Podczas gali Wojak Boxing Night w Bydgoszczy, Łukasz Maciec (12-1-1, 2 KO) wygrał swój pierwszy zawodowy pojedynek w tym roku. 21-letni Polak pokonał jednogłośnie na punkty Czecha Bronislava Kubina (10-5-1, 5 KO). Zapraszamy na wywiad z "Grubym" po walce.
Luis Concepcion (22-2, 17 KO), który w ostatni weekend stracił tytuł mistrza WBA wagi muszej na rzecz Hernana Marqueza (30-2, 23 KO), chce jak najszybciej zrewanżować się swemu pogromcy.
"El Nica" rozpoczął pojedynek od posłania rywala na deski już w pierwszej odsłonie, lecz chwila nieuwaga kosztowała go nokdaun chwilę później. 25-letni reprezentant Panamy błyskawicznie powrócił do gry i przez dziesięć rund toczył z "Tysonem" regularną wojnę, w której każdy miał lepsze i gorsze momenty. Concepcion lądował na macie ringu jeszcze w trzecim i dziesiątym starciu. Zaledwie 22-letni Marquez zwyciężył przez techniczny nokaut w jedenastej odsłonie, a potyczka z pewnością kandydować będzie do miana "Walki Roku 2011".
- Popełniłem błąd taktyczny - zwierza się pokonany. - Za bardzo koncentrowałem się na zadaniu jednego mocnego ciosu, przez co zaniedbałem obronę. Marquez to wykorzystał i zadawał mnóstwo celnych ciosów. Porażka jest porażką, ale dostałem lekcję na przyszłość. W następnych walkach będę skupiony od początku do końca.
- Tytuł wyjechał do Meksyku, ale zapewniam wszystkich mieszkańców Panamy, że zrobię wszystko co w mojej mocy, by jak najszybciej odzyskać ten pas i odzyskać zaufanie kibiców - powiedział Concepcion.
Podczas gali Wojak Boxing Night w Bydgoszczy, Łukasz Maciec (12-1-1, 2 KO) wygrał swój pierwszy zawodowy pojedynek w tym roku. 21-letni Polak pokonał jednogłośnie na punkty Czecha Bronislava Kubina (10-5-1, 5 KO). Zapraszamy na wywiad z trenerem "Grubego", Władysławem Maciejewskim.
Już 4 czerwca w ramach półfinału turnieju "Super Six" rękawice skrzyżują Glen Johnson (51-14-2, 35 KO) oraz panujący na tronie WBC Carl Froch (27-1, 20 KO). Co prawda bukmacherzy dają większe szanse młodszemu Anglikowi, lecz 42-letni wojownik rodem z Jamajki nie poddaje się i postara się o kolejną niespodziankę.
- Jestem już teraz mocno podekscytowany i trenuję naprawdę ciężko, gdyż chcę być gotowym tego dnia na wszystko. Wszak Carl to naprawdę trudny przeciwnik. W ringu jest niezwykle inteligentny, a do tego wysoki, w ogóle duży jak na wagę super średnią, młody i głodny sukcesu, no i przecież dwukrotnie zdobywał tytuł mistrza świata. Mam więc dla niego sporo respektu. Do tego wszystkiego potrafi przyjąć cios, jest twardy, a boksować potrafi zarówno w półdystansie, jak i w dystansie, tak więc szykuje się nam świetny pojedynek - powiedział były pogromca Roya Jonesa Juniora i mistrz świata wagi półciężkiej.
Zapytany o wynik swojej potyczki z Frochem, Johnson odparł - Z pewnością czeka mnie trudna przeprawa. Ja ze swojej strony nastawiam się na nokaut, lecz jeśli mi się nie uda ta sztuka i tak wierzę, że to ja wygram tę walkę.
Sobotnia walka Marco Hucka (32-1, 23 KO) z Ranem Nakashem (25-1, 18 KO), której stawką był tytuł mistrza świata WBO wagi jr. ciężkiej, oglądało w Niemczech 4,5 mln widzów. Izraelczyk, który na 10 dni przed pojedynkiem zastąpił kontuzjowanego Giacobbe Fragomeniego, przegrał walkę na punkty, ale nie tak wyraźnie, jak tego za Odrą oczekiwano. Niemiecki mistrz stał się po walce obiektem krytyki. Nie oszczędził go również były czempion, Henry Maske, który komentował ten pojedynek dla stacji ARD.
