Jakiś czas temu pisaliśmy o warunkach w jakich przyszło trenować zawodnikom klubu bokserskiego WKS Sokół Piła, którego gwiazdą jest tegoroczny mistrz polski juniorów oraz seniorów Dawid Michelus. Był okres, w którym bokserzy nie mieli w ogóle gdzie trenować, a jedyną formą treningu były ogólne ćwiczenia na świeżym powietrzu. W chwili obecnej zawodnicy Sokoła trenują w oczekiwaniu na nową halę, która jest w trakcie remontu. Treningi odbywają się w garażu z dwiema wydzielonymi częściami, w którym kiedyś znajdował się warsztat samochodowy. Mimo ekstremalnych warunków nikt nie narzeka, dało się zauważyć wielkie zaangażowanie do ciężkiej pracy zawodników jak i zawodniczek, co się przekłada na sukcesy odnoszone na ringach amatorskich w kraju jak i za granicą.
Prezentujemy zdjęcia z treningu, który prowadzili zastępcy głównego trenera Sławomira Nowickiego, Arkadiusz Tobera oraz Jarosław Piotrowski. Na zdjęciach, oprócz Dawida Michelusa, widać też jego o 4 lata starszego brata - Tomasza Michelusa, medalistę Światowych Igrzysk Sportów Walki Pekin 2010 oraz 4-krotnego mistrza Polski.
Po marcowym zwycięstwie przez techniczny nokaut nad Alim Ismaiłowem w Olsztynie, Mateusz Masternak (22-0, 16 KO) trenuje przed kolejną zawodową walką, którą być może stoczy za granicą. Z 24-letnim pięściarzem występującym w kategorii junior ciężkiej spotkaliśmy się w "Action Clubie" na warszawskiej Pradze. Zawodnika grupy O'Chikara Gmitruk Team zapytaliśmy między innymi o najbliższy pojedynek, bieżące zajęcia, aktualne miejsce w rankingu federacji WBC oraz o to, jak podoba mu się jego nowy pseudonim.
Mistrz świata WBA David Haye (25-1, 23 KO) według nieoficjalnych doniesień przygotowuje się do starcia z Władimirem Kliczko (55-3, 49 KO) poprzez sparingi z Deontayem Wilderem (16-0, 16 KO). Brązowy medalista olimpijski z Pekinu ma znakomite warunki fizyczne, którymi przewyższa samego Ukraińca. Amerykanin przy wzroście 201 cm i zasięgu 213 cm powinien dobrze imitować najbliższego rywala "Hayemakera". Unifikacyjny pojedynek w najcięższej dywizji odbędzie się 2 lipca na Imtech Arena.
W opinii niektórych fachowców Wilder dysponuje ogromną siłą w prawej ręce i ten aspekt ma sprawiać najwięcej problemów Brytyjczykowi. "Bronze Bomber" jest dużo lżejszy niż "Dr Żelazny Młot" i waży poniżej 100 kg.
- Znaczna grupa ludzi sądzi, że moją główną i zarazem najgroźniejszą bronią jest prawa ręka. Ciosy z mojej prawej ręki okazują się bardzo mocne i dynamiczne. Uwierz mi, że mam w swoim arsenale jeszcze kilka innych, równie mocnych broni – wspominał w archiwalnej rozmowie z BOKSER.ORG Wilder.

9 lipca w Home Depot Center dojdzie do mistrzowskiej gali z udziałem Brandona Riosa i Urbano Antillona. Stawką tego pojedynku będzie tytuł czempiona WBA w kategorii lekkiej. Ponadto na znanym głównie z tenisowych rozgrywek obiekcie zaprezentuje się trzech innych pięściarzy.
Po raz trzeci w tym roku wystąpi Matt Korobow (15-0, 9 KO), mańkut na stałe mieszkający na Florydzie. Wielu fachowców twierdzi, że jego kariera nie rozwija się najlepiej, a Rosjanin ma już 28 lat.
Po ponad rocznej przerwie do boksu powróci mocno bijący Kermit Cintron (32-3-1, 28 KO). Ostatnią okazję do zaprezentowania się między linami Portorykańczyk otrzymał w maju 2010 roku i przegrał z Paulem Williamsem. Szansę pokazania się otrzyma ponadto młody Mike Lee (5-0, 3 KO) z Chicago.
Promotorem tego wydarzenia jest Bob Arum i jego Top Rank, a za transmisję odpowiedzialna będzie coraz mocniej licząca się na bokserskim rynku telewizja Showtime.
