
Na Wyspach Brytyjskich coraz częściej zdarzają się konfrontacje dwóch niepokonanych pięściarzy. Kolejnym takim przykładem będzie starcie Derecka Chisory (14-0, 9 KO) z Tysonem Furym (14-0, 10 KO). Zwycięzca zgarnie pas mistrza Wspólnoty Brytyjskiej – jest to niezwykle popularne trofeum w tamtym regionie. Do walki dojdzie 23 lipca na stadionie Wembley w Londynie.
Ciężko wskazać faworyta tego pojedynku, jedno wiemy na pewno – zdecydowaną przewagę w warunkach fizycznych będzie miał Tyson Fury, który mierzy 206 cm wzrostu. Sam pięściarz jest pewny swego, a wiktorię zamierza zadedykować zmarłemu niedawno Sir Cooperowi.
- To będzie dla mnie idealna okazja do zaprezentowania się szerszej publiczności. Jestem w znakomitej formie, zarówno mentalnej jak i fizycznej. Chisora lubi dużo gadać, zobaczmy zatem czy poradzi sobie w ringu z młodym rywalem, który jest głodny sukcesu. Dla Chisory będzie to pierwszy tego typu sprawdzian. Moje zwycięstwo zadedykuję zmarłemu niedawno Sir Henry’emu Cooperowi, najwybitniejszemu pięściarzowi z Wysp Brytyjskich – powiedział Fury.
Już niedługo będziemy świadkami długo oczekiwanego finału turnieju "Super Six" w kategorii super średniej. Naprzeciw siebie staną ambitny Carl Froch (28-1, 20 KO) oraz złoty medalista olimpijski z Aten - Amerykanin Andre Ward (24-0, 13 KO). Pięściarze jak na razie wypowiadają się na swój temat z należytym szacunkiem, jednak "Cobra" zaczął już zaogniać atmosferę i stwierdził, że na pewno zejdzie z ringu zwycięsko, a jego przeciwnik będzie w poważnych tarapatach.
- Już nie mogę doczekać się walki. Za każdym razem, gdy pomyśle o tym starciu to wywołuje ono u mnie autentyczny uśmiech. Jest tak ponieważ wiem, że to ja wygram ten finał. Wiem doskonale co zrobić, aby zwyciężyć. On na prawdę nie ma pojęcia co mu zaserwuję między linami. Andre jest w poważnych tarapatach.
Z każdym dniem zbliżamy się do bardzo wyczekiwanej walki unifikacyjnej w najcięższej kategorii. 2 lipca na gali w Hamburgu Władimir Kliczko (55-3, 49 KO) zmierzy się z Davidem Hayem (25-1, 23 KO). Zwycięzca odejdzie z tytułami federacji IBF, WBO, WBA i IBO oraz magazynu The Ring.

Dwa dni temu Bob Arum poinformował, że Julio Cesar Chavez Junior (43-0-1, 30 KO) zmierzy się z kimś z dwójki – Darren Barker, Peter Manfredo Junior (37-6, 20 KO). Głos w tej sprawie zabrał Lou DiBella. Opiekun Manfredo Jr stwierdził, że chętnie jego zawodnik zmierzy się z Meksykaninem. Na celowniku mają również walkę z Felixem Sturmem, więc na razie nic nie jest przesądzone.
- Manfredo Junior byłby bardzo ciekawym przeciwnikiem dla Chaveza. Peter wciąż ma również możliwość walki z Felixem Sturmem. Wydaje mi się, że on bardziej wolałby spotkać się z Chavezem. Obecnie prowadzę z Bobem Arumem negocjacje na ten temat. Z niecierpliwością czekam na ofertę z obozu Top Rank – powiedział Lou DiBella.

