Walka o mistrzostwo świata WBC pomiędzy Sebastianem Zbikiem (30-0, 10 KO), a Julio Cesarem Chavezem Jr. (42-0-1, 30 KO), przez cały bokserski "światek" jest bardzo wyczekiwana. Dla 25-letniego Meksykanina będzie to największa jak dotąd "misja" w jego karierze, w której to nie pojedynkował się jeszcze z żadnym klasowym rywalem. Niemca natomiast z tymczasowego czempiona zamieniono na pełnoprawnego mistrza świata, więc powinien teraz udowodnić, że zasłużył na to miano.
Przedstawiamy oceny i opinie o obu pięściarzach, aby przynajmniej w jakimś stopniu ułatwić wskazanie faworyta owego starcia:
Siła Ciosu: Patrząc na kartotekę walk obu panów, jasno można stwierdzić, że mocniejszym uderzeniem dysponuje Meksykanin. 29-letni Niemiec ostatni raz wygrał przed czasem ponad dwa lata temu, gdy zastopował w czwartej rundzie Rubena Varona. Nie mniej jednak przy 30. nokautach Chaveza, Zbik nie wygląda tu przekonywująco. Ocena: 9-10 - Chavez
Technika: Zbik jest uważany za doskonałego technika, jednakże miał pare wpadek, np. w pojedynku z Włochem Spadą. Chavez dysponuje dobrymi rozwiązaniami w ringu, ale często brakuje mu dyscypliny taktycznej i umiejętności wdrożenia czegoś nowego do pojedynku. Ocena: 9-10 - Zbik
Julio Cesar Chavez Senior pozbył się wszelkich wątpliwości i jest przekonany, że dziś w nocy na ringu w Los Angeles narodzi się kolejny idol całego Meksyku. Legendarny mistrz wierzy, że jego syn, Julio Cesar Chavez Jr. (42-0-1, 30 KO), w wielkim stylu rozprawi się z niepokonanym championem WBC wagi średniej - Sebastianem Zbikiem (30-0, 10 KO).
- W sobotę narodzi się kolejny meksykański mistrz świata i zarazem nowy idol całego Meksyku. Julio wygra tę walkę. Po prostu musi być bardziej agresywny. Powinien zadawać osiem, a nawet dziesieć ciosów z rzędu. Powtórzę raz jeszcze. W sobotę narodzi się kolejny wielki meksykański mistrz świata, nowy idol całego kraju - zapewnia 48-letni Chavez Senior.
Eksperci spodziewają się, że walka syna legendy pobije rekordy oglądalności. Sam Junior jest tak pewny zwycięstwa, że myśli już o potyczkach z Miguelem Cotto i Sergio Martinezem.
Federacja IBF opublikowała nowy ranking za miesiąc maj, a w nim znalazło się miejsce dla sześciu polskich pięściarzy. Miesiąc temu było ich siedmiu, ale z zestawienia wypadł Aleksy Kuziemski (21-2, 5 KO) po ostatniej porażce w Wielkiej Brytanii. Stawkę naszych rodaków w IBF otwiera szósty w kategorii cruiser Paweł Kołodziej (28-0, 16 KO). Tak jak przed miesiącem, na miejscu jedenastym plasuje się Mateusz Masternak (22-0, 16 KO), a na czternastym Łukasz Janik (22-1, 13 KO).
Bardzo wysokie czwarte miejsce obronił Dawid Kostecki (36-1, 24 KO), który przygotowuje się do czerwcowego występu w swoim Rzeszowie. W wadze junior średniej cały czas ósmy pozostaje "Wściekły Byk", czyli po prostu Paweł Wolak (29-1, 19 KO), a w kategorii półśredniej bez zmian na czwartym miejscu pozostał były mistrz Europy, Rafał Jackiewicz (38-9-1, 19 KO).
W zestawieniu nie ma Tomasza Adamka, który będzie we wrześniu walczył o pas mistrza świata federacji WBC kategorii ciężkiej, oraz Krzysztofa Włodarczyka, który jest mistrzem świata federacji WBC kategorii junior ciężkiej.
Już za tygodzień Przemysław Majewski (16-0, 11 KO) stanie do 17. walki w zawodowej karierze. Rywalem 31-letniego pięściarza grupy Global Boxing Promotions będzie Marcus Upshaw (13-5-1, 6 KO), a zwycięzca pojedynku zgarnie wakujące tytuły IBF International oraz WBO NABO w kategorii średniej. Pojedynek pochodzącego z Radomia pięściarza odbędzie się w Southaven, w stanie Mississippi, na maksymalnym 12-rundowym dystansie, będzie to walka wieczoru.
- Jak to się stało, że zostałaś zawodowym pięściarzem?
Przemysław Majewski: Nie wiedziałem, że zostanę bokserem. Całe swoje życie uprawiałem sporty, od małego. Jako dziecko, przez siedem lat ćwiczyłem zapasy. Zacząłem się kształcić, aby zostać nauczycielem wychowania fizycznego. Zawsze uwielbiałem współzawodniczyć. Gdy zacząłem naukę w szkole pomaturalnej, wszyscy moi znajomi chodzili na treningi bokserskie, więc poszedłem i ja. Będąc w Polsce, trenerzy powiedzieli mi, że mając 18-19 lat, za późno jest już na rozpoczynanie nauki i kariery pięściarskiej, więc traktowałem to jako zabawę. Mając 21 lat, wyjechałem do Stanów Zjednoczonych, gdzie zostałem na stałe. Aby utrzymać się w formie, poszedłem na trening bokserski.
