Portal bleacherreport.com wybrał 10 bokserów z najmocniejsza szczęką, wśród nich znalazł się najlepszy polski bokser Tomasz Adamek (44-1, 28 KO), który już 10. września będzie mógł udowodnić, że wysokie 6. miejsce w tym rankingu dostał nie przypadkiem. Jego rywalem będzie pięściarz numer 1. we wspomnianej klasyfikacji, Ukrainiec Witalij Kliczko (42-2, 39 KO), posiadacz tytułu federacji WBC w kategorii ciężkiej.
W uzasadnieniu, autorzy rankingu napisali, że mimo, iż kilka razy Adamek był na deskach, zawsze wstawał aby wygrać, poza jednym pojedynkiem z Chadem Dawsonem, którego przypomnijmy pod koniec walki w 10. rundzie również wysłał na deski. Autorzy przypominają krwawą bitwę z 2006 roku z Paulem Briggsem. "Góral" znalazł się na deskach już w pierwszej rundzie, mimo to wstał i wygrał tę bitwę na punkty. Portal podkreślił również wspaniałą postawę Adamka w walce z słynącym z nokautującego ciosu Chrisem Arreolą.
Giacobbe Fragomeni (28-3-1, 12 KO) miał niedawno skrzyżować rękawice z Marco Huckiem, jednak kontuzja uniemożliwiła mu zdobycie pasa mistrza świata. Dzielny Włoch wyleczył się i w miniony weekend dopisał do swojego rekordu kolejne zwycięstwo.
Fragomeni w swoim stylu nacierał na Laszlo Huberta (29-8, 19 KO), coraz bardziej zamęczał, aż w końcu przełamał w siódmej rundzie i zastopował. A przypomnijmy, że Węgier dwukrotnie przegrywał wcześniej z Pawłem Kołodziejem (TKO 7 i PKT 8) oraz Mateuszem Masternakiem (TKO 4).
Stawką pojedynku był wakujący, międzynarodowy pas WBC. Pomimo dwóch porażek w czterech ostatnich występach Fragomeni wciąż jest wysoko notowany i federacjo WBO umieściła go dziewiątym, a WBC aż na trzecim miejscu.
Prezentujemy wam profile młodych pięściarzy, którzy już jutro wezmą udział w finałach XVII Ogólnopolskiej Olimpiady Młodzieży w Boksie, która od kilku dni rozgrywana jest w Sokółce. Miejmy nadzieję, że wśród tych młodych twarzy znajdą się następcy Andrzeja Gołoty, Tomasza Adamka czy Krzysztofa Włodarczyka.
Wczoraj odbyły się półfinały męskiej części rozgrywanej w Sokółce Sokółce XVII Ogólnopolskiej Olimpiadzie Młodzieży w Boksie. Chłopcy walczyli w dwóch seriach, porannej i popołudniowej, a wszystkie zmagania można było oglądać podczas transmisji na żywo w naszej poddomenie www.live.bokser.org.
WYNIKI PÓŁFINAŁÓW CHŁOPACÓW >>
Dzisiaj rozegrane zostaną finały dziewcząt, jutro do walk finałowych staną chłopcy, tym samym kończąc ten ogólnopolski turniej. O imprezie już teraz można powiedzieć, że była bardzo udana, gołym okiem widać wzrost poziomu i samego zainteresowania boksem wśród młodzieży.
- W mojej ocenie Naazim to najlepszy trener na świecie, a nawet jeśli nie, to już na pewno najlepszy dla mnie. Myślimy o boksie w ten sam sposób i mamy podobną filozofię walki, dzięki czemu świetnie się rozumiemy - mówi na sześć dni przed występem Shane Mosley (46-6-1, 39 KO), nie mogąc się nachwalić współpracującego z nim Naazima Rochardsona.
"Słodki" jest przekonany o swoim sobotnim zwycięstwie nad Mannym Pacquiao (52-3-2, 38 KO) do tego stopnia, że nawet już mówi w jaki sposób chce mu się zrewanżować za daną szansę - Po tym jak go już pokonam, w kolejnym pojedynku da Pacquiao rewanż.
Juan Manuel Marquez (52-5-1, 38 KO), mistrz WBA/WBO w wadze lekkiej i zarazem ostatni pięściarz, który realnie zagroził Manny'emu Pacquiao (52-3-2, 38 KO), nie zamierza przepuścić okazji na trzeci pojedynek z filipińskim królem P4P.