Luis Ortiz (10-0, 8 KO) ma już 32-lata na karku, ale jego kariera rozwija się bardzo szybko. Kubańczyk w tym roku stoczył już pięć pojedynków, w piątek po raz kolejny wejdzie między liny. "Big Thing" skrzyżuje pięści z Luisem Andresem Pinedą (22-9-1, 18 KO), stawką pojedynku będzie pas WBA Fedelatin. Regionalny tytuł powinien pozwolić niepokonanemu mańkutowi pojawić się w rankingu World Boxing Association.
- Nie oglądałem żadnych wideo z walkami Pinedy, ale nie martwi mnie to za specjalnie. Obecnie jestem w dobrej formie, mam taką wagę, która pozwoliłaby mi z sukcesem walczyć z Davidem Haye lub braćmi Kliczko – odważnie stwierdził Ortiz.- Chcę być mistrzem świata z najmniejszym ringowym doświadczeniem od czasów Leona Spinksa. Wielu bokserów boi się ze mną stanąć w ringu, a ja mogę walczyć z każdym. Chętnie zmierzę się z Kevinem Johnsonem, Alexandrem Povetkinem, z kimś kto ma duże nazwisko. Będę chciał dopaść mistrzów świata. Zamierzam zlać jednego z braci Kliczko, potem wyzywając do boju następnego – podsumował mierzący 193 cm Kubańczyk.
Promotor Eddie Hearn z grupy Matchroom Boxing poinformował, że porozumiał się z Lou DiBellą i wspólnie zorganizują pojedynek w wadze średniej pomiędzy mistrzem świata federacji WBC Sergio Martinezem (47-2-2, 26 KO), a panującym na tronie mistrza Europy Darrenem Barkerem (23-0, 14 KO).
Po kilkunastu minutach wszystko potwierdził również sam DiBella, dodając iż walka odbędzie się w Las Vegas bądź Nowym Jorku, ale na pewno 1 października.
Promotor zdradził, że wcześniej próbował dogadać się z obozem Daniela Geale'a oraz Felixa Sturma, jednak ci nie byli podobno zainteresowani taką ofertą. Zastąpi ich więc Barker, a wszystko pokaże stacja HBO. Podczas tej samej gali publiczności zaprezentuje się także Andy Lee (26-1, 19 KO), który będzie chciał się zrewanżować Brianowi Verze (18-5, 11 KO) za jedyną porażkę w karierze.
Już 25 czerwca, jeden z najpopularniejszych pięściarzy grupy Andrzej Wasilewskiego - Dawid Kostecki (36-1, 24 KO) zawalczy na gali Wojak Boxing Night w swoim rodzinnym Rzeszowie. Rywalem notowanego bardzo wysoko w rankingach Polaka będzie 39-letni Kongijczyk z duńskim paszportem, Lolenga Mock (30-12-1, 12 KO). "Cygana" przyjął zaproszenie portalu Onet, który zorganizował dla jego kibiców czata z pięściarzem. Dzięki niemu mogliśmy się dowiedzieć więcej o początkach rzeszowianina.
- Mój tata jest Romem, moja mama jest Polką. Sam sobie nadałem taki pseudonim - tłumaczy Dawid Kostecki, zapytany dlaczego nosi ringowy przydomek "Cygan".
- Raczej nie byłem nigdy dyskryminowany za swoje pochodzenie. Jak każdy wie dzieci potrafią być bardzo okrutne. Nieraz były przezwiska typu "Czarny" itp., ale jak wiecie nie dawałem sobie w kaszę dmuchać - napisał na czacie Kostecki.
Młodzi kibice boksu, mieli okazję zapytać "Cygana" o porady dla nich. Jak wiadomo, Kostecki zaczynał swoją przygodę z boksem w rodzinnym Rzeszowie, gdzie za niespełna dwa tygodnie stanie w ringu.
- Ja zacząłem w wieku 17 lat, a więc w wieku 15 lat można wiele osiągnąć. Jestem tego przykładem. Znam zawodników, którzy rozpoczęli karierę będąc po 20 roku życia i sobie radzą. Glen Johnson zdobył mistrzostwo świata, a więc jeżeli ktoś ma ambicję, marzenia i to kocha, to nic nie stoi na przeszkodzie w osiągnięciu sukcesu. Trzeba tylko tego chcieć i dążyć do celu - zachęcał młodych uczestników chata.
