Jak podaje stacja ESPN, debiutujący pod banderą Top Rank Kermit Cintron (32-3-1, 28 KO) poznał rywala, z którym przyjdzie mu się zmierzyć 9 lipca podczas gali w Carson w Kalifornii.
Tak oto naprzeciw "Kilera" stanie Carlos Molina (18-4-2, 6 KO), znany głównie z tego, iż jako jedyny dotąd splamił konto Julio Cesara Chaveza Juniora remisem ponad pięć lat temu. Dwunasty w rankingu federacji IBF w wadeze junior średniej Molina rywalizować będzie z Cintronem na dystansie dziesięciu rund.

Robert Tlatlik (2-0, 2 KO), pochodzący ze Śląska niemiecki pięściarz, amatorski mistrz tego kraju, 27 maja stoczy kolejny zawodowy pojedynek. Promowany przez Global Boxing zawodnik kategorii półśredniej wystąpi na gali w Dusseldorfie, a jego testerem będzie Kevin Still (0-1). Walka zakontraktowana jest na cztery rundy.
Tlatlik w kwietniu rozpoczął zawodową karierę pod szyldem grupy Mariusza Kołodzieja. Zgodnie z zapowiedziami menedżera i brata Roberta, Sebastiana Tlatlika, 22-latek do końca maja miał stoczyć trzy zawodowe walki.
Ciekawostką jest, że na tej samej gali siódmy występ zaliczy zaledwie 17-letni junior ciężki z Niemiec, Mario Guedes Junior (6-0, 6 KO).
Uaktualnienie: Robert Tlatlik poinformował redakcję BOKSER.ORG, że jego najbliższy występ ze względów osobistych został przełożony na lipiec.
Przedstawiamy nagranie z sobotniego treningu Mateusza Masternaka (22-0, 16 KO) i Dariusza Sęka (11-0-1, 4 KO) zarejestrowane w "Action Clubie" na warszawskiej Pradze. Obaj 24-letni pięściarze po raz ostatni wychodzili na ring w marcu na gali w Olsztynie. Masternak pokonał wówczas przez techniczny nokaut Alego Ismaiłowa, a Sęk wygrał na punkty z Miguelem Velozo. Obecnie podopieczni Andrzeja Gmitruka szykują się do kolejnych występów. Bardzo możliwe, że Masternak wystąpi za granicą, wobec czego 25 czerwca na gali grupy O'Chikara Gmitruk Team w Ostrowcu Świętokrzyskim główną walkę wieczoru stoczy Sęk.
Denis Lebiediew (21-1, 16 KO) ma nadzieję, że zwycięstwo w sobotnim pojedynku z Royem Jonesem Jr. (54-7, 40 KO) doprowadzi go do drugiej w karierze szansy na zdobycie mistrzowskiego tytułu.
W grudniu ubiegłego roku Rosjanin nieznacznie uległ championowi federacji WBO - Marco Huckowi (32-1, 23 KO). Werdykt tamtej walki był później nieco krytykowany, lecz Lebiediew pogodził się już z porażką i zapowiedział, że kolejnej okazji nie zmarnuje i wygra nie pozostawiając żadnych wątpliwości.
- Jones wciąż jest bardzo niebezpiecznym przeciwnikiem. By wygrać, będę musiał wszystko zrobić perfekcyjnie. Mam nadzieję, że po sobotnim zwycięstwie uda się zakontraktować następną walkę o tytuł - powiedział 31-letni Lebiediew.
Wkrótce miną cztery lata od sensacyjnej porażki Vica Darchinyana (36-3-1, 27 KO) w pojedynku z Nonito Donaire (26-1, 18 KO), a "Wściekły Byk" wciąż nie może się z nią pogodzić. 35-letni Ormianin zaproponował nawet, że zmierzy się z Filipińczykiem zupełnie za darmo.
W swej ostatniej walce Darchinyan w wielkim stylu rozprawił się z Yonnhym Perezem i zdobył tytuł federacji IBO w kategorii koguciej. Vic zapowiedział już, że jeśli nie zdoła wymusić rewanżu na żadnych ze swych pogromców, przeniesie się do wyższej dywizji i postara się o kolejny pas mistrza świata.
- Od czterech lat Donaire nie godzi się na rewanż. Chcę pokazać światu na co mnie stać, ale on wciąż mnie unika. Zaproponowałem mu nawet, że może zatrzymać moją wypłatę - oświadczył Darchinyan.
Jak oznajmił Bob Arum, szef grupy "Top Rank", kontrakty na trzeci pojedynek Manny Pacquiao (53-3-2, 38 KO) z Juanem Manuelem Marquezem (52-5-1, 38 KO) są bardzo bliskie podpisania. Zdaniem słynnego promotora, grupy Top Rank (reprezentująca interesy Pacquiao) i Golden Boy Promotions (promująca Marqueza) osiągnęły porozumienie już w poniedziałek, a sam Marquez podpisze stosowny kontrakt w Beverly Hills (Kalifornia) w "najbliższej przyszłości". Wg. Aruma, pojedynek odbędzie się 12 listopada w MGM Grand w Las Vegas.
Przypominamy, że Według dostępnych informacji, walka Pacquiao z Marquezem odbędzie się w umownym limicie 144 kg (65,3 kg), czyli o 3 funty (1,36 kg) niższym niż limit wagi półśredniej. Tak wysoka waga nie będzie dla Meksykanina nowością, gdyż w 2009 r., rywalizując z Floydem Mayweatherem jr., ważył 142 funty (64,4 kg).