"Dinamita" i jego trener, Nacho Beristain, nie chcą pozwolić, by limit wagowy okazał się przeszkodą w zorganizowaniu walki. Obóz "Pacmana" niemal na pewno zażąda, by pojedynek odbył się w limicie kategorii półśredniej, lecz 37-letni Marquez nie widzi w tym problemu, jako że Manny jego zdaniem nie przekroczy wagi 144 funtów.
- To żadna tajemnica, że moim celem jest doprowadzenie do trzeciej walki z Pacquiao - powiedział Marquez. - Nie mogę jednak za bardzo się z tym afiszować, bo Pacquiao i jego ekipa doskonale wiedzą, że wygrałem obydwie poprzednie potyczki. Właśnie dlatego teraz zamierzam udowodnić, że mogę pobić go w każdej wadze.
Na tydzień przed walką w obronie tytułu WBO kategorii półśredniej Manny Pacquiao (52-3-2, 38 KO) prezentuje swą szybkość i kombinacje ciosów na worku treningowym. Zdaniem Freddiego Roacha obóz przygotowawczy przed potyczką z Shanem Mosleyem (46-6-1, 39 KO) mógł być najlepszy w historii współpracy pary. Szkoleniowiec często zaznacza również, że spodziewa się zwycięstwa przed czasem na 39-letnim Amerykaninie, który przed rokiem przeboksował dwanaście rund z Floydem Mayweatherem Jr. (41-0, 25 KO). Czy "Pacman" jako pierwszy zdoła znokautować "Słodkiego"? A może to Shane sprawi kolejną niespodziankę i powróci na szczyt, szokując świat i wygrywając z królem rankingów P4P?
Jak już Was informowaliśmy kilka dni temu, znany analityk stacji ESPN - Dan Rafael, prawdopodobnie jeszcze pod koniec tego roku zadebiutuje w HBO jako "Matchmaker", czyli człowiek odpowiedzialny za dobieranie rywali i układanie gal. Większość ludzi związanych z boksem ceni sobie zdanie tego człowieka, ale na pewno ich zdania nie podziela słynny promotor Bob Arum.
- W mojej opinii Dan Rafael często nie ma pojęcia o czym mówi i pisze, ponieważ nie analizuje wszystkich aspektów - uważa Arum, odpowiadając na krytyczne słowa dziennikarza odnośnie zbliżającego się pojedynku Shane'a Mosleya z Mannym Pacquiao. Promotor chcąc "dopiec" Rafaelowi powrócił także do jego punktacji walki Victora Ortiza z Andre Berto, kiedy żurnalista wytypował wygraną jednym punktem tego drugiego.
Zdaniem Miguela Angela Cotto (36-2, 29 KO), niepodważalnie najlepszym bokserem w historii Portoryko jest Wilfredo Gomez (44-3-1, 42 KO) - dawny mistrz trzech kategorii wagowych. Ostatnimi czasy w Portoryko ponownie nasiliły się dyskusje na ten temat, lecz Cotto nie ma wątpliwości, że w historii kraju nie było lepszego pięściarza.
- To bez wątpienia najlepszy portorykański pięściarz wszechczasów - uważa Cotto. - Na ten temat nie powinno się nawet dyskutować.
Obok Wilfredo Gomeza, wymienia się nazwiska Carlosa Ortiza, Wilfreda Beniteza i Felixa Trinidada.
- Cieszę się, że zostałem doceniony i jako gość honorowy zaproszony do Sokółki. To jest święto sportu młodzieżowego. Pamiętam swoje początki i troszkę łezka się w oku zakręciła - wspominał Dariusz Snarski, który jako gość honorowy pojawił się na XVII Ogólnopolskiej Olimpiadzie Młodzieży w Boksie.
- Przyjechałem tu z żoną i córką, z której jestem bardzo dumny. Sport stał się również jej pasją, aczkolwiek wybrała inna dyscyplinę. Chciałbym się pochwalić jej ostatnim osiągnięciem (sama jest nieśmiała i tylko się uśmiechała w trakcie naszej rozmowy), otóż w XVII Biegu Przełajowym na 1000 metrów z okazji Dnia Ziemi i Dnia Olimpijczyka w Białymstoku w kategorii kadetów startując z Klubu MKS Juvenia Białystok wywalczyła, choć powinno się powiedzieć wybiegła, cenny złoty krążek - mówi rozradowany "Snara".