- Huck pokazał w ringu za mało. To była bardziej bijatyka niż boks - zauważył "Gentleman". - Marco zbyt często próbował zadawać ciosy podbródkowe. Generalnie nie było to widowisko dla koneserów.
Staremu mistrzowi nie spodobało się także zachowanie Hucka w ostatniej rundzie, kiedy Niemiec zademonstrował ringowy taniec, machając lekceważąco prawą ręką:
- Mistrzowi nie wypada robić takich rzeczy. Zresztą nikt tego od Hucka nie oczekuje - powiedział Maske.
Mistrz świata WBO odciął się od tej wypowiedzi ripostą, że jedna jego walka jest ciekawsza, niż wszystkie pojedynki Maskego razem wzięte. Trener Hucka, Ulli Wegner, również był krytyczny w stosunku do swojego zawodnika, mówiąc, że spodziewał się lepszej dyspozycji mistrza. Dodajmy, że za zwycięstwo nad Nakashem Huck zarobił 500 000 Euro.
Były mistrz Wspólnoty Brytyjskiej, Willie Limond (33-3, 8 KO), ostatnią walkę stoczył we wrześniu ubiegłego roku, kiedy to został zastopowany przez powracającego do czołówki Erika Moralesa (51-6, 35 KO). 32-letni Szkot miał wyjść do ringu w miniony weekend, lecz w ostatniej chwili odwołano galę w Belfaście.
- Oczywiście, że jestem zawiedziony, ale takie rzeczy zdarzają się w boksie - wyznał Limond. - Mam nadzieję, że pozostanę aktywny w najbliższych miesiącach.
Co ciekawe, z ofertą pomocy dla Williego wyszedł wspomniany "El Terrible", który chciałby zorganizować swemu dawnemu rywalowi kilka pojedynków na terenie Meksyku.
- Chciałbym zaboksować o jakiś tytuł w kategorii lekkiej. Walka z Moralesem była spełnieniem marzeń i nie wstydzę się tego, że mnie pokonał. Erik powiedział mi, że może pomóc w zorganizowaniu paru walk na terenie Meksyku. Dobrze się dogadujemy, więc wyszedł z taką propozycją - oznajmił Szkot.
Niemal sześć lat temu na ringu spotkało się dwóch niepokonanych i bardzo obiecujących pięściarzy kategorii junior średniej - Sechew Powell (26-2, 15 KO) oraz Cornelius Bundrage (30-4, 18 KO). Wówczas ten pierwszy rozniósł drugiego już w pierwszej rundzie, ale to właśnie pokonany Bundrage w sierpniu ubiegłego roku sięgnął po tytuł mistrza świata federacji IBF. W międzyczasie Powiell (na zdjęciu) wygrał z Deandre Latimore'em, zapewniając sobie status oficjalnego pretendenta IBF. Prędzej czy później więc do rewanżu musiało dojść.
Dan Rafael znany specjalista i analityk bokserski stacji ESPN podał wiadomość, iż ci dwaj bokserzy niemal na pewno skrzyżują rękawice po raz drugi 24 czerwca podczas gali "Alexander vs Matthysse".
Nie milkną komentarze po stojącym na bardzo niskim poziomie pojedynku pomiędzy Krzysztofem Włodarczykiem (45-2-1, 32 KO) i Francisco Palaciosem (20-1, 13 KO). Swoją opinię na temat walki przedstawił specjalnie dla BOKSER.ORG promotor grupy Boxing Production Dariusz Snarski.
