Karolina Owczarz, tegoroczna mistrzyni Polski juniorek w kat. 57 kg, wróciła niedawno z Meksyku, gdzie zakończyły się nagrania do bokserskiego programu TV "Todas contra Mexico". Po powrocie wzięła udział w treningach w klubie Boks Poznań, gdzie miała możliwość sprawdzić swoje umiejętności pod okiem dwóch znakomitych poznańskich szkoleniowców, Wojciecha Komasy i Sebastiana Rzadkiewicza. W treningach partnerował Karolinie jeden z najbardziej obiecujących młodych polskich pięściarzy, mistrz Polski juniorów w kat. 64 kg, oraz vice-mistrz seniorów, Patryk Szymański z klubu Boks Poznań. Zapraszamy na "pojedynek" między nimi.
Już w najbliższą sobotę Nathan Cleverly (21-0, 10 KO) zmierzy się z Juergenem Braehmerem (36-2, 29 KO) w potyczce o pas WBO wagi półciężkiej na O2 Arena w Londynie. Jeden z największych promotorów na świecie, Frank Warren, już planuje skonfrontowanie swojego podopiecznego ze zwycięzcą rewanżu pomiędzy Jeanem Pascalem, a Bernardem Hopkinsem, jednak najpierw Cleverly musi wyjść zwycięsko z sobotniej potyczki.
Jeden z największych prospektów wagi półśredniej, Kell Brook (23-0, 16 KO) 25 czerwca w Sheffield stanie przed największym testem w swojej karierze. Były rywal Krzysztofa Bieniasa zmierzy się z 39 letnim ringowym weteranem, Lovemorem N'dou (48-12-2, 31 KO), który w swej całej karierze nigdy nie został zastopowany choć walczył z takimi zawodnikami jak Saul Alvarez, Kermint Cintron czy Miguel Cotto. "The Kid" zapowiada, że będzie starał się być pierwszym bokserem, któremu uda się znokautować "Czarną Panterę", lecz jeśli pojedynek potrwa cały dystans też postara się o to, by kibice się nie nudzili.
James DeGale (10-0, 8 KO) nie przejął się nowiną, że w narożniku jego najbliższego rywala stać będzie sam David Haye (25-1, 23 KO). Zdaniem złotego medalisty Igrzysk Olimpijskich w Pekinie nie ma to absolutnie żadnego znaczenia, bo nic nie stanie mu na przeszkodzie, gdy w sobotni wieczór będzie rozprawiał się z odwiecznym rywalem - Georgem Grovesem (12-0, 10 KO).
- To znakomicie. Zwycięstwo będzie miało jeszcze słodszy smak, bo za Hayem też nie przepadam - oznajmił "Chunky". - David chociaż ma mistrzowski pas. Groves nie posiada nic poza ohydną twarzą. Jemu potrzeba czegoś więcej niż Haye'a i Bootha. On po prostu nie może ze mną wygrać.
- Wyczytałem, że Haye porównał mnie do Audleya Harrisona. Obydwaj zdobyliśmy złote medale na Igrzyskach, ale to jedyne podobieństwo. Harrison był pozerem, ja jestem bokserem z krwi i kości. Haye i jego maskotka przekonają się o tym w najbliższą sobotę - dodał DeGale.

20 lipca kibicom w hali Entertainment Center w Sydney zaprezentuje się Shane Cameron (26-2, 20 KO). Pięściarz rodem z Nowej Zelandii zawalczy w kategorii junior ciężkiej z Dominicem Vea (13-2, 10 KO). Walka zakontraktowana jest na 12 rund.
"Wojownik z gór" znany jest kibicom boksu przede wszystkim z walki z Davidem Tua. Pod koniec 2009 roku w "nowozelandzkiej walce stulecia" Tuamanator rozgromił rodaka w przeciągu dwóch rund i wygrał przez ciężki nokaut. Od listopada 2010 Cameron boksuje w limicie dywizji cruiserweight.
W zeszłą sobotę tymczasowy mistrz WBA wagi koguciej Hugo Ruiz (28-1, 25 KO) obronił swój tytuł w walce z Francisco Arce (31-7-3, 22 KO). Zawodnicy stoczyli emocjonujący pojedynek obfitujący w wymiany, każdy z nich trafił dwukrotnie na deski, a Francisco dodatkowo został odjęty punkt w rundzie dziesiątej. Sędziowie jednogłośnie ogłosili wygraną Ruiza punktując dwukrotnie 114:109 i raz 112:111. Starszy z braci Arce, Jorge nie może pogodzić się z porażką swojego brata i uważa sobotni werdykt za nieporozumienie.
