Ruszył nabór do I Klasy Liceum Sportowego o profilu bokserskim w Szkole Mistrzostwa Sportowego w Szczecinie. Informacja o powstaniu pierwszej klasy liceum o profilu bokserskim wzbudziło duże zainteresowanie dlatego wychodzimy naprzeciw tym osobom. Każdy chętna osoba powinna się zalogować oraz poznać kryteria przyjęcia do szkoły.
Nabór ruszył od 09.05.11 od godz. 10 i kończy się dnia 03.06.11 o godz.15.00. Zapraszamy wszystkich chętnych do skorzystania z bardzo interesującego programu szkolenia zaoferowanego przez BKS Skorpion Szczecin oraz Centrum Kształcenia Sportowego, które daje możliwość wspólnego szkolenia dla uzdolnionej młodzieży nie odbierając macierzystym klubom zdobyczy punktowej w imprezach rangi mistrzowskiej.
Świeżo upieczony mistrz świata IBF w wadze średniej - Daniel Geale (25-1, 15 KO), myśli już o swoich następnych rywalach. Australijczyk jasno stwierdził, że chce toczyć pojedynki tylko i wyłącznie z najlepszymi.
- Nigdy nie należy nikogo wykliczać, ale teraz jestem lepszy niż kiedykolwiek. Chcę walczyć z najlepszymi na świecie. Obecnie mamy bardzo dużo opcji, jednakże będę chciał się bić z wielkimi nazwiskami - oznajmił.
Geale wypowiedział się także o potencjalnym starciu z królem dywizji do 160 funtów - Sergio Gabrielem Martinezem (47-2-2, 26 KO). 36-letni "Maravilla" dzierży pas WBC Diamond i jest jedynym pięściarzem z kategorii średniej, który notowany jest w czołówce P4P.
- On jest numerem jeden, najlepszym na świecie. Posiada tytuł WBC i ostatnio dołożył znakomite zwycięstwa do swojego bilansu. Walka z nim byłaby największym wyzwaniem w mojej karierze - zakończył Geale.
Zapraszamy na wywiad z emerytowanym pięściarzem zawodowym Wojciechem Bartnikiem (26-4-1, 10 KO), który na gali Tczewski Boxing Show grupy CK Promotions stoczył pojedynek pokazowy.
Syn legendy boksu zawodowego, Julio Cesar Chavez Jr., (42-0-1, 30 KO), ciężko trenuje w słynnym Wild Card Gym pod okiem Freddiego Roacha. 25-letni Meksykanin przygotowuje się do najważniejszej walki w karierze. 4 czerwca na Staples Center w Los Angeles zmierzy się z niepokonanym mistrzem WBC wagi średniej - Sebastianem Zbikiem (30-0, 10 KO).
- Junior trenuje naprawdę ostro i będzie przygotowany na walkę o tytuł - ocenia Roach. - Jestem zawodolony z tego jak przykłada się do tych treningów.
Pojedynek będzie transmitowany na antenie HBO, w ramach serii Boxing After Dark.
- Zbik to naprawdę mocny zawodnik. Mistrz z całą pewnością będzie dobrze przygotowany do tej walki. Co do tego nie mam żadnych wątpliwości - dodał szkoleniowiec Manny'ego Pacquiao i Amira Khana.
Bob Arum, szef jednej z najpotężniejszych grup promotorskich w zawodowym boksie, oświadczył, że od pewnego czasu jest w stałym kontakcie z zawodnikiem Main Events - Zabem Judahem (41-6, 28 KO).
Mistrz federacji IBF w kategorii junior półśredniej wymieniany był ostatnio jako potencjalny przeciwnik dla króla wagi lekkiej - Juana Manuela Marqueza (52-5-1, 38 KO) lub najbliższy rywal największej gwiazdy Top Rank - Manny'ego Pacquiao (53-3-2, 38 KO). Zdaniem Boba Aruma, "Super" Judah celuje w walkę unifikacyjną z championem WBA - Amirem Khanem (25-1, 17 KO). Pojedynek może odbyć się 23 lipca.
- W poniedziałek rozmawiałem z Kathy Duvą i dowiedziałem się, że na liście Zaba pierwszy jest Amir Khan - zdradził szef Top Rank. - Jeśli Khan nie będzie chciał z nim walczyć, wznowimy rozmowy z obozem Judaha. Mamy dużo czasu, Manny wróci w końcówce roku. Nie ma pośpiechu.
