Prezentujemy galerię zdjęć z gali w Prudential Center, z walk pięściarzy zagranicznych. Przypomnijmy, że na gali w Newark swoje kolejne zawodowe zwyciśtwa zanotowali Tomasz Adamek i Andrzej Fonfara.
Kamil Wolnicki: Wielu sądziło, że wygra pan z Kevinem McBridem przed czasem, nawet trener Roger Bloodworth tak mówił.
Tomasz Adamek: Panowie, przecież ja nigdy przed walką nie powiedziałem, że wchodzę do ringu wygrać przez nokaut. Nie da się wtedy tak skończyć walki. Boksujesz tak, jak ci rywal pozwala. Trzy razy go naruszyłem, ale to było za mało, abym poszedł dalej za ciosem. Trzymał wysoko gardę. Wyszło dwanaście rund.
- Trener Roger Bloodworth mówił, że McBride go zaskoczył.
TA: Po prostu się przygotował. Każdy kto wchodzi na ring wie, że ma szansę. Nikt tego nie marnuje.
- Trafił pan dziesiątki razy w korpus Irlandczyka.
TA: I nie było tego po nim widać! Gdyby nie był przygotowany, to pewnie padłby.
- Póki co Freddie Roach jest bardzo zadowolony z pierwszych trzech tygodni przygotowań. Właśnie jestem po siedmiu rundach sparingu z Shawnem Porterem. On jest naprawdę dobry i porusza się podobnie jak Mosley - zdradza Manny Pacquiao (52-3-2, 38 KO), który już 7 maja skrzyżuje rękawice z Shane'em Mosleyem (46-6-1, 39 KO) w obronie pasa WBO kategorii półśredniej.
- Kluczem do wygranej będzie przede wszystkim moja szybkość. Nie lekceważę oczywiście rywala, ponieważ jest ode mnie większy, a do tego bardzo silny i nigdy dotąd nie znalazł się na deskach (Mosley leżał w potyczce z Vernonem Forestem dop. Redakcja). Nie wiem jak potoczy się ten pojedynek, jednak cokolwiek by się nie wydarzyło, ja będę gotowy na każdą opcję. Shane ostatnio trochę zlekceważył Sergio Morę, ale tym razem walczy ze mną i jestem przekonany, że wyjdzie najlepiej przygotowany jak tylko może być. Dlatego ja również będę przygotowany na sto procent - zapewnia Pacquiao.
Bokserska legenda z Meksyku, Julio Cesar Chavez Sr zapowiedział, że pomoże swojemu synowi przygotować się na największe starcie w jego karierze z Sebastianem Zbikiem (30-0, 10 KO). Walka odbędzie się 4 lipca w Staples Center w Los Angeles, a stawką będzie tytuł WBC w wadze średniej. Trenerem Julio Cesara Chaveza Jr (42-0-1, 30 KO) jest Freddie Roach, jednak tym razem wyjątkowo w przygotowaniach pomagać będzie jego ojciec.
- Stawiam 10 tys. dolarów, że gdybym trenował z nim przez najbliższych pięć miesięcy, Kliczko zapoznałby się z deskami - powiedział w radiu TOK FM Jerzy Kulej, dwukrotny mistrz olimpijski w boksie.
Kulej proponuje Tomaszowi Adamkowi, by ten ćwiczył ze specjalnym trzykilogramowym młotkiem. To szkoła Papy Stamma, która przed laty przynosiła znakomite efekty.
- Należy dwa-trzy razy dziennie, przez pół godziny uderzać młotkiem o drewniane pieńki. Po pięciu miesiącach takich treningów cios Tomka byłby dużo silniejszy. Wiem co mówię, bo sam po kontuzji trenowałem w ten sposób - kończy były znakomity bokser, a obecnie komentator telewizyjny.
Już 7. maja, lider większości rankingów P4P Manny Pacquiao (52-3-2, 38 KO) zmierzy się Shane Mosleyem (46-6-1, 39 KO). Walka odbędzie się w Las Vegas w stanie Nevada. Stawką pojedynku będzie należący do "Pacmana" pas WBO w dywizji półśredniej. Filipińczyk dzierży również tytuł WBC w kategorii junior średniej. Zapraszamy na video z treningu mistrza świata.