To była zwariowana historia. Pewnego dnia poszedłem do dentysty, porozmawiałem z nim, okazało się trenował boks. Zapytałem go, czy nie poszedłby ze mną na trening, tak też się stało. Trenerem był były pięściarz zawodowy James McCray. Ostro potrenowaliśmy, a ja czułem się z tym wspaniale. Kontynuowałem więc moje treningi z dentystą, a po sześciu miesiącach, mój trener namówił mnie na występy amatorskie. Wygrałem turniej Golden Gloves stanu Pensylwania w klasie początkujących w kategorii 165 funtów. Potem przyszedł czas na kolejne sukcesy w ringu amatorskim, trenowałem coraz ciężej, aż po występie w otwartym turnieju Golden Gloves postanowiłem w 2006 roku zostać zawodowcem. Nigdy bym nie przypuszczał, że zostanę zawodowym pięściarzem.
Zapowiadany od jakiegoś czasu pojedynek unifikacyjny między mistrzem WBA Amirem Khanem (25-1, 17 KO), a mistrzem IBF dywizji junior półśredniej Zabem Judahem (41-6, 28 KO) dojdzie do skutu i odbędzie się w Las Vegas 23 lipca. Największy promotor bokserski na Wyspach, Frank Warren upatruje faworyta w swoim podopiecznym i liczy na duże zainteresowanie tym starciem.
Dziś w nocy na gali w Los Angeles Julio Cesar Chavez Jr. (42-0-1, 30 KO) stanie przed szansą wywalczenia pierwszego tytułu mistrza świata. 25-letni Meksykanin zmierzy się z championem WBC w wadze średniej - Sebastianem Zbikiem (30-0, 10 KO).
TYPUJ, WYGRYWAJ I ZARABIAJ Z UNIBETEM >>
Eksperci z UNIBETU większe szanse na zwycięstwo dają synowi legendy boksu. Kurs na wygraną Chaveza wynosi 1.53. Na tryumfie aktualnego championa zarobić można 2.50 zł od każdej postawionej złotówki. Przewidziano też kurs na remis i wynosi on 26.00.
Junior cieszy się w swoim kraju ogromną popularnością, lecz poza granicami Meksyku bywa krytykowany. Dziś dostanie możliwość zamknięcia ust wszystkim tym, którzy wątpili i wątpią w jego talent, jednak należy pamiętać, że jego przeciwnikiem będzie doświadczony i bardzo zdeterminowany mistrz.
Już za kilka godzin na ringu w Atlantic City naprzeciwko siebie staną mistrz świata federacji WBC Carl Froch (27-1, 20 KO) i ambitny Glen Johnson (51-14-2, 35 KO). Stawką tego ciekawego starcia oprócz mistrzowskiego pasa dywizji super średniej, będzie także miejsce w wielkim finale turnieju ‘Super Six’.
Pochodzący z Jamajki, a zamieszkały na Florydzie 42-letni Johnson, jeszcze 22 lata temu był otyłym i zapuszczonym facetem, jakich wielu. Mając dość drwiących docinków swojej byłej żony Rosemary na temat swojego wyglądu, postanowił wziąć się za siebie i zrzucić nadmiar tłuszczu. W tym celu udał się do pobliskiej sali bokserskiej, gdzie rozpoczął treningi. Od tego czasu minęło 67 walk. Gdy Johnson zaczynał swoją bokserską przygodę, jego dzisiejszy rywal chodził jeszcze do szkoły.
- Gdy miałem 20 lat moja żona żartowała z mojego brzucha i nazywała mnie grubasem. Muszę jej za to teraz podziękować, bo gdyby nie ona nie było by mnie tutaj.- Wyjaśnia z uśmiechem Glen.- Wiedziałem, że żartuje, ale mimo wszystko czułem się urażony i postanowiłem coś z tym zrobić. Zacząłem trenować amatorsko boks i ani się obejrzałem, a zostałem zawodowcem.
Wędrowny twardziel.
Johnson nigdy nie bał się wyzwań i stawał do pojedynków z każdym i wszędzie. Często brał walki w ostatniej chwili i zwiedził kawał świata, zyskując przydomek ‘Wędrowny Wojownik’. Przez 18 lat kariery zdążył znokautować Roya Jonesa Jr. (54-8, 40 KO), pokonać Antonio Tarvera (28-6, 19 KO), a młodemu Chadowi Dawsonowi (30-1, 17 KO) zgotował jedną z najcięższych walk w jego karierze. Podczas licznych wojaży odwiedził między innymi takie kraje jak Anglia (zwycięstwo nad Tokos Owohem w 6 rundzie), Włochy (przegrana z Silvio Branco na punkty), Niemcy (przegrana ze Svenem Ottke na punkty i zwycięstwo nad Thomasem Ulrichem w 6 rundzie), a także Bahamy, Holandię czy Kajmany. Oczywiście nie można zapomnieć jego trylogii (remis, zwycięstwo i przegrana), z pochodzącym z Sheffield byłym mistrzem świata federacji IBF w wadze półciężkiej Clintonem Woodsem (42-5-1, 24 KO). Bez wątpienia można go opisać za pomocą jednego słowa- twardziel. Jeżeli już przegrywał to tylko po zaciętych wojnach, zmuszając swoich pogromców do maksymalnego wysiłku.
