
Dzisiaj odbyła się konferencja prasowa promująca walkę Piotra Wilczewskiego (28-1, 9 KO), który już w piątek w helsińskiej Hartwall Arenie zmierzy się z Aminem Asikainenem (28-3, 19 KO) o mistrzostwo Europy w wadze super średniej.
Brytyjski "The Guardian" szacuje, że pojedynek pomiędzy championem IBF, WBO i IBO, Władimirem Kliczko (55-3, 49 KO), a mistrzem federacji WBA - Davidem Haye (25-1, 23 KO) może wygenerować nawet 50 milionów funtów zysku.
Jedyną możliwą datą jest sobota 2 lipca, a więc zaledwie dziewięć tygodni po walce Ukraińca z rodakiem "Hayemakera" - Dereckiem Chisorą (14-0, 9 KO). David bardzo długi wątpił, by Kliczko, który zazwyczaj boksuje 2-3 razy w roku, mógł przygotować się do dwóch występów w tak krótkim okresie. Teraz jednak, w obliczu problemów ze zorganizowaniem pojedynku z obowiązkowym pretendentem, Haye skłania się do wznowienia negocjacji z obozem Władimira.
- On najpierw musi pokonać Chisorę. Nie przełożymy tej walki drugi raz - zapewnia Frank Warren, promotor "Del Boya".
Eksperci nie mają jednak wątpliwości, że Chisora - nowincjusz na zawodowych ringach, nie sprawi Ukraińcowi większych problemów. Łatwa obrona zakończy kontrakt Władimira ze stacją RTL, co znacząco ułatwi negocjacje z Hayem, który związany jest z konkurencyjną ARD.
Czy oznacza to, że jedna z największych możliwych potyczek z początkiem maja stanie się faktem? 25 milionów funtów dla każdego z zawodników zapewne będzie wystarczającą motywacją, by podjąć ryzyko porażki, lecz znając historie dotychczasowych rozmów obydwu pięściarzy należy do tego podchodzić ze sporym dystansem.
"Kiedyś często mówiono mi, że jestem inny niż wszyscy, że tu nie pasuję. Zdarza się, że czasem i teraz słyszę takie rzeczy. Ale to tylko dodaje mi sił, bo wiem, że idę drogą, którą sam sobie wybrałem. Czy czuję się Polakiem? Urodziłem się tutaj i choć zwiedziłem trochę świata, czuję, że to jest jedyne miejsce, które naprawdę znam. A to chyba coś znaczy..." - mówi ciemnoskóry Izuagbe Ugonoh - mistrz świata i Europy w K1, którego występ na ringu bokserskim obejrzeć będzie można 2 kwietnia podczas "Wojak Boxing Night' w Bydgoszczy.
- Izu, wiele osób, które spotyka cię po raz pierwszy jest zdumionych tym, jak świetnie posługujesz się polszczyzną. Nie wszyscy wiedzą bowiem, że urodziłeś się nad Wisłą. Jaka jest twoja historia?
Izu Ugonoh: Rodzice przyjechali do Polski z Nigerii, mój ojciec przyjechał na studia, studiował w wyższej szkole morskiej, potem wyjechał do Nigerii, tam się ożenił z moją mamą i razem wrócili do Polski.
- Niemal dwumetrowy ciemnoskóry facet w Polsce... Ludzie nie szufladkują cię z góry jako koszykarza?
IU: [śmiech] Zgadza się, taki jest stereotyp, ale prawda jest taka, że w życiu nie uprawiałem koszykówki. Natomiast od 10-go roku życia trenowałem piłkę nożną. I grałem dość długo, blisko 9 lat. Dopiero mając 20 lat zainteresowałem się sportami walki, zacząłem od Muay-Thai....
- Jak to się stało, że z takiej europejskiej gry zespołowej jak piłka nożna trafiłeś nagle do Muay-Thai?
IU: Tak naprawdę to sporty walki były moją pasją od dzieciństwa, ale rodzice kierowali mnie na gry zespołowe. Natomiast mnie samego zawsze ciągnęło do sportów walki, zawsze podziwiałem w akcji zawodników walczących w ringu. Moim największym idolem był Remy Bonyaski.
