W minioną niedzielę w Trondheim odbył się mecz międzypaństwowy Norwegii z Polską. Kibice zobaczyli w sumie 9 pojedynków (2 walki seniorek, 5 seniorów i 2 juniorów). Zdecydowanie najlepiej zaprezentowały się nasze dwie kandydatki do olimpijskiego startu - Karolina Graczyk (60 kg) i Lidia Fidura (75), które pokonały na punkty kolejno: Ingrid Egner i Birgit Oksnes.
Z dwóch juniorów lepiej zaprezentował się Sebastian Rachut (81), który wygrał swoją walkę przed czasem. Również zwycięsko ze swoich rywalizacji wyszli seniorzy: Tomasz Kot (69) i Cezary Samełko (91). Nagrody dla najlepszych zawodniczek i zawodników meczu otrzymali Graczyk, Joakim Sliwa (Norweg o swojsko brzmiącym nazwisko; podobnie jak inny uczestnik meczu Daniel Czekajlo) i Samełko.
Już w sobotę w kalifornijskim Carson odbędzie się pierwszy półfinał turnieju Super Six w kategorii super średniej. Podczas gdy Arthur Abraham (32-2, 26 KO) zapowiada, że zaprezentuje się zgoła odwrotnie niż w przegranych starciach z Andre Dirrellem i Carlem Frochem, 27-letni Andre Ward (23-0, 13 KO) zachowuje spokój i zapewnia, że skazywanego na przegraną przeciwnika lekceważyć nie zamierza.
- Carl Froch pokazał, jak należy boksować z Abrahamem, jednak ja mimo wszystko zrobię to po swojemu. Nie ma znaczenia, czy Abraham ostatnią swoją walkę zakończyłby jako zwycięzca, czy jako przegrany. Trenowałbym dokładnie tak jak teraz. Bardzo poważnie traktuję należący do mnie tytuł mistrza WBA. Szanuję wszystkich pięściarzy i do każdego pojedynku przygotowuję się w odpowiedni sposób - podkreśla niepokonany w Super Six, jak i w całej zawodowej karierze Ward.
Bernd Boente, menedżer Władimira Kliczki (55-3, 49 KO) stwierdził, że 35-letni mistrz świata federacji IBF, IBO i WBO w wadze ciężkiej nie obawia się swojego najbliższego przeciwnika, Davida Haye'a (25-1, 23 KO) i nie uważa go za najcięższego rywala w dotychczasowej karierze. Do najbardziej wyczekiwanego starcia w królewskiej kategorii wagowej od kilku lat dojdzie 2 lipca na niespełna 60-tysięcznym stadionie piłkarskim w Hamburgu.
- Władimir nie uważa Haye'a za najtrudniejszego z przeciwników, z którymi walczył w całej swojej karierze. Sądzę, że czeka nas bardzo interesujący pojedynek, pierwsza unifikacyjna walka od wielu lat. Widać wyraźnie, że Haye i Kliczko nie lubią się nawzajem. Obecnie wszystkie formalności są już załatwione i starcie na pewno się odbędzie. Kliczko wyleczył kontuzję i odbył krótki obóz treningowy na Florydzie. Wszystko jest w porządku - zapewnia Boente, były dziennikarz sportowy niemieckiej stacji Premiere. Kontuzja, o której wspomniał menedżer, to uraz mięśni brzucha, której młodszy z braci Kliczków miał nabawić się na początku grudnia, na kilka dni przed planowanym na 11. dzień tego miesiąca starciem z Dereckiem Chisorą (14-0, 9 KO).
Pojedynek, który miał odbyć się w hali SAP-Arena w Mannheim, został odwołany. Wydawało się, że 27-letniemu Chisorze nie dane jest zmierzyć się z "Doktorem Stalowym Młotem". Spodziewano się, że kwestią czasu jest podpisanie umowy z Haye'em, podczas gdy negocjacje z Brytyjczykiem skończyły się fiaskiem i przeciwnikiem Kliczki ponownie ogłoszono Chisorę. Walka w dobrowolnej obronie tytułów Ukraińca miała odbyć się 30 kwietnia, a na miejsce potyczki ponownie wybrano Mannheim. Na początku marca ponownie jasnym stało się, że priorytetem Kliczki jest o wiele bardziej intratna finansowo unifikacyjna walka z Haye'em. Obozy obu zawodników poinformowały, że odbędzie się ona na przełomie czerwca i lipca. Chisora znowu musiał obejść się smakiem, a Kliczko tłumaczył, że leczenie kontuzji mięśni brzucha trwało dłużej niż planowano, wobec czego ostatniego dnia kwietnia nie będzie optymalnie przygotowany do walki.