Jak widać osoba Amira Khana (25-1, 17 KO) to niezwykle łakomy kąsek na wyspach brytyjskich dla pozostałych pięściarzy. Od kilkunastu miesięcy do walki wyzywa go "półśredni" Kell Brook, a teraz podobne kroki poczynił mistrz świata amatorów z 2007 roku i jeden z największych pechowców podczas zmagań olimpijskich w Pekinie, Frankie Gavin (9-0, 8 KO). 25-letni bokser z Birmingham 21 maja stanie przed pierwszym poważnym testem na ringach zawodowych, kiedy na dystansie dwunastu rund będzie rywalizować o wakujący, interkontynentalny tytuł federacji WBO w dywizji półśredniej z Youngiem Mutleyem (29-5, 14 KO).
- Mutleya czeka ciężka noc. Nie ma mowy żebym opuścił halę bez tego pasa, który usadowi mnie w czołowej dziesiątce rankingu. Byłem pierwszym angielskim mistrzem świata amatorów i zamierzam zostać zawodnikiem, który w najkrótszym czasie zdobył tytuł mistrza świata jako zawodowiec. A chcę tego dokonać już pod koniec tego roku - przekonuje Gavin, nie kryjąc przy tym, że najchętniej zdobyłby koronę właśnie na Khanie - Walka z nim byłaby trudna, jednak znam sposób by go pokonać. Khan jest szybki, ale ja jestem równie szybki, a przy tym jestem lepszy technicznie i mam większe umiejętności. Chcę się z nim spotkać pod koniec 2011 roku - odgraża się Frankie.
Były mistrz trzech kategorii wagowych, Shane Mosley (46-6-1, 39 KO), jest absolutnie przekonany o tym, że 7 maja zabierze Manny'emu Pacquiao (52-3-2, 38 KO) tytuł federacji WBO w wadze półśredniej.
Filipińczyk i jego trener zapewniają, że ich taktyką będzie pressing i od samego początku zamierzają narzucić szybkie tempo, którego Mosley może nie wytrzymać. "Sugar Shane" ma jednak nadzieję, że "Pacman" i Roach nie zmienią tego planu.
- Jestem pewien, że czeka nas wspaniała walka, bo obydwaj mamy agresywne style. Już nie mogę doczekać się chwili, gdy wyjdziemy do ringu. Mam za sobą znakomity obóz przygotowawczy. 7 maja zobaczycie walkę pełną akcji, ja jednak zdominuję Pacquiao i wygram. Jestem wystarczająco silny, by znokautować każdego w dowolnej chwili. Mogę zakończyć walkę szybko lub w samej końcówce, lecz jestem gotowy na dwanaście rund - oświadczył 39-letni Amerykanin.
Zgodnie z wcześniejszymi przypuszczeniami, z turnieju "International Prizefighter Heavyweights" wycofał się Juan Carlos Gomez (49-2, 37 KO). Nieco wcześniej zrezygnował też Fres Oquendo (32-7, 21 KO). Organizatorzy już ogłosili nazwiska pięściarzy, którzy ich zastąpią, będą to Kertson Manswell (20-1, 15 KO) i niepokonany Lucian Bot (14-0-1, 5 KO).
Po raz pierwszy w historii każdy uczestnik pochodzi z innego kraju. Wyżej wymieni zawodnicy pochodzą kolejno z Trinidadu i Tobago oraz Rumunii, a razem z nimi rywalizować będą Kanadyjczyk Tye Fields (45-3, 41 KO), Niemiec Konstantin Airich (16-3-2, 13 KO), Brytyjczyk Michael Sprott (36-15, 17 KO), Kubańczyk Mike Perez (13-0, 10 KO), Amerykanin Kevin Johnson (24-1-1, 10 KO) oraz Francuz Gregory Tony (14-1, 12 KO). Zwycięzca otrzyma czek na 32 tysiące funtów.