- Miałem tam jechać i nie żałuję, że zostałem w domu. Nie oglądałem walki Jonaka, widziałem wcześniejsze pojedynki to mówiąc szczerze były poniżej oczekiwań. Odnośnie walki Krzyśka to prawda, że Palacios unikał walki. Miał dobrą taktykę, tylko szkoda, że każdy atak z doskoku nie był ponawiany długa serią. Wówczas Krzysiek miałby problemy. Pierwsze trzy ciosy ładnie wyłapywał na gardę a Palacios odskakiwał i dalej tańczył na nogach zamiast ponowić atak, przedłużyc akcję. Krzysiek który po raz kolejny obronił tytuł mistrza świata powinien Palaciosa zaszachowac w narożniku, wejść zdecydowanie długą serią ciosów i go trafić. On tego nie potrafi i nie widzę go w żadnym pojedynku w "Super Six" z takim stylem boksowania.
Palacios starał sie bardzo widocznym i obszernym prawym sierpowym trafić Krzyśka. Nie widziałem wcześniejszych jego walk ale ma niezły prawy podbródkowy którym Krzyśka trafił. Diablo rozwiązał walkę spokojnie. Nie była widowiskowa ale wystarczyło to, by minimalnie wygrać.
Dariusz Snarski
Już w najbliższy weekend na ringu w Las Vegas rękawice skrzyżują były mistrz trzech kategorii wagowych - Erik Morales (51-6, 35 KO) i argentyński puncher Marcos Rene Maidana (29-2, 27 KO).
Dziś oficjalnie potwiedzono informację, że stawką pojedynku będzie tymczasowy tytuł mistrza WBA w wadze junior półśredniej.
Na terenie Stanów Zjednoczonych w systemie PPV galę transmitować będzie stacja HBO. Walkę wieczoru poprzedzą pojedynek Guerrero-Katsidis oraz występ Jamesa Kirklanda.
Władimir Hriunow, menedżer jednego z najlepszych pięściarzy świata w kategorii junior ciężkiej Denisa Lebiediewa (21-1, 16 KO) twierdzi, że obecnej siły Roya Jonesa Jr (54-7, 40 KO), najbliższego rywala jego podopiecznego, nie powinno się oceniać przez pryzmat ostatnich nieudanych walk. 42-letni Amerykanin poniósł dwie porażki z rzędu, ulegając przez nokaut Danny'emu Greenowi i na punkty Bernardowi Hopkinsowi.
- Od razu powiem, że pojedynki Jonesa z Hopkinsem i Greenem nie są wyznacznikiem obecnej siły Jonesa. W naszej pamięci są również jego dużo lepsze występy. Niemniej jego nieudane walki też przeanalizujemy. W przygotowaniach nie może zabraknąć nawet najdrobniejszych szczegółów - zapewnia Hriunow. - Pod względem psychologicznym Denis nie ma łatwo. Będzie przecież walczył z wielkim pięściarzem. Sądzę jednak, że poradzi sobie z nerwami. To doświadczony pięściarz - przekonuje menedżer Lebiediewa.
W grudniu ubiegłego roku 31-letni Lebiediew mógł zostać mistrzem świata federacji WBO, ale w Berlinie uległ na punkty zawodnikowi gospodarzy Marco Huckowi po kontrowersyjnym werdykcie sędziowskim. Jak wyglądać będą perspektywy rosyjskiego pięściarza po zwycięstwie nad Jonesem? - Na razie Denis musi całkowicie skupić się nachodzącej walce z Jonesem, od której przebiegu będzie zależeć wiele. Rzecz jasna mamy już określone plany, ale poinformujemy o nich dopiero po majowym starciu - mówi Hriunow. Starcie Lebiediewa z Jonesem odbędzie się 22 maja w Moskwie, a już w czwartek pięściarze spotkają się na konferencji prasowej w stolicy Rosji.
Przez lata Cedric Boswell (34-1, 26 KO) był sparingpartnerem Lennoxa Lewisa, jednak po zakończeniu przez niego kariery trenował również z braćmi Kliczko - Władimirem (55-3, 49 KO) oraz Witalijem (42-2, 39 KO). Aktualni mistrzowie świata nie zrobili na doświadczonym, blisko 42-letnim Amerykaninie wielkiego wrażenia, bowiem ten teraz odgraża się, iż jest gotów walczyć i pokonać obu.
