Jeden z najgłośniejszych prospektów kategorii junior średniej, Vanes Martirosyan (29-0, 18 KO), wczoraj w nocy zanotował kolejne zwycięstwo. "Koszmar" już w drugiej rundzie znokautował Bladimira Hernandeza (18-5, 16 KO).
Na oficjalnym ważeniu okazało się, że Meksykanin waży aż 162 funty, lecz urodzony w Armenii Martirosyan podjął walkę, choć był o dwa kilogramy lżejszy.
Już 23 kwietnia Vanes zmierzy się z Saulem Romanem (34-8, 29 KO). Stawką pojedynku będzie wakujący pas WBC Silver. Zwycięzca stanie się też oficjalnym pretendentem dla mistrza junior średniej - Saula Alvareza (36-0-1, 26 KO).
Już po raz 28 odbędzie się w Warszawie Międzynarodowy Turniej Bokserski im. Feliksa Stamma, trenera- legendy, twórcy potęgi polskiego boksu. Postaci, której liczni wychowankowie stawali na najwyższym podium sportowych aren: igrzysk olimpijskich, mistrzostw Europy. Człowieka cenionego w całym sportowym świecie.
W tym roku, imprezie nadano nowy, atrakcyjny wymiar. Turniej odbędzie się w gościnnych progach Hotelu Gromada, przy ul. 17. Stycznia 32 w Warszawie w dniach 6-8 kwietnia.
Walki finałowe transmitowane będą na żywo w godz. 18.00-21.30 w TVP Sport.
- To moje kolano. Po prostu potknąłem się robiąc krok w tył. Wtedy źle stanąłem, zraniłem kolano i nie mogłem dalej walczyć - tłumaczył swoją szybką porażkę pretendent do tronu WBC wagi ciężkiej Odlanier Solis (17-1, 12 KO), który już w pierwszej rundzie został zastopowany przez Witalija Kliczkę (42-2, 39 KO).
Podobnego zdania był promotor Kubańczyka, Ahmet Oner - Porażka nie była wynikiem ciosu Witalija, ale kontuzji kolana Odlaniera. Takie rzeczy się w boksie zdarzają i teraz pewnie czeka nas długa przerwa i rehabilitacja - stwierdził Oner.
Promotor Gary Shaw zaprzeczył donosom, jakoby pojedynek Alfredo Angulo (19-1, 16 KO) z Sergio Gabrielem Martinezem (47-2-2, 26 KO) był bliski zakontraktowania. Zainteresowane strony nie mogą dojść do porozumienia w kwestii finansów.
W ubiegłym roku Lou DiBella proponował Meksykaninowi 750 tysięcy dolarów, ale "Perro" odrzucił tę ofertę. Niedługo później zaczęły się problemy Angulo (na zdjęciu), który ostatecznie zmuszony był opuścić Stany Zjednoczone.
Shaw nie zdradza szczegółów dotyczących nowej propozycji, ale zapewnia, że jest ona zdecydowanie mniej intratna od poprzedniej.
- Nie ma o czym mówić. Bardzo daleko do ugody - skomentował Shaw.
"Diamentowy" mistrz świata WBC w kategorii średniej, Sergio Martinez (47-2-2, 26 KO), swoją następną walkę zamierza stoczyć 9 lipca. Jako rywala dla Argentyńczyka anonsuje się Alfredo Angulo (19-1, 16 KO), który wciąż jest bardzo aktywnie promowany przez stację HBO. Czempion ocenia na 60% szansę realizacji tego przedsięwzięcia. Miejscem zmagań obu pięściarzy miałby być Meksyk, ojczyzna Angulo.
Przy nazwisku Martineza pojawiają się ponadto opcje walki z Peterem Manfredo Juniorem (37-6, 20 KO) i Andy’m Lee (25-1, 19 KO).
- Następną walkę zapewne stoczę na terenie Meksyku. Mamy dużo możliwości związanych z tym krajem i obecnie dyskutujemy na ten temat. Te informacje są bardzo korzystne dla mnie, ponieważ kocham ten naród, kocham ludzi tam mieszkających i będę niezwykle uradowany z możliwości walki w miejscu, które określam moim drugim domem – powiedział "Maravilla".
