
Jak już Was informowaliśmy, wczoraj do Meksyku przyleciał Ryan Rhodes (45-4, 31 KO). Brytyjczyk 18 czerwca zawalczy o mistrzostwo świata WBC w kategorii junior średniej z Saulem Alvarezem (36-0-1, 26 KO). Mańkut z Sheffield zamierza skupić się na aklimatyzacji i odpoczynku, by móc wrócić na Wyspy z pasem czempiona.
- Alvarez jest dobrym zawodnikiem, ale tytuł mistrza świata przypadł mu za wcześnie. Mogę powiedzieć z całą pewnością – pas WBC wróci ze mną do Anglii. W Meksyku zameldowałem się dwa tygodnie przed pojedynkiem, zamierzam dobrze się zaaklimatyzować. Przygotowania uważam za zakończone. Potrzebuję tylko utrzymać tę formę i zwracać uwagę na wagę – powiedział Rhodes.
Podczas katowickich VI Mistrzostw Unii Europejskiej Kobiet w Boksie, Polskę reprezentuje drużyna złożona z 10 zawodniczek i niewykluczone, że wszystkie one awansują do strefy medalowej. Gdyby tak się stało, Polki wyrównałyby osiągnięcie Bułgarek, które 2 lata temu podczas IV MUE zdobyły 10 krążków (2 złote, 3 srebrne i 5 brązowych).
Jak prezentuje się dorobek medalowy gospodyń wszystkich dotychczasowych turniejów mistrzowskich? W 2006 roku w Porto Torres Włoszki zdobyły 5 medali (2 złote, 1 srebrny, 2 brązowe), w 2007 w Lille - Francuzki 8 medali (3-1-4), w 2008 w Liverpoolu - Angielki 8 medali (2-4-2), w 2009 w Parażdżik - Bułgarki 10 medali (2-3-5) oraz w 2010 w Keszthely - Węgierki 8 medali (2-3-3).
4 lipca w Atlantic City dojdzie do półfinałowego starcia turnieju Super Six wagi super średniej, w którym spotkają się Carl Froch (27-1, 20 KO) oraz ringowy weteran Glen Johnson (51-14-2, 35 KO). W finale czeka już na nich Andre Ward (24-0, 13 KO), który nie tak dawno rozprawił się z Arthurem Abrahamem (32-3, 26 KO). Ward twierdzi, że drugi pojedynek półfinałowy nie ma faworyta i żaden wynik go nie zdziwi.
Po niedoszłym ostatecznie do skutku unifikacyjnym pojedynku z Jurgenem Brahmerem, mistrz świata wagi półciężkiej federacji WBA Beibut Szumenow (11-1, 7 KO) musiał odwołać walkę, do której przygotowywał się sześć tygodni. Po krótkiej przerwie ten były olimpijczyk z Aten wznowił treningi i już przymierza się do powrotu na ring w Atlantic City jeszcze w lecie. Kazach otwarcie przyznaje, iż najchętniej skrzyżowałby rękawice z doświadczonym i utytułowanym Węgrem Zsoltem Erdei'em (32-0, 17 KO).
- Erdei jest niepokonanym, byłym mistrzem świata dwóch kategorii, z którym chcę się zmierzyć już od jakiegoś czasu. Do tej pory jednak nie udało mi się doprowadzić do tej potyczki. Jeżeli więc on upora się z Byronem Mitchellem, wówczas będę chciał pomścić mojego przyjaciela. Możemy walczyć na antenie HBo lub Showtime. Wystarczy tylko żeby promujący go Lou DiBella skontaktował się ze mną - powiedział Szumenow, który po zastopowaniu dwa lata temu Mitchella później zaprzyjaźnił się z nim i nawet będzie mu pomagać w przygotowaniach do pojedynku z Erdei'em.
Niepokonany Tony Bellew (15-0, 10 KO) zapewnia, że jego pojedynek z mistrzem WBO wagi półciężkiej - Nathanem Cleverlym (22-0, 11 KO) wywoła na Wyspach jeszcze większe zainteresowanie, niż starcie Groves-DeGale.
28-letni "Bomber" wpierw jednak musi wygrać w rewanżowym pojedynku z Ovillem McKenzie (18-10, 7 KO). Na papierze wydaje się to łatwe, lecz w pierwszej walce "The Upsetter" był bliski znokautowania Bellewa i dwukrotnie rzucał go na deski na początku walki.
