W rozmowie z redakcją BOKSER.ORG szefowa Main Events - pani Kathy Duva potwierdziła pojawiające się plotki o organizacji walki pomiędzy jej nowym nabytkiem - Siergiejem Liachowiczem (25-3, 16 KO), a wschodzącą gwiazdą wagi ciężkiej, Robertem Heleniusem (15-0, 10 KO). Do tej ciekawej potyczki dojdzie 16 lipca w Berlinie w nieznanej jeszcze hali, choć najbardziej prawdopodobna jest naturalnie Max Schmeling Halle.
- Powiedziałam mu, że możemy zorganizować na początek jakąś łatwiejszą walkę, ale on nie chciał czekać. Nie chciał nawet o tym słyszeć i ciągle powtarzał "dajcie mi ten pojedynek, pokonam każdego" - zdradziła pani Duva.
Przypomnijmy, iż Białorusin ma w dorobku tytuł mistrza świata federacji WBO wywalczony na Lamonie Brewsterze, który jednak stracił w pierwszej obronie na rzecz Shannona Briggsa.
Antonio Tarver (28-6, 19 KO), wielokrotny mistrz świata kategorii półciężkiej, ciężko trenuje i zbija funty dzielące go od górnego limitu wagi cruiser. W swym ostatnim wystepie "Magic Man" zadebiutował w ciężkiej i wniósł na wagę 221 funtów. Później jednak pojawiła się bardzo intratna propozycja walki z championem IBO - Dannym Greenem (31-3, 27 KO) i Tarver zdecydował się przyjąć wyzwanie Australijczyka.
- Czeka mnie trudne zadanie, lecz wyzwania nie są mi obce - zapewnia 42-letni Amerykanin. - Wszystko, co osiągnąłem w swym życiu przychodziło mi z trudem. Jeżeli dostajesz coś za darmo, nie jest to wiele warte. Przygotowując się do walki w wadze ciężkiej nie musiałem tyle biegać. Teraz będę ciężko trenował, by jak najlepiej wypaść w kategorii cruiser.
- 20 lipca zobaczycie najlepszego Antonio Tarvera. Będę prawdziwą maszyną. Jeżeli zrobię odpowiednią formę, Danny Green będzie miał koszmarną noc. Nie ma dla mnie żadnego znaczenia w jakim limicie będziemy walczyć - oznajmił "Magic Man".
Mistrz świata federacji WBA w wadze ciężkiej David Haye (25-1, 17 KO) znów prowokuje. Podczas gdy z obozu Władimira Kliczki (55-3, 49 KO) w ciągu ostatnich dni nie napływały żadne "riposty" w kierunku Brytyjczyka, ten nie daje za wygraną. Tym razem 30-latek z Londynu oświadczył, że jego ukraiński przeciwnik w zawodowej karierze nie pokonał ani jednego znaczącego pięściarza, a wypłatę po lipcowym starciu Kliczko będzie odbierał ... bez połowy zębów.
- Kliczko nie zrobił nic, aby zasługiwał na mój szacunek. Walczył z całą watahą "niegdyś będącymi kimś tam" albo "nigdy nie będącymi kimś" gośćmi. Tym razem przyjdzie mu zmierzyć się z młodym, głodnym zwycięstw, niewypalonym mistrzem, byłym zunifikowanym czempionem wagi junior ciężkiej. Z takimi Europejczykami jak on już walczyłem... I powtózę po raz kolejny, że z takimi facetami nigdy nie przegrywałem. To roboty, a nie pięściarze. W ringu Kliczko nie zdoła mnie zatrzymać. Po wypłatę do banku przyjdzie bez połowy zębów. Wygram ten pojedynek dzięki szybkości i swojemu mistrzostwu - zapowiada Haye.
Pojedynek pomiędzy Haye'em a 35-letnim Kliczką, mistrzem federacji IBF, IBO i WBO, odbędzie się 2 lipca w Hamburgu na mogącym pomieścić 57 tysięcy widzów stadionie Imtech Arena. Będzie to pierwsza od 2008 roku walka unifikacyjna w wadze ciężkiej. Poprzednią stoczył właśnie Ukrainiec, który trzy lata temu odebrał tytuł WBO Sułtanowi Ibragimowowi (22-1-1, 17 KO), zwyciężając wówczas na punkty.
Już od przeszło miesiąca chodzą słuchy o ewentualnej konfrontacji byłego mistrza świata federacji WBO w wadze ciężkiej Siergieja Liachowicza (25-3, 16 KO) z Robertem Heleniusem (15-0, 10 KO) niedawnym pogromcą Samuela Petera. Wiele wskazuje na to, że do tego ciekawie zapowiadającego się starcia dojdzie w lipcu.
