Sergio Martinez (47-2-2, 26 KO) bezskutecznie póki co domaga się walk z Floydem Mayweatherem, Mannym Pacquiao czy Miguelem Cotto. Trochę podirytowany takim obrotem sytuacji powróci na ring 9 lipca. Wielki mistrz wagi średniej wyjawił właśnie, że chciałby w takim razie skrzyżować rękawice z byłym uczestnikiem programu "The Contender", Peterem Manfredo (37-6, 20 KO).
Na szczęście jednak ów propozycję będzie musiała jeszcze zaakceptować telewizja HBO, a widząc dysproporcje pomiędzy oboma bokserami, najprawdopodobniej włodarze tej stacji odrzucą ofertę potyczki Argentyńczyka z Manfredo (na zdjęciu).
Coraz bliżej chyba do organizacji walki Luciana Bute (27-0, 22 KO) z powracającym po kontuzji oka Mikkelem Kesslerem (43-2, 32 KO). Mający jednak dłuższą przerwę Duńczyk przed potencjalnym spotkaniem z Rumunem, najpierw chciałby na przetarcie sprawdzić się z kimś słabszym.
Tak oto z Danii wyciekają informacje o powrocie Kesslera na ring już w czerwcu. Według tamtejszej prasy, najbliższym rywalem Mikkela będzie prawdopodobnie były sparingpartner Bute, Renan St Juste (22-2-1, 15 KO). Jest jednak jeden warunek - w najbliższą sobotę musi pokonać u siebie w Kanadzie byłego mistrza świata federacji IBF Alejandro Berrio (32-5, 29 KO).
Już w najbliższą sobotę 19 marca w Montrealu rumuński mistrz świata IBF w kategorii super średniej Lucian Bute (27-0, 22 KO) stoczy kolejną walke w obronie pasa IBF. Bute jest tym pięściarzem, którego najbardziej brakuje w turnieju "Super Six", aby można było go uznać za rzeczywistą weryfikację możliwości najlepszych pięściarzy w tej kategorii wagowej na świecie. Rywalem Rumuna będzie były mistrz Europy oraz posiadacz pasa IBO Brytyjczyk Brian Magee (34-3-1, 24 KO).
-Miałem nadzieję walczyć z Kesslerem w tym pojedynku, ale kontuzja nie pozwoliła mu wystąpić teraz. Dlatego walczę z Magee. Bardzo chciałbym zmierzyć się w następnym pojedynku z Kesslerem. Nie jestem wcale sfustrowany z powodu ostatnich walk. Wiem, że moje pojedynki z uczestnikami "Super Six" nastąpią racze wcześniej niż później- powiedział Bute.
-Uważam, że styl Magee idelnie będzie mi pasował. Uwielbiam agresywnych wojowników, którzy przyjeżdzają walczyć. Myślę, że to plus dla mnie. Facet nigdy się nie cofa, mam wiele szaunku dla pięściarzy, którzy tak walczą. Patrzę z optymizmem na zbliżający się pojedynek- powiedział o rywalu Bute.
W dniach 16-19 marca w Lublinie odbywają się XVIII Mistrzostwa Polski Juniorów w Boksie. Wczoraj odbyły się walki eliminacyjne, dzisiaj na kibiców pięściarstwa amatorskiego czekają pojedynki ćwierćfinałowe, które rozłożono na dwie sesje, ranna i popołudniową.
ROSPISKA WALK ĆWIERĆFINAŁOWYCH MISTRZOSTW POLSKI JUNIORÓW >>
Zmagania młodych pięściarzy można podziwiać w hali MOSiR, przy al. Zygmuntowskie 4 w Lublinie. Wstęp na tę imprezy jest wolny od opłat. Tych, którzy nie mogą zawitać w hali, zapraszamy do oglądania relacji na żywo z imprezy w naszej poddomenie www.live.bokser.org.
Przemysław Majewski (15-0, 10 KO) wraca do boksu po przerwie spowodowanej głębokim rozcięciem łuku brwiowego w ostatnim starciu. Mimo uciążliwej kontuzji, na gali Tomasza Adamka 9. grudnia w Prudential Center, Polak znokautował w ostatniej 8. rundzie silnego Eddiego Caminero (7-4, 7 KO).
"The Machine" zawalczy na gali organizowanej przez KEA Boxing w Filadelfii, w mieście w którym spędził większość swojego życia. Tam rozpoczynał swoją bokserską karierę, tam też wygrał turniej "Golden Gloves". Jego przeciwnik nie jest jeszcze znany, za to wiadomo, że do gali dojdzie w Prima Aprilis, czyli 1 kwietnia.
