Zapraszamy na tarczowanie w wykonaniu pięściarza zawodowego Artura Lazariana (1-0), który przeprowadził się z Armenii do Polski w wieku 5 lat. Artur zadebiutował na zeszłorocznej gali "Seaside Boxing Show" w Międzyzdrojach, kiedy to wygrał jednogłośnie na punkty z Romansem Sewczenką (4-5, 3 KO). Podczas swojej kariery amatorskiej walczył między innymi trzy razy z bardzo utalentowanym Arturem Szpilką (5-0, 3 KO), z którym raz zremisował i dwa razy wygrał.
Na dzisiejszej gali w Santa Ynez (Kalifornia) rękawice skrzyżują dwaj byli mistrzowie świata - Kendall Holt (26-4, 14 KO) i Julio Diaz (38-6, 27 KO). Zwycięzca tego pojedynku wróci do ścisłej czołówki kategorii junior półśredniej i zapewne już wkrótce stanie do kolejnej walki o tytuł.
Potyczka została zakontraktowana na dziesięć rund. Na oficjalnym ważeniu Holt zanotował 142 funty, Diaz był o ćwierć kilograma lżejszy.
"Rated R" udanie powrócił w końcówce stycznia, kiedy to błyskawicznie znokautował lewym sierpowym journeymana Lenina Arroyo. Wcześniej Amerykanin przegrał dwie walki - wpierw okazał się gorszy od Tima Bradleya w pojedynku unifikacyjnym, a następnie został nieoczekiwanie zastopowany przez Kaizera Mabuzę.
Diaz zdaje się od kilku lat znajdować na równi pochyłej. W 2007 roku został znokautowany przez Juana Diaza, potem ze zmiennym szczęściem (dwa zwycięstwa, dwie porażki i znów dwa zwycięstwa) próbował powrócić na szczyt. Dotychczas bezskutecznie. Obydwaj zawodnicy wiedzą, że walczą o swoje kariery i choć faworytem wydaje się być Holt, z całą pewnością czeka nas ciekawy pojedynek.
Po obejrzeniu sobotniej walki Manny'ego Pacquiao (53-3-2, 38 KO) z "Sugar" Shanem Mosleyem (46-7-1, 39 KO), dawny sześciokrotny mistrz świata, Pernell Whitaker, zadzwonił do szefowej Main Events z prośbą o zakontraktowanie pojedynku z królem P4P dla swego podopiecznego - Zaba Judaha (41-6, 28 KO).
- Zab musiałby perfekcyjnie przygotować się do tej walki, by móc myśleć o zwycięstwie, ale Pacquiao nie zaimponował mi w ostatniej walce. Spodziewałem się po nim czegoś znacznie lepszego - powiedział złoty medalista olimpijski z Los Angeles.
- Nie twierdzę, że Pacquiao nie jest najlepszym pięściarzem bez podziału na kategorie wagowe - kontynuuje 47-letni Whitaker. - Uważam jednak, że starcie z nim byłoby dla Zaba łatwizną. Drogą do pokonania Pacquiao nie jest ringowa wojna, Zab wygrałby z nim dzięki swoim umiejętnościom. Pacquiao to dla nas łatwy rywal.
Kathy Duva stara się nakłonić Golden Boy Promotions do zorganizowania unifikacyjnej walki "Super" Judaha z Amirem Khanem (25-1, 17 KO). Pojedynek, w którego stawce znalazłyby się tytuły IBF i WBA może odbyć się 23 lipca. Whitaker wolałby jednak doprowadzić do pojedynku z Pacquiao i ma nadzieję, że spośród kilku dostępnych opcji Filipińczyk wybierze właśnie Zaba.