Według nieoficjalnych informacji, do sfinalizowania kontraktu brakuje tylko podpisów 27-letniego Fina oraz Białorusina, któy jutro skończy 35 lat. Pierwotnie informowano, że pojedynek Heleniusa, promowanego przez niemiecką grupę Sauerland Event oraz Białorusina, od niedawna zawodnika amerykańskiej Main Events, odbędzie się 26 czerwca. Teraz najbardziej prawdopodobna wydaje się data 16 lipca, kiedy to grupa Wilfrieda Sauerlanda planuje zorganizować galę w Monachium.
39-letni
Tony Thompson (36-2, 24 KO) wykonał kolejny krok przybliżający go do drugiej w karierze walki o mistrzowski tytuł. "Tygrys" łatwo pokonał Maurice'a Harrisa (25-15-2, 14 KO) w eliminatorze IBF w wadze ciężkiej i zapewnił sobie pojedynek o miano obowiązkowego pretendenta.
Walka zakończyła się w trzeciej rundzie. Do tego czasu 35-letni "Mo Bettah" lądował na deskach trzykrotnie (raz w drugim starciu i dwukrotnie w trzecim). Zwycięski Thompson zapewne jeszcze przed końcem roku zmierzy się ze swym rodakiem Eddiem Chambersem (36-2, 18 KO).
Mistrz świata IBF wagi junior półśredniej, Zab Judah (41-6, 28 KO) jest gotowy zmierzyć się w pojedynku unifikacyjnym z czempionem WBA, Amirem Khanem (25-1, 17 KO), pod warunkiem równego podziału honorariów. Nowojorczyk stanowczo oznajmił również, że pojedynek musi być transmitowany przez amerykańską telewizje i ma się odbyć na terenie Stanów Zjednoczonych.
- Obaj jesteśmy mistrzami - zauważył Judah. - Myślę więc, że wszystko należałoby podzielić po równo. W końcu na takich warunkach Amir miał rywalizować z Timothy Bradleyem. W czym więc jest problem? Dlaczego jego obóz chce zmniejszyć moje honorarium? Nie oczekuję przecież niczego nadzwyczajnego.
Według Amerykanina, team Khana chce przekonać kanał HBO, że Judah nie ma wcale zamiaru walczyć z Anglikiem i przekonać szefów stacji do organizacji pojedynku Khana z Robertem Guerrero (29-1-1, 18 KO), który podobnie jak Amir jest zawodnikiem grupy Golden Boy Promotions.
- Wcale nie jestem przeciwny tej walce - zapewnia Judah. - Nie chcę aby ktokolwiek rozpowiadał takie fałszywe informacje. Moim zdaniem, team Anglika po prostu robi wszystko, aby ludzie z HBO uwierzyli, że Zab Judah nie chce walczyć z Amirem Khanem. Powtarzam, jeżeli złożą mi ofertę równego podziału honorariów, natychmiast podpiszę kontrakt. Myślę, że zasługuję na takie postawienie sprawy.
- Amir, nie jesteś w stanie mnie pokonać - dodał Judah. - Jestem pięciokrotnym mistrzem świata! Nie prezentujesz mojego poziomu, a swoim gadaniem, sprowadzisz na siebie tylko wielkie kłopoty - grozi Amerykanin.
Trwa wspaniała seria Franklina Lawrence'a (15-2-2, 10 KO). Obchodzący we wrześniu 36. urodziny Amerykanin po pokonaniu Lance'a Whitakera oraz Jasona Estrady, tym razem "Yah-Yah" zafundował czasówkę twardemu i nieustępliwemu Jasonowi Gavernowi (20-8-4, 9 KO). Tym samym Franklin stał się posiadaczem wakującego, interkontynentalnego pasa federacji IBF wagi ciężkiej.
Lawrence tylko na początku miał problemy z dzielnym przeciwnikiem, jednak potem wykorzystując lepsze warunki fizyczne i znaczną nadwagę słabiej przygotowanego tym razem Gaverna zaczął zyskiwać coraz wyraźniejszą przewagę. Po siódmej rundzie była ona już tak wyraźna, że Jason pozostał wnarożniku.
Statystyki z ostatniej walki potwierdzają wysoką formę Chrisa Arreoli (32-2, 28 KO). "Koszmar" w znakomitym tempie przeboksował siedem rund, niemal podwajając średnią ilość ciosów zadawanych przez pięściarza wagi ciężkiej i zastopował w siódmej odsłonie Kendricka Releforda (22-15-2, 10 KO).