- Nie powinienem wybiegać tak daleko w przyszłość, bo czeka mnie pojedynek z McKenziem, ale chcę wyraźnie zaznaczyć, że do końca roku zamierzam pozbyć się Cleverly'ego. Od czasu konferencji prasowej, na której prawie się pobiliśmy, ludzie pytają mnie, kiedy odbędzie się walka. To bez wątpienia będzie największy pojedynek na Wyspach w tym roku. Zdecydowanie przebijemy starcie Groves-DeGale. Nie lubię Cleverly'ego, a on nie przepada za mną. Potnę go na kawałki - zapowiada Bellew.
Mistrz WBO wagi średniej Dimitrij Pirog (18-0, 14 KO) szuka aktualnie kolejnej ofiary do obrony pasa i bardzo prawdopodobne, że kolejnym oponentem w obronie pasa będzie jego rodak Gennady Martirosyan (22-2, 11 KO). Do ich pojedynku ma dojść nie tak jak wcześniej zapowiadano w Stanach Zjednoczonych lub Moskwie, a na południu Rosji w mieście Krasnodar.Zapraszamy na zapis walki Patryka Szymańskiego z Vincenzo Contestabile, który odbył się podczas drugiego spotkania młodzieżowych reprezentacji Polski i Włoch.
Trener rosyjskiej kadry seniorów , Nikołaj Chromow, zdradził plany "Sbornej" na zbliżające się mistrzostwa Europy, które odbędą się w dniach od 16 do 26 czerwca w tureckiej Ankarze.
- Oczekuję, że z Turcji przywieziemy przynajmniej dwa złote medale - powiedział szkoleniowiec. - Jeśli chodzi o liczbę wszystkich medali, to wiele zależeć będzie od tego w jakich składach przyjadą pozostałe reprezentacje. Wiele razy boksowaliśmy w Turcji i wiem, że aby pokonać miejscowych pięściarzy, trzeba być od nich wyraźnie lepszym. Poza tym dobry poziom reprezentują również zespoły z Anglii, Irlandii, Niemiec i innych krajów - zakończył Chromow.
Do Turcji Rosjanie wysyłają swój drugi garnitur. Drużyna została zbudowana niemal w całości w oparciu o tegorocznych finalistów mistrzostw Rosji. Jedynym krajowym czempionem w składzie jest Maksim Koptjakow (75 kg). Oprócz niego w Ankarze wystąpią: Belik Galanow (49), Georgij Bałakszin (52), Dmitrij Poljanskij (56), Ildar Waganow (60), Maksim Ignatiew (64), Islam Jedisultanow (69), Nikita Iwanow (81), Abdulhamid Nurmagomedow (91) i Nijaz Faizullin (+91).
Pozostający nieaktywny od czasu utraty tytułu mistrza świata wagi junior średniej Cory Spinks (37-6, 11 KO) postanowił przypomnieć się po blisko jedenastu miesiącach kibicom na całym świecie.
Jak podaje stacja ESPN, były champion dywizji półśredniej oraz dwukrotny mistrz wagi junior średniej zaboksuje z nieznanym jeszcze rywalem na dystansie dziesięciu rund 25 czerwca w trakcie gali w Saint Charles organizowanej przez Dona Kinga.

Prawdopodobnie Bernard Hopkins będzie przez długie lata wspominanym przykładem, że wiek w boksie nie musi spisywać pięściarza na straty. Najstarszy mistrz świata w historii tego sportu od czasu zwycięstwa nad Jean Pascalem zainspirował już wielu zawodników, do tego grona dołącza również Carl Froch (27-1, 20 KO). Brytyjczyk ponadto wspomniał, że jego geny są wyjątkowe, ponieważ ma polskie korzenie.
- Póki co nie myślę o zakończeniu kariery. Czemu miałbym to robić skoro nie mam żadnych problemów z robieniem wagi i wciąż czuję wielki głód boksu i entuzjazm? Spójrzcie na Hopkinsa – facet ma 46 lat, a dalej czerpie wielką radość z boksu. Bernard inspiruje nas wszystkich. Jestem genetycznie obdarzony, ponieważ mam polskie korzenie – z dumą wspomina "Kobra".
Mikkel Kessler (43-2, 32 KO) powróci w najbliższą sobotę na ring po kontuzji oka, jakiej nabawił się w trakcie ostatnich walk. Przypomnijmy, iż dzielny Duńczyk z tego powodu musiał wycofać się z turnieju "Super Six" już po drugim występie. Już pojutrze ten trzykrotny mistrz świata dywizji super średniej skrzyżuje rękawice z groźnym Mehdi Bouadlą (22-3, 10 KO), lecz jego obóz już szykuje się do następnych kroków.