- Sparowałem z oboma i ani jeden, ani drugi, nie sprawili mi większych problemów. Powiem więcej. Bracia są teraz bardzo niechętni do spotkania ze mną, ponieważ na moim tle wyglądali po prostu źle. Ja ich zdeklasowałem wręcz na tych treningach. Teraz nadszedł mój czas - odgraża się Boswell, który w ciągu czterech ostatnich miesięcy pokonał dwóch znanych bokserów wagi ciężkiej - Owena Becka (KO 9) i Olivera McCalla (PKT 10).
Aleksander Dimitrenko (31-1, 21 KO), najwyraźniej wzmocnił swoje "ego" po marcowym zwycięstwie nad Albertem Sosnowskim. Mistrz Europy wagi ciężkiej, w wywiadzie udzielonym naszym rosyjskim przyjaciołom z witryny allboxing.ru, informuje o planach na najbliższą przyszłość. Ukrainiec z niemieckim paszportem planuje wyjazd na podbój Ameryki, a w dalszej kolejności zdobycie tytułu mistrza świata wagi ciężkiej.
- Moim celem jest zdobycie tytułu mistrza świata jednej z czterech największych federacji - zapowiedział Dimitrenko. - Marzę o tym, żeby się sprawdzić na amerykańskim ringu, ale na ten moment nie mogę zdradzać żadnych konkretów. W najbliższych dniach spotkam się z moim promotorem [Klausem-Peterem Kohlem - przyp. red.], by omówić szczegóły takiej ewentualności - powiedział Sasza.
Były mistrz świata w czterech kategoriach wagowych Roy Jones Jr (54-7, 40 KO) przyleciał do Moskwy, gdzie w czwartek weźmie udział w konferencji prasowej zapowiadającej pojedynek z Denisem Lebiediewem (21-1, 16 KO). Amerykańsko-rosyjską konfrontację zaplanowano na 2 maja w hali stołecznego klubu koszykarskiego "Dynamo".
- Dlaczego Rosja? Przecież to egzotyka! A ja uwielbiam niekonwencjonalne sytuacje, przygody. Lebiediew to wspaniały bokser. Oglądałem jego ostatni pojedynek z Marco Huckiem. W jakiej jestem formie? Jestem gotów do walki, chociaż cały rok nie wychodziłem na ring - przekonuje 42-letni Jones, który w kategorii cruiser stoczył do tej pory tylko jedną walkę. Pod koniec 2009 roku uległ Danny'emu Greenowi przez nokaut już w pierwszej rundzie.
Koncepcja na kolejną walkę "Diablo" zmienia się jak w kalejdoskopie. Wydawało się, że występ jedynego polskiego mistrza świata organizacji WBC wagi cruiser Krzysztofa Włodarczyka (45-2-1, 32 KO) w Turnieju Super Six jest niemal przesądzony, tymczasem bardziej prawdopodobny wydaje się być występ w Chinach, bądź walka w Australii z mistrzem świata IBO Danny Greenem (31-3, 27 KO).
- Na Super Six łapę chcą położyć Niemcy i to według ich reguł turniej byłyby rozgrywany. Taki format nas nie interesuje - tłumaczy promotor Włodarczyka Andrzej Wasilewski. - Ale są inne możliwości. Gdy byłem w Azji, Chińczycy mówili, że chętnie zorganizowaliby galę z udziałem Krzyśka. Do walki z nim rwie się też Australijczyk Danny Green. Jeśli nie dogadamy się z Sauerlandem na turniej Super Six, to wybierzemy jedną z tych opcji.

Były mistrz czterech kategorii wagowych i wieloletni król P4P, Roy Jones Jr. (54-7, 40 KO), przybył do Moskwy, gdzie 22 maja stoczy pojedynek z Denisem Lebiediewem (21-1, 16 KO).
- Denis Lebiediew to wspaniały pięściarz - komplementował 42-letni Jones. - Widziałem jego walkę z Marco Huckiem. W jakiej jestem obecnie formie? Gotowy na walkę.