Oczywiście większość znawców i dziennikarzy stawia go dzisiaj na straconej pozycji. Z powodu jego wieku, na pierwszy rzut oka słabego rekordu oraz tego, że przez dekadę walczył w wadze półciężkiej i musi teraz zrzucać zbędne kilogramy. Jednakże ‘Wędrowny Wojownik’, lub ‘Gentleman’, jak zwykło się nazywać Johnsona, nie raz i nie dwa, wbrew wszystkim lubił stawiać na swoim. Dlatego do ringu w Atlantic City zamierza wyjść po to żeby walczyć i zwyciężyć.
- Froch to twardy walczak, który nie boi się pójść na wymianę, ale również pokazał, że jest świetnym bokserem.- Komplementuje swojego rywala Jamajczyk.- Dlatego przygotowaliśmy się na obie możliwości. Wiem, że on zamierza wejść do ringu po to, aby walczyć. Ja również. Wszyscy wiedzą, że Froch jest niezły i to samo mówią o mnie, dlatego zapowiada się niezwykle ciekawy pojedynek. Obaj zamierzamy zaserwować kibicom widowisko warte pieniędzy, które wydali na bilety.- Kończy pewny siebie i optymistyczny Johnson.
W świetnym stylu powrócił do boksu po ponad rocznej przerwie były trzykrotny mistrz świata kategorii super średniej, Mikkel Kessler (44-2, 33 KO). Duńczyk zastopował w szóstej rundzie Mehdi Bouadlę (22-4, 10 KO) i tym samym zdobył wakujący pas WBO European.
Przez pierwsze sześć minut Mikkel punktował przeciwnika lewym prostym, raz na jakiś czas ładnie bijąc po zwodzie lewym hakiem w okolice wątroby. W trzecim starciu cofając się przed atakami Francuza wystrzelił prawym overhandem bitym z góry w okolice skroni i sędzia musiał liczyć po raz pierwszy. Bouadla zachował zimną krew, wypluł ochraniacz i choć zarobił za to ostrzeżenie, to zdążył dojść do siebie. W czwartej odsłonie Kessler najpierw zranił oponenta lewym podbródkowym, a w końcówce rzucił na deski bezpośrednim prawym.
Duńczyk kontynuował atak i przez ostatnią minutę piątej rundy demolował twarz rywala, choć ten o dziwo cały czas stał na nogach. Kessler zamroczył go jednak w szóstym starciu lewym hakiem po dole, aż w końcu przewrócił lewym sierpowym na górę. Bouadla wstał po doliczeniu do ośmiu, ale Mikkel poprawił kombinacją lewy-prawy sierp i było po walce.
Już za 3 tygodnie w Ostrowcu Świętokrzyskim wystąpią pięściarze Andrzeja Gmitruka. Podczas gali organizowanej przez GMITRUK PROMOTION, publiczność będzie miała okazję zobaczyć pięć zawodowych pojedynków, w tym walkę wieczoru z udziałem Dariusza Sęka. Stawką będzie pas mistrza świata federacji TWBA w półciężkiej. Nie zabraknie również lokalnego akcentu. W ringu zaprezentują się młodzi zawodnicy miejscowego Klubu Sportowego KSZO Ostrowiec. Honorowy patronat nad imprezą objął Jarosław Wilczyński Prezydent Miasta Ostrowca Świętokrzyskiego, a gala organizowana jest we współpracy z O’Chikara Gmitruk Team i Telewizją Canal+.
Przygotowania do imprezy rozpoczęły się już na początku maja. Team przyjechał do Warszawy, gdzie pod czujnym okiem szkoleniowca Andrzeja Gmitruka i drugiego trenera Jarosława Soroko, rozpoczął cykl sparingowy.
– To najtrudniejszy, ale i najważniejszy etap w przygotowaniach, który wymaga od zawodników pełnej koncentracji i skupienia. Chłopaki są w dobrej formie, solidnie pracowali przez ostatnie tygodnie. Forma jest, waga również zrobiona. Teraz koncentrujemy się głównie na elementach technicznych i taktyce. W najbliższych dniach przyjadą też nowi sparingpartnerzy będzie, więc okazja na sprawdzenie szybkości i siły – mówi trener Andrzej Gmitruk.
Danielowi Urbańskiemu (20-6-3, 5 KO) nie udała się niestety wyprawa do Włoch w celu zdobycia pasa WBC International wagi junior średniej. Rywalem pięściarza ze Szczecina był broniący tytułu, 31-letni faworyt gospodarzy, Emanuele Della Rosa (27-1, 8 KO), promowany przez lokalną grupę OPI 2000.
Walka trwała pełen dystans 12 rund i zakończyła się bardzo wysoką porażką Polaka na punkty, na co wpływ miały ostrzeżenie udzielone mu w 5. rundzie i knockdown z rundy nr 10. Sędziowie punktowali: 120-106 i dwukrotnie 119-107. W ten sposób zakończyła się ponad dwuletnia passa walk bez porażki Urbańskiego, który po raz ostatni schodził z ringu jako pokonany w marcu 2009 r., po konfrontacji z Dominikiem Britschem.