Deontay Wilder (16-0, 16 KO), choć na zawodowych ringach nie mierzył się jeszcze z żadnym poważnym przeciwnikiem, głównie z racji swoich znakomitych warunków fizycznych i niezłej pracy nóg oraz ponadprzeciętnej szybkości jest uważany za przyszłego mistrza przeżywającej kryzys wagi ciężkiej.
Jednym z sympatyków talentu 25-letniego Amerykanina jest szanowany i znany z obiektywności Naazim Richardson - szkoleniowiec m.in. Bernarda Hopkinsa i Shane'a Mosleya.
- Deontay Wilder. Zapamiętajcie to nazwisko. Ten dzieciak ma odpowiedni wzrost, zasięg i kopie jak koń. Jego ciało jeszcze się rozrasta, a on wciąż się uczy. Jeszcze o nim usłyszycie. Zaczął boksować całkiem niedawno i w pierwszym roku dostał się do drużyny olimpijskiej. Zdobył brąz w Pekinie - opisuje Wildera słynny trener.
W Moskwie odbyła się ostatnia konferencja prasowa przed sobotnim starciem legendy boksu z miejscowym bohaterem. 42-letni Roy Jones Jr. (54-7, 40 KO) podejmie kolejną próbę powrotu do czołówki - tym razem w limicie wagi junior ciężkiej. Rywalem byłego mistrza czterech kategorii i wieloletniego króla P4P będzie Denis Lebiediew (21-1, 16 KO).
- Jestem dumny z faktu, że mogę tu być. To wspaniała okazja, by zaprezentować tutejszym ludziom moje talenty. Ostatnim razem obiecałem wam nowy utwór. Dotrzymałem słowa i nagrałem go [nosi tytuł Heart of a Champion - przyp. red.]. Obiecałem też wspaniały występ, w czym również was nie zawiodę. Nie obchodzą mnie słowa krytyków. Nieważne jak mnie traktują, to nie od nich dostałem swój dar - powiedział Amerykanin.
- Nie mam problemów z mańkutami. Zwykle jednak nie potrafię poprawnie wymawiać ich imion. Właśnie dlatego w sobotę walczę z Denisem - chcę się tego nauczyć. Twarz jest jednym z moich narzędzi pracy, więc nie mogę dać się za bardzo obić. To na niej zarabiam pieniądze - zażartował Roy.
- W takim razie będę na nią uważał i obiję ci nerki - odpowiedział trenowany przez Kostyę Tszyu Lebiediew i wywołał na sali salwę śmiechu. Obydwaj pięściarze znajdowali się w wybornych nastrojach, a Jones zakończył swą wypowiedź parafrazując zdanie wypowiedziane przed laty przez Muhammada Ali: "Float like a butterly, sting like a bee, His trainer is just as old as me!".
Już w sobotnią noc na gali w Atlantic City odbędzie się druga półfinałowa walka turnieju Super Six. Rękawice skrzyżują w niej mistrz WBC w kategorii do 168 funtów - Carl Froch (27-1, 20 KO) oraz zawsze niebezpieczny i nieustępliwy Glen Johnson (51-14-2, 35 KO). Na zwycięzcę czeka już champion federacji WBA - Andre Ward (24-0, 13 KO). "S.O.G." zapewnił sobie występ w finale, gładko wygrywając z Arthurem Abrahamem (32-3, 26 KO) w miniony weekend.
W najbliższą sobotę na gali w Cabazon w Kalifornii dojdzie do starcia jednej z gwiazd pierwszej edycji "Contendera" - Alfonso Gomeza (22-4-2, 11 KO) z dość przeciętnym Calvinem Greenem (21-5-1, 13 KO).
Pojedynek odbędzie się w umownym limicie 150 funtów. 30-letni Gomez zdradził, że już zszedł z wagą do 149 funtów i planuje w kolejnej walce powrócić do kategorii półśredniej.
Po fatalnej serii trzech kolejnych porażek Travis Walker (36-6-1, 28 KO) odbudowuje swoją pozycję w wadze ciężkiej. Najpierw wypunktował w lutym Darnella Wilsona, a w miniony weekend pomimo słabego początku uporał się z Alonzo Butlerem (28-2-1, 21 KO). Travis już w pierwszym starciu leżał na deskach, a mimo tego powstał i boksując z dystansu, dzięki dobrej pracy nóg, pokonał Butlera po dziesięciu rundach stosunkiem głosów dwa do remisu - 93:93, 94:89 i 96:92. Tym samym 32-letni Amerykanin zdobył wakujący pas NABA USA.
