Jak już Was informowaliśmy, reprezentujący stajnię Golden Boy Promotions Richard Schaefer spotkał się z Juanem Manuelem Marquezem (52-5-1, 38 KO) by porozmawiać o powrocie wielkiego mistrza wagi lekkiej do grupy. Panowie chyba doszli do porozumienia, bowiem według stacji ESPN bardzo możliwy jest występ Marqueza już w lipcu.
Schaefer poinformował, iż najprawdopodobniej rywalem Meksykanina będzie mistrz świata federacji IBF kategorii junior półśredniej, "Super" Zab Judah (41-6, 28 KO), który wywalczył ten pas efektowną wygraną sprzed czterech tygodni z Kaizerem Mabuzą.
Do spotkania miałoby dojść w limicie Amerykanina, czyli dywizji junior półśredniej, a ewentualne zwycięstwo nad Zabem ma przybliżyć Manuela do tak upragnionej, trzeciej potyczki z Mannym Pacquiao.
7 kwietnia w Moskwie odbędzie się pierwsza konferencja prasowa zapowiadająca pojedynek Denisa Lebiediewa (21-1, 16 KO) z mistrzem świata w czterech kategoriach wagowych Royem Jonesem Jr (54-7, 40 KO). Z dziennikarzami i kibicami spotkają się główni bohaterowie rosyjsko-amerykańskiej konfrontacji, anonsowanej jako "Bitwa Imperiów".
Konferencja będzie miała charakter otwarty i aktywny udział będą mogli wziąć w niej również kibice obydwu pięściarzy, zadając pytania, a po zakończeniu poprosić o autografy zawodników. Pojedynek odbędzie się półtora miesiąca później, a jego areną będzie hala koszykarskiego klubu Dynamo Moskwa. Walka odbędzie się w limicie kategorii junior ciężkiej, w której 42-letni Jones stoczył dotychczas tylko jedną przegraną walkę (w 2003 roku zdobył za to pas WBA w wadze ciężkiej, pokonując na punkty Johna Ruiza) z Dannym Greenem w grudniu 2009 roku. Amerykanin został wówczas znokautowany już w 1. rundzie.
Gdy Tomasz Adamek (43-1, 28 KO) przechodził do dywizji ciężkiej, mało kto wierzył, że może w niej odnieść sukces. Większość komentatorów, nie daje większych szans "Góralowi" w starci z braćmi Kliczko. Przez lata kariery bokserskiej, Polak się jednak uodpornił na taką krytykę.
TOMASZ ADAMEK - WYWIADY, ZDJĘCIA, VIDEO >>
- Również i do negatywnych opinii ludzie mają prawo. Od momentu, gdy przyjechałem do Stanów, słyszę, że nie mam szans, że sobie nie poradzę. Gdy wchodziłem do kategorii ciężkiej, słyszałem to samo. Ja najzwyczajniej w świecie robię swoje. Dziś jestem o krok od walki o mistrzowski pas. Na początku swojej drogi w "królewskiej" nikt nie wspomniał, że mogę dostać szansę zawalczenia o szczyty boksu zawodowego. A prawda jest taka, że dziś jest to na wyciągnięcie mojej ręki. Teraz mam się wykłócać z ludźmi, którzy we mnie nie wierzyli i nie wierzą? Przekonywać ich w wywiadach? Ja nie mam na to czasu, za mnie przemawiają pięści i dotychczasowa kariera, z której jestem dumny. Nie mam zamiaru też mówić, że zmiażdżę Kliczkę i opowiadać, jaki to jestem wielki - to nie mój styl. Jestem od boksowania, a nie mówienia. Co ma być, to będzie. Jestem dobrej myśli. Wierzę, że po wrześniowej walce wielu ekspertów zmieni o mnie opinię. Tyle w tym temacie - mówi wprost "Sport.wp.pl" najlepszy polski pięściarz.
Zgodnie z zapowiedziami, po szybkim zwycięstwie w ostatniej walce Witalij Kliczko (42-2, 39 KO) zamierza stoczyć jeszcze jeden pojedynek, nim we wrześniu wyjdzie do ringu z Tomaszem Adamkiem (43-1, 28 KO).