- W ostatnich latach myślałem, że Pacquiao jest najlepszy na świecie. Ciągle słyszałem tylko o jego kolejnych zwycięstwach - oznajmił "Sweat Pea". - Widziałem urywki z jego walk, ale dopiero w sobotę zobaczyłem cały pojedynek. Po dwunastu rundach z Mosleyem uświadomiłem sobie jak bardzo przeceniałem Pacquiao. Król P4P nie powinien tak walczyć. Właśnie dlatego chcę, żeby doszło do jego walki z Zabem.
W ostatnią sobotę podczas gali w MGM Grand 36 letni Sergio Martinez (47-2-2, 26 KO) odebrał nagrodę najlepszego boksera roku 2010 nadawaną przez Boxing Writers Association. Sergio nie krył zadowolenia, podkreślając, iż jest to jedna z największych nocy w jego karierze oraz zapowiadając, że nie spocznie na laurach i nadal będzie pokazywał boks na wysokim poziomie.
4 czerwca w Atlantic City dojdzie do półfinałowego starcia Super Six między Carlem Frochem (27-1, 20 KO), a Glenem Johnsonem (51-14-2, 35 KO). Dziś obaj panowie zabawili się w typowanie drugiego półfinału, który odbędzie się już jutro w Carson, a bohaterami pojedynku będą niepokonany Andre Ward (23-0, 13 KO) oraz Arthur Abraham (32-2, 26 KO). Co do powiedzenia mieli zawodnicy?
Siedmiu Polaków znalazło uznanie wśród ludzi odpowiedzialnych za układanie rankingu federacji WBO na miesiąc maj. Najwyżej - zresztą już od kilku miesięcy, klasyfikowany jest jako pierwszy w wadze ciężkiej Tomasz Adamek (44-1, 28 KO), który 10 września we Wrocławiu spróbuje odebrać Witalijowi Kliczce pas WBC.
Dwóch naszych rodaków znalazło się na liście kategorii junior ciężkiej. Młody i perspektywiczny Mateusz Masternak (22-0, 16 KO) jest dziewiąty, a dwa oczka przed nim widnieje nazwisko Pawła Kołodzieja (28-0, 16 KO).
W wadze półciężkiej jedenasty jest Aleksy Kuziemski (21-2, 5 KO), a w super średniej bardzo wysoko, na czwartej pozycji, panujący aktualnie mistrz Europy, Piotr Wilczewski (29-1, 10 KO).
Jeszcze wyżej stoją za to akcje zamieszkałego na stałe w USA Pawła Wolaka (29-1, 19 KO), który 15 lipca na antenie stacji ESPN skrzyżuje rękawice z groźnym Delvinem Rodriguezem. W najnowszym rankingu WBO nasz "Wściekły Byk" wylądował na trzecim miejscu.
Ostatnim Polakiem w zestawieniu jest dwunasty w dywizji półśredniej Rafał Jackiewicz (38-9-1, 19 KO).
Dzisiejszej nocy na gali w Club Estudiantes w Rio Cuarto powróci były pretendent do pasów w wagach półśredniej i junior średniej Sebastian Lujan (36-5-2, 23 KO). Jego przeciwnikiem będzie Jorge Daniel Miranda (42-10, 16 KO), a walka została zaplanowana na 10 rund.Tomasz Adamek i jego menadżer Ziggi Rozalski byli specjalnymi gośćmi na charytatywnym przyjęciu zorganizowanym przez New York Ski Educational Foundation - Nowojorską Narciarską Fundację Edukacyjną. Spotkanie odbywało się w restauracji Loeb Boathuse w Central Parku w Nowym Jorku. Współgospodarzami wieczoru byli najlepsi amerykańscy narciarze; Bill Demong, Andrew Weibrecht, Peter Frenette orazTommy Biesemeyer. Wieczór prowadziła Rita Cosby, gwiazda amerykańskiej, stacji telewizyjnej CBS.