Jutro w Warszawie rozpoczyna się 28. Międzynarodowy Turniej Bokserski im. Feliksa Stamma. Po raz pierwszy zawody odbędą się w kameralnej oprawie hotelu Gromada przy ulicy 17 Stycznia. Do rywalizacji przystąpią mężczyźni (w dziewięciu kategoriach wagowych) i kobiety (w "olimpijskich" kategoriach 51, 60, 75 kg). Oprócz 25 reprezentantów Polski (7 pań i 18 panów) W zawodach wystąpią pięściarze z 16 krajów Europy i świata m.in. z Włoch, Niemiec, Francji, Czech, Grecji, Turcji, Ukrainy, USA, Mołdawii, Irlandii i Mongolii.
Największymi gwiazdami imprezy mają być mistrzowie olimpijscy: Roberto Cammarelle z Włoch (+91 kg) i Badar Uugan Enkhbat z Mongolii (54 kg) oraz młodzieżowy mistrz świata i złoty medalista Młodzieżowych Igrzysk Olimpijskich - Evaldas Petrauskas z Litwy (60 kg).
- Kolejny raz zakończyłem obóz przygotowawczy do walki w ringu. Tym razem w ciszy i spokojnych górach Poconos doskonaliłem swoje umiejętności pięściarskie. Wiele razy w wywiadach dla mediów podkreślałem, że z każdego obozu przygotowawczego wracam bardzo zadowolony. Mówię wprost, że ciągle się czegoś nowego uczę. Jest to niewątpliwie zasługa trenerów, z którymi pracuję. Przez ostatni rok wykonywałem wiele nowych ćwiczeń, których we wcześniejszych latach kariery nie poznałem. Dziś mogę powiedzieć, że zmieniłem sposób zadawania ciosów, bo bardziej umięśnione ramiona i pas barkowy pozwalają mi na to. Nie zadaję już sygnalizowanych obszernych, cepów, które i tak często nie dochodziły do celu. Akcje i kombinacje ciosów muszą być skuteczne zadawane z pominięciem bloku oponenta - pisze na swoim blogu Tomasz Adamek (43-1, 28 KO).
- W wadze ciężkiej, trzeba się nauczyć gospodarowania energią. Nie można się wystrzelać w początkowych rundach, co w konsekwencji wpływa na spadek szybkości i często sprawia, że stajemy się łatwym celem. Zadając ciosy muszę myśleć o obronie, ale jednocześnie znajdować czas na odpoczynek. W tym przypadku przydaje się dobra praca nóg, dzięki której unikam chwilowego niebezpieczeństwa, ale mogę sobie zapewnić również chwilowy odpoczynek. Piszę o tym, bo wiem, że walka z wielkim Kevinem Mc Bride niesie ze sobą wiele zagrożeń. Mogli się o tym przekonać tacy pięściarze jak Tyson i Gołota. Kevin słynie z silnego ciosu z prawej ręki i wielkiej odporności na ciosy. To, że jest wolny jest sprawą wtórną gdyż, aby zadać mu cios to i tak muszę zbliżyć się do jego wielkich rąk. Wtedy może mnie trafić i zapewne będzie chciał to zrobić wiele razy. Muszę być szybszy, zadawać ciosy seriami, które będą zmuszały go do obrony. Zanim przejdzie do ataku, muszę być poza zasięgiem jego ramion. Plan na walkę to balans ciałem, ciągły ruch w ringu i przemyślane ataki. Taktyka walki podobna do tej z Grantem. Ważna jest psychika, aby wytrzymać przyjęte ciosy i bez cienia wątpliwości w skuteczność zasypać, go swoimi ciosami - pisz "Góral"
Ostatnie pół roku to pasmo sukcesów Franklina Lawrenca (14-2-2, 9 KO), który najpierw znokautował Lance'a Whitakera, a później zastopował Jasona Estradę. Tym samym zawodnik z Indianapolis przebojem wdarł się do szeroko pojętej czołówki wagi ciężkiej i ma nadzieję na szansę boksowania o tytuł mistrza świata.