Po opuszczeniu zakładu karnego - Artur Szpilka (5-0, 3 KO) zdążył już wrócić na salę treningową. Popularny "Szpila" swoje pierwsze walki stoczy w Polsce. Jednak dalekosiężne plany sięgają znacznie dalej. Jak zdradził w rozmowie z portalem Gwizdek24.pl agent Szpilki - Marcin Grabiec jego podopieczny będzie walczył w USA.
- Przyszłość Artura widzę tylko w USA. To mekka boksu zawodowego. Jest spore zainteresowanie kilku amerykańskich grup boksu zawodowego, które chętnie wzięłyby Artura pod swoje skrzydła. Ale w tej chwili dla dobra negocjacji nie mogę zdradzić szczegółów - powiedział portalowi gwizdek24.pl - Marcin Grabiec agent Artura Szpilki.
- Artur bardzo rozważnie parzy w swoją przyszłość, teraz bardziej waży słowa. Kierunek USA to najlepsze rozwiązanie dla niego. Jednak to bardziej melodia przyszłości najpierw z pewnością Artur będzie walczył w Polsce. W tej chwili jesteśmy w kontakcie z grupą Andrzeja Wasilewskiego 12 Round KnockOut Promotions, co do pojedynku dla Artura - dodał Grabiec.
- Jeżeli ktoś wysoko mierzy w boksie zawodowym, to musi starać się o walki w Stanach. Myślę, że Artur nie od razu by się tam przeniósł. Na początku wchodziłyby w grę po prostu umowy na pojedyncze walki. A kto wie co będzie potem? Przyszłość pokaże - zakończył agent popularnego "Szpili".
Pięć tygodni temu Nobuhiro Ishida (23-6-2, 8 KO) zaskoczył świat bokserski stopując faworyzującego Jamesa Kirklanda już w pierwszej rundzie. To zwycięstwo zapewniło Japończykowi ciekawe propozycje, a zdaniem dziennikarzy stacji ESPN zaklepany jest już jego występ na gali HBO 9 lipca, podczas której w głównej walce wieczoru skrzyżuje rękawice z powracającym po ciężkim nokaucie Paulem Williamsem (39-2, 27 KO).
Ishida (na zdjęciu) ma się spotkać z "Mścicielem" w limicie kategorii junior średniej. Lokalizacja jeszcze nie jest znana, natomiast najpoważniejszym kandydatem do organizacji tego wieczoru jest Atlantic City.
Podczas tej samej gali prawdopodobnie Akifumi Shimoda (23-2-1, 10 KO) przystąpi do pierwszej obrony tytułu mistrza świata federacji WBA dywizji super koguciej, stając naprzeciw niepokonanego dotąd Rico Ramosa (19-0, 10 KO).
Jeszcze kilkanaście miesięcy temu Alfredo Angulo (19-1, 16 KO) uważany był powszechnie za jedną z największych gwiazd wagi junior średniej. W związku z problemami z wizą nie może jednak boksować na terenie USA, co wykorzystali inni promotorzy, nie kontraktując mu żadnych ciekawych walk od lipca ubiegłego roku. Sam pięściarz zgłasza swoją gotowość i ma nadzieję, iż już wkrótce będzie mógł wystąpić także w Ameryce.
- Moja prośba o wyrobienie wizy już została zaakceptowana i mam nadzieję, że już niedługo sprawy w konsulacie zostaną zakończone. To wszystko jest bardzo trudne, bo ludzie cały czas pytają mnie kiedy zawalczę z Chavezem Jr czy Saulem Alvarezem. Czuję się również ograniczany przez promotorów, którzy nie proponują mi żadnych walk, choć poza granicami USA mogę przecież występować. Chcę znów być mistrzem świata i czekam na wielkie nazwiska - zakończył Angulo.

Podczas gali Ward vs Abraham w Home Depot Center doszło do interesującego starcia w najcięższej kategorii. Bowie Tupou (21-1, 16 KO) pokonał przez nokaut w siódmej rundzie Manuela Quezadę (29-7, 18 KO) i dopisał do swojego rekordu najbardziej wartościowe zwycięstwo. Walka była zakontraktowana na dziesięć rund.
