mistrzowskiego pasa, bo jego pojedynek z Davidem Lemieux nigdy nie miał statusu oficjalnego eliminatora.
- Jeżeli Chavez nie podpisze kontraktu na walkę ze mną, przestanie być mistrzem. Wierzę w słowa Jose Sulaimana - powiedział Martinez.
23 lipca na gali w Mandalay Bay w Las Vegas dojdzie do unifikacyjnego pojedynku w wadze junior półśredniej, a w ringu spotka się mistrz WBA Amir Khan (25-1, 17 KO) oraz mistrz IBF Zab Judah (41-6, 28 KO). "King Khan" liczy, że po tym pojedynku będzie mu dane spotkać się ze zwycięzcą pojedynku mistrza WBC wagi półśredniej Victora Ortiza (29-2-2, 22 KO) z powracającym na ring Floydem Mayweatherem (41-0, 25 KO) i przeniesie się na stałę do wyższej dywizji.
Kiedy w ubiegłym roku biało-czerwoni wygrali tylko jeden pojedynek podczas Mistrzostw Europy Seniorów w Moskwie, wielu kibiców miało nadzieję, że skoro jest tak źle, to w kolejnych mistrzostwach może być już tylko ...lepiej. Minęło 12 miesięcy i lepiej bynajmniej nie jest.
Po dzisiejszej porażce (15-29) Marcina Rekowskiego (+91 kg) z Gruzinem Miheilem Bakhtidze na ringu w tureckiej Ankarze dopełnił się czarny scenariusz i naprawdę gęste chmurny zawisły nad polskim (męskim) amatorskim boksem. I to dokładnie na rok przed Igrzyskami Olimpijskimi w Londynie... Co tu komentować?
W uzupełnieniu dodajmy, że ogółem do ćwierćfinałów awansowało 80 pięściarzy z 24 krajów: 9 z Rosji, 7 z Turcji, 6 z Irlandii i Włoch, 5 z Anglii, Francji i Ukrainy, 4 z Azerbejdżanu, Bułgarii i Węgier, 3 z Armenii, Białorusi, Gruzji i Rumunii, 2 ze Szwecji, Mołdawii i Walii oraz po 1 z Chorwacji, Hiszpanii, Holandii, Niemiec, Serbii, Słowacji oraz Słowenii.
W eliminacjach odpadli Albańczycy, Belgowie, Bośniacy, Cypryjczycy, Czarnogórcy, Duńczycy, Estończycy, Finowie, Grecy, Izraelczycy, Litwini, Łotysze, Macedończycy, Szkoci i...Polacy

James Toney (73-6-3, 44 KO) ostatni raz pojawił się w ringu w lutym tego roku, wnosząc na wagę aż 116 kilogramów. Z taką nadwagą nie mogło być fajerwerków i nie było, ale "Lights Out" wygrał wysoko na punkty z Damonem Reedem. 42-letni weteran wciąż jest żądny krwi, ale propozycji dla ex czempiona wciąż brakuje.
- Przebywam na sali treningowej i skupiam się na swojej robocie. Jedynie tyle mogę zrobić na tę chwilę. Wciąż jestem w tym sporcie i nie zamierzam nigdzie odchodzić. Jestem wojownikiem, a wojownik musi walczyć – powiedział znany z dużej odporności na ciosy bokser.
Toney za pośrednictwem portalu fighthype.com pogratulował Victorowi Ortizowi, który bez chwili zastanowienia zdecydował się na walkę z niepokonanym Floydem Mayweatherem.
- Składam gratulację dla Victora Ortiza. Dzieciak nie bał się podjąć prawdziwego wyzwania i zmierzy się z Floydem Mayweatherem – zakończył Toney.