Oprócz Majewskiego na gali zobaczymy też drugiego Polaka ze stajni Global Boxing Promotions. Będzie nim Kamil Łaszczyk (1-0, 1 KO), który niespełna dwa tygodnie temu zadebiutował jako profesjonalista. Łaszczyk jeszcze dzisiaj w Nowym Jorku stanie do drugiego pojedynku zawodowego, jego przeciwnikiem będzie Amerykanin Luquan Lewis (0-6, 0 KO). Walka na gali w Filadelfii będzie jego trzecim starciem zawodowym.
Frank Warren podał do informacji publicznej, że 21 maja na O2 Arena w Londynie, oprócz walki na szczycie wagi półciężkiej, odbędzie się arcyciekawy pojedynek dwóch czołowych brytyjskich prospektów. Złoty medalista olimpijski z Pekinu, James DeGale (9-0, 7 KO), zaboksuje z Georgem Grovesem (12-0, 10 KO). Stawką potyczki będzie należący do tego pierwszego pas BBBofC w kategorii super średniej.
- To będzie jedna z najlepszych gal w mojej karierze - uważa Warren. Przypominamy, że w walce wieczoru rękawice skrzyżują Nathan Cleverly (21-0, 10 KO) i Juergen Braehmer (36-2, 29 KO).
Mistrz Olimpijski z Pekinu Felix Diaz (8-0, 5 KO) w kolejnym pojedynku zmierzy się Andrejem Berdiszewem (5-0, 1 KO). Pojedynek odbędzie się 26 marca w Jekaterinburgu. Niestety nie dojdzie do pojedynku ambitnego Dominikańczyka z byłym mistrzem świata Jurijem Nużnienko (30-2-1, 14 KO) z Ukrainy.
Wydarzeniem wieczoru na rosyjskiej gali będzie pierwsza obrona pasa WBO w kategorii średniej należacego do Dmitrija Pirogra (17-0, 14 KO). Bardzo ciekawie zapowiada się także pojedynek w kategorii ciężkiej pomiędzy Wiaczesławem Głazkowem (8-0, 6 KO) i Denisem Bakhtowem (33-5, 22 KO).
Za miesiąc Victor Ortiz (28-2-2, 22 KO) stanie przed szansą uciszenia swoich krytyków. "Okrutny" zgodził się awansować do wyższej kategorii - półśredniej - i 16 kwietnia stanąć naprzeciw mistrza federacji WBC, Andre Berto (27-0, 21 KO). Póki co obaj panowie spotkali się na konferencji prasowej promującej to wydarzenie.
- Uciekłeś w walce z Maidaną i po prostu się poddałeś. Ja natomiast jestem sprytniejszy, lepiej wyszkolony, szybszy i przede wszystkim bijję dużo mocniej od Maidany - dogryzał swojemu rywalowi Berto (na zdjęciu).
- Mam już dość słuchania, że nie mam jaj ani serca do walki. Nie obawiam się nikogo i udowodnię to ringu wygrywając z nim. Berto to naturalnie dobry bokser, który nie przypadkiem został mistrzem świata. 16 kwietnia to się jednak zmieni i odbiorę mu pas - powiedział Ortiz.
- Dimitrienko to rzeczywiście kawał chłopa. Ma ponad dwa metry wzrostu. (...) Ale Dimitrienko ma psychikę dziecka. Zamierzam go zdominować, wciągnąć w wojnę i złamać - mówi Albert Sosnowski. Z polskim bokserem, byłym mistrzem Europy w wadze ciężkiej, rozmawia Robert Małolepszy z "Polska The Times".
- Za niespełna dwa tygodnie ma Pan walczyć o mistrzostwo Europy w wadze ciężkiej. Czy tym razem dojdzie do walki z Aleksandrem Dimitrienką, bo w grudniu Pański rywal we wciąż niejasnych okolicznościach zemdlał w szatni tuż przed wyjściem na ring.
Albert Sosnowski: Mam nadzieję, choć sto procent pewności nie mam. Wiem, że walki nie pokaże żadna telewizja, a gala odbędzie się w małej halce treningowej, w której na co dzień ćwiczą pięściarze grupy Universum.
- Walka o mistrzostwo Europy w wadze ciężkiej jest tak mało ważna?