Meksykańska legenda i zarazem były wielokrotny mistrz świata w trzech kategoriach wagowych, Erik Morales (51-7, 35 KO), nie uważa się za przegranego po sobotniej gali w Las Vegas. "El Terrible" przeboksował dwanaście rund z faworyzowanym Marcosem Rene Maidaną (30-2, 27 KO) i zaskoczył wszystkich stawiając poprzeczkę nadspodziewanie wysoko. 34-letni Morales omal nie sprawił olbrzymiej niespodzianki, a już dziś pojawiają się głosy, że to jemu należało się zwycięstwo.
- Mówiłem, że jestem od niego lepszy - tryumfował po walce Erik. - Wyraźnie wygrałem tę walkę. Pojedynek był wyrównany, ale to ja zadawałem celniejsze i mocniejsze ciosy. Jeśli chcą rewanżu, wystarczy, że o niego poproszą. Raz jeszcze pokazałem serce do walki, bijąc sie za moich meksykańskich rodaków. Dałem im to, czego chcieli.
Dziewiętnastu Polaków znalazło się w najnowszym, kwietniowym rankingu federacji WBC, która publikuje miejsca od mistrza do 40. pozycji.
W wadze ciężkiej rządzi Tomasz Adamek, który wskoczył na pierwszą pozycję. Mariusz Wach, który niedawno zdobył regionalny pas WBC Baltic, okupuje wysoką 15. pozycję. Na 28. miejscu znajduje się Andrzej Wawrzyk, a po walce o mistrzostwo Europy na 35. lokatę spadł Albert Sosnowski.
Kategoria niżej, tradycyjnie jest najmocniej obsadzona przez naszych pięściarzy. Mistrzem świata WBC jest nasz Krzysztof Włodarczyk. Na miejscu 6. sklasyfikowano jego kolegę z grupy Knockout Promotions Pawła Kołodzieja. Oczko za nim, na pozycji numer 7. znajduje się Tomasz Hutkowski. Miejsce 11. przypadło Mateuszowi Masternakowi, a 12. jest Łukasz Janik.
W wadze półciężkiej na bardzo wysokim 2. miejscu wciąż znajduje się Dawid Kostecki, od dłuższego czasu wyczekujący mistrzowskiej szansy. Na 12. pozycji notowany jest systematycznie pnący się w górę Paweł Głażewski, natomiast Andrzej Fonfara zajmuje miejsce 23. Stawkę Polaków zamyka Aleksy Kuziemski, którego sklasyfikowane na 34. pozycji.
W dywizji super średniej mamy mistrza Europy Piotra Wilczewskiego, którego umieszczono na miejscu 16.
W wadze średniej na 34. pozycji znajdziemy mistrza Unii Europejskiej Grzegorza Proksą, a dwa miejsca dalej na 36. pozycji notowany jest Daniel Urbański.
W dywizji junior średniej mamy dwóch reprezentantów, 9. jest Damian Jonak a miejsce niżej Paweł Wolak zajmuję pozycje 11.
Okupujący 20. pozycję Rafał Jackiewicz jest naszym jedynym reprezentantem w kategorii półśredniej.
Na 7 maja planowana jest kolejna edycja turnieju "Prizefighter", tym razem w wadze ciężkiej. Organizatorzy postarali się o dobrą obsadę i swój udział potwierdzili już Michael Sprott (36-15, 17 KO), Kevin Johnson (24-1-1, 10 KO), Kubańczyk Mike Perez (13-0, 10 KO) oraz Konstantin Airich (16-3-2, 13 KO). Dziś organizatorzy ogłosili kolejnego zawodnika, a będzie nim Fres Oquendo (32-7, 21 KO).Na sobotniej gali w Prudential Center spotkaliśmy się z Pawłem Wolakiem (29-1, 19 KO), który opowiedział nam o bieżących treningach i o możliwym pojedynku z Siergiejem Dzindzirukiem (37-1, 23 KO), mistrzem świata federacji WBO w kategorii junior średniej. Niewykluczone, że wcześniej, 18 czerwca polski pięściarz wystąpi na gali organizowanej przez grupę Global Boxing w Atlantic City. Już niedługo kolejna część rozmowy ze "Wściekłym Bykiem".