- Po prostu kocham boks i dlatego to robię. Zdaję sobie z tego sprawę, że w przyszłości mogą wyjść jakieś powikłania spowodowane kontuzjami lub urazami głowy. Nie potrafię tego wytłumaczyć. Dostaję zastrzyk adrenaliny, nie da się z niczym tego porównać. Każdemu życzę, żeby robił to co lubi i żeby miał jeszcze z tego pieniądze. Każdy by tak chciał - odpowiedział czytelników portalu Kostecki, zapytany czy nie stresują go możliwe kontuzje w tym kontaktowym sporcie.
Niepokonany Kell Brook (23-0, 16 KO) zapowiada, że będzie pierwszym pięściarzem, któremu uda się pokonać przed czasem weterana zawodowych ringów - Lovemore'a N'dou (48-12-2, 31 KO). Walka odbędzie się 25 czerwca na gali w Sheffield.
- To dla mnie niezwykle ważna noc i zamierzam zaprezentować się z najlepszej strony. Szczęśliwcom, którzy będą mieli okazję zobaczyć to na żywo, dam niezapomniane show. N'dou to prawdziwy test, ale właśnie tego oczekuję. Chcę rywala, który postawi mi poprzeczkę wyżej, niż ktokolwiek dotychczas. Przygotowuję się na dwanaście rund, ale zastopowanie go wyśle w świat wiadomość, że jestem gotowy do walk z najlepszymi i mogę siegnąć po mistrzowski tytuł - powiedział 25-letni Brook.
- Taki Chris Arreola to miał wzrok! Patrzył tak, że aż czułem w kościach. Michael Grant podobnie. A ten Witalij Kliczko... dziwny taki - śmiał się Tomasz Adamek po pierwszym spotkaniu oko ze swoim najbliższym rywalem.
Szliśmy wieczorem wrocławską starówką, a ja pomyślałem sobie, że „Góral" tak samo zachowywał się przed walkami z leszczami. Żadnego pozerstwa, za to spokój, luz i wiara w siebie - pisze w Przeglądzie Sportowym Kamil Wolnicki.
- Nie twierdzę, że Adamek zrobi ze starszego z ukraińskich braci „mielone". Ba! On sam tak nie mówi. I dobrze. Takie głupoty niech sobie wygaduje David Haye, który spotka się z młodszym Kliczką. Dużo gadania, mało efektów – tak pewnie się skończy, bo ja w przemądrzałego Brytyjczyka nie wierzę. I znowu – nie twierdzę, że z Adamkiem sytuacja będzie wyglądała odwrotnie, nie będę się rozpisywał o szansach Polaka. Ukrainiec nie poległ od 2003 roku, wygrywając dziesięć kolejnych walk (osiem razy przed czasem), więc co tu pisać?
- Jutro Polak rozpoczyna „misję Kliczko". I jak go znam, myślę, że nie będzie dnia, w którym zwątpi. Uparty jest, na pewno. I wierzy w siebie bardziej niż zdecydowana większość kibiców. Sam chciałbym umieć tak wierzyć. Na razie wiem jedno – Adamek nie przegra tej walki w szatni, jak wielu z ostatnich rywali Ukraińca.
Niepokonany Mike Alvarado (30-0, 22 KO) powróci między liny 30 lipca. Na gali w Denver mocno bijący "Mile High" zaboksuje z Gabrielem Martinezem (27-2-1, 14 KO).
W swoim ostatnim występie Alvarado zastopował mocnego Raya Narha (25-2, 21 KO) podczas eventu, którego najważniejszym wydarzeniem był pojedynek Pacquiao-Mosley.