Leon Margules, prawnik Gary'ego Shawa, wyznał, że Timothy Bradley (27-0, 11 KO) za walkę unifikacyjną z Amirem Khanem (25-1, 17 KO) miał zarobić znacznie więcej, niż podawane dotychczas 1.3 miliona dolarów.
Promotor "Pustynnej Burzy" chciał porozumieć się z szefami grupy Golden Boy Promotions oraz telewizji HBO, by zorganizować ten wyczekiwany pojedynek 23 lipca. Obóz Khana przystał na propozycję Shawa, lecz oferta nie zadowoliła Bradleya, który w indywidualnym kontrakcie z HBO ma zapewnione 1.2 miliona za walkę z jakimkolwiek rywalem. Za walkę unifikacyjną niepokonany mistrz WBC i WBO w wadze junior półśredniej liczył na znacznie większy zarobek.
- Ciągle mówi się o tej sumie 1.3 miliona dla Bradleya, ale nasza propozycja była inna - wyjaśnia Margules. - On zarobiłby znacznie więcej. Oferowaliśmy mu 80% wszystkich zysków, a to byłoby znacznie więcej niż 1.3 miliona.
Danny Williams (43-9, 33 KO), były mistrz Wielkiej Brytanii i Wspólnoty Brytyjskiej, który zasłynął jako pogromca cienia samego Mike'a Tysona, może już wkrótce stanąć przed szansą powrotu do szerokiej czołówki wagi ciężkiej. Wpierw jednak 37-letni "Brixton Bomber" musi 4 czerwca uporać się z Zoltanem Petranyi (46-20, 13 KO), którego przed laty pokonał przez techniczny nokaut w trzeciej rundzie.
Drugie zwycięstwo nad mistrzem Węgier przybliży Williamsa do walki z niepokonanym Manuelem Charrem (17-0, 9 KO). Ten pojedynek mógłby odbyć się 25 czerwca na gali z udziałem Felixa Sturma. 26-letni Syryjczyk, który wcześniej występował pod skrzydłami Sauerlanda, obecnie walczy dla grupy Sturm Box Promotion.
Według wstępnych raportów liczba wykupionych w systemie PPV transmisji z walki Pacquiao-Mosley wyniesie co najmniej 1.2 miliona. Bob Arum twierdzi, że nie jest to jeszcze ostateczny wynik, który może dojść do ok. 1.5 miliona.
W tej sytuacji błędem może okazać się decyzja szefa Top Rank, który postanowił przejść z HBO do Showtime. Pojedynek Pacquiao-Mosley promowany był w serii 360 Camp, lecz pomimo tego wynik raczej nie okaże się wyższy od poprzedniej walki z udziałem Filipińczyka. Wpływ na to może mieć kiepska passa "Słodkiego", lecz również i Margarito podchodził do potyczki z "Pacmanem" skazywany na porażkę.
Warto dodać, że przed rokiem na HBO PPV pokazywana była walka Mayweather-Mosley i jej wynik według różnych informacji mieścił się w przedziale 1.1-1.5 miliona wykupionych transmisji.
Bokserzy Tomasz Adamek i Witalij Kliczko 24 maja pojawią się we Wrocławiu i oficjalnie ogłoszą, że do ich pojedynku o mistrzostwo świata dojdzie na stadionie na Maślicach. Operator wrocławskiego stadionu, firma SMG, o organizację imprezy starała się ponad pół roku. I ostatecznie wygrała z Warszawą prestiżową rywalizację o tę walkę. Stało się tak, mimo że nasz obiekt nie posiada całkowitego zadaszenia i ma o 13 tys. miejsc mniej niż Stadion Narodowy.
Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że władze miasta oraz SMG na 24 maja planują konferencję prasową, podczas której ogłoszą, że Tomasz Adamek i Witalij Kliczko zmierzą się we Wrocławiu. Na razie w tajemnicy utrzymywany jest fakt, że gośćmi konferencji będą obydwaj bokserzy. Kliczko oraz Adamek specjalnie przyjadą wówczas do Wrocławia i wystąpią podczas imprezy w centrum kongresowym przy Hali Stulecia.
Kilczko z Adamkiem będą walczyć 10 września. Od końca maja ruszy akcja promocyjna bokserskiego starcia o mistrzostwo świata. Wiadomo, że walkę będzie mogło na żywo zobaczyć 45-50 tysięcy widzów. Najtańsze bilety na walkę mają kosztować około 100 zł.