Ćwierćfinałowe pary:
Mike Perez vs Kertson Manswell
Kevin Johnson vs Gregory Tony
Michael Sprott vs Tye Fields
Lucian Bot vs Konstantin Airich
Już w najbliższy poniedziałek (2 maja) telewizja Sportklub zaserwuje fanom boksu kolejną dawkę światowej klasy walk. Najpierw o 20:00 w cyklu KOTV Classics pokażemy rektransmisje ciekawych pojedynków z przeszłości a godzinę poźniej nadamy jedną z archiwalnych walk Władymira Kliczko.
Tym razem w KOTV cofniemy się do 1920-tego roku, kiedy to Ted Lewis i Johnny Basham stoczyli jedną z najciekawszych potyczek w historii kategorii półśredniej. Następnie powędrujemy do słonecznego Los Angeles, aby zobaczyć jak Pipino Cuevas i Billy Backus rywalizowali o prymat WBA w tej samej wadze. Naszą wycieczkę w głąb bokserskiej historii zakończymy starciem o tytuł brytyjski wagi lekko-półśredniej pomiędzy John Thaxtonem i Jasonem Rowlandem. O 21:00 zaprezentujemy natomiast jedną z archiwalnych walk ukraińskiego giganta boksu, Władymira Kliczki. Sportklub dostępny jest na platformach cyfrowych n (kanał 66), Cyfra Plus (kanał 111) i w każdej dobrej sieci kablowej.
Nate Campbell (33-8-1, 25 KO), były zunifikowany champion kategorii lekkiej, pomimo fatalnej passy nie zamierza kończyć kariery. "Galaxxy Warrior" kilkukrotnie wieszał już rękawice na kołku, lecz za każdym razem powracał.
39-letni Amerykanin nie wygrał walki od ponad dwóch lat, a w ostatnich czterech występach kolejno obijali go Timothy Bradley (początkowy rezultat - TKO w trzeciej rundzie - został zmieniony na 'no contest'), Victor Ortiz (wysokie zwycięstwo na punkty po dziesięciu jednostronnych rundach), journeyman Walter Estrada oraz niepokonany prospekt Danny Garcia.
Campbell najwyraźniej wciąż liczy na kolejną walkę o tytuł i planuje wystąpić 21 maja w Moskwie na gali Jones-Lebiediew. Póki co nie znamy jeszcze nazwiska jego przeciwnika.
W ubiegłym roku toczyły się zaawansowane negocjacje w sprawie rewanżu czołowego pięściarza P4P- Nonito Donaire (26-1, 18 KO) z zawsze groźnym Vicem Darchinyanem (36-3-1, 27 KO). Do walki ostatecznie nie doszło, a strona "Wściekłego Byka" obarczała winą obóz Filipińczyka.
Donaire uważa, że Darchinyan nie chciał rewanżu i szukał tylko wymówki.
- Do walki zostały jeszcze trzy miesiące, więc nie można zarzucać, że zwlekałem w nieskończoność. Vic powinien odpuścić sobie takie komentarze, bo przed naszą pierwszą walką podpisałem kontrakt w dniu ważenia. Mieliśmy pełne trzy miesiące. On po prostu nie chciał tego rewanżu - powiedział "Filipiński Błysk".
W pierwszej potyczce, 7 lipca 2007 roku, Donaire znokautował Vica pojedynczym lewym sierpowym w piątej rundzie. Nonito nie ma wątpliwości, że drugie starcie zakończyłoby się w taki sam sposób.
- Byłoby dokładnie tak samo. Ta sama historia. Jeśli on wyjdzie ze mną do ringu, uśpię go ponownie - zapewnia Filipińczyk. - Po zwycięstwie nad Perezem Vic odzyskał pewność siebie. Ja jednak wciąż tu jestem. Jeśli naprawdę chce walczyć, ja tutaj czekam. Do dzieła.
Już w najbliższą sobotę dojdzie do ciekawego turnieju w wadze ciężkiej. Mowa rzecz jasna o "Prizefighter International". Pomimo wycofania się Juana Carlosa Gomeza i Fresa Oquendo kibice mogą spodziewać się ciekawej rywalizacji. Jednym z aktorów tego widowiska będzie Konstanin Airich (16-3-2, 13 KO), który w ćwierćfinale zmierzy się z anonimowym Lucianem Botem (14-0-1, 5 KO) z Rumunii.