Dla Tupou był to drugi występ w przeciągu niespełna miesiąca i trzeci od niespodziewanej porażki z mocno bijącym journeymanem Demetricem Kingiem. 33-letni Quezada zaliczył trzecią porażkę z rzędu, wcześniej pokonali go Jason Gavern i Chris Arreola, ale nie uczynili tego przed czasem.
Zdaniem dawnego mistrza dwóch kategorii wagowych, Juniora Jonesa, najlepszym pięściarzem w historii jest Floyd Mayweather Jr. (41-0, 25 KO). Co więcej, nieaktywny od ponad ośmiu lat "Poison" dodaje, że jego młodszy rodak jest najlepszą rzeczą, jaka mogła przytrafić się jego ukochanej dyscyplinie.
- Prowadzę dziś własny gym na Brooklynie i nadal jestem fanem boksu. Uważam, że Floyd Mayweather to najlepsze, co mogło przytrafić się tej dyscyplinie - oświadczył 40-letni Jones. - To bez wątpienia najlepszy zawodnik w historii. Jego walka z Pacquiao byłaby kapitalna, ale Manny nie ma żadnych szans. Floyd ma doskonałą obronę, kapitalny hand speed. To bokser kompletny, bez żadnych wad. Nie można pokonać kogoś, kto jest idealny.
Kibicom pozostaje czekać i wierzyć, że "Money" znajdzie w sobie mobilizację na powrót między liny. Nurtować może pytanie: "Jak Floyda oceni historia, jeżeli ten nigdy już nie zawalczy?". Zapewne nie jako najlepszego, lecz bez wątpienia jednego z najbardziej utalentowanych pięściarzy wszechczasów.

Chris Arreola (31-2, 27 KO) opromieniony po zwycięstwie nad Nagym Aguilerą (16-6, 11 KO) odważnie twierdzi, że jest w stanie posłać na deski każdego z dzisiejszych pięściarzy wagi ciężkiej. Amerykańsko-meksykański "Koszmar" problemy z nadwagą ma mieć już za sobą i obecnie w całości oddał się ciężkiej pracy.
- Jestem w stanie każdego posłać na deski. Muszę całkowicie poświęcić się dla tego sportu, by móc po raz kolejny pokazać swoje prawdziwe oblicze. Jestem lżejszy o ponad 10 kg w porównaniu do przeszłości, więc problem z wagą mam za sobą – powiedział zawodnik pokonany w kwietniu 2010 roku przez Tomasza Adamka.
Jak się okazuje, pogromca Maskajewa ma duże problemy z motywacją do ciężkiej pracy. Reprezentant Dominikany nie przykłada się odpowiednio do treningów o czym wspomniał Lou Savarese, były rywal m.in. Evandera Holyfielda, a obecnie promotor 24-latka.
- Aguilera jest jednym ze zwinniejszych pięściarzy, jakich widziałem w ringu. Jego umiejętności muszą być podparte stuprocentowym zaangażowaniem w treningi. Nie wiem czy kiedykolwiek zobaczymy w pełni przygotowanego Aguilerę w ringu. Wszystko zależy od niego – powiedział "Big Lou".

W sobotę kolejną bolesną porażkę zaliczył Arthur Abraham (32-3, 26 KO). Promowany przez Sauerland Event zawodnik przegrał zdecydowanie na punkty z Andre Wardem (24-0, 13 KO). Jeden z sędziów przyznał wszystkie rundy na korzyść Amerykanina, co dobitnie świadczy o deklasacji i rozmiarach porażki. Dla Abrahama była to już trzecia porażka w turnieju "Super Six"
Nazywany kiedyś "Królem Arthurem" pięściarz zamierza poważnie zastanowić się nad swoją przyszłością.
- Nie wiem co dalej będę robił. Powrót do kategorii średniej nie jest żadnym rozwiązaniem, nie biorę tej opcji pod uwagę. Wrócę do domu, usiądę do negocjacji z moim promotorem i współpracownikami i ustalimy co będzie najlepsze dla mojej kariery. Jest mi przykro z powodu porażki z Wardem, ale uważam, że dobrze wykonałem swoją pracę – zaskakująca zakończył urodzony w Armenii bokser.