Po trochę bezbarwnym występiew listopadzie, dziś Guillermo Rigondeaux (8-0, 6 KO) znów pokazał klasę i niezwykłe umiejętności - jak na dwukrotnego mistrza olimpijskiego zresztą przystało. Kubańczyk wybrał się na teren rywala do Dublina i już w pierwszej rundzie zastopował niezwyciężonego dotąd Willie Caseya (11-1, 7 KO).
Irlandczyk zaraz po gongu rzucił się na Rigondeaux, ale po kombinacji lewy na dół-lewy na górę zapoznał się w połowie starcia z deskami. Kubańczyk chwilę później poprawił taką samą akcją i pretendent był liczony po raz drugi, tym razem wydając się już być poważnie zranionym. Krew poczuł Guillermo, teraz to on rzucił się na rywala i pół minuty przed gongiem kończącym pierwszą odsłonę po raz trzeci rzucił oponenta na deski, a sędzia przerwał walkę i ogłosił jego zwycięstwo. Tym samym Rigondeaux po raz pierwszy obronił tytuł mistrza świata federacji WBA kategorii super koguciej w wersji tymczasowej.
Juan Manuel Marquez (52-5-1, 38 KO) zrobił wszystko, by przed zakończeniem kariery po raz trzeci zmierzyć się z Mannym Pacquiao (52-3-2, 38 KO). "Dinamita" odszedł z Golden Boy Promotions - grupy, z którą współpracować nie chce Bob Arum - szef Top Rank i promotor filipińskiego gwiazdora.
W pierwszym pojedynku z "Pacmanem" obecny król wagi lekkiej trzykrotnie lądował na deskach w pierwszej odsłonie, lecz przetrwał kryzys, by zdominować walkę w dalszych rundach i zasłużyć na remis. Po latach doszło do rewanżu, w którym lepszy okazał się Filipińczyk. Pojedynek zakończyłby się remisem, lecz o ostatecznym wyniku zadecydował pojedynczy nokdaun z trzeciej odsłony. Roztrzygnięcia tych dwóch potyczek budzą wiele kontrowersji, a część obserwatorów uznaje Marqueza za zwycięzcę obydwu walk.
- Zasłużyłem na trzeci pojedynek z Pacquiao. Bardzo chcę tej walki. Wszyscy zastanawiają się co tym razem wydarzyłoby się w ringu. Pragnę zamknąć ten rodział. Jestem przy końcu sportowej kariery, chciałbym sprawdzić się jako wolny agent. Wiem, że spełniam teraz wszystkie warunki i możemy zawrzeć umowę - uważa Meksykanin.
W walce wieczoru w Nowym Dworze Mazowieckim boksujący w grupie Babilon Promotion Paweł Głażewski (15-0, 4 KO) pokonał po niezłym pojedynku Oriala Kolaja (5-5, 3 KO). Po 6 rundach, które bez problemu kontrolował "Głaz", sędzia punktujący walkę doliczając nokdaun punktował 60-53.
Wczorajszej nocy mistrz IBF wagi super średniej Lucian Bute (28-0, 23 KO) znów potwierdził klasę nokautując ambitnego Briana Magee (34-4-1, 24 KO) w 10 rundzie broniąc po raz kolejny swego pasa. Tuż po pojedynku Lucian wyraził chęć do walki z innym świetnym super średnim, Duńczykiem Mikkelem Kesslerem (43-2, 32 KO).
Już 9 kwietnia na ringu w MGM Grand w Las Vegas dojdzie do bardzo ciekawej bitwy (junior półśrednia), w której naprzeciwko siebie staną prawdziwi wojownicy. Tego dnia w stolicy hazardu zmierzą się ze sobą mający dynamit w pięściach Argentyńczyk Marcos Rene Maidana (29-2, 27 KO) i meksykańska legenda Erik Morales (51-6, 35 KO).
27-letni ‘El Chino’ przygotowując się do tej ringowej wojny, po raz pierwszy spędza swój obóz w ojczyźnie swojego rywala, w Meksyku. Argentyńczyk trenuje tam pod okiem człowieka, który jak nikt inny zna mocne i słabe strony 34-letniego ‘El Terrible’. Jest to Rudy Perez, były szkoleniowiec Marco Antonio Barrery (67-7, 44 KO), z którym Morales stoczył trzy ringowe thrillery.