Dyrektor wykonawczy grupy promotorskiej Golden Boy Promotions, Richard Schaefer, poinformował, że mistrz świata WBC wagi junior średniej, 20-letni Saul Alvarez (36-0-1, 26 KO), pierwszą walkę w obronie swojego tytułu stoczy w 18 czerwca w Guadalajarze. Rywalem Meksykanina będzie oficjalny pretendent WBC, 34-letni Ryan Rhodes (45-4, 31 KO).
- To porządny przeciwnik - ocenia rywala Alvarez. - Anglik walczył niedawno w wadze średniej i jest jak najbardziej godnym walki mistrzowskiej rywalem. Mógłbym stoczyć teraz dobrowolną obronę, ale uznałem, że lepszym rozwiązaniem będzie walka z oficjalnym pretendentem do tytułu. Świadomie dokonałem takiego właśnie wyboru, bo chcę udowodnić publiczności i dziennikarzom, że jestem gotów do konfrontacji z przeciwnikami z najwyższej półki.
- Rhodes jest doświadczonym i silnym facetem, a to oznacza, że Saula czeka ważny test - dodał Schaefer. - Kiedy powiedziałem Alvarezowi, że to bardzo poważny rywal, Saul spojrzał na mnie, napiął muskuły i powiedział - biorę to! - zakończył promotor.
Podczas sobotniej gali boksu zawodowego, na której Tomasz Adamek pokonał Kevina McBride'a, kolejne zwycięstwo na zawodowym ringu odniósł także chicagowski pięściarz Andrzej Fonfara (17-2, 8K O), który pokonał przez nokaut w 4. rundzie Raya Smitha (9-6, 3 KO).
- Jeszcze nigdy nie walczyłem przed tak liczną polską publicznością. Atmosfera w hali była niesamowita. Przez pierwsze rundy walczyłem bardzo spokojnie, trochę badałem teren i trzymałem swego przeciwnika na dystans. Od początku tej walki realizowałem plan, który mieliśmy z Samem Colloną na tą walkę. O wyniku pojedynku przesądziła czwarta runda, w której udało mi się go posłać na deski. - powiedział Andrzej Fonfara, który po kilku tygodniach odpoczynku wróci na salę bokserską.
Saul Alvarez (36-0-1, 26 KO), mistrz WBC kategorii junior średniej, nie zgadza się z werdyktem sobotniej walki pomiędzy Marcosem Rene Maidaną (30-2, 27 KO), a Erikiem Moralesem (51-7, 35 KO). "Canelo" uważa, że legendarny "El Terrible" zasłużył na zwycięstwo i w rewanżu z łatwością pokona Argentyńczyka.
Zdaniem Alvareza jego rodak zrobił wystarczająco dużo, by pewnie wygrać na punkty. 20-letni Saul określił wynik walki mianem "kradzieży". Młody gwiazdor Golden Boy Promotions jeszcze przed pojedynkiem zapewniał, że Morales pokaże na co go stać i obnaży słabości Maidany.
Już teraz sporo mówi się o rewanżu, a "Canelo" ponownie przewiduje zwycięstwo wspaniałego "El Terrible". Alvarez jest przekonany, że tym razem Erik poradzi sobie znacznie lepiej i nie pozostawi żadnych wątpliwości co do wyniku walki.
- Morales zdecydowanie wygra rewanżowe starcie. To będzie dla niego łatwa walka - uważa Saul.
Karolina Michalczuk po raz drugi w karierze wygrała Międzynarodowy Turniej im. Feliksa Stamma. O ile przed rokiem, w finale zawodniczka Paco stoczyła zaciętą walkę z koleżanką z kadry Eweliną Pękalską, o tyle tym razem finałowy pojedynek wygrała walkowerem. Ukrainka Tatiana Kob, mistrzyni Europy w kategorii 51 kg, z którą miała walczyć Michalczuk przestraszyła się podopiecznej trenera Władysława Maciejewskiego i nie stanęła do walki.
Karolina Michalczuk przez XXVIII Międzynarodowy Turniej Bokserski im. Feliksa Stamma, rozgrywany od środy w Warszawie, przeszła jak burza. W ćwierćfinale zdecydowanie pokonała Niemkę Azie Nimani 11:4, a w półfinale po niespełna dwóch rundach wygrała przez RSC z Francuzką Virginie Nave.