W sobotę na Wyspach Brytyjskich dojdzie do pojedynku dwóch niepokonanych zawodników – James DeGale (10-0, 8 KO) zmierzy się z Georgesem Grovesem (12-0, 10 KO) o pas mistrza Wspólnoty Brytyjskiej. Bliskim przyjacielem Grovesa jest David Haye, który 21 maja w Londynie stanie w narożniku swojego kolegi. "Hayemaker" niebyłyby sobą, gdyby nie dopowiedział kilka zdań na ten temat.
- Oni znają się od małego. Trenowali w tym samym gymie, toczyli wspólne sparingi i wiedzą o sobie wiele. Jestem podekscytowany tą walką. Mniej nerwów przysporzy mi moje starcie z Władimirem Kliczko. Sparowałem z Grovesem, wiem jak trudno się z nim boksuje. Georges nigdy się nie poddaje, pokona DeGale’a dzięki swoim nieprzeciętnym umiejętnościom – powiedział mistrz WBA w kategorii ciężkiej.
Brytyjski mistrz najcięższej dywizji podzielił się również swoimi spostrzeżeniami na temat Jamesa DeGale’a, który przypomina mu… Audleya Harrisona. Nie jest to szczególne porównanie, ponieważ złoty medalista olimpijski z Sydney został znienawidzony za ostatni pojedynek z Hayem.
- DeGale przypomina mi nieco Harrisona. Pochodzi z tej samej części Londynu, jest szczupły, leworęczny. Ponadto nie dysponuje silnym uderzeniem, a gada jak najęty – porównał "małomówny" Haye.
Już w najbliższy weekend na ringu w Montrealu 46-letni Bernard Hopkins (51-5-2, 32 KO) stanie do rewanżowego starcia z mistrzem federacji WBC i IBO oraz magazynu "The Ring" w kategorii półciężkiej - Jeanem Pascalem (26-1-1, 16 KO).
W pierwszej walce, która odbyła się w grudniu ubiegłego roku w Quebec, padł kontrowersyjny remis. Większość fachowców była wówczas skłonna przyznać zwycięstwo Hopkinsowi, który pomimo dwóch nokdaunów na początku zdołał powrócić do gry i zdominować młodszego o blisko dwie dekady championa.
Na gali w Montrealu dojdzie również do drugiego ciekawie zapowiadającego się pojedynku. Rękawice skrzyżują w nim dwaj byli mistrzowie świata, którzy przegrywali swe walki z Pascalem: Chad Dawson (29-1, 17 KO) i Adrian Diaconu (27-2, 15 KO). Właśnie ci dwaj pięściarze znajdują się obok championa IBF w kategorii super średniej - Luciana Bute (28-0, 23 KO) na celowniku "Kata".
- Walka ze zwycięzcą potyczki Dawson-Diaconu odbędzie się w drugiej połowie roku - oznajmił Hopkins. - Potem chętnie zmierzę się z Bute, jeżeli on nie będzie już związany kontraktem z Showtime. Z radością znów wybiorę się do Kanady.
Niezwykle trudno spełnić oczekiwania przeciwników króla P4P, którzy zarzucają Filipińczykowi, że walczy ze starannie dobranymi przeciwnikami. Filigranowy Manny Pacquiao (53-3-2, 38 KO), którego waga między walkami wynosi 145-150 funtów bywa nawet przymierzany do najlepszego boksera wagi średniej - Sergio Gabriela Martineza (47-2-2, 26 KO).
"Maravilla" na co dzień waży przynajmniej 180-190 funtów, a przed rewanżowym starciem z Paulem Williamsem mówiło się, że Argentyńczyk mógł dobić nawet do 200 funtów.
Do walki Pacquiao-Martinez doprowadzić nie chce promotor Manny'ego - Bob Arum. Szef Top Rank wierzy, że jego podopieczny mógłby pokusić się o zwycięstwo w starciu ze znacznie większym rywalem, lecz nie chce ryzykować zdrowia "Pacmana".
- Wierzę, że Manny mógłby wygrać tę walkę, lecz organizowanie jej graniczy z szaleństwem. Manny wyszedłby do ringu ważąc 147 albo 148 funtów, a Martinez, nawet jeżeli zdołałby osiągnąć limit 150 funtów podczas ceremonii ważenia, to w dzień walki zapewne wniósłby na wagę 175 funtów. Różnica wynosiłaby jakieś 27 funtów na korzyść Martineza, a to coś niesłychanego - powiedział Arum.