20 Marca w Nowym Dworze Mazowieckim odbędzie się pierwsza w tym roku gala organizowana przez grupę Babilon Promotions, gdzie w walce wieczoru Paweł Głażewski (14-0, 4 KO) zmierzy się z Orialem Kolajem (5-4, 3 KO).
Dzisiaj w rozmowie z BOKSER.ORG, Tomasz Babiloński zdradził nam liste planowanych imprez swojej "stajni" na rok 2011:
Co prawda Felix Trinidad (42-3, 35 KO) nie występuje już od ponad trzech lat, ale nigdy nie powiedział "Dość" oficjalnie. Do dzisiaj...
Jeden z najwybitniejszych pięściarzy w historii dywizji półśredniej, do tego również mistrz świata wagi średniej i junior średniej, oficjalnie ogłosił zakończenie kariery w wieku 38. lat.
- Od trzech lat nie tylko nie walczę, ale nie robię nic co związanego ze sportem. Po raz pierwszy nie ruszałem się tak długo i obecnie powrót do treningów byłby wyjątkowo trudny. Poświęcę swój czas żonie i córeczkom - powiedział legendarny "Tito", który na zawsze zostanie w pamięci kibiców boksu dzięki niezapomnianym potyczkom z "Yory Boy" Campasem, Pernellem Whitakerem, Hectorem Camacho, Oscarem De La Hoyą, Bernardem Hopkinsem, Ricardo Mayorgą, czy przede wszystkim Fernando Vargasem, z którym stworzył niezapomniane, jedne z najlepszych w dziejach boksu dwanaście rund wspaniałego boksu.
Dzisiaj o godz. 17.30 w obiekcie rekreacyjno-sportowym "Rondo" przy Al. 1 Maja 1a w Koninie rozpoczną się pierwsze walki Mistrzostw Polski Seniorów w Boksie. Będzie to już 82 impreza tej rangi (pierwsze w historii mistrzostwa rozegrane zostały w 1924 roku w Poznaniu). Patronat Honorowy nad Mistrzostwami objął Prezydent Konina, Pan Józef Nowicki.
Emocji powinno nam dostarczyć już pierwsze 14 pojedynków eliminacyjnych, w których kibice zobaczyć będą mogli m.in. tak ciekawe konfrontacje jak rywalizacje Dawida Michelusa z Mariuszem Burzyńskim, Marka Jędrzejewskiego z Krzysztofem Rogowskim (obie w limicie 56 kg) oraz Michała Łoniewskiego z Rafałem Sodórem (75 kg).
Marco Antonio Barrera (67-7, 44 KO) jest gotowy, by zmierzyć się z nowym mistrzem WBA wagi lekkiej. Fernando Beltran, który jako szef Zanfer współpromuje "Mordercę o Twarzy Dziecka", twierdzi, że legendarny meksykański wojownik zaboksuje z Brandonem Riosem (27-0-1, 20 KO) już za kilka miesięcy.
"Bam Bam" zdobył tytuł w sobotnią noc, lecz zwycięstwo kosztowało go ciężką kontuzję, która wyklucza go z treningów nawet na dwa miesiące. Gdy tylko pięściarz dojdzie do pełni sił, kontrakt na walkę z Barrerą zostanie sfinalizowany.
- Gdy Rios wyzdrowieje, dojdzie do jego pojedynku z Barrerą - zapewnia Beltran. - Marco stanie do walki o mistrzowski pas w czwartej dywizji.
Champion WBC kategorii super średniej, Carl Froch (27-1, 20 KO), nie obawia się byłego mistrza wagi średniej, Kelly'ego Pavlika (36-2, 32 KO), który zdecydował się na kontynuowanie kariery w dywizji do 168 funtów.
"Duch" notowany jest przez World Boxing Council na pierwszej pozycji, co oznacza, że Brytyjczyk może być zmuszony stanąć z nim do walki, jeżeli zakończy turniej Super Six bez utraty pasa.
- Nie mam się czego bać. On jest łatwy do pokonania. Był duży i silny w średniej, ale w nowej kategorii traci te atuty. W limicie 170 funtów został sprany przez Bernarda Hopkinsa - przypomina "Kobra".
Zapraszamy na fotorelację z konferencji prasowej w Helsinkach, promującej piątkowy pojedynek Piotra Wilczewskiego (28-1, 9 KO) z Aminem Asikainenem (28-3, 19 KO) o mistrzostwo Europy w wadze super średniej.