Średnia Chrisa wygląda następująco - Arreola wyprowadzał 81 ciosów na rundę i trafiał 31 razy w każdej odsłonie. Przeciętny bokser tej kategorii zadaje 46 ciosów na rundę i trafia ok. 17 razy. Warto dodać, że "Koszmar" był niezwykle skuteczny przy tzw. mocnych ciosach, z których 56% doszło celu ubiegłej nocy.
Ciosy celne/wyprowadzone:
Arreola - 210/549 (38%)
Releford - 80/311 (26%)
Ciosy proste przednią ręką:
Arreola - 47/259 (18%)
Releford - 52/169 (31%)
Pozostałe ciosy:
Arreola - 163/290 (56%)
Releford - 28/142 (20%)
Były mistrz wag koguciej i piórkowej Rafael Marquez (39-6, 35 KO) aktualnie szykuje się aktualnie do pojedynku, który odbędzie się 18 czerwca w Tuluca w Meksyku, gdzie spotka się z Eusebio Osejo (19-9-2, 7 KO). 36-letni Rafael ze swoim trenerem Danielem Zaragozą już planuje kolejne wielkie starcia, w tym z aktualnym mistrzem WBC wagi super koguciej, Japończykiem Toshiaki Nishioką (38-4-3, 24 KO). Zdaniem obozu Marqueza do tego pojedynku może dojść 1 października.
Jeden z najbardziej utalentowanych pięściarzy w historii, Floyd Mayweather Jr. (41-0, 25 KO), rozstał się ze swym wieloletnim doradcą - Leonardem Ellerbe. Wciąż nie jest znany powód, z jakiego panowie zakończyli współpracę, lecz niektóre serwisy informacyjne nieśmiało zakładają, że może to oznaczać definitywny koniec bokserskiej kariery Floyda.
Kilka dni temu 34-letni "Money" oświadczył, że w ciągu ostatniego roku tylko kilka razy rozmawiał ze swym trenerem Rogerem Mayweatherem, a dziś świat obiegła informacja, że z obozu pięściarza odszedł człowiek, który w ostatnich latach miał ogromny wpływ na jego karierę. Czy Floyd podjął już ostateczną decyzję?
Tydzień temu Bernard Hopkins (52-5-2, 32 KO) pokonał Jeana Pascala (26-2-1, 16 KO) i jako najstarszy pięściarz w historii zawodowego boksu sięgnął po mistrzowski pas. Podczas starcia do swojego repertuaru wymownych gestów (słynny gest obcinania głowy) "Kat" dodał nowy element. Wychodząc do 7 rundy Hopkins poirytowany zbyt długim oczekiwaniem na wyjście rywala z narożnika, zaczął... robić pompki. Czynność tę powtórzył oczekując po walce na werdykt sędziów.
Już dzisiaj na ringu w Sheffield dojdzie do ciekawego pojedynku rozgrywanego w kategorii koguciej. 25-letni Jamie McDonnell (16-2-1, 7 KO), skrzyżuje rękawice z Kenijczykiem Nickiem Otieno (21-6, 9 KO). Na zwycięzcę czekać będzie tytuł mistrza Wspólnoty Brytyjskiej.
Pochodzący z Doncaster McDonnell to mistrz Europy w wadze koguciej. Tytuł ten zdobył w marcu 2010 roku, pokonując Jerome Arnoulda (24-4-1, 15 KO) z Francji. Następnie dwukrotnie obronił to trofeum, zwyciężając przed czasem Włocha Rodrigo Bracco (13-3, 5 KO) i na punkty Stephena Jamoye (20-3, 10 KO) z Belgii. Wszystko wskazuje na to, że pod koniec tego roku Jamie zmierzy się z niepokonanym mistrzem Wielkiej Brytanii Stuartem Hallem (11-0, 7 KO). Na pewno starcie z 31-letnim pięściarzem z Darlington byłoby dużym wyzwaniem dla McDonnella i łakomym kąskiem dla kibiców. Na szali znalazłyby się wówczas trzy pasy: mistrza Europy, mistrza Wielkiej Brytanii i Wspólnoty Brytyjskiej. Najpierw jednak trzeba pokonać twardego przeciwnika z Nairobi.
Z pewnością jest to jedna z tych walk, podczas których to miejscowy zawodnik ma więcej do stracenia i to on podejmuje ryzyko. Na pewno pojedynek z Kenijczykiem dla McDonnella nie będzie tylko rozgrzewką. Twardy Otieno, mimo że przegrywał 6 razy to nigdy przed czasem i z dobrymi przeciwnikami. W ostatnim występie w grudniu 2010 roku, uległ na punkty po bardzo wyrównanej walce, niepokonanemu mańkutowi Thangthongowi Kiattaweesukiemu (22-0, 15 KO). Pojedynek odbył się w Tajlandii, a zwycięzca zgarnął wakujący tytuł WBC International. Wcześniej w lutym 2010, również przegrał z niepokonanym Rosjaninem Alexandrem Bakhtinem (27-0, 11 KO) w oficjalnym eliminatorze federacji WBC. W 2008 roku przez 10 rund dzielnie stawiał czoła Z Torresowi (31-2-2, 17 KO) z Filipin, który wcześniej po świetnej walce zremisował z "Wściekłym Bykiem" Vicem Darchinyanem (36-3-1, 27 KO). Dlatego McDonnell może być pewny iż dzisiaj w ringu czekać go będzie ciężka przeprawa.