Jedyną porażkę w karierze Della Rosa poniósł w grudniu 2009 roku, kiedy to w pojedynku o tymczasowe mistrzostwo świata federacji WBC w wadze średniej uległ Sebastianowi Zbikowi (30-0, 10 KO). W rozegranej w niemieckim Schwerinie walce Włoch przegrał niejednogłośnie na punkty.
Zapraszamy do obejrzenia kolejnego materiału z przygotowań Norberta Dąbrowskiego (3-0, 1 KO) do czwartej zawodowej walki. Zawodnik grupy O'Chikara Gmitruk Team stoczy ją 25 czerwca w Ostrowcu Świętokrzyskim. Podczas tego samego wieczoru na ringu zaprezentują się występujący w pojedynku wieczoru Dariusz Sęk (11-0-1, 4 KO) oraz Maciej Sulęcki (5-0, 2 KO), Norbert Dąbrowski (3-0, 1 KO), Mateusz Malujda (3-0, 0 KO). Pierwszy raz do ringu wejdzie debiutujący Marek Matyja.
Na gali w Staples Center, gdzie głównym wydarzeniem będzie pojedynek Chavez-Zbik swoją walkę stoczy także inny podopieczny Freddiego Roacha - Vanes Martirosyan (29-0, 18 KO), który zmierzy się z Saulem Romanem (34-8, 29 KO) w eliminatorze WBC w kategorii junior średniej. W stawce potyczki znajdzie się także wakujący pas WBC Silver.
TYPUJ, WYGRYWAJ I ZARABIAJ Z UNIBETEM >>
Eksperci z UNIBETU nie mają najmniejszych wątpliwości co do wyniku tej walki i w roli zdecydowanego faworyta stawiają Ormianina z amerykańskim paszportem. Kurs na wygraną Vanesa wynosi 1.07. Stawka na zwycięstwo skazywanego na porażkę Meksykanina wynosi 8.00. Bukmacherzy przewidzieli też kurs na remis, który w tym przypadku wynosi 34.00.
Menedżer Pawła Wolaka (29-1, 19 KO) - Ivan Edwards przyznał, że jego zawodnik nadal liczy na potyczkę z mistrzem świata kategorii junior średniej federacji WBO, Siergiejem Dzindzirukiem (37-1, 23 KO). Póki co jednak "Wściekły Byk" 15 lipca będzie musiał najpierw pokonać Delvina Rodrigueza (25-5-2, 14 KO).
- Paweł cały czas liczy na starcie z Dzindzirukiem, lecz od jakiegoś czasu nie mamy na ten temat żadnej wiadomości. Po dobrym występie przeciwko Rodriguezowi nasz zespół będzie więcej niż tylko zainteresowany walką z Dzindzirukiem. Paweł przygotowuje się do najbliższego pojedynku bardzo poważnie, bo po prostu musi to wygrać. Wolak zdaje sobie sprawę, iż czeka go ciężka przeprawa, ale jeśli wszystko pójdzie dobrze, będziemy chcieli doprowadzić do walki o mistrzostwo świata - wyznał Edwards.
Pojedynek czempiona WBA wagi średniej - Felixa Sturma (35-2-1, 15 KO) i byłego mistrza Europy - Brytyjczyka Matthew Maclina (28-2, 19 KO) jest bardzo wyczekiwanym starciem. Okazuje się, że oprócz transmisji w Niemczech, prawa wykupiła także amerykańska telewizja EPIX. Dodatkowo walkę będzie można oglądać na Times Square w Nowym Jorku. Wszystko przez ogromny ekran, z którego będzie płynął przekaz prosto z Kolonii.
- Waga średnia jest jedną z najstarszych i najbardziej ekscytujących kategorii, a EPIX właśnie czeka na potyczkę Sturm-Maclin. Z całą pewnością będzie to emocjonująca walka - stwierdził szef stacji, Mark Greenberg.
33-letni mistrz świata federacji WBC w wadze super średniej Carl Froch (27-1, 20 KO) już za kilka godzin zmierzy się z Jamajczykiem Glenem Johnsonem (51-14-2, 35 KO). Pojedynek, do którego dojdzie na ringu w Atlantic City, wyłoni kolejnego finalistę turnieju ‘Super Six’, który dołączy do oczekującego już Andre Warda (24-0, 13 KO). W oczekiwaniu na pierwszy gong, zapraszamy do lektury krótkiego wywiadu, który pozwoli wszystkim kibicom niebezpiecznej ‘Kobry z Nottingham’, poznać ją nieco bliżej.
- Wiek rozpoczęcia treningów bokserskich?
Carl Froch: Wszystko zaczęło się w garażu mojego taty, ale później poszedłem do sali treningowej w Phoenix i miałem wtedy 9 lat.
- Ulubiony pięściarz wszechczasów?
CF: Chris Eubank, za to jak walczył i jakim był człowiekiem. Naseem Hamed, bo to kawał niezwykle widowiskowego skurczybyka (śmiech), na którego wydałem wszystkie swoje pieniądze, by zobaczyć go na żywo w Las Vegas, gdy walczył z Barrerą. Ostatnim będzie Roy Jones Jr, ponieważ posiadał niesamowite umiejętności.
- Pierwsze bokserskie wspomnienie?
