Zapraszamy na film z pojedynku, który został rozegrany w ramach Elitarnej Ligi Bokserskiej pomiędzy klubami Fenix Warszawa i PKB Poznań. W ringu w kategorii 75 kg walczyli Igor Jakubowski i Wojciech Sobierajski. Pojedynek zakończył się w drugiej rundzie, zwycięstwem Sobierajskiego przez dyskwalifikację.
Ryan Rhodes (45-4, 31 KO) wprost nie może doczekać się przyszłotygodniowej walki o tytuł mistrza świata federacji WBC w wadze junior średniej. Rywalem 34-letniego Brytyjczyka będzie niepokonany Saul Alvarez (36-0-1, 26 KO). Niezwykle popularnego "Canelo" dopingować będzie na żywo kilkanaście tysięcy meksykańskich kibiców.
- To będzie coś niesamowitego. Mam nadzieję, że zrobią dla nas jakiś tunel, żebyśmy mogli bezpiecznie się wydostać - powiedział podekscytowany Rhodes. - Nie mogę się doczekać wejścia pomiędzy 15,000 rozkrzyczanych meksykańskich fanów boksu. Myślę, że go znokautuję. Naprawdę. Nie chcę, by walka trwała pełne dwanaście rund, a o jej wyniku decydowali sędziowie.
Hasim Rahman, były mistrz świata wagi ciężkiej, pozdrawia polskich kibiców i życzy Tomaszowi Adamkowi nokautu na Witaliju Kliczce w walce do której dojdzie 10 września we Wrocławiu.
Wczoraj na gali w Liverpoolu David Price (11-0, 9 KO) śpiewająco zaliczył kolejny poważny test. Tym razem rywalem mierzącego 203 cm wzrostu brązowego medalisty olimpijskiego z Pekinu był inny niepokonany olbrzym - Tom Dallas (15-1, 11 KO). Pojedynek zakończył się w koncówce drugiego starcia, kiedy Price siegnął przeciwnika potężnym ciosem z prawej ręki.
Były mistrz trzech kategorii wagowych, Erik Morales (51-7, 35 KO), nie ma wątpliwości, że 12 listopada na gali w MGM Grand w Las Vegas Manny Pacquiao (53-3-2, 38 KO) rozbije ringowego weterana - Juana Manuela Marqueza (52-5-1, 38 KO).
Legendarny "El Terrible" sam był niedawno przymierzany do walki ze swym równie utytułowanym rodakiem, lecz ostatecznie zmierzył się z Marcosem Rene Maidaną (30-2, 27 KO) i minimalnie przegrał na punkty po dwunastu zaciętych rundach.
- Dzięki walce z Maidaną tak naprawdę zrobiłem spory krok do przodu i przekonałem wszystkich, że wciąż mogę dać każdemu dobry pojedynek. Nadal istnieje szansa na moją czwartą potyczkę z Pacquiao - uważa Morales. - Spodziewam się, że w listopadzie Manny rozbije Marqueza i sprawi mu straszliwe lanie, lecz w boksie wszystko jest możliwe, więc poczekajmy do walki.
Były niekwestionowany mistrz królewskiej wagi Lennox Lewis (41-2-1, 32 KO) z bólem patrzy na poczynania zawodników, z którymi kiedyś miał okazję się mierzyć. Jego zdaniem tacy bokserzy jak Evander Holyfield (44-10-2, 29 KO), Shannon Briggs (51-6-1, 45 KO) czy Hasim Rahman (50-7-2, 41 KO) powinni odejść już dawno, ponieważ nie prezentują już tego sportowego poziomu co kiedyś.Już niespełna dwa tygodnie zostały do organizowanej przez Andrzeja Gmitruka gali boksu zawodowego w Ostrowcu Świętokrzyskim. Widowisko pod szyldem OSTROWIEC ŚWIĘTOKRZYSKI BOXING SHOW rozpocznie się o godzinie 20.00 w hali Sportowo-Widowiskowej przy ul. Świętokrzyskiej 11. W walce wieczoru wystąpi Dariusz Sęk, a stawką pojedynku będzie pas mistrza świata federacji TWBA w wadze półciężkiej. Publiczności, na zawodowym ringu zaprezentują się również: Maciej Sulęcki, Norbert Dobrowski, Mateusz Malujda i debiutujący Marek Matyja.