- Było bardzo miło, rozmawialiśmy o narciarstwie i boksie. Mówiłem im też, że pochodzę z gór, i że narciarstwo jest moją pasją. - powiedział Tomasz Adamek, który we wtorek 24 maja we Wrocławiu pierwszy stanie twarzą w twarz ze swoim najbliższym przeciwnikiem Witalijem Kliczką. Pięściarze zmierza się 10 września w pojedynku o mistrzostwo świata federacji WBC w wadze ciężkiej.
Wszystko wskazuje na to, że pojedynek między leworęcznym Denisem Szafikowem (26-0-1, 15 KO), a weteranem ringów zawodowych Giuseppe Laurim (51-7, 31 KO) odbędzie się we Włoszech. Gala miałaby się odbyć w mieście Varese 10 czerwca, a stawką pojedynku byłby zwakowany tytuł EBU kategorii junior półśredniej.
Mistrz WBC w kategorii junior średniej, Saul Alvarez (36-0-1, 26 KO), przygotowuje się do pierwszej obrony tytułu w słynnym ośrodku w Big Bear (Kalifornia). 18 czerwca w Meksyku "Canelo" zmierzy się z Ryanem Rhodesem (45-4, 31 KO).
20-letni Alvarez sparuje m.in. z Craigem McEwanem (19-1, 10 KO) oraz z championem WBA w wadze średniej - Giennadijem Gołowkinem (20-0, 17 KO).
- Wszystko przebiega zgodnie z planem. Saul ciężko trenuje, a atmosfera sprzyja przygotowaniom do tak ważnej walki. Co trzy dni Canelo ma siedmiorundowe sparingi z Gołowkinem i tym Szkotem. Od ósmej rano biega przez 40 minut dookoła jeziora. Alvarez będzie w 100% gotowy do tej walki - oświadczył manager Jose Reynoso.
- To dla mnie spełnienie marzeń. Rumuni są ze mną od początku mojej kariery i chciałbym stoczyć dla nich walkę o mistrzowski pas - oznajmił uradowany Lucian Bute (28-0, 23 KO).
9 lipca na gali w Bukareszcie mistrz IBF w wadze super średniej zmierzy się z niepokonanym Jean Paulem Mendy (29-0-1, 16 KO). Francuz został pretendentem w bardzo nietypowy sposób. Już w pierwszej rundzie walki eliminacyjnej Mendy znalazł się na deskach, ale rozpędzony Sakio Bika uderzył go, gdy ten był jeszcze na macie ringu. Pojedynek zakończył się dla 37-letniego już pięściarza zwycięstwem przez dyskwalifikację.
Już jutro na ringu w Home Depot Center w Carson powróci Chris Arreola (30-2, 26 KO). Jego przeciwnikiem będzie sensacyjny pogromca Olega Maskajewa (36-7, 27 KO), Nagy Aguilera (16-5, 11 KO). Arreola jak zwykle nie przejmuje się komentarzami na temat swojej wagi i zapowiedział emocjonujący pojedynek.
Paweł Wolak (29-1, 19 KO) swoją kolejną zawodowa walkę stoczy 15 lipca na gali w Nowym Jorku, w słynnym Roseland Ballroom. Pojedynek "Wściekłego Byka" będzie pokazywanej na żywo w niekodowanej i bardzo popularnej za oceanem telewizji ESPN. Tak jak wcześniej spekulowano, rywalem Polaka będzie znany polskim kibicom Delvin Rodriguez (25-5-2, 14 KO)
- Rodriguez będzie chciał mi zabrać moje wysokie miejsca w rankingach światowych federacji. To jest normalne, a ja się tego nie boję. Moim celem jest walka o mistrzostwo świata. Pojedynek z Delvinem na pewno będzie bardzo widowiskowy, a ja nie mogę się zastać, muszę boksować. Będzie to zapewne dla mnie świetna okazja aby się pokazać większej publiczności w telewizji ESPN. Chcę żeby ludzie mnie zobaczyli, żeby spodobał im się mój styl walki - powiedział zawsze idący do przodu "Wściekły Byk".