- Jestem podekscytowany z szansy wzięcia udziału w Prizefighterze – to świetny pomysł i wielka szansa, bym mógł rozpocząć wszystko od nowa. Zdaję sobie sprawę ile ludzi będzie nas oglądało, mam szansę być zauważonym. Chcę udowodnić wszystkim, że jestem w stanie wygrywać ważne walki. Wszyscy wiedzą, że brytyjscy kibice boksu są najlepsi na świecie. Są bardzo entuzjastycznie nastawieni, potrafią wesprzeć i naprawdę znają się na boksie – powiedział urodzony w Kazachstanie pięściarz.
Airich ostatni pojedynek stoczył w listopadzie 2010 roku, przegrywając z nieobliczalnym Gbengą Oloukunem. 32-latek nie zamierza rozpamiętywać swoich klęsk i wydaje się być pewny swego.
- Wszystko się może wydarzyć. Jestem bokserem agresywnym i wybuchowym, więc można powiedzieć, że walki na krótszym dystansie odpowiadają mi. Stoczyłem ponad 100 amatorskich walk, a przegrałem tylko garstkę z nich. W 2006 roku byłem mistrzem Niemiec, potem przeszedłem na zawodowstwo i nie miałem okazji wykazać się na międzynarodowych turniejach – zakończył Airich.
- Opłacą mi Stanach cały pobyt, dostanę też jakieś honorarium za sparingi. Gdybym chciał tam przejeść moją codzienną dietę w wysokości 60 dolarów, to wróciłbym do Polski gruby niczym Butterbean - śmieje się uznany wrocławski bokser Mariusz Cendrowski.
Popularny „Maniek” w pierwszej dekadzie maja wylatuje na trzy tygodnie do Los Angeles, by tam sparować z Niemcem Sebastianem Zbikiem z grupy Universum przygotowującym się do potyczki z Julio Cesarem Chavezem Juniorem o mistrzostwo świata WBC wagi średniej. Julio to syn największej legendy meksykańskiego pięściarstwa.
Bartłomiej Czekański: Czy to wyjazd li tylko zarobkowy?
Mariusz Cendrowski: Skądże, nadal przecież jestem czynnym bokserem i być może w USA stoczę również jakąś walkę. Trwają do tego przymiarki, a jeśli nie, to forma wykuta na sparingach ze Zbikiem przyda mi się do ewentualnych innych pojedynków. Poza tym, nie zapominajmy, że jestem już także trenerem mojego Wrocławskiego Klubu Bokserskiego. Więc w USA będę miał co podpatrywać. Może np. spotkam wielkiego szkoleniowca Freddiego Roacha, który opiekuje się m.in. Mannym Pacquiao i właśnie Chavezem juniorem? Na pewno wzbogacę tam także swój trenerski warsztat. Martwi mnie tylko, że ostatnio męczyło mnie przeziębienie, ale powoli dochodzę do siebie.
W wieku 43. lat, po wspaniałej, trwającej ponad dwie dekady karierze, swój rozbrat ze sportem wyczynowym ogłosił Wojciech Bartnik (26-4-1, 10 KO). Ponad dwa tysiące kibiców i przyjaciół zebrało się na gali w jego rodzinnej Oleśnicy pod Wrocławiem, aby wziąć udział w oficjalnym zakończeniu kariery. Na tejże gali, "Dziadek" stoczył swoje trzy ostatnie rundy, a jego przeciwnikiem był Ormianin Artur Łazarian (1-0).
WOJCIECH BARTNIK - SERWIS SPECJALNY >>
Polscy kibice bokserscy bardzo wierzą w talent wrocławianina Mateusza Masternaka (22-0, 16 KO) i wspierają go w staraniach o walkę z mistrzem świata WBC wagi cruiser Krzysztofem „Diablo” Włodarczykiem (45-2-1, 32 KO). Do niedawna o tym nie chciał słyszeć „diabelski” promotor Andrzej „Don Wasyl” Wasilewski.
„Wasyl” twierdził, że nie zamierza promować pięściarza konkurencyjnej zawodowej grupy, a poza tym, według niego, 24-letni Mateusz nie dorósł jeszcze do „sam na sam” z Włodarczykiem. Tymczasem, wrocławianin już od roku krzyczy: Nadchodzi era „Mastera”! Dajcie mi „Diabła” lub innego championa cruiser!