Wiele wskazuje na to, że blisko 40-letni Ukrainiec zaboksuje w Niemczech 4 czerwca. Możliwym rywalem dla mistrza WBC wagi ciężkiej jest dawny champion federacji WBO - Sergiej Liachowicz (25-3, 16 KO). "Biały Wilk" stoczył po jednej zwycięskiej walce w 2009 i 2010 roku.
Kolejny „Bokserski Poniedziałek” to dla kibiców boksu specjalna dawka dobrych walk na antenie telewizji Sportklub. Tym o godzinie 19:40 w ramach KOTV Classics wyemitowane zostaną między innymi walki Jamesa Toneya z Francesco Del’Aquillą o pas IBF wagi średniej, młodego Chrisa Eubanka demolującego Reginaldo Dos Santosa i legendarnego mistrza wagi lekkiej, Jimmyego Cartera, który w 1954-tym roku stoczył ciekawy pojedynek z Glennem Flanaganem.
Jako główne danie wieczoru o godzinie 20:40 pokażemy turniej Prizefighter w wadze super-średniej, do którego doszło w marcu. Wśród zawodników wystepujących w zawodach był między innymi wracający po dłuższej przerwie były mistrz IBF, WBF i IBO, Robin Reid.
Dawny mistrz WBO wagi junior półśredniej, DeMarcus Corley (37-17-1, 22 KO), od kilku lat dorabia do emerytury, podróżując po świecie i dostarczając zwycięstw lokalnym prospektom lub pięściarzom potrzebującym walki na przetarcie.
W tym tygodniu "Chop Chop" zawitał w Kanadzie, gdzie na ringu w Toronto stoczył pojedynek z Andre Gorgesem (11-1, 6 KO). Po ośmiu rundach sędziowie niejednogłośnie opowiedzieli się za miejscowym pięściarzem, lecz 36-letni Corley zdecydowanie zasłużył na wypłatę.
Po ostatnim gongu dwaj sędziowie wypunktowali zwycięstwo Kanadyjczyka (78-74), a ostatni wytypował wygraną byłego mistrza świata (75-77).
Damian Jonak do sportu trafił dzięki filmom z Brucem Lee. Najpierw chciał być judoką, potem zawitał na salę bokserską. Dziś jest czołowym zawodnikiem globu w kategorii junior średniej. – Nie potrafię sobie wyobrazić swojego życia bez sportu – przyznaje pięściarz z Bytomia, który już jutro zaprezentuje się podczas gali „Wojak Boxing Night” w Bydgoszczy.
- Damian, jak to się stało, że chłopak wychowujący się w Bytomiu trafił na salę bokserską, a nie na boisko piłkarskie?
Damian Jonak: Szczerze powiedziawszy to bieganiem za piłką nigdy nie byłem specjalnie zainteresowany. Od zawsze pociągała mnie bezpośrednia walka z rywalem. Tak naprawdę to na samym początku nie myślałem konkretnie o boksie, pamiętam, że gdy byłem dzieciakiem, była moda na filmy karate z Brucem Lee. Może to śmieszne, ale tak się właśnie to wszystko zaczęło, oglądałem te filmy i chciałem trenować sporty walki. W wieku 8-9 lat zacząłem trenować judo. Później kolega z bloku zabrał mnie na trening boksu i w wieku 10 lat zacząłem boksować.
- Nie za wcześnie?
DJ: Chyba trochę tak. Pamiętam, że rodzice musieli mi wtedy podpisać specjalne zezwolenie, bo boks można było ćwiczyć od 12 lub 14 lat.
- Kiedy stoczyłeś pierwszy sparing, pamiętasz ten moment? Był strach?
DJ: Nigdy. Pamiętam, że sparingi mieliśmy w piątki i ja czekałem na ten piątek cały tydzień. Właśnie sparingi dostarczały mi największych emocji, chciałem się sprawdzać z kolejnymi zawodnikami. Ta rywalizacja z kolegami sprawiała mi wielką frajdę.
- Pamiętasz pierwszą walkę?
DJ: Pamiętam ją doskonale, bo bardzo ją przeżywałem. Miałem wtedy 12 lat. To było na klubowym meczu w Niemczech, gdzie pojechaliśmy z naszą drużyną z Bytomia. Ważyłem wtedy 38 kilo i boksowałem z Turkiem na niemieckim paszporcie. Niestety przegrałem. Następne walki szły już jednak coraz lepiej.