Za trzeci pojedynek z Filipińczykiem, "Dinamita" oczekuje honorarium nie mniejszego niż 5 milionów dolarów.
Mistrz świata federacji IBF, IBO i WBO w wadze ciężkiej Władimir Kliczko (55-3, 49 KO) zapewnia, że wszystkie głośne zapowiedzi i wielka pewność siebie Davida Haye'a (25-1, 23 KO) nie robią na nim wrażenia. Pięściarze, którzy 2 lipca w Hamburgu zmierzą się w pojedynku unifikacyjnym (Haye jest posiadaczem tytułu organizacji WBA) spotkali się ostatnio na konferencjach prasowych w Hamburgu i Londynie. 30-letni Brytyjczyk wobec Kliczki zachowywał się w arogancki sposób, nie decydując się nawet na podanie ręki pięściarzowi z Ukrainy.
- Haye mówi tak dużo, że wszyscy już przywykli do jego pustej paplaniny. Mam 35 lat i już dawno nauczyłem się kontrolować swoje emocje. Haye od ponad dwóch lat czyni wielkie zapowiedzi, próbuje mnie zaczepiać. Na kolejnym etapie przekroczył nawet dozwolone granice. Z drugiej strony, jest jak pies, który szczeka, ale nie gryzie. Dlatego jego ujadanie to dla mnie tylko dźwięk. 2 lipca zrobię jednak wszystko, aby ukarać go za długi język - zapowiada Kliczko, niepokonany od siedmiu lat i mistrz świata od przeszło pięciu. "Doktor Stalowy Młot" docenia pięściarskie atuty najbliższego przeciwnika, ale jest pewien wygranej.
- Ten facet ma bogatą wyobraźnię i niezły zapas słownictwa - to trzeba mu przyznać. Jednak te rzeczy nie przynoszą zwycięstw, co innego pięściarskie cechy i to właśnie one zostaną sprawdzone podczas naszej walki. Haye to dobry pięściarz, dysponuje niezłą techniką, szybkością, ale jestem przekonany o swojej wygranej. David musi nauczyć się szacunku do innych ludzi, zamiast prowokować ich raz za razem. Próbuje wyprowadzić mnie z równowagi i ma do tego prawo, ale ten się śmieje, kto się śmieje ostatni - przypomina Kliczko, który w lutym 2008 roku stoczył ostatnią jak dotychczas unifikacyjną walkę w kategorii ciężkiej. Posiadając tytuły IBF i WBO, Ukrainiec zdobył wówczas pas WBO, odbierając go Sułtanowi Ibragimowowi (22-1-1, 17 KO) po wysokim zwycięstwie na punkty.

Wśród zawodników zawodowej ligi futbol amerykańskiego NFL pojawiła się moda zawodowego uprawiania boksu. W piątek do tego grona dołączy Ray Edwards, który zadebiutuje na gali w Grand Casino w Minnesocie. Jego rywalem będzie inny debiutant T.J Gibson.
Edwards ma 26 lat, mierzy 196 cm wzrostu i waży około 120 kg. Od 2006 roku występuje w barwach Minnesota Vikings. Do tej pory nie miał żadnych doświadczeń ringowych, nie stoczył choćby jednej walki.
- W młodości zawsze chciałem spróbować pięściarstwa, ale w mojej okolicy nie było żadnego gymu w którym mógłbym trenować. Na poważnie zainteresowałem się boksem kilka lat temu, po spotkaniu z trenerem tej dyscypliny, Jeffem Warnerem. Wiem, że nie mam stoczonych żadnych walk, ale naprawdę dobrze sobie radzę podczas sparingów i czuję, że jestem gotów na zawodowstwo. Lata gry w NFL sprawiły, że powinienem być szybszy niż "normalny" bokser - powiedział Edwards.
Zapraszamy na fragmenty sparingu w wykonaniu pięściarza zawodowego Artura Lazariana (1-0), który zadebiutował w zeszłym roku na gali "Seaside Boxing Show" w Międzyzdrojach, kiedy to wygrał jednogłośnie na punkty z Romansem Sewczenką (4-5, 3 KO). Artur przeprowadził się z Armenii do Polski w wieku 5 lat.
Zapraszamy do obejrzenia fotorelacji z treningu Norberta Dąbrowskiego (3-0, 1 KO), który po półrocznej przerwie w zawodowych występach wyjdzie na ring 25 czerwca na gali grupy O'Chikara Gmitruk Team w Ostrowcu Świętokrzyskim. Zawodnik występujący w kategorii super średniej po raz ostatni walczył w grudniu w Grodzisku Mazowieckim, gdzie bez problemów pokonał na punkty Gordana Glisicia. Do czerwcowej gali Dąbrowski przygotowuje się w warszawskim "Action Clubie" pod okiem Andrzeja Gmitruka wraz z Mateuszem Masternakiem, Maciejem Sulęckim i Dariuszem Sękiem.

W sobotę kibice boksu w Kanadzie obejrzą rewanżowe starcie Jeana Pascala (26-1-1, 20 KO) z Bernardem Hopkinsem (51-5-2, 32 KO). W grudniu ubiegłego roku po dwunastu rundach sędziowie wskazali kontrowersyjny remis. Młodszy o 18 lat Pascal będzie chciał za wszelką cenę udowodnić, że zasługuje na miano lepszego.