W zeszłym tygodniu Patryk Litkiewicz (1-0, 0 KO) zaliczył zawodowy debiut. Jego przeciwnikiem był Marcin Cybulski (0-1, 0 KO) z Elbląga, który okazał się bardzo wymagającym przeciwnikiem, a walka bardzo wyrównana. Zapraszamy na wywiad z pięściarzem grupy CK Promotions.
Mistrz świata federacji IBF, IBO i WBO w wadze ciężkiej Władimir Kliczko (55-3, 49 KO) obiecuje, że 2 lipca odpłaci się Davidowi Haye'owi (25-1, 23 KO) za wszystkie przejawy braku szacunku z jego strony i wygra z 30-letnim Brytyjczykiem przez nokaut. Podczas dwóch konferencji prasowych, które odbyły się w ostatnich dniach w Hamburgu i Londynie, Haye nie szczędził pod adresem Ukraińca gorzkich słów. Zarówno w Niemczech, jak i w swojej ojczyźnie, posiadacz tytułu WBA odmówił podania swojemu rywalowi ręki.
- David Haye to wielki gaduła. On zwyczajnie chce wyprowadzić mnie z równowagi i świadczy to o zupełnym braku szacunku z jego strony. Oczywiście nie przejmuję się tym. W końcu jestem już dojrzały i posiadam trzy mistrzowskie tytuły. Fakt pozostaje jednak faktem - David Haye nie okazuje mi ani trochę szacunku - nie kryje 35-letni Kliczko.
- Ja szanuję Davida, to świetny pięściarz, jednak nigdy nie odmawia sobie prób wywierania na mnie psychicznej presji, ciągle próbuje mnie zdenerwowować. Nie ma jednak takiej potrzeby. Nauczę Haye'a okazywać szacunek. Pomogę mu i pokażę, że nie ma sensu uciekać się do takiej taktyki. Haye musi nauczyć się szanować innych ludzi w tym sporcie, a nie prowokować raz za razem. Kiedy spotkaliśmy się w Hamburgu, powiedział kilka niemiłych rzeczy, nie chcę ich powtarzać. Nie wiem, co chce w ten sposób osiągnąć, ale bez dwóch zdań irytuje mnie. Trzeba jednak pamiętać, że ten się śmieje, kto się śmieje ostatni - przypomina "Doktor Stalowy Młot".

Bilety na walkę Władimira Kliczko (55-3, 49 KO) z Davidem Haye (25-1, 23 KO) weszły już do sprzedaży i unifikacyjny pojedynek w wadze ciężkiej nabiera realnych kształtów. Brytyjczyk wciąż nie ustaje z naśmiewania się ze swojego rywala. Tym razem mistrz WBA postanowił wziąć pod lupę zdolności lingwistyczne Władimira, które jego zdaniem są bardzo mizerne, dodając jednocześnie, że młodszy z ukraińskich braci jest oszustem.
- Wszyscy ludzie z Niemiec są po mojej stronie. Władimir nie jest Niemcem, pochodzi z Ukrainy. Jest oszustem, gada po niemiecku jeszcze gorzej niż po angielsku, a przecież sami wiecie jak on łamie swój język próbując gadać po angielsku… Jego dowcipy nie są ani śmieszne ani zabawne. Spotkałem Ukraińców, którzy szczerze przyznawali, że ten gość ich zanudza, zarówno w ringu jak i poza nim. Prosty, prosty, klincz – to wszystko co potrafi Kliczko – drwi "Hayemaker".
Wygląda na to, że spory o limit na listopadową walkę pomiędzy Juanem Manuelem Marquezem (52-5-1, 38 KO) i Mannym Pacquiao (53-3-2, 38 KO) zakończyły się na dobre. Meksykanin chciał 143. funtów, obóz Filipińczyka 145, a ostatecznie skończy się na 144, czyli dokładnie 65,3 kilograma.
- Zaakceptowałem ostatnią ofertę i walka odbędzie się w umówionym limicie 144. funtów. Czekałem przecież na ten pojedynek tak długo i po prostu chcę go bardziej niż cokolwiek innego - powiedział Marquez.
Przypominamy, że "Dinamita" walczył z "Pacmanem" dwa razy, z czego pierwsza potyczka (w maju 2004 roku) zakończyła się remisem, natomiast druga (w marcu 2008 roku) kontrowersyjną przegraną Meksykanina.