29-letni Włodarczyk z Piaseczna szydził z tego i doradzał Mateuszowi, by pił mniej „mleka”, bo ma dziwne pryszcze na plecach. Że niby doping. Potem Krzysztof (bo to w gruncie rzeczy sympatyczny facet) przeprosił za te słowa i sprawa wydawała się zażegnana. Niedawno jednak Masternak publicznie, m.in. na portalu www.bokser.org z przekąsem wyraził się o (nie)sławnej walce Włodarczyka z Palaciosem:
- Werdykt był tak oczywisty, że kibice dostali podziękowania już przed jego wygłoszeniem. Chyba nikt nie miał wątpliwości co do zwycięstwa naszego wspaniałego Mistrza!!! Komentatorzy zahipnotyzowani tangiem bokserskim Włodarczyka, już w początkowej fazie walki orzekli triumfatora tej konfrontacji. Skandalicznie zachował się jeden z sędziów punktowych, orzekając werdykt 113:115 dla Palaciosa i podważając tym samym bezapelacyjne zwycięstwo naszego Mistrza. Mam nadzieję, że to dopiero początek passy tak spektakularnych walk na polskim ringu. Po tej walce mogłem już spać spokojnie - zrozumiałem bowiem, że polski boks ma prawdziwego "czempiona".
Jak to mawia młodzież, „Master” pociągnął łacha z „Diablo”, czy inaczej: pojechał go równo. Wtórowali mu kibice na internetowych forach. Ta polska wojna o koronę w kategorii cruiser powinna wreszcie przenieść się do ringu. Na naszym rynku byłaby to hitowa walka! Zaczyna to chyba rozumieć i Andrzej Wasilewski, acz do sprawy wciąż podchodzi jak do jeża. Mediom powiedział:
Jak już Was informowaliśmy, 6 maja szesnastą zawodową walkę stoczy Deontay Wilder (15-0, 15 KO), brązowy medalista olimpijski z Pekinu. Mocno bijący, ale kruchy Amerykanin zmierzy się z Reggiem Peną (6-6, 1 KO). 28-latek wywodzi się z kategorii półciężkiej i tam toczył większość swoich pojedynków.
Najpoważniejszą próbę Pena przeszedł pod koniec 2009 roku, mierząc się z Yordanisem Despaigne. Kubańczykowi wystarczyły dwie rundy na skończenie dzieła i zwycięstwo przez TKO. Pięściarz z "Gorącej Wyspy" mógł poszczycić się złotym medalem z mistrzostw świata w 2003 roku.
Prezydent federacji IBF, Daryl Peoples, w ubiegły weekend odwiedził Dominikanę, gdzie spotykał się z lokalnymi promotorami i działaczami, by rozmawiać o przyszłej współpracy. International Boxing Federation ma w ostatnim czasie najlepszą prasę ze wszystkich liczących się organizacji, a jej szefowie zamierzają wykorzystać to rozszerzając działalność na Karaiby i kraje Ameryki Łacińskiej.
Peoples został zapytany przez reportera fightnews.com o politykę IBF, która w odrożnieniu od pozostałych federacji nie rozdaje zbyt wielu tytułów tymczasowych, ani też pasów "Super Championa".
- Odpowiedź jest prosta. Nie chcemy rozmieniać się na drobne i osłabiać znaczenia słowa "mistrz" - oświadczył Peoples. - Plejada mistrzów w każdej kategorii wprowadza tylko niepotrzebny zamęt. Kibice nie nadążają za tymi tzw. championami, którzy ciągle się zmieniają.
- My zamierzamy rozszerzyć działalność, by latynoscy pięściarze mogli walczyć o tytuł IBF Latino oraz IBF Intercontinental - dodaje prezydent IBF. - Wkrótce uruchomimy ranking IBF Latino. Chcemy dawać szanse zawodników z tych regionów, którzy dotychczas nie mieli okazji walczyć o nasze trofea.

Po wielu zawirowaniach w swojej karierze Kelly Pavilk (36-2, 32 KO) zapewnia o powrocie do wielkiej formy. Były mistrz świata w kategorii średniej wróci na ring 7 maja podczas wielkiej gali Pacquiao vs Mosley. Jego rywalem będzie niepokonany Alfonso Lopez (21-0 ,16 KO). Pięściarz z Youngstown zapowiada fajerwerki i twierdzi, że zrobi porządek w nowej dla siebie dywizji super średniej.