- Miałem znakomity obóz przygotowawczy. Jestem w świetnej formie i tym razem nikt nie będzie miał wątpliwości ze wskazaniem lepszego pięściarza w tym pojedynku. Hopkins jest przedstawicielem starej szkoły boksu. On potrafi wykorzystać w ringu najmniejszy błąd. Ciągle się uczę i nadchodzi pora na pokazanie efektów tej edukacji – przechwala się Kanadyjczyk.
- Nie jestem nadmiernie pewny siebie. Darzę Bernarda wielkim szacunkiem, przecież on jest legendą tego sportu. Ja i mój team podzielamy wiarę w zwycięstwo, ale ta wiara podparta jest faktami, a nie tylko nadziejami. Kibice dostaną Jeana Pascala w najlepszy wydaniu, nikt nie będzie rozczarowany – mówi podekscytowany mistrz WBC i IBO w kategorii półciężkiej.
Przed kilkoma godzinami przytoczyliśmy wypowiedź Amira Khana (25-1, 17 KO), który oznajmił, że nie chce wychodzić do ringu z "unikającym prawdziwej walki i ostrych wymian" Zabem Judahem (41-6, 28 KO).
Gorzkie słowa z ust brytyjskiego championa rozwścieczyły wielokrotnego mistrza dwóch kategorii wagowych. Amerykański pięściarz potraktował je bardzo osobiście i zamierza za wszelką cenę doprowadzić do potyczki unifikacyjnej.
- Czasami niektórzy ludzie wytwarzają w swoich umysłach nieprawdziwe obrazy, dzięki którym przestają się bać. Nigdy nie unikałem walki! Spójrzcie na mój rekord. Nie wiem co strzeliło do głowy temu dzieciakowi, bo zaczął wygadywać straszne bzdury. Nie chciałem robić mu krzywdy, ale on zadarł z niewłaściwym człowiekiem. Chłopcze, podpisz kontrakt na tę walkę. Pamiętajcie, że to nie ja zacząłem. Amir Khan obraził mnie pierwszy, ale to do mnie należeć będzie ostatnie słowo. Urodziłem się po to, by toczyć walki, więc po prostu to zróbmy! - odpowiedział "Super" Zab.
Kibice z Poznania przez ostatnie dwa sezony emocjonowali się występami swojej drużyny, PKB Poznań, w rozgrywkach Międzynarodowej Bundesligi. W najbliższą sobotę fanów ze stolicy Wielkopolski czekają doznania nie mniej pasjonujące, bowiem podczas drugiej kolejki Elitarnej Ligi Bokserskiej ich pupile zmierzą się z utytułowanym zespołem Hetmana Białystok. O randze sobotniego meczu świadczy fakt, że na poznańskim ringu dojdzie do aż pięciu pojedynków rewanżowych za finały tegorocznych mistrzostw Polski seniorów. Oprócz wspomnianych 10 finalistów krajowego czempionatu, wystąpi również 2 innych srebrnych i 2 brązowych medalistów mistrzostw Polski.
W najlżejszej kategorii (56 kg) Dawid Michelus postara się udowodnić, że jego finałowe zwycięstwo nad Mateuszem Mazikiem w finale mistrzostw Polski nie było kwestią przypadku. W wadze lekkiej czeka nas kolejny pokaz technicznego boksu, czyli rywalizacja Michała Chudeckiego z Andrzejem Liczikiem. Dodajmy, że rywale znają się doskonale, a ich pojedynek będzie już 18-tym z kolei (8 walk wygrał Chudecki, 7 Liczik i 2 remisy). Trenerowi kadry narodowej, Stanisławowi Łakomcowi, wiele do myślenia powinna dać walka najlepszych polskich "średnich' - Igora Jakubowskiego z Kamilem Szeremetą. 19-letni mistrz Polski seniorów, zdaje się mieć "patent" na białostocczanina, z którym wygrał jak dotąd dwa razy. Dla Szeremety, który ze zmiennym szczęściem boksował na ringach międzynarodowych, ewentualna porażka może oznaczać utratę miejsca w reprezentacji na najbliższe imprezy o randze mistrzowskiej.
Berlińczyk Tyron Zeuge w maju br. skończył 19 lat a ma już na swoim rozkładzie wicemistrza olimpijskiego (w kategorii półciężkiej) z Pekinu, Irlandczyka Kennetha Egana. Dokonał tego 11 maja w Cottbus podczas meczu międzypaństwowego, rozgrywanego w ramach turnieju drużynowego Round Robin. Po zakończeniu pojedynku sędziowskie maszynki stosunkiem 15-12 wskazały zwycięstwo młodszego o 10 lat Niemca.
Zeuge po raz pierwszy pokazał się międzynarodowej publiczności we wrześniu 2007 roku podczas mistrzostw świata kadetów w Baku, gdzie dotarł do ćwierćfinału wagi koguciej (54 kg). W decydującym o medalu pojedynku przegrał na skutek kontuzji w 2. rundzie z Kazachem Danijarem Żeleusinowem. Rok później bułgarskim Płowdiw, podczas europejskiego czempionatu w tej samej kategorii wiekowej, przegrał pierwszy turniejowy pojedynek z Anglikiem Callumem Wintonem i już w 1/16 finału odpadł z rywalizacji najlepszych "lekkich".