Bernard Hopkins (51-5-2, 32 KO) po raz kolejny powtórzył, że przed zakończeniem kariery zamierza jeszcze trzykrotnie wyjść na ring. "Kat" już za dziesięć dni po raz drugi skrzyżuje rękawice z Jeanem Pascalem (26-1-1, 16 KO). Potem na liście życzeń Amerykanina znajduje się Lucian Bute (28-0, 23 KO), a na samym końcu zwycięzca turnieju "Super Six", choć najwybitniejszy mistrz w historii wagi średniej nie ukrywa, iż najbardziej liczy na spotkanie z Andre Wardem.
Jeżeli Bernard upora się w następną sobotę z Pascalem i odbierze mu tytuł federacji WBC dywizji półciężkiej, stanie się również najstarszym mistrzem świata w historii, wszak niedawno obchodził już 46. urodziny - Jedyna różnica pomiędzy czasami, gdy miałem 20 a 40 lat jest taka, że nauczyłem się teraz nie tracić bezsensownie energii. Ta walka to historia boksu. Ja jestem wykładowcą, Pascal studentem, a czasem po prostu uczniom wydaje się, że wiedzą więcej niż ich nauczyciel. Kiedy nie będę już w stanie się dobrze przygotować do pojedynku od strony fizycznej i mentalnej, opuszczę boks. Jestem zbyt dumnym człowiekiem by zawstydzać samego siebie zostając w sporcie za długo i niszcząc swoją legendę. Póki co jednak jestem bardzo nastawiony na pobicie rekordu George'a Foremana i zostanie najstarszym mistrzem w historii - powiedział Hopkins.
Jak wcześniej zapowiadano Ismail Sillakh (15-0, 12 KO) wystąpi 21 maja na gali boksu zawodowego w Moskwie, by rozgrzać publiczność przed rywalizacją Denisa Lebiediewa z Royem Jonesem jr. Rywalem Ukraińca w drugiej obronie pasa NABF wagi półciężkiej będzie mieszkający w Szwecji Ugandyjczyk, Hamza Wandera (12-2-2, 11 KO).
- Z Wanderą jeszcze nikt nigdy nie wygrał przed czasem. Ten drobny fakt sprawia, że będę miał motywację do walki i zrobie wszystko, by w Moskwie być pierwszym, który tego dokona - zapowiada Sillakh.
Pretendent do tytułu NABF nie powinien być dla mającego wielkie sportowe aspiracje Sillakha wymagającym rywalem. Afrykanin dysponuje jednak bardzo mocnym ciosem, o czym przekonał się niedawno Słowak Tomas Kovacs (19-0, 13 KO), który wprawdzie wygrał z nim na punkty, zdobywając wakujący pas WBO European wagi półciężkiej, ale wcześniej dwukrotnie po ciosach Wandery lądował na deskach.

Wciąż niepokonany Zsolt Erdei (32-0, 17 KO) 4 czerwca stanie do kolejnej zawodowej próby. Na gali w Atlantic City, gdzie głównym wydarzeniem będzie pojedynek Carl Froch vs Glen Johnson, "Madziar" zmierzy się z Byronem Mitchellem (27-7-1, 21 KO). Bokserskie show organizowane będzie przez DiBella Entertainment. Amerykański promotor stwierdził, że kibice węgierskiego ex mistrza zasługują na specjalną pulę biletów, ponieważ zawsze licznie dopingują swojego idola.
- Zsolt jest jednym z najlepszych europejskich pięściarzy tej epoki, na Węgrzech traktowany jest jako mega gwiazda. On potrzebuje walczyć i być w ciągłym ruchu by nie zawieźć rzeszy swoich kibiców. Pojedynek Erdeia będzie transmitowany przez międzynarodowe telewizji, więc fani z rodzinnych stron również będą mieli okazję go zobaczyć. Gdy ostatni raz pokazał się w Atlantic City miał za sobą niesamowity doping. Z wielką przyjemnością się na to patrzyło – stwierdził promotor.
Mariusz Cendrowski (21-3-2, 8 KO) wyleciał ostatnio do Los Angeles, gdzie rozpoczął właśnie wspólne treningi z posiadaczem pasa WBC Interim w wadze średniej, Niemcem Sebastianem Zbikiem (30-0, 10 KO) z grupy Universum. Polski pięściarz pomaga Zbikowi jako sparingpartner przygotować się do pojedynku o regularny pas federacji WBC z Julio Cesarem Chavezem Jr. (42-0-1, 30 KO), który odbędzie się 4 czerwca w Staples Center, LA.
- Jestem bardzo zadowolony ze sparingów - powiedział w rozmowie z BOKSER.ORG Cendrowski - Organizm już w pełni zaaklimatyzował się, warunki do treningu są tutaj bardzo dobre. Mam nadzieję, że nie tylko pomogę Zbikowi dobrze przygotować się do najtrudniejszej walki w jego karierze, ale sam również zyskam dużo nowych doświadczeń podczas wspólnych treningów z czołowym zawodnikiem mojej kategorii wagowej.