- Przeczekałem aż zaproponuje wszystko co ma, a potem wziąłem się za niego. Już w pierwszej rundzie rzucił mnie na deski, lecz wstałem i dalej robiłem swoje. Po prostu wiedziałem, że muszę to wygrać. Używałem lewego prostego, miałem wysoko podniesione ręce i skoncentrowałem się na obijaniu jego korpusu - komentował zaraz po walce Walker.
Elitarna Liga Bokserska (ELB), która rozpoczęła swoje rozgrywki 30 kwietnia br., zyskuje sobie systematycznie coraz więcej zwolenników. Wspomniane rozgrywki oferują bowiem kibicom boksu amatorskiego w Polsce rywalizację czołówki, aktualnie najlepszych, polskich pięściarzy. Pierwsze dwa spotkania - w Wałczu i w Warszawie - pokazały, że boksowanie w kaskach - na zasadach amatorskich - jest dla polskiego kibica nie mniej interesujące, niż rywalizacja najlepszych w kraju profesjonałów.
W najbliższą sobotę liga stanie przed szansą przekonania do siebie kolejnych kibiców. Na dwóch ringach - w Wałczu i Poznaniu - dojdzie do ciekawych konfrontacji. W pierwszej zmierzą się zespoły, które w inauguracyjnej ligowej kolejce poniosły porażki, czyli PKS Bukowina Wałcz i KS Fenix Warszawa, a w drugiej - absolutnym klasyku - dojdzie do rywalizacji faworytów do drużynowego mistrzostwa Polski - PKB Poznań i BKS Hetmana Białystok.
Wszystkich kibiców dobrego boksu już dzisiaj zapraszamy do Hali Gimnazjum nr 2 w Wałczu (początek zawodów o godz. 19.00 - wstęp wolny!) oraz Hali CR AWF przy ul. Droga Dębińska10c w Poznaniu (początek zawodów od 16.00 - wstęp: 10 złotych). Oba spotkania ligowe pokażemy na żywo na www.live.bokser.org.
Mistrz IBF w kategorii super piórkowej, Mzonke Fana (30-4, 12 KO), stąpa po bardzo cienkim lodzie. Pochodzący z RPA pięściarz odwołał ostatnio planowany na 11 czerwca pojedynek z obowiązkowym pretendentem - Argenisem Mendezem (18-1, 9 KO), twierdząc, że nie ma trenera i warunków do treningu, przez co nie zdąży przygotować się na czas.
Butityi Konki, manager championa, oświadczył jednak, że prawdziwym powodem decyzji zawodnika była niesatysfakcjonująca finansowo oferta. Promotor Mendeza, Lou DiBella, ma nadzieję, że Fana zostanie pozbawiony tytułu przez włodarzy International Boxing Federation.
- Moim zdaniem federacja IBF powinna zabrać mu mistrzowski pas - powiedział DiBella. - Mój zawodnik był gotowy walczyć w RPA. Marnował czas, trenując do pojedynku, który się nie odbędzie. Fana nie jest i nie będzie gotowy. Wiedział o walce od bardzo dawna. Winy nie ponosi jego promotor. Nie mam pretensji do Branco, ale Fana powinien stracić tytuł.
Zapraszamy do obejrzenia materiału z treningu Norberta Dąbrowskiego (3-0, 1 KO), który po półrocznej przerwie wystąpi 25 czerwca na gali grupy O'Chikara Gmitruk Team w Ostrowcu Świętokrzyskim. Zawodnik występujący w kategorii super średniej po raz ostatni wystąpił w grudniu w Grodzisku Mazowieckim, gdzie bez problemów pokonał na punkty Gordana Glisicia. Do majowej gali Dąbrowski przygotowuje się w warszawskim "Action Clubie" pod okiem Andrzeja Gmitruka wraz z Mateuszem Masternakiem, Maciejem Sulęckim i Dariuszem Sękiem.

Doradca Manny’ego Pacquiao (53-3-2, 38 KO), Michael Koncz, twierdzi, że na tę chwilę najbardziej prawdopodobną opcją dla Filipińczyka jest trzeci pojedynek z Juanem Manuelem Marquezem (52-5-1, 38 KO). Negocjacje i rozważania wciąż trwają, ponieważ kwestią dyskusyjną są finanse. Nie wiadomo czy trylogia Pacquiao vs Marquez przyniesie odpowiednie zyski dla obu stron.