Sylwetkę Marka Piotrowskiego znają wszyscy fani sportów walki. To on na przełomie lat 80-tych i 90-tych przecierał amerykańskie szlaki dla takich zawodników jak Andrzej Gołota czy Tomasz Adamek. Zaczynał od karate, później był mistrzem świata w kick-boxingu, a w 1997 roku otrzymał propozycję walki o tytuł czempiona w boksie zawodowym - do mistrzowskiej walki z Amerykaninem Reggie Johnsonem jednak nie doszło. Na przeszkodzie stanął rywal, z którym Piotrowski zmaga się dzielnie od lat - kłopoty ze zdrowiem. Ale i w tej potyczce „Wojownik” lub – jak mówiły o nim przed laty takie gwiazdy Hollywood, jak Hulk Hogan czy Chuck Norris – „Punisher”, nie daje za wygraną. - Walka to zmaganie się z przeciwnościami, jakie są przeszkodą w dążeniu do wyznaczonego celu. Walka zmienia człowieka, kształtuje jego charakter i osobowość – mówi Piotrowski.
- Kibice często zastanawiają się, jak zawodnicy sportów walki radzą sobie ze stresem i presją. Jak pan sobie radził z tymi sprawami? Miał pan jakąś metodę?
Marek Piotrowski: Chyba nie miałem żadnej "metody" na radzenie sobie ze stresem. Chociaż... Myślę, że moja wiara to czynnik, jaki pomagał mi w psychicznym przygotowaniu do ringowej konfrontacji. Dziś ta wiara jest tym, co pozwala zrozumieć mi moje życiowe położenie.
- Podobno wypowiedział pan kiedyś takie zdanie: "Ból to rzecz, którą można opanować". Chodziło panu dosłownie o opanowanie bólu czy umiejętność znoszenia cierpienia?
MP: Myślę, że nie wypowiedziałem tych słów w przedstawiony tu sposób. Nie łudźmy się! Są momenty, kiedy skala bólu przekracza granice wszelkiej tolerancji. Są również odczucia, jakie znieść można mimo dyskomfortu. Można na pewno więcej znieść, jeśli widzimy sens naszego postępowania i właściwość drogi, po której kroczymy.
- Co było najważniejszym elementem w treningu Marka Piotrowskiego? Mam na myśli jakąś akcję, do której przykładał pan szczególną uwagę...
MP: Jeśli chodzi o techniczny aspekt mojego przygotowania do walki w kickboxingu, to czynnikiem, do jakiego przywiązywałem szczególną uwagę, była koordynacja rąk i nóg. Uważałem, że jest to sercem walki w tym sporcie. Ciało powinno pracować jako jedna skoordynowana broń.
- Zawsze cechowała pana sumienność i pracowitość. Zdarzały się panu i takie dni, kiedy nie miał pan ochoty iść na trening?
MP: O tak! Wielokrotnie. Wycieńczony organizm buntuje się przed kolejną porcją męczarni. Jednak dyscyplina wewnętrzna jest tym, co pozwala wytrzymać obciążenia, jakie często wydają się być ponad normę.
Już w ten weekend prawdziwa gratka dla miłośników najniższych wag, bowiem już jutrzejszej nocy w ringu spotkają się aktualny mistrz WBO w wadze junior muszej Giovani Segura (26-1, 22 KO) oraz były mistrz w dwóch dywizjach wagowych Ivan Calderon (34-1-1, 6 KO). Będzie to rewanż za ich pierwszą potyczkę z sierpnia zeszłego roku, kiedy to Calderon po bardzo efektownym pojedynku został niespodziewanie zastopowany w 8 rundzie. Wczoraj odbyła się finałowa konferencja przed pojedynkiem, na której obaj zawodnicy zapewniali o swoim świetnym przygotowaniu i o tym, że zrobią wszystko, by po walce pas zawisł właśnie na ich biodrach.