W rozwinięciu prezentujemy krótką fotorelację z pobytu Mariusza Cendrowskiego w LA.

Miguel Angel Cotto (36-2, 29 KO) chętnie zmieni kategorię wagową by móc zmierzyć się z Julio Cesarem Chavezem Jr (42-0-1, 30 KO). Syn meksykańskiej legendy boksu na razie musi uporać się z Sebastianem Zbikiem (30-0, 10 KO) w walce o mistrzostwo świata WBC.
Jako najbliższy rywal dla Portorykańczyka anonsowany jest Antonio Margarito, ale "Tony" wciąż nie jest w pełni zdrowy po okrutnym lani z rąk Manny’ego Pacquiao. Cotto nie chce zwlekać z zamiarem stoczenia następnej walki i chętnie spróbuje sił w nowym dla siebie limicie wagowym.
- Czekam na wygraną Chaveza Juniora. W pierwszym tygodniu czerwca spotykam się z ludźmi z Top Rank i będziemy ustalać co dalej. Mogę walczyć z Chavezem w październiku bądź listopadzie. Z niecierpliwością czekam na ofertę od promotorów. Póki co nie ma żadnych planów - powiedział Cotto.
Wczoraj w Londynie odbyła się druga konferencja prasowa poświęcona zaplanowanej na 2 lipca walce unifikacyjnej pomiędzy mistrzami świata Władimirem Kliczką (55-3, 49 KO) i Davidem Haye'em (25-1, 23 KO). Podobnie jak na wcześniejszym spotkaniu z dziennikarzami w Hamburgu, gdzie odbędzie się pojedynek, 30-letni Brytyjczyk odmówił podania ręki o pięć lat starszemu Ukraińcowi. Kliczko skomentował, że takie zachowanie Haye'a świadczy o zupełnym braku szacunku ze strony rywala. Mistrza federacji IBF, IBO i WBO irytował też fakt, że "Hayemaker" przerywał jego wypowiedź, wobec czego kazał mu "siedzieć spokojnie i rozkoszować się tym, co mówi". Mistrz WBA odparł, że wypełnia swoje zobowiązania kontraktowe i bierze udział w dwóch konferencjach, ale w pozostałych kwestiach nie zamierza stosować się do instrukcji Kliczki. Stąd rękę przeciwnikowi może podać dopiero przed samą walką.
Cyfrowy Polsat 21 maja zaoferuje kibicom boksu w Polsce kolejną niezapomnianą noc z boksem zawodowym.
Już od godziny 17:00 na antenie Polsatu Sport puszczana będzie bezpośrednia transmisja gali z Moskwy, gdzie głównym wydarzeniem będzie potyczka legendarnego Roya Jonesa Jr (54-7, 40 KO) ze wschodzącą gwiazdą kategorii cruiser, Denisem Lebiediewem (21-1, 16 KO). Po jej zakończeniu, od 19:30 na żywo szesnasta już gala KSW i piąty występ Mariusza Pudzianowskiego (3-1) w MMA. Ten, kto jest jednak zapalonym fanem boksu nie będzie musiał narzekać, bo wystarczy o 18:40 przełączyć się na Polsat Sport Extra, a tam relacja z Londynu, gdzie Nathan Cleverly (21-0, 10 KO) zaatakuje Jurgena Brahmera (36-2, 29 KO) i należący do niego pas WBO kategorii półciężkiej.
Na deser o 2:00 w nocy wisienka na torcie, czyli relacja na PSE z Kanady, gdzie do rewanżu wyjdą Jean Pascal (26-1-1, 16 KO) i Bernard Hopkins (51-5-2, 32 KO).

Już w piątek Seth Mitchell (21-0-1, 15 KO) stanie przed jednym z najtrudniejszych zadań w dotychczasowej karierze. Umiejętności Amerykanina przetestuje Evans Quinn (20-5-1, 18 KO), który dawał się we znaki Siergiejowi Liachowiczowi i Kaliemu Meehanowi. Dysponujący silnym ciosem "The Sandman" opowiada, że jest świetnie przygotowany na tę walkę i sprawi mnóstwo kłopotów swojemu oponentowi.