Delvin Rodriguez w listopadzie 2009 w Ełku stoczył prawdziwą wojnę z Rafałem Jackiewiczem (38-9-1, 19 KO). Wtedy pięściarze bili się w eliminacyjnym pojedynku do tronu IBF wagi półśredniej. Rafał wygrał wówczas jak najbardziej zasłużenie na punkty, ale miał wątpliwą przyjemność przekonania się o sile ciosu Rodrigueza, który o mały włos nie znokautował "Wojownika" w szóstej rundzie. Jackiewicz był liczony i ledwo co dotrwał do gongu na przerwę. Pojedynek z "Wściekłym Bykiem" zapewne będzie równie emocjonujący.
Zapraszamy na wywiad z Adamem Kusiorem, byłym prezesem PZB, obecnie szefem komisji trenerskiej i delegatem technicznym AIBA. Rozmawiamy na temat zmian w przepisach dotyczących punktowania walk amatorskich. W obecnym systemie, sędziowie punktowi musieli w ramach jednej sekundy jednocześnie przyznać punkty danemu zawodnikowi. Jeśli testy zakończą się sukcesem, w nowym systemie każdy sędzie punktuje walkę oddzielnie, a po walce wyniki są automatycznie uśredniane.

Pod koniec 2010 roku Anthony Mundine (41-4, 24 KO) niespodziewanie przegrał ze zwycięzcą australijskiego "Contendera" Garthem Woodem (10-2-1, 6 KO). Godność byłego mistrza świata została mocno nadszarpnięta i już cztery miesiące później na dystansie 10 rundy wypunktował niedawnego pogromcę. 6 czerwca "The Man" po raz kolejny zaprezentuje się kibicom, tym razem w Nowej Zelandii. Na obiekcie Waitakere Trust Australijczyk skrzyżuje rękawice z Xavierem Toliverem (23-6, 15 KO).
Amerykanin do tej pory nie odniósł żadnego większego sukcesu, w 2005 roku udało mu się zdobyć pas WBC FECARBOX i to jedyna jego zdobycz. "X-Man" czterokrotnie przegrywał przed czasem. Dla Mundine’a będzie to pierwszy występ od ośmiu lat na terenie Nowej Zelandii.
Z obozu grupy Andrzeja Wasilewskiego wyszła informacja, że Dawid Kostecki (36-1, 24 KO) podczas gali w Rzeszowie, do której dojdzie 25 czerwca, skrzyżuje rękawice z mocno bijącym Alejandro Lakatosem (31-5-2, 23 KO). Co ciekawe Andrzej Wasilewski ogłaszał już tę walkę blisko trzy lata temu, lecz wówczas na zapowiedziach się skończyło. Oby tym razem było inaczej, bo "Cygan" jest już naprawdę wysoko w rankingach (WBC #2) i ewentualne zwycięstwo nad Rumunem z hiszpańskim paszportem bardzo przybliżyłoby Dawida do walki o tytuł mistrza świata.
Lakatos do niedawna jeszcze okupował pierwsze miejsce w rankingu federacji WBO, ale jako iż pozostaje nieaktywny od piętnastu miesięcy, wypadł ze wszystkich zestawień. W lipcu ubiegłego roku miał zakontraktowany bój z Jurgenem Brahmerem o pas WBO, jednak Niemiec nabawił się dzień wcześniej tajemniczej kontuzji pleców i wycofał się z pojedynku. Później Lakatos miał boksować w Afryce, ale i do tego występu ostatecznie nie doszło.
Lakatos dwukrotnie stawał już przed szansą zdobycia mistrzostwa świata, lecz najpierw po twardym boju ciężko znokautował go Dariusz Michalczewski (2001), a trzy lata później wypunktował Zsolt Erdei.