Franklin kolejny bój ma zaplanowany na 27 maja z nieznanym jeszcze rywalem, ale chętnie odwoła go, by zmierzyć się z Witalijem Kliczko (42-2, 39 KO) 4 czerwca. Ukrainiec szuka pretendenta przed walką z Tomkiem Adamkiem i choć teoretycznie wybór padł na Siergieja Liachowicza, to tak naprawdę nie wiadomo na ile kontuzja Białorusina jest udawana, a na ile poważna. Może się więc nadarzyć taka okazja, że starszy z braci będzie zmuszony poszukać sobie nowego oponenta, a Lawrence jest gotów wystąpić w takim pojedynku bez wahania.
- Rozumiem, że Adamek dostanie swoją szansę, ale spójrzcie tylko i porównajcie moją i jego walkę z Estradą. Nie przegrałem również z McCallem, bo każdy kto widział nasze spotkanie zdaje sobie sprawę, że to ja wtedy wygrałem. Moim marzeniem jest przywiezienie tytułu mistrza świata wagi ciężkiej do USA - powiedział między innymi Lawrence.
Jose Miguel Cotto (32-2-1, 24 KO) po porażce z rąk Saula "Canelo" Alvareza zapowiadał, że zbije zbędne funty i powróci do dywizji junior półśredniej albo nawet lekkiej. W najbliższą sobotę 33-letni Portorykańczyk zaboksuje w limicie wagi półśredniej z byłym mistrzem IBF - Pauliem Malignaggim (28-4, 6 KO).
Cotto jest gotowy do walki i ma nadzieję, że zwycięstwo nad "Magikiem" zapewni mu trzeci pojedynek o mistrzowski tytuł.
- Jestem przygotowany do tej walki i liczę na zwycięstwo. Ono zbliży mnie to kolejnej szansy na pas - powiedział starszy brat słynnego Miguela Angela Cotto. - Chcę udowodnić, że wciąż mogę zostać mistrzem. Jestem w życiowej formie. Ciężko pracowałem z Andrew Angelem Melendezem. Jestem gotowy na wszystko. Zdajemy sobie sprawę, że Malignaggi jest dobrym technikiem i potrafi poruszać się po ringu, lecz będę za nim kroczył i bił go przy każdej nadarzającej się okazji.
Francisco Palacios (20-1, 13 KO) wrócił już do domu, gdzie mógł spotkać się po raz pierwszy ze swoim nowo narodzonym synem. Nie przestaje jednak myśleć o niesłusznie - jego zdaniem - przegranym pojedynku z Krzysztofem Włodarczykiem (45-2-1, 32 KO) o mistrzostwo świata WBC wagi junior ciężkiej. Ma zamiar zażądać od władz WBC, by te doprowadziły do rewanżu z "Diablo".
- Gdyby ta walka odbyła się jakimś innym miejscu na ziemi, wygrałbym jednogłośnie i bez problemów. Gdy usłyszałem wynik 118-112, cały w środku drżałem z emocji, byłem pewien że to punktacja dla mnie. Gdy jednak usłyszałem, że tyle pokonał mnie Włodarczyk, byłem zwyczajnie zszokowany. Chcę rewanżu tak szybko jak to tylko możliwe, jestem gotów walczyć natychmiast - zapowiedział "Czarodziej".
Mistrz świata federacji WBA w wadze ciężkiej David Haye (25-1, 23 KO) przekonuje, że jego miłość do boksu jest większa niż w przypadku swojego najbliższego przeciwnika Władimira Kliczki (55-3, 49 KO). 30-letni "Hayemaker" jest zdania, że będzie to jeden z elementów, który przeważy szalę zwycięstwa na jego stronę. Unifikacyjny pojedynek Brytyjczyka z czempionem organizacji IBF, IBO i WBO ma odbyć się na początku wakacji.
- Władimir na pewno będzie świetnie przygotowany - to rzecz, której możemy być pewni. Jestem jednak przekonany, że to ja jestem bokserem w pełnym tego słowa znaczeniu, bardziej niż Kliczko. Boks zacząłem uprawiać w wieku dziesięciu lat, podczas gdy Władimir o wiele później. On wywodzi się ze sportów walki. Boks nie jest zatem jego pierwszą miłością, inaczej niż w moim przypadku. Sądzę, że o tej różnicy przekonamy się 25 czerwca lub 2 lipca - przekonuje Haye.