- Trenuję ciężko w Nikaragui i będę dobrze przygotowany. Mam za sobą dobre sparingi, w razie potrzeby będę gotowy boksować pełny dystans. Szybkość pozwoli mi zwyciężyć. Zamierzam dać kibicom wielkie show. Do starcia z Liachowiczem podszedłem po zaledwie dziewięciu dniach przygotowań. Mitchell nie pokazał dotychczas nic nadzwyczajnego. Facet znajdzie się w dużych tarapatach – odgraża się Quinn.
Niepokonany Mike Jones (24-0, 18 KO) za kilka tygodni stoczy drugą w tym roku walkę. 25 czerwca na gali w Filadelfii "M.J." zmierzy się z Raulem Munozem (22-13-1, 16 KO).
W ostatniej walce 28-letni Amerykanin po raz drugi pokonał twardego Jesusa Soto Karassa (24-6-3, 16 KO). Jones jest wysoko klasyfikowany w rankingach wszystkich liczących się federacji (WBO #1, WBA #2, IBF #3, WBC #4). W przypadku zwycięstwa nad Munozem, jesienią Mike powróci na antenie stacji HBO.
W związku z wycofaniem się Antwone'a Smitha z zaplanowanego na 20 maja pojedynku, Joel Julio (36-4, 31 KO) pozostał bez rywala. Wczoraj jednak szefowa Main Events Kathy Duva poinformowała o nowym przeciwniku dla mocno bijącego Kolumbijczyka. Będzie nim Anges Adjaho (25-5, 14 KO), który przegrał cztery ostatnie potyczki.
Dla Julio będzie to o tyle ważny występ, że od blisko sześciu lat po raz pierwszy wystąpi w limicie kategorii półśredniej.
Legendarny ex-mistrz świata wszechwag, "Big" George Foreman (na zdjęciu z prawej), pięściarz który rywalizował z Muhammadem Ali podczas pamiętnego boju "Rumble in the Jungle" i który wycofał się z ringu mając prawie 49 lat, podzielił się swoimi uwagami nt. zbliżającej się walki Denisa Lebiediewa (21-1, 16 KO) z Royem Jonesem jr. (54-7, 40 KO).
- Roy Jones Jr był swego czasu najlepszym pięściarzem na świecie - przypomniał "Wielki" George. - Nadal jest dobrym bokserem, pomimo faktu, że najlepsze lata ma za sobą. Sposób poruszania się w ringu Jonesa fascynuje do dzisiaj i wciąż jest on w stanie wytrzymać pełen dystans walki. Jest zawsze trudnym rywalem, bo z racji preferowanego przez niego stylu walki, bardzo łatwo można stracić ringową koncentrację. Dlatego nikt nie powinien go lekceważyć. Jeśli jednak Denis będzie miał dobry dzień, powinien tę walkę wygrać - zakończył Foreman.
Zapraszamy na wywiad z trenerem Sławomirem Malinowskim, byłym znakomitym pięściarzem amatorskim, który przygotował do zawdowego debiutu Patryka Litkiewicza (1-0), z grupy CK Promotions.
Mistrz federacji IBF w kategorii super piórkowej, Mzonke Fana (30-4, 12 KO), wycofał się z planowanej na 12 czerwca walki w obronie tytułu. Rywalem 37-letniego reprezentanta RPA miał być pochodzący z Dominikany Argenis Mendez (18-1, 9 KO), który prawo do walki o pas zdobył pokonując w końcówce stycznia Cassiusa Baloyi.
Jako przyczynę odwołania walki Fana podał brak trenera i odpowiednich warunków na przygotowanie się w odpowiednim czasie. Bardzo prawdopodobne, że w zaistniałej sytuacji IBF pozbawi go mistrzowskiego tytułu.
Zapraszamy na wywiad z Andrzejem Fonfarą (17-2, 8 KO), który w piątek 20 maja stoczy w Chicago walkę o pas mistrza świata WBO NABO w wadze półciężkiej. Przeciwnikiem Andrzeja będzie urodzony w Ontario w Kanadzie, a mieszkający w Massachusetts, 26 letni Anthony “The Rowdy One” Russell (16-2-1, 5 KO). Walka jest zakontraktowana na 10 rund.
Były mistrz wagi średniej, Arthur Abraham (32-2, 26 KO), twierdzi, że jest pod każdym względem znakomicie przygotowany do sobotniego pojedynku z niepokonanym championem WBA Super w limicie 168 funtów - Andre Wardem (23-0, 13 KO).
Walka odbędzie się w Home Depot Center w Carson (Kalifornia). Jest ona pierwszym półfinałem Super Six. Niezależnie od zdobyczy punktowej w poprzednich rundach, tryumfator trafi do finału, w którym zmierzy się ze zwycięzcą potyczki Carl Froch vs Glen Johnson.