W 2009 r. podczas rozgrywanych w Schwedt i w Szczecinie młodzieżowych mistrzostwach Europy wywalczył złoty medal w wadze średniej, pokonując w ćwierćfinale białostocczanina, Rogera Hryniuka. Z tym samym zawodnikiem stoczył wcześniej zwycięski pojedynek podczas meczu międzypaństwowego, rozgrywanego w Starym Miastku, koło Konina.
Tyron Zeuge nie ukrywa swoich olimpijskich aspiracji, ale na jego drodze do tego celu stanie najpewniej jako pierwszy Enrico Koelling, z którym aktualnie rywalizuje o miano najlepszego "półciężkiego" Niemiec. Pod nieobecność tego ostatniego, Zeuge - w wieku 18 lat- zdobył pod koniec ub. roku tytuł krajowego czempiona w gronie seniorów. W tym roku nieco lepsze wrażenie sprawia Koelling, mistrz Niemiec z 2009 r.
W najbliższą sobotę były strongman, a obecnie zawodnik mieszanych sztuk walki Mariusz Pudzianowski (MMA 3-1-0) stoczy swój piąty pojedynek na gali KSW 16 w Gdańsku. Jego przeciwnikiem będzie prawie dwumetrowy, ważący około 130 kg Brytyjczyk James Thompson (MMA 15-14-0). Na dzisiejszym treningu medialnym w klubie "Copacabana", popularny "Pudzian" pokazał czego nauczył się w boksie. Zapraszamy do oglądania.
Wielkimi krokami zbliża się rewanżowe starcie na szczycie kategorii półciężkiej. W nocy z soboty na niedzielę, na gali w Montrealu, Jean Pascal (26-1-1, 16 KO) po raz drugi będzie bronił tytułów mistrza świata federacji WBC i IBO oraz magazynu "The Ring" przed legendarnym Bernardem Hopkinsem (51-5-2, 32 KO).
TYPUJ, WYGRYWAJ I ZARABIAJ Z UNIBETEM >>
Pierwsze starcie zakończyło się kontrowersyjnym remisem, który zdaniem większości obserwatorów krzywdził "Kata". Tym razem 46-letni B-Hop nie zamierza zostawiać decyzji w rękach sędziów i zapowiada pierwsze od ponad sześciu lat zwycięstwo przez nokaut. Dodatkową motywacją dla Hopkinsa jest możliwość zostania najstarszym w historii mistrzem świata. Czy jednak w tak zaawansowanym wieku Bernard będzie potrafił raz jeszcze przetrwać kilka pierwszych rund, w których szalejący i piekielnie szybki Kanadyjczyk jest najbardziej niebezpieczny?
ZOBACZ WSZYSTKIE OFERTY PRZYGOTOWANE NA TĘ WALKĘ >>
Eksperci z UNIBETU większe szanse dają młodszemu o blisko dwie dekady Pascalowi. Kurs na jego zwycięstwo wynosi 1.60. Wygrana Hopkinsa nie byłaby jednak wielką niespodzianką i za poprawne wytypowanie takiego wyniku bukmacherzy wypłacają 2.35 zł od każdej postawionej złotówki. Choć w pierwszym starciu padł remis, mało kto przewiduje powtórzenie tego rezultatu. Stawka wynosi w tym przypadku 23.00. Więcej zakładów w rozwinięciu.
Zaliczany do światowej czołówki pięściarzy kategorii ciężkiej Aleksander Powietkin (21-0, 15 KO) zdradził, że wciąż odczuwa skutki kontuzji ręki, którą odniósł w grudniu ubiegłego roku w Berlinie. 31-letni podopieczny Teddy'ego Atlasa wygrał wówczas na punkty z Nicolaiem Firthą. Od tamtej pory "Sasza" nie wychodził już na ring.
- Nie mogę powiedzieć, że już zapomniałem o kontuzji, ale jest już lepiej. Na razie nie znam nazwiska swojego najbliższego przeciwnika. Z drugiej strony dla mnie nigdy nie ma znaczenia, kto będzie moim rywalem. Oczywiście chciałbym, aby był to mocny pięściarz, z którym byłoby ciekawie się zmierzyć, sprawdzić się. Mam nadzieję, że wyjdę na ring latem - mówi mistrz olimpijski z Aten.
Minął rok od ostatniego występu Floyda Mayweathera Jr. (41-0, 25 KO). W tym czasie amerykański zawodnik miał sporo problemów z prawem i z każdym miesiącem zmiejszała się liczba kibiców, którzy wciąż wierzą w jego powrót do boksu. Choć z ust Floyda nie padły słowa o zakończeniu, czy nawet zawieszeniu kariery, niedawno "Money" został usunięty z rankingu prestiżowego magazynu "The Ring". Co na to pięściarz?
- Decyzję o przejściu na emeryturę podejmę ja, nikt inny. Odejdę, gdy będę na to gotowy - powiedział "Money". - Jestem starszy i mądrzejszy. Nad wszystkim panuję, to ja podejmuję decyzje. Ring Magazine może pisać i robić co tylko zechce. Nie mam z tym najmniejszego problemu.
Floyd pozwolił też sobie na kilka uwag w kierunku swego największego rywala - Manny'ego Pacquiao (53-3-2, 38 KO) oraz dawnego promotora - Boba Aruma, który obecnie zajmuje się karierą "Pacmana".