- Ten zawodnik to taka wielka niewiadoma. Nie boksował z nikim o wielkim nazwisku. Są tego plusy i minusy. Minusy są takie, że nie mieliśmy zbyt wiele materiałów z jego walk. Ten, którym dysponujemy, nie do końca nas zadowalał, bo są tam starcia ze zdecydowanie słabszymi bokserami. Można z niego jedynie wywnioskować, że Palacios ma potężny cios. To zawodnik nieprzewidywalny, boksujący nieszablonowo. Potrafi zaskakiwać w ringu w każdej sekundzie - tak o Francisco Palaciosie, najbliższym rywalu Krzysztofa Włodarczyka, który bronić będzie tytułu bokserskiego mistrza świata wagi junior ciężkiej federacji WBC, mówi Fidor Łapin, trener "Diablo".
- Krzysztofa Włodarczyka czeka druga obrona tytułu mistrza świata. Rywal tym razem jest bardzo trudny.
Fiodor Łapin: Zgadza się. Ten zawodnik to taka wielka niewiadoma. Nie boksował z nikim o wielkim nazwisku. Są tego plusy i minusy. Minusy są takie, że nie mieliśmy zbyt wiele materiałów z jego walk. Ten, którym dysponujemy, nie do końca nas zadowalał, bo są tam starcia ze zdecydowanie słabszymi bokserami. Można z niego jedynie wywnioskować, że Palacios ma potężny cios. To zawodnik nieprzewidywalny, boksujący nieszablonowo. Potrafi zaskakiwać w ringu w każdej sekundzie.
- A jakie wnioski jeszcze wyciągnęliście?
FŁ: Palacios lepiej walczy z normalnej pozycji. Wtedy ma zaskakujący lewy podbródkowy, bardzo długi. Potrafi zadać też z tej pozycji lewy sierpowy, lewy hak na dół, prawy kontrujący, czy prawy podbródkowy. Tymi ciosami właśnie nokautował rywali.
- Dan Goossen chce tej walki, ale Arreola i jego menadżer Al Haymon się po prostu boją. Kiedyś raz sparowaliśmy i pobiłem go wtedy, dlatego ma teraz taki nos - twierdzi James Toney (73-6-3, 44 KO), który takimi zagrywkami cały czas próbuje załatwić sobie ciekawy kontrakt na potyczkę z kimś znanym.
- Moim głównym celem jest spotkanie z "siostrami" Kliczko na ringu, a potem pojedynek z "Davidem Gejem". To mój wymarzony scenariusz, niestety jednak oni są tchórzami. Jesteśmy więc w trakcie rozmów z Antonio Tarverem. On poprosił jeszcze o czas na aklimatyzację w wadze ciężkiej, dlatego skrzyżujemy rękawice na przełomie lipca i sierpnia - zdradził obchodzący w tym roku 43. urodziny Toney.
Chicagowski pięściarz "Polski Książę" - Andrzej Fonfara (16-2, 7 KO) 9 kwietnia na gali Tomasza Adamka w hali Prudential Center w Newark, zmierzy się z pochodzącym ze stanu Arkansas Ray'em Smithem (9-5, 3 KO). Andrzej przygotowuje się do tego pojedynku pod okiem swego szkoleniowca Sama Collony w Chicago Boxing Club w Wietrznym Mieście. Za[raszamy na wywiad z Andrzejem dla polskiego Radia.
W zakończonym przed momentem pojedynku Firat Arslan (30-5-1, 19 KO) zastopował w trzeciej rundzie Michala Bilaka (19-16, 10 KO). Tym samym były mistrz świata kategorii cruiser udanie powrócił po dwóch kolejnych porażkach i rocznej przerwie.
Już w końcówce pierwszej odsłony Niemiec mocno trafił lewym podbródkowym. W drugim starciu zyskał już bardzo widoczną przewagę, na zmianę obijając korpus i głowę rywala, który do narożnika wracał mocno krwawiąc z nosa. Arslan podkręcił jeszcze tempo w trzeciej rundzie, kilka razy trafił kombinacją lewy hak po dole, lewy podbródkowy, a po bardzo mocnym prawym sierpowym sędzia wkroczył do akcji i przerwał potyczkę, ogłaszając wygraną Firata (na zdjęciu) przez TKO.
W wieku 88 lat zmarł trener i menedżer bokserski Amerykanin Gil Clancy. Współpracował z takimi gwiazdami, jak Muhammad Ali, Joe Frazier i George Foreman, a jeden z jego podopiecznych Emile Griffith sięgnął po mistrzostwo świata w kat. półśredniej i średniej.