CF: Pojedynek z Jasonem Boothem w Nottingham. Pamiętam to dokładnie, runda po rundzie. To była moja pierwsza walka. Pokonałem go dwukrotnie w czasach amatorskich. Za drugim razem przed czasem. Za pierwszym razem miałem tylko 11 lat, ale walka była naprawdę ciężka i krwawa.
Komentując przeprosiny pod adresem Manny'ego Pacquiao (53-3-2, 38 KO), które niedawno wystosowali Oscar De La Hoya i Richard Schaefer, Floyd Mayweather Sr. stwierdził, że słowa promotorów z Golden Boy Promotions są nieszczere. Mayweather po raz kolejny sugeruje, że wielkie sukcesy, jakie w ostatnich latach stały się udziałem filipińskiego mistrza świata w siedmiu kategoriach wagowych, nie zostały przez niego osiągnięte w dozwolony sposób.
- Kto widział kiedyś malucha, który zdołał zrobić tak wiele w różnych kategoriach wagowych? Oscar i Schaefer przeprosili go dlatego i tylko dlatego, że chcą wziąć udział w organizacji jego następnych walk. Wiem, co oni tak naprawdę myślą o Pacquiao. Sam Mosley przynzał, że jeszcze nikt nie uderzał go tak mocno. Widzieliśmy, co stało się z okiem Margarito. I ktoś chce mi powiedzieć, że malutki bokser zrobił to wszystko w naturalny sposób? Ja ze swojego stanowiska się nie wycofuję. Wierzę w to, o czym mówiłem wcześniej - podtrzymuje Mayweather Sr. Pojedynkiem jego syna z Pacquiao bokserski świat żyje od kilkudziesięciu miesięcy.
Wciąż nie wiadomo, czy do najbardziej wyczekiwanego starcia w boksie w ciągu ostatnich lat kiedykolwiek dojdzie. O 34-letnim Floydzie Mayweatherze Jr. (41-0, 25 KO) głośno jest ostatnio przede wszystkim w związku z jego problemami z prawem. Amerykanin ostatnią walkę stoczył przeszło rok temu, pewnie wygrywająć na punkty z Shane'em Mosleyem. Z tym samym rywalem gładko uporał się ostatnio również "Pacman", który po raz kolejny na ring wyjdzie 12 listopada, aby bronić tytułu WBO w wadze półśredniej przed Juanem Manuelem Marquezem (52-5-1, 38 KO). Będzie to trzecie starcie Filipińczyka z Meksykaninem. W 2004 roku padł remis, a cztery lata później w stosunku dwa do remisu zwyciężył 32-letni dziś Pacquiao.
Edmund Gerber (16-0, 10 KO) po raz kolejny udowodnił, że jest najlepszym niemieckim pięściarzem wagi ciężkiej od czasów Axela Schulza, a może nawet Maxa Schmelinga. Przed momentem ten wciąż bardzo młody, 22-letni zawodnik pewnie pokonał doświadczonego i cenionego Zacka Page'a (21-36-2, 7 KO), który pomimo słabego rekordu jest jednym z najlepszych journeymanów królewskiej kategorii.
Edmund już w drugiej rundzie przepuścił prawy rywala i skontrował go krótkim prawym sierpowym. Amerykanin padł na deski, lecz źle ustawiony sędzia potraktował to jako potknięcie. Chwilę potem jednak Niemiec akcją lewy-prawy posadził na tyłku przeciwnika i tym raze ringowy nie miał wyjścia, licząc do ośmiu. W końcówce trzeciego starcia Gerber trafił prawym krzyżowym, poprawił lewym sierpem i Page'a przed liczeniem uratował gong. W końcówce szóstej odsłony prawy prosty Niemca znów wstrząsnął oponentem, ale doświadczenie dało znać o sobie i Zack wytrzymał trudne chwile.
W ostatnich sekundach ostatniej, ósmej rundy Gerber znów prawym krzyżowym posłał rywala na deski i w ostatecznym rozrachunku wszyscy sędziowie punktowali na jego korzyść w stosunku 80:70.
Już dzisiaj na ringu w Motorpoint Arena w Cardiff dojdzie do ciekawego pojedynku, którego stawką będzie wakujący pas mistrza Europy w wadze lekkiej. Naprzeciwko siebie staną były mistrz świata i Wielkiej Brytanii Walijczyk Gavin Rees (34-1, 16 KO) i niepokonany Irlandczyk Andy Murray (24-0, 12 KO).
Dokładnie w tej samej hali 4 lata temu Rees pokonał Souleymane M`Baye (39-3-1, 21 KO) i zdobył pas mistrza świata federacji WBA w wadze junior półśredniej. Dzisiaj podobnie jak wtedy, czekać go będzie ciężka przeprawa. Jego rywal Murray nie zaznał jeszcze goryczy porażki, co jednak nie znaczy, że takowej nie sprawi mu kolega z wysp. Ale łatwo nie będzie.
- Nigdy nie można lekceważyć niepokonanego zawodnika, dlatego Gavin i ja mamy dużo szacunku dla Andy Murraya.- Stwierdza trener byłego mistrza Gary Lockett.
Irlandczyk jest wysoki jak na tę kategorię wagową i niewygodny. Boksuje trzymając wysoko uniesioną gardę, zza której wystrzeliwuje potężną prawą, która jeżeli dojdzie do celu, to może przyprawić 31-letniego Walijczyka o ból głowy.