- Perez jest prawdziwą skarbnicą wiedzy na temat Moralesa - stwierdza pochodzący z prowincji Santa Fe Maidana. - Zna go doskonale i dlatego trenujemy bardzo ciężko, aby w czasie walki wykorzystać wszystkie jego błędy.
Mikkel Kessler (43-2, 32 KO) chętnie wybierze się do Montrealu, by zmierzyć się z mistrzem federacji IBF wagi super średniej - Lucianem Bute (28-0, 23 KO). Duńczyk rozpocznie jednak od walki rozgrzewkowej. W gronie potencjalnych przeciwników wymienia się Kanadyjczyka Renana St Juste (22-2-1, 15 KO). Kessler, który w styczniu 2010 roku znokautował pochodzącego z Montrealu Erica Lucasa, układa już historię z motywem odwetu.
- Możecie nazwać to zemstą, nie boję się nikogo i Bute nie może mnie pokonać. Lucian to bardzo dobry bokser, jednak musi zacząć walczyć z mocnymi rywalami, jeżeli chce być uznawany za czołowego zawodnika tej kategorii. Zawsze uważałem, że Bute jest dobrym pięściarzem. Mogę przyjechać do Montrealu, miejsce nie gra żadnej roli. Myślę, że poradziłbym sobie z nim - powiedział Kessler.
Mistrz WBA w kategorii koguciej, Koki Kameda (24-1, 15 KO), podał nazwisko przeciwnika, z którym zmierzy się 7 maja w Osace. "Zły Chłopiec" japońskiego boksu wyjdzie do ringu z notowanym na 14. miejscu Danielem Diazem (18-2, 13 KO).
24-letni Kameda nie jest jedynym championem federacji WBA w dywizji koguciej. Tytuł WBA Super należy do Anselmo Moreno (30-1-1, 10 KO), a tymczasowy pas mistrzowski jest w posiadaniu Hugo Ruiza (27-1, 25 KO).
W przypadku mistrza WBA Davida Haye (25-1, 23 KO) i jego walki, z którymś z braci Kliczko, nigdy nie możemy być niczego pewni. Póki co Hayemaker ma spotkać się z młodszym z braci, Władymirem Kliczko (55-3, 49 KO) 25 czerwca bądź 2 lipca na jednym z wielkich, niemieckich stadionów. Dziś Haye kontynuował to z czego jest najbardziej znany, czyli zaczepki słowne w stronę braci. Przy okazji po raz kolejny ogłosił, że będzie starał się namówić Lennoxa Lewisa do pomocy w przygotowaniach.
- Mam nadzieję, że tym razem Lennox mi pomoże. Jeżeli jest ktokolwiek kto wie jak pokonać Kliczkę, jest to Lennox. On pokonał Witalija w jego prime. Fakt, że do momentu przerwania walka była wyrównana, jednak zrobił sieczkę z jego twarzą i wygrał. Lennox również zna Stewarda, bo był kiedyś przez niego trenowany. Mając wiedzę na temat tego co Manny może mówić Władymirowi w narożniku, będziemy mieli asa w rękawie. On trenuje w jakimś śmiesznym hotelu ze spa, takie przygotowania nie są godne mistrza. Widziałem zdjęcia z jego przygotowań i nie widzę tam duszy. Gym, w którym trenuję w Miami ma historię i duszę. Trenowali tu Muhammad Ali, Sonny Liston, Sugar Ray Leonard. Na takiej sali zupełnie inaczej się trenuje - powiedział Haye.
Robert Guerrero (28-1-1, 18 KO) przygotowuje się do pojedynku z Michaelem Katsidisem (27-3, 22 KO). Walka odbędzie się 9 kwietnia w Las Vegas na karcie gali PPV Morales vs Maidana.
"Duch" zdradził, że rozważa zmianę kategorii wagowej na junior półśrednią. Wcześniej bardzo chciałby wywalczyć mistrzowski pas w limicie 135 funtów.