W 1993 roku nazwisko Clancy'ego znalazło się w Międzynarodowej Galerii Sław zawodowego pięściarstwa. Współpracował z wieloma znanymi bokserami, ale najdłużej, bo dwie dekady, z Griffithem, który święcił sukcesy w latach 60. ubiegłego wieku. W latach 80. i 90. był popularnym komentatorem walk bokserskich, a przez krótki czas także głównym matchmakerem w słynnej Madison Square Garden. Clancy miał pięcioro dzieci, 18 wnuków i 19 prawnuków. Jego żona Nancy zmarła 16 miesięcy temu.
Przez pechową kontuzję nie było nam dane zobaczyć na co naprawdę stać Odlaniera Solisa (17-1, 12 KO). Kubańczyk zdawał się mieć odpowiednie umiejętności, by realnie zagrozić mistrzowi WBC w wadze ciężkiej - Witalijowi Kliczko (42-2, 39 KO). Solis do dziś twierdzi, że gdyby nie uraz kolana, z łatwością odebrałby Ukraińcowi tytuł.
- Witalij jest łatwy do ogrania. Gdyby nie ta kontuzja, wygrałbym z nim. To bokserskie zero. Nie spodziewałem się, że jest aż tak słaby - powiedział 30-letni pięściarz.
- Do tej pory traktowałem boks jak pracę. Teraz to się zmieniło. Mam marzenie i cel, do którego będe dążył. Chcę zostać mistrzem świata i pozostać na szczycie jak najdłużej - dodał "La Sombra".
W oczekiwaniu na emocje związane z jutrzejsza galą Wojak Boxing Night, zapraszamy do obejrzenia pojedynku Francisco Palaciosa (20-0. 13 KO) z groźnym Luisem Andresem Pinedą (22-9-1, 18 KO). Walka odbyła się we wrześniu 2008 roku.
Wielu kibiców i ekspertów uważa, że Erik Morales (51-6, 35 KO) nie jest w stanie przeciwstawić się brutalnej sile Marcosa Rene Maidany (29-2, 27 KO) i 9 kwietnia na ringu w Las Vegas będziemy świadkami końca wielkiej kariery "El Terrible".
Ile pozostało z dawnego Moralesa nie wie jednak nikt poza jego teamem, a sam Maidana przyznaje, że nie spodziewa się łatwej walki.
- Być może Morales jest już przy samym końcu kariery, ale i tak zapowiada się wspaniały pojedynek - uważa Argentyńczyk. - Nie będzie łatwo, ale zobaczycie dawnego Maidanę, który wyjdzie po nokaut. Nie wiem czy Morales wytrzyma to bombardowanie, czy raczej położy się do snu.
Paweł Wolak (29-1, 19 KO) chętnie zaboksuje z mistrzem WBO wagi junior średniej - Sergiejem Dzinzirukiem (37-1, 23 KO). 35-letni Ukrainiec kilkadziesiąt godzin temu stwierdził, że idealnym przeciwnikiem na kolejną obronę tytułu byłby dla niego "Wściekły Byk".
- Mogę go pokonać. Wiem, że stać mnie na to. Chcę z nim walczyć. Nieważne gdzie i kiedy, muszę mieć siedem tygodni na przygotowania i przyniosę mu więcej złych wieści. Jestem silniejszy niż kiedykolwiek i czekam na wielkie walki. Mistrzostwo świata zawsze było moim marzeniem i choć Dzinziruk jest trudnym rywalem, nadszedł mój czas - tymi słowami Wolak opisał swe szanse w pojedynku z Dzinzirukiem managerowi Ivanowi Edwardsowi.
Trzy tygodnie temu Ukrainiec poniósł pierwszą porażkę na zawodowych ringach, lecz pojedynek odbywał się w wyższym limicie, dzięki czemu "Razor" zachował mistrzowski tytuł z dywizji junior średniej. Pogromcą Dzinziruka okazał się znakomity Sergio Gabriel Martinez - numer trzy w rankingach bez podziału na kategorie wagowe.
- Byłem zaskoczony, gdy usłyszałem, że Dzinziruk chce walczyć z Wolakiem. Kiedy emocje nieco opadły, zadzwoniłem do Pawła i powiedziałem, że mam wiadomość, w którą nie będzie chciał uwierzyć - zdradza Edwards. - Wyjaśniłem wszystko Pawłowi, a on zapytał co o tym sądzę, lecz nim zdążyłem odpowiedzieć on się wtrącił.