Zapraszamy do obejrzenia nagrania rozmowy z Norbertem Dąbrowskim (3-0, 1 KO), który po półrocznej przerwie wystąpi 25 czerwca na gali grupy O'Chikara Gmitruk Team w Ostrowcu Świętokrzyskim. Zawodnik występujący w kategorii super średniej po raz ostatni wystąpił w grudniu w Grodzisku Mazowieckim, gdzie bez problemów pokonał na punkty Gordana Glisicia. Do czerwcowej gali Dąbrowski przygotowuje się w warszawskim "Action Clubie" pod okiem Andrzeja Gmitruka.
Już 4 czerwca na gali w Motorpoint Arena w Cardiff powróci były mistrz wagi junior półśredniej Gavin Rees (34-1, 16 KO). Po siedmiomiesięcznej nieaktywności jego przeciwnikiem będzie niepokonany Andy Murray (24-0, 12 KO), a stawką pojedynku tytuł EBU wagi lekkiej. "The Rock" liczy, że po tej walce znów będzie mógł zawalczyć o tytuł światowy w nowej wadze.Podczas konferencji prasowej we Wrocławiu, która promowała walkę Tomasza Adamka z Witalijem Kliczką, spotkaliśmy promotora Dariusza Snarskiego. "Snara" opowiedział nam o swoich wrażeniach po konferencji prasowej oraz planach dla najmocniejszego pięściarza w jego grupie - Aleksa Kuziemskiego.
Grzegorz Soszyński (20-1-1, 10 KO) powrócił właśnie z obozu na Serbii, gdzie między innymi sparował ze swoim klubowym kolegą, Aleksandrem Aleksiejewem. Po zaledwie jednym dniu wypoczynku walczący w wadze półciężkiej Polak przenosi się dziś do Zakopanego, gdzie nadal będzie szlifować formę.
Soszyński dzięki kwietniowemu zwycięstwu nad cenionym Geardem Ajetovicem awansował w rankingu federacji WBC na 28. miejsce. Grzegorz wywalczył wówczas regionalny pas WBC Mediterranean i właśnie tego tytułu będzie bronić w kolejnym występie.
Polak co prawda jeszcze nie poznał rywala, ale wie już gdzie i kiedy stoczy kolejny pojedynek. Soszyński zaboksuje 8 października w Serbii na dystansie dwunastu rund.
Lukas Konecny (47-3, 22 KO) nie zawiódł licznie zgromadzonych fanów i pewnie pokonał Husseina Bayrama (34-4, 19 KO) przed własną publicznością w swym rodzinnym mieście.
Pojedynek trwał pełne dwanaście rund i zakończył się jednogłośnym zwycięstwem Czecha (117-111, 119-109 i 118-110). Tym samym Konecny po raz drugi obronił tytuł mistrza Europy w wadze junior średniej oraz zdobył wakujący pas WBO Inter-Continental.
Po podpisaniu przez Tomasza Babilońskiego kontraktu na przyjazd Mike'a Tysona do Polski, menedżer słynnego pięściarza ujawnia szczegóły wrześniowej wizyty. 15 i 16 września Tyson odwiedzi Warszawę i Kraków, zobaczy m.in. kopalnię soli w Wieliczce oraz dawny obóz koncentracyjny w Oświęcimu. Jednak biorąc pod uwagę to, że jego pobyt planowany jest zaledwie pięć dni po walce o mistrzostwo świata wagi ciężkiej pomiędzy Witalijem Kliczko a Tomaszem Adamkiem, pojawia się pytanie, czy były niekwestionowany czempion wszechwag nie pokusi się, aby skorzystać z okazji i obejrzeć ten pojedynek na żywo?
- Mike bardzo uważnie śledzi boks i niecierpliwie czeka na tę walkę. Nie chciał mi jednak zdradzić kto jest jego faworytem. Być może przylecimy też na to starcie - powiedział Carl Holness, menedżer Tysona. Nie wiadomo, czy do planowanego spotkania Żelaznego Mike'a nie doszłoby w takiej sytuacji podczas najwięszego wydarzenia w historii boksu zawodowego w Polsce, jakim będzie stracie na wielkim stadionie o pas mistrzowski w wadze ciężkiej.