Były pretendent do mistrzowskiego tytułu WBC w wadze ciężkiej - Chris Arreola (30-2, 26 KO) ma swój typ na pojedynek Davida Haye'a (25-1, 23 KO) z Władimirem Kliczko (55-3, 49 KO). Popularny "Koszmar" jasno stwierdził, że to Anglik wyjdzie z tej bitwy zwycięsko.
- Widze wygraną Haye'a. On jest szybkim myśliwcem i napewno będzie wywierał presję na Kliczce. Posiada umiejętności, których Władimir nigdy nie widzial na oczy - ocenił Amerykanin.
Arreola wypowiedział się także o swoim jutrzejszym pojedynku z Nagym Aguilerą (16-5, 11 KO), który odbędzie się na gali Ward-Abraham.
- Bardzo udana była moja praca na siłowni. Według mnie wygrałem tę walkę już na sali treningowej. Teraz nadszedł czas, aby to wszystko pokazać w ringu - powiedział.
Dzisiaj w nocy Julio Diaz (38-6, 27 KO) zmierzy się z Kendallem Holtem (26-4, 14 KO). W stanie Kalifornia kibice będą mieli okazję zobaczyć 10 rund meksykańsko-amerykańskiej walki.
Były dwukrotny mistrz świata IBF nie boi się rywala i zapewnia dobry występ, twierdząc, że tylko zwycięzca będzie mógł normalnie funkcjonować na bokserskiej mapie świata.
- Od pewnego czasu zacząłem się starzeć, ale moje ciało wciąż wygląda młodo. Wcześniej miałem problemy z pełnym skupieniem, teraz wróciłem na odpowiednie tory. Dla nas obu jest to starcie o życie, przegrany zostanie boksersko pochowany. Kibice zobaczą najlepsze wydanie Julio i Kendalla, obaj nie będziemy chcieli zwietrzyć swojej szansy. Holt ma dużą siłę w obu pięściach, ale w dotychczasowej karierze spotykałem się już z mocno bijącymi zawodnikami. Tym razem będę dużo silniejszy w porównaniu z przeszłością. Pierwszy raz od sześciu lat mogę normalnie zjeść śniadanie, nie muszę całymi dniami przesiadywać w saunie. W tej chwili odpoczywam w moim pokoju i czuję się świeży. – powiedział Diaz.

Seth Mitchtell (21-0-1, 15 KO) do tej pory nie pokonał jeszcze nikogo z czołówki światowej, a już marzy o tytule mistrza świata. Póki co plany musi odłożyć na bok i uporać się dzisiaj w nocy z Evansem Quinnem (20-5-1, 18 KO), który w przeszłości potrafił sprawiać kłopoty uznanym zawodnikom.
Niepokonany Amerykanin spodziewa się najtrudniejszego sprawdzianu w dotychczasowej karierze, ale jest pewny swego i zamierza pokazać fanom dobre show. "Mayhem" wypowiada się również na temat braci Kliczko, uznając ich za nudziarzy potrafiących doskonale wykorzystywać swoje atuty.
- Zobaczycie pięściarza wagi ciężkiej, który zadaje dużo ciosów i ciągle wywiera presję. To nie będzie usypiająca walka. Ludzie oczekują agresywnego stylu walki i gościa, który pokaże znakomity pokaz boksu. Wiele się uczę, mam naprawdę dobrego trenera Andre Huntera. Moje umiejętności stają się coraz lepsze. Quinn jest praworęczny, lubi uderzać z kontry. Jego rekord i ilość walk wygranych przed czasem wskazują, że czeka mnie najtrudniejsza walka w karierze. Jestem świetnie przygotowany i całe moje skupienie dotyczy najbliższego wyzwania. W wadze ciężkiej rządzą bracia Kliczko. Nie zamierzam kłamać i mówić, że ich styl jest porywający. Z pewnością są oni dobrymi pięściarzami i potrafią wykorzystywać do maksimum swoje warunki fizyczne. Chcę walki z posiadaczem mistrzowskiego tytułu, zamierzam być mistrzem świata w "królewskiej" kategorii! – powiedział promowany przez Golden Boy Promotions zawodnik.