- Pacquiao boksuje zawodowo od 1996 roku. Występował na moich galach, a ja nie miałem o tym pojęcia. Nie wiedziałem kim on jest, ani skąd się wziął. I wtedy nagle przeskoczył kilka kategorii w górę, a świat o nim usłyszał. Czy to wygląda naturalnie? - zastanawia się Mayweather. - Nie chciałem tego mówić, ale prawda jest taka, że Bob Arum lubi głupich bokserów. Takich, którzy oddają mu kontrolę i nie panują nad swoimi karierami. Ludzie chcą oglądać porażki czarnoskórych pięściarzy. Mają zakodowane w umysłach: "On nie powinien mieszkać ze mną na jednej ulicy. Nie powinien jeździć takim samochodem". Na pojedynku De La Hoya-Trinidad najwięcej zarobił Bob Arum. Nie tak to powinno wyglądać.
Mistrz federacji WBA w wadze junior półśredniej, Amir Khan (25-1, 17 KO), oświadczył, że zamiast walki unifikacyjnej z Zabem Judahem, wolałby skrzyżować rękawice z występującym w niższej kategorii Robertem Guerrero (29-1-1, 18 KO).
"Duch", który od bardzo dawna stara się o wielki pojedynek, jest zachwycony zainteresowaniem ze strony bardzo popularnego Brytyjczyka.
- W końcu zostałem dostrzeżony przez kogoś z nazwiskiem - cieszy się Guerrero. - Moim zdaniem Amir Khan jest jednym z najlepszych pięściarzy bez podziału na kategorie wagowe. Nasz pojedynek byłby niesamowitym widowiskiem dla fanów boksu.
Włodarze stacji HBO zarezerwowali dla Khana datę 23 lipca. Bardzo prawdopodobne, że gala odbędzie się w Las Vegas. Guerrero, który w ostatnim występie gładko rozprawił się z zawsze groźnym Michaelem Katsidisem, skarżył się, że unikają go wszystkie wielkie gwiazdy, a on nie obawia się nikogo od wagi lekkiej po półśrednią.
- Nikt nie chciał ze mną walczyć. Marquez, Morales, Maidana - żaden z nich. Ukłony dla Khana, jeżeli naprawdę wyjdzie ze mną do ringu - oświadczył "Duch".
Już dzisiaj na ringu w Rosemont w Illinois wystąpi waleczny Irlandczyk Andy Lee (25-1, 19 KO). 26-letni mańkut z Detroit wraca do akcji po zaciętej bitwie, którą stoczył 12 marca ze Szkotem Craigiem McEwanem (19-1, 10 KO), którego zastopował w 10 rundzie. Dzisiaj jego przeciwnikiem będzie doświadczony Alex Bunema (31-7-2, 17 KO). Stawką 10. rundowego starcia jest wakujący pas NABF w wadze średniej.
Utalentowany Andy, który w swej ostatniej walce zebrał same pochlebne recenzje, nie zamierza tracić czasu. Bunema ma być dla niego kolejnym krokiem w drodze po sławę i mistrzowskie tytuły. Dotychczas Irlandczyk poniósł na zawodowych ringach jedną porażkę. Dość nieoczekiwanie trzy lata temu przegrał przed czasem z Brianem Verą (18-5, 11 KO) przez TKO w 7. rundzie. Od tego czasu stoczył 10 zwycięskich pojedynków, a mając w narożniku takiego fachowca jakim bez wątpienia jest Emanuel Steward, nie dziwi fakt, że ambitny zawodnik coraz głośniej domaga się walki z mistrzem świata Sergio Martinezem (47-2-2, 26 KO).
Najpierw jednak musi pokonać stojącego mu na przeszkodzie Alexa Bunemę. Pochodzący z Kongo 36-letni pięściarz jest z pewnością solidnym testerem. Noszący ringowy przydomek "Technik" Bunema, w 2008 roku przegrał walkę z Argentyńczykiem Martinezem, której stawką był tymczasowy tytuł mistrza świata federacji WBC. Na uwagę zasługuje jednak fakt, iż nieco wcześniej w 10. rundzie zastopował twardego Rosjanina Romana Karmazina (40-4-2, 26 KO), a także wypunktował cenionego Vince'a Phillipsa (48-12-1, 34 KO).
Ciekawe jak poradzi sobie z nim dzisiaj mający światowe aspiracje Andy Lee?

Chad Dawson (29-1, 17 KO) w najbliższą sobotę powróci na zawodowe ringi. Jego rywalem będzie faworyt gospodarzy Adrian Diaconu (27-2, 15 KO). Obu pięściarzy mocno połączyła osoba Jeana Pascala. Dwie porażki Rumuna miały miejsce w 2009 roku, Amerykanin przegrał w sierpniu ubiegłego roku – trzykrotnie sprawcą tych krzywd był właśnie Pascal.
- To będzie bardzo ważna noc dla mnie. Wracam do boksu i walczę na tej samej gali co Pascal z Hopkinsem, w Montrealu. Chcę wygrać i zrobię to w dobrym stylu. Zamierzam wlać nieco strachu w serca tych dwóch gości. Kiedy noc dojdzie końca nikt nie będzie miał wątpliwości, że jestem najlepszy w kategorii półciężkiej – powiedział Dawson.