Pierwotnie plany były takie, że Kessler po sobotnim zwycięstwie w kolejnym pojedynku spotka się z championem federacji IBF, Lucianem Bute, lecz podobno Rumun zaproponował bardzo niekorzystne warunki finansowe i grupa Sauerland Event nie jest już zainteresowana organizacją tej walki. Wobec tego najbardziej prawdopodobne, że po ewentualnym zwycięstwie w sobotę, Mikkel skrzyżuje potem rękawice z innym mistrzem świata, królem według WBO - Robertem Stieglitzem (40-2, 23 KO). Taka walka miałaby się odbyć na jesień tego roku.

Freddie Roach uważa, że dwa starcia pomiędzy Mannym Pacquiao (53-3-2, 38 KO) i Juanem Manuelem Marquezem (52-5-1, 38 KO) były znakomitymi bataliami i przyczyniły się do rozpowszechnienia pięściarstwa. Pierwszy raz obaj panowie spotkali się w 2004 roku i wtedy sędziowie orzekli remis, "El Dinamita" w pierwszej rundzie leżał trzy razy na deskach. Cztery lata później "Pacman" wygrał niejednogłośnie na punkty. Dopełnienie trylogii nastąpi 12 listopada w MGM Grand.
- Uważam, że wygraliśmy obie walki. Te starcia przyniosły wiele dobrego dla boksu. W obu przypadkach nie można mówić o oszustwie. Marquez z Pacquiao zrobili już wiele dobrego dla sportu, a ich trzeci pojedynek będzie znakomitym widowiskiem. Nie dostrzegam żadnych różnic - powiedział trener Filipińczyka.
Reprezentantki Polski wygrywają wszystko co jest do wygrania na VI Mistrzostwach Unii Europejskiej Kobiet w Boksie w Katowicach. W sesji popołudniowej walk ćwierćfinałowych wygrały kolejne trzy pojedynki, dokonując absolutnie niecodziennej sztuki wprowadzenia do strefy medalowej całego 10-osobowego zespołu!
W kategorii muszej (51 kg) Karolina Michalczuk pokonała na punkty 22-10 aktualną brązową medalistkę mistrzostw świata, Hanne Makinen z Finlandii i w pojedynku o finał zmierzy się z Węgierką Kataliną Ancsin. Przed czasem swój bój zakończyła Sandra Kruk (57 kg), która w 4. starciu doprowadziła do kapitulacji Dervlę Duffy z Irlandii, zwyciężając ją przez RSC. Elblążanka w pojedynku półfinałowym skrzyżuje rękawice z Finką Tiną Hahl i będzie faworytką tej rywalizacji. Trzeci powód do radości dała nam Oliwia Łuczak (64 kg), która wypunktowała 19-12 Irlandkę Kelly Harrington. Ostatnią przeszkodą przed finałem będzie dla niej Belgijka Oshin Derieuw.
Nie zabrakło emocji w innych pojedynkach. W ćwierćfinale wagi muszej zmierzyły się dwie znakomite pięściarki: Sarah Ourahmoune z Francji i Nicola Adams z Anglii. W lepszej dyspozycji była ta druga, dwukrotna wicemistrzyni świata, która wyraźnie wypunktowała trzykrotną mistrzynię Unii Europejskiej. Ciekawie wyglądała również rywalizacja Bułgarki Swetlany Stanewej z Charley Davison z Anglii. Obie zawodniczki to byłe młodzieżowe mistrzynie Europy, jakkolwiek nieco starsza Bułgarka ma w gronie seniorów już ugruntowaną pozycję i złoty medal mistrzostw Unii Europejskiej zdobyty przed dwoma laty. Na ringu w Katowicach lepsza była Stanewa, pokonując rywalkę 17-8.
W rozwinięciu wyniki walk

W słynnym ośrodku treningowym w Big Bear (Kalifornia) dwaj niepokonani mistrzowie świata pomagają sobie w przygotowaniach do najbliższych walk. 17 czerwca w Panamie Giennadij Gołowkin (20-0, 17 KO), mistrz WBA w wadze średniej, skrzyżuje rękawice z Kassimem Oumą (27-7-1, 17 KO). 24 godziny później champion WBC w kategorii junior średniej, Saul Alvarez (36-0-1, 26 KO) zaboksuje z Ryanem Rhodesem (45-4, 31 KO).
