Niegdyś wielki bokser, teraz świetny promotor Oscar De La Hoya, wierzy, że mistrz WBA wagi królewskiej, David Haye (25-1, 23 KO), posiada odpowiednie atuty, by pokonać mistrz IBO, WBO i IBF Władymira Kliczkę (55-3, 49 KO) i to przed czasem. Walka planowana jest już od bardzo długiego czasu, a nowa data, w której miałby odbyć się ten unifikacyjny pojedynek to 2 lipca.Bernd Boente, menedżer braci Kliczków nie potwierdza krążących w mediach informacji, jakoby walka mistrza świata federacji IBF, IBO i WBO w wadze ciężkiej Władira Kliczki (55-3, 49 KO) z Dereckiem Chisorą (14-0, 9 KO) miała zostać odwołana na rzecz starcia z Davidem Haye'em (25-1, 23 KO), posiadaczem pasa WBA. Pojedynek 34-letniego Ukraińca w dobrowolnej obronie tytułów z niepokonanym na zawodowych ringach Brytyjczykiem ma odbyć się 30 kwietnia w Mannheim.
- Nie mogę potwierdzić tej informacji. Wszystko jest możliwe, podobnie jak wcześniej - zakomunikował Boente. Starcie Kliczko-Chisora miało odbyć się już 11 grudnia, ale walkę odwołano na kilka dni przed tą datą. Jak oficjalnie podano do wiadomości, przyczyną była kontuzja mięśni brzucha obrońcy tytułów, jakiej miał nabawić się na jednym z ostatnich treningów podczas tarczowania ze swoim szkoleniowcem Emanuelem Stewardem.
W ostatnich dniach rosyjskojęzyczne media informowały, powołując się na ludzi z bliskiego otoczenia Kliczki, że obóz ukraińskiego mistrza świata mógł pójść na ustępstwa wobec 30-letniego Haye'a i zdecydował się na odwołanie starcia z Chisorą. Mówiło się też o odwołaniu rezerwacji hali SAP-Arena w Mannheim na dzień 30 kwietnia. Zdaniem prasy, przedstawiciele Kliczków argumentowali, że unifikacyjna potyczka młodszego z braci przeciwko Haye'owi byłaby o wiele ważniejszym wydarzeniem, aniżeli starcie z 27-letnim Chisorą, którego nazwisko nie wciąż nie znaczy wiele w wadze ciężkiej.
2 kwietnia na stadionie w Halle, Marco Huck (31-1, 23 KO) stanie do kolejnej obrony tytułu mistrza świata WBO w kategorii junior ciężkiej. Przeciwnikiem naturalizowanego Niemca będzie doskonale znany polskim kibicom szermierki na pięści, Giacobbe Fragomeni (27-3-1, 11 KO). Tymczasem trener Hucka, Ulli Wegner przestrzega swojego podopiecznego przed lekceważeniem Włocha i przewiduje, że będzie to dla niego, niezwykle ciężka walka.
- Fragomeni bardzo przypomina mi Victora Ramireza. Podobnie jak Argentyńczyk ciągle naciera na swojego rywala. Marco powinien być przez całą walkę skoncentrowany, Giacobbe to groźny pięściarz. Czeka nas ciężka przeprawa - powiedział niemiecki szkoleniowiec.
Wegner przekonuje, że kluczem do zwycięstwa nad 41-letnim Włochem będzie dyscyplina taktyczna - W boksie zawodowym nie liczą się tylko umiejętności. Marco musi ściśle trzymać się taktyki, którą ustalimy. Jeśli Huck zachowa zimną głowę, tak jak w pojedynku z Ramirezem o wynik potyczki jestem spokojny - zakończył trener.
Najnowszy Oficjalny Rocznik Polskiego Boksu 2010 oraz starsze do nabycia w sklepie internetowym supergymsports.pl.
KUP OFICJALNY ROCZNIK POLSKIEGO BOKSU 2010 za 59 zł >>
KUP OFICJALNY ROCZNIK POLSKIEGO BOKSU 2009 za 19 zł >>
KUP ZESTAW OFICJALNYCH ROCZNIKÓW POLSKIEGO BOKSU 2009 + 2010 za 75 zł >>
Za dwa tygodnie Lucian Bute (27-0, 22 KO) wyjdzie na ring w Montrealu by już po raz siódmy stanąć do obrony tytułu mistrza świata federacji IBF kategorii super średniej. Naprzeciw niego wyjdzie Brian Magee (34-3-1, 24 KO), który by móc mierzyć się z Rumunem musiał zawakować najpierw pas mistrza Europy, o jaki już za kilka godzin bić się będzie nasz Piotrek Wilczewski. Mało kto daje bojowemu Irlandczykowi szanse, lecz on z pewnością da z siebie wszystko, bo z tego słynie przecież od lat.