"Zły" obecnie znajduje się pod opieką legendarnego Emanuel Steward, ale wspomnienia z porażki wciąż zostały w głowie. 21 maja kariera Dawsona ma wrócić na właściwe tory…
- Pięściarz musi się skupić. Pascal potrafi związać myśli wokół swojego oponenta, wyłączając wszystko dookoła. Ja tego nie umiałem. To był bardzo nieudany występ. Miałem jedną felerną noc i nagle wszyscy zaczęli wspominać o mojej wpadce. W sobotę wszystko wróci do normy – stwierdził były mistrz świata.
Były mistrz świata federacji WBA w wadze ciężkiej Nikołaj Wałujew (50-2, 34 KO) wypowiedział sie na temat elektryzującego Rosjan pojedynku Denisa Lebiediewa (21-1, 16 KO) z Royem Jonesem Jr (54-7, 40 KO), który odbędzie się w sobotę w Moskwie. Zdaniem Rosjanina, sobotnie starcie z byłym mistrzem świata w czterech kategoriach wagowych będzie dla Lebiediewa prawdziwym testem odporności psychicznej.
- Jones wciąż posiada znakomite nazwisko. Sądzę, że w sobotę hala będzie pełna. Wielu kibiców chce zobaczyć Jonesa w akcji. Czeka nas interesujący pojedynek. Nie można przestać być mistrzem. Podobnie jak w przeszłości, Jones wciąż jest niebezpieczny i ciągle ma nokautujące uderzenie. Dla Denisa Lebiediewa ta walka będzie prawdziwym sprawdzianem wytrzymałości na presję psychiczną - zauważa 37-letni pięściarz.
W sobotę w "Action Clubie" na warszawskiej Pradze spotkaliśmy się z perspektywicznym Maciejem Sulęckim (5-0, 2 KO), który przygotowuje się do szóstej zawodowej walki. Pięściarz współpromowany przez O'Chikara Gmitruk Team oraz Babilon Promotions wystąpi 25 czerwca w Ostrowcu Świętokrzyskim na gali tej pierwszej grupy. Podopiecznego Andrzeja Gmitruka zapytaliśmy również o sparingi z mistrzem Europy w wadze super średniej Piotrem Wilczewskim (29-1, 10 KO), który w najbliższych miesiącach będzie bronił swojego tytułu. Pas federacji EBU Wilczewski wywalczył w marcu, a za wspólne przygotowania do zwycięskiego starcia z Aminem Asikainenem bardzo chwalił właśnie Sulęckiego.
Po przegranym meczu z PKB Poznań - jednym z dwóch głównych kandydatów do zwycięstwa w Elitarnej Lidze Bokserskiej - pięściarze BKS Bukowiny Wałcz w najbliższą sobotę będą zapewe chcieli poprawić humory swoim kibicom. Możliwe będzie to tylko pod warunkiem, że pokonają ekipę stołecznego Feniksa, która w Wałczu także szukać będzie pierwszego ligowego zwycięstwa.
Ekipa Bukowiny, wzmocniona pięściarzami m.in. ze Szczecina, Wałbrzycha/Strzegomia i Chojnic, wydaje się minimalnym faworytem tego starcia. Zwycięskie punkty dać ma jej trzech seniorskich mistrzów Polski - Marcin Łęgowski (krajowy czempion z lat 2008-2011), Krzysztof Sadłoń (mistrz Polski z 2007 r.) oraz Mariusz Burzyński (złoty medalista mistrzostw Polski z 2010 r.). Jeśli dodamy do tego grona doświadczonego Michała Towarnickiego (pięciokrotny brązowy medalista mistrzostw Polski), nieobliczalnego Hakoba Karapetyana oraz młodych-zdolnych Mateusza Polskiego i Adriana Plichtę - to zwycięskie aspiracje klubu z Wałcza wydają się być uzasadnione.
PRAWDOPODOBNE PARY NA SPOTKANIE LIGOWE: BUKOWINA vs FENIX >>
Ekipa gości, Fenix Warszawa, postawi jednak Bukowinie trudne ringowe warunki. Pozytywnie mobilizujący wpływ na ich postawę mieć będzie zapewne lider kadry narodowej, Michał Olaś, oraz warszawska młodzież z brązowym medalistą mistrzostw Europy juniorów z ub. roku, Konradem Dąbrowskim na czele.
Jakie pojedynki szczególnie przykuwają naszą uwagę? Z pewnością rywalizacja najlżejszych (56 kg), czyli Mariusza Burzyńskiego z Sylwestrem Kozłowskim oraz inny pojedynek rutyny z młodością - Marcina Łęgowskiego z Rafałem Perczyńskim (64 kg). Nie mniej interesująco zapowiada się także pojedynek Mateusza Polskiego z Konradem Dąbrowskim. Pod znakiem zapytania stoi występ pochodzącego z Wałcza Jacka Głowackiego (brata Krzysztofa, który boksuje na zawodowym ringu), który zawiódł w 1. kolejce ELB, przegrywając swoja walkę przed czasem. Tym samym nie wiadomo z kim przyjdzie rywalizować Michałowi Olasiowi.
Mistrz federacji WBO w wadze półciężkiej, Juergen Braehmer (36-2, 29 KO), nie przystąpi do pojedynku z obowiazkowym pretendentem - Nathanem Cleverlym (21-0, 10 KO). Planowana na sobotni wieczór walka została odwołana po tym jak 32-letni Niemiec nabawił się rozcięcia podczas wtorkowego treningu.