- Jesteśmy zdecydowani, mam nadzieję, że Pan Arum będzie mógł zorganizować tę walkę. Wolak jest gotowy. Powiedział mi, że po zdobyciu pasa zamierza zawieźć go do Polski - dodał manager "Wściekłego Byka".
Na piątym festiwalu sportowych filmów w Nowym Jorku, który odbędzie się w dniach 20 kwietnia - 1 maja zostanie wyświetlony film dokumentalny o braciach Kliczko, aktualnych mistrzach świata w kategorii ciężkiej. Starszy z Ukraińców, 39-letni Witalij (42-2, 38 KO) posiada tytuł federacji WBC, 35-letni Władimir (55-3, 49 KO) - IBF, IBO i WBO.
Film opowiada o początku przygody Kliczków z zawodowym boksem, a także o roku 2008, kiedy to po raz pierwszy w historii bracia jednocześnie zostali mistrzami świata w wadze ciężkiej. W obrazie niemieckiego reżysera Sebastiana Dehnhardta będziemy mogli posłuchać wywiadów z mistrzami oraz członkami ich rodziny i przyjaciółmi, jak również zobaczyć ujęcia z domowego archiwum braci. W zapowiedzi filmu słuchamy: "Po ich emigracji do Niemiec w 1996 roku sport zmienił się. Poprzez wywiady i fragmenty najlepszych walk bracia Kliczkowie pokazują historię swojej wspinaczki na bokserski Olimp".
Już jutro w Bydgoszczy gala "Wojak Boxing Night", a na niej potyczka Krzysztofa Włodarczyka (44-2-1, 32 KO) z Francisco Palaciosem (20-0, 13 KO) o tytuł federacji WBC kategorii cruiser. Na ring wejdą również inni czołowi polscy bokserzy - Łukasz Janik, Damian Jonak, Daniel Urbański, czy Tomasz Hutkowski.
Mamy dobrą wiadomość dla kibiców, którzy nie mają Polsatu Sport. Wszystko dlatego, ponieważ bydgoską galę będzie można na żywo oglądać w Internecie na Ipla.tv. Początek bezpośredniej transmisji już od 19:30.
Coraz lepsze wiadomości dla Piotra Wilczewskiego (29-1, 10 KO). Po ogromnym sukcesie, jakim niewątpliwie było zdobycie przez niego w Finlandii mistrzostwa Europy, pięściarz spod Dzierżoniowa dostał bardzo dobrą ofertę finansową z Danii i już w czerwcu skrzyżuje rękawice z tamtejszym bohaterem, Mikkelem Kesslerem (43-2, 32 KO).
Przypomnijmy, że trzykrotny mistrz świata zrobił sobie roczną przerwę od boksu po tym, jak wykryto u niego problem z siatkówką oka. Teraz jest już jednak wszystko dobrze i na czerwiec zaplanowano jego powrót między liny. Stawką pojedynku będzie broniony przez "Wilka" tytuł mistrza Europy dywizji super średniej.
Niewiele ponad tydzień zostaje do ciekawie zapowiadającej się walki Erika Moralesa (51-6, 35 KO) z Marcosem Rene Maidaną (29-2, 27 KO) - starcia, które niektórzy anonsują jako sportowy pogrzeb wspaniałego "El Terrible".
34-letni Morales nie ma jednak wątpliwości, że to jego ręce powędrują w górę po ostatnim gongu.
- Ludzie zapomnieli, że to ja wybrałem sobie Maidanę - przypomina Meksykanin. - Jestem od niego lepszy technicznie. W ringu obowiazują pewne zasady i mam nadzieję, że on będzie się ich trzymał.
"El Terrible" uważa, że jego trzy zeszłoroczne potyczki doskonale przygotowały go do walki z przeciwnikiem tak groźnym, jak argentyński puncher.
- Miałem plan. Każda walka przybliżała mnie do tej. Do tego pojedynku wyjdę najmocniejszy. Mogę was zapewnić, że wygram tę walkę - powiedział Morales.