- Wciąż jestem zdania, że Manny mógłby wygrać, ale cena byłaby olbrzymia. Niewykluczone, że doprowadzimy do tego pojedynku, lecz wolałbym tego uniknąć - zakończył szef grupy Top Rank.
W dniu 21. maja 2010 roku (sobota) o godzinie 12:00 w Ziębicach (dolnośląskie) odbędzie się XI turniej bokserski im. Jana Heimanna. Honorowy patronat nad tą imprezą obiął wychowanek miejscowej "Sparty", Mistrz Olimpijski z Tokyo p. Marian Kasprzyk. Wstęp na imprezę jest wolny od opłat.
W zawodach wezmą udział pięściarze wszystkich kategorii wiekowych z dolnośląskich i wielkopolskich klubów bokserskich. Wśród zaproszonych gości, oprócz Mariana Kasprzyka spotkamy Wojeciecha Bartnika, Piotra Wilczewskiego, Józefa Grzesiaka oraz Ludwka Denderysa.
W piątkową noc drugie z rzędu efektowne zwycięstwo przez nokaut zanotował były mistrz świata WBO w kategorii junior półśredniej - Kendall Holt (27-4, 15 KO). Tym razem "Rated R" swoim firmowym lewym sierpowym ściął z nóg Julio Diaza (38-7, 27 KO). Jeżeli 29-letni Amerykanin w dalszym ciągu będzie wygrywał w tak spektakularnym stylu, zapewne już wkrótce stanie przed szansą zdobycia drugiego w karierze tytułu.
25 czerwca w Ostrowcu Świętokrzyskim odbędzie się kolejna gala grupy O'Chikara Gmitruk Team. Wśród pięściarzy, którzy wystąpią na gali zobaczymy młodego Macieja Sulęckiego (5-0, 2 KO), który jest współpromowany przez Andrzeja Gmitruka i Tomasza Babilońskiego. Obecnie pięściarz przygotowuje się do gali w klubie Action Warszawa pod okiem trenera Andrzeja Gmitruka.
W niedzielę odbyły się finały VI Międzynarodowego Turnieju im. Roberta Kopytka w Jaworznie. Zgromadzona publiczność oklaskiwała aż 29 finałowych pojedynków, które stały na wysokim poziomie. Nasi młodzi pięściarze dawali z siebie wszystko, by stanąć na najwyższym stopniu podium. Do najładniejszych walk można z pewnością zaliczyć rywalizację Aleksandra Smółki (Ślask Ruda Śląska), który zaprezentował ładny, techniczny boks wygrywając na punkty z Ochradką (Ostrawa). Dobrze zaprezentował się Grzegorz Tokarz (Concordia Knurów), który pokonał dzielnie stawiającego mu opór Krystiana Olejarczyka (Rushh Kielce) i został tym samym uznany za najlepszego kadeta turnieju.
Do pechowców turnieju można z pewnością zaliczyć Jakuba Rogalskiego (Hetman Zamość), który został poddany w 1. rundzie po kontuzji łękotki. Bardzo chciał wziąć rewanż na Dominiku Dubielu (Jawor Team). Jednogłośnie na punkty wygraną walke zaliczył Krzysztof Kopytek (Jawor Team). Boksował on z Markiem Dreinertem (Jastrzebie), który nie zamierzał tanio sprzedać skóry. Krzysztof tym samym został najlepszym juniorem turnieju.
Dzielnie spisywał się Dariusz Rabenda (Tiger Tarnów), który przegrał swój pojedynek jednogłośnie na punkty z bardziej doświadczonym zawodnikiem z Ukrainy, Olegiem Dovhunem. Michał Marcula (Boks Tur Łódź) prezentując bardzo dojrzały boks pokonał pewnie na punkty Karola Kostkę (RMKS Rybnik). Bardzo ciekawy pojedynek stoczył Damian Kaszuba (Busko-Zdrój), pokonując ambitnego Bartosza Pichetę (LKS Myszków) jednogłośnie na punkty.
Drużynowo najlepszym zespołem został Jawor Team Jaworzno, który wywalczył najwiekszą ilość punktów w turnieju. Na drugim miejscu uplasował się Rushh Kielce, natomiast trzecie miejsce zajął KSZO Ostrowiec Świętokrzyski. Dodajmy, że sędzią głównym turnieju był Andrzej Filipek, delegatami sportowi: Piotr Byrdy i Henryk Wilk, a sędziami ringowymi i punktowymi: Michaił Stachnił, Latif Demoli, Adam Pawełek, Zbigniew Zagrodnik, Waldemar Budziłek i Waldemar Porządny.