Pięściarze O’chikara Gmitruk Team swoje zgrupowanie rozpoczęli już kilka tygodni temu w Warszawie. W obozie bierze udział również Mateusz „Master” Masternak, który na kilka ostatnich dni zmuszony był jednak wrócić do rodzinnego Wrocławia. W połowie ostatniego tygodnia na zgrupowaniu pojawił się Piotr „Wilk” Wilczewski, który ma pomóc Darkowi Sękowi w przygotowaniach do pierwszej walki wieczoru. Korzystając z okazji, że w ostatni czwartek na stadionie Legii Warszawa reprezentacja Polski w piłce nożnej grała mecz z narodową drużyną Francji, pięściarze z O’chikara Gmitruk Team postanowili wybrać się na trybuny i na żywo obejrzeć mecz.
- Przede wszystkim jestem bardzo wdzięczny Tomowi za to, że zgodził się przyjąć tę walkę w tak krótkim czasie. Mimo wszystko jednak nie spodziewałem się, iż pójdzie mi tak łatwo. Tom to przecież niezły twardziel i udowodniłem chyba kilka rzeczy tym zwycięstwem - powiedział David Price (11-0, 9 KO), który efektownie skończył pojedynek z Tomem Dallasem (15-1, 11 KO).
- Ten cios jakim zakończyłem walkę jest naprawdę mocny i wygrywałem nim w końcówce swojej kariery amatorskiej. Tym prawym mógłbym znokautować wielu bokserów wagi ciężkiej - uważa brązowy medalista olimpijski z Pekinu.
- Dostałem ładną sumkę, więc się zgodziłem. To jest przecież mój zawód, ja boksuję żeby zarabiać i w przyszłości przy odpowiedniej ofercie również przyjmę walkę w tak krótkim okresie - komentował z kolei swoją decyzję Dallas, który zgodził się zastąpić Johna McDermotta dosłownie na godziny przed potyczką z Price'em.
Kilka dni temu Zsolt Erdei (33-0, 18 KO) otwarcie przyznał, iż jego marzeniem jest spotkanie z legendą ringów zawodowych oraz aktualnym liderem wagi półciężkiej, Bernardem Hopkinsem. Zdaniem dziennikarzy z witryny boxingscene Węgier rzeczywiście doczeka się dużej walki, lecz nie z samym "Katem", a jego ostatnią ofiarą - Jeanem Pascalem (26-2-1, 16 KO).
Do takiego pojedynku miałoby dojść na jesień, a podczas gali planowany jest również występ nowego nabytku promotora Lou DiBelli - Joachima Alcine (32-2, 19 KO), który przez dokładnie dwanaście miesięcy zasiadał na tronie WBA kategorii junior średniej.
Dawno temu boks przeżywał w Ameryce swój złoty wiek. Sport ten kojarzono z perfekcją, pięknem i artyzmem. Mówi się, ze wszystkie przedsiębiorstwa funkcjonują jednym cyklem - ewoluują, upadają, często już na zawsze. Gdy fani boksu rozmawiają o swoim ulubionym sporcie, zazwyczaj nie zajmują się sprawami jego rozwoju. Znacznie częściej wymieniają swoje opinie dotyczące tego, dlaczego podupada i zamiera.
Dzisiaj bowiem boks częściej kojarzy się z korupcją, cierpi na brak wielkich walk, które niegdyś elektryzowały kibiców na całym świecie. Powszechnie wiadomo że nie ma on już takiej renomy jak niegdyś, a zagorzali fani szukają winnych. Brak obowiązkowych testów olimpijskich w sporcie będącym jednym z tych, w których bardzo by się one przydały, pojawienie się konkurencji w postaci mieszanych sportów walki, wzajemne unikanie się czołowych zawodników, którzy często wolą bezpieczne walki za mniejsze pieniądze od wyzwań, kłótnie dbających głównie o swoje własne interesy promotorów, wciąż spadająca popularność boksu amatorskiego, który dodatkowo pozbawiony jest wsparcia mediów, czy też w końcu niskie, w porównaniu z innymi sportami, zarobki są głównymi czynnikami będącymi plagą tego sportu. Wszystkie one niszczą to, co kiedyś wydawało się być integralna częścią Ameryki. Jego popularność blednie w oczach przeciętnego kibica, a jak wskazują liczne wyniki sondaży, jeśli nic się nie zmieni, może stać się sportem niszowym.