- Jestem bardzo podekscytowany. Treningi przebiegają fantastycznie. Od dawna nie miałem takiej energii do walki. Jestem gotowy wrócić na odpowiednie tory. Jestem skupiony i traktuję wszystko bardzo serio. Czuję wielką różnicę w porównaniu do tego co było kiedyś. Zrobię szum w kategorii super średniej! – powiedział "Duch".
Znany z wielkich wojen z Taylorem Pavlik pojawi się między linami pierwszy raz od porażki z Sergio Martinezem. Amerykanin o słowackich korzeniach chwali niepokonanego oponenta i liczy na pokaz dobrego boksu.
- Lopez to wymagający dzieciak. Jest niebezpieczny i głodny sukcesów, to idealny przeciwnik dla mnie. Nie jest uciekającym tchórzem i z pewnością będzie stawiał opór. Jego rekord robi wrażenie, a nasze starcie zapewne potraktuje jak swoją ostatnią szansę. Oglądałem taśmy z jego walkami, zawsze jest przygotowany, to wiemy na pewno – chwali rywala Pavlik.
Swego czasu Aleksander Aleksiejew (20-2, 18 KO) uważany był za wschodzącą gwiazdę i przyszłego dominatora kategorii cruiser. Poniósł jednak dwie bolesne porażki przed czasem i ludzie przestali w niego wierzyć do tego stopnia, że stracił nawet pracę w grupie Universum. Szybko podpisał za to umowę ze stajnią EC Box Promotion i w ubiegłym miesiącu zastopował DeAndreya Abrona, udanie debiutując pod banderą nowego pracodawcy.
Aleksiejew kolejny pojedynek stoczy 11 czerwca w Hamburgu i choć nie poznał jeszcze nazwiska rywala ani stawki potyczki, to wie już na pewno, że zaboksuje na dystansie dwunastu rund. W ostatnim zestawieniu federacji WBO Aleksander zajmuje jedenastą pozycję.
W Hamburgu wystąpi również inny zawodnik dywizji junior ciężkiej - Kai Kurzawa (25-4, 17 KO). Jego celem będzie zrewanżowanie się Arminowi Dollingerowi (21-1, 8 KO) za przypadkową jego zdaniem porażkę przed czasem (TKO 2) ponad dwa lata temu. Przypomnijmy przy okazji, że Dollinger jedyną porażkę poniósł z rąk naszego Aleksa Kuziemskiego, który zastopował go czternaście miesięcy temu w piątym starciu.
Kibice z całego świata odliczają dni do sobotniego pojedynku Shane'a Mosleya (46-6-1, 39 KO) z niesamowitym Filipińczykiem Manny'm Pacquiao (52-3-2, 38 KO). Dziś jeden z najlepszych zawodników bez podziału na kategorie wagowe, mistrz WBC i WBO wagi koguciej Nonito Donaire (26-1, 18 KO) pokusił się o typ sobotniego starcia. "The Filipiono Flash" faworyta upatruje w swoim rodaku, jednak spodziewa się wojny w ringu.Noszący ringowy przydomek "Wilk", Piotr Wilczewski (29-1, 10 KO), odwiedził podczas treningu olsztyński klub boksu "Wilki". Zapraszamy na video z tego spotkania, podczas które mistrz Europy przeprowadził trening z młodymi adeptami sztuki bokserskiej.
- Jeżeli wygram, wówczas zrobię kolejny krok naprzód. Później będę mierzył w mistrzów świata - mówi legendarny Evander Holyfield (43-10-2, 28 KO), który już w najbliższą sobotę skrzyżuje w Kopenhadze rękawice z miejscowym Brianem Nielsenem (64-2, 43 KO).
- W przeszłości popełniałem wiele błędów, jednak rekompensowałem to swoją kondycją. Teraz nie mam już tyle zdrowia, lecz boksuję oszczędniej i w sposób bardziej przemyślany. Nielsen z pewnością wyjdzie na ring przygotowany i będzie trudny do pokonania, ale dokonam tego, a potem chcę zmierzyć się z bokserami posiadającymi pasy mistrzowskie - mówi "Real Deal". Zapytany po raz kolejny o swój wiek odrzekł - Będę walczyć dopóki będę mógł. Stawałem na ringu ponad 200 razy i nigdy nie zostałem znokautowany, więc dlaczego tym razem miałoby być inaczej? - pyta retorycznie czterokrotny mistrz świata wszechwag.