Mikkel Kessler (43-2, 32 KO) po wyleczeniu kontuzji oka powróci na ring 4 czerwca w Kopenhadze potyczką z piątym na liście WBO kategorii super średniej Mehdi Bouadlą (22-3, 10 KO). Wczoraj odbyła się pierwsza konferencja prasowa promująca ten pojedynek i wygląda na to, że obaj bokserzy emanują pewnością siebie.
- Bouadla to trudny rywal i z całą pewnością da mi ciężką walkę. Nigdy jednak nie przegrałem w Danii przed własną publicznością i tym razem nie będzie inaczej - mówił nieaktywny już od ponad roku Kessler.
- Mam wiele respektu dla mojego utytułowanego przeciwnika, lecz powróci on po długiej przerwie i nie da rady wytrzymać tego, co ja mu zaproponuję. Będę więc pierwszym, który pobije go przed jego własnymi kibicami i zakończę karierę Kesslera zanim on na dobre w ogóle wróci. To jest moja prawdziwa szansa by zaistnieć na dobre w świecie boksu. Wyślę go na emeryturę - odgraża się mało znany Bouadla.
- Patrzyłem w jego oczy przez 20 minut i widziałem jak powoli się łamie. Nigdy dotąd nie miał do czynienia z zawodnikiem mojego pokroju i to będzie dla niego swego rodzaju nowość - powiedział po konferencji prasowej w Hamburgu David Haye (25-1, 23 KO), który stanął wczoraj oko w oko z Władimirem Kliczko (55-3, 49 KO), promując wspólnie zaplanowany na 2 lipca pojedynek unifikacyjny w wadze ciężkiej. Przypomnijmy, że lepszy z tej dwójki zagarnie aż trzy pasy mistrzowskie, co nie zdarzyło się od czasów wspaniałego Lennoxa Lewisa.
- Walczyłem już wcześniej z takimi robotami jak on z Europy wschodniej i nigdy nie przegrałem, zarówno na ringach amatorskich, jak i zawodowych. To oczywiście się w lipcu nie zmieni. Kliczko ma dobry lewy prosty, jednak nie będzie w stanie mnie nim stopować przez pełne dwanaście rund. Nie jest po prostu wystarczająco silny fizycznie i mentalnie, a jedyną szansą jaką ma na wygranie tego pojedynku, to transplantacja szczęki. Dlatego 2 lipca wygram w Hamburgu i znokautuję Kliczkę - powiedział pewny siebie Anglik, aktualny mistrz według federacji WBA.
Mistrz federacji WBC i WBO w kategorii junior półśredniej, Timothy Bradley (27-0, 11 KO), zaprzeczył plotkom, jakoby miał jesienią zmierzyć się z królem P4P - Mannym Pacquiao (53-3-2, 38 KO). Niedawno w Internecie rozeszła się informacja o rzekomych negocjacjach niepokonanego Amerykanina z szefami grupy Top Rank.
Bradley dopiero co odrzucił opiewającą na 1.3 miliona dolarów ofertę walki unifikacyjnej z championem WBA - Amirem Khanem (25-1, 17 KO) i prawdopodobnie czeka na rozwiązanie kontraktu z Garym Shawem, co nastąpi z końcem czerwca.
- Nic mi na ten temat nie wiadomo, ale gdyby to była prawda... Niestety to nie jest prawda, nie negocjuję z obozem Pacquiao. Powiedziałem moim promotorom czego oczekuję i oni muszą mi to dać. To nie ma nic wspólnego z Khanem - oznajmił Bradley.
Po bardzo słabym występie w sobotę fala krytyki spadła na Shane'a Mosleya (46-7-1, 39 KO), który od trzeciej rundy praktycznie nie wyprowadzał ciosów. Kolejnym człowiekiem ze środowiska, jaki zabrał głos w tej sprawie, jest szkoleniowiec jego sobotniego rywala, sławny Freddie Roach.
- W mojej ocenie Mosley nie próbował nawet tego wygrać, a jedynie starał się przetrwać. A kiedy takie rzeczy zaczynają się dziać z bokserem, ten chyba powoli powinien myśleć o zakończeniu kariery - powiedział otwarcie Roach.
Elias Nessar, manager mistrza IBO w wadze koguciej - Vica Darchinyana (36-3-1, 27 KO), oświadczył, że jego podopieczny jest gotowy na rewanżową walkę z nowym championem WBO dywizji super koguciej - Jorge Arce (57-6-2, 44 KO).