- Jeśli pokonam Katsidisa, wiele drzwi stanie przede mną otworem - uważa Guerrero. - Chciałbym zdobyć tytuł w wadze lekkiej, a potem przenieść się do junior półśredniej. To bardzo mocna dywizja.
27-letni pięściarz, który dotychczas był championem w kategoriach piórkowej i super piórkowej, nie zamierza zatrzymywać się na limicie 140 funtów. Guerrero twierdzi, że przed zakończeniem kariery może dojść nawet do wagi junior średniej.
- Mogę zatrzymać się dopiero na junior średniej. Jestem wysoki i chyba mogę dokładać kolejnych funtów, nie tracąc atutów. Do tej pory nie traciłem siły, zmieniając kategorie na coraz wyższe - dodaje Guerrero.
W sobotni wieczór Odlanier Solis (17-1, 12 KO) nie wykorzystał szansy na wywalczenie tytułu mistrza WBC w wadze ciężkiej i przegrał z Witalijem Kliczko (42-2, 39 KO) już w pierwszej rundzie. Powodem porażki była bardzo groźna kontuzja kolana, która uniemożliwiła Kubańczykowi kontynuowanie walki.
- Od bardzo dawna nie spotkałem się z tak poważnym urazem - powiedział Dr Joern Michael. Najprawdpodobniej w czwartek Solis przejdzie operację.
- Chcemy mu zagwarantować możliwie najlepsze warunki leczenia - oznajmił Ahmet Oner, promotor mistrza olimpijskiego z Aten. - Naszym zadaniem jest jak najszybsze wyleczenie Solisa i zorganizowanie mu kolejnej walki. Naturalnie poczekamy, aż będzie zdrowy w 100%.
Oner ma nadzieję, że Kliczko da pechowemu Kubańczykowi drugą szansę.
- Witalij doskonale wie, co to znaczy przegrać przez kontuzję. Przez lata bezskutecznie domagał się rewanżu od Lennoxa Lewisa. Mamy nadzieję, że Witalij nie postawi Solisa w sytuacji, z jaką sam borykał się przez tyle czasu. Solis zasłużył na rewanż - dodaje promotor.
Już dziś kolejna gala organizowana przez grupę Babilon Promotion - tym razem w Nowym Dworze Mazowieckim a na niej główny bohater wieczoru - Paweł Głażewski (14-0, 4 KO), spotka sie w ringu z Orialem Kolajem (5-4, 3 KO). Przypomnijmy, iż relację z tej gali od godziny 17:00 przeprowadzi TVP Warszawa.
Zapraszamy do zapoznania się z wywiadem z mistrzem świata federacji WBC w wadze ciężkiej WItalijem Kliczką (42-2, 39 KO), który wczorajszej nocy w Kolonii obronił swój tytuł, pokonując przez techniczny nokaut w pierwszej rundzie Odlaniera Solisa (17-1, 12 KO). Jeszcze dzisiaj na BOKSER.ORG będziecie mogli obejrzeć kolejne części wywiadu z 39-letnim Ukraińcem.
Były świetny amator Krzysztof Szot (14-0-1, 5 KO) zanotował drugie zwycięstwo po słabszej walce z Felixem Lorą. Dziś na gali w Nowym Dworze Mazowieckim Krzysztof pokonał w trzeciej rundzie Aliekseia Wołczana (17-11-2, 10 KO) przez techniczny nokaut.
Jean Bedard z grupy InterBox zdradził, że w gronie potencjalnych rywali Luciana Bute (28-0, 23 KO) znajduje się były mistrz wagi średniej - Kelly Pavlik (36-2, 32 KO). "Duch" miał w ostatnich miesiącach spore problemy - po porażce z rąk Sergio Gabriela Martineza (47-2-2, 26 KO) popadł w alkoholizm. Jego powrotna walka odbędzie się na gali Pacquiao-Mosley.
Inną opcją dla "Le Tombeur" jest wracający po kontuzji Mikkel Kessler (43-2, 32 KO). Duńczyk ma jednak zagwarantowany pojedynek ze zwycięzcą Super Six, niewykluczone więc, że to właśnie Pavlik dostanie szansę od mistrza IBF w wadze super średniej.