Lou DiBella zdradził, że trwają negocjacje pomiędzy obozami wysoko notowanego w rankingach wagi średniej Andy'ego Lee (26-1, 19 KO) i jedynego pięściarza, który wygrał z Irlandczykiem na zawodowych ringach - Briana Very (18-5, 11 KO). Rewanżowe starcie najprawdopodobniej odbędzie się w październiku.
W pierwszym starciu, czyli ponad trzy lata temu, nieoczekiwanie zwyciężył skazywany na porażkę Amerykanin. Vera wylądował na deskach już w pierwszej rundzie, lecz udało mu się przeczekać szturm Irlandczyka i wygrać przed techniczny nokaut w siódmej odsłonie. Od tego czasu Lee wygrał jedenaście kolejnych walk, w tym siedem przed czasem. W ciągu ostatnich trzech lat Vera wychodził do ringu sześć razy i przegrał aż cztery pojedynki, lecz odniósł też dwa cenne zwycięstwa - nad Sebastienem Demersem (TKO 3) i Sergio Morą (niejednogłośnie na punkty po dziesięciu rundach). Na rewanżowe starcie Lee vs Vera szczególnie naciska Emanuel Steward - manager i trener Irlandczyka.
- Zgadzam się z Emanuelem. Myślę, że kibice chcą zobaczyć ten rewanż. Prowadzimy negocjacje i wygląda na to, że zorganizujemy tę walkę w październiku. Pierwszy pojedynek był ekscytujący i wierzę, że rewanżowe starcie może okazać się nawet lepsze - powiedział DiBella.
42-letni Roy Jones Jr. (54-8, 40 KO) przegrał trzy ostatnie walki, w tym dwie przed czasem. Choć oczywistym wydaje się być fakt, że dawny król P4P powinien zawiesić rękawice na kołku, Junior nie potrafi podjąć trudnej decyzji o zakończeniu kariery.
Odwieczny rywal Roya, Bernard Hopkins (52-5-2, 32 KO), w jednym z ostatnich wywiadów wyraził głęboki smutek, gdy reporter narzucił temat ostatniej porażki Jonesa. 46-letni "Kat" przed tygodniem dokonał historycznego wyczynu i został najstarszym w historii boksu mistrzem świata. Kilka godzin wcześniej Junior został ciężko znokautowany przez Denisa Lebiediewa na dziesięć sekund przed ostatnim gongiem. Hopkins oświadczył, że nie chce widywać Roya przegrywającego w ten sposób i wierzy, że jego dawny oponent ma wiele do zaoferowania poza ringiem.
- Nie życzę mu źle. Roy, masz wspaniałe życie, wspaniałą karierę. Możesz zrobić wiele dla swego ukochanego sportu poprzez pracę z dzieciakami, które cię kochają i podziwiają. Uważam, że Roy Jones ma wiele do zaoferowania bez potrzeby zadawania i przyjmowania kolejnych ciosów - powiedział Hopkins.
- Nie zgadzam się, że Adamek jest mały. Mike Tyson był mniejszy, a Evander Holyfield wcale nie miał lepszych warunków fizycznych, gdy zdobywał mistrzostwo świata. Rozmiar nie ma wielkiego znaczenia - powiedział Witalij Kliczko (42-2, 39 KO) mierzący 2 metry i ważący 112 kg mistrz świata wagi ciężkiej federacji WBC.
WSZYSTKO O KONFERENCJI ADAMEK-KLICZKO >>
– To znakomity pięściarz, widziałem wiele jego walk, m.in. z Chrisem Arreolą. Nasze szanse 10 września oceniam po równo - mistrz świata komplementował Tomasza Adamka (44-1, 28 KO).
Pochodzący z Jamajki, a mieszkający w Miami Glen Johnson (51-14-2, 35 KO), już za tydzień zmierzy się z niebezpiecznym Carlem Frochem (27-1, 20 KO). Pojedynek, do którego dojdzie na ringu w Atlantic City, wyłoni kolejnego finalistę turnieju "Super Six", który dołączy do oczekującego już Andre Warda (24-0, 13 KO).
Chociaż 42-letni Johnson nie będzie z pewnością stawiany w roli faworyta, to trzeba pamiętać, że "Gentelman" potrafił już w przeszłości płatać figle. Jak chociażby w zwycięskich starciach z Clintonem Woodsem (42-5-1, 24 KO), czy wielkim Royem Jonesem Jr (54-8, 40 KO). Świetnie zaprezentował się także w ostatnim pojedynku, pokonując przed czasem faworyzowanego Allana Greena (29-3, 20 KO). W oczekiwaniu na bitwę z "Kobrą z Nottingham", poniżej prezentujemy wywiad z tym niezwykle sympatycznym i pogodnym zawodnikiem.