- Wszystko odbywa się bez zakłóceń. Trenowałem ciężko i już nie mogę się doczekać walki. Bute to bez wątpliwości najlepszy pięściarz tej dywizji. On wszystko robi dobrze. Potrafi wywrzeć dużą presję, ale także świetnie skontrować i nie ukrywam, że jest typem zawodnika, jakim ja chciałbym być. Na pewno jest dużo lepszy niż Carl Froch, z którym przegrałem. Są podobnych rozmiarów, ale Lucian jest znacznie szybszy, lepiej porusza się po ringu i uważam go za lepiej wyszkolonego zawodnika. Ja natomiast jestem typem twardziela. W tym pojedynku jednak spróbuję również wcielić się trochę w rolę boksera. Nigdy nie odpuszczam i zawsze daję z siebie sto procent. Naprawdę wierzę w to, iż nie pokazałem dotąd wszystkiego i mogę walczyć jeszcze lepiej - powiedział niepokonany od blisko pięciu lat Magee.
W środę udaliśmy się z kamerą na ostatni trening Piotra Wilczewskiego (28-1, 9 KO) przed dzisiejszą potyczką z Aminem Asikainenem (28-3, 19 KO) o mistrzostwo Europy w wadze super średniej. Pojedynek w helsińskiej Hartwall Arenie pomiędzy 32-letnim Polakiem a o trzy lata starszym Finem, ma się rozpocząć o 21:45 czasu polskiego. Transmisję w Finlandii przeprowadzi stacja MTV3.
Don King i Bob Arum, dwaj najbardziej znani promotorzy boksu w USA, spotkali się wczoraj na konferencji prasowej, poświęconej pojedynkowi mistrza świata w wadze junior średniej Miguela Cotto i Ricardo Mayorgi. Walka odbędzie się 12 marca w MGM Grand w Las Vegas.
Arum, szef grupy zawodowej Top Rank powiedział dziennikarzom, że gdyby Floyd Mayweather Jr (41-0, 25 KO) był zawodnikiem Kinga, to najbardziej wyczekiwana walka w dzisiejszym boksie stałaby się faktem. Chodzi oczywiście o starcie Amerykanina, byłego mistrza świata w pięciu kategoriach wagowych z Mannym Pacquiao (52-3-2, 38 KO) lidera niemal każdego rankingu najlepszych pięściarzy bez podziału na kategorie wagowe.
- Jeśli sprawami Mayweathera kierowałby King, ja w negocjacjach oczywiście reprezentowałbym Pacquiao (Filipińczyka należy do stajni Top Rank, przyp. red). Nie zorganizowalibyśmy tej walki w jeden dzień, zrobilibyśmy to w godzinę - oznajmił Arum. Warto wspomnieć, że jego stosunki z Kingiem, jednym z największych rywali na amerykańskim rynku, przez długi okres były bardzo napięte.
Jak już Was informowaliśmy, Julio Cesar Chavez zrezygnował ostatecznie z występu podczas wieczoru bokserskiego w Chiapas w Meksyku by jeszcze bardziej skoncentrować się na walce o tytuł WBC z Sebastianem Zbikiem. Tak więc w programie gali pojawiła się ogromna luka, którą organizatorzy musieli "załatać".
Wybór padł na mającego dobrą passę Alfonso Gomeza (22-4-2, 11 KO) i to on będzie głównym bohaterem w Chiapas. Jak zapewnia Fernando Beltran, jeden z organizatorów tego przedsięwzięcia, nazwisko rywala dla Gomeza zostanie podane w krótkim terminie.
Dwukrotny finalista amatorskich mistrzostw Anglii i nowa nadzieja brytyjskiej wagi ciężkiej - Tom Dallas (13-0, 10 KO) - przyleciał do Warszawy, aby pomóc Albertowi Sosnowskiemu (46-3-1, 28 KO) w przygotowaniach do jego walki o zawodowe mistrzostwo Europy wagi ciężkiej. Mierzący prawie dwa metry Anglik będzie sparingpartnerem popularnego "Smoka".