- Rozglądamy się już za kolejnym rywalem. W poniedziałek odbędzie się spotkanie, na którym przedyskutujemy obecną sytuację Luciana. W grę wchodzą Kessler i Pavlik - powiedział Bedard.
- Jak przebiegają przygotowania do walki z Kevinem McBridem?
Tomasz Adamek: Wszystko idzie zgodnie z planem. Najważniejsze, że jestem zdrowy. Przygotowujemy się w Bushkill, w Pensylwanii.
- Trochę czasu już pan tam spędził. Nie nudzi się pan?
TA: Faktycznie, miesiąc już minął. Da się wytrzymać, na weekendy wracam do New Jersey, by zobaczyć się z rodziną, zjeść wspólnie obiad, pójść do kościoła. Czy się nie nudzę? Nie, bo takie obozy to dla mnie nie pierwszyzna. Jestem do nich przyzwyczajony, przecież już od 20 lat uprawiam ten sport, od jedenastego roku życia, więc długie wyjazdy i ciężkie przygotowania nie są mi obce. Bywało, że siedziało się 10-11 tygodni na obozie w samotności, nie znając języka. Kiedy wyjeżdżałem do USA, to nie mówiłem po angielsku i trzeba było sobie z tym poradzić. Taki jest sport i tego nie zmienimy. W Bushkill mamy dobre warunki do treningu, jest tu też spokój. Mój trener Roger Bloodworth również jest zadowolony. Mam nadzieję, że w przyszłości będziemy tu przyjeżdżać przed każdą walką.
- Siłownia, ring, bieganie - co zawiera jeszcze bokserskie menu serwowane organizmowi w Bushkill?
TA: Jestem na etapie sparingów. Mamy obszerny gym na wyłączność, więc możemy w spokoju pracować, a o to niełatwo, bo ośrodek w Bushkill jest dosyć popularny. Przed swoimi walkami korzystali z niego John Ruiz, Lennox Lewis i wielu innych.
- Z kim pan sparuje?
TA: Mam dwóch sparingpartnerów - Israela Garcię i Alexisa, którego nazwiska nie pamiętam. Przyjeżdżają z Nowego Jorku (ok. 150 km w jedną stronę - przyp. red.), codziennie zaczynamy trening od sparingu. Obaj są wysokimi pięściarzami i mają mnie przygotować zarówno pod walkę z McBride'em, jak i z Kliczką.

Witalij Kliczko (42-2, 39 KO) obronił przed godziną tytuł mistrza świata federacji WBC wagi ciężkiej pokonując przed czasem już w pierwszej rundzie Odlaniera Solisa (17-1, 12 KO).
We włoskich mediach pojawiły się informacje o kontuzji Giacobbe Fragomeniego (27-3-1, 11 KO). Póki co wiadomo tylko, że chodzi o groźne rozcięcie, które wyklucza planowaną na 2 kwietnia walkę z Marco Huckiem (31-1, 23 KO).
Informację potwierdził już obóz niemieckiego championa, lecz nie odniósł się do niej jeszcze sam Fragomeni. Nie wiadomo czy grupa Sauerland Event postanowi odwołać galę, czy też rozpoczną się poszukiwania zastępczego przeciwnika dla Hucka.
Mistrz WBA wagi junior średniej, Miguel Cotto (39-2, 29 KO) zaczyna otwarcie mówić o zakończeniu kariery. "Junito" twierdzi, że pozostały mu maksymalnie dwa lata przed sportową emeryturą. Do tego czasu chciałby stoczyć rewanż z Antonio Margarito (38-7, 27 KO), a następnie rewanż z królem P4P, Filipińczykiem Manny'm Pacquiao (52-3-2, 38 KO), obie z tych walk przegrał przed czasem. W ostatniej walce Cotto obronił swój pas pokonując Ricardo Mayorgę (29-8-1, 23 KO) w dwunastej rundzie broniąc po raz pierwszy swojego pasa.
Najlepszy pięściarz bez podziału na kategorie wagowe, Manny Pacquiao (52-3-2, 38 KO), rozpoczął obóz przygotowawczy przed planowanym na 7 maja pojedynkiem z Shanem Mosleyem (46-6-1, 39 KO). Trener Filipińczyka, Freddie Roach, jest bardzo zadowolony z pierwszego tygodnia treningów.