- Nadszedł czas na większe wyzwania - uważa Carl Moretti z Top Rank. - Chcemy, by Mike pozostał aktywny. Zorganizowaliśmy mu walkę przed jego publicznością, by nie zardzewiał i był doskonale przygotowany do kolejnego występu w końcówce roku. Alvarado boksuje w jednej z najlepiej obsadzonych kategorii. W junior półśredniej aż roi się od dużych nazwisk. Mike świetnie tu pasuje, staje się z jednym z nich.
Za niespełna dwa tygodnie, na gali Wojak Boxing Night w Rzeszowie, po długiej przerwie w ringu zobaczymy utalentowanego Artura Szpilkę (5-0, 3 KO). Pierwsze swoje zawodowe walki Szpilka toczył w kategorii junior ciężkiej (do 91 kg), ale w ostatnim czasie nabrał masy i obecnie waży 111 kg przy 192 cm wzrostu.
- Jak wychodziłem z więzienia miałem 124 kilo. Energia mnie rozpiera, najchętniej już stanąłbym w ringu. Zobaczymy jak ta pierwsza walka się ułoży, jak pójdzie dobrze, to idę dalej - powiedział "Szpila", który nie może się doczekać kolejnej walki po tej długiej przerwie.
- Mieszkamy razem w Warszawie, trener nakazał mi przypilnować Artura i zadbać by trzymał się diety. Dobry chłopak, jeszcze nie jednego położy w ringu. Zobaczycie - zapewnia Dawid Kostecki (36-1, 24 KO), którego na tej samej gali zobaczymy w walce wieczoru.
Zapraszamy na video z ważenia, spotkań przed galą oraz wywiadów przed pojedynkiem Przemysława Majewskiego (17-0, 11 KO) z Marcusem Upshawem (13-6-1, 6 KO). Niebawem zaprezentujemy pojedynek, w którym "The Machine" zdobył znaczący pas WBO NABO wagi średniej.
Obóz Roberta Heleniusa (15-0, 10 KO) ogłosił, że nie odbędzie się planowana na 16 lipca walka "Nordyckiego Koszmaru" z byłym mistrzem WBO - Siergiejem Liachowiczem (25-3, 16 KO). Powodem odwołania pojedynku jest kontuzja, której Fin nabawił się podczas jednego z treningów.
Gala w Monachium odbędzie się zgodnie z planem. W walce wieczoru wystąpi Marco Huck (32-1, 23 KO), który stanie do siódmej obrony tytułu WBO w kategorii junior ciężkiej. Rywalem Serba z niemieckim paszportem będzie były mistrz niższej dywizji - Hugo Hernan Garay (34-5, 18 KO).
Carl Froch (28-1, 20 KO) jest kolejnym bokserem, który spodziewa się, że jego rodak, David Haye (25-1, 23 KO), sprawi nie lada niespodziankę i znokautuje Władimira Kliczko (55-3, 49 KO) w walce unifikacyjnej 2 lipca w Hamburgu.
- Jeżeli David złapie Władimira na początku walki, to zrówna go z ziemią. To niełatwe zadanie, ale David jest fenomenalnym pięściarzem. Potrafi się bić, ale może też boksować - przekonuje "Kobra".
- Ważnym czynnikiem będzie szybkość, a to atut Haye'a. Kliczko jest duży i silny, ale nieco niezdarny. To kawał chłopa. Szybkość wygrywa walki. Szybkość i timing pozwalają zwyciężać. To najważniejsza walka w karierze Davida. On doskonale wie, co czeka go w ringu i będzie w życiowej formie. Wiem, że jest twardzielem. Ma mocną psychikę, a ficzynie będzie gotowy, jestem więc przekonany, że wygra - uważa Froch.

Ryan Rhodes (45-4, 31 KO) nie traci dobrego nastroju i im bliżej do walki z Saulem Alvarezem (36-0-1, 26 KO), tym pewność siebie Brytyjczyka wzrasta. W sobotę obaj pięściarze zawalczą o pas WBC, za niezwykle popularnym u siebie w kraju "Canelo" stanie 15 tysięcy widzów. 34-letni mańkut z Sheffield zupełnie się tym nie przejmuje i zapowiada nokaut na Alvarezie.