Zaplanowana na 18 czerwca obrona tytułów absolutnej mistrzyni świata w wadze super średniej Natalii Ragoziny (22-0, 13 KO), została odwołana. Powód jest prosty, ale mimo wszystko zadziwiający. Promotorzy 35-letniej Rosjanki nie zdołali znaleźć dla niej przeciwniczki.
- Jako ewentualne rywalki Natalii rozpatrywaliśmy trzy kandydatury, ale podczas negocjacji wszystkie z nich odmówiły wzięcia udziału w pojedynku. Główny trener Wiaczesław Janowski zadecydował, aby zrobić przerwę i dać Natalii możliwość odpoczynku - skomentowała Anna Hołmowska, menedżerka Ragoziny.
Urodzona w Kazachstanie pięściarka po raz ostatni na ring wychodziła w grudniu 2009 roku, kiedy to w 8. rundzie znokautowała ważącą ... o 29 kilogramów więcej Pamelę London i zdobyła tytuł mistrzyni świata w wadze ciężkiej. Od tamtego czasu wszytskie starania dotyczące zakontraktowania odpowiedniej rywalki dla Ragoziny kończyły się niepowodzeniem.
Dzisiaj zakończyły się niezwykle udane dla kadry naszych Pań VI Mistrzostwa Unii Europejskiej w Boksie. W finałach publiczność oklaskiwała całą dziesięcioosobową reprezentację Polski, która w komplecie dotarła do najważniejszych turniejowych batalii. W sumie Polki zdobyły 4 z 10 złotych medali, ale biorąc pod uwagę przebieg pojedynków, naszych 'Złotek" mogłoby być nawet 5 lub 6. Nie dziwi więc informacja, że Biało-Czerwone wygrały klasyfikację drużynową (z dorobkiem 37 punktów), wyprzedzając Turcję (17) i Anglię (15).
Na najwyższym podium w Katowicach stanęły: Sandra Kruk (57 kg), Katarzyna Furmaniak (69 kg), Lidia Fidura (75 kg) i Anna Słowik (+81 kg), a bardzo bliskie zwycięstw były Sandra Drabik (54 kg) i Sylwia Kusiak (81) - wyraźnie skrzywdzona przez sędziów w pojedynku z Timeą Nagy z Węgier. Ciesząc się z wielkiego sukcesu polskiego boksu, jakim jest niewątpliwie zdobycie 10 medali, z niecierpliwością wyczekiwać będziemy poważniejszego wyzwania jakim będzie start w październikowych Mistrzostwach Europy w Rotterdamie.
W uzupełnieniu dodajmy, że puchar dla najlepszej zawodniczki VI MUE, ufundowany przez polską parę prezydencką, otrzymała doskonała Irlandka Katie Taylor.
Wyniki finałów:
48 kg Meltem Akar (Turcja)- Patrycja Bednarek (Polska) 17:9
51 kg Nicola Adams (Anglia) - Karolina Michalczuk (Polska) 17:13
54 kg Ayse Tas (Turcja) - Sandra Drabik (Polska) 14:12
57 kg Sandra Kruk (Polska) - Swietłana Stanewa (Bułgaria) 19:14
60 kg Katie Taylor (Irlandia) - Karolina Graczyk (Polska) 25:9
64 kg Natasha Jonas (Anglia) - Oliwia Łuczak (Polska) 17:7
69 kg Katarzyna Furmaniak (Polska) - Marichelle de Jong (Holandia) 12:10
75 kg Lidia Fidura (Polska) - Nouchka Fontijn (Holandia) 15:10
81 kg Timea Nagy (Węgry) - Sylwia Kusiak (Polska) 18:16
+81 kg Anna Słowik (Polska) - Demir Sennur (Turcja) 12:8
Czyli podsumowując miniony tydzień, opisujemy komu sprzyjało w nim szczęście, a komu najwyraźniej nie.
1. Z powodu braku w minionym tygodniu ciekawych pojedynków, a tym samym rzucających na kolana rozstrzygnięć, na wyróżnienie zasługuje w nim pewien trener. Ale nie byle jaki trener, tylko sam Freddie Roach. 51-letni Amerykanin jest niczym Mount Everest pośród pagórkowatej braci trenerskiej i wielu kolegów po fachu oddałoby własną żonę, aby osiągnąć chociaż połowę tego co on. Nieprawdopodobny talent szkoleniowca, który stoi za sukcesami między innymi Manny Pacquiao i Amira Khana, doceniła potężna stacja HBO, kręcąc o nim serial dokumentalny. Kamery telewizyjne towarzyszyły Freddiemu wszędzie. Na ringu, w sklepie i w domu. W toalecie też ponoć nie mógł się od nich odpędzić. Uzyskany efekt jest prawdziwą gratką dla wszystkich fanów pięściarstwa, a także ludzi których zastanawia fenomen niepozornego człowieka z Parkinsonem.
2. Jak głosi stare przysłowie ‘Lepszy rydz, niż nic’, dlatego jako, że walk było jak na lekarstwo, na wyróżnienie zasługuje pewien sparingpartner. To utalentowany Gennadij Gołowkin (20-0, 17 KO), który zaskoczył wszystkich obserwatorów podczas wspólnych treningów z meksykańską gwiazdą Saulem Alvarezem (36-0-1, 26 KO). Twardy Kazach musiał widocznie dobrze przetrzepać głowę młodziutkiemu następcy Oscara De La Hoya, skoro rozpisali się o tym bokserscy dziennikarze na całym świecie. No cóż, nie od dzisiaj wiadomo, że gdzie diabeł nie może tam człowieka ze wschodniej Europy pośle…
A teraz pora na tych, którym fortuna nie sprzyjała.