W sobotę fani pięściarstwa zobaczą kolejne zmagania w ramach turnieju Super Six organizowanego przez telewizję Showtime. W Kalifornii niepokonany Andre Ward (23-0, 13 KO) w półfinale zmierzy się z Arthurem Abrahamem (32-2, 26 KO), który już dwukrotnie przegrywał w tym cyklu. Pomimo niepowodzeń z Andre Dirrellem i Carlem Frochem promotor Niemca, Wilfried Sauerland, wciąż wierzy w swojego zawodnika i twierdzi, że jego potworna siła ponownie da znać o sobie.
- Arthur jest gotowy na wielką walkę w sobotni wieczór. Nikt nie będzie w stanie obronić Warda przed siłą mojego zawodnika. Nie wiem skąd się wzięły pogłoski, że straciliśmy wiarę w Abrahama – powiedział 71-letni promotor.
Sam zawodnik nie wydaje się być przestraszony i śmiało opowiada o podboju Stanów Zjedoczonych. Zwycięstwa nad Wardem ma otworzyć mu furtkę do wielkiej sławy i zapewne jeszcze większych pieniędzy.
- Home Depot Center jest znakomitym miejscem do organizacji takiego przedsięwzięcia. Nigdy wcześniej nie walczyłem na otwartej przestrzeni. Zdaję sobie sprawę, że Ward jest wymagającym przeciwnikiem ze znakomitymi umiejętnościami bokserskimi. Mój cel jest jednoznaczny – chcę zostać wielką gwiazdą pięściarstwa w Stanach Zjednoczonych. By móc o tym myśleć muszę pokonać pięściarza z tego kraju. Jestem przygotowany na wielką wojnę, moi fani z całego świata zobaczą wielki triumf – powiedział "Król Arthur".
W pierwszym meczu Europejskiej Ligi Bokserskiej Ry–Ki Grizzlies Team Polska pokonał dzisiaj w Kielcach ekipę Patent Gladiators z Węgier 8:7. Punkty dla polskiego zespołu zdobyli zwycięzcy pojedynków - Mateusz Mazik (56 kg), Tomasz Kot (69) i Krzysztof Kowalski (91) oraz Marcin Łęgowski (64), który zremisował. Niespodziankę in minus sprawił "średni" Kamil Szeremeta, który niespodziewanie przegrał swój pojedynek z nieznanym rywalem.
W kolejnym meczu grupy A Europejskiej Ligi Bokserskiej Ry–Ki Grizzlies Team zmierzy się 6. czerwca na wyjeździe z czeskimi Bykami z Prostejova.
W rozwinięciu wyniki wszystkich walk
- Holyfield jeszcze podczas wywiadu po naszej walce mówił w wywiadze, że da mi rewanż. Federacja WBF nie mogła co prawda zmienić tej potwornej decyzji, choć można było mnie umieścić bardzo wysoko w rankingach i zapewnić mi pojedynek rewanżowy - uważa Sherman Williams (34-11-2, 19 KO), który zdaniem większości pod koniec stycznia został trochę skrzywdzony, gdy po doskonałej trzeciej rundzie Evander Holyfield (44-10-2, 29 KO) wycofał się z pojedynku, a niegroźne wydawałoby się rozcięcie powieki skłoniło sędziego do ogłoszenia walki nieodbytej. Od tego momentu "Czołg" bezskutecznie zabiega o rewanż.