- To będzie coś niezwykłego. 15 tysięcy fanów z Meksyku będzie gwizdać gdy będę wychodził do ringu, próbując mnie przestraszyć. Ekscytuje mnie to. Uważam, że znokautuję go. Naprawdę chcę to zrobić. Po tej walce będę oczekiwał wielkich wyzwań – Cotto, może Margarito – powiedział Rhodes.
Wygląda na to, że ostatecznie kolejnym rywalem Julio Cesara Chaveza Jr. (43-0-1, 30 KO) będzie Peter Manfredo Jr. (37-6, 20 KO). "Duma Providence" ma też ofertę stoczenia pojedynku z Felixem Sturmem, ale bardziej odpowiada mu walka z synem meksykańskiej legendy boksu.
- Chętnie zmierzę się z Chavezem w pojedynku o tytuł WBC w wadze średniej. Uważam go za dobrego pięściarza. Szanuję zarówno jego ojca, jak i Juniora. Chavez Senior był wspaniałym bokserem, to prawdziwa legenda tego sportu - uważa znany z pierwszej edycji "Contendera" Manfredo.
- Wspaniale byłoby znów zawalczyć o tytuł, mając u boku mego ojca. Ciężko pracowaliśmy, by zasłużyć na kolejną szansę. Nie zmarnuję szansy na zawieszenie na biodrach kolejnego mistrzowskiego pasa - powiedział ex-champion federacji IBO.
Zapraszamy na film z pojedynku, który został rozegrany w ramach Elitarnej Ligi Bokserskiej pomiędzy klubami Hetman Białystok i Bukowina Wałcz. W ringu w kategorii 60 kg walczyli Kazimierz Łęgowski i Mateusz Kostecki. Pojedynek zakończył się niejednogłośną wygraną Kazimierza Łęgowskiego.
Po trzech obronach tytułu i blisko dwuletnim panowaniu na tronie IBF wagi średniej Sebastian Sylvester (34-4-1, 16 KO) stracił wszystko miesiąc temu na rzecz Daniela Geale'a. Niemiec doszedł już do siebie i na początku jesieni ma powrócić między liny.
Dodatkowo federacja IBF zrobiła ukłon w jego stronę, wyznaczając go do potyczki eliminacyjnej. Rywalem Sylvestra będzie doświadczony Sam Soliman (39-11, 17 KO).

Po ponad półrocznej przerwie do boksu wraca Timur Ibragimow (30-3-1, 16 KO). Po raz ostatni 36-latek zameldował się w ringu w grudniu 2010 roku, przegrywając w dość kontrowersyjnych okolicznościach z Jean Marcem Mormeckiem w Paryżu. Pomimo porażki pięściarz z Taszkentu wciąż okupuje wysoką czternastą pozycję w najnowszym zestawieniu federacji WBA.
Ibragimow wystąpi w egzotycznej Nikaragui 30 czerwca, a jego przeciwnikiem będzie Walter Palacios (20-17-2, 11 KO). Walka zakontraktowana jest na 10 rund. Uzbek do tej pory przegrywał ponadto z Tony Thompsonem i Calvinem Brockiem. Na rozkładzie ma m.in. Olivera McCalla i Timo Hoffmana. W 2004 roku zremisował z Kevinem Johnsonem, późniejszym pretendentem do mistrzostwa świata w wersji WBC.
11 listopada na gali w Las Vegas dojdzie do trzeciej walki pomiędzy Mannym Pacquiao (53-3-2, 38 KO), a Juanem Manuelem Marquezem (52-5-1, 38 KO). Pojedynek zostanie rozegrany w umownym limicie 144 funtów i jego zdecydowanym faworytem jest Filipińczyk, który od wielu miesięcy przewodzi wszystkim listom P4P. Kibice oczekują jednak kolejnej niezapomnianej wojny i miejmy nadzieję, że "Dinamita" będzie w stanie postawić "Pacmanowi" wysoką poprzeczkę.