Przyjrzyjmy się bliżej obecnemu stanu boksu w Ameryce, miejscu z którym zawsze się kojarzył, a także zmianom, które powinny w nim zajść w celu jego przetrwania. Aby zrozumieć obecną sytuację boksu, należy wrócić do czasów, w którym jego status był zupełnie odmienny. Jego złote czasy przypadają na lata 1920-1960. Wtedy liczba gymów, klubów treningowych i zarejestrowanych bokserów znacząco przekraczała ich obecną liczbę. Boks amatorski był wtedy równie popularny, jednak jego popularność już w tamtych czasach zaczynała gwałtownie spadać. W latach 60-tych XX w. Muhammad Ali (Cassius Clay), Joe Frazier i George Foreman zdobywali złote medale olimpijskie. Bokserska drużyna USA stanowiła narodową dumę. Od tamtych czasów Amerykanie zdobyli jedynie cztery złote medale w tej dyscyplinie.
Każdy sport jest tak silny, jak jego założenia i podstawy, więc najlepszym miejscem do rozpoczęcia dokonywania pozytywnych zmian jest boks amatorski. Często można usłyszeć od doświadczonych trenerów, że ich młodsi następcy nie znają podstaw, które mogliby przekazać początkującym bokserom. W wielu sportach istnieją różnorodne kursy szkoleniowe, umożliwiające zdobycie certyfikatów, których w boksie brak. Część najbardziej renomowanych trenerów powinna zostać zatrudnionych do pomocy młodszym pokoleniom, by pomóc pogłębić ich wiedzę. Dzięki lepszej nauce, można spodziewać się lepszych wyników.
Pozostawiając boks amatorski nie trzeba szukać daleko, by natknąć się na kolejne dowody spadku popularności boksu. Wystarczy włączyć telewizor. W głównych, ogólnodostępnych kanałach całkowicie brak boksu. Kiedyś gale bokserskie emitowane były w każdy piątkowy wieczór.
- Ray Leonard został stworzony przez sieć telewizji – powiedział promotor Lou DiBella, w czasach gdy pracował w gigancie telewizyjnym HBO.
Już w następną sobotę Saul Alvarez (36-0-1, 26 KO) stanie do pierwszej obrony tytułu WBC w wadze junior średniej. Rywalem niepokonanego Meksykanina będzie Brytyjczyk Ryan Rhodes (45-4, 31 KO). Czy siła i determinacja młodziutkiego "Canelo" wystarczą na doświadczonego mańkuta? Zdecydowanym faworytem potyczki jest Alvarez, ale jak zwykle wszystko okaże się dopiero w ringu. Poniżej prezentujemy nagranie z otwartego treningu Meksykanina.
Dziś na popularnym zagranicznym portalu boxingscene pojawiła się informacja o potencjalnym pojedynku między Zsoltem Erdeiem (33-0, 18 KO), a Jeanem Pascalem (26-2-1, 16 KO), który miałby odbyć się jesienią. Na tej gali miałoby również dojść do pojedynku między Joachimem Alcine (32-2, 19 KO), a Antoninem Devarie (25-1, 7 KO). Na ową informację szybko zareagował Yvon Michel, promotor Pascala, dementując owe plotki.Do pojedynku na absolutnym szczycie wagi ciężkiej pozostały już tylko trzy tygodnie. 2 lipca na gali w Hamburgu mistrz federacji IBF, WBO i IBO oraz magazynu The Ring, Władimir Kliczko (55-3, 49 KO), zmierzy się z championem WBA - Davidem Hayem (25-1, 23 KO).