- Jest wielce prawdopodobne, że Manny spotka się z Juanem Manuelem Marquezem. Meksykanin jest jednym z głównych kandydatów na których spoglądamy. Nie wiem czy ta walka przyniesie spodziewane zyski, więc muszę na ten temat porozmawiać z Bobem Arumem. Jeśli dostaniemy to czego oczekujemy to nie będzie problemu, Pacquiao może bić się z każdym. Myślę, że limit wagowy zostanie ustalony na 144 funty – stwierdził Koncz.
W sobotę 28 maja odbędzie się międzypaństwowy mecz klubów boksu amatorskiego, w którym zmierzą się Gwardia Wrocław z niemiecką drużyną Berlin Box Verband E.U.
Zawody, które rozpoczną się o godzinie 17:00, odbędą się w hali Klubu Sportowego Gwardia, przy ulicy Krupniczej 15 we Wrocławiu. Wstęp na zawody jest wolny od opłat.

Chris Arreola (31-2, 27 KO) najwidoczniej tak mocno rozochocił się po zwycięstwie przez nokaut w trzeciej rundzie nad Nagym Aguilerą, że nie zamierza odpoczywać choćby przez chwilę. Kolejny raz "Koszmar" wejdzie między liny już 27 maja podczas gali Friday Night Fights transmitowanej przez telewizję ESPN2. Były pretendent do tytułu mistrza świata zmierzy się z Kendrickiem Relefordem (22-14-2, 10 KO).
"Apostoł" walczy na granicy kategorii ciężkiej i junior ciężkiej. Tylko dwa razy przegrał przed czasem – z Aleksandrem Aleksiejewem i DaVarrylem Williamsonem. Ostatni pojedynek stoczył w sierpniu ubiegłego roku, ulegając wyraźnie na punkty kubańskiemu uciekinierowi Luisowi Ortizowi.
20 lipca w Sydney Danny Green (31-3, 27 KO) skrzyżuje rękawice z Antonio Tarverem (28-6, 19 KO) w walce o należący do Australijczyka pas federacji IBO kategorii cruiser. Do pojedynku jeszcze ponad dwa miesiące, ale obaj bokserzy spotkali się na pierwszej konferencji prasowej promującej to wydarzenie.
- Zarówno dla mnie jak i dla niego to duża i ważna walka. Zdaję sobie sprawę z tego, że on jest typem twardziela i nie odda mi łatwo swojego tytułu. Planuję jednak mu go odebrać i uczynić to przed czasem. On ma dużo siły i boksowanie z nim dwanaście rund nie jest w moich planach, dlatego chcę go wcześnie znokautować. Green z pewnością spróbuje na mnie ostro ruszyć jak to zrobił z Royem Jonesem, ale ja nie jestem Royem - odgrażał się dziś słynący z gadulstwa Tarver.
- Tarver będzie dla mnie wymagającym przeciwnikiem. Jego siła, rozmiary, doświadczenie oraz fakt, że boksuje z odwrotnej pozycji, to wszystko powoduje, że przede mną ciężka przeprawa.Z pewnością czeka mnie najtrudniejsza walka w karierze, lecz nie zamierzam oddawać komukolwiek tytułu mistrza świata. Dlatego muszę być dobrze przygotowany w dniu walki i obiecuję, że będę - powiedział Green.
Bernard Hopkins (51-5-2, 32 KO) nie wygrał przed czasem od ponad sześciu lat. Ostatnią ofiarą "Kata", który w owym czasie występował jeszcze w wadze średniej, był znacznie mniejszy Oscar De La Hoya. 46-letni Hopkins ma nadzieję, że w sobotę uda mu się znokautować mistrza federacji WBC i IBO oraz magazynu "The Ring" - Jeana Pascala (26-1-1, 16 KO).
B-Hop nie będzie jednak specjalnie zawiedziony, jeżeli pojedynek z Kanadyjczykiem potrwa pełne dwanaście rund. Amerykanin jest przekonany, że w rewanżowej walce będzie dominował od pierwszej do ostatniej sekundy, a jego przeciwnik będzie z każdą minutą coraz mocniej obijany.
- Chciałbym wyjść do ringu i wygrać przez nokaut. Nie pogardzę jednak obiciem Pascala w takim stylu, jak z Williamem Joppy - powiedział Hopkins. - Pascal zdecydowanie lepiej wyszedłby na porażce przez nokaut, bo prawie każdy młody pięściarz, który przeboksował ze mną te 8-10 rund, po walce nie był już taki sam. Nie muszę wam przypominać o kim mowa, wszyscy przecież wiemy.