20-letni (ur. 31 sierpnia 1990 r.) Dawid Deik, podobnie jak Marek Jędrzejewski, jest wychowankiem Klubu Sportowego Damnica, który zanim trafił do PKB Poznań, przez 4 lata reprezentował barwy zasłużonego dla polskiego boksu klubu Czarnych Słupsk.
Szerszej publiczności dał się poznać w maju 2006 r. w Elblągu podczas Mistrzostw Polski kadetów. Występujący wówczas w kat. średniej (75 kg) Dawid przegrał pojedynek ćwierćfinałowy z Pawłem Geniuszem. Rok później w Kielcach wywalczył tytuł wicemistrza Polski juniorów wagi półciężkiej, ulegając w finale obecnemu koledze klubowemu, Kamilowi Goińskiemu. W 2008 r. powtórzył ten wynik podczas juniorskiego czempionatu w Elblągu, znów przegrywając w finale z Goińskim. Kolejny występ na imprezie mistrzowskiej, zakończył w 2009 r. brązowym medalem Młodzieżowych Mistrzostw Polski, by w ub. roku przywieźć ze Starachowic srebrny krążek tychże mistrzostw.
Wczoraj w Krakowie w wieku 75 lat zmarł Lucjan Słowakiewicz, czołowy w latach 60. ubiegłego wieku polski pięściarz.
Urodzony 12 października 1936 r. w Borysławiu, karierę pięściarską rozpoczął w Bielawiance Bielawa (1953-54), by kontynuować ją w barwach Startu Bielawa (1954-56), Ślaska Wrocław (1956-58) oraz Hutnika Nowa Huta (1958-71). Był dwukrotnym indywidualnym Mistrzem Polski seniorów w wadze średniej (1965-1966), i czterokrotnym wicemistrzem (1960, 1963-1964, 1966). W 1965 r. wywalczył w Berlinie brązowy medal Mistrzostw Europy, przegrywając walkę o finał ze wspaniałym Walerym Popienczenką.
Ze swoim klubem, Hutnikiem dwa razy zdobywał złoty medal drużynowych Mistrzostw Polski 1963/64 i 1966/67. Dodajmy, że Lucjan Słowakiewicz był 11-krotnym mistrzem Krakowa w boksie. Podczas kariery amatorskiej stoczył 382 walki (322 zwycięstw - 8 remisów - 52 porażki). Po zakończeniu kariery zawodniczej pracował jako trener.
Pogrzeb odbędzie się w czwartek o godzinie 11.00 na cmentarzu w Krakowie-Grębałowie.
Już w następną sobotę Paweł Wolak (28-1, 18 KO) stanie przed najpoważniejszym testem w karierze, gdy przyjdzie mu się zmierzyć w Las Vegas z niedawnym mistrzem świata federacji WBA kategorii junior średniej, Yuri Foremanem (28-1, 8 KO). W roli faworyta specjaliści stawiają właśnie Foremana, jednak on z pewnością nie zlekceważy naszego "Wściekłego Byka".
- Wolak wywiera bardzo dużą presję na swoich rywalach i tego muszę się po nim spodziewać. Właśnie dzięki takiemu stylowi walki dostał przecież swój przydomek, który doskonale do niego pasuje. Zdarza mu się również bić niezłym lewym prostym, tak więc cały czas muszę uważać i przede wszystkim być gotowym na nieustanne ataki z jego strony - powiedział Foreman.
- Siłą Palaciosa jest ogromna determinacja. Wiemy, że bardzo chce zabrać pas do Portoryko. Potrafi często zmieniać pozycję i dysponuje mocnym uderzeniem z obu rąk. Nie można pozwolić mu rozwinąć się, ponieważ jak zostawi się trochę miejsca w ringu, jest szalenie niebezpieczny - powiedział trener "Diablo", Fiodor Łapin.
Doskonale zdaje sobie z tego sprawę Krzysztof Włodarczyk (44-2-1, 32 KO), który oglądał już urywki pojedynków najbliższego rywala. - Muszę być skoncentrowany przez pełne 12 rund - przyznał pięściarz z Piaseczna.