Mistrz federacji WBA w wadze super średniej i zarazem główny faworyt do zwycięstwa w turnieju Super Six, Andre Ward (24-0, 13 KO), uważa, że przed wszystkimi wielkimi walkami powinny być zarządzane tzw. olimpijskie testy antydopingowe. Zdaniem "S.O.G." jest to jedyny sposób na przekonanie się, czy wszyscy czołowie pięściarze są "czyści".
- Uważam, że to potrzebne. Byłbym zadowolony, gdyby takie zarządzenie weszło w życie. To doskonały pomysł. Wszyscy mieliby wówczas równe szanse. Boks to badzo niebezpieczny sport. Tyle słyszy się o dopingu wśród czołowych zawodników. Takie testy powinny być zarządzane przed każdą wielką walką - twierdzi Ward.
Obóz Giennadija Gołowkina (20-0, 17 KO), mistrza WBA w wadze średniej, proponuje pojedynek unifikacyjny nowemu championowi federacji IBF - Danielowi Geale (25-1, 15 KO). By walka mogła dojść do skutku, 29-letni Kazach musiałby wpierw uporać się z Kassimem Oumą (27-7-1, 17 KO), z którym zmierzy się 17 czerwca na gali w Panamie.
Gołowkin zapewnia, że będzie gotowy na wrześniową unifikację w Kazachstanie. Oznacza to, że Hassan N'Dam N'Jikam (26-0, 17 KO), a więc tymczasowy mistrz WBA, na swoją walkę o prawdziwy tytuł będzie musiał poczekać kolejnych kilka miesięcy. W przypadku zwycięstwa Gołowkina w walce o dwa pasy, niewykluczone, że włodarze World Boxing Association zechcą uhonorować Kazacha tytułem drugiego Super Championa (pierwszym jest Felix Sturm).

Portal boxingscene.com opublikował uaktualniony ranking najlepszych pięściarzy bez podziału na kategorie wagowe. Zestawienie jest nietypowe, ponieważ obejmuje bokserów urodzonych w byłym Związku Radzieckim.
Na czele jest dwóch gigantów z Ukrainy – stawce przewodzi Władimir Kliczko, za jego plecami jest starszy brat Witalij. W dziesiątce najlepszych jest siedmiu aktualnych mistrzów świata, dwóch byłych czempionów i jeden challenger do mistrzowskiego tronu. Reprezentacja nieistniejącego od 20 lat Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich przedstawia się naprawdę interesująco.
1. Władimir Kliczko (55-3, 49 KO) – posiadacz tytułów mistrzowskich IBF, IBO, WBO i pasa Ring Magazine w wadze ciężkiej.
2. Witalij Kliczko (42-2, 39 KO) – mistrz świata WBC w kategorii ciężkiej.
3. Vic Darchinyan (36-3-1, 27 KO) – mistrz świata IBO w kategorii koguciej.
4. Dmitrij Pirog (18-0, 14 KO) – mistrz świata WBO w kategorii średniej.
5. Arthur Abraham (32-2, 26 KO) – były czempion IBF w kategorii średniej.
6. Giennadij Gołowkin (20-0, 17 KO) – mistrz świata WBA w kategorii średniej.
7. Denis Lebiediew (21-1, 16 KO) – były challenger do tronu WBO w kategorii junior ciężkiej.
8. Andriej Kotelnik (31-4-1, 13 KO) – były czempion WBA w kategorii junior półśredniej.
9. Siergiej Dzinziruk (37-1, 23 KO) – mistrz świata WBO w kategorii junior średniej.
10. Beibut Szumenow (11-1, 7 KO) – mistrz świata WBA i IBA w kategorii półciężkiej
Julio 'Baby Face' Garcia (42-4, 35 KO), narzuca sobie wysokie tempo boksowania i 20 maja na gali w La Paz stoczy kolejny ringowy pojedynek w odstępie niespełna trzydziestu dni od ostatniego występu. Jego oponentem będzie przeciętny Juan Carlos Marquez (7-6-2, 5 KO).