- Wiek rozpoczęcia treningów bokserskich?
Glen Johnson: Miałem wtedy 20 lat. Nigdy wcześniej się tym nie interesowałem i w życiu nie przypuszczałem, że zostanę zawodowym pięściarzem.
- Ulubiony pięściarz wszechczasów?
GJ: Na pewno Muhammad Ali jest jednym z największych, a także Sugar Ray Robinson. Z bardziej współczesnych zawodników, to lubię Evandera Holyfielda, ale z czasów gdy był w formie. Chciałbym żeby przeszedł już na emeryturę i żebyśmy go mogli zapamiętać jako wyjątkowego boksera.
Już za tydzień dojdzie do drugiego półfinałowego starcia w turnieju Super Six mającego wyłonić najlepszego zawodnika wagi super średniej. W ringu spotkają się Carl Froch (27-1, 20 KO) oraz ringowy weteran Glen Johnson (51-14-2, 35 KO), a stawką będzie tytuł WBC należący do "Kobry". Froch nie zwraca uwagi na wiek oraz rekord Jamajczyka i spodziewa się trudnego starcia.
Amerykańska stacja HBO, od lat słynąca z pokazywania zawodowego boksu na najwyższym poziomie, tym razem swoim widzom zaproponuje śledzenie pracy i życia prywatnego Freddie'ego Roacha. Ekipa filmowa swoje zadanie zacznie wykonywać już niedługo.
Znakomitemu szkoleniowcowi kamery będą towarzyszyć praktycznie wszędzie, począwszy od treningów w należącym do niego Wild Card Gym w Los Angeles, na jego własnym domu skończywszy. Premiera serialu, który będzie składał się z sześciu odcinków, zaplanowana jest na początek 2012 roku.
51-letni Roach to były pięściarz kategorii lekkiej. W karierze zawodniczej nie osiągnął wielkich sukcesów, kończąc ją z bilansem 40 wygranych i 13 porażek. Największe osiągnięcia stały się jego udziałem dopiero po zajęciu się trenerką. Obecnie Amerykanin pracuje między innymi z mistrzem świata federacji WBO w wadze półśredniej Mannym Pacquiao, uważanym za najlepszego pięściarza świata bez podziału na kategorie wagowe oraz Amirem Khanem, posiadaczem tytułu WBA w kategorii junior półśredniej.
Ostatnio Roach otrzymał propozycję pracy z olimpijską reprezentacją USA, która przygotowuje się do igrzysk w 2012 roku. Szkoleniowiec nie odmówił, podkreślając, że pomoc w prowadzeniu amerykańskiej kadry jest dla niego olbrzymim zaszczytem.
Leonard Ellerbe zaprzecza doniesieniom, jakoby miał zakończyć współpracę z czołowym pięściarzem P4P - Floydem Mayweatherem Jr. (41-0, 25 KO). Infromacja o odejściu wieloletniego doradcy "Pretty Boya" obiegła świat kilka godzin temu.
MAYWEATHER ZAKOŃCZYŁ WSPÓŁPRACĘ Z ELLERBE >>
- To bzdury. Nadal należę do obozu Mayweathera - powiedział Ellerbe w rozmowie z fightnews.com.
Zapraszamy do obejrzenia nagrania z treningu Dariusza Sęka (11-0-1, 4 KO), który przygotowuje się do 13. występu na zawodowym ringu. Pięściarz pochodzący z Tarnowa po raz kolejny na ring wyjdzie 25 czerwca na gali organizowanej przez grupę O'Chikara Gmitruk Team w Ostrowcu Świętokrzyskim. Niewykluczone, że występujący w kategorii półciężkiej zawodnik stoczy tam swój pierwszy pojedynek wieczoru w karierze. Wszystko wydaje się zależeć od tego, gdzie najbliższą walkę stoczy Mateusz Masternak, inny podopieczny Andrzeja Gmitruka. W publikowanym przez nas materiale 24-letni Sęk tarczuje z trenerem Jarosławem Soroko.
Zdaniem Douga Fischera, wyraźnym faworytem lipcowego starcia unifikacyjnego w kategorii ciężkiej jest Władimir Kliczko (55-3, 49 KO), mistrz świata federacji IBF, IBO i WBO. Dziennikarz magazynu "The Ring" i jeden z najbardziej znanych analityków bokserskich na świecie uważa, że posiadacz pasa WBA David Haye (25-1, 23 KO) o zwycięstwo pokusić się może jedynie w pierwszej fazie pojedynku.