Od przyszłego tygodnia Włodarczyk rozpocznie sparingi. Jego rywalami będą dwaj Amerykanie Matt Godfrey i Michael Simms. Potem dołączy Rosjanin, którego nazwiska jeszcze nie ujawniono.
- Obydwaj Amerykanie to klasowi pięściarze. Trener Łapin miał wolną rękę w doborze sparingpartnerów, ponieważ traktujemy ten pojedynek bardzo poważnie. Wszystko podporządkowujemy obronie mistrzowskiego tytułu - zaznaczył promotor grupy KnockOut Promotions Andrzej Wasilewski.
Dzisiaj w Helsinkach odbyła się ostatnia konferencja prasowa anonsująca pojedynek o wakujący pas mistrza Europy w kategorii super średniej pomiędzy Aminem Asikainenem (28-3, 19 KO) a Piotrem Wilczewskim (28-1, 9 KO). Główni bohaterowie pięściarskiego wieczoru w 14-tysięcznej Hartwall Arenie spojrzeli sobie głęboko w oczy po raz pierwszy od półtora miesiąca, kiedy to w stolicy Finlandii po raz pierwszy spotkali się z dziennikarzami. Jutro 32-letniego Polaka i o trzy lata starszego Fina czeka oficjalne ważenie, a pierwszy gong piątkowego pojedynku planowany jest na godzinę 21:45 polskiego czasu.
Konferencja, w której udział wzięli również trenerzy i zarazem ich promotorzy - Andrzej Gmitruk i Pekka Mäki, przebiegała w spokojnej atmosferze. Obie strony zapewniły, że do pojedynku są należycie przygotowane, jednak wypowiadający się byli dość ostrożni w typowaniu końcowego rezultatu. - Oglądałem jego walki w internecie, miałem też kasety z jego występami. O Wilczewskim wiem wszystko, co powinienem - zapewniał Asikainen, który w 2006 roku zdobył już pas mistrza Starego Kontynentu po wygranej z obecnym mistrzem świata federacji IBF Sebastianem Sylvestrem. Po dwóch obranych obronach pasa EBU doszło do rewanżu Fina z Niemcem i lepszy okazał się ten drugi. Od tamtej pory Asikainen stoczył jeszcze dwie potyczki o mistrzostwo Europy, ale uległ w nich Khorenowi Gevorowi (2008) i Matthew Macklinowi (2009).
Asikainen uważa, że najsilniejszym punktem Wilczewskiego jest technika. Zdaniem Fina, pojedynek zakończy się na punkty lub nokautem w drugiej połowie walki. - Wilczewski jest dobry kondycyjnie. Boksuje w sposób techniczny i właśnie technika jest jego najlepszą stroną. Ja również uważam się za dobrego technika i przypuszczam, że walka zakończy się na punkty. Jeśli ma się skończyć wcześniej, to moją wygraną przez techniczny nokaut w okolicach siódmej, ósmej rundy. Kiedy trafię Wilczewskiego mocnym ciosem na głowę, wówczas na pewno będzie po walce. Jeśli nie wygram, to już nigdy nie zdobędę pasa mistrza świata i być może w ogóle będzie to moja ostatnia walka o pas. Jeżeli natomiast pokonam Wilczewskiego, będę chciał jak najszybciej walczyć o mistrzostwo świata - zapowiada Asikainen.
Niepokonany Juan Manuel Lopez (30-0, 27 KO), który obecnie dzierży pas WBO w kategorii piórkowej, potwierdza, że 2011 roku jest jego ostatnim przed przeniesieniem do wyższej dywizji.
- Mam przed sobą dwie walki w piórkowej. Pierwszy jest Salido, a dalej czeka mnie rewanż z Marquezem. W 2012 roku zamierzam przenieść się do super piórkowej. Myślę, że przed końcem kariery mogę dobić do lekkiej, a nawet junior półśredniej - powiedział Portorykańczyk.
Swój najbliższy pojedynek "Juanma" stoczy 16 kwietnia w San Juan. Jego rywalem będzie wspomniany Orlando Salido (34-11-2, 22 KO).
- Jestem w połowie przygotowań. Zostało mi 14 funtów do zrzucenia. Jestem zadowolony z przygotowań. Będę wygrywał rundę za rundą, aż w końcu przyjdzie nokaut - zapewnia Lopez.