Obok naszej multimedalistki, Karoliny Michalczuk, najbardziej doświadczoną reprezentantką Polski podczas VI Mistrzostw Unii Europejskiej Kobiet w Boksie jest walcząca w limicie 64 kg Oliwia Łuczak. A że ma za sobą niebanalną karierę, warto poświęcić jej kilka zdań.
Oliwia, która legitymuje się polskim i niemieckim obywatelstwem, urodziła się 24 listopada 1981 roku w niemieckim mieście w Schwelm (Zagłębie Ruhry). Na co dzień trenuje w klubie Boxing-Sportunion Wuppertal, ale podczas mistrzostw Polski przywdziewa barwy Wdy Świecie, w której pracuje trener kadry, Leszek Piotrowski. Boksem zainteresowała się przypadkowo w wieku 21 lat. Jak wspomina jej trener Monsif Gammodi, Oliwia przyszła na zajęcia, by popracować nad kondycją i z czasem dała się mu namówić na oficjalne starty. Z jakim skutkiem? W czasie swojej amatorskiej kariery nasza pięściarka zdobyła 5 tytułów mistrzyni Niemiec (2006-2010), 3 złote medale mistrzostw Polski (2008, 2010-2011), a w 2007 roku w duńskim Vejle wywalczyła dla naszego kraju srebrny medal mistrzostw Europy. Dodajmy, że dzisiaj Oliwia Łuczak jest nie tylko zawodniczką i trenerem w klubie z Wuppertalu, ale także członkiem jego zarządu!
Warto także wspomnieć, że nasza pięściarka nie żyje bynajmniej tylko i wyłącznie sportem. Jest absolwentką Wydziału Inżynierii Uniwersytetu w Wuppertalu, gdzie zresztą jest zatrudniona jako pracownik naukowy (aktualnie przygotowuje rozprawę doktorską nt. bezpieczeństwa drogowego).
Nasza prognoza na VI MUE w Katowicach? Finał a w nim realna szansa na zwycięstwo z 27-letnią Angielką Natashą Jonas (mistrzynią Unii Europejskiej z 2009 roku i wicemistrzynią z lat 2007 i 2008).
Zapraszamy na fragment rozgrzewki Dawida Michelusa, który przygotowuje się przed walką w meczu reprezentacji młodzieżowych Polski i Włoch. Utalentowany wychowanek klubu Sokół z Piły tarczuje z trenerem Sławomirem Nowickim.
W zakończonej przed chwilą sesji walk ćwierćfinałowych na katowickim ringu wystąpiły dwie reprezentantki Polski - Sandra Drabik (54 kg) i Lidia Fidura (75 kg). Obie Polki spisały się znakomicie, pokonując wysoko na punkty swoje rywalki. Sandra wygrała 27-12 z Finką Marjut Lausti, natomiast Lidia wypunktowała 34-12 Hiszpankę Tamarę Fabiana Garcia.
W pojedynkach półfinałowych Drabik skrzyżuje rękawice z Węgierką Beatą Nemedi, a rywalką Fidury będzie Turczynka, aktualna brązowa medalistka MUE, Elif Goneri, która po wyrównanym boju pokonała czołową zawodniczkę Starego Kontynentu, Desilawę Lazarową z Bułgarii.
Bez medalu do Anglii wróci aktualna wicemistrzyni świata z Barbadosu, Savannah Marshall, która mając na uwadze olimpijskie aspiracje awansowała z wagi 69 kg do 75 kg. Trafiła jednak na niezwykle doświadczoną Węgierkę Marię Kovacs, która po twardym boju, pokonała ją 14-9. W wadze średniej mieliśmy także jedna niespodziankę, jaką było zwycięstwo Holenderki Nouchki Fontjin z Eriką Guerrier z Francji, która w swoim dorobku ma dwa złote medale mistrzostw Unii Europejskiej (2009 i 2010).
W rozwinięciu wyniki wszystkich walk

W sobotę Vanes Martirosyan (29-0, 18 KO) stanie do walki z Saulem Romanem (34-8, 29 KO). Ormianin ma szansę wywalczyć status oficjalnego pretendenta do walki z Saulem Alvarezem o pas mistrzowski WBC. "Koszmar" cieszy się, że najbliższa potyczka będzie miała miejsce w Staples Center i zaprasza wszystkich fanów na pokaz boksu w jego wykonaniu.