AS: Na pewno gdyby organizowali ją moi promotorzy, byłaby i transmisja telewizyjna, i przyzwoity obiekt. Niemcy z Universum, którzy promują Dimitrienkę, jak wiadomo, mają ogromne kłopoty, ich grupa praktycznie przestała istnieć, nie mają kontraktu z telewizją, a co za tym idzie i pieniędzy. Ale mają pas, który Dimitrienko wywalczył w lipcu 2010 r. i wygrali przetarg na organizację walki w jego obronie. Cieszę się, że w ogóle do niej dojdzie, bo baliśmy się z moim menedżerem [Krzysztofem Zbarskim - red.], że znów zostanie odwołana.
W tym przypadku bukmacherzy nie mają najmniejszych wątpliwości. Lucian Bute (27-0, 22 KO) powinien bez najmniejszych problemów po raz siódmy obronić pas IBF w kategorii super średniej. W opinii ekspertów 35-letni Brian Magee (34-3-1, 24 KO) nie ma w swoim arsenale niczego, czym mógłby zaskoczyć wciąż niedocenianego rumuńskiego championa. Dysproporcja w umiejętnościach oraz atutach mistrza i pretendenta jest w tym wypadku jeszcze wyższa niż przed starciem Alvarez-Hatton.
TYPUJ, WYGRYWAJ I ZARABIAJ Z UNIBETEM
Kurs na zwycięstwo "Le Tombeur" wynosi 1.05, warto jednak zaryzykować nieco i pokusić się o wytypowanie rundy, w której zakończy się walka (kursy od 4.50 do 7.00). Wygrana Irlandczyka byłaby ogromną niespodzianką, a szczęśliwcy, którym uda się ją wytypować, mogą zamienić każdą złotówkę na 7.80 zł. Kurs na zwycięstwo punktowe Magee wynosi 21.00, jego wygrana przez nokaut wyceniana jest na 11.00, najwyższa stawka tradycyjnie dotyczy remisu i wynosi 36.00.
Mistrz WBC w wadze ciężkiej, Witalij Kliczko (41-2, 38 KO), nie ma wątpliwości, że David Haye (25-1, 23 KO) wcale nie chce wyjść do ringu z żadnym z ukraińskich championów. W opinii większości ekspertów Brytyjczyk szczególnie unika starszego z braci.
Na początku wakacji "Hayemaker" zaboksuje z Władimirem Kliczko (55-3, 49 KO) w pojedynku unifikacyjnym, którego stawką będą tytuły IBF, WBA, WBO, IBO i magazynu "The Ring".
- On za dużo mówi. Wziął walkę z moim bratem, bo nie ma innych opcji. Zdaje sobie sprawę z ryzyka, lecz nie ma wyboru - uważa 39-letni "Dr. Ironfist". - Haye nie chce ze mną walczyć. Znokautowałbym go bardzo szybko, a Władimir będzie go obijał przez dwanaście rund, by wygrać przez nokaut na samym końcu. To będzie dla niego bardzo bolesne. Mogę mu to obiecać.
Mistrz świata federacji WBA David Haye (25-1, 23 KO) chce powtórzyć "dokonanie" Lennoxa Lewisa z 2003 roku, który dosłownie zmasakrował lewą stronę starszego z braci Kliczko. Witali potrzebował 60 szwów na zszycie wszystkich kontuzji jakich nabawił się w tej walce. Haye chce powtórzyć teraz ten sam akt destrukcji na młodszym Władimirze Kliczko (55-3, 49 KO).
Obaj pięściarze mają się spotkać w walce unifikacyjnej 25 czerwca, bądź 2 lipca w Niemczech.
- Ostatecznie twarz Władimira będzie w strzępach. Nie chcę aby sędzią lub lekarz zatrzymał tą walkę. Chcę aby sędzia wyliczył go do "10" i żeby był całkowicie nieprzytomny. Mam nadzieję, że Witali patrząc na to co się będzie działo nieźle się wkurzy. Nikt nie lubi patrzeć jak jego brat dostaje lanie, zwłaszcza takie jakie jakie zamierzam sprawić Władimirowi - zapowiedział Brytyjczyk.
Serdecznie zapraszamy na wywiad z tymczasowym mistrzem świata WBA w kategorii cruiser Yoanem Pablo Hernandezem (24-1, 13 KO), który zdobył swój tytuł w lutym, pokonując Steve'a Hereliusa. W rozmowie z BOKSER.ORG Kubańczyk m.in ujawnił swoje plany na przyszłość oraz powiedział co myśli o walce z czempionem WBC Krzysztofem Włodarczykiem.
Rafał Kyć: Yoan, po pokonaniu Hereliusa twoim naturalnym przeciwnikiem wydaję się być posiadacz pełnoprawnego pasa WBA, Guillermo Jones...