Już w najbliższą sobotę dojdzie do pojedynku Matthew Hattona (41-4-2, 16 KO) z Saulem Alvarezem (35-0-1, 26 KO), którego stawką będzie wakujący pas WBC w w wadze junior średniej. Pomimo, iż dla Brytyjczyka będzie to pierwsza walka w limicie do 154 funtów, Hatton nie widzi w tej sytuacji żadnego problemu i zapowiada, że wyjdzie z sobotniej potyczki zwycięsko.
- Miałem bardzo dużo czasu, aby oswoić się z dodatkowymi kilogramami. Spodziewam się ciężkiej przeprawy, jednak nie mam wątpliwości, że to ja w sobotę zejdę z ringu jako zwycięzca - mówił mistrz Europy w kategorii półśredniej.
29-letni pięściarz zdaje sobie sprawę z rangi pojedynku, lecz przekonuje, iż na pewno nie "pęknie" psychicznie - Jestem silny mentalnie, nie ma dla mnie znaczenia, że na trybunach w większości zasiądą kibice Alvareza. W ringu będziemy tylko ja i on. Dam z siebie 110 procent, czuje się bardzo mocny.To będzie wspaniałe starcie - zakończył młodszy z braci Hattonów.
Latka lecą... 2 marca 2001 r. na gali boksu zawodowego grupy Panix Europe w Warszawie swój pierwszy w karierze zawodowy "pas" zdobył późniejszy zawodowy mistrza świata WBC wagi półciężkiej i IBF junior ciężkiej, 24-letni wówczas Tomasz Adamek (przed walką 10-0, 10 KO!).
Stawką rywalizacji "Górala" z urodzonym na Sycylii leworęcznym Belgiem, Rudi Lupo (wówczas 14-1, 4 KO) był tytuł interkontynentalny IBC wagi półciężkiej. Pojedynek trwał pełen dystans 10 rund i jego punktacja (dwukrotnie 100-86 i 100-87) wskazywałaby na łatwe zwycięstwo Tomasza, ale w ringu nie wszystko układało się po myśli Polaka.
- Po dwóch pierwszych rundach byłem pewien, że uda mi się zakończyć ten pojedynek przed czasem, ale nie doceniłem siły i wytrzymałości mojego rywala - mówił po walce "Góral". - Kiedy ma się przeciwnika w nokdaunie w 2. starciu, a następnie jeszcze dwukrotnie w 4. rundzie, można przecież liczyć na szybkie zakończenie walki.
Rzeczywiście przewaga Tomasza w pierwszych rundach była momentami przygniatająca. W 2. starciu miał Belga w knockdownie po prawym haku w wątrobę a w 4. rundzie tylko gong uratował Lupo od przegranej przed czasem. Z czasem jednak z Adamka zaczęło "schodzić powietrze", czego konsekwencją było narzucenie przez zawodowego mistrza Beneluksu chaotycznego stylu walki. Dopiero od 7. rundy, kiedy ambitny rywal po raz kolejny był liczony, Adamek zaczął wykorzystywać swoje świetne wyszkolenie technicznie, konsekwentnie i skutecznie rozbijając obronę przeciwnika ciosami prostymi oraz precyzyjnie bitymi seriami.
- Zarówno Cotto jak i Emanuel Steward to dwa pajace i nieudacznicy - krzyczał podczas wczorajszej konferencji prasowej Ricardo Mayorga (29-7-1, 23 KO), który już za dziesięć dni skrzyżuje rękawice z Miguelem Cotto (35-2, 28 KO) o pas WBA dywizji junior średniej.
- Tą walką udowodnię, że obaj są prawdziwymi nieudacznikami. Trenowałem do tego pojedynku ciężej niż zazwyczaj i jestem bardziej zdeterminowany w porównaniu do innych moich występów. Steward to nie jest wcale żaden dobry trener, tylko łajza. On po prostu miał to szczęście, że trafiło mu się na początku kariery kilku świetnych pięściarzy, jak choćby Thomas Hearns. To smutne co on teraz robi z Cotto i jak niby chce zmienić jego styl boksowania. To wszystko jednak jest tylko z korzyścią dla mnie. Wygram przed czasem - odgrażał się wczoraj w swoim stylu "El Matador".