- Nigdy nie mieliśmy lepszego pierwszego tygodnia - powiedział szkoleniowiec.
"Pacman" przebywa obecnie w Baguio City, gdzie będzie trenował przez miesiąc. Na kilka tygodni przed walką Manny przeniesie się do Los Angeles i tam pod okiem Roacha przeprowadzi ostatnie szlify.
Witalij Kliczko (42-2, 39 KO) nie krył niezadowolenia po swojej walce z postawy pretendującego do pasa WBC kategorii ciężkiej Odlaniera Solisa (17-1, 12 KO). Mistrz olimpijski z 2004 roku, który jako amator zaliczył 227 wygranych i jedynie 14 porażek, po nieoczekiwanym zakończeniu walki został wygwizdany przez 19-tysięczny tłum zebrany w niemieckiej Kolonii.
Havana Times podaje, że 30-letni Solis, który karierę profesjonalną rozpoczął w 2007 roku ucieczką z Kuby, zainkasuje za nieudany pojedynek 1,8 mln dolarów. Natomiast 39-letni mistrz świata za obronę swojego tytułu zainkasuje około 15 mln dolarów. Solis stwierdził po walce, że po ciosie na skroń skręcił kolano, przez co nie mógł kontynuować pojedynku.
Na gali w Nowym Dworze Mazowieckim kolejne zwycięstwo zanotował Imail Toboev (5-0-1, 3 KO). Trenowany przez Łukasza Landowskiego Rosjanin pokonał znanego polskiej publiczności Sergeja Savrinovicsa (7-18-2, 5 KO) na punkty notując piąte zwycięstwo na zawodowym ringu, wygrywając wszystkie rundy.
Po ciekawym pojedynku Lucian Bute (28-0, 23 KO) zastopował odważnego i bojowego Briana Magee (34-4-1, 24 KO), po raz kolejny broniąc tytułu mistrza świata federacji IBF kategorii super średniej.
Od początku lekką przewagę zyskał champion, choć Irlandczyk cały czas próbował się odgryzać. Przełom nastąpił w szóstej rundzie, gdy prawy hak Rumuna na korpus powalił pretendenta po raz pierwszy na matę. W siódmej Lucian powtórzył tą samą akcją, tylko bijąc lewym hakiem i Magee przyklęknął po raz drugi. Sędzia jednak nie liczył, uznając cios za zbyt niski, lecz powtórki pokazały, że po prostu się pomylił, a wszystko było zgodnie z regułami. Bute się tym nie przejął i zaraz po wznowieniu pojedynku ponownie lewym hakiem w okolice wątroby odciął na chwilę challengera od powietrza, fundując mu trzecie deski, ale dopiero drugie liczenie.
Koniec nastąpił w dziesiątej odsłonie. Brian za wszelką cenę starał się skracać dystans, a mistrz zrobił w pewnym momencie krok w tył i króciutkim lewym podbródkowym doprowadził przeciwnika ponownie do nokdaunu. Wówczas sędzia przerwał ten już nierówny bój, ogłaszają wygraną Luciana przez TKO.
Mistrz świata organizacji WBA w wadze ciężkiej David Haye (25-1, 23 KO) jest przekonany, że wczorajsze problemy Odlaniera Solisa (17-1, 12 KO), który uległ Witalijowi Kliczce (42-2, 38 KO), są związane z jego zbędnymi kilogramami. Przy wzroście 187 centymetrów, Kubańczyk dzień przed walką ważył 112 kilogramów, co i tak jest jego najlepszym wynikiem od 2008 roku.
- Właśnie dlatego nie wolno pozwolić sobie na obżeranie się. Zdrowemu, 30-letniemu sportowcowi stawy nie powinny pękać. Solis mógł pokonać Witalija i wiedział jak to zrobić, jednak przeszkodziła mu jego otyłość. Niestety, Solis przejdzie do historii jako kolejny tłusty tyłek - stwierdził rówieśnik Solisa, którego 25 czerwca lub 2 lipca czeka pojedynek z młodszym z braci Kliczków, 34-letnim Władimirem (55-3, 49 KO).