- Sądzę, że Haye ma szanse na wygraną przed czasem w pierwszej połowie potyczki. Nie mogę sobie jednak wyobrazić, aby Brytyjczyk mógł wygrać z Kliczką na punkty lub przez nokaut w końcówce walki. Mam wrażenie, że najlepszym sposobem na wygraną z Ukraińcem jest nokaut w pierwszych rundach. Czy taki scenariusz jest możliwy? Tak. Czy to oznacza, że tak się też stanie? Nie wydaje mi się - napisał Fischer w swoim artykule.
Do walki 35-letniego Kliczki i o pięć lat młodszego "Hayemakera" dojdzie 2 lipca. Warto wspomnieć, że oprócz czterech mistrzowskich tytułów, listę trofeów tego elektryzującego starcia uzupełnia również pas "The Ring" dla najlepszego zawodnika wagi ciężkiej na świecie. Jego posiadaczem jest obecnie "Doktor Stalowy Młot".
Przedstawiciele mistrza świata WBC wagi półciężkiej, Bernard Hopkinsa (52-5-2, 32 KO) i byłego czempiona tej federacji i kategorii, Chada Dawsona (30-1, 17 KO) rozpoczęli negocjacje w sprawie zbliżającej się walki. Jeśli wierzyć słowom Gary Shawa, który reprezentuje interesy Dawsona, szybko znaleziono wspólną płaszczyznę porozumienia.
- Richard [Schaefer - przyp. red] zadzwonił do mnie i powiedział, że chce rozmawiać na temat organizacji walki. Jestem bardzo zadowolony z tego jak szybko znaleźliśmy wspólny język - powiedział Shaw. - Rozmawialiśmy sporo o miejsce walki, ale najważniejszą kwestią, która omawialiśmy było określenie maksymalnego dochodu z przyszłego widowiska. W tym się absolutnie zgadzamy. Zgodziliśmy się również na wspólna rozmowę z szefostwem kanału HBO, by już w poniedziałek zatwierdzić datę pojedynku. Tak, więc wstępne sprawy mamy już dogadane, m.in. podjęliśmy decyzję w kwestii podziału honorariów za walkę - zakończył promotor Dawsona.
W chińskim mieście Guiyang zakończył się pierwszy dzień indywidualnego turnieju finałowego zawodowej ligi World Series of Boxing. W pierwszym dniu zmagań poznaliśmy mistrzów WSB w trzech kategoriach wagowych. Ich zwycięzcy - jako pierwsi - otrzymali prawo udziału w przyszłorocznych Igrzyskach Olimpijskich w Londynie. Poza tym każdy z nich otrzymał nagrodę pieniężną w wysokości 20 000 dolarów.
W wadze koguciej (54 kg) Kanat Abutalipow (Kazachstan/Astana Arlans) pokonał niejednogłośnie na punkty Nordina Oubaali (Francja/Paris United). Sędziowie punktowali: 68-65, 66-67, 67-66. W wadze lekkiej (61 kg)): Wang Zhimin (Chiny/Beijing Dragons) również niejednogłośnie zwyciężył Jerżana Musafirowa (Kazachstan/Astana Arlans). Sędziowie punktowali: 67-66, 67-66, 66-67. W wadze superciężkiej (+91 kg): Clemente Russo (Włochy/Dolce & Gabbana Thunder Mediolan) pokonał jednogłośnie na punkty Magomedrasula Medżidowa (Azerbejdżan/Baku Fires). Sędziowie punktowali zgodnie: trzy razy po 67-66.
Dzisiaj odbęda sie dwie ostatnie walki finałowe, w których zmierza się:
73 kg: Serhij Derewianczenko (Ukraina/Dolce & Gabbana Thunder Mediolan) - Sołtan Migitinow (Azerbejdżan/Baku Fires); 85 kg: Abdelhafid Benchabla (Algieria/Pohang Poseidons) - Ludovic Groguhe (Francja/Paris United);
Drugie zwycięstwo na przestrzeni zaledwie dwóch tygodni zanotował przed chwilą Chris Arreola (32-2, 28 KO). W walce wieczoru na gali w Reno "Koszmar" wygrał przez techniczny nokaut w siódmej rundzie z Kendrickiem Relefordem (22-15-2, 10 KO).
Pierwsza odsłona pojedynku to wymiana lewych prostych. Na początku górował w niej Releford, więc Arreola starał się spychać rywala na liny i tam zasypywać go ciosami z obydwu rąk. Taktyka Chrisa przyniosła skutek, lecz Releford nieźle radził sobie w defensywie i do piątej rundy unikał najgroźniejszych uderzeń. Wielomiesięczny rozbrat z ringiem odbił się jednak na kondycji "Apostoła" i z czasem Kendrick wyraźnie osłabł. W szóstym starciu Releford przyklęknął w narożniku, by dojść do siebie po serii ciosów Arreoli. Zdaniem Teddy'ego Atlasa pojedynek powinien zakończyć się już wtedy, lecz Russell Mora pozwolił na dalszą walkę i Releford przyjął jeszcze kilkadziesiąt mocnych ciosów, nim sędzia ringowy poddał go w kolejnej odsłonie.