Pomimo tego Cleverly zamierza wyjść między liny i skrzyżować rękawice z najmocniejszym rywalem, jakiego uda się zakontraktować w tak krótkim czasie. Promotor Frank Warren chce wymusić na federacji WBO odebranie tytułu Braehmerowi i przyznanie tego trofeum 24-letniemu Nathanowi.
Nie jest to pierwsza sytuacja, w której niemiecki mistrz odwołuje pojedynek w ostatniej chwili. W zeszłym roku nie doszło do jego walki z Alejandro Lakatosem, a w styczniu Braehmer odwołał pojedynek unifikacyjny z Beibutem Szumenowem.
- Jestem zadowolony z mojego występu z McBride'em, ponieważ przeboksowałem pełne dwanaście rund i mogłem sprawdzić swoją kondycję. Do tego wykonałem wszystko o co prosił mnie mój trener Roger Bloodworth - wspomina swój ostatni występ Tomasz Adamek (44-1, 28 KO), który zwycięstwem nad blisko dwumetrowym kolosem z Irlandii otworzył sobie drzwi do walki o mistrzostwo świata wagi ciężkiej federacji WBC z Witalijem Kliczko (42-2, 39 KO).
- Od czerwca zaczynam przygotowania do tego pojedynku.Przez pierwsze pięć tygodni będę trenować w New Jersey, a potem przeniosę się do Pensylwanii i tam zacznę sparingi, naturalnie z dużymi bokserami jak Kliczko. Witalij jest wysoki i bardzo silny, jednak moim atutem w wadze ciężkiej jest moja szybkość i to w połączeniu z kombinacjami będą moją bronią. Kliczko jest duży, dlatego po ósmej czy dziewiątej rundzie będzie już na pewno mocno zmęczony. Jestem przekonany, że we dwójkę damy kibicom świetne widowisko - zakończył "Góral".

Według doniesień Sampsona Lewkowicza, agenta Sergio Martineza (47-2-2, 26KO), 36-letni Argentyńczyk spotka się z Sebastianem Zbikiem (30-0, 10 KO). Jest tylko jedno "ale", Niemiec musi pokonać 4 czerwca Julio Cesara Chaveza Juniora (42-0-1, 30 KO). Jeśli Meksykanin sięgnie po triumf plan spali na panewce, a syn legendarnego wojownika nie pała wielką ochotą do konfrontacji z Martinezem. Ponadto w przypadku jego zwycięstwa federacja World Boxing Council sama wybierze kolejnego rywala dla Juniora.
- Zbik zaakceptował słownie naszą ofertę i jeśli pokona Chaveza będzie mógł zmierzyć się z Martinezem. W przypadku zwycięstwa Meksykanina federacja WBC zarządzi kto będzie jego kolejnym rywalem – poinformował Lewkowicz.
Na dzień dzisiejszy wiemy, że "Maravilla" wróci na ring 1 października w Foxwoods Resort. W tym obiekcie doszło do walki Martinez vs Dzinziurk i miejscowi kibice polubili "diamentowego" mistrza WBC, o czym wspomniał jego promotor, Lou DiBella. Według urodzonego na Brooklynie 50-latka na pewno nie dojdzie do skutku walka jego zawodnika z Chavezem Jr.
- To świetne miejsce, które pomieści ponad 4000 fanów. Sergio zyskał sympatię kibiców z tamtych rejonów, zwłaszcza kobiet, które go pokochały. Chavez nigdy nie zawalczy z Sergio. To byłaby wielka atrakcja, ale należy uczciwie powiedzieć, że Julio nie dosięga do tego poziomu, który osiągnął Martinez. Dla Chaveza nie byłoby żadnym wstydem przegrać tę walkę – powiedział założyciel stajni DiBella Entertainment.
Prezentujemy nagranie z treningu Andrzeja Fonfary (17-2, 8 KO), który w nocy z piątku na sobotę polskiego czasu w hali UIC Pavilion w Chicago stoczy swój 20. zawodowy pojedynek. Przeciwnikiem 23-letniego pięściarza urodzonego w Warszawie, a mieszkającego na stałe w USA będzie Anthony Russell (16-2-1, 5 KO). Po raz ostatni Fonfara na ring wyszedł 9 kwietnia, kiedy to na gali w Newark pokonał przez KO w 4. rundzie Raya Smitha. Główną walkę wieczoru stoczyli wówczas Tomasz Adamek i Kevin McBride.
- Chris zawsze był oceniany przez pryzmat swojej wagi, dlatego 234 funty jakie ostatnio wniósł na ring mówi wszystko o jego przygotowaniu. Naturalnie musimy popracować jeszcze nad kilkoma sprawami, ale dało się zauważyć, że w walce z Aguilerą był lekki na nogach, a do tego ładnie bił kombinacjami - wspomina ostatni występ Chrisa Arreoli (31-2, 27 KO) jego trener i przyjaciel od lat, Henry Ramirez.
- To nie była nawet moja zasługa. Chris sam dojrzał do tego i zaczął w końcu ciężko trenować. Zrobiliśmy sobie tylko w niedzielę wolne, a od poniedziałku wróciliśmy do pracy. Arreola znajduje się obecnie w wysokiej formie, dlatego jeszcze w tym tygodniu przeprowadzimy kilka sparingów i będziemy gotowi na następny piątek. Dzięki niższej wadze ciała Chris ma teraz lepszą pracę nóg i nie chodzi mi tu o to, by on kogoś próbował wyboksować, ale o to, by szybciej i lepiej potrafił skracać dystans do ruchliwych rywali. Jeszcze do końca tego roku chcemy zmierzyć się z kimś z najlepszej dziesiątki światowej wagi ciężkiej, tak by zwycięstwo zbliżyło nas do pojedynku o mistrzostwo świata na początku 2012 roku - zdradził Ramirez. Przypomnijmy, że póki co Arreola 27 maja skrzyżuje rękawice z Kendrickiem Relefordem (22-14-2, 10 KO).