Meksykański wojownik miał prawie trzyletni rozbrat z ringiem po porażce poniesionej w 2008 roku z rąk Danny'ego Pereza. "Baby Face" zawiesił wówczas sportową karierę, którą wznowił ostatnią wygraną nad Juanem Carlosem Rojasem.
Burmistrz Miasta i Gminy Ślesin zaprasza w czwartek 19. maja, oraz w sobotę 21 maja, na Międzypaństwowy Mecz Bokserski Polska - Włochy, gdzie czekać na kibiców będzie po 12 pojedynków. Początek obu meczy o godz. 18.00. Drugi mecz, ten z 21 maja, odbędzie się o Puchar Prezydenta miasta Konin.
Impreza odbędzie się w Środowiskowej Hali Sportowej przy Gimnazjum w Ślesinie. Gościem wieczoru będzie król polskich kibiców Bobo Bobowski. Ślesińskich kibiców wesprą gwiazdy: Michał Wiśniewski, "Dziani", Henryk Zatyka - mistrz boksu. Wśród innych atrakcji znajdzie się występ orkiestry dętej, pokazy judo i ekstremalnych sztuk walk Klubu "Feniks".
Bardzo zaangażowany w całe wydarzenie Grzegorz Szymański (wiceprezes Zagłębia Konin) poinformował nas o atrakcjach jakie zaplanował na te trzy dni. Zobaczymy nie tylko dwumecz, ale wielkim wydarzeniem na pewno będzie pierwsze w historii boksu ważenie pięściarzy na statku podczas rejsu po jeziorach ziemi konińskiej! Włosi i Polacy będą ważeni na statku "Dziwożona". Będą zaproszeni goście i przedstawiciele władz Ślesina i Konina z prezydentem i burmistrzem na czele. Zaplanowany jest również program artystyczny.
Mistrz WBC w kategorii super średniej, Carl Froch (27-1, 20 KO), nie potrafi wskazać faworyta w nadchodzącym starciu dwóch niepokonanych brytyjskich prospektów: Jamesa DeGale'a (10-0, 8 KO) i George'a Grovesa (12-0, 10 KO). Pojedynek odbędzie się w najbliższą sobotę na gali w Londynie. Większość ekspertów stawia na złotego medalistę Igrzysk Olimpijskich w Pekinie, lecz "Kobra" przewiduje wyrównaną walkę i szanse ocenia na 50-50.
- Pół na pół. Rozsądek każe stawiać na wygraną DeGale'a na punkty, ale sam już nie wiem. Groves mocno bije i potrafi boksować. Pobił niedocenianego Kenny'ego Andersona. Dotychczas pokazał więcej niż DeGale. James jest mistrzem Wielkiej Brytanii, wygrał z Paulem Smithem. Ja jednak nie uważam Smitha za prawdziwego pięściarza wagi super średniej, który po porażce powrócił do średniej. Szykuje się kapitalna walka. Czuję, że Groves może sobie poradzić, nie ośmielę się jednak wytypować faworyta - powiedział Froch.
W jednej z ostatnich wypowiedzi DeGale podważa umiejętności defensywne najbliższego rywala. "Chunky" spodziewa się, że jego kombinacje ciosów będą swobodnie dochodzić do twarzy Grovesa. Froch ma na ten temat całkowicie odmienne zdanie. Doskonale pamięta wspólne sparingi z Georgem i uważa go za świetnego defensora.
- Sparowałem z nim. Oczywiście, że ma dobrą defensywę. To bardzo solidny pięściarz. Za czasów amatorskich dwa razy pokonał DeGale'a, więc chyba jakoś znalazł sposób na blokowanie ciosów Jamesa. Nie zgadzam się z zarzutem o braku szczelnej obrony u Grovesa - oznajmił "Kobra".
Manny Pacquiao (53-3-2, 38 KO) pobił swój dotychczasowy rekord sprzedanych pakietów PPV. 7 maja na gali w Las Vegas Filipińczyk zmierzył się z weteranem Shanem Mosleyem (46-7-1, 39 KO). Promocją i transmisją eventu zajęła się telewizja Showtime. Wszystko wskazuje na to, że ostateczna liczba wykupionych transmisji PPV wyniesie ok. 1.3-1.4 miliona. Jest to rezultat bardzo zbliżony do tego, co przed rokiem w starciu ze "Słodkim" osiągnął Floyd Mayweather Jr. (41-0, 25 KO). Warto dodać, że akcje Mosleya stały wówczas zdecydowanie wyżej.