W wywiadzie udzielonym reporterowi witryny boxingscene.com Shane Mosley (46-6-1, 39 KO) po raz kolejny wyraził przekonanie, że 7 maja na ringu w Las Vegas znokautuje króla P4P - Manny'ego Pacquiao (52-3-2, 38 KO).
- Jestem najlepszym finisherem z jakim Manny kiedykolwiek walczył - uważa 39-letni "Sugar Shane". - W potyczkach z innymi pięściarzami zdarzało mu się wychodzić z kłopotów, lecz nie bił się jeszcze z kimś tak szybkim, kto jednocześnie dysponuje tak potężnym uderzeniem. Myślę, że wygram z nim przez nokaut. Nie wiem w której rundzie zakończy się walka, ale to z całą pewnością będzie ta odsłona, w której pierwszy raz mocno go trafię.
Mosley wyznał, że nie myśli o swym zaawansowanym wieku i całkowicie skupia się na przygotowaniach do walki. Amerykanin jest bardzo zadowolony ze sparingów, na których jego przeciwnicy "znakomicie imitują styl Manny'ego".
- Mam kilku sparing partnerów, którzy narzucają wysokie tempo. Nacierają w każdej rundzie i starają się zasypywać mnie ciosami. Spodziewam się, że Manny będzie walczył tak jak do tej pory. To wspaniały pięściarz, ale ma duszę wojownika i z pewnością zechce wdać się w wymianę. On lubi się bić i ze mną też spróbuje, bo taki jest jego styl walki. Tym razem nie przyniesie to jednak spodziewanego efektu - uważa "Słodki".
Niepokonana mistrzyni świata WIBF i WIBA wagi lekkiej, niespełna 26-letnia Rola El-Halabi (11-0, 6 KO), została postrzelona w ramię przez swojego przybranego ojca, przed wyjściem na ring podczas gali boksu zawodowego w Berlinie. Życiu zawodniczki nie grozi niebezpieczeństwo, ale wg. opinii lekarzy jej dalsza kariera, na pewno jest zakończona.
Sprawca tragedii, 44-letni Roy El-Halabi, do stycznia br. był menedżerem swojej córki, która z nieznanych nam powodów zrezygnowała z jego usług. Napastnik przed aresztowaniem zdążył postrzelić także dwóch ochroniarzy. Zaraz po incydencie, do którego doszło w szatni, ewakuowano z sali 800 widzów.
Zapraszamy na wypowiedzi Krzysztofa Włodarczyka (45-2-1, 32 KO) po tym, jak w zeszłą sobotę obronił tytuł mistrza świata federacji WBC w kategorii junior ciężkiej. W bydgoskiej hali "Łuczniczka" Polak pokonał na punkty obowiązkowego pretendenta Francisco Palaciosa (20-1, 13 KO).
James DeGale (10-0, 8 KO) jest absolutnie pewny, że 21 maja na O2 Arena w Londynie znokautuje George'a Grovesa (12-0, 10 KO). "Chunky" zamierza obnażyć wszystkie słabości rywala, a za największą z nich uważa podejrzaną szczękę.
- Rozmawiałem z Carlem Frochem. On znokautował Grovesa na sparingu. To żaden wstyd, bo Froch to absolutna czołówka światowa. Problem w tym, że Groves był na deskach w walce z Kennym Andersonem. Ledwo przetrwał tamten kryzys. Poza tym przegrał przez nokaut jako amator. Z jego szczęką jest coś nie w porządku, zamierzam ją solidnie przetestować - zapowiada DeGale.
- Ludzie zarzucają mi, że nie przeszedłem jeszcze poważnego testu, ale to dlatego, że zawsze wygrywam i deklasuję swoich rywali. Paul Smith miał mnie przetestować, ale łatwo go pokonałem. Mam nadzieję, że Groves będzie tym, który zawiesi poprzeczkę nieco wyżej, ale szczerze mówiąc jestem przekonany, że na jego tle będę znów błyszczał - oznajmił mistrz olimpijski z Pekinu.