Zapraszamy na zdjęcia z walki finałowej w kategorii 64 kg, rozegranej podczas mistrzostw Unii Europejskiej w boksie kobiet. W ringu walczą reprezentantka Anglii Natasha Jonas oraz nasza Oliwia Łuczak. Walkę finałową stosunkiem 17-7 wygrała reprezentantka Anglii.
Poniżej prezentujemy listę dziesięciu utalentowanych mistrzów olimpijskich, którzy po przejściu na zawodowstwo wywalczyli mistrzostwo świata królewskiej kategorii. Oto i oni.
1. Cassius Clay/ Muhammad Ali (56-5, 37 KO).
Pochodzący z Louisville chłopak, w finale igrzysk olimpijskich w Rzymie w 1960 roku pokonał doświadczonego Zbigniewa Pietrzykowskiego. W niedługi czas później cały świat usłyszał o Muhammadzie Alim. Charyzmatyczny champion wywalczył trzy tytuły mistrzowskie wagi ciężkiej i stoczył walki, które zrobiły z niego legendę.
2. Joe Frazier (32-4-1, 27 KO).
"Smokin Joe" złoto olimpijskie zdobył 4 lata później (Tokio 1964), niż jego odwieczny rywal Ali. Chociaż w 1971 roku pokonał go na punkty, to jednak zawsze pozostawał w jego cieniu. Mimo tego, przez wielu uważany jako jeden z najlepszych ciężkich wszechczasów.
3. George Foreman (76-5, 68 KO).
27 lat po tym jak "Big George" powiewał amerykańską flagą ciesząc się ze złota igrzysk olimpijskich w Meksyku (1968), znokautował straszliwym prawym Michaela Moorera (52-4-1, 40 KO), zostając tym samym ponownie mistrzem świata wszechwag. Co ciekawe, miał na sobie wówczas te same spodenki, które nosił podczas przegranego pojedynku z Muhammadem Alim w 1974 roku, kiedy to został zdetronizowany.
4. Lennox Lewis (41-2-1, 32 KO).
W 1988 roku reprezentując Kanadę na olimpiadzie w Seulu, w drodze po złoty medal pokonał przed czasem niejakiego Riddicka Bowe z Ameryki. Jako zawodowiec zdominował kategorię ciężką, tocząc wiele zaciętych i widowiskowych pojedynków, jak chociażby ten ostatni z Witalijem Kliczko w 2003 roku.
Król wagi średniej, Sergio Gabriel Martinez (47-2-2, 26 KO), przedłużył umowę ze swym dotychczasowym promotorem - Lou DiBellą. Nowy kontrakt będzie obowiązywał przez sześć najbliższych walk. "Maravilla" planuje odejść na emeryturę, gdy umowa dobiegnie końca (za trzy lata).
36-letni Argentyńczyk wciąż będzie też współpracował z managerem Sampsonem Lewkowiczem, z którym podpisał dożywotni kontrakt.
Były mistrz świata wagi ciężkiej, Frank Bruno, uważa, że David Haye (25-1, 23 KO) ma spore szanse na znokautowanie Władimira Kliczko (55-3, 49 KO). Pojedynek unifikacyjny odbędzie się 2 lipca w Hamburgu. Bruno radzi "Hayemakerowi" zrobić wszystko, by zakończyć walkę przed czasem.
- Życzę Davidowi powodzenia i mam nadzieję, że mu się powiedzie. Jest mistrzem świata wagi ciężkiej i należy mu się szacunek. Jedzie na teren rywala, więc do zwycięstwa potrzebuje nokautu. Stać go na pokonanie Władimira Kliczko. Potrzeba do tego nie byle kogo, ale Haye wnosi świeży powiew do tej dywizji, a ponadto jest młody i głodny sukcesu. Jeżeli szczęście też będzie po jego stronie, wszystko może się zdarzyć - powiedział legendarny brytyjski pięściarz.