Były mistrz dwóch kategorii wagowych i zarazem jeden z nielicznych Kubańczyków, którym powiodło się na zawodowych ringach, Joel Casamayor (38-5-1, 22 KO), zamierza powrócić między liny w lipcu.
Obóz blisko 40-letniego "El Cepillo" prowadzi negocjacje z Jorge Luisem Teronem (25-2-1, 17 KO). Pojedynek mógłby odbyć się w limicie kategorii junior półśredniej na gali w Cosmopolitan Hotel & Casino w Las Vegas. Transmisją zainteresowana jest telewizja ESPN.

Carl Froch (27-1, 20 KO) niedawno zmienił promotora i ewidentnie nabrał wiatru w żagle. Brytyjczyk 4 czerwca zmierzy się z Glenem Johnsonem (51-14-2, 35 KO) w półfinale rozgrywek Super Six. Droga do zwycięstwa w całym turnieju wciąż jest daleka, ale zawodnik Matchroom Sport już planuje kolejne walki. 33-latek najpierw zamierza ponownie spotkać się z Mikkelem Kesslerem (43-2, 32 KO), a potem wziąć udział w potyczce brytyjsko-brytyjskiej.
- Chciałbym się spotkać z rodakiem, który reprezentuje światowy poziom. Wśród naprawdę mocnych Brytyjczyków są James DeGale, George Groves i Nathan Cleverly, który będzie walczył z Braehmerem o pas mistrza świata WBO w kategorii półciężkiej w tę sobotę w Londynie. Najpierw muszę wygrać Super Six i zrewanżować Kesslerowi. Kiedy już tego dokonam zapragnę walczyć z krajanem. Najlepszy z nas zostałby ulubieńcem publiczności na Wyspach Brytyjskich – "Kobra" snuje dalekosiężne plany.
Wspominając o londyńskiej gali 21 maja mistrz WBC krótko scharakteryzował bohaterów wewnątrzkrajowego starcia, czyli Jamesa DeGale’a i Georgesa Grovesa.
- Obaj mają wielki talent. DeGale zdobył złoty medal olimpijski, takie laury nie otrzymuje się za nic. Groves jest trudny do rozgryzienia i mocno zdeterminowany. Prawdopodobnie nie ma takich umiejętności technicznych jak jego rywal – stwierdza Froch.
9 lipca, a więc blisko osiem miesięcy po ciężkim nokaucie z rąk Sergio Martineza, powróci między liny dawny postrach wag od półśredniej po średnią - Paul Williams (39-2, 27 KO). Na gali w Atlantic City "Punisher" zmierzy się z sensacyjnym pogromcą Jamesa Kirklanda - 35-letnim Japończykiem Nobuhiro Ishidą (23-6-2, 8 KO).
Transmisję z gali przeprowadzi stacja HBO. Organizatorzy ustalili umowny limit wagowy na walkę wieczoru. Wyniesie on 155 funtów, a więc blisko pół kilograma powyżej górnego limitu kategorii junior średniej, w której boksować chce teraz Williams.
Zapraszamy na wywiad z Andrzejem Fonfarą (17-2, 8 KO), który 20 maja w UIC Pavillion w Chicago zmierzy się z Anthony Russellem (16-2-1, 5 KO). Stawką pojedynku będzie pas mistrza świata WBO NABO w wadze półciężkiej.
- Jak do najbliższej walki przygotowuje cię Andrzej Gołota?
Andrzej Fonfara: (śmiech) Tak jak wcześniej już wspominałem Andrzej tylko podpowiada mi na treningach i nie jest tak jak niektórzy myślą, że jest moim trenerem. Ale zapewniam, że rady starszego kolegi i mojego idola z młodości są dla mnie na wagę złota i bardzo się przydają .
- Niedawno w Chicago odwiedził cię Krzysztof Włodarczyk.
AF: Tak spotkałem się z Krzyśkiem, ale nie przyjechał tu specjalnie do mnie, był z tygodniową wizytą w Stanach. Był u mnie w moim klubie Hyper Fight Club Chicago, podglądał trening. Być może wróci tu kiedyś na dłużej. Zobaczymy.
- Jakie znaczenie ma dla Ciebie najbliższa walka?
AF: Zbliżający się pojedynek o pas WBO NABO ma dla mnie bardzo duże znaczenie ponieważ, będzie to mój kolejny sprawdzian w ringu i wielkie wyzwanie. Będę się chciał pokazać z jak najlepszej strony i wygrać ten pojedynek. Jeśli tak się stanie "wskoczę" wyżej w rankingu federacji WBO.