Już za tydzień w Meksyku, jedna z wschodzący gwiazd boksu zawodowego, Saul Alvarez (36-0-1, 26 KO) stanie po raz kolejny w ringu. Jego przeciwnikiem będzie doświadczony Anglik Ryan Rhodes (45-4, 31 KO), a stawką będzie tytuł WBC wagi junior średniej należący do "Canelo". Rhodes twierdzi, że kluczowe w tym pojedynku będzie jego doświadczenia, ponieważ według niego Alvarez popełnia jeszcze bardzo dużo błędów.
Już 25 czerwca, jeden z najpopularniejszych pięściarzy grupy Andrzej Wasilewskiego - Dawid Kostecki (36-1, 24 KO) zawalczy na gali Wojak Boxing Night w swoim rodzinnym Rzeszowie. Rywalem notowanego bardzo wysoko w rankingach Polaka będzie 39-letni Kongijczyk z duńskim paszportem, Lolenga Mock (30-12-1, 12 KO). Zapraszamy na wypowiedzi "Cygana" na temat niedoszłych i wymarzonych przeciwników boksera, które można było przeczytać podczas czata organizowanego przez portal Onet.
- Według ustaleń między promotorami, obóz Erdei'a płacił za Erdei'a, a nasz obóz miał płacić za mnie. Tak to było dogadane. Zgodziłem się walczyć za śmieszne pieniądze, żeby tylko z nim zawalczyć. Widocznie nie było mi dane na tę chwilę. W całej kwocie, w jakiej byśmy się zmieścili, z wylotem, z trenerem, to było około 20 tys. euro - powiedział Dawid Kostecki o swym niedoszłym pojedynku z Zsoltem Erdei'em. Według informacji jakie podał promotor zawodnika, walka się nie odbyła, ponieważ Andrzej Wasilewski nie znalazł sponsora na ten pojedynek.
- To jest moje marzenie aby walczyć z Bernardem Hopkinsem. Kiedyś nie było pięściarza, z którym bym sobie zamarzył walczyć, ale z taką legendą jak Hopkins, to o każdej porze dnia i nocy - zadeklarował "Cygan".
- Trzeba pamiętać, że żeby sprowadzić dobrego przeciwnika, wiąże się to z dużymi kosztami. Moją pracą jest wyjść do ringu i wygrywać. Nie chcę za bardzo zagłębiać się w to, dlaczego nie mam lepszych przeciwników. Nie goni mnie jeszcze wiek. Z każdą walką nabieram coraz większe doświadczenie i przede wszystkim czuję, że robię cały czas postępy, a więc rozwijam się. Widzi to też mój trener, mój promotor. Przeciwnicy i tak z walki na walkę są coraz lepsi. I mam nadzieję, że w niedługim czasie zawalczę w jakimś eliminatorze - powiedział Dawid Kostecki, który jest gotów cierpliwie czekać na wymarzony pojedynek.
Jedna z najmłodszych zawodowych pięściarek na świecie, tegoroczna amatorska mistrzyni Polski juniorek w kat. 57 kg, łodzianka Karolina Owczarz, niebawem oficjalnie zadebiutuje na profesjonalnym ringu, podczas wielkiej gali z gościnnym udziałem Mike’a Tysona, którą 16 września na warszawskim Torwarze zorganizuje Tomasz Babiloński.
Karolina miała już okazję zapoznać się z warunkami rywalizacji na zawodowym ringu, jako uczestniczka telewizyjnego programu „Todas contra Mexico”, którego emisja w obu Amerykach zacznie się już w najbliższych dniach. Na razie nie wiadomo, czy prawa do emisji zakupi któraś z polskich stacji TV. Jednak walki, które toczyły tam zawodowe pięściarki z całego świata (Karolina była jedyną Europejką w tym gronie) będą traktowane jako pojedynki nie liczące się do oficjalnego rekordu. Zatem choć Karolina w rzeczywistości ma zawodowy debiut za sobą, to w oficjalnym pojedynku rankingowym wystąpi po raz pierwszy właśnie na gali Babilon Promotion. Będzie tam występować gościnnie, w barwach grupy Global Boxing, która wspiera ją od czasu pobytu w Meksyku. Przeciwniczka Karoliny nie jest jeszcze znana.