- Jesteśmy zadowoleni ze współpracy z CBS i Showtime - oznajmił Bob Arum z Top Rank. - To najlepszy wynik PPV w karierze Manny'ego Pacquiao. Wykonaliśmy kawał dobrej roboty. Rezultat w okolicach 1.3-1.4 miliona sprzedanych transmisji to coś niesamowitego.
Dotychczas rekord "Pacmana" wynosił 1.25 miliona sprzedanych transmisji i pochodził z walki z Oscarem De La Hoyą. Jego pozostałe wysokie rezultaty to 1.2 miliona z pojedynku z Miguelem Cotto oraz 1.15 ze starcia z Antonio Margarito.
Kathy Duva w niedawno udzielonym wywiadzie wypowiedziała się na temat organizacji walki Tomasza Adamka (44-1, 28 KO) z Witalijem Kliczko (42-2, 39 KO), która odbędzie się jesienią w ojczyźnie "Górala".
- Możliwość zorganizowania tej walki w Polsce jest dla nas ekscytująca - zapowiada amerykańska promotorka. - Polska przygotowuje obecnie nowoczesne stadiony na mające się tam odbyć w 2012 roku Mistrzostwa Europy w piłce nożnej. Ten szczęśliwy zbieg wydarzeń sprawił, ze wpadliśmy na taki pomysł i skontaktowaliśmy się z czterema miastami-gospodarzami, z których wybrany został Wrocław. To właśnie to miast wykazało największą chęć zorganizowania tej walki u siebie, co sprawiło że szybko doszliśmy do porozumienia satysfakcjonującego obie strony.
Dzięki tej walce możemy zarobić mnóstwo pieniędzy. Bracia Kliczko, którzy sami są dobrymi biznesmenami, od razu zauważyli potencjał w otwarciu nowego rynku w Europie. Na walce będzie 45 tysięcy ludzi, wszystkie miejsca zostaną wykupione. To będzie największe wydarzenie, nie tylko w sporcie ale w każdej innej dziedzinie, które odbędzie się w Polsce. Nie mogliśmy przegapić takiej okazji - zauważa Duva.
25 czerwca w Ostrowcu Świętokrzyskim odbędzie się kolejna gala grupy O'Chikara Gmitruk Team. Bardzo możliwe, że swój pierwszy pojedynek wieczoru w zawodowej karierze stoczy tego dnia występujący w kategorii półciężkiej Dariusz Sęk (11-0-1, 4 KO). Zapraszamy na wywiad z perspektywicznym pięściarzem.
Za szokującą porażkę z rąk Jasona Litzau były panamski mistrz świata, Celestino Caballero (34-3, 23 KO), zapłacił bardzo wysoką cenę. "Pelenchin" wypadł z rankingów P4P oraz praktycznie stracił możliwość toczenia dobrze płatnych walk z największymi nazwiskami w kategorii piórkowej.
34-letni zawodnik zdołał wynegocjować sobie pojedynek o tytuł WBA z Jonathanem Victorem Barrosem (32-1-1, 18 KO), lecz na wiele miesięcy odsunął się od ścisłej czołówki, którą stanowili wówczas Juan Manuel Lopez (30-1, 27 KO), Yuriorkis Gamboa i Chris John. Gwarantujący duże pieniądze Lopez poniósł w ostatniej walce nieoczekiwaną porażkę, a jego pogromca, Orlando Salido, swoją popularnością we własnym kraju absolutnie nie zbliża się do uwielbienia, jakim w Portoryko darzy się "Juanmę".
Lopez był jednym z najgłośniejszych krytyków Caballero, gdy ten przegrał z niedocenianym Litzau, ale "Pelenchin" nie mści się za to i staje w obronie niedoszłego rywala.
- Każdemu może przytrafić się gorszy dzień. Juanma jest młody, silny, bardzo szybki i mocno bije. Pobił mojego przyjaciela, wielkiego mistrza Gerry'ego Penalosę. Juan ma w dodatku bardzo dobrą technikę. Robiłem wszystko, co tylko mogłem, aby zwrócić na siebie jego uwagę i skłonić go do walki. Chciałem z nim walczyć, bo wiedziałem, że to znakomity zawodnik. Teraz skupiam się tylko na Barrosie - oznajmił Caballero.