SKAZYWANY NA PORAŻKĘ
- To nie ma dla mnie żadnego znaczenia. Na początku turnieju wszyscy stawiali na Kesslera, ale znokautowałem Jermaina Taylora i nagle to ja zostałem głównym faworytem. Teraz stawia się na Warda, ale tylko do soboty. Znów zamienimy się miejscami. Na tym polega piękno boksu. Tutaj jeden cios może wszystko zmienić - powiedział 31-letni "Król Artur".
POLOWANIE NA JEDEN CIOS
- Nie tym razem. Jestem w doskonałej formie fizycznej. Zachowałem rytm dzięki walce z Bozicem. Wraz z trenerem Wegnerem obraliśmy idealną taktykę na pojedynek z Wardem. Tym razem muszę być bardziej aktywny. Przez cały czas będę wywierał presję i zamęczę go bezustannym atakiem - zapewnia Abraham.
CZEGO SPODZIEWAĆ SIĘ PO SOBOTNIEJ WALCE?
- To walka o wszystko. Mogę dokonać wielu rzeczy: odkupić zaufanie fanów, zapewnić sobie finał Super Six i zdobyć mistrzowski tytuł. Mogę zostać pierwszym od czasu Schmelinga Niemcem, który wygrywa pas w Ameryce. Ludzie zapamiętają to na długo - oznajmił urodzony w Armenii pięściarz.

21 maja na Wyspach Brytyjskich odbędzie się bardzo ciekawa gala boksu zawodowego. W walce wieczoru zobaczymy starcie Cleverly vs Braehmer o pas WBO w kategorii półcieżkiej. Niemniejsze emocje budzi walka Jamesa DeGale’a (10-0, 8 KO) z rodakiem George Grovesem (12-0, 10 KO). Dwóch niepokonanych i młodych pięściarzy niecodziennie mierzy swoje siły, ale promotor Frank Warren za wszelką cenę chciał sprawić taką frajdę kibicom szermierki na pięści.
Obaj zawodnicy nie darzą się szczególnym szacunkiem i przy każdej możliwej okazji krytykują swojego oponenta. Inne podejście prezentuje trener DeGale’a, który nie obrzuca błotem przeciwnika i zapewnia o świetnym przygotowaniu swojego podopiecznego.
- James kończył kilka treningów na świeżym powietrzu, trenując przed moim domem. Ludzie wyglądali z okien i podziwiali DeGale’a. On całymi dniami przesiaduje w gymie i ciężko trenuje. Kibice będą mieli okazję zobaczyć w ringu wielki talent. Ludzie mieszkający w Essex ciągle mówią o walce DeGale vs Groves. Czeka nas wielkie wydarzenie – powiedział Jim McDonell.
Ponadto podczas londyńskiego show zaprezentuje się utalentowany Frankie Gavin i znany z wojen z Martinem Roganem Sam Sexton.
Wczoraj rozpoczęto sprzedaż biletów na pojedynek unifikacyjny w wadze ciężkiej pomiędzy Władimirem Kliczko (55-3, 49 KO - czempion IBF/WBO/IBO/The Ring) a Davidem Haye`em (25-1, 23 KO - mistrz WBA). Walka odbędzie się 2 lipca na Imtech Arena w Hamburgu, który mieści ok. 50 tysięcy widzów.
Wejściówki są podzielone na 8 kategorii i można je nabywać w następujących cenach: kategoria 8 - 52 Euro, 7 - 77, 6 - 132 oraz 5 - 202. Bilety dla VIP-ów wokół ringu: kategoria 4 - 452 Euro, 3 - 652, 2 - 1102 oraz 1 - 1502.

Bernard Hopkins (51-5-2, 32 KO) jest żywą i wciąż aktywną legendą zawodowego boksu. Amerykanin od 1988 roku wchodzi między liny i pomimo 46 lat wciąż jest postrachem dla młodych wilczków. Trzy lata temu boleśnie przekonał się o tym Kelly Pavlik, a pod koniec ubiegłego roku indywidualną lekcję boksu dostał Jean Pascal (26-1-1, 16 KO). W przyszłą sobotę Kanadyjczyk otrzyma szansę poprawy oceny, która za pierwszy występ nie była celująca.
"B-Hop" zamierza być nauczycielem w ringu i jeszcze raz dać do myślenia młodszemu rywalowi. Stawką pojedynku będą pasy IBO, WBC i WBC Diamond w kategorii półciężkiej. Możemy liczyć na 12 rund walki, ostatnie dziesięć starć boksera z Filadelfii toczyło się na takim właśnie dystansie.