Tomasz Adamek (44-1, 28 KO) wygrał w pojedynku w wadze ciężkiej z Irlandczykiem Kevinem McBride'em (35-9-1, 29 KO). Po dwunastu rundach sędziowie byli zgodni i jednogłośnie wskazali na zwycięstwo Polaka. Wszyscy zwracają jednak uwagę, że był to bardzo łatwy pojedynek dla "Górala". Oto tytuły w poniedziałkowej prasie:
"Przegląd Sportowy": Teraz Kliczko!
Ciosy Tomasza Adamka nie przewróciły Kevina McBride'a. Mimo to Polak bardzo pewnie zwyciężył Irlandczyka i pokonał ostatnią przeszkodę przed walką życia z Witalijem Kliczko.
"Gazeta Wyborcza": Tomasz Adamek bił, bił, ale McBride'a nie przewrócił
Polakowi zabrakło siły pojedynczego ciosu, aby powalić olbrzyma na deski, a Irlandczykowi zabrakło szybkości, aby choć raz mocno trafić Adamka, który wygrał na punkty.
Syn legendarnego ex-mistrza świata wagi ciężkiej, George'a Foremana, 28-letni George Foreman III (12-0, 11 KO) z wielkim mozołem wdrapuje się na bokserskie szczyty, na których przez lata przebywał "Big George". W sobotę na gali boksu zawodowego w Hampton (stan Wirginia), mierzący aż 196 cm wzrostu George Junior wygrał kolejną walkę przez nokaut w pierwszej rundzie, pokonując Erica Lindseya (3-11, 1 KO). Zanim to jednak nastąpiło syn legendarnego czempiona był niespodziewanie - po raz pierwszy w karierze - w knockdownie.
- Cieszę się, że byłem w stanie kontynuować walkę - powiedział po zakończeniu pojedynku "Monk". - Z całej tej kryzysowej sytuacji wyciągnę wnioski. Zyska również na tym moja wiara w siebie i własne umiejętności. Dziękuję Bogu, że wygrałem tę walkę - zakończył Amerykanin.
Marcos Rene Maidana (30-2, 27 KO), który w sobotnią noc ponownie zdobył tymczasowy tytuł WBA w kategorii junior półśredniej, uznał, że pokonany przez niego Erik Morales (51-7, 35 KO) zasłużył na rewanż.
Przed walką niemal wszyscy eksperci przewidywali szybki nokaut na legendarnym "El Terrible". 34-letni Morales po raz kolejny udowodnił jednak, że długa przerwa od boksu i zaawansowany (jak na tę kategorię wagową) wiek nie są wielką przeszkodą, gdy jest się tak doskonale wyszkolonym technicznie.
Uwielbiany meksykański wojownik przetrwał furiackie ataki argentyńskiego punchera i w środkowych rundach zyskał przewagę, która omal nie wystarczyła do sprawienia ogromnej niespodzianki. Ostatecznie Morales przegrał nieznacznie na punkty, choć część obserwatorów skłaniała się nawet ku odwrotnemu wynikowi. W pojedynku, który bez wątpienia będzie kandydował do miana "Walki Roku 2011" redakcja BOKSER.ORG wypunktowała remis.
- To była bardzo ciężka walka. Myślę, że kibice nie byli zawiedzeni - powiedział zwycięski Maidana. - Wiedzieliśmy, że nie będzie łatwo. Chylimy czoła przed Erikiem Moralesem. Jeśli zechce rewanżu, dostanie go w każdej chwili, bo swoim wspaniałym występem z pewnością na to zasłużył. Teraz chcę rozpocząć świętowanie, bo znów jestem mistrzem świata [tymczasowym - przyp. red.].
W miniony weekend solidni rzemieślnicy sprowadzili na ziemię dwóch wcześniej niepokonanych prospektów, którzy przez wielu uważani byli za przyszłych królów swoich dywizji. W piątkową noc w starciu z doświadczonym Marco Antonio Rubio poległ kanadyjski król nokautu - David Lemieux, a dobę później już w pierwszej rundzie zastopowany został James Kirkland (27-1, 24 KO). Pogromcą "Mandingo Warriora" okazał się mało znany Nobuhiro Ishida (23-6-2, 8 KO), który z mocnego ciosu bynajmniej nie słynął.