Po zakończeniu pojedynku o pas mistrza świata federacji WBC w wadze ciężkiej pomiędzy Witalijem Kliczką (42-2-, 39 KO) i Odlanierem Solisem (17-1, 12 KO), menedżer Kubańczyka Ahmet Oner stwierdził, że po wyleczeniu kontuzji przez jego zawodnika powinno dojść do rewanżu. 39-letni Kliczko to główny kandydat do starcia z Tomaszem Adamkiem (43-1, 28 KO), które planowane jest na jesień bieżącego roku w Polsce. Polski pięściarz zapewnia, że protesty obozu Solisa nie powinny spowodować kłopotów z organizacją pojedynku z ukraińskim mistrzem.
- Jeśli Witalij jest prawdziwym mężyczyzną i do momentu wyleczenia kontuzji przez Solisa nie odejdzie z boksu, to powinien stoczyć jeszcze jeden pojedynek z Odlanierem. Nie wyobrażam sobie, aby Witalij mógł być dumny z wygranej odniesionej dzięki nieszczęśliwemu wypadkowi - stwierdził Oner, którego podopieczny uległ wczoraj Kliczce przez techniczny nokaut w pierwszej rundzie. Zaraz po walce 30-letniego Solisa odwieziono do szpitala w celu zbadania kontuzjowanego kolana. Oner poifnormował, że jego zawodnik ma zostać poddany operacji, a jego rehabilitacja może potrwać długo.
O tym, który z braci Kliczków (34-letni Władimir to mistrz federacji IBF, IBO i WBO) będzie rywalem Adamka, Polak ma dowiedzieć się nie później, niż na 90 dni przed walką. Wszystko wskazuje jednak na to, że rywalem "Górala" będzie Witalij, a młodszy Kliczko (55-3, 49 KO) 25 czerwca lub 2 lipca zmierzy się z czempionem WBA Davidem Haye'em (25-1, 23 KO). - Nie ma zagrożenia, że walka z Kliczką się nie odbędzie. Kliczkowie to dobrzy biznesmeni i w przyszłym tygodniu ich przedstawiciele mają rozmawiać z amerykańską telewizją o walkach ze mną i Haye'em. Jedna runda to za mało, aby oceniać wczorajszy występ Witalija. Zresztą, już od dawna wiem o jego silnych i słabych stronach. Kliczko ma 39 lat i wciąż pracuje z tym samym trenerem, dlatego jego styl boksowania nie zmieni się w ciągu kilku miesięcy - przekonuje "Góral", którego 9 kwietnia w Newark czeka ostatni test przed starciem o pas - potyczka z Kevinem McBride'em (35-8-1, 29 KO).
Witalij Kliczko (42-2, 39 KO) nie krył niezadowolenia po swojej walce z postawy pretendującego do pasa WBC kategorii ciężkiej Odlaniera Solisa (17-1, 12 KO). Co prawda Kubańczyk i jego promotor twierdzą, że wszystko przez kontuzję kolana, to jednak champion nie ma wątpliwości, iż prawdziwym powodem był mocny cios jaki w samej końcówce pierwszej rundy zainkasował Solis. Zaraz po przerwaniu potyczki podszedł nawet do challengera i jeszcze rzucił w jego kierunku kilka cierpkich słów, aż odciągać go musiał brat Władimir.
- On po prostu poczuł mój cios, a on był naprawdę mocny. Ciekaw jestem teraz bardzo, co powiedzą lekarze. Taki jest boks i jeden cios może zakończyć wszystko - powiedział Ukrainiec.
- Solis dostał potężny cios, powędrował na deski i przewracając się doznał kontuzji - dodał trener starszego z braci Kliczko, Fritz Sdunek.