W najbliższą sobotę na gali Wojak Boxing Night w Bydgoszczy, Krzysztof Włodarczyk (44-2-1, 32 KO) stanie do drugiej obrony pasa WBC w kategorii junior ciężkiej. Jego przeciwnikiem będzie znany z mocnego ciosu i niepokonany Francisco Palacios (20-0, 13 KO), który jest pewny swego zwycięstwa. Zapraszamy na pokaz tarczowania pretendenta do tytułu mistrzowskiego.
Niepokonany Francisco Palacios (20-0, 13 KO) okazał się nieznacznie lżejszy od mistrza świata federacji WBC w wadze junior ciężkiej. Portorykańczyk wniósł na wagę 89,7 kg, a Krzysztof Włodarczyk (44-2-1, 32 KO), dla którego jutrzejsza walka będzie drugą obroną tytułu, zanotował na wadze 90,2 kg.
- Przyjechałem tu po wygraną, Polacy będą opuszczać halę w kiepskich nastrojach - zapowiada 33-letni "The Wizard".
"Diablo" otwarcie przyznaje, że Palacios jest bardzo trudnym przeciwnikiem, lecz nie zamierza oddawać jutro mistrzowskiego pasa. Choć Portorykańczyka nie można zaliczyć do ścisłej czołówki kategorii cruiser, od blisko czterech lat Polak nie walczył z tak mocnym rywalem.
Podczas ważenia przed dzisiejszą galą "Unfinished Business" w Filadelfii, Przemek "The Machine" Majewski (15-0, 10 KO) wniósł na wagę 72,5 kg, podczas gdy jego rywal, Allen Medina (8-18, 1 KO) okazał się lżejszy o niecały kilogram (71,6). Natomiast Kamil Łaszczyk (2-0, 2 KO) drugi z zawodników Global Boxing, ważył mniej niż w swoich dotychczasowych walkach, dokładnie 57,6 kg, a jego przeciwnik Javier Ramos (2-5) wniósł na wagę nieco więcej, bo 58,06 kg.
Dla Majewskiego walka w Filadelfii będzie sprawdzianem formy po odniesionej w ostatniej walce kontuzji łuku brwiowego, a przed poważnymi wyzwaniami, które czekają na pięściarza pochodzącego z Radomia w drugiej połowie roku. Natomiast Kamil Łaszczyk, którego pobyt w USA stał się możliwy dzięki pomocy Fundacji Global Boxing, wyjdzie do ringu po raz trzeci w ciągu zaledwie kilku tygodni. Miejmy nadzieję, że zawodnik z Wrocławia wróci do domu na święta wielkanocne z rekordem niesplamionym porażką.
Klaus-Peter Kohl, szef grupy Universum Box Promotion zapewnia, że mimo wielkich problemów finansowych, z jakimi grupa boryka się od dłuższego czasu, będzie kontynuował swoją działalność. Zdaniem niemieckiego promotora, niezwykle istotne dla dalszych losów grupy z Hamburga będą wyniki najbliższych pojedynków jej pięściarzy: Marcosa Rene Maidany (29-2, 27 KO), Juergena Braehmera (36-2, 29 KO) oraz Sebastiana Zbika (30-0, 10 KO).
- Będziemy kontynuować swoją działalność, ale na razie nie mogę powiedzieć konkretnie, jak będzie to wyglądało. Przed nami bardzo istotne walki - 9 kwietnia Marcos Maidana wyjdzie na ring w Las Vegas (zmierzy się z Erikiem Moralesem o tymczasowy pas WBA w wadze junior półśredniej, przyp. red.), 21 maja w Londynie będzie walczył Juergen Braehmer (w obronie tytułu WBO w kategorii junior ciężkiej z Nathanem Cleverlym, przyp. red.), a 4 czerwca Sebastian Zbik w Los Angeles (obrona pasa WBC w wadze średniej z Julio Cesarem Chavezem Jr, przyp. red.). Jeśli organizujemy takie walki, to pytania o kontynuowanie działalności nie powinno padać - przekonuje Kohl.