Po zakończeniu walki 27-letni Kirkland nie zgadzał się z decyzją sędziego, który bez liczenia przerwał pojedynek, gdy Amerykanin po raz trzeci wylądował na deskach. James zarzekał się, że żaden z ciosów Japończyka nawet go nie zranił i byliśmy świadkami trzech flash nokdaunów.
- Nie wiem czemu walka została przerwana. W Vegas nie ma zasady o trzech nokdaunach - skarżył się zawiedziony Kirkland. - Sędzia podjął błędną decyzję. Mówiłem mu, że chcę walczyć dalej. Ishida nie jest nikim szczególnym. Jego uderzenia nie mają żadnej siły.
Wydarzenia, które odegrały się na ringu w MGM Grand z bliska obserwował znany trener - Floyd Mayweather Sr. Zdaniem szkoleniowca, winą za szybką porażkę obarczać należy nie słabą szczękę, lecz kompletny brak obrony u Kirklanda.
- To były trzy prawdziwe nokdauny. Gdyby sędzia nie przerwał walki, to Kirkland zostałby ciężko znokautowany - ocenia Mayweather Sr. - Co wtedy powiedziałby James? On nie ma obrony. To prawdziwa przyczyna tej porażki. Jeżeli dobrze się bronisz, twoja kariera trwa znacznie dłużej. Takie rzeczy zdarzają się wszystkim tym, którzy zapominają o defensywie i liczą na to, że pierwsi dobiorą się do szczęki rywala.
Prasa w Anglii rozpisuje się o tym, że David Haye (25-1, 23 KO) ma na głowie nie tylko przygotowania do potyczki z Władimirem Kliczko (55-3, 49 KO), ale również problemy osobiste.
Mistrz świata wagi ciężkiej według federacji WBA zatrudnił niedawno niejaką Amie Buck w roli osobistego trenera od przygotowania fizycznego. Współpraca układała się tak dobrze, że ta dwójka wylądowała w jednym z hoteli, gdzie spędziła z sobą gorące chwile. Na wieść o tym żona boksera - Natasha Haye (oboje na zdjęciu), spakowała się, zabrała z sobą synka Cassiusa i wyprowadziła z domu.
Zapraszamy na walkę finałową w kategorii 49 kg, która odbyła się na 28. Międzynarodowym Turnieju Bokserskim im. Feliksa Stamma. W ringu walczą Ferhat Pehlivan (Turcja) oraz Jeremy Beccu (Francja). Starcie finałowe wygrał Turek stosunkiem punktów 7-4.
Mistrz WBC dywizji super średniej, Carl Froch (27-1, 20 KO), zaprzeczył słowom Jamesa DeGale'a (10-0, 8 KO), który niedawno rozpuścił plotkę o sparingu "Kobry" z Georgem Grovesem (12-0, 10 KO). 33-letni pięściarz z Nottingham miał rzekomo znokautować młodszego o dekadę Londyńczyka.
- To bzdury. Nie gadam z nikim o sparingach, bo one nie mają znaczenia. Owszem, rzuciłem Grovesa na deski i on z pewnością nie będzie temu zaprzeczał. Sparowaliśmy na zgrupowaniu z kadrą Wielkiej Brytanii. Wielu ludzi to widziało i pewnie później zaczęli rozpowiadać. Tak czy inaczej, to były tylko sparingi. Nie znokautowałem go, bo nokaut to dla mnie sytuacja, kiedy jeden zawodnik nie jest w stanie walczyć dalej. Rzuciłem go na deski w drugiej albo trzeciej rundzie sparingu, ale on powstał i przeboksował jeszcze kilka kolejnych rund. Wszystko było w porządku. Jeśli DeGale myśli, że będzie miał z nim łatwo, to bardzo się myli - powiedział Froch.
"Kobra" uważa, że Groves może sprawić niespodziankę w majowej walce. Zdecydowana większość stawia w roli faworyta znakomitego DeGale'a, lecz Froch zwraca uwagę na niezwykle ciężkie treningi, jakim poddaje się skazywany na porażkę Groves. 23-letni zawodnik od pewnego czasu sparuje w Miami z Andre Dirrellem (19-1, 13 KO), którego wielu uważa za lepszą i bardziej doświadczoną wersję "Chunky'ego".