Nie odbędzie się pojedynek między oficjalnym pretendentem IBF Raulem Martinezem (28-1, 16 KO), a mistrzem tej federacji wagi super muszej Cristianem Mijaresem (41-6, 18 KO). Wczoraj podczas sesji sparingowej pretendent nabawił się kontuzji nosa, co uniemożliwi mu kontynuowanie obozu treningowego. Walka była zapowiadana na 14 maja w Sonorze, jednak teraz team Mijaresa będzie zmuszony przełożyć zaplanowaną galę.
Sir Henry Cooper, jeden z najlepszych pięściarzy wagi ciężkiej w historii Wielkiej Brytanii, zmarł w wieku 76 lat. Cooper, który w swej karierze zdobywał tytuły mistrza Wielkiej Brytanii, Wspólnoty Brytyjskiej oraz Europy, mierzył się i przegrywał z Muhammadem Alim, Floydem Pattersonem i Ingemarem Johanssonem.
Z Alim dane było mu stoczyć dwie walki - "Our Henry" obydwie przegrał przed czasem, lecz w pierwszej bliski był znokautowania najlepszego pięściarza w historii i późniejszego trzykrotnego mistrza świata wagi ciężkiej. Cooper był leworęczny, lecz w odróżnieniu od większości mańkutów walczył w standardowej pozycji, a jego najgroźniejszą bronią był lewy sierpowy. Zakończył karierę z rekordem czterdziestu zwycięstw (dwadzieście siedem nokautów) i czternastu porażek przy jednym remisie.
Nic nie wskazuje na to, by zmienić miała się kuriozalna sytuacja, w której Breidis Prescott (24-2, 19 KO) domaga się rewanżu od swej ofiary - Amira Khana (25-1, 17 KO).
We wrześniu 2008 roku Kolumbijczyk nieoczekiwanie znokautował brytyjską gwiazdkę już w pierwszej minucie walki. Od tego czasu przylgnął do niego przydomek "Khanqueror".
Rewanżowe starcie może odbyć się 23 lipca, jako że Timothy Bradley (27-0, 11 KO) najwyraźniej nie chce zgodzić się na warunki proponowane przez HBO i Golden Boy Promotions. 27-letni Prescott jest jednak tylko jedną z kilku opcji. Mówi się, że Khan może zaboksować z Robertem Guerrero (29-1-1, 18 KO), Zabem Judahem (41-6, 28 KO) lub Erikiem Moralesem (51-7, 35 KO).
- Mogę dać ci szansę na odzyskanie twarzy po tym, co stało się wtedy w Anglii - oznajmił Prescott. - Tym razem postaram się zakończyć twoją karierę. Amir Khan jest nikim.
Roger Mayweather, trener i wujek słynnego Floyda Mayweathera Jr dziś wypowiedział się na temat jednego z najbardziej efektownych pojedynków w tym roku, czyli starcia Andre Berto (27-1, 21 KO) z Victorem Ortizem (29-2-2, 22 KO). Roger był pod wielkim wrażeniem tego co pokazał Ortiz i jego zdaniem były już mistrz WBC, Berto nie będzie dążył do rewanżu wiedząc jak mocno bije "Vicious".
65-letni Joe Cortez został wybrany na sędziego ringowego pojedynku pomiędzy mistrzem WBO wagi super koguciej, Wilfredo Vazquezem Jr. (20-0-1, 17 KO), a meksykańskim wojownikiem Jorge Arce (56-6-2, 43 KO).
Walka odbędzie się 7 maja w MGM Grand na gali Showtime PPV, gdzie główną atrakcją będzie potyczka Manny'ego Pacquiao (52-3-2, 38 KO) z Shanem Mosleyem (46-6-1, 39 KO).
Dodatkowym smaczkiem jest słynna rywalizacja portorykańskich i meksykańskich pięściarzy. 26-letni Vazquez Jr. może przerwać kiepską passę swoich rodaków. W ostatnich tygodniach Portorykańczycy ponieśli dwie istotne porażki. Najpierw Ivan Calderon nie zdołał zrewanżować się Giovaniemu Segurze, a nieco później Juan Manuel Lopez nieoczekiwanie przegrał przez techniczny nokaut z Orlando Salido.