Po poniedziałkowym sparingu z Łukaszem Maćcem Paco Sport News rozmawiało także z Damianem Jonakiem 28-latek ze sparingu nie był zbytnio zadowolony.
- Ostatnio ciężko trenowałem i nie czułem się świeży Zawiodły nogi. W środę powinno być już lepiej - wyznał pięściarz, który z 29 walk na zawodowym ringu wygrał 28, w tym 19 przez KO i jedną zremisował Damian Jonak zapytany o „Grubego” odpowiedział: To młody, ambitny zawodnik
Szybkość zawodnika Paco Team podkreślił też Paweł Skrzecz, srebrny medalista igrzysk olimpijskich z Moskwy, z 1980 roku.
- W pierwszej i drugiej rundzie zadawał szybkie ciosy z dystansu. W połowie trzeciej rundy Łukaszowi zaczęło brakować sił i oddał inicjatywę - powiedział Paweł Skrzecz.
Zapraszamy na nagranie z treningu otwartego dla mediów, podczas którego Kevin McBride (35-8-1, 29 KO) przygotowuje się do planowanej na 9. kwietnia w Newark, walki z Tomaszem Adamkiem (43-1, 28 KO). Zapraszamy na pokaz tarczowania.
Mistrz IBO w wadze junior ciężkiej, Danny Green (31-3, 27 KO), zadeklarował chęć powrotu do boksu. Dziś 38-letni Australijczyk przeprowadził pierwszy trening od ponad dwóch miesięcy. W ostatnim czasie "The Green Machine" przeszedł operację usunięcia wyrostka robaczkowego i jego dalsza kariera stała pod znakiem zapytania.
Green w szybkim tempie przeboksował dziś sześć rund z występującym w wadze ciężkiej Pieterem Cronje (11-4-1, 7 KO), dzięki czemu przekonał się, że jego ciało w dalszym ciągu może znosić ciężkie treningi.
- Czuję się większy od Arnolda Schwarzeneggera. Wrócę do ringu - wyznał pogromca Roya Jonesa. - Utrata 12 kilogramów w ciagu pięciu dni to dużo dla chudzielca, który przed pójściem do szpitala był w dobrej formie, chciałem więc przekonać się, jak moje ciało zareaguje na solidny sparing. Czuję się bardzo dobrze, jak na człowieka, który od tylu tygodni prawie nie trenował.
Green dodał, że wróci między liny za trzy do czterech miesięcy. Już trwają poszukiwania odpowiedniego przeciwnika.
Obóz mistrza świata federacji IBF, IBO i WBO w wadze ciężkiej Władimira Kliczki (55-3, 49 KO) zaproponował władzom Moskwy zorganizowanie w rosyjskiej stolicy pojedynku z Davidem Haye'em, (25-1, 23 KO) czempionem WBA. W rozmowie z rosyjskimi mediami, jeden z urzędników komisji sportu w Moskwie potwierdził informację o wpłynięciu tego rodzaju oferty. Zdaniem wschodniej prasy, za wykupienie praw do organizacji unifikacyjnej walki Kliczkowie żądają od Moskwy 10 milionów dolarów.
Pierwotnie współpracownicy 34-letniego Kliczki i o cztery lata młodszego Haye'a informowali, że walka obu pięściarzy ma odbyć się 25 czerwca lub 2 lipca, a areną ich zmagań będzie jeden z niemieckich stadionów piłkarskich. Kilka dni temu obóz Ukraińca podał jednak do wiadomości, że przeciwnikiem mistrza WBA może być nie Władimir, a jego 39-letni brat Witalij (42-2, 39 KO), do którego należy tytuł WBC. Jak tłumaczono, do takiej zmiany może dojść w przypadku niewyleczenia kontuzji mięśni brzucha przez młodszego Kliczkę, której nabawił się na kilka dni przed zaplanowanym na 11 grudnia ubiegłego roku starciem z Dereckiem Chisorą (14-0, 9 KO).
We wtorek Bernd Boente i Adam Booth, menedżerowie Kliczki i Haye'a, wylecieli do Nowego Jorku, aby negocjować sprzedaż praw do bezpośredniej transmisji telewizyjnej z amerykańskimi stacjami HBO i Showtime.

Kevin McBride (35-8-1, 29 KO) podczas wczorajszego treningu medialnego w Universal Boxing Gym w Nowym Jorku, promującego potyczkę Irlandczyka z naszym Tomaszem Adamkiem (43-1, 28 KO).
Dziennikarze niemieckiego "Bildu" opisali historię, której głównymi bohaterami byli Bernd Boente, dzisiejszy menedżer braci Kliczków oraz Ahmet Oner, promotor Odlaniera Solisa (17-1, 12 KO). Jak się okazuje, dziesięć lat temu Oner złamał Boente żebro.
Obaj dżentelmeni wdali się w przepychankę słowną po zakończeniu sobotniej walki pomiędzy Witalijem Kliczką (42-2, 38 KO) i Solisem. Menedżer Ukraińca nazwał Onera "elementem marginesu społecznego", a niemiecki promotor tureckiego pochodzenia porównał Boente do końcowego produktu przemiany materii.
Jak informuje "Bild", konflikt pomiędzy Boente i Onerem trwa od 2000 roku, kiedy ten drugi był bokserem hamburskiej grupy Universum, a Boente pracował w niej jako rzecznik prasowy. - Oner próbował się mnie pozbyć, a później groził nawet mojej rodzinie - przypomina menedżer ukraińśkich mistrzów świata. W czasie jednego ze spięć Oner złamał Boente żebro. Rehabilitacja byłego dziennikarza trwała pół roku.