- W moich oczach DeGale nie jest tak zdecydowanym faworytem, jak widzą to inni - powiedział Froch. - Ludzie mówią, że James nie ma za sobą żadnego poważnego testu, bo deklasował wszystkich dotychczasowych rywali. Nie skreślajcie Grovesa. On ma doskonałego sparing partnera w osobie Andre Dirrella, który jest szybki, trudny do trafienia i w dodatku znakomicie kontruje. On idealnie przygotuje George'a do walki z DeGalem.
Najnowszy Oficjalny Rocznik Polskiego Boksu 2010 oraz starsze do nabycia w sklepie internetowym supergymsports.pl.
Mistrz EBU w wadze półciężkiej Danny McIntosh (13-1, 7 KO) już 7 maja stoczy dobrowolną obronę swojego tytułu na gali Sylvester - Geale. Jego przeciwnikiem będzie były pretendent do pasa WBO w dywzji super średniej Eduard Gutknecht (20-1, 8 KO), który nie tak dawno zmienił grupę promotorską przechodząc z Universum do grupy Sauerlanda.Ciosy Tomasza Adamka nie przewróciły Kevina McBride'a. Mimo to Polak bardzo pewnie zwyciężył Irlandczyka i pokonał ostatnią przeszkodę przed walką życia z Witalijem Kliczko.
Jeśli ktoś uważa, że to będzie łatwa walka, zapraszam do ringu - mówił przed pojedynkiem Tomasza Adamka z Kevinem McBridem trener Polaka Roger Bloodworth. Kibice jednak wiedzieli swoje, bo dyskusje na wypełnionych blisko dziesięcioma tysiącami fanów trybunach hali Prudential Center nie dotyczyły tego czy, ale kiedy „Góral" powali na deski cięższego o ponad trzydzieści kilogramów Irlandczyka. Podobnego zdania byli bukmacherzy.
Były mistrz świata wagi super koguciej, Daniel Ponce De Leon (41-3, 34 KO), rzuca wyzwanie nowemu championowi WBC kategorii piórkowej - Jhonny'emu Gonzalezowi (48-7, 42 KO).
- Chcę tej walki. To byłby dla mnie naprawdę dobry pojedynek - ocenia 30-letni Meksykanin.
Zorganizowaniem walki zainteresowana jest grupa Golden Boy Promotions. Ponce De Leon zaboksuje 18 czerwca na gali Alvarez-Rhodes. Potyczka z Gonzalezem raczej nie odbędzie się w tym terminie. Bardziej prawdopodobna wydaje się data 17 września. Tego dnia GBP planuje dużą galę PPV.
Przed spotkaniem z naszym Tomaszem Adamkiem rywal naszego rodaka - Kevin McBride (35-9-1, 29 KO), otwarcie przyznawał, iż jest to jego ostatnia szansa. Przegrał bardzo wyraźnie, a dzień po walce z "Góralem" ogłosił zawieszenie rękawic na kołku.
- Wygląda na to, że przyszedł na mnie czas. Ja kiedyś skończyłem karierę Mike'a Tysona, a teraz Adamek zakończył moją - powiedział irlandzki kolos.
- Dostaliśmy mail od Bernarda Boente, czyli człowieka Kliczków. Wysłał go dwa dni przed pojedynkiem z McBridem. Napisał, że Tomek spotka się ze starszym z braci mówi Ziggy Rozalski, promotor Tomasza Adamka.
Kamil Wolnicki: Wiadomo już gdzie odbędzie się walka Tomasz Adamek - Kliczko?
Ziggy Rozalski: Najbardziej prawdopodobny jest Wrocław. Wiem, że tam nie ma dachu nad murawą stadionu, ale podobno mają sobie z tym jakoś poradzić.
- Jest pan cały czas w kontakcie z przedstawicielami Ukraińców?
ZR: To sprawa Kliczków, bo to oni mają ostatnie słowo. Niedawno rozmawiałem z ich ludźmi i wiem też, że chodzi o pieniądze. Wiadomo, kto więcej zapłaci będzie miał walkę. Druga opcja to Warszawa.
- A kiedy odbędzie się ta walka?