Dwudziestopięcioletni Dallas w amatorskiej karierze dwukrotnie dotarł do finału mistrzostw swojego kraju, gdzie w 2005 uległ na punkty obecnemu pretendentowi do mistrzostwa świata, Dereckowi Chisorze, a rok później medaliście olimpijskiemu z Pekinu, Davidowi Price. Stoczył około 50 amatorskich walk i we wrześniu 2008-ego roku w londyńskiej York Hall zadebiutował jako zawodowiec. Od tego czasu wychodził między liny trzynaście razy i wygrał wszystkie walki, w tym aż dziesięć przed czasem. Najbardziej znanym przeciwnikiem mieszkającego w Chatham boksera był Lee Swaby, którego to znokautował już w pierwszej odsłonie. Ten sam Swaby sprawił niegdyś wielką niespodziankę nokautując jednego z najlepszych zawodników wagi junior-ciężkiej, Enzo Maccarinelliego, a z utalentowanym Andrzejem Wawrzykiem przeszedł pełen dystans.
Dallas dysponuje świetnymi warunkami fizycznymi: ma prawie dwa metry wzrostu i duży zasięg ramion. Trenując pod okiem byłego szkoleniowca Juliusa Francisa – Andy Kidda – Tom ciężko pracuje nad doskonaleniem umiejętności bokserskich. Jego ulubionym ciosem jest bezpośredni prawy prosty, którym dzięki dużej sile często nokautuje przeciwników. W czasie wolnym od boksu pomaga ojcu w firmie zajmującej się pokrywaniem dachów.
- Jeszcze kilka lat temu wydawało się to niemożliwe, lecz ja zawsze wierzyłem, że stać mnie na bycie w takim miejscu swojej kariery jak teraz - mówi na kilkanaście godzin przed pojedynkiem o pas WBC kategorii junior średniej Matthew Hatton (41-4-2, 16 KO).
- W zeszłym roku kompletnie zdominowałem swoją dywizję w Europie, pokonując między innymi byłego mistrza świata federacji WBA, Jurija Nużnienkę. Czuję się więc gotów by zrobić kolejny krok naprzód. Alvarez to młody, bardzo utalentowany bokser i ludzie mają wobec niego spore plany, a on sam ma rywalizować niedługo z Mayweatherem czy Pacquiao. Mam więc dodatkową motywację by go pokonać. Jestem naprawdę pod wrażeniem tego co robi. Ma dopiero dwadzieścia lat, a już jest fantastyczny. Mimo wszystko zamierzam go pokonać jako pierwszy. Dla nas obu będzie to trudna przeprawa, jednak ostatecznie wygram ja - odgraża się młodszy z braci Hatton.
- On dotąd bardzo dominował nad swoimi rywalami, jednak czy będzie potrafił przetrzymać trudne chwile i jak się wtedy zachowa? Obaj będziemy w tym pojedynku takie chwile mieć. Ja potrafię przetrwać kryzys i walczyć dalej, pytanie tylko, czy on również? A kilka pytań podczas walki zamierzam mu zadać - zakończył Matthew.
Prowadzący niegdyś swoją karierę w USA Irlandczyk Joe Rea (7-2-1, 4 KO) będzie kolejnym rywalem Grzegorza Proksy (22-0, 15 KO) podczas sobotniej gali boksu w Huddersfield. Dla Polaka będzie to 23 zawodowy występ, jego przeciwnik wyjdzie między liny po raz jedenasty.
Walka zaplanowana jest na 6 rund. Znajdujący się obecnie wysoko w rankingu EBU mistrz Unii Europejskiej czeka na rozstrzygnięcie pojedynku Barker-Spada i liczy, że uda mu się w niedługim czasie zawalczyć ze zwycięzcą. Początkowo sobotnim rywalem Grzegorza miał być Jamel Bahki, jednak ostatecznie wycofał się z walki. Przed nim podobnie uczyniło kilku innych bokserów m.in. Troelenberg i Belgecham.