Dyskusje na temat wczorajszej walki o mistrzostwo świata wagi ciężkiej, zakończonej w kontrowersyjnych okolicznościach, zapewne długo będą jeszcze rozpalały emocje wśród kibiców i dziennikarzy. Już teraz wyraźnie widać, że wśród miłośników boksu zarysowały się trzy wersje wydarzenia, do którego doszło w cieniu gotyckiej katedry w Kolonii. Według jednej z nich, mistrz federacji WBC Ukrainiec Witalij Kliczko (42-2, 39 KO) znokautował kilka sekund przed końcem pierwszej rundy swojego przeciwnika, Kubańczyka Odlaniera Solisa (17-1, 12 KO). Inna opinia głosi, że Solis jedynie niefortunnie upadł, doznając kontuzji nogi, która uniemożliwiła mu kontynuowanie pojedynku. Pojawiła się również trzecia kompromisowa wersja zakładająca, że Solis przegrał walkę z powodu wspomnianej kontuzji, ale nabawił się jej padając po celnym ciosie mistrza, a więc był nokdaun.
Być może nigdy nie uda się rozstrzygnąć jak było naprawdę. Zwłaszcza jeśli ta prawda miałaby okazać się niewygodna dla Solisa. Zresztą nawet w przypadku takiego rozstrzygnięcia zawsze znajdą się zwolennicy rozmaitych spiskowych teorii, które na bokserskich forach internetowych zaczęły już dojrzewać minionej nocy. Czytając opinie o Kubańczyku, który miałby wyjść do ringu jedynie po wypłatę i dlatego padł już w pierwszej rundzie symulując kontuzję, od razu nasuwa się porównanie z inną walką o mistrzostwo świata wagi ciężkiej, zakończoną również w atmosferze skandalu, niemal pół wieku temu. Tą walką było rewanżowe starcie Muhammada Alego z Sonnym Listonem w maju 1965 roku.
Wczoraj podczas gali KSW 15 kolejne wspaniałe i przekonywujące zwycięstwo zanotował Mamed Khalidov (22-4-2), który w 35 sekund poddał groźnego Jamesa Irwina.
WSZYSTKO O KSW I UFC NA SPORTY-WALKI.ORG
Z kolei porażkę zanotował zwycięzca pierwszej edycji Konfrontacji Sztuk Walki - Łukasz Jurkowski (15-10), który zaraz po walce zapowiedział zakońCzenie sportowej kariery. Wywiady z głównymi bohaterami wczorajszego wieczoru znajdziecie TUTAJ.
Niewykluczone, że spełni się życzenie Juana Manuela Marqueza (52-5-1, 38 KO), który drogą Shane'a Mosleya (46-6-1, 39 KO) poświęcił wieloletni kontrakt z Golden Boy Promotions, by móc stanąć do walki z Mannym Pacquiao (52-3-2, 38 KO).
- Nie rozmawiałem z Marquezem od czasu jego drugiej walki z Mannym - wyznał szef Top Rank, Bob Arum. - Ludzie mówią, że jego kontrakt z GBP wygasł, a on chce walczyć z Pacquiao. Porozmawiam z Mannym. Nie zrobię niczego bez jego wiedzy. Chcę poznać jego opinię na ten temat.
Wielce prawdopodobne, że jeśli genialny Filipińczyk 7 maja upora się ze "Słodkim", to w listopadzie zobaczymy jego trzecią bitwę z "Dinamitą". Wydaje się, że plany te mógłby pokrzyżować tylko Floyd Mayweather Jr. (41-0, 25 KO), który niestety w dalszym ciągu nie myśli o powrocie do boksu. Istnieje również możliwość skonfrontowania "Pacmana" ze zwycięzcą lipcowej potyczki Cotto-Margarito II, lecz ten pomysł Boba Aruma niemal na pewno spotkałby się z protestami fanów zawiedzionych (zaledwie dobrym) poziomem przeciwników Manny'ego.
Jak podaje dziennik Die Welt, Odlanier Solis (17-1, 12 KO) rzeczywiście nie udawał i nabawił się poważnej kontuzji. Co jednak najgorsze, podobno Kubańczyk miał już problemy podczas przygotowań do pojedynku z Witalijem Kliczko.
Według najnowszych doniesień prasowych, Solis uszkodził więzadła krzyżowe oraz chrząstkę w prawym kolanie, a także uszkodził łękotkę.
Przypomnijmy, że Kliczko zastopował pretendenta już w pierwszej rundzie. Skontrował atak Odlaniera krótkim ciosem z prawej ręki, a ten przewracając się uszkodził sobie właśnie prawe kolano.