Ricardo Mayorga (29-7-1, 23 KO) ma przed sobą nie lada wyzwanie. Ten trzydziestosiedmioletni pięściarz 12 maja zmierzy się z Miguelem Cotto (35-2, 28 KO) i z pewnością nie jest on faworytem w tej walce. Jeżeli jednak uda mu się sprawić niespodziankę, pojawi mu się wiele nowych propozycji.
Promotor Mannego Pacquiao (52-3-2, 38 KO) Bob Arum stwierdził, że jeśli "El Matador" odniesie zwycięstwo, to nie miałby nic przeciwko, aby zawodnik z jego grupy zmierzył się z bokserem z Nikaragui. Na wybór przyszłego przeciwnika filipińskiego gwiazdora, miałby także Floyd Mayweather Jr (41-0, 25 KO). Walka z nim jest priorytetem.
- Jeśli Ricardo pokonałby Miguela, to jego pojedynek z "Pacmanem" bardzo dobrze by się sprzedał. Wątpię jednak, aby do tego doszło – stwierdził szef Top Rank.
Za nami dopiero pierwszy dzień 82. Mistrzostw Polski seniorów w boksie, które odbywają się w Koninie, a zdążyliśmy już poznać 8 medalistów turnieju, w tym dwóch finalistów. Wszystko to za sprawą tradycyjnie słabej obsady w najniższej kategorii wagowej (49 kg), do której zgłoszono dwóch pięściarzy, Dawida Jagodzińskiego (Astoria Bydgoszcz) i Wojciecha Peryta (Broń Radom).
Już w ringu drogę do strefy medalowej utorowali sobie 18-letni kandydat do tytułu mistrzowskiego wa kategorii piórkowej, Dawid Michelus (Sokół Piła), który pokonał w pierwszej walce tegorocznych mistrzostw byłego czempiona w kat. koguciej, Mariusza Burzyńskiego (Kaczor Box Team Wałbrzych) oraz Marek Jędrzejewski (KS Damnica), który niejednogłośnie na punkty (4-1) okazał się lepszym od Krzysztofa Rogowskiego, z którym trenuje na co dzień w sekcji PKB Poznań. Łatwiejsza przeprawę miał inny kandydat do złota, Mateusz Mazik (RMKS Rybnik), który zafundował "czasówkę" Jakubowi Tokarzowi z Golden Team Nowy Sącz. Czwartym medalista w kat. piórkowej został bez walki Kamil Jaworek (DKB Dabrowa Górnicza), który otrzymał walkower od Sebastiana Walasa z Bukowiny Wałcz. Również bez walki półfinał wylosowali występujący w limicie kat. lekkiej (60 kg) Maciej Mierzyński z Cristalu Białystok oraz "półciężki" z PKB Poznań, Dawid Deik.
Największą niespodzianką pierwszego dnia zawodów - oprócz zwycięstwa Jędrzejewskiego nad Rogowskim - była zapewne porażka Tomasza Duszaka (Junior Boks Poznań) z Arkadiuszem Toborkiem (MOSiR Mysłowice) w wadze superciężkiej.
Wyniki walk pierwszego dnia mistrzostw w rozwinięciu
Zapraszamy na wywiad z Karoliną Owczarz, która niebawem wystąpi w programie telewizyjnym "Todos contra Mexico", nawiązującego do popularnego bokserskiego reality show The Contender. Karolina podjęła bardzo odważną decyzję o przejściu na zawodowstwo w wieku zaledwie 18 lat. Tuż przed wyjazdem na przygodę życia, zawodniczka klubu Boks-Tur z Łodzi zdobyła cenne trofeum. Startująca w kategorii 57 kg, pokonała w finale 3:2 brązową medalistkę Mistrzostw Europy Juniorów Justynę Żełobowską, zostając tym samym mistrzynią Polski juniorek w boksie.
Mistrz olimpijski z Pekinu, Felix Diaz (8-0, 5 KO), nie zwalnia tempa po przejściu na zawodowstwo. Jego kolejnym przeciwnikiem będzie były tymczasowy mistrz świata WBA - Juri Nużienko (30-2-1, 14 KO). Jak widać Dominikańczyk nie wybiera sobie łatwych przeciwników i nie zamierza budować rekordu obijając rywali o kilka klas gorszych. Do walki dojdzie 26 marca na terenie Rosji w Jekaterynburgu.