W pierwszym pojedynku, który odbył się w lutym 2009 roku (jeszcze w limicie wagi super muszej), "Wściekły Byk" zwyciężył przed czasem. Walka została wstrzymana przez lekarza ringowego po jedenastej rundzie. Darchinyan prowadził wówczas 109-100 u każdego z sędziów punktowych.
W ubiegły weekend 31-letni "Travieso" sprawił sporą niespodziankę, zadając pierwszą w karierze porażkę Wilfredo Vazquezowi Jr. (20-1-1, 17 KO). Tym samym Arce podtrzymał znakomitę passę meksykańskich wojowników w starciach z Portorykańczykami oraz zdobył tytuł federacji WBO w limicie 122 funtów.
Po świetnym występie przeciwko Marcosowi Rene Maidanie (30-2, 27 KO) w kwietniu, Erik Morales (51-7, 35 KO) kolejny raz zaboksuje 30 lipca z nieznanym jeszcze rywalem. Naturalnie pierwszą ofertę złożono Argentyńczykowi, ale jak twierdzi "El Terrible", Maidana żąda teraz zbyt dużych pieniędzy za rewanż i trzeba byo zacząć szukać innej opcji.
Wybór prawdopodobnie padnie w takim razie na Zaba Judah (41-6, 28 KO), któremu nie udały się negocjacje z Juanem Manuelem Marquezem. W obwodzie pozostaje jeszcze "lekki" Roberto Guerrero (29-1-1, 18 KO), jednak to Judah kładący na szali swój pas federacji IBF kategorii junior półśredniej wyrasta na głównego kandydata do walki z Moralesem.
Przy okazji z Argentyny nadeszła wiadomość o wypadku Maidany, którym stracił panowanie nad swoim samochodem i zupełnie go "skasował". Sławny pięściarz był na szczęście zapięty pasami i wyszedł z wypadku bez poważniejszych urazów.
Zapraszamy na wywiad z Marcinem Gruchałą, trenerem Klubu Sportowego Boxing team Chojnice. Pan Marcin jest współorganizatorem gali Chojnicki Boxing Show 4, która odbędzie się już 14 maja w sali chojnickiego Centrum Parku. W pokazowych walkach spotkają się m.in. nasz ostatni medalista olimpijski z Barcelony Wojciech Bartnik oraz ostatni medalista Mistrzostw Świata, Aleksy Kuziemski.
W związku z zamieszczonymi na portalach internetowych plakatami na temat gali boksu z udziałem Wojciecha Bartnika i licznymi w tej sprawie pytaniami i telefonami od kibiców boksu, informuję, iż Wojciech Bartnik zakończył występy w boksie zawodowym. Informacja ma charakter oficjalny - WBZ PZB występował na prośbę zainteresowanego w sprawie emerytury olimpijskiej do Ministerstwa Sportu. A więc spotkanie, jakie odbędzie się w Chojnicach w dniu 14. maja pomiędzy Bartnikiem, a Aleksym Kuziemskim może mieć jedynie charakter promocji boksu. Obaj są zawodnikami utytułowanymi, dysponują nienaganną techniką, a więc ich spotkanie może być doskonałym pokazem, zachętą dla młodzieży do uprawiania boksu. Wyłącznie pokazem. Pod warunkiem również, że bilety będą w cenie na uczniowską kieszeń. Także pod warunkiem, że nazwiska znanych bokserów nie są jedynie "wabikiem", chwytem reklamowym organizatora imprezy. Spotkanie o charakterze demonstracji technik bokserskich, pokazu akcji ofensywnych i obronnych z założenia nie jest pojedynkiem, a więc nie będzie oceniane przez wykwalifikowanych sędziów ani arbitra walk zawodowych. Nie zostanie również odnotowane w rekordach występujących pięściarzy. Dotyczy to zarówno spotkania Bartnika z Kuziemskim oraz innych, wymienianych w plakacie uczestników "walk zawodowych". Ponadto organizator nie posiada uprawnień promotora boksu zawodowego, a więc nie może organizować oficjalnych walk pięściarstwa profesjonalnego. Mam nadzieję, iż powyższa informacja w pełni wyjaśni Państwa wszelkie w tej sprawie wątpliwości.
Podpisano: Krzysztof Kraśnicki, Przewodniczący WBZ PZB
Kilka dni temu świat obiegła informacja o wrześniowym powrocie Floyda Mayweathera (41-0, 25 KO) i pojedynku z nowym mistrzem świata federacji WBC kategorii półśredniej, Victorem Ortizem (29-2-2, 22 KO). Plotka ta wczoraj została jednak zdementowana, w dodatku przez obie strony, tak więc póki co można te sensacyjne wiadomości przyjmować z przymróżeniem oka.