Jak informowaliśmy wcześniej, z powodu niedogodnych warunków pogodowych Celestino Caballero (34-3, 23 KO) nie mógł zgodnie z planem udać się do Argentyny, gdzie w najbliższą sobotę miał skrzyżować rękawice z mistrzem WBA wagi piórkowej - Jonathanem Victorem Barrosem (31-1-1, 18 KO).
Pojedynek został przełożony na 2 lipca. "Pelenchin", który do niedawna plasował się w czołówkach większości list P4P, zapowiedział już, że w przypadku porażki zakończy sportową karierę.
Zapraszamy na zapis video z walki finałowej w kategorii 64 kg, rozegranej podczas mistrzostw Unii Europejskiej w boksie kobiet. W ringu walczą reprezentantka Anglii Natasha Jonas oraz nasza Oliwia Łuczak. Walkę finałową stosunkiem 17-7 wygrała reprezentantka Anglii.
Obóz Sergio Martineza (47-2-2, 26 KO) prowadził długie negocjacje w sprawie walki z Miguelem Angelem Cotto (36-2, 29 KO) i Julio Cesarem Chavezem (43-0-1, 30 KO). Skończyło się na wybraniu Darrena Barkera (23-0, 14 KO), ponieważ ten przystał na warunki finansowe zaproponowane przez ludzi współpracujących z Argentyńczykiem. Portorykańczyk być może chciał uniknąć walki z pięściarzem o zupełnie innych warunkach fizycznych [Martinez ma 21 centymetrów przewagi w zasięgu ramion przyp. red.], a syn meksykańskiej legendy boksu jest zwyczajnie za słaby na zawodnika tej rangi.
Wobec tej sytuacji 1 października zobaczymy starcie Martinez vs Barker. Dokładne miejsce walki nie jest jeszcze znane, na pewno będą to Stany Zjednoczone.
- Jestem bardzo niezadowolony z zachowania Cotto. Ten facet nie ma jaj i dlatego nie stanął ze mną w ringu. Barkerowi jedno trzeba przyznać, chce walczyć z mocnymi rywalami. Brytyjczyk pod względem charakteru przewyższa Chaveza i Cotto. Spotkam się w ringu z niepokonanym bokserem. Powtarzałem to już wiele razy, jestem gotowy na każdego – powiedział "Maravilla".
Zapraszamy do obejrzenia materiału jaki zarejestrowaliśmy podczas treningu otwartego Władimira Kliczki (55-3, 49 KO), który miał miejsce w miejscowości Going położonej w austriackim Tyrolu. Mistrz świata federacji IBF, IBO i WBO w kategorii ciężkiej przygotowuje się do pojedynku unifikacyjnego z czempionem WBA Davidem Haye'em (25-1, 23 KO), która odbędzie się 2 lipca na 57-tysięcznym stadionie Imtech Arena w Hamburgu.
David Tua (52-3-2, 43 KO) w końcu doczeka się rewanżu z Monte Barrettem (34-9-2, 20 KO) za remis sprzed roku, gdy Amerykanin posłał go nawet na deski w ostatnich sekundach potyczki.
Pełniąca rolę menadżera żona "Terminatora" - pani Robina Tua poinformowała, że wszystko jest już ustalone, a jej mąż i Barrett spotkają się po raz drugi 13 sierpnia.
Znakomite informacje napłyneły do nas z obozu Grzegorza Proksy (24-0, 17KO). Niepokonany na zawodowych ringach Polak jest coraż bliżej stoczenia pojedynku o tytuł mistrza Europy federacji EBU, w wadze średniej, który aktualnie znajduje się w posiadaniu Darrena Barkera (23-0, 14KO).