Dzisiaj odbyła się ceremonia ważenia przed galą, "Super G" wniósł na wagę 162 funty, jego irlandzki rywal o funt mniej. Retransmisję z walki zobaczymy 7 marca, w cyklu "Bokserskie Poniedziałki" w telewizji Sportklub, którą odbierać można za pośrednictwem sieci kablowych, jak i cyfrowych platform N i Cyfra +.
Porażki faworytów kategorii muszej (52 kg) - Rafała Kaczora i Rajnolda Bromboszcza były największymi niespodziankami półfinałów 82. Mistrzostw Polski Seniorów w Boksie, które odbywają się w Koninie. Pierwszy z nich uległ przez RSC w 3. starciu Piotrowi Gudelowi a drugi przegrał przez dyskwalifikacje z młodziutkim Grzegorzem Bryndą.
KOMPLET WYNIKÓW WALK PÓŁFINAŁOWYCH >>
W półfinałach oglądaliśmy więc kolejny odcinek z cyklu "nadchodzi młodość". Do finałów awansowali bowiem rówieśnicy elblążanina, Dawid Michelus i Patryk Szymański oraz niespełna 19-letni Kamil Gardzielik oraz Igor Jakubowski. Dobre wrażenie pozostawili równie młodzi brązowi medaliści: Sylwester Stempniewski, Ireneusz Zakrzewski i Marcin Śnitko. W finale wystąpi także 18-letni Dawid Jagodziński, dla którego walka o złoto będzie pierwszym występem w Mistrzostwach Polski.
Znakomicie poczyna sobie w ringu najstarszy uczestnik turnieju, 34-letni Andrzej Liczik, którego jutro zobaczymy w finałowym klasyku z odwiecznym rywalem, Michałem Chudeckim. W finałach zobaczymy jeszcze dwa pojedynki rutyny z młodością - Marcina Łęgowskiego z Gardzielikiem oraz Marcina Rekowskiego-Jerzyka z Patrykiem Brzeskim. Trener kadry, Stanisław Łakomiec zapewne z przyjemnością zobaczy konfrontacje Kamila Szeremety z Jakubowskim, Michelusa z Mateuszem Mazikiem, Szymańskiego z Michałem Syrowatką oraz Michałów Gerleckiego i Olasia.
Dodajmy przy okazji, że najwięcej pięściarzy do finałów wprowadził PKB Poznań (6), wyprzedzając Hetmana Białystok (4). pozostałe kluby mają w finałach maksymalnie po jednym zawodniku.

Właśnie taki prawy sierpowy zapewnił Piotrowi Wilczewskiemu (29-1, 10 KO) tytuł zawodowego mistrza Europy kategorii super średniej. Tym samym pięściarz spod Dzierżoniowa jako czwarty Polak w historii zasiadł na tronie EBU. Redakcja BOKSER.ORG składa najserdeczniejsze gratulacje.
Były przeciwnik Juana Manuela Lopeza (30-0, 27 KO), jeden z czołowych super kogucich, notowany na trzecim miejscu w najnowszym rangingu WBO, Jonathan Oquendo (20-2, 13 KO) powróci w swej ojczyźnie Portoryko, podczas gali w Pedrin Zorrilla Coliseum organizowanej przez Puerto Rico Best Boxing 6 maja. Oquendo zapowiada, że ten rok będzie dla niego przełomowy i nadszedł już czas by zmierzyć się z najlepszymi w swojej kategorii sięgając po pas mistrzowski.W środę udaliśmy się z kamerą na ostatni trening Piotra Wilczewskiego (28-1, 9 KO) przed dzisiejszą potyczką z Aminem Asikainenem (28-3, 19 KO) o mistrzostwo Europy w wadze super średniej. Pojedynek w helsińskiej Hartwall Arenie pomiędzy 32-letnim Polakiem a o trzy lata starszym Finem, ma się rozpocząć o 21:45 czasu polskiego. Transmisję w Finlandii przeprowadzi stacja MTV3.
O ponad pół kilograma Paweł Kołodziej (27-0, 16 KO) okazał się cięższy od swojego jutrzejszego rywala, Felixa Cory (22-4-2, 12 KO). Polak wniósł na skalę 90,5 kilograma, zaś Amerykanin 89,9.
Przypomnijmy jeszcze, że transmisja gali w Krynicy Zdrój rozpocznie się od godziny 20:30 na antenie Polsatu Sport.