- To są nieprawdziwe plotki i szczerze mówiąc to nie wiem nawet, na jakiej podstawie zostały puszczone w świat i kto je puścił - mówi otwarcie menadżer Ortiza, Rolando Arrellano.
- Ortiz to młody i naprawdę dobry bokser, ale te informacje o naszej walce to nic innego jak zwykłe plotki i kłamstwa - dodał od siebie Mayweather.
Trzecie spotkanie Juana Manuela Marqueza (52-5-1, 38 KO) z Mannym Pacquiao (53-3-2, 38 KO) odbędzie się w wadze półśredniej, jednak umówionym limicie 145. funtów - taka propozycja padła ze strony obozu Filipińczyka. Oznacza to tyle, że "Pac-Man" nie zaakceptował oferty Meksykanin, by potyczkę rozegrano w limicie 143. funtów. Przy okazji warto zauważyć, że ta waga jest chyba naturalna dla Manny'ego, bowiem właśnie 145 funtów wniósł na skalę przed sobotnim pojedynkiem z Shane'em Mosleyem. Marquezowi bardzo zależy by doprowadzić do trylogii i po prostu będzie musiał przyjąć warunki rywala.
- Zależy mi na tym pojedynku i jestem przekonany, że jeśli znów spotkam się z Mannym, kibice zobaczą prawdziwą walkę - powiedział Marquez, który przed Pacquiao w lipcu najpierw skrzyżuje rękawice z Davidem Diazem, po to by jeszcze lepiej przygotować się pod swojego największego rywala.
Pozostający w cieniu starszych i sławniejszych rodaków Humberto Soto (55-7-2, 32 KO) od pewnego czasu przymierza się do zmiany kategorii wagowej. "La Zorrita" chciałby przejść do kategorii junior półśredniej, by powalczyć w niej o kolejny mistrzowski tytuł, lecz wpierw 25 czerwca przystąpi do czwartej obrony pasa, który dzierży obecnie. Wiele wskazuje na to, że najbliższym rywalem championa federacji WBC w wadze lekkiej będzie Japończyk Motoki Sasaki (36-8-1, 23 KO).
- Sasaki został zatwierdzony przez włodarzy World Boxing Council - oświadczył przedstawiciel Soto, Antonio Lozada. - Wkrótce zorganizujemy konferencję prasową w Meksyku. Na tej samej gali wystąpi kilku niepokonanych bokserów. Humberto wznowił już treningi. W środę są jego urodziny i właśnie tego dnia Soto rozpocznie sparingi. Humberto jest zadowolony, bo jego najbliższa walka będzie pokazywana w krajowej telewizji. To jego czwarta obrona tytułu, po niej zamierza zmienić kategorię wagową. Sasaki to mocny rywal. Jest tak samo odważny jak reszta japońskich wojowników. Walczył już o mistrzowski pas w wadze półśredniej i przegrał na punkty.
Manny Pacquiao (53-3-2, 38 KO) przez długi czas uchodził za najbardziej efektownego pięściarza świata i właśnie dzięki swojemu ultraofensywnemu stylowi walki zaskarbił sobie serca kibiców na całym świecie. Trzy ostatnie pojedynki filipińskiego gwiazdora przebiegały jednak na pełnym dystansie i od pierwszego do ostatniego gongu były całkowicie jednostronne.
Winą za to zazwyczaj obarcza się przeciwników "Pacmana", ale Jeff Mayweather uważa, że jednym z czynników może być grzeczna postawa Manny'ego. W miniony weekend Pacquiao bez najmniejszych problemów uporał się z Shanem Mosleyem (46-7-1, 39 KO), a w trakcie walki (przed i po każdej rundzie) Filipińczyk i Amerykanin stukali się rękawicami, a nawet wyniemiali "przyjacielskie" uściski.
- Walka była nudna. Wyglądałoby to lepiej, gdyby Shane podjął ryzyko, ale po nokdaunie walczył już tylko o przetrwanie i wymieniał z Mannym przyjacielskie gesty - ocenia wuj Floyda Mayweathera Jr. (41-0, 25 KO). - Nie rozumiem tego. Przed każdą rundą stukali się rękawicami. Po każdej rundzie stukali się rękawicami. Byłem przekonany, że w dwunastej rundzie się wyściskają, jakby byli najlepszymi przyjaciółmi. Kiedy dwaj zawodnicy biorą takie pieniądze, nie mogą zachowywać się, jakby nie chcieli zrobić sobie nawzajem krzywdy.