Podczas gali, na której głównym bohaterem dla polskich kibiców był Przemek Majewski, w walce wieczoru wystąpił były mistrz świata wagi ciężkiej Hasim Rahman (50-7-2, 41 KO), który zanotował jubileuszowe zwycięstwo na zawodowych ringach. Pokonał przed czasem w szóstej rundzie, znanego polskim kibicom z walki z Mariusze Wachem, bardzo przeciętnego Galena Browna (35-17-1, 22 KO). Do czasu przerwania walki przeciwnik Rahmana był cztery razy liczony.
Były mistrz świata, wciąż piastujący wysokie 5 miejsce w rankingu federacji WBA i nie ukrywający aspiracji do kolejnej walki o pas, nie zaimponował jednak swoją formą. Ważył najwięcej w swojej karierze i choć przebieg walki nie pozostawiał wątpliwości kto jest lepszym pięściarzem, to jednak na tle słabego Browna, The Rock prezentował się niezbyt przekonująco i z pewnością w takiej dyspozycji może zapomnieć o mistrzowskich walkach.
Niepokonany mistrz federacji WBO wagi super muszej, Omar Andres Narvaez (35-0-2, 19 KO) dziś po raz trzeci obronił swój tytuł przeciwko Kolumbijczykowi Williamowi Urinie (17-2, 14 KO). O wyniku walki musieli zadecydować sędziowie, którzy po 12 rundach punktowali trzykrotnie 117-110.Zapraszamy na zdjęcia z walki finałowej w kategorii 57 kg, rozegranej podczas mistrzostw Unii Europejskiej w boksie kobiet. W ringu walczą reprezentantka Bułgarii Swietłana Stanewa oraz nasza Sandra Kruk. Walkę finałową stosunkiem 19-14 wygrała reprezentantka Polski.
Pomimo iż jeszcze w tym roku Evander Holyfield (44-10-2, 29 KO) obchodzić będzie 49. urodziny, ten wybitny pięściarz nadal wierzy w zdobycie po raz piąty tytułu mistrza świata wagi ciężkiej. Przypomnijmy, że Amerykanin w ostatnim występie na początku maja zastopował w dziesiątej rundzie Briana Nielsena.
- Jeszcze przed 50. urodzinami będę jedynym i bezdyskusyjnym mistrzem świata wszechwag. Jedyne czego potrzebuję, to szansy jaką muszę dostać od posiadaczy pasów. Zostałem wychowany w przeświadczeniu, że nie ma co szukać wymówek i fakt bycia mniejszym od swoich rywali nie ma żadnego znaczenia. Po prostu wystarczy być odrobinę lepszy od swojego przeciwnika. W przeciwieństwie do tego co mówią inni, według mnie bracia Kliczko to naprawdę bardzo dobrzy zawodnicy. Jedyny problem z nimi jest taki, że tak naprawdę nikt dotąd ich jeszcze poważnie nie przetestował. Nie wiemy na przykład jakby się zachowali, gdyby ktoś wywarł na nich naprawdę dużą presję. Ja natomiast mam odpowiedni arsenał by się z nimi uporać. Jeśli uda mi się raz jeszcze zdobyć tytuł mistrza świata, wówczas zakończę wreszcie karierę - powiedział legendarny wojownik.
Z walki na walkę David Price (11-0, 9 KO) udowadnia, iż rzeczywiście należy go traktować jako prospekta i wschodzącą gwiazdę wagi ciężkiej. W potyczce dwóch niepokonanych olbrzymów brązowy medalista olimpijski z Pekinu zastopował już w drugiej rundzie Toma Dallasa (15-1, 11 KO).