Brytyjski czempion wciąż poszukuje przeciwnika na zaplanowaną na 23 lipca pierwszą obronę zdobytego pod koniec kwietnia trofeum. Jak udało nam się nieoficjalnie dowiedzieć, głównym kandydatem do walki z Barkerem jest trzeci w zestawieniu organizacji EBU, w kategorii średniej, Grzegorz Proksa.
- To bardzo skomplikowana sytuacja. Czekamy na decyzję włodarzy federacji, która powinna nastąpić "na dniach". Bądźmy jednak dobrej myśli – powiedział w rozmowie z portalem SportoweBeskidy.pl, mieszkający w Węgierskiej Górce, pięściarz.
W przypadku podpisania przez 26-letniego boksera kontraktu na pojedynek o tytuł mistrza Starego Kontynentu, byłaby to z pewnością najtrudniejsza potyczka w jego dotychczasowej karierze. Przypomnijmy, że aktualnie Proksa znajduje się w posiadaniu nieco mniej prestiżowego trofeum, mistrza Unii Europejskiej w kategorii średniej.
Nad ranem, zza ocenu dotarły do nas informacje, iż Darren Barker przystał na propozycję Sergio Martineza (47-2-2, 26KO) i 1 października spotka się w ringu z Argentyńczykiem. W tej sytuacji tytuł mistrza Europy zostanie zwakowany, a wspomniany Proksa jest głównym kandydatem do walki o bezpańskie trofeum.
W środę popołudniu odbieram trenera Rogera Bloodwortha z lotniska, ale już od rana rozpoczynam oficjalne treningi przed pojedynkiem z Witalijem Kliczko - mówi Tomasz Adamek. Polski bokser wagi ciężkiej zmierzy się z Kliczką 10 września we Wrocławiu.
- Dobrze, że już się wszystko zaczyna. Co prawda cały czas się ruszałem, ale trening to co innego – mówi „Góral", który w ostatni weekend pozwolił sobie na ostatnie chwile relaksu. – Razem z Ziggym Rozalskim i kilkoma znajomymi pojechaliśmy na ryby. Cztery i pół godziny jazdy, właściwie do Kanady, ale warto było, bo tam jest urokliwe miejsce – mówi Adamek. Z wędką poszło mu nieźle. – Nawet złowiłem sporą sztukę – śmieje się polski bokser. We wrześniu będzie chciał złowić jeszcze większą sztukę – Witalija Kliczko. – Mam jedenaście tygodni zanim wylecę z USA do Polski i zamierzam przez ten czas optymalnie się przygotować – mówi.
Pierwsze cztery lub nawet pięć tygodni Polak i jego sztab trenerski poświęcą na przygotowanie fizyczne. – Skupiam się przede wszystkim na wytrzymałości – mówi Adamek, który przed walką życia zamierza ważyć około 96-97 kilogramów. Wszystko po to, aby być jak najszybszym na tle dużo większego rywala. Adamek zresztą od dawna przekonuje, że właśnie szybkość ma być jego kluczem do zwycięstwa. – Szybkość zabija – lubił mawiać Mike Tyson i Adamek też w to wierzy. – To mój atut – mówi Polak, który cały czas starał się utrzymać w formie. – Grałem w tenisa, chodziłem na salę, biegałem... Nie mogę siedzieć w miejscu, bo mam za dużo energii. Nawet teraz, podczas wyjazdu na ryby sporo truchtałem. I to z Ziggym. Trzeba przyznać, że on też ma zdrowie – śmieje się Adamek.
Floyd Mayweather Jr (41-0, 25 KO) zdecydował się opłacić kosztu pogrzebu Genaro Hernandeza. Amerykanin meksykańskiego pochodzenia, były mistrz wagi super piórkowej federacji WBC i WBA zmarł 7 czerwca na raka, w wieku zaledwie 45 lat.
Co ciekawe, swoją ostatnia walkę w karierze „Chicanito” stoczył właśnie z Amerykaninem, przegrywając w 8. rundzie w 1998 roku. Była to 18. zawodowa walka Floyda i zarazem pierwszy pojedynek o pas mistrzowski.