ZR: 10 września. Nic już nie powinno się zmienić, bo ta data pasuje amerykańskiej telewizji HBO.
W ubiegły weekend na gali w Las Vegas Paulie Malignaggi (29-4, 6 KO) odniósł cenne zwycięstwo nad Jose Miguelem Cotto (32-3-1, 24 KO). Po nienajlepszym początku "Magik" opanował sytuację w trzecim starciu i dzięki znakomitej pracy nóg oraz szybkiemu lewemu prostemu z łatwością utrzymywał znacznie niższego rywala w bezpiecznej odległości.
W drugiej połowie walki Paulie coraz rzadziej używał prawej ręki i ograniczył się tylko do ciosów z lewej. Wprawni obserwatorzy szybko to wychwycili i natychmiast pojawiły się tezy o prawdopodobnej kontuzji. Malignaggi od lat zmaga się z urazami obydwu dłoni.
- W trakcie walki nabawiłem się kontuzji obydwu rąk - wyznał 30-letni Amerykanin. - Tylko spójrzcie na te dłonie. Zaczynałem przyspieszać, kiedy nagle poczułem ból. Ludzie krytykują mnie za to, że nie podkręciłem tempa, ale ja zmagam się z takimi problemami przez całą karierę.
- Doznałem urazów obydwu rąk. Jednej musiałem używać do końca, wybrałem więc lewą - powiedział Malignaggi. - Zyskałem dużą przewagę, zacząłem bić kombinacjami i wtedy to się wydarzyło.
Już podczas najbliższego „Bokserskiego Poniedziałku” telewizja Sportklub zaprezentuje fanom boksu kolejną dawkę ciekawych walk. Na pierwszy ogień pójdzie popularna seria „KO TV Classics”, przedstawiająca najciekawsze walki w historii dyscypliny. Tym razem pokażemy legendarną walkę Max Schmelling – Max Baer i ciekawe starcie o mistrzostwo Wspólnoty Brytyjskiej pomiędzy Gary Jacobsem i Micky Hughesem.
Chwile później Sportklub uraczy swoich widzów retransmisją gali HBO Ole! , podczas której w walce wieczoru zmierzyli się niedawny pretendent do pasa WBO wagi lekkiej, Vincente Escobedo i walczący kiedyś o pas tej samej federacji – ale w wadze piórkowej – Walter Estrada. Undercard gali jest równie ciekawy: pięciokrotny amatorski mistrz Afryki, Sharif Bogere sprawdził się z doświadczonym Shamirem Reyesem, a niepokonany były amatorski mistrz USA, Randy Caballero podjął Portorykańczyka Feliksa Pereza.
Zapraszamy na wywiad z Karoliną Michalczuk z klubu Paco Lublin, która wygrała w kategorii 51 kg 28. Międzynarodowy Turniej Bokserski im. Feliksa Stamma.
Na 14 maja zaplanowana jest gala boksu, w której walką wieczoru będzie starcie niepokonanego Andre Warda (23-0, 13 KO) z Arthurem Abrahamem (32-2, 26 KO) w ramach turnieju Super Six. Kartę walk uzupełnia anonsowana już potyczka zapowiadającego wielką formę Chrisa Arreoli (30-2, 26 KO) z Nagy Aguilerą (16-5, 11 KO).
Dodatkową ciekawostkę będzie stanowić drugi pojedynek w wadze ciężkiej. Powracający po porażce z "Koszmarem" Arreolą Manuel Quezada (29-6, 18 KO) skrzyżuje pięści z wciąż dobrze nieprzetestowanym Bowie’m Tupou (20-1, 15 KO). "Bo" do tej pory przegrał tylko raz, z Demetricem Kingiem, nie odnosząc żadnych spektakularnych triumfów.
Rozpoczynamy cykl prezentujący wszystkie pojedynki finałowe kobiet i mężczyzn podczas tegorocznego 28. Międzynarodowego Turnieju Bokserskiego im. Feliksa Stamma. Jako pierwsze prezentujemy walki półfinałowe i finałowe kobiet w kategorii 51 kg, w których wzięła udział Karolina Michalczuk z PACO Lublin. Ponieważ walka finałowa zakończyła się walkowerem Ukrainki, postanowiliśmy przedstawić walkę półfinałową największej nadziei polskiego pięściarstwa kobiecego.