W 2010 roku Oner stanął przed sądem, będąc oskarżonym o spowodowanie "ciężkich uszkodzeń ciała". W wyniku procesu skazano go na 22 miesiące więzenia w zawieszeniu oraz karę finansową.
Kilka dni temu okazało się, że były niekwestionowany mistrz świata wagi jr. półśredniej, Kostya Tszyu dołączy do sztabu szkoleniowego Denisa Lebiediewa (21-1, 16 KO), przygotowującego się do walki z Royem Jonesem Jr (54-7, 40 KO), której wstępny termin ustalono na koniec kwietnia. Obóz Rosjanina postąpił tak nie bez powodu, gdyż Tszyu, jak mało kto zna legendarnego Roya, z którym trenował przed laty na Florydzie. Poza tym obecność tak wielkiego sportowca jak Kostya, ma wpłynąć mobilizująco na formę Lebiediewa.
- Jesteś tutaj by pomagać Denisowi Lebiediewowi w przygotowaniach do kolejnej walki. Co cię skłoniło do podjęcia tego kroku?
Kostya Tszyu: Po prostu Denis zapragnął pracować z człowiekiem, który dobrze rozumie istotę boksu i jest gotów podzielić się swoją wiedzą. Trudność polega na tym, że muszę go przygotować do walki z człowiekiem, który jest moim dobrym przyjacielem. Mam nadzieję, że nasze wzajemne relacje na tym nie ucierpią i Roy nie będzie miał mi za złe, że wykorzystuję wiedzę zdobyta podczas naszych wspólnych treningów przeciwko niemu.
- Czy zdążyłeś już poznać poziom umiejętności Denisa?
KT: Znam Denisa od wielu lat, więc jestem świadomy jego umiejętności i możliwości. Jednym z moich zadań jako trenera, jest to, by mu nie przeszkadzać. Jego opiekun, Walery Biełow, którego kocham i szanuję, zaprosił mnie do współpracy tylko na tę jedną walkę, więc traktujcie mnie raczej jako asystenta trenera.
- Jakie są mocne i słabe strony Lebiediewa?
KT: Nie chciałbym za wiele mówić o jego mocnych i słabych stronach. O wadach powiem tylko tyle, że na pewno powinien poprawić swoją ringową presję. Będziemy też starali się poprawić różne elementy techniczne i taktyczne. Postaram się wprowadzić zmiany w tych obszarach, w których, jak mi się wydaje, Denis popełnia błędy.
- Czy można zatem powiedzieć, że Lebiediew zostanie niebawem mistrzem świata?
KT: Nie jestem uprawniony do takiej opinii. Faktem jest, że czeka go jeszcze dużo ciężkiej pracy. Najpierw musi pokonać Roya, a co będzie dalej - zobaczymy. Nigdy nie lubiłem spoglądać daleko w przyszłość. Teraz jego zadaniem jest wygrywać wszystkie kolejne walki. A Roy to Roy. Mimo swojego wieku, jest niezwykłym pięściarzem o ogromnym doświadczeniu. Jestem pewien, że Denisa czeka bardzo ciężka walka.
- Zrezygnujesz z kariery promotora na rzecz pracy trenerskiej?
KT: Nie zanosi się na żadne zmiany. Po prostu nie chcę być trenerem.
Promotor Barry Hearn w porozumieniu z brytyjską stacją Sky Sports od jakiegoś czasu organizują cyklicznie turniej "Prizefighter". Zasady są proste - ośmiu bokserów walczy między sobą na dystansie trzech rund po trzy minuty, a przegrywający odpada. Oznacza to tyle, że zwycięzca trzech potyczek wygrywa całą zabawę i zgarnia 32 tysiące funtów w kilkadziesiąt minut, bo przerwy pomiędzy jednym pojedynkiem a drugim są bardzo krótkie. Dotąd Hearn organizowal takie zawody wyłącznie z brytyjskimi pięściarzami w rolach głównych, lecz tym razem będzie inaczej i 7 maja w Londynie zaboksują również zagraniczni zawodnicy, a wśród nich prawdopodobnie kilka gwiazd wagi ciężkiej.
Co prawda kontrakty jeszcze nie zostały podpisane, ale włodarze Sky Sports zdradzili, iż są bardzo blisko dojścia do porozumienia z tak znanymi bokserami, jak chociażby były dwukrotny mistrz wszechwag oraz pogromca samego Lennoxa Lewisa, mocno bijący Hasim Rahman (49-7-2, 40 KO). Kolejne nazwiska także robią wrażenie. Niedawny pretendent do tronu WBC Kevin Johnson (24-1-1, 10 KO), rywal Tomka Adamka sprzed czterech miesięcy, Vinny Maddalone (33-7, 24 KO), zwycięzca drugiej edycji "Prizefightera" Sam Sexton (13-2, 6 KO), a także wschodząca gwiazda ringów zawodowych, świetny Kubańczyk Mike Perez (13-0, 10 KO). Jeśli wszystko się więc uda organizatorom, kibice dostaną potężną dawkę emocji.