1. Hm… komu się nie wiedzie? Jak to komu? Floydowi! To znaczy nie w sensie materialnym, bo pod tym względem najsłynniejszy członek z burzliwego klanu Mayweatherów na pewno nie narzeka. Nie wiedzie się mu w sensie sportowym. Wypadł z wszystkich rankingów, nie trenuje, podła prasa wiesza na nim psy (jak choćby teraz), a dodatkowo co rusz okazuje się, że ma kłopoty z prawem. Podsumowując wszystko słowami piosenki z programu Szymona Majewskiego- ‘Końca nie widać, nie widać, nie widać!’. A mówią, że tylko biednemu wiatr w oczy wieje…
2. Jak już wspomniałem walk było piekielnie mało, ale jakieś tam były. Planeta ziemia jest przecież duża i na przykład w odległej Nevadzie zmierzyli się ze sobą niejaki Tony Thompson (35-2, 23 KO) i Maurice Harris (24-15-2, 10 KO). Pojedynek który z niezrozumiałego powodu nazwano oficjalnym eliminatorem federacji IBF w wadze ciężkiej, z pewnością gorzej będzie wspominał ten drugi. Ujmując rzecz krótko i zwięźle- padł w trzeciej, podobno dumnie krzycząc ‘Kończ Waść! Wstydu oszczędź!’. Co do poziomu sportowego obydwu panów, to spuśćmy zasłonę milczenia zarówno na nich, jak i na prestiż federacji pod szyldem której walczyli. Nie od dziś jednak wiadomo, że dzisiejsza królewska kategoria, ma się do tej sprzed kilku- kilkudziesięciu lat, jak Trabant do bolidu formuły 1. Ale co zrobić.
3. Ostatnim, któremu miniony tydzień nie przysporzył chwały, jest mistrz świata Timothy Bradley (27-0, 11 KO). Tak, tak, ten sam który pokonał Devona Alexandra (21-1, 13 KO) i który jest uznawany za jednego z najlepszych w kategorii junior półśredniej. Niestety ostatnio słuch o nim zaginął. Najpierw miał walczyć z Amirem Khanem (25-1, 17 KO). Wszystko było już tuż, tuż, zaledwie o krok. Kibice oczyma wyobraźni już widzieli ich w ringu. A tu du… znaczy się duży zawód. Potem miał walczyć z Manny Pacquiao (53-3-2, 38 KO). Już, już za chwilę, za kilka godzin i co? I znowu du…, duży zawód znaczy się. ‘Pustynna Burza’ ucichła, przycichła, znikła. Gdzieś jest, lecz nie wiadomo gdzie, jak śpiewał Zbigniew Wodecki. Miejmy nadzieję, że pogodzi się z promotorami i jeszcze powróci. Oby tylko nie brał przykładu z kapryśnego Floyda, któremu długie przerwy najwyraźniej nie służą.
W ostatnich dniach w rosyjskich mediach znów pojawiły się informacje o powrocie na ring byłego mistrza świata federacji WBA w wadze ciężkiej Nikołaja Wałujewa (50-2, 34 KO). Po raz kolejny okazało się, że doniesienia dziennikarzy nie mają wiele wspólnego z prawdą. Szkoleniowiec pięściarza Aleksander Zimin, który miał rzekomo poinformować o 53. zawodowym pojedynku Wałujewa przekonuje, że takie słowa nie mogły paść z jego ust.
- Przystępujemy do przygotowań? Będziemy walczyć pod koniec lata? Nie mam pojęcia, skąd taka informacja! Nic podobnego nie mogłem powiedzieć, a z dziennikarzami po raz ostatni spotkałem się parę miesięcy temu. Wówczas zapytano mnie: "Czy Wałujew może wrócić?" Odpowiedziałem: "Teoretycznie tak". Na pytanie: "Kiedy?" odpowiedziałem: "Jeśli Nikołaj zacznie trenować, to nie wcześniej, niż w czerwcu" To wszystko - wyjaśnia Zimin.
- Nikołaj wciąż przechodzi rehabilitację po operacjach i do prawdziwego wznowienia trenignów na razie nie doszło. Obecnie rozmawiamy przede wszystkim przez telefon, a po raz ostatni widzieliśmy się dwa tygodnie temu na walce Denisa Lebiediewa z Royem Jonesem. Jeśli Nikołaj zdecyduje się rozpocząć poważne przygotowania, to będę gotowy, aby uczestniczyć w tym procesie - deklaruje Zimin.
37-letni Wałujew ostatnią walkę stoczył w listopadzie 2009 roku w Norymberdze, gdzie tytuł WBA po bardzo nudnej walce odebrał mu David Haye (25-1, 23 KO). Na przełomie 2010 i 2011 roku w niemieckich klinkach rosyjski pięściarz przeszedł aż trzy operacje. Chirurdzy zajmowali się jego barkiem, dłonią oraz nosem. Wszystkie zabiegi zakończyły się powodzeniem.