- Nasi pięściarze muszą wygrać te walki, to nie tajemnica. Nawet jeśli Bayern Monachium będzie przegrywać wszystkie mecze, to też wypadnie z gry. Jeśli zwyciężymy, wówczas zadziała nasza nowa koncepcja i stworzymy coś zupełnie nowego - tajemniczo zapowiada niemiecki promotor. Głównym powodem finansowych kłopotów Universum jest brak kontraktu z telewizją, która transmitowałaby gale tej grupy w Niemczech i dokładała sporą część pieniędzy na ich organizację. Stąd ostatni pojedynek mistrza Europy w wadze ciężkiej Aleksandra Dimitrenki (31-1, 21 KO) z Albertem Sosnowskim (46-4-1, 28 KO) odbywał się w bardzo skromnych warunkach sali treningowej Universum w Hamburgu.
Już jutro mistrz EBU w wadze lekkiej John Murray (30-0, 18 KO) stanie do drugiej obrony tytułu przeciwko przeciętnemu Karimowi El Ouazghari (11-1-2, 4 KO). Do pojedynku dojdzie w York Hall w Londynie. Murray liczy, że po tym pojedynku dane będzie mu sprawdzić się, z którymś z mistrzów świata w swojej dywizji, ponieważ jak sam twierdzi, ma dosyć walk z średniej klasy zawodnikami i chce spróbować sił z czołówką.
Kilkanaście godzin temu świat obiegła informacja, że Siergiej Liachowicz (25-3, 16 KO) jest brany pod uwagę jako główny faworyt do potyczki z Witalijem Kliczką (42-2, 39 KO) o pas WBC wagi ciężkiej. Białorusin musiał jednak najpierw uporać się za tydzień z Johnnie White'em (22-4, 18 KO). Czy więc dziwi kogokolwiek, że nagle... nabawił się kontuzji?
Jak poinformował obóz Liachowicza, pięściarz podczas jednego z ostatnich sparingów nabawił się niegroźnej kontuzji żeber, ale na tyle poważnej, by nie móc wystąpić 9 kwietnia w Newark na gali Tomka Adamka.
Mistrz WBC w wadze półśredniej Andre Berto (27-0, 21 KO) już 16 kwietnia stanie do kolejnej obrony pasa. Jako pretendenta wybrano mu wywodzącego się z niższej wagi, mocno bijącego Victora Ortiza (28-2-2, 22 KO). Do pojedynku dojdzie w Foxwoods Resort Casino w Mashantucket. Dziś Berto został zapytany o to co myśli na temat byłego wielkiego mistrza Floyda Mayweathera Jr (41-0, 25 KO). Berto twierdzi, że mimo tego, że "Money" dużo mówi i jest nielubiany, należy mu się szacunek za jego dokonania.
Krzysztof "Diablo" Włodarczyk, pięściarz 12rounds KockOut Promotions, stanie w sobotę, 2 kwietnia, do drugiej walki w obronie mistrza świata bokserskiej federacji WBC wagi juniorciężkiej. Rywalem Polaka będzie niebezpieczny Portorykańczyk Francisco Palacios. Na zawodowym ringu stoczył on dotychczas 20 walk. Wszystkie wygrał, z czego 13 przed czasem.
- Czeka pana trudne starcie. Rywal to wymagający przeciwnik. Palacios to mańkut z bardzo dobrą prawą ręką.
Krzysztof Włodarczyk: On boksuje zarówno z jednej jak i z drugiej strony. Często zmienia pozycję. To rzeczywiście pięściarz bardzo wszechstronny i do tego niebezpieczny. Ma nokautujące uderzenie zarówno z prawej, jak i lewej ręki. Dlatego dużą uwagę trzeba będzie skupić na obronie. Nie wolno mu także odpuszczać. To zawodnik, który nie lubi presji, a jeśli da mu się trochę więcej pola to potrafi to wykorzystać.
- A jest jakiś sposób na ten jego styl walki?
KW: Szczelna garda to podstawa. Do tego trzeba robić swoje. Nie wolno odsłaniać się niepotrzebnie i lecieć z mordą do przodu. Nie wolno dawać mu szansy zaczepienia się jakimkolwiek ciosem.
- Miał pan wymagających sparingpartnerów? Czy pana zdaniem ten okres przygotowawczy został dobrze przepracowany?
KW: Wydaje mi się, że tak. Wprawdzie początek był trudny, ale potem coraz lepiej sobie radziłem. Nie miałem najmniejszemu problemu ze sparingpartnerami. Zmieniali się oni, co dwie-trzy rundy, a mimo tego nie wytrzymali tempa.