Dopiero co informowaliśmy Was, że Anselmo Moreno wyrasta na głównego kandydata do wcielenia się w rolę przeciwnika Nonito Donaire'a (26-1, 18 KO), a 24 godziny później mamy już nowego kandydata. Jedyne co pozostaje bez zmian to data narzucana przez HBO - 28 maja.
Tak oto innym rywalem championa według WBO i WBC wagi koguciej może zostać panujący na tronie WBA niższej dywizji - super muszej, Hugo Fidel Cazares (34-6-2, 24 KO). Wyznaczono już nawet konkretne miejsce - Atlantic City. Na zdjęciu Hugo Cazares.
Zapraszamy na wywiad zarejestrowany w pierwszy dzień turnieju Grand Prix w Śremie. Rozmawiamy o klubie Fenix Warszawa.
Wczoraj odbyła się ceremonia ważenia przed galą w Cordon Bleu Banquet Hall, w Nowym Jorku, na której dzisiaj zadebiutuje Kamil Łaszczyk z grupy Global Boxing Promotion. Tym razem obyło się bez niespodzianek, Kamil jak i jego przeciwnik Emil Brooks (0-2) zmieścili się w umówionym limicie.
Pięściarze dzień przed walką ważyli identycznie, obaj wnieśli na wagę po 58,05 kg, czyli 0,9 kilograma powyżej limitu kategorii piórkowej. Gala rozpoczyna się o 18:30 (EST 6:30pm), pierwsza walka planowana jest na 19:30 (EST 7:30pm) czasu wschodniego.
Już tylko godziny dzielą nas od potyczki Piotra Wilczewskiego (28-1, 9 KO) z Aminem Asikainenem (28-3, 19 KO). W ostatniej chwili bukmacherzy z firmy UNIBET przygotowali dla polskich kibiców swoją ofertę na tę walkę. W swoich prognozach faworyzowany jest występujący na własnym terenie Asikainen, na którego wygraną UNIBET zapłaci nam w zamian po kursie 1,40. Nieźle zarobić można za to na sukcesie "Wilka" - tu kurs wynosi zaskakująco dużo, aż 3,10. Standardowo najlepszy kurs przyporządkowano remisowi - dokładnie 29,00.
JAK ZAŁOŻYĆ KONTO W UNIBET?
Wyznaczono również granicę 9,5 rundy i za krótszy czas trwania pojedynku UNIBET jest gotów wypłacić nam 2,75, a za dłuższy 1,40. A oto inne opcje obstawienia tej walki:
GRAJ, WYGRYWAJ I ZARABIAJ Z UNIBETEM >>
Asikainen przed czasem - 2,30
Asikainen na punkty - 3,00
Wilczewski przed czasem - 6,50
Wilczewski na punkty - 4,50
JAK ZAWIERAĆ ZAKŁADY?
Wygrana Asikainena w rundach od 1 do 3 - 9,00
Wygrana Asikainena w rundach od 4 do 6 - 7,50
Wygrana Asikainena w rundach od 7 do 9 - 7,00
Wygrana Asikainena w rundach od 10 do 12 - 8,00
Wygrana Wilczewskiego w rundach od 1 do 3 - 26,00
Wygrana Wilczewskiego w rundach od 4 do 6 - 23,00
Wygrana Wilczewskiego w rundach od 7 do 9 - 23,00
Wygrana Wilczewskiego w rundach od 10 do 12 - 26,00
Już jutro w nocy czasu polskiego kreowany przez niektórych na wielką gwiazdę boksu zawodowego - Saul Alvarez (35-0-1, 26 KO), stanie przed szansą zdobycia pierwszego tytułu mistrza świata. 20-letni Meksykanin skrzyżuje bowiem rękawice z Matthew Hattonem (41-4-2, 16 KO), a stawką ich pojedynku będzie wakujący tytuł federacji WBC kategorii junior średniej. Bukmacherzy stawiają dość wyraźnie na Alvareza, a on sam podziela ich opinię i czuje się pewny przed tak dużym testem.
- Do walki wyjdę na pewno dobrze przygotowany. Szanuję każdego ze swoich przeciwników poza ringiem, ale już w nim sprawy mają się inaczej. Mam zamiar udowdnić tą walką, iż cały czas się uczę i wciąż robię postępy. Zapewniam was, pas pojedzie ze mną do Meksyku - powiedział Saul.