- Ja jestem typem agresywnego boksera, natomiast Evander lubi bić się z defensywy. Zraniłem go jednym ze swoich overhandów, lecz on jest wyjątkowo inteligentnym zawodnikiem i wykorzystał całą tą sytuację. Rozcięcie nie powstało na skutek zderzenia głowami, a po jednym z moich ciosów, co można obejrzeć sobie na powtórkach. Sędzia po prostu pomógł uciec Holyfieldowi, a ja zostałem ograbiony ze zwycięstwa. Później na konferencji prasowej po wszystkim Evander mówił jaki to ze mnie brudno walczący pięściarz, ale to on nim był przez całą swoją karierę, nie ja. Natomiast jeśli bokser boi się o to, że może zostać zraniony w trakcie walki, to może lepiej powinien przekwalifikować się na tenis? Holyfield nigdy nie dał i nie da mi rewanżu, ponieważ boi się znów wyjść ze mną na ring. Po swoim ostatnim zwycięstwie nad Nielsenem, gdzie zaprezentował się również słabo, z całą pewnością nie zasługuje na walkę z jednym z braci Kliczko bądź Davidem Haye'em. Uciekł z ringu przede mną by uratować galę w Danii. Nie jestem na niego jakoś specjalnie zły, ale powinno się dotrzymywać danego słowa. A skoro rozcięcie było tak groźne, to jakim cudem nie został zawieszony na 60 dni? Dlatego oczekuję, że świat boksu nakłoni Holyfielda do dotrzymywania rzucanych słów, a opinia publiczna wymusi na nim ten rewanż. Byłem przygotowany w styczniu na zwycięstwo i tym razem również byłbym - zakończył Williams, który w swoim dorobku ma remis z Jameelem McCline'em i wygrane nad cenionymi przecież Alfred Cole'em oraz Samsonem Po'uhą.
Zapraszamy na fotorelację z gali "Tczewski Boxing Show", która była galą inauguracyjną nowej grupy promotorskiej na polskim rynku CK Promotions.
Karolina Owczarz, tegoroczna mistrzyni Polski juniorek w kat. 57 kg, wróciła niedawno z Meksyku, gdzie zakończyły się nagrania do bokserskiego programu TV "Todas contra Mexico". Udział Karoliny w tym programie był dla niej zarazem debiutem na zawodowym ringu, choć do czasu emisji programu w amerykańskiej TV (w ciągu najbliższych tygodni) według zapisów w kontrakcie, polska zawodniczka nie może ujawniać szczegółów dotyczących swoich występów. 18-letnia pięściarka z Łodzi, jedna z najmłodszych zawodowych bokserek na świecie, odpoczęła już po trudach meksykańskiej przygody i powoli wznawia treningi. Zapraszamy na wywiad z sympatyczną pięściarką.
Mistrz WBC w kategorii super średniej, Carl Froch (27-1, 20 KO), nawet nie bierze pod uwagę walki z występującym w wadze półciężkiej Nathanem Cleverlym (21-0, 10 KO) - przynajmniej do czasu, kiedy 24-letni Walijczyk udowodni, że należy do ścisłej światowej czołówki. To z kolei może wydarzyć się już za tydzień - 21 maja na gali w Londynie niepokonany Cleverly zmierzy się z mistrzem WBO w limicie 175 funtów - Juergenem Braehmerem (36-2, 29 KO).
- Moim zdaniem Cleverly nieźle poradził sobie z Dannym McIntoshem w walce o tytuły mistrza Wielkiej Brytanii i Wspólnoty Brytyjskiej w 2009 roku. To był udany występ, a jego przeciwnik naprawdę potrafi uderzyć, co pamiętam ze wspólnych sparingów. Nathan dopiero zbliża się do czołówki. Widziałem Braehmera, to twardy pięściarz. Walcząc z nim, Cleverly pokaże w jakim punkcie znajduje się obecnie. Póki co, dla mnie Nathan jest lokalnym bokserem, lecz wygrana nad Niemcem znacznie przybliży go do czołówki. Do tej pory nie imponował, ale Braehmer może być pierwszym dużym nazwiskiem w jego rekordzie - powiedział Froch.