Natychmiast po pierwszym gongu obaj bokserzy ostro ruszyli do ataku i nokaut wisiał w powietrzu. Dallas bił bardzo mocno, ale Price był odrobinę szybszy, dokładniejszy i już w końcówce tej odsłony uzyskał wyraźną przewagę. Na początku drugiego starcia David bezpośrednim prawym trafił idealnie na punkt i było po wszystkim. Sędzia zaczął liczyć, lecz szybko się zorientował co jest grane i przerwał rywalizację, ogłaszając zwycięstwo Price'a, który tym samym zyskał status oficjalnego pretendenta do tronu Wspólnoty Brytyjskiej.
Z bardzo dobrej strony pokazał się dziś w nocy polskiego czasu Przemysław Majewski (17-0, 11 KO). "The Machine" pokonał wyraźnie na punkty groźnego Marcusa Upshawa (13-6-1, 6 KO), który sprawił już w karierze parę niespodzianek i tym samym zdobył wakujący pas WBO NABO wagi średniej.
Polak rzucił swojego rywala na deski w piątym, lecz przede wszystkim końcówce szóstego starcia, kiedy trafił pięknym prawym sierpowym. Amerykanin z największym trudem wstał na osiem, lecz półprzytomnego zawodnika uratował wtedy gong. Przemek z kolei boksował konsekwentnie swoje i wygrał w niemal każdej rundzie.
Po ostatnim gongu sędziowie nie mieli wątpliwości i przyznali wygraną Majewskiemu w rozmiarach 100:88 oraz dwukrotnie 100:89.
- Czułem się świetnie, ale to wciąż jeszcze nie jest to, na co mnie stać. Upshaw okazał się być twardym i wymagającym przeciwnikiem, jednak ja byłem na to przygotowany - powiedział po walce Przemek.
Już wkrótce więcej materiałów...
David Haye (25-1, 23 KO) potwierdza, że zakontraktowana na 2 lipca walka unifikacyjna z Władimirem Kliczko (55-3, 49 KO) może być jego ostatnią na zawodowych ringach.
Mistrz WBA w najcięższej kategorii od dawna zapowiadał, że nigdy nie wyjdzie do ringu po swych 31. urodzinach, które odbędą się 13 października. Haye zamierza trzymać się tego planu i jest nawet gotów odrzucić bardzo lukratywną ofertę walki ze starszym bratem Władimira - Witalijem Kliczko (42-2, 39 KO).
- To może być moja ostatnia walka. Jeżeli po pokonaniu Władimira szybko pojawi się szansa na pojedynek z Witalijem, przyjmę ją. Po zunifikowaniu tytułów nie będzie już dla mnie żadnego przeciwnika. Od zawsze planowałem ten moment i całe moje życie podporządkowałem takiemu przebiegowi kariery - powiedział 30-letni "Hayemaker".
Wczoraj na gali w Roseland Ballroom w Nowym Jorku młody "średni" Jonathan Gonzalez (14-0, 13 KO) stanął przed pierwszym poważnym testem w zawodowej karierze. Jego przeciwnikiem był doświadczony Richard Gutierrez (26-6-1, 16 KO), a walka była zakontraktowana na 10 rund. Przed starciem było dużo złej krwi między zawodnikami i zgodnie z oczekiwaniami obaj panowie pokazali kibicom efektowny boks.Zapraszamy na film z walki finałowej w kategorii 57 kg, rozegranej podczas mistrzostw Unii Europejskiej w boksie kobiet. W ringu walczą reprezentantka Bułgarii Swietłana Stanewa oraz nasza Sandra Kruk. Walkę finałową stosunkiem 19-14 wygrała reprezentantka Polski.
Austin Trout (23-0, 13 KO) po raz pierwszy stanął w obronie swojego tytułu mistrza świata federacji WBA kategorii junior średniej w wersji "Regular". Champion potwierdził klasę i wyraźnie na punkty pokonał mającego wspaniałą serię szesnastu kolejnych zwycięstw Davida Lopeza (40-13, 23 KO).
Trout po prostu wyboksował pretendenta dzięki lepszej pracy nóg i większej szybkości. Co prawda Lopezowi udało się kilka razy złapać Austina i nawet raz mocno zamroczyć, lecz ten sprytnie się ratując klinczem wyszedł z opresji i wygrał u wszystkich sędziów w stosunku 117:110, 118:109 i 119:109.