Choć może się to wydać dziwne, Amir Khan (25-1, 17 KO) naprawdę oskarżył Zaba Judaha (41-6, 28 KO) o to, co jemu samemu zarzuca się przynajmniej od czasu błyskawicznej porażki w starciu z Breidisem Prescottem - niepodejmowanie ryzyka i unikanie wymian.
"Super" Zab jest jednym z najpoważniejszych kandydatów do walki z Khanem, jednak Brytyjczyk niechętnie wyjdzie z nim do ringu. Zdaniem Amira, Judah prezentuje styl bardzo zbliżony do Paula McCloskeya.
Khan wolałby zmierzyć się z wojownikiem, który nie boi się przyjmować ciosów i podejmować ostrych wymian. Champion WBA w kategorii junior półśredniej ma na celowniku Roberta Guerrero (29-1-1, 18 KO), który niedawno po znakomitej walce pokonał Michaela Katsidisa i zdobył tymczasowe tytuły WBA i WBO w wadze lekkiej.
- Judah unika walki, zupełnie jak McCloskey. Nie chcę bić się z kolejnym zawodnikiem, który przede mną ucieka. Chcę kogoś, kto wychodzi do ringu, by stoczyć prawdziwą walkę. Po co mi pojedynek z następnym kolesiem, który przez cały czas się cofa i robi wszystko, by nie zostać trafiony? To boks, tutaj nie chodzi o uciekanie w stylu McCloskeya - powiedział 24-letni Khan.
Już za kilkanaście dni syn meksykańskiej legendy boksu stanie przed pierwszą w karierze walką o mistrzowski tytuł. 4 czerwca na gali w Los Angeles Julio Cesar Chavez Jr. (42-0-1, 30 KO) zmierzy się z mistrzem federacji WBC w wadze średniej - Sebastianem Zbikiem (30-0, 10 KO). Kilka tygodni treningów pod okiem Freddiego Roacha i Alexa Arizy w słynnym gymie Wild Card przyniosło widoczne efekty.
Władimir Kliczko (55-3, 49 KO), mistrz świata IBF i WBO wagi ciężkiej, udał się już na obóz treningowy przed zbliżającą się walką z czempionem WBA, Davidem Haye`em (25-1, 23 KO). Taką informację przekazał jego brat, Witalij, na konferencji prasowej w Kijowie przed walką Maksima Bursaka z Carlosem Adanem Jerezem.
- Wszystko idzie zgodnie z planem. Do walki z Davidem Haye`em zostało niewiele czasu, więc Władimir musiał zabrać się za solidny trening - oznajmił mistrz świata WBC. - Zgodnie z tradycją, obóz przygotowawczy Władimir odbędzie w Alpach, w miejscowości Going, niedaleko znanego górskiego kurortu Kitzbuehel. Mam nadzieję, że 2 lipca zobaczymy Władimira w życiowej formie - zapowiedział Witalij Kliczko.
Przy okazji, najbliższy rywal Tomasza Adamka, zdradził tajemnicę, że pojedynek jego młodszego brata z Anglikiem mógł się odbyć na stadionie kijowskiego Dynama
- Zrobiliśmy wszystko, co było w naszej mocy, by pojedynek Władimira z Davidem odbył się na Ukrainie. Niestety, mimo przedłożonych lukratywnych ofert finansowych, Haye wykluczył taką możliwość. Widać było, że się czegoś boi... A jak wiadomo siłą nie mogliśmy go skłonić do tego, by przyjechał na Ukrainę.
Antonio Tarver (28-6, 19 KO) za walkę z Danny Greenem (31-3, 27 KO) powinien otrzymać honorarium w wysokości pół miliona dolarów (oczywiście amerykańskich, a nie australijskich - przyp. red.). Będzie to druga, co do wielkości, w historii całego australijskiego boksu, wypłata, która wpłynie na konto zagranicznego pięściarza. Rekord należy do Roya Jonesa jr., w której wprawdzie został znokautowany przez Greena w 122. sekundzie, ale otrzymał za to "zadośćuczynienie" w wysokości 2,5 mln dolarów!
Tarver jest już w Australii, gdzie promuje swój zbliżający się wielkimi krokami bój o mistrzostwo świata IBO w wadze junior ciężkiej, który odbędzie się 20 lipca w Sydney. Amerykanin, który, który po raz pierwszy w swojej karierze, będzie walczył na wyjeździe, zauważa, że mimo iż faworytem w tej walce jest Danny Green, który broni tytułu i walczy na swoim ringu, to właśnie on okaże się lepszy w ringu:
- Nie przygotowuję się do walki na pełnym dystansie - zapewnił wczoraj w Sydney Tarver. - Postaram się zakończyć to znacznie wcześniej. Mam 42 lat i już nie dam rady przewalczyć z tym facetem dwunastu rund - zażartował Amerykanin, dodając: - Jeśli przyjrzycie się bliżej mojej karierze, zauważycie, że prawdziwy "Rocky" naprawdę istnieje - to ja nim jestem.