Pablo Hernandez: Bardzo chciałbym, aby to Jones był moim najbliższym rywalem. Jednak jestem gotowy do pojedynku ze wszystkimi mistrzami wagi junior ciężkiej. Będę walczył z każdym kogo "podstawią mi" moi przełożeni.
Zaplanowany na 26 marca w Hamburgu pojedynek pomiędzy mistrzem Europy Aleksandrem Dimitrienką (30-1, 20 KO), a naszym Albertem Sosnowskim (46-3-1, 28 KO) odbędzie się w małej hali, gdzie na co dzień trenują zawodnicy grupy Universum. Walka nie będzie transmitowana w żadnej z telewizji, więc oglądać ją będą mogli tylko nieliczni kibice.
Tymczasem Ukrainiec zapewnia, że problemy zdrowotne ma już dawno za sobą i jest przekonany, iż uda mu się obronić tytuł.
- Moje problemy ze zdrowiem to już przeszłość. Cieszę się, że nadrobiłem stracony czas - powiedział Dimitrienko. - Czuję się bardzo dobrze i jestem świetnie przygotowany do potyczki z Sosnowskim. Obiecuję kibicom znakomitą walkę. Oczywiście, pas zostanie w Hamburgu - zakończył pewny siebie Ukrainiec, który kilka miesięcy temu otrzymał również niemiecki paszport.
Kibice w Polsce będą mogli zobaczyć walkę Tomasza Adamka zarówno w telewizji jak i w Internecie. Transmisję w Internecie obsługuje firma UStream, kibice zamieszkujący w Polsce będą ją mogli kupić za 4,95$, natomiast na terenie Ameryki Północnej przekaz internetowy kosztuje 29,95$. Sygnał internetowy można zakupić wchodząc na stronę www.ustream.tv/sports. Ponadto walka będzie do oglądnięcia w telewizji Polsat. Wciąż są do nabycie bilety na walkę Tomasza Adamka z Kevinem McBride'em. Wejściówki w cenach 253$, 103$, 78$ oraz najtańsze 53$ są do nabycia pod telefonem: +1 908-2476079. W Ameryce Północnej walkę można będzie także oglądać w systemie pay-per-view, w telewizji satelitarnej DirectTV i Dish Network, w sieciach kablowych InDemand oraz za pośrednictwem firm telecomunikacyjnych AT&T Uverse oraz Verizon FIOS.
Tomasz Adamek (43-1, 28 KO) ciężko trenuje przed zbliżającym się wielkimi krokami starciem z Kevinem McBride'em (35-8-1, 29 KO), które zostanie rozegrane 9 kwietnia w Newark. 34-letni Polak zapewnia, że w górskim Bushkill skupia się wyłącznie na najbliższym przeciwniku, a o jednym z braci Kliczków, najprawdopodobnie Witaliju (41-2, 38 KO), będzie mógł zacząć myśleć najwcześniej dzień po pojedynku w Prudential Center.
- Do walki z Kevinem McBride'em zostało trzy i pół tygodnia. Jak wygląda twój typowy dzień na obozie przygotowawczym w Bushkill?
Tomasz Adamek: Każdy dzień jest bardzo ciężki. Wiele się tutaj nie zmienia. Na przykład dzisiaj miałem sparing o godzinie jedenastej, a o siedemnastej wychodzę w góry, aby biegać. Z kolei jutro rano czeka mnie praca z Rogerem Bloodworthem na tarczy, praca nad techniką. Po południu z New Jersey przyjedzie Tylor Woodman, który przygotowuje mnie do walki pod względem fizycznym. Po ciężkich treningach, będąc już po obiedzie, udaję się na małą, trzydziesto-czterdziesto minutową drzemkę, aby później być świeżym i gotowym do ciężkiej pracy. Moje dni wyglądają tutaj bardzo podobnie, aż do soboty każdego tygodnia, kiedy jadę zobaczyć się z rodziną.
- W Bushkill poza twoimi zajęciami dzieje się niewiele. Przebywanie tam nie bywa dla ciebie nużące?
TA: Jest to normalne dla każdego sportowca. Każdy wyjeżdza z domu, aby się odosobnić i przeznaczyć czas na przygotowania. Mam za dużo do stracenia, aby siedzieć w domu i trenować na pół gwizdka w przeświadczeniu, że przeciwnik jest średniej klasy. Rywala nigdy nie można lekceważyć i ja tego nie robię, stąd do każdej walki przygotowuję się bardzo poważnie. Po sparingach i moim poruszaniu się w ringu czuję, że ciągle się rozwijam, a Roger wciąż przekazuje mi wiedzę. O to właśnie chodziło, by z każdą walką, z każdym obozem było lepiej i tak właśnie jest. Mamy czas tylko dla siebie. Na sali treningowej jestem tylko Roger i ja, pojawiają się tylko sparingpartnerzy oraz Tylor, także ten czas nie jest stracony. Bardzo się cieszę, że zdecydowaliśmy się na wyjazd do Bushkill i prawdopodobnie będziemy przygotowywać się tutaj do każdego pojedynku.