- To będzie dla niego bardzo trudne zadanie, ale Felix musi walczyć z bokserami światowej klasy, jeżeli chce zajść na sam szczyt. W jaki inny sposób ma udowodnić swoje umiejętności, jeśli nie walcząc z najlepszymi - powiedział trener Felixa.
Po latach panowania na tronie federacji WBO kategorii junior średniej Siergiej Dzindziruk (37-0, 23 KO) nadal jest niedocenianym zawodnikiem. Dlatego też postawił wszystko na jedną kartę, awansował do dywizji średniej i już 12 marca stanie naprzeciw lidera tej wagi, Argentyńczyka Sergio Martineza (46-2-2, 25 KO).
- Przede wszystkim chciałbym podziękować włodarzom HBO za daną mi szansę. To przecież największe wyzwanie w mojej dotychczasowej karierze i już nie mogę się doczekać tego pojedynku. Co prawda moją naturalną wagą jest junior średnia, lecz w średniej równiez czuję się komfortowo i zobaczymy jak to wszystko pójdzie - stwierdził Ukrainiec.
Zapytany o swój wiek, bo przecież na dniach skończy 36. lat, były podopieczny Andrzeja Gmitruka odparł - To są tylko liczby. Czuję się jakbym miał dwadzieścia lat, z tą tylko różnicą, iż mam teraz znacznie więcej doświadczenia niż wtedy.
Dzindziruk trenuje obecnie pod okiem Buddy McGirta i jak twierdzi, razem ułożyli specjalną taktykę pod Martineza. Sława Argentyńczyka równiez nie robi na doświadczonym Siergieju żadnego wrażenia - Co prawda Sergio to świetny zawodnik, wspaniały mistrz, lecz to nie robi mi żadnej różnicy. Tak naprawdę dla mnie to tylko kolejny rywal, którego mam zamiar pokonać - zakończył Ukrainiec.
Według raportów z Panamy rozważane jest starcie pomiędzy Celestino Caballero (34-3, 22 KO) i Juanem Carlosem Burgosem (26-1, 19 KO). Rogelio Espino – doradca prawny panamskiego pięściarza, oświadczył że Lou DiBella przekazał im informację o możliwości organizacji pojedynku w maju. Walkę pokazałaby telewizja ESPN w swoim cyklu "Friday Night Fights".
- Wiemy, że to ciężki przeciwnik, ale takich właśnie chce Celestino. Lou Dibella pragnie, żeby jego pięściarz pokazał się z dobrej strony w amerykańskiej telewizji. Czekamy na dobre starcie. Burgos to uzdolniony zawodnik, ma podobny wzrost i ma czym uderzyć – powiedział Espino.
Już nie pierwszy raz Amir Khan (24-1, 17 KO) wcieli się w rolę sparingpartnera uważanego powszechnie za najlepszego pięściarza bez podziału na kategorie Manny'ego Pacquiao (52-3-2, 38 KO). Obaj panowie trenują pod bacznym okiem Freddie Roacha i przygotowują się do swych pojedynków - Khan z Paulem McCloskeyem, a "Pac-Man" z Shane'em Mosleyem.
- Co prawda obijamy siebie na treningu, lecz nie ma mowy, byśmy kiedykolwiek ze sobą walczyli. Manny'emu zostały jeszcze może dwie walki, a ja z całą pewnością nie będę jednym z tych dwóch jego przeciwników. Nieważne jak dobra byłaby oferta finansowa, bo tacy przyjaciele jak my nie powinni się pojedynkować. Co prawda dla boksu nasze spotkanie byłoby czymś fajnym i długo wyczekiwanym, jednak to się nie stanie. Zawarliśmy po prostu taką umowę z Mannym - powiedział wciąż bardzo młody, 24-letni Khan.
Frank Warren, promotora Denisa Lebiediewa (21-1, 16 KO) potwierdził informacje o negocjacjach z Royem Jonesem Jr (54-7, 40 KO) w sprawie pojedynku pomiędzy tymi zawodnikami w Rosji. Walka ma odbyć się w podmