- Ludzie muszą zrozumieć, że to była jego i tylko jego decyzja o walce z alkoholizmem. Nie przykładaliśmy mu pistoletu do głowy i do niczego nie zmuszaliśmy. Zdecydował o podróży do Kalifornii samemu, ponieważ stara się zostać kimś lepszym niż był dotąd. Ludzie powinni okazać mu z tego powodu jeszcze więcej szacunku niż dotąd - mówi Jack Lowe, który jest nie tylko trenerem Kelly Pavlika (36-2, 32 KO), ale również bliskim znajomym i opiekunem od dziewiątego roku życia tego wielkiego pięściarza. Zna go więc jak mało kto.
"Duch" po okresie rehabilitacyjnym w klinice odwykowej powróci na ring 7 maja potyczką z niepokonanym Alfonso Lopezem (21-0, 16 KO) i ma nadzieję, iż tym samym rozpocznie zupełnie nowy rozdział w swoim życiu.
- Po prostu doszedłem do takiego punktu, gdy imprezowałem już na okrągło. Kiedy coś nie szło po mojej myśli, natychmiast się wściekałem i piłem. Tak to wyglądalo, aż w końcu potraciłem pieniądze, dom i rodzinę - wspomina walczący z własnymi słabościami Pavlik - Teraz jednak jestem podekscytowany swoim powrotem na ring. Nie miałem w sobie tyle energii od dawna. Trening przebiega doskonale, a ja czuję się gotowy by namieszać w wadze super średniej - przekonuje Kelly, choć nie lekceważy swojego najbliższego przeciwnika - Lopez będzie groźny, ponieważ jest głodny sukcesu, a wygrana ze mną jest jego życiową szansą - kończy były król dywizji średniej.

W lutym 2010 roku Francesco Pianeta (23-0-1, 14 KO) dowiedział się, że ma raka jąder. Ciężka choroba na niemal rok zatrzymała karierę ex mistrza Unii Europejskiej. Na szczęście były rywal Alberta Sosnowskiego wygrał walkę z chorobą i z powodzeniem kontynuuje karierę. 25 czerwca na jego drodze stanie kolejna przeszkoda, a będzie nią Jens Krul (12-1, 6 KO). Pięściarze zmierza się na dystansie ośmiu rund. Głównym wydarzeniem wieczoru będzie starcie Yoan Pablo Hernandez vs Guillermo Jones.
Krula możemy z powodzeniem nazwać niemieckim olbrzymem – 21-latek ma 209 cm wzrostu, ale żadnych większych osiągnięć. Zdecydowanym faworytem tego starcia będzie Pianeta.
Legendarny amerykański trener, Angelo Dundee, w bardzo pochlebnych słowach wypowiada się na temat Davida Haye (25-1, 23 KO), który 2 lipca zmierzy się w mistrzowskiej walce z dominatorem Władimirem Kliczko (55-3, 49 KO). Były opiekun znakomitego Muhammada Ali, uważa że „Hayemaker” poradzi sobie z Ukraińcem i do swojego pasa WBA dołoży tytuły IBF, IBO i WBO.
- Widziałem go jak trenował w gymie Fifth Street, wydawał się być większy niż myślałem. Mieliśmy okazję pierwszy raz się zobaczyć, ten chłopak zrobił na mnie dobre wrażenie. On naprawdę chce walczyć i wie jak się to robi. Każda era ma pięściarzy wybitnych, Haye należy do dzisiejszej ery – twierdzi członek Międzynarodowej Galerii Sław, w której znajduje się od 1992 roku.
Dundee uważa, że Haye ma w zanadrzu takie argumenty, które dadzą mu możliwość zdetronizowania Ukraińca. Najwidoczniej znany z pyskówek pięściarz przypadł do gustu trenerskiej znakomitości.
- Szanuję go, zamierzam obejrzeć walkę i zobaczyć jak Haye nokautuje Kliczkę. Według mnie Brytyjczyk jest w stanie zlać Kliczkę, ponieważ umie boksować, umie się ruszać, poza tym ten dzieciak ma dobrą kondycję – opowiadał blisko 90-letni weteran bokserskich ringów.
Były mistrz dwóch kategorii wagowych, Juan Manuel Lopez (30-1, 27 KO), uważa, że pierwsza porażka na zawodowych ringach wiele go nauczyła. 27-letni Portorykańczyk jest przekonany, że powróci silniejszy i lepszy.
Przed tygodniem, na gali w Bayamon, "Juanma" został nieoczekiwanie zastopowany przez walecznego Orlando Salido (35-11-2, 23 KO).
- Wiele wyniosłem z tego przegranego pojedynku - twierdzi Lopez. - Czuję, że zawiodłem publikę. Wszyscy mnie wspierali i płakali razem ze mną, a to sprawia, że mam motywację do dalszej pracy nad sobą. Najlepszy pięściarz wszechczasów, Muhammad Ali, zakończył karierę z pięcioma porażkami, lecz do dziś jest bohaterem. Wiedziałem, że Salido jest niebezpieczny. Nie zwracałem uwagi na jego bilans.
"Juanma" wyznał, że od samego początku walka nie układała się po jego myśli. Już w pierwszej odsłonie Lopez zauważył, że brakuje mu szybkości i dynamiki.
- W przerwie po pierwszej rundzie usiadłem w narożniku i powiedziałem, że czuję się bardzo powolny. Coś się stało. Gdy padłem na deski, nie byłem mocno zraniony. Po prostu czułem się niedobrze. Obejrzałem walkę z nagrania i widziałem swoje błędy. To był słaby występ. Brakowało szybkości i mobliności. Byłem powolny - powiedział Lopez.
Nowy mistrz IBO w wadze koguciej, Vic Darchinyan (36-3-1, 27 KO), nie zamierza tracić czasu. Jeśli 35-letniemu Ormianinowi w najbliższym czasie nie uda się dostać rewanżu na Abnerze Maresie (21-0-1, 13 KO) lub Nonito Donaire (26-1, 18 KO), zmieni kategorię wagową na wyższą. W ostatnią sobotę "Wściekły Byk" rozprawił się z Yonnhym Perezem (20-2-1, 14 KO).
- Chcę walczyć z Abnerem Maresem lub Nonito Donaire. Jeżeli żaden z nich nie wyjdzie ze mną do ringu, przeniosę się do kolejnej dywizji - oświadczył Darchinyan.
Młody prospekt wagi junior średniej Glen Tapia (9-0, 5 KO) był jednym ze sparingpartnerów samego Manny'ego Pacquiao (52-3-2, 38 KO) przed walką z Antonio Margarito (38-7, 27 KO). Dziś Glen opowiedział nieco o samych sparingach jak i o tym jakie wrażenie zrobił na jednym z najbardziej znanych promotorów, Bobie Arumie.
Floyd Mayweather Jr. (41-0, 25 KO) unika tematów związanych z boksem i niemal na pewno nie wróci, dopóki nie upora się z pozaringowymi problemami. Nie zanosi się więc na rychły powrót "Pretty Boya", skoro rozprawa dotycząca oskarżenia o pobicie jednego z ochroniarzy została przełożona na 1 września.
Ostatni pojedynek Floyda odbył się blisko rok temu w Las Vegas. Pomimo sporych kłopotów w drugiej rundzie, "Money" zdominował Shane'a Mosleya (46-6-1, 39 KO) w dalszej częśći walki i pewnie wygrał na punkty u wszystkich sędziów, udowadniając tym samym, że jest jednym z dwóch najlepszych pięściarzy świata.
W czwartek odbyć ma się rozprawa dotycząca znacznie poważniejszych zarzutów. Josie Harris, była dziewczyna Floyda, oskarża pięściarza o pobicie, kradzież, zastraszanie i grożenie śmiercią na oczach dzieci dawnej pary.
Władimir Hriunow, manager Denisa Lebiediewa (21-1, 16 KO), zdradził, że jednym z sędziów punktowych podczas pojedynku z Royem Jonesem Jr. (54-7, 40 KO) będzie ceniony Eugene Gorstkow. Pozostali dwaj sędziowie będą pochodzić ze Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii. Zdecydowanym faworytem majowej potyczki jest mocno bijący Rosjanin.
- Ci, którzy widzieli ostatnie treningi Roya, mówią nam, żebyśmy byli gotowi na bardzo ciężką noc 21 maja - oświadczył Hriunow.
Blisko 14 lat po słynnym skandalu z udziałem Mike'a Tysona w roli napastnika i Evandera Holyfielda w roli ofiary, historia powtarza się na gali w Buenos Aires.
Za powtórzenie głośnego wyczynu "Bestii" zdyskwalifikowany został Alejandro Daniel Gomez (11-21-4, 3 KO), który w szóstej rundzie walki z Vicente Martinem Rodriguezem (33-2-1, 19 KO) uznał za stosowne ugryzienie przeciwnika w lewe ucho.
Poszkodowany natychmiast zaczął obficie krwawić, a sędzia ringowy po obejrzeniu powtórki ogłosił go zwycięzcą przez DSQ. Można zaryzykować tezę, że 33-letni Gomez, popularny w Argentynie journeyman, przez pewien czas będzie miał problem z zakontraktowaniem kolejnej walki.
Alex Ariza, trener od przygotowania fizycznego, obawia się, że Manny Pacquiao (52-3-2, 38 KO) trenuje zbyt ostro. Filipińczyk przygotowuje się do starcia z Shanem Mosleyem (46-6-1, 39 KO). Walka odbędzie się 7 maja w MGM Grand w Las Vegas.
Zdaniem Arizy "Pacman" już teraz znajduje się w fenomenalnej dyspozycji i powinien nieco zwolnić, by nie ryzykować kontuzji lub przetrenowania w ostatnich dwóch tygodniach przed pojedynkiem.
- Naprawdę boję się, że on przesadza - wyznał Ariza. - Powinien być teraz bardzo ostrożny. Pacquiao prezentuje się fenomenalnie. Nie wierzę, że Mosley może z nim wytrzymać dłużej niż 5-6 rund. Manny jest zbyt ofensywnie nastawiony i zwyczajnie za silny dla Shane'a. Chyba nigdy nie widziałem go w takiej formie.
Erik Morales (51-7, 35 KO) powróci między liny 30 czerwca, a Golden Boy Promotions szykuje kolejną mocną galę. Mówi się, że przed walką wieczoru wystąpi mistrz WBA Super w wadze piórkowej - Chris John (45-0-2, 22 KO KO). Rywalem pochodzącego z Indonezji "Tygrysa" może być Daniel Ponce De Leon (41-3, 34 KO).
Bardzo prawdopodobne, że na tej samej gali odbędzie się rewanżowe starcie pomiędzy Nobuhiro Ishidą (23-6-2, 8 KO), a James Kirklandem (27-1, 23 KO). Ich poprzednia walka zakończyła się wielką niespodzianką - Japończyk zwyciężył przez techniczny nokaut w pierwszej rundzie.
Nie wiadomo jeszcze z kim zmierzy się gwiazda wieczoru. Legendarny "El Terrible" może po raz drugi zaboksować z Marcosem Rene Maidaną (30-2, 27 KO), zejść do kategorii lekkiej i rzucić wyzwanie jednemu z mistrzów lub stoczyć czwartą bitwę ze swym odwiecznym rywalem Marco Antonio Barrerą (67-7, 44 KO).
W sobotnią noc Yonnhy Perez (20-2-1, 14 KO) zanotował drugą z rzędu porażkę. Lepszy od "El Colombiano" okazał się Vic Darchinyan (36-3-1, 27 KO), który kompletnie zdominował Pereza i prowadził 50-44 na wszystkich kartach punktowych.
Pojedynek został przerwany, gdy w piątej rundzie, po zderzeniu głowami, na czole Kolumbijczyka pojawiło się spore rozcięcie. Sędziemu ringowemu wystarczyło jedno spojrzenie na ranę, by podjąć decyzję o zatrzymaniu walki.
- Chciałem walczyć dalej - zapewnia 32-letni Perez. - Sędzia podjął jednak decyzję i musiałem to uszanować. To jego praca, chciał mnie ochronić. Decyzja należała do niego i lekarza ringowego. Vic to silny zawodnik, ale wygrał dzięki temu rozcięciu. Rozkręcałem się i zacząłem zadawać mocne ciosy. Rozpoczynałem ofensywę, nacierałem. Chciałem podkręcić tempo, ale plany legły w gruzach, gdy pojawiło się to rozcięcie. Nic nie mogłem z tym zrobić, choć chciałem walczyć dalej.
Już tylko dwa tygodnie zostały do walki Manny'ego Pacquiao (52-3-2, 38 KO) z Shane'em Mosleyem (46-6-1, 39 KO). Zapytany o taktykę na ten pojedynek genialny Filipińczyk przyznał, że wychodząc na ring nie będzie się nastawiać na zwycięstwo przed czasem.
- Nigdy tak naprawdę nie wychodzę do przeciwnika z nastawieniem na nokaut. Za każdym razem za to chcę wyjść i pokazać się z jak najlepszej strony. Bo wiem doskonale, że jeśli wychodzi się z takim nastawieniem i czeka się na czasówkę, wówczas mogą zdarzyć się różne dziwne rzeczy. Shane to świetny pięściarz i na pewno nie spodziewam się łatwej przeprawy - powiedział król rankingów P4P, Manny Pacquiao.
Nieoczekiwana porażka Juana Manuela Lopeza (30-1, 27 KO) zmusiła szefa Top Rank do zmiany planów. Wygląda na to, że Rafael Marquez (39-6, 35 KO), który latem miał stanąć do rewanżowej walki z "Juanmą", zaboksuje nieco później z championem WBA Super - Yuriorkisem Gamboą (20-0, 16 KO).
Marquez powróci na ring 4 czerwca w Los Angeles na gali z udziałem Julio Cesara Chaveza Jr. Rywalem 36-letniego Meksykanina będzie Mike Oliver (24-2, 8 KO). W ostatnim występie młodszy brat króla wagi lekkiej z powodu kontuzji poddał się po ósmej rundzie walki z Lopezem.
Jak donoszą źródła z Meksyku bardzo prawdopodobne, że mistrz WBC wagi lekkiej Humberto Soto (55-7-2, 32 KO) w swojej kolejnej obronie zmierzy się Danielem Estradą (25-2-1, 19 KO). Pojedynek odbędzie się prawdopodobnie 4 lub 25 czerwca na terenie Meksyku. Póki co negocjacje nie zostały zakończone, jednak do końca tygodnia wszystko powinno zostać sfinalizowane.
Shane Mosley (46-6-1, 39 KO) jest zadowolony z przygotowań do walki z Mannym Pacquiao (52-3-2, 38 KO) o tytuł WBO w kategorii półśredniej. Były mistrz świata z dnia na dzień staje się coraz lepszy, a eksplozja formy ma nastąpić 7 maja na ringu w Las Vegas.
- Wszystko idzie zgodnie z planem, mój boks wygląda naprawdę dobrze. Każdego dnia staję się szybszy i lepszy. Wizja walka ekscytuje mnie. Obecnie moja waga wynosi około 152 funty, więc jest dobrze – powiedział 39-latek.
Bukmacherzy nie dają wielkich szans "Słodkiemu", ale taka pozycja nie przeraża Amerykanina, który wierzy w siłę swoich pięści.
- Naprawdę nie dają mi szans? Gdy bukmacherzy zobaczą nas na ważeniu to pomyślą "O mój Boże. Postawmy teraz na tego faceta. Stawiajmy na niego!" – uważa ex mistrz świata.
Jeden z najlepszych trenerów na świecie, Freddie Roach, aktualnie przebywa w Wild Card Gymie, gdzie przygotowuje swojego podopiecznego Manny'ego Pacquiao (52-3-2, 38 KO) do kolejnej walki z byłym mistrzem w trzech kategoriach wagowych, Shanem Mosleyem (46-6, 39 KO). Podczas treningu dla mediów, Roach został zapytany o ewentualną walkę swojego podopiecznego z mocno bijącym Kermitem Cintronem (32-3-1, 28 KO), jednak Roach był zdecydowanie negatywnie nastawiony do tego pomysłu.
Brązowy medalista olimpijski, David Price (9-0, 7 KO), już w środę skrzyżuje pięści z solidnym Raphaelem Butlerem (35-9, 28 KO) w swoim rodzinnym mieście - Liverpoolu. Brytyjczyk zaczął snuć plany sięgnięcia po tytuł mistrza świata w "królewskiej" kategorii.
- Solis miał zaledwie 17 walk gdy dostał okazję boksowania z Witalijem Kliczko, Chisora był przymierzany do starcia z Władimirem przy zaledwie 14 stoczonych pojedynkach. David Haye został mistrzem świata WBA w wadze ciężkiej mając za sobą 24 zawodowe starcia. Ja zamierzam sięgnąć po tytuł po stoczeniu dwudziestej walki. To realny plan - powiedział mierzący 203 cm bokser.
- Gdy bracia Kliczko i David Haye odejdą na emeryturę scena wagi ciężkiej odsłoni się. Będzie zdecydowanie bardziej zacięta rywalizacja - opisuje przyszłość Price.
Zapraszamy na sparing Grzegorza Soszyńskiego (20-1-1, 10 KO) - krótkie spodenki, z mistrzem świata WBA kategorii super średniej, Dimitri Sartisonem (27-1, 17 KO). Sparing był częścią przygotowań zakopiańczyka do walki z Geardem Ajetovicem (18-5-1, 9 KO) o regionalny pas WBC Mediterranean wagi półciężkiej.

W czerwcu 2009 roku Marcos Rene Maidana (30-2, 27 KO) pokonał przez techniczny nokaut w szóstej rundzie Victora Ortiza (29-2-2, 22 KO). Skutki tej porażki najprawdopodobniej siedzą w Ortizie do dzisiaj, ponieważ na samą myśl o argentyńskim panczerze krew w jego żyłach zaczyna buzować.
- Maidana nie dosięga mi do stóp! Nie zamierzam marnować czasu na gadaniu o nim. Kategoria półśrednia jest wspaniale obsadzoną dywizją z mnóstwem dobrych pięściarzy. Chcę wyjść do ringu z najlepszym z najlepszych. Spośród wszystkich życzeń, tego pragnę najbardziej – powiedział "Vicious".