Słysząc personalia "Manny Pacquiao", wiele rzeczy przychodzi mi na myśl. Geniusz, talent, szybkość, siła, dynamika, przyspieszenie. Z kolei pierwsze skojarzenia krytyków jego talentu są inne – oszust, sterydy, umowne limity. Zarówno zachwytów, jak i oskarżeń jest bardzo dużo.
Pacquiao urodził się, by walczyć z większymi od siebie. Udowodnił całemu światu, że z wiarą i sercem można dokonać wszystkiego, by pewnego dnia znaleźć się na szczycie. Mimo wielkich osiągnięć w boksie, jego imię wśród wielu fanów tej dyscypliny wywołuje mieszane uczucia. Tak jest też i w moim przypadku. Uważam go za geniusza ringu, którego pozycja jednak jest trochę rozdmuchana przez dobry PR, mądry dobór rywali, sztuczne limity oraz różne media.
Normalnością stało się już, iż odnoszący sukcesy sportowiec jest o coś podejrzewany lub oskarżany. Gdy ktoś wyraźnie wyróżnia się na tle innych, często jest brany pod lupę przez ludzi, którzy chcą doszukać się źródeł sukcesów. Przeglądając ostatnie komentarze, chciałam napisać ten tekst, by nakłonić obie strony barykady – zwolenników Manny Pacquiao (53-3-2, 38 KO) oraz Floyda Mayweathera Jr. (41-0, 25 KO), do szerszego spojrzenia na sprawę, oraz większej tolerancji na zdanie innych.
Nie zamierzam zajmować się tym, czy Pacquiao oszukuje, czy też nie. Jedynym sposobem, by się tego dowiedzieć, jest przyłapanie go na stosowaniu niedozwolonych środków. Do tej pory tego nie zrobiono, więc pozostają domysły. Swego czasu Victor Conte, słynny naukowiec związany z BALCO (to on dostarczał środki wspomagające Shane`owi Mosleyowi przed jego walką z Oscarem de la Hoya), wypowiedział się, że zwykłe testy, mające miejsce w czasie walk są zwykłym ‘picem na wodę’. Wielu specjalistów wypowiada się, że standardowe testy wykonywane w boksie nie są w stanie wykryć żadnych środków, jeśli dana osoba wie kiedy i jak je używać. Zatem twierdząc że nie powinno być mowy o tym, czy "Pacman" oszukuje, czy nie - bo nie ma na to żadnych dowodów - należy się zastanowić dlaczego tych dowodów nie ma. Skoro nie ma możliwości dokładnego sprawdzenia całej sprawy, nie powinno się zajmować jednoznacznej decyzji. Jedynie szczegółowe testy mogłyby potwierdzić lub obalić mit o wspomagającym się nielegalnie Filipińczyku.
Czy znaczy to, że Manny Pacquiao powinien zgodzić się na proponowane przez Amerykanina testy olimpijskie? Oczywiście że nie. Ale wtedy, wina za niezorganizowanie pojedynku winna spaść na niego – ‘Money’ zgodził się bowiem na resztę warunków, jak rozmiar rękawic, wielkość ringu, czy kara 10 milionów dolarów za każdy funt ponad limitem, w którym miałaby się odbyć walka.
Wielu zarzuca Floydowi unikanie pojedynku z liderem rankingów P4P, twierdząc że nawet gdyby ten zgodził się na wszystkie warunki, to i tak zostałby postawiony kolejny, który uniemożliwiłby jej zorganizowanie. Takie twierdzenia są bezpodstawne w sytuacji, gdy element sporny od długiego czasu pozostaje ten sam. Nie powinno się ‘gdybać’ nad tym co będzie, należy zająć się sprawami dotyczącymi teraźniejszości. Jeśli Amerykanin postawiłby kolejny warunek, po tym jak Filipińczyk zgodziłby się na testy, można by go winić – ale tylko i wyłącznie w takiej sytuacji, dopóki do niej nie dotrze, snuć własne przypuszczenia na temat kto kogo unika może każdy.