Już 11 marca Dariusz Sęk (10-0-1, 4 KO) stoczy swoją natrudniejszą walkę w dotychczasowej karierze zawodowej. Pojedynek odbędzie się na gali Olsztyn Boxing Night 2011. Pięściarz z Tarnowa zmierzy się z niepokonanym Kubańczykiem Miguelem Velozo (12-0-1, 4 KO).
Mistrz WBA w wadze super średniej, Andre Ward (23-0, 13 KO) najbliższy pojedynek stoczy 14 maja w Home Depot Center w Carson w półfinale turnieju Super Six z Arturem Abrahamem (32-2, 26 KO), mimo to już myśli o finale i o tym z kim mógłby się w nim spotkać. Drugim półfinałem będzie walka Glena Johnsona (51-11-2, 35 KO) z mistrzem WBC Carlem Frochem (27-1, 20 KO) i "S.O.G." zdecydowanie wolałby zmierzyć się z tym drugim.
Były mistrz wagi super piórkowej Roman Martinez (24-1-1, 15 KO) swój tytuł WBO utracił we wrześniu zeszłego roku po ciekawym pojedynku na rzecz Ricky'ego Burnsa (30-2, 7 KO). "Rocky" powróci 16 kwietnia w Bayamon z nieznanym jeszcze oponentem, jednak już zapowiada, że do końca roku priorytetem jest odzyskanie pasa.Już dzisiaj o godzinie 21:45 polskiego czasu Piotr Wilczewski (28-1, 9 KO) stanie przed najważniejszym wyzwaniem w dotychczasowej karierze. 32-letni Polak zmierzy się w Helsinkach z Aminem Asikainenem (28-3, 19 KO) w pojedynku o wakujący tytuł mistrza Europy w wadze super średniej. Za faworyta potyczki uchodzi o trzy lata starszy od polskiego pięściarza Fin, ale podopieczny Andrzeja Gmitruka zamierza pokrzyżować palny swojego przeciwnika i sprawić niemiłą niespodziankę gospodarzom.
- Jakie wrażenie zrobił na tobie Asikainen podczas wczorajszej ceremonii ważenia?
Piotr Wilczewski: Asikainen trochę się zmienił. Miesiąc temu był miły i grzeczny, a na ważeniu starał się coś pokazać, być może został w ten sposób pokierowany. Dla mnie to jednak bardzo dobrze, być może dzięki temu wyjdę do walki jeszcze bardziej zmotywowany i skoncentrowany. Powinno być super.
- Dziwne miny Asikainena podczas ważenia mogą świadczyć o jego niepewności, czy raczej determinacji i przekonania o własnej sile?
PW: Myślę, że przede wszystkim jest to element gry psychologicznej. Zakładam, że takie wskazówki dostał od swojego trenera. Dla mnie nie ma to jednak najmniejszego znaczenia. Dopiero w ringu może się okazać, czy zachowanie Asikainena na ważeniu miało jakikolwiek sens.
- Do ostatnich dni musiałeś bardzo pilnować swojej wagi, regularnie się ważyłeś, sprawdzając ile kilogramów, a właściwie gramów brakuje do ustalonego limitu kategorii super średniej. Jednak chyba nie można powiedzieć, że twój organizm jest po tych dniach osłabiony?
PW: Raczej nie. Szczerze mówiąc, myślałem że podobnie jak przed ostatnimi dwoma galami, limit wagowy osiągnę łatwo. Tym razem miałem delikatne kłopoty, ale praktycznie już dzień przed walką waga była odpowiednia i bez problemu ją utrzymałem. Od razu po ważeniu nawodniłem swój organizm, więc wszystko powinno być w porządku.
Po odwołaniu niemal w ostatniej chwili walki pomiędzy Luanem Krasniqi (30-4-1, 14 KO) i Johnathonem Banksem (25-1-1, 17 KO) i przełożeniu jej z 26 lutego na bliżej nieokreślony dzień kwietnia, teraz Niemiec wydał oświadczenie o potrzebie jeszcze dłuższej przerwy.
- Kiedy wyjdę na ring, muszę po prostu być w doskonałem formie, a na uzyskanie jej potrzebuję z pewnością więcej czasu. Tak więc pojedynek przed majem nie wchodzi ws ogóle w grę - powiedział Krasniqi.