- Jestem profesorem, Pascal to tylko uczeń. Zdarza się tak, że uczeń wierzy w swoją wyższość nad nauczycielem. Z reguły nie ma to żadnego pokrycia z rzeczywistością. Myślę, że on szanuje mnie. Kibice oczekują dramatycznej wojny. Zamierzam zadawać wiele ciosów, będę boksował inaczej niż zwykle. To będzie zupełnie inny Bernard Hopkins niż w kilku ostatnich latach. Solidnie trenowałem na przedmieściach Filadelfii, jestem głodny walki. Wciąż mam w sobie wiele dumy i dlatego pozostaję aktywnym pięściarzem. Podczas konferencji prasowej Pascal starał się być miły i zabawny i pozwolił mi zapoznać się z jego pasami. On nie odzyska już swoich trofeów, nigdy! – powiedział "Kat".
- Mosley został wybrany dla Pacquaio, żeby Filipińczyk wygrał, bo Mosley jest skończony. Nie ma już ani pracy nog, ani szybkości, ani siły - mówił przed pojedynkiem Manny'ego Pacquiao (53-3-2, 38 KO) z Shane'em Mosleyem (46-7-1, 39 KO) prezydent federacji WBC Jose Sulaiman. Sobotnie starcie w Las Vegas potwierdziło przypuszczenia "El Presidente". 32-letni Filipińczyk bez wielkiego trudu wygrał z "Sugarem" na punkty i obronił pas WBO w wadze półśredniej. Sulaiman nie zawahał się ponownie zająć krytycznego stanowiska wobec 39-letniego Mosleya.
- W sobotę w Las Vegas wszystkich spotkało ogromne rozczarowanie, bo wszyscy spodziewali się prawdziwej bitwy. Już wcześniej mówiłem jednak, że Mosley stanie się łatwą zdobyczą dla Pacquiao. Pierwszą oznaką był już remisowy pojedynek z Sergio Morą, która była dla niego prezentem. Już po upływie ósmej rundy zmieniłem kanał telewizyjny, bo jedynym, co pokazywał Mosley, było bieganie po ringu w temie czterdziestoletniego boksera. Nie chcę jednak krytykować promotora (Boba Aruma, reprezentującego interesy Pacquaio, przyp. red.), który potrafi zarabiać pieniądze za to, że sympatycy boksu kupują jego produkt.
Bernard Hopkins (52-5-2, 32 KO) chce zostać najstarszym mistrzem świata w historii. 46-letni "Kat" będzie miał okazję zrealizować ten cel 21 maja w Montrealu, kiedy stanie do rewanżu z Jeanem Pascalem (26-1-1, 16 KO), do którego należą tytuły federacji WBC i IBO oraz magazynu "The Ring". Wielu obserwatorów uważa, że legendarny Amerykanin powinien zostać ogłoszony zwycięzcą pierwszej potyczki, kiedy pomimo dwóch nokdaunów na początku walki zdołał się pozbierać i zdominował Kanadyjczyka w większości rund. Wówczas pojedynek zakończył się remisem, tym razem Hopkins zapowiada wygraną przez nokaut. Poniżej trening medialny "Kata".
David Diaz (36-3-1, 17 KO), były mistrz WBC w wadze lekkiej, zapowiada, że nie podda się łatwo w walce ze znakomitym Juanem Manuelem Marquezem (52-5-1, 38 KO). Pojedynek odbędzie się 2 lipca na gali w Las Vegas lub Meksyku.
34-letni mańkut ma być dla "Dinamity" rozgrzewką przed planowaną na jesień potyczką z królem P4P - Mannym Pacquiao (53-3-2, 38 KO).
- Marquez to twardziel ze wspaniałą techniką, czeka mnie więc ciężka walka - ocenia Diaz. - Zdaję sobie sprawę z tego, że to prawdziwy wojownik i wielki mistrz, ja jednak postaram się go pokonać. Stanę przed nim i dam z siebie wszystko. Jeżeli on spodziewa się łatwej walki, to jest w błędzie. Nie jestem Świętym Mikołajem, nie rozdaję nikomu prezentów.
Sympatycy talentu Pawła Wolaka (29-1, 19 KO) wiedzą, że oprócz treningów bokserskich ma on regularną i stałą pracę. Jest to ciężka praca fizyczna na budowie. Zapraszamy na fotorelację z miejsca pracy "Wściekłego Byka", który najprawdopodobniej 24 czerwca bądź 8 lipca stoczy pojedynek z Delvinem Rodriguezem (25-5-2, 14 KO).