Już dzisiejszej nocy poznamy drugiego finalistę turnieju Super Six wagi super średniej. W ringu spotkają się 33-letni Carl Froch (27-1, 20 KO) oraz ringowy weteran Glen Johnson (51-14-2, 35 KO). Gala odbędzie się w Boardwalk Hall w Atlantic City, a stawką będzie tytuł WBC należący do Frocha. "The Cobra" przed pojedynkiem opowiedział trochę o swoim spojrzeniu na swoją karierę oraz zarzuty kibiców odnośnie braku nokautów z jego strony w ostatnich pojedynkach.
Legenda zawodowych ringów, Julio Cesar Chavez Sr już nie może doczekać się dzisiejszego pojedynku swojego syna Julio Cesara Chaveza Jr (42-0-1, 30 KO) z Sebastianem Zbikiem (30-0, 10 KO), którego stawką będzie tytuł WBC wagi średniej. Ojciec mocno wierzy, że jego syn zdobędzie tytuł i zostanie kolejną gwiazdą, którą zrodził Meksyk. Chavez Sr wyjątkowo pomagał nawet swojemu synowi w przygotowaniach do najważniejszej walki w karierze.
Zdaniem mistrza świata federacji WBC w wadze średniej, Sebastiana Zbika (30-0, 10 KO), jego dzisiejszy oponent, Julio Cesar Chavez Jr. (42-0-1, 30 KO), mógł mieć duże problemy z osiągnięciem wymaganego limitu 160 funtów.
Niemiec uważa, że syn legendy wyglądał na bardzo zmęczonego podczas oficjalnej ceremonii ważenia. Zbik jest przekonany, że zdoła sobie poradzić z młodym Meksykaninem i zamierza pokusić się o nokaut.
- Z tego co widziałem, Chavez wyglądał na zmęczonego. Wykorzystam to i zrobię wszystko, by go pokonać. Pokażę jak dobrym jestem pięściarzem i jeżeli nadarzy się okazja, znokautuję go - zapowiada Zbik.
Już tylko godziny dzielą nas od powrotu na ring Mikkela Kesslera (43-2, 32 KO), trzykrotnego mistrza świata wagi super średniej. Pomimo długiej przerwy i poważnej kontuzji oka bukmacherzy z firmy UNIBET nie dają większych szans Mehdi Bouadli (22-3, 10 KO), płacąc za jego sukces w rozmiarach aż 8,50 do jednego. Za zwycięstwo Kesslera dostaniemy tylko 1,05 zaś za remis okrągłe 30,00.
Bouadla na punkty - 19,00
Bouadla przed czasem - 17,00
Kessler na punkty - 3,25
Kessler przed czasem - 1,40
TYPUJ, WYGRYWAJ I ZARABIAJ Z UNIBETEM >>
Wygrana Bouadli w rundach od 1 do 3 - 65,00
Wygrana Bouadli w rundach od 4 do 6 - 50,00
Wygrana Bouadli w rundach od 7 do 9 - 50,00
Wygrana Bouadli w rundach od 10 do 12 - 65,00
Wygrana Kesslera w rundach od 1 do 3 - 4,50
Wygrana Kesslera w rundach od 4 do 6 - 4,00
Wygrana Kesslera w rundach od 7 do 9 - 5,00
Wygrana Kesslera w rundach od 10 do 12 - 8,00
Zapraszamy na wywiad z Sandrą Drabik, która przedwczoraj odniosła zwycięstwo podczas fazy ćwierćfinałowej mistrzostw Unii Europejskiej w Boksie Kobiet. Przeciwniczką Polki była Majrut Lausti. Sandra dziś walczy w finale mistrzostw.
Dzisiaj w Katowicach o godz. 11.00 rozpoczną się walki finałowe VI Mistrzostw Unii Europejskiej Kobiet w Boksie. Niezależnie od wyników finałów możemy uznać tę imprezę za niezwykle udaną. Komplet naszych reprezentantek w finałach turnieju jest potwierdzeniem rosnącej siły polskiego boksu kobiecego. Poziom prezentowany przez nasze Panie przysparza im stale coraz więcej zwolenników, upatrując w nich kandydatki do medali przyszłorocznych Igrzysk Olimpijskich w Londynie.
Finały będą doskonałą okazją do konfrontacji Polek z absolutną czołówka światową. Jako ciekawostkę dodajmy, że najstarszą uczestniczka tej fazy turnieju jest Holenderka Marichelle de Jong, urodzona 31 stycznia 1978 roku, a najmłodszą Sylwia Kusiak, która na świat przyszła 14 września 1990 roku. Godne przypomnienia jest również to, że aż 4 reprezentantki Polski urodziły się w 1990 r. (oprócz Sylwii jeszcze Patrycja Bednarek, Lidia Fidura i Anna Słowik).
W rozwinięciu prezentujemy zestawy par walk finałowych

W Filadelfii, w bezpośrednim sąsiedztwie pomnika Rocky'ego Balboy, odbyła się uroczystość poświęcona najstarszemu mistrzowi świata w historii zawodowego boksu. Głównym bohaterem był oczywiście 46-letni Bernard Hopkins (52-5-2, 32 KO), który dwa tygodnie temu pokonał na punkty Jeana Pascala i od tamtego czasu cieszy się tytułem federacji WBC w kategorii półciężkiej. W spotkaniu "B-Hopa" z kibicami wziął udział również Michael Nutter, burmistrz Filadelfii.