- Spotkam się z nim w ringu kiedy Luan będzie na to już gotowy. Trenowałem bardzo ciężko do tego pojedynku, dlatego poszukamy sobie kogoś, kto jest dostępny - dodał od siebie Banks, dawny rywal naszego "Górala".
Kłopoty nie omijają Jorge Rodrigo Barriosa (50-4-1, 35 KO). Przypomnijmy - w styczniu ubiegłego roku jadąc ze zbyt dużą szybkością potrąci swoim BMW kilka osób, a jedną z nich - kobietę w ciąży, zabił na miejscu.
Kilka miesięcy później jego była żona wezwała policję, gdy pobił brutalnie własnego syna. Teraz dostał nowe zarzuty.
Dziś rano ten były mistrz świata federacji WBO kategorii junior lekkiej został zatrzymany pod zarzutem pobicia i próby gwałtu na 29-letniej kobiecie. Barrios, który ostatni pojedynek stoczył w październiku, przebywa aktualnie w areszcie.
Dokładnie o godzinie 21:45 na ring w Helsinkach wyszedł Piotr Wilczewski (29-1, 10 KO) i gorąco dopingowany przez miejscowych kibiców Amin Asikainen (28-4, 19 KO). Stawka była ogromna, bo zwycięzca miał zostać nowym mistrzem Europy wagi super średniej, czyli limitu do 76,2 kilograma. Fin w przeszłości piastował już pas europejski, ale w niższej dywizji- średniej. Był również mocno faworyzowany przez bukmacherów, zarówno tych zagranicznych, jak i naszych w Polsce. Jak zwykle jednak wszystko miał zweryfikować ring.
Pięściarz z Dzierżoniowa podczas grania hymnu wyglądał na mocno zestresowanego, natomiast jego rywal wydawał się pewny swego. Już na samych początku Amin trafił mocno Polaka lewym sierpowym, ale pod koniec pierwszej rundy pękł mu łuk brwiowy, a krew zalewała mu oko. W drugim starciu rozgorzała prawdziwa wojna, którą Piotrek przyjął. Silniejsze wydawały się ciosy przeciwnika, lecz "Wilk" był skuteczniejszy, a łuk brwiowy Asikainena krwawił coraz bardziej.
Trzecia odsłona na korzyść w końcu rozluźnionego Polaka. Piotrek bił na zmianę na korpus i górę, a minutę przed przerwą sędzia konsultował się z lekarzem w sprawie poważne kontuzji Fina. Zdecydował się jednak puścić dalej walkę. Czwarta odsłona już bardzo trudna do punktowania. Bokserzy poszli na ostrą wymianę i próbowali się nawzajem przełamać. Na uwagę zasługiwał prawy sierpowy Piotra, który doszedł szczęki przeciwnika. Jeszcze lepiej wyglądało wszystko w piątym starciu. Co prawda Amin ciągle strzelał obszernymi sierpami, ale kilka razy nadział się na bomby Polaka i sędziowie musieli punktować tę rundę dla naszego rodaka.
Szósta runda była już znacznie bardziej wyrównana, choć z minimalną przewagą Wilczewskiego. Na ring wkradło się jednak sporo chaosu, a bokserzy zapomnieli na moment o obronie. W kolejnej odsłonie Wilczewskiego dopadł lekki kryzys i oddał pierwsze dwie minuty, ale końcówka należała już do niego. Trzeba też podkreślić świetną pracę narożnika Fina, któremu zatamowano lejącą się z lewego łuku brwiowego krew. Wilczewski odmienił obraz pojedynku w ósmym starciu, gdy prawym sierpowym w okolice ucha posłał przeciwnika na deski. W dziewiątej rundzie przez chwilę zmniejszył tempo, aby ostro finiszować w końcówce. U Asikainena z kolei we znaki dawały się braki kondycyjne. Co prawda w dziesiątej odsłonie rzucił się do ataku, jednak były to trochę chaotyczne próby. Polak natomiast spokojnie kontrolował to, co dzieje się w ringu. Dało o sobie znać doświadczenie Wilczewskiego, który ruszył do szturmu w jedenastej odsłonie i... zastopował Asikainena! Świetnie skontrował go prawym sierpowym i Fin po raz drugi padł na matę. Wstał na osiem, lecz sędzia spojrzał mu głęboko w oczy i przerwał potyczkę w obawie przed ciężkim nokautem.
Piotr Wilczewski nowym mistrzem Europy kategorii super średniej!