- Marzenia się spełniają. Jestem podekscytowany, ponieważ będę walczył niedaleko mojego miejsca zamieszkania. Po tej walce będę o krok bliżej od walki o tytuł. Mam nadzieję, że kibice z Glendale [stan Kalifornia przyp. red.] będą w Staples Center. Specjalne zaproszenie ślę do moich armeńskich braci i sióstr, bądźcie ze mną i wspierajcie mnie. Razem możemy zajść na szczyt. Rok 2011 będzie należał do mnie, w tym roku będziemy mieli mistrza świata - powiedział Martirosyan.
Na opublikowanym przez telewizję SHOWTIME filmiku wyczerpany Shane Mosley (46-7-1, 39 KO) chce się poddać pomiędzy rundami w pojedynku z Mannym Pacquiao (53-3-2, 38 KO). Naazim Richardson, szkoleniowiec Amerykanina, zdołał namówić go do dalszej walki, a "Słodki" ostatecznie przegrał bardzo wysoko na punkty po dwunastu jednostronnych starciach.

Już w najbliższą sobotę na ringu w Staples Center (LA, Kalifornia) dojdzie do ciekawie zapowiadającego się starcia dwóch niepokonanych pięściarzy z czołówki wagi średniej. Pierwszym z nich jest mistrz federacji WBC - Sebastian Zbik (30-0, 10 KO), który nie walczył jeszcze z żadnym naprawdę mocnym rywalem. Niemiec skrzyżuje rękawice z bardzo mocno promowaną nadzieją Meksyku - Julio Cesarem Chavezem Jr. (42-0-1, 30 KO). Na papierze nieco lepszy może wydawać się Zbik, lecz syn legendy ma za sobą dwumiesięczny obóz przygotowawczy z duetem Freddie Roach-Alex Ariza. Już dziś wiadomo, że zwycięzca będzie przymierzany do walk z Miguelem Cotto (36-2, 29 KO) i Sergio Martinezem (47-2-2, 26 KO). Ten, który okaże się lepszy prawdopodobnie zostanie wywindowany do pozycji kolejnej dużej gwiazdy zadowowego boksu. Czy będzie to bardziej medialny Chavez, czy zdeterminowany Zbik - okaże się w sobotnią noc.

Matt Godfrey (20-2, 10 KO) w przyszły piątek zmierzy się z Lateefem Kayode (16-0, 14 KO). 30-letni pięściarz ostatni raz między linami występował w sierpniu 2010, przegrywając przez techniczny nokaut w piątej rundzie z Marco Huckiem. Mieszkaniec Providence zdaje sobie sprawę z powagi sytuacji, ponieważ jego kariera po porażce z rąk naturalizowanego Niemca stanęła w miejscu.
- Pojedynek z wysoko notowanym rywalem jest dla mnie dużą szansą na powrót do ścisłej czołówki kategorii junior ciężkiej. Zwycięstwo zapewni mi miejsce w czołowej dziesiątce rankingów, znowu będę na świeczniku. Nie brakuje mi pewności siebie, ponieważ wiem, że stać mnie na zwycięstwo z każdym. Widziałem ostatnią walkę Kayode, został poddany poważnemu testowi. Spodziewam się lepszej dyspozycji Lateefa. Zamierzam boksować technicznie, ale plan czasem się zmienia, gdy otrzymasz mocny cios w twarz. Mogę zagwarantować, że zobaczycie Godfreya w najlepszym wydaniu – powiedział "Too Smooth".
Zapraszamy na wywiad z Wojciechem Bartnikiem, który miesiąc temu oficjalnie zakończył karierę bokserską. Oleśniczanin większość walk stoczył w limicie wagi junior cięzkiej, dlatego zapytaliśmy go, jak ocenia naszych cruiserów. Nie mogło zabraknąć rozmowy na temat jedynego polskiego mistrza świata WBC Krzysztofa Włodarczyka, którego ostatni polski medalista olimpijski broni i komplementuje.
Były mistrz trzech kategorii wagowych, Fernando Montiel (44-3-2, 34 KO), przygotowuje się do powrotu na ring po porażce przed czasem poniesionej z rąk Nonito Donaire (26-1, 18 KO). "Cochulito" ma wystąpić 25 czerwca w Cozumel.