Emanuel Steward, szkoleniowiec mistrza świata federacji IBF, IBO i WBO w wadze ciężkiej Władimira Kliczki (55-3, 49 KO) zapowiada, że w planowanym na początek lata pojedynku jego podopiecznego z Davidem Haye'em (25-1, 23 KO) nie zabraknie emocji. Zdaniem Amerykanina, widowiskową walkę będziemy mogli obserwować dzięki indywidualnym cechom obydwu pięściarzy oraz osobistym animozjom, które już od wielu miesięcy towarzyszą medialnym wypowiedziom Ukraińca i Brytyjczyka.
- Przypuszczam, że będzie to szybki, emocjonujący pojedynek, w którym padnie dużo ciosów. Szczęki obydwu pięciarzy nie są zbyt twarde. W tej walce będą emocje, a David nie należy do tych zawodników, którzy lubią toczyć pojedynki w sposób spokojny. W początkowej fazie potyczki, Haye jest bardzo agresywnym bokserem. Oznacza to, że Władimir będzie musiał przyjąć wyzwanie i być gotowym na ataki przeciwnika dużo wcześniej, niż zazwyczaj. Sądzę, że będzie to bardzo widowiskowe starcie, ponieważ dojdzie do niego również czynnik emocjonalny - podkreśla Steward.
Tomasz Adamek (43-1, 28 KO) przygotowuje się do walki 9. kwietnia w Prudential Center z Irlandczykiem Kevinem McBride'em (35-8-1, 29 KO). Wszyscy jednak mają w pamięci fakt, że walka ta jest tylko przystankiem przed głównym celem "Górala", jakim jest zdobycie tytułu w trzeciej kategorii wagowej, w dywizji cięzkiej. Rywalem polaka o ten pas będzie na jesieni Witalij Kliczko (42-2-, 39 KO), bądź jego młodszy brat Władimir Kliczko (55-3, 49 KO).
Mimo, że "Góral" w ringu spotka się z zawodnikami przewyższającymi go zrostem i warunkami fizycznymi, nie stara się na siłę ich w tych warunkach dogonić. Stawia na szybkość, poniważ to właśnie ona będzie największym atutem Polaka w starci z Ukraińcami.
- Ważę mało (215 funtów - 97,7 kg), co mnie bardzo cieszy. Cały czas pracujemy z Rogerem Bloodworthem nad szybkością. Dla nas, bokserów małych, ma ona decydujące znaczenie w starciach z takimi olbrzymami jak McBride, czy bracia Kliczko - podkreśla najlepszy polski pięściarz.
9 kwietnia w Las Vegas dojdzie do ciekawej potyczki w wadze lekkiej pomiędzy Michaelem Katsidisem (27-3, 22 KO) a Robertem Guerrero (28-1-1, 18 KO), której stawką będzie tytuł mistrza świata federacji WBO w wersji tymczasowej. Oto co obaj panowie mają do powiedzenia na temat tej potyczki na kilkanaście dni przed wyjściem do ringu.
- Znów przyjąłem propozycję walki z trudnym rywalem, ale stawką będzie tytuł mistrza świata, a przecież po to się trenuje i walczy. Jestem po prostu zadowolony, iż znów dostanę okazję boksowania z pierwszym zawodnikiem w rankingu - stwierdził Australijczyk (na zdjęciu).
- To będzie świetna walka i już teraz jestem podekscytowany na myśl o niej. Tym razem zobaczycie nowego i lepszego mnie. Teraz w stu procentach skoncentrowałem się na przygotowaniach i już nie mogę się doczekać by pokazać wszystkim jeszcze lepszego Roberta Guerrero - powiedział obchodzący w najbliższą niedzielę 28. urodziny Amerykanin.
Ponad pół roku minęło od czasu, kiedy Dmitrij Pirog (17-0, 14 KO) wywalczył wakujący tytuł mistrza świata WBO w wadze średniej, nokautując w piątej rundzie Daniela Jacobsa (22-1, 19 KO). W najbliższą sobotę 30-letni Rosjanin stanie do pierwszej obrony, a jego rywalem będzie anonimowy Javier Francisco Maciel (18-1, 12 KO).
TYPUJ, WYGRYWAJ I ZARABIAJ Z UNIBETEM >>
Eksperci nie mają wątpliwości, że obdarzony bardzo mocnym ciosem champion nie będzie miał problemów z pokonaniem Argentyńczyka. Kurs na wygraną Piroga wynosi zaledwie 1.03. Jak ogromną niespodzianką byłoby zwycięstwo Maciela, świadczyć może stawka, jaką bukmacherzy skłonni są zapłacić za poprawne wytypowanie takiego wyniku - 8.65. Nikt nie spodziewa się w tej walce remisu, kurs jest więc niesłychanie wysoki i wynosi 41.00.
Michael Koncz, doradca mistrza świata WBO wagi półśredniej, Manny Pacquiao (52-3-2, 38 KO) oznajmił, że od pewnego czasu pracuje nad organizacją walki "Pacmana" w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, choć zdaniem promotora Boba Aruma, na przeszkodzie w realizacji tego projektu może stanąć różnica czasu.
- Byłem w Abu Dhabi i muszę powiedzieć, że spodobało mi się to miasto. Poza tym na organizacji walki Pacquiao bardzo zależy głowie tamtejszego państwa. Sygnały o zainteresowaniu organizacją walki Manny`ego docierają do mnie także z Dubaju i Manili - stwierdził Koncz.