Zapraszamy na zapis video z ceremonii ważenia przed meczem młodzieżowych reprezentacji Polski i Włoch, która odbyła się w bardzo niecodziennej scenerii.
Popularny kolumbijski pięściarz, 30-letni Edison Miranda (33-5, 29 KO), wróci na ring 4 czerwca podczas gali boksu zawodowego w Atlantic City, na której walką wieczoru będzie półfinałowa rywalizacja turnieju "Super Six" w wadze super średniej Carla Frocha z Glenem Johnsonem. Rywalem "Pantery" będzie 36-letni Amerykanin Rayco Saunders (20-13-2, 8 KO), a pojedynek odbędzie się w limicie kategorii półciężkiej.
- W ringu pojawi się nowy Edison Miranda - zapowiada jego menedżer, Steve Benbasat. - On jest silny jak zwierzę, a poza tym ma nowego trenera [Noela Carbajala - przyp. red.] , którego cechuje bardzo poważne podejście do pracy. Mój zawodnik na sali treningowej dosłownie rozbijał kolejnych sparringpartnerów. Stał się lepszym pięściarzem, bo wreszcie zrozumiał jakie popełniał w przeszłości błędy. Przegrywał tylko z najlepszymi z najlepszych w wadze super średniej. Bute, Abraham, Ward, Pavlik - to przecież mistrzowie świata. W walkach z nimi po prostu zbyt dużo myślał, przez co zatracił instynkt panczera. Po kilku udanych walkach, postaramy się wprowadzić go do rankingów niezwykle mocnej kategorii do 175 funtów [półciężkiej - przyp. red.], gdzie czekają na niego takie wyzwania jak np. Jean Pascal lub Tavoris Cloud - zakończył menedżer 'Pantery".
Niepokonany nigeryjski pięściarz wagi junior półśredniej, na co dzień zamieszkał w Wielkiej Brytanii, niespełna 32-letni Ajose Olusegun (29-0, 14 KO), podpisał umowę z amerykańskim promotorem Lou Dibellą.
Olusegun - były uczestnik Igrzysk Olimpijskich w Sydney (2000) - zajmuje aktualnie drugie miejsce w rankingu federacji WBC i pilnie czeka na pojedynek dający prawo zostania oficjalnym pretendentem do tytułu mistrza świata World Boxing Council wagi jr. junior półśredniej z Ali Chebahem (35-1, 28 KO). Zwycięzca tej rywalizacji skrzyżuje rękawice z aktualnym czempionem, Timothy Bradleyem (27-0, 11 KO).
Zapraszamy na wywiad z Michałem Chudeckim, który tydzień temu podczas spotkania na szczycie Elitarnej Ligi Bokserskiej wygrał z Pawłem Trypuciem.
WALKA: MICHAŁ CHUDECKI vs PAWEŁ TRYPUĆ >>
W chińskim mieście Guiyang zakończył się drugi dzień finałów indywidualnych zawodowej ligi bokserskiej World Series of Boxing. W ciągu trwających dwa dni zawodów poznaliśmy nazwiska pierwszych w historii pięciu triumfatorów, którzy jednocześnie jako pierwsi zapewnili sobie udział w przyszłorocznych Igrzyskach Olimpijskich w Londynie.
Są nimi: Kanat Abutalipow (54 kg, Kazachstan/Astana Arlans), Wang Zhimin (61 kg, Chiny/Beijing Dragons), Serhij Derewianczenko (73 kg, Ukraina/Dolce & Gabbana Thunder Mediolan), Abdelhafid Benchabla (85 kg, Algieria/Pohang Poseidons) i Clemente Russo (+91 kg, Włochy/Dolce & Gabbana Thunder Mediolan).
W drugim dniu finałów WSB kibice oglądali dwie walki. dni odbyły się dwie walki. W pierwszej "średni" Serhij Derewianczenko (Ukraina/Dolce & Gabbana Thunder Mediolan) wygrał jednogłośnie na punkty z Sołtanem Migitinowem (Azerbejdżan/Baku Fires). Sędziowie punktowali: 68-64, 68-64 i 69-63. W drugim pojedynku Abdelhafid Benchabla (Algieria/Pohang Poseidons) równie pewnie wypunktował Ludovica Groguhe (Francja/Paris United). Również w tym przypadku sędziowie byli jednomyślni: 69-64, 68-65 i 68-65.