32-letni Meksykanin wyznał, że jego rywalem najprawdopodobniej będzie Nehomar Cermeno (20-3, 12 KO). Rzecz w tym, że pochodzący z Wenezueli zawodnik ma już zaplanowany pojedynek na tydzień wcześniej. Cermeno musiałby odwołać swój występ na gali w Panamie i wówczas starcie z Montielem byłoby jak najbardziej realne.

W sobotę Julio Cesar Chavez Jr (42-0-1, 30 KO) stanie do walki o mistrzostwo świata w wersji WBC. O zlikwidowanie "zera" w rekordzie Meksykanina postara się Sebastian Zbik (30-0, 10 KO). "JC Jr" zapowiada wojnę w ringu, jakiej kibice nie oglądali od dawien dawna. Czy szumne opowiastki staną się faktem?
- W najbliższej walce pójdę na całość i mogę obiecać fanom niezapomnianą wojnę. Jeszcze nigdy nie trenowałem tak ciężko! Wszyscy będą zachwyceni poziomem tego starcia. Od dziecka marzyłem o walce, której stawką będzie tytuł mistrza świata. Mam za sobą znakomity zespół fachowców. W sobotnią noc stworzę historię. Zostanę pierwszym meksykańskim mistrzem w kategorii średniej – zapowiada syn legendarnego wojownika.
Znany z występu w pierwszej edycji "Contendera" Ishe Smith (22-5, 10 KO) rozstał się z dotychczasowym promotorem - Lou DiBellą. 32-letni pięściarz oświadczył, że rozwiązanie zaproponował sam DiBella, który nie był w stanie zakontraktować "Sugar Shayowi" odpowiedniej walki. W ciągu ostatnich miesięcy Smith rzucał wyzwania wszystkim czołowym bokserom w kategoriach 154-160 funtów, lecz nikt nie chciał z nim walczyć, nawet gdy Ishe decydował się na zastępstwo w ostatniej chwili.
- Mam wiele szacunku dla Lou i każdego w DBE [DiBella Entertainment - przyp. red.]. Lou po przyjacielsku poinformował mnie, że próbował wszystkiego, ale nie jest w stanie zakontraktować mi poważnej walki. Powiedział, że zdaje sobie sprawę z tego, że mam na utrzymaniu rodzinę i powinienem zrobić to, co będę uważał za słuszne. Zdaniem Lou, pomóc może mi rozstanie z nim, lecz zawsze będę mógł powrócić do DBE - oświadczył Smith.
- Lou załatwił mi wiele wspaniałych pojedynków, jak choćby z Robertem Guerrero i Dannym Jacobsem. Zrobił dla mnie naprawdę wiele, przywrócił moją karierę na właściwe tory i zawsze będę mu za wdzięczny. Od dawna marzyłem o walce w Wielkiej Brytanii, może niedługo uda się to zorganizować. Nie wiem, co zaplanował dla mnie Bóg, ale mam przed sobą jeszcze wiele walk i dam z siebie wszystko, by kibice byli ze mnie zadowoleni. To właśnie oni pragnęli dla mnie lepszych ofert. Zawsze liczyłem się z ich zdaniem. Uważam, że moją najlepszą dotychczasową walką była przegrana z Guerrero - dodaje "Sugar Shay".
Rolando Arellano, manager mistrza WBC wagi półśredniej - Victora Ortiza (29-2-2, 22 KO), odniósł się do słów Andre Berto (27-1, 21 KO), który na swoim Twitterze napisał, że wie dokładnie jakich środków dopingujących używał Ortiz przed ich kwietniową walką. Oto oficjalne oświadczenie obozu nowego championa:
"Victor nigdy nie wspomagał się żadnymi środkami dopingującymi. Zgodzimy się na każdy rodzaj testów, by udowodnić, że jesteśmy uczciwi. Możemy poddać się testom podczas obozu przygotowawczego lub podczas wakacji. Uprzejmie prosimy, by Andre Berto zaprzestał rozgłaszać nieprawdziwe informacje, które psują dobrą reputację Victora."
Niepokonany John Murray (31-0, 18 KO) już 9 lipca stanie przed największym testem w swojej karierze ścierając się z Kevinem Mitchellem (31-1, 23 KO). Mitchell powróci po roku przerwy, kiedy przegrał przez techniczny nokaut w rundzie trzeciej z zawsze groźnym Michaelem Katsidisem (27-4, 22 KO). Murray jest świadomy tego jak ciężkim wyzwaniem jest walka z Mitchellem i obiecuje, że nie zawiedzie swoich kibiców.