HBO wyznaczyło królowi wagi średniej datę powrotnego pojedynku. Wiadomo już, że Sergio Martinez (47-2-2, 26 KO) wyjdzie między liny w lipcu, nie poznaliśmy jednak nazwiska jego przeciwnika. Na ochotnika zgłosił się mistrz IBF niższej kategorii - Cornelius Bundrage (30-4, 18 KO).
- Styl Martineza bardzo mi odpowiada - zapewnia 37-letni "K9". - Jeśli on odważy się na tę walkę, to wszyscy zobaczycie jak go niszczę. Możecie mi zaufać.
W stym ostatnim występie podopieczny Emanuela Stewarda znokautował pięciokrotnego mistrza świata - Cory'ego Spinksa (37-6, 11 KO). Od tego czasu Bundrage stara się o dużą walkę, lecz nie interesuje się nim żaden z czołowych pięściarzy.
- Unika mnie cała czołówka junior średniej i średniej - skarży się Amerykanin. Najwyraźniej problemem Corneliusa jest jednak jego promotor, który od dawna nie potrafi zorganizować walki chociażby z pierwszym w rankingu IBF Sechew Powellem (26-2, 15 KO). 31-letni "Iron Horse" przed laty znokautował obecnego mistrza w niespełna pół minuty...
Ormianin Vanes Martirosjan (28-0, 17 KO) stoczy walkę rozgrzewkową przed kwietniowym pojedynkiem z Saulem Romanem (34-8, 29 KO). 19 marca w Montrealu na gali Bute-Magee zmierzy się w 10-rundowym sprawdzianie z Bladimirem Hernandezem (18-4, 16 KO) z Meksyku. Martirosjan prawdopodobnie liczy, że walka nie potrwa pełnego dystansu i nie będzie przesadnie zmęczony przed ważniejszym pojedynkiem z Saulem Romanem. Hernandez przegrał trzy ostatnie pojedynki przez nokaut, m. in z Davidem Lemieux.
Stawką walki Martirosjan-Roman będzie pas WBC Silver w kategorii junior średniej oraz status oficjalnego pretendenta do pasa WBC, który należy do Saula Alvareza (36-0-1, 26 KO).
Wczoraj odbyła się konferencja prasowa przed sobotnią walką o mistrzostwo świata federacji WBC wagi ciężkiej pomiędzy Witalijem Kliczko (41-2, 38 KO) i Odlanierem Solisem (17-0, 12 KO). Champion jak zwykle pokazał klasę i oprócz spraw związanych z sobotnią galą, odniósł się również do tragicznych wydarzeń w Japonii.
- Chciałbym wyrazić słowa jedności ze wszystkimi Japończykami, a także jakoś ich wspomóc. Chciałbym pomóc ludziom, którzy teraz walczą z tą całą tragedią. Z całą pewnością część z wypłaty z tej walki podarujemy na rzecz poszkodowanych. Jest im teraz bardzo ciężko, a cała ta sprawa jest bardzo niebezpieczna. To dotknęło nawet moją rodzinę - powiedział obrońca tytułu mistrza świata wszechwag.
Mało kto może powiedzieć tyle o Bernardzie Hopkinsie (51-5-2, 32 KO) jak Robert Allen (39-5, 27 KO), który trzykrotnie atakował "Kata" i jego tytuły mistrza wagi średniej. Za pierwszym razem z powodu kontuzji Hopkinsa walkę uznano za nieodbytą, za drugim razem Bernard zastopował pretendenta w siódmej rundzie, a po kilku latach wyraźnie wypunktował. W międzyczasie Robertowi (na zdjęciu) udało się zdobyć tytuł mistrza świata dywizji średniej federacji IBF, ale tylko w wersji tymczasowej (Hopkins właśnie leczył uraz z pierwszego pojedynku przyp. Redakcja). Oto co na temat swojego wielkiego rywala ma do powiedzenie Allen, który ponad trzy lata temu zawiesił rękawice na kołku.
- Bernard to mistrz destrukcji. Nie jest typem wojownika, za to kimś w rodzaju polityka gdy jesteś z nim w ringu. Jest najlepszy w tym co robi, czyli w rozbijaniu przeciwników i destrukcji - wyznał obchodzący niedługo 42. urodziny Allen.