- W zasadzie Manny może tam walczyć bez honorarium, ale ważne jest, by wychodził do ringu o takiej porze, która pozwoliłaby przeprowadzić bezpośrednią transmisję do Stanów - dodaje Bob Arum. - Wówczas otrzymalibyśmy pieniądze od płatnych kanałów telewizyjnych. Problem w tym, że kiedy w ZEA wybije godzina 23.00 w sobotę, to w USA na zegarkach będzie między szóstą a siódmą rano w niedzielę. Obawiam się, że niezbyt wielu fanów będzie gotowych do obejrzenia walki w tym czasie - zakończył promotor.
Choć dopiero za trzy tygodnie dowiemy się kto zorganizuje pojedynek o mistrzostwo Wielkiej Brytanii w wadze ciężkiej pomiędzy Tysonem Fury (14-0, 10 KO), a Dereckiem Chisorą (14-0, 9 KO), olbrzym z Wilmslow już wybrał się do Londynu, by rozpocząć sparingi z Johnem McDermottem (26-7, 17 KO).
- Jesteśmy teraz dobrymi kumplami - wyznał 22-letni Fury, który w ostatnich dwóch latach aż dwa razy walczył z "Wielkim Złym Johnem". - To nie tylko znakomity pięściarz, ale też świetny facet.
- Przybyłem do Londynu w tym tygodniu i opłaciło się, bo nasze sparingi są świetne i nawzajem sobie pomagamy. Wkrótce ja zmierzę się z mistrzem, czyli Chisorą, a on zaboksuje z Davidem Pricem w eliminatorze. Trenuję ciężko i jestem w naprawdę dobrej formie. Nie mogę się doczekać starcia z "Del Boyem" - powiedział Fury.
Podczas gali organizowanej przez O'Chikara Gmitruk Team swoją pierwszą zawodową potyczkę stoczył Przemysław Opalach (1-0, 0 KO). Walczący przed własną, olsztyńską publicznością 25-latek pokonał na punkty Adama Gawlika (0-15).
Na początku miesiąca Zab Judah (41-6, 28 KO) odzyskał utracony przed laty pas IBF w kategorii junior półśredniej, nokautując w siódmej rundzie groźnego Kaizera Mabuzę.
- Czuję się doskonale - oznajmił 33-letni Amerykanin. - Swój pierwszy tytuł zdobyłem w roku 2000. Teraz, 11 lat później, odzyskałem go. W międzyczasie miałem też inne pasy. Powrót na szczyt to wspaniała sprawa. To wszystko zasługa Boga. Nie mam się o co martwić. Skoro on jest po mojej stronie, to kto może być przeciwko?
Niemal cała elita dywizji junior półśredniej ma już zaplanowane najbliższe walki, wobec czego "Super" zwrócił swój wzrok na króla niższej kategorii - Juana Manuela Marqueza (52-5-1, 38 KO).
- Marquez to doskonały pięściarz - uważa Judah. - Dokonał wielkich rzeczy i bardzo go szanuję. Amir będzie walczył z Bradleyem, Devon z Matthysse, a Maidana z Moralesem. Marquez vs Judah to może być kolejna gala PPV. Uważam, że moje walki nie powinny być wyświetlane na otwartych kanałach. Mogę walczyć w PPV, taki mam cel.
We wtorek w Universal Boxing Gym w Nowym Jorku odbył się trening medialny przeciwnika Tomasza Adamka, Kevina McBride'a (35-8-1, 29 KO). Pięściarze zmierzą się 9 kwietnia w Prudential Center w Newark NJ.
- Spodziewam się bardzo dobrej walki, bo przecież Polacy i Irlandczycy to wspaniali kibce boksu. Wiem, że na walce będą tłumy polskich fanów, ale spodziewam się także i sporej grupy Irlandczyków. Walka z Tomaszem Adamkiem jest moją ostatnią szansą w boksie, więc zrobię wszystko by spełnić swoje największe marzenia: zostać pierwszym irlandzkim mistrzem świata wagi ciężkiej. Adamek jest mistrzem w dwóch wagach, ale w dywizji ciężkiej jeden cios może przesądzić o całym pojedynku.- powiedział z uśmiechem Kevin McBride, którego nigdy nie opuszcza dobry nastrój.
Jeszcze przed pojedynkiem z Odlanierem Solisem (17-1, 12 KO), Witalij Kliczko (42-2, 39 KO) zapowiedział, że część swojego honorarium przekaże na pomoc ofiarom trzęsienia ziemi w Japonii. Po walce, rzecznik prasowy braci Kliczko potwierdził dobroczynne intencje ukraińskiego mistrza.
Zazwyczaj dochody z walk starszego z braci Kliczko wynosiły 5-7 mln euro. Kwota ta obejmuje zarówno przychody z transmisji telewizyjnej, sprzedaży biletów, sprzedaży reklam oraz praw marketingowych. Ze względu na okoliczności i czas trwania pojedynku z Solisem dochód Witalija był jednak niższy. Zawierały się w nim wpływy ze sprzedaży biletów (około milion Euro) oraz sprzedaży praw do transmisji telewizyjnych (3 miliony). W związku z tym, że walka trwała zaledwie 3 minuty dochody z reklam były niższe niż zakładano.
W związku z powyższym, według niepotwierdzonych informacji, które pojawiły się w rosyjskojęzycznych mediach, darowizna Kliczko dla ofiar trzęsienia ziemi mogła wynieść około 2 milionów euro. Przypominamy, że honorarium Solisa kształtowało się w granicach od 1,5 do 1,8 miliona Euro.
Z polskich bokserów tak dużo zarabiał tylko Andrzej Gołota w szczytowym momencie kariery. Tomasz Adamek - choć jeszcze nie wie, z którym Kliczką się zmierzy - może być pewny stawki za tę walkę: przynajmniej 2 miliony dolarów.
Tomasz Adamek za walkę z Kliczką nie ma gwarantowanej gaży, ale na pewno dobrze zarobi. Odlanier Solis, ostatni rywal starszego z ukraińskich braci, dostał 1,8 mln dolarów. Adamek będzie bogatszy, bo z rywalem rozliczy się w systemie procentowym.
Mistrz świata WBA wagi ciężkiej, David Haye (25-1, 23 KO) oglądał trening przygotowującego się w Miami, Andre Dirrella (19-1, 13 KO). Po zakończeniu zajęć Anglik rozpływał się w komplementach na temat umiejętności amerykańskiego pięściarza wagi super średniej:
- Od pewnego czasu jesteśmy z Andre w stałym kontakcie, więc jak tylko przybyłem do Miami, udałem się do gymu, w którym trenuje. Jestem pod wielkim wrażeniem tego, co zobaczyłem. Jak na tak wysokiego pięściarza, Andre jest niesamowicie szybki i zwinny. Umiejętnie wykorzystuje każdy centymetr ringu, dokładnie monitoruje ruchy przeciwnika, wykorzystując każdy, nawet najmniejszy błąd. Podoba mi się sposób, w jaki uderza w cel oraz to, jak unika ciosów przeciwnika - stwierdził Hayemaker.
Zapraszamy na nagranie z treningu otwartego dla mediów, podczas którego Kevin McBride (35-8-1, 29 KO) przygotowuje się do planowanej na 9. kwietnia w Newark, walki z Tomaszem Adamkiem (43-1, 28 KO). Zapraszamy na pokaz ćwiczeń na mięśnie brzucha.
W upalnym Chiapas uczestniczki programu "Todas Contra Mexico" trenują ciężko przed zbliżającym się walkami. Już od dwóch tygodni nad ich formą czuwają światowej sławy trenerzy: Hector Roca i Basheer Abdullah oraz mistrzyni świata w wadze piórkowej Maureen "The Real Million Dollar Baby" Shea. Pomimo, że dziewczyny starają się tego nie okazywać, napięcie na planie wzrasta z każdym dniem. Obie drużyny nie widują się ze sobą. Każda z zawodniczek pozna nazwisko swojej przeciwniczki dopiero w dniu walki. Pierwsza faza turnieju zaplanowana jest już na sobotę. Z szesnastu młodych, utalentowanych i przesympatycznych dziewczyn w programie będzie mogło pozostać tylko osiem. Trzymamy kciuki za reprezentantkę drużyny "reszty świata", Karolinę Owczarz, która tutaj w Meksyku zadebiutuje na zawodowym ringu.
Mistrz świata organizacji WBC w kategorii junior średniej Saul Alvarez (36-0-1, 26 KO) w swojej pierwszej obronie tytułu może zmierzyć się z Ryanem Rhodesem (45-4, 31 KO), którego kierownictwo World Boxing Council wyznaczyło ostatnio na oficjalnego pretendenta do walki o pas. W najbliższych dniach federacja oma oficjalnie poinformować obozy obu zawodników o konieczności zorganizowania pojedynku w obowiązkowej obronie tytułu.
- Wybraliśmy Rhodesa, gdyż znajduje się na najwyższym miejscu w rankingu spośród dostępnych pięściarzy (34-letni mańkut z Wielkiej Brytanii zajmuje w nim 3. miejsce, przyp. red.). Myśleliśmy też nad kandydaturami tych, którzy znajdowali się wyżej, jednak mamy wątpliwości, czy Alfredo Angulo może w tej chwili stoczyć taką walkę - wyjaśnia Jose Sulaiman, szef WBC.
Tytuł mistrzowski zaledwie Alvarez zdobył 5 marca w kalifornijskim Anaheim. 20-letni "Canelo" wyraźnie pokonał wówczas na punkty Brytyjczyka Matthew Hattona (41-5-2, 16 KO).
14 maja w kalifornijskim Carson odbędzie się półfinałowa konfrontacja turnieju Super Six w kategorii super średniej. Naprzeciw siebie staną mistrz świata federacji WBA Andre Ward (23-0, 13 KO) oraz były Arthur Abraham (32-2, 26 KO), były czempion kategorii średniej. Faworytem potyczki będzie 27-letni Ward, który w zawodach, jak i całej karierze zawodowej, nie poniósł jeszcze porażki. W odróżnieniu od Abrahama, który w Super Six uległ już Andre Dirrellowi oraz Carlowi Frochowi.
- Dzieli mnie już tylko jeden krok od finału i osiągnięcia tego, co założyłem sobie przed turniejem - zwyciężyć i zostać najlepszym pięściarzem kategorii super średniej. Artura wspierać będzie wielu Ormian, których w rejonie Los Angeles żyje bardzo dużo - powiedział amerykański bokser, którego klasę sportową docenia jego najbliższy przeciwnik. - Do Andre Warda odnoszę się z dużym szacunkiem. Udowodnił swoją kalsę i pokonał wielu silnych rywali. Jednak na ringu wszystko to będzie nie ważne. Jestem gotowy na wielki powrót. Prawdziwy mistrz zawsze powinien umieć wrócić po porażce i odzyskać tytuł. Na 14 maja czekam z niecierpliwością. Pokażę, na co mnie stać - zapowiada 31-letni Abraham.
Druga walka półfinałowa Super Six pomiędzy mistrzem świata WBC Carlem Frochem (27-1, 20 KO) i Glenem Johnsonem (51-14-2, 35 KO) odbędzie się 21 maja. Lokalizacji jeszcze nie ustalono.
Nie ustają echa ostatniej walki o mistrzostwo świata WBC wagi ciężkiej, pomiędzy Witalijem Kliczką (42-2-, 39 KO) i Odlanierem Solisem (17-1, 12 KO). Główny trener grupy Knockout Promotions, Fiodor Łapin uważa, że kontuzja nastąpiła po ciosie, który jednak wrażenie na Kubańczyku zrobił.
- Co do siły ciosu - wystarczy stanąć obok Kliczki, by zrozumieć, że to siłacz jakich mało. Te jego niby niegroźne ciosy potrafią nokautować. Solis, padając, skręcił nogę. To się w boksie zdarza. Jest też bardzo prawdopodobne, że odnowił mu się uraz, którego doznał wcześniej. Kliczko jednak i tak udowodniłby swoją wyższość. Na braci nie ma mocnych, przewyższają rywali o klasę. Trzeba czekać, aż się zestarzeją. A Solis nie jest już tym Solisem, który wygrywał na ringach amatorskich - tłumaczy na łamach Rzeczpospolitej trener Krzysztofa Włodarczyka, jedynego obecnie polskiego mistrza świata.
Karolina Owczarz, najmłodsza uczestniczka promowanego przez Global Boxing reality show "Todas Contra Mexico" ("Meksyk kontra reszta świata"), o swoich pierwszych wrażeniach z pobytu w Meksyku
- Dlaczego zdecydowałaś się na udział w programie?
Karolina Owczarz: Na pewno kusząca jest nagroda główna w wysokości 100.000 dolarów, ale to nie ona była powodem, dla którego zdecydowałam się przejść na zawodowstwo. Udział w "Todas Contra Mexico" jest dla mnie ogromną szansą, która może kiedyś otworzyć mi wiele drzwi. Nabieram doświadczenia, które na pewno zaprocentuje w przyszłości. Mam okazję spędzić półtora miesiąca w jednym z najpiękniejszych miejsc na ziemi - Chiapas, w towarzystwie niesamowitych ludzi. Myślę, że to wystarczające uzasadnienie.
- Jak czujesz sie po przyjeździe do Meksyku? Czy ciężko było się zaaklimatyzować? Kiedy zaczęłaś treningi?
KO: Czuję się świetnie, zostałam bardzo miło powitania. Zaskoczyło mnie pozytywne nastawienie i mentalność tutejszej ludności. Co prawda ciepły klimat, duża wysokość n.p.m. i znaczna wilgotność nie sprzyjają treningom, nie miałam jednak większych problemów z aklimatyzacją. Szybko przystosowałam się do zmiany czasu. Treningi zaczęłam zaraz po przyjeździe. Fizycznie czuję się dobrze, z dnia na dzień moja wydolność fizyczna bardzo się poprawia.
- W programie bierze udział 16 kobiet. Jakie są pomiędzy Wami relacje? Czy można już wyczuć rywalizację i napięcie związane ze zbliżającymi się walkami?
KO: Dziewczyny są fantastyczne, staramy się wspierać się nawzajem. Na razie nie odczuwam rywalizacji z ich strony. W mojej drużynie dogaduję się ze wszystkimi bez problemu. Nie rozmawiamy z drużyną Meksyku, dlatego ciężko mi jest wypowiadać się na ich temat.
- Twoja pierwsza walka zaplanowana jest już na najbliższą sobotę. Czy boisz się pro debiutu?
KO: Przed wyjazdem miałam dość duże obawy. Jest to zupełnie inny styl walki. Walczymy bez kasków, w mniejszych rękawicach. Po przyjeździe do Meksyku te obawy od razu zniknęły. Mam wokół siebie wiele osób, które niesamowicie mnie wspierają. Dzięki nim jestem pewna siebie i nie obawiam się najbliższego starcia. Czuję się na siłach, mam wspaniałych trenerów, dzięki którym mogę wejść w zawodowy boks bez większego stresu.
Dzięki wygranej w październiku nad Romanem Karmazinem, Daniel Geale (24-1, 15 KO) zyskał status oficjalnego challengera federacji IBF wagi średniej. Australijczyk 7 maja pojedzie do Niemiec i tam spróbuje odebrać tytuł mistrza świata panującemu na tronie Sebastianowi Sylvestrowi (34-3-1, 16 KO).
- Po zwycięstwie nad Karmazinem wiedziałem dobrze, że prędzej czy później dostanę walkę o mistrzostwo świata, a wszystko to tylko kwestia czasu. Cały czas pozostawałem w treningu i czuję jeszcze większy progres. Aktualnie jestem w najlepszej formie w całej swojej karierze. Sylvester to wielki mistrz z wieloma skutecznymi obronami, jednak teraz nadszedł mój czas. On będzie również dobrze przygotowany, lecz jestem przygotowany nie tylko fizycznie, ale również mentalnie. W boksie jestem od dwudziestu lat, a na ringu stoczyłem ponad 190 walk amatorskich i 25 zawodowych. Przeszedłem długą drogę i obiecuję, że pas pojedzie ze mną do Australii - powiedział między innymi Geale.
Zapraszamy na nagranie z treningu otwartego dla mediów, podczas którego Kevin McBride (35-8-1, 29 KO) przygotowuje się do planowanej na 9. kwietnia w Newark, walki z Tomaszem Adamkiem (43-1, 28 KO). Zapraszamy na pokaz ćwiczeń na worku bokserskim.
Łukasz „Gruby” Maciec po poniedziałkowym sparingu z Damianem Jonakiem nie ukrywał zadowolenia.
- Cieszę się, że tutaj jestem i mam od kogo się uczyć. Damian to znakomity, doświadczony zawodnik Wierzę, że w środę będę mógł jeszcze więcej zaoferować ze swojej strony - wyznał podopieczny trenera Władysława Maciejewskiego.
Już w sobotę Albert Sosnowski (46-3-1, 28 KO) po raz drugi w karierze stanie przed szansą zdobycia mistrzostwa Europy w wadze ciężkiej. Na ringu w Hamburgu przeciwnikiem 32-letniego "Dragona" będzie obrońca pasa federacji EBU Aleksander Dimitrenko (30-1, 20 KO). Do starcia tych pięściarzy miało dojść już 4 grudnia w Schwerinie, ale rywal Polaka zemdlał w szatni na kilkadziesiąt minut przed planowanym rozpoczęciem walki i pojedynek został odwołany.
W odróżnieniu od grudniowej walki, kiedy na przygotowania Sosnowski miał zaledwie trzy tygodnie, tym razem podopieczny Fiodora Łapina mógł odbyć pełen, trzymiesięczny cykl treningowy. Rozpoczął go na obozie w Zakopanem, a następnie pod okiem swojego szkoleniowca pracował w warszawskiej sali treningowej grupy KnockOut Promotions. - Cały okres przygotowawczy przepracowałem bardzo solidnie i z treningów jestem zadowolony. Ostatni tydzień zajęć to łapanie świeżości, poprawianie szybkości i powtarzanie elementów taktycznych. Miejmy nadzieję, że wszystkie te czynniki skumulują się 26 marca, dzięki czemu wejdę na ring pewny zwycięstwa i pokażę, na co mnie stać - mówi Sosnowski.
Na oficjalnym ważeniu przed galą w Schwerinie, sędziowie techniczni przy nazwisku Polaka zanotowali 102,3 kilograma. W piątek licznik kilogramów Sosnowskiego ma zatrzymać się w podobnym miejscu. - Moja waga jest optymalna. Ważę teraz minimalnie ponad 100 kilogramów i czuję, że wpłynie to pozytywnie na moją szybkość i dynamikę. Myślę, że na oficjalnym ważeniu będzie to około 102,5 kilograma. Będzie to oznaczać, że jestem w dobrej dyspozycji i gotowy na ciężki pojedynek - zapewnia "Dragon", który w swojej karierze już raz został mistrzem Statego Kontynentu po tym, jak pod koniec 2009 roku pokonał na punkty Paolo Vidoza.
Zapraszamy na nagranie z treningu otwartego dla mediów, podczas którego Kevin McBride (35-8-1, 29 KO) przygotowuje się do planowanej na 9. kwietnia w Newark, walki z Tomaszem Adamkiem (43-1, 28 KO). Zapraszamy na pokaz ćwiczeń aerobowych.
Do pojedynku Tomasza Adamka z Kevinem McBirdem zostały ponad dwa tygodnie. Trener Tomasza Roger Bloodworth jest spokojny o swego podopiecznego;
- Tomasz jest bardzo dobrze przygotowany do tego pojedynku. Ciągle szlifujemy nowe elementy, które wykorzystamy w czasie walki z Kevinem 9 kwietnia, a także we wrześniu z Kliczką. Nie chcę za dużo mówić o pojedynku z Kliczką, bo uważam, że jeśli zaczynasz intensywnie myśleć o następnym przeciwniku , to ten z którym masz stoczyć walkę, może stać się dla ciebie na prawdę dużym problemem. Nasza strategia na pojedynek z Kevinem jest prosta: "Być szybkim i nie dać się trafić."- powiedział Bloodworth.
Były mistrz dwóch dywizji, Ivan Calderon (34-1-1, 6 KO), twierdzi, że podczas obozu przygotowawczego wypracował znakomitą formę. Już 2 kwietnia w Meksyku dojdzie do jego rewanżu z Giovanim Segurą (26-1-1, 22 KO).
- Radzę sobie, jakbym znów miał 27 lat - twierdzi "Iron Boy". - Na treningach robiłem wszystko to, co przed pojedynkiem z Hugo Cazaresem. To była znakomita mieszanka ćwiczeń. Siła biegi i odpowiednia dieta.
Calderon przeboksował sześć rund sparingowych z Jose Mercesesem i Kevinem Vazquezem i nie odczuwa żadnych dolegliwości. Inaczej było przed pierwszym pojednkiem z Segurą - wówczas Portorykańczyk skarżył się na niezaleczone kontuzje, które dawały mu sie we znaki podczas walki.
- Zlekceważyłem uraz, bo chciałem walczyć. Nie wycofałem się, bo to była unifikacja i kibice chcieli zobaczyć ten pojedynek. Wierzyłem w siebie i nie sądziłem, że on może mnie trafić tak mocno - tłumaczy Calderon.
Paco Sport News po sparingu Łukasza „Grubego” Maćca z Damianem Jonakiem rozmawiało ze szkoleniowcami grupy zawodowej KnockQut Promotion Fiodorem Łapinem. Znakomity rosyjski trener nie ukrywał, że to był "fajny sparing”.
- Łukasz trochę szybkością zaskoczył Damiana – przyznał szkoleniowiec.
Wszystko wskazuje na to, że zakończyły się poszukiwania "awaryjnego" rywala dla Marco Hucka (31-1, 23 KO), który 2 kwietnia na gali boksu zawodowego w Halle bronić będzie tytułu mistrza świata WBO wagi jr. ciężkiej. Powodem wspomnianego zamieszania była kontuzja, jakiej nabawił się ex-czempion WBC, Giacobbe Fragomeni (27-3-1, 11 KO).
W poszukiwania pretendenta do tytułu WBO pod uwagę brane były podobno m.in. kandydatury Jovo Pudara (25-3, 14 KO) i Aleksandra Aleksiejewa (19-2, 17 KO), ale ostatecznie do rywalizacji z Huckiem ma stanąć 32-letni Izraelczyk, Ran Nakash (25-0, 18 KO).
Odlanier Solis (17-1, 12 KO), który w sobotę przegrał z powodu kontuzji z Witalijem Kliczką (42-2, 39 KO), przeszedł pierwszą operację prawego kolana, z którego usunięte zostało więzadło krzyżowe. W czwartek 30-letniego Kubańczyka czeka drugi zabieg, tym razem wstawienia sztucznego więzadła. Według specjalistów, po tego typu operacjach wymagane jest oszczędzanie kolana przed dużymi obiciążeniami w ciągu półtrora roku. Dla boksera oznacza to długą przerwę w treningach.
Sobotnie starcie rozgrywane było w kolońskiej Lanxess Arenie, a jego stawką był należący do 39-letniego Kliczki tytuł federacji WBC w wadze ciężkiej. Pod koniec pierwszej rundy pojedynku Kliczko wyprowadził z pozoru niegroźny cios, po którym Solis stracił równowagę i upadł na matę ringu. Zawodnik z najwyższym trudem podniósł się, ale nie był zdolny do kontynuowania potyczki. Sędziemu nie pozostało nic innego, jak zakończyć pojedynek i ogłosić zwycięstwo Ukraińca przez techniczny nokaut. Po walce ludzie z obozu Kubańczyka informowali, że będą starali się wymusić na władzach WBC rewanż. Wygląda jednak na to, że na ewentualne drugie starcie z Kliczką "La Sombra" będzie musiał poczekać bardzo długo.
Zapraszamy na nagranie z treningu otwartego dla mediów, podczas którego Kevin McBride (35-8-1, 29 KO) przygotowuje się do planowanej na 9. kwietnia w Newark, walki z Tomaszem Adamkiem (43-1, 28 KO). Zapraszamy na pokaz ćwiczeń na szybkość.
W ramach przygotowań do Gali Wojak Boxing Night Łukasz Gruby Maciec (12 zwycięstw - 1 porażka -1 remis) od poniedziałku przebywa w Warszawie, gdzie wraz z pozostałymi zawodnikami KnockQut Promotion szlifuje formę do zawodów, które już 2 kwietnia odbędą się w Bydgoszczy. Na dzień dobry podopieczny trenera Władysława Maciejewskiego stoczył pięciorundowy sparing z Damianem Jonakiem (28-0-1, 19 KO)
Walka naszego młodego zawodnika z doświadczonym 28-latkiem, mającym w dorobku ma dwa pasy mistrzowskie prestiżowej federacji WBC: World Youth i Baltic oraz trofeum organizacji IBC mogła się podobać. Gruby dość długo dotrzymywał kroku znakomitemu rywalowi.
Pojedynek o mistrzostwo Europy wagi ciężkiej pomiędzy Albertem Sosnowskim (46-3-1, 28 KO) i Aleksandrem Dimitrenko (30-1, 20 KO) będzie można zobaczyć na żywo w Internecie. O godzinie 22:00 na stronie BILD.DE rozpocznie się transmisja dwóch walk: o mistrzostwo świata federacji WIBF, WBO i WBA kobiet w kategorii muszej pomiędzy Susi Kentikian i Aną Arrazolą, a potem starcia Dimitrenki z Sosnowskim. Walki można obejrzeć za darmo, bo promotor Ukraińca, Klaus-Peter Kohl, dogadał się z Bildem. Pojemność serwera to około 10 milionów wejść, tak więc wszyscy chętni na pewno dostaną szansę śledzenia wydarzeń z Hamburga.
Zarówno Polsat jak i Canal + nie są zainteresowane pokazaniem tej potyczki, bowiem "Dragon" nie jest pięściarzem wcześniej przez te stacje promowanym. Stacja TVN nie jest obecnie zainteresowana boksem, natomiast Orange Sport pokaże w sobotę walkę Pirog vs Maciel o tytuł wagi średniej - od 16:45 do 20:00. Stacja ma potem w programie piłkę nożną i mecze w ramach eliminacji do Mistrzostw Europy.
Telewizja Polska nie była zainteresowana wyłożeniem 25. tysięcy euro za transmisję, choć tydzień wcześniej pokazywała pojedynek Witalija Kliczko z Odlanierem Solisem za 40 tysięcy. Warto też przypomnieć, że całkiem niedawno Piotr Wilczewski zdobywał tytuł mistrza Europy kategorii super średniej i wówczas również żadna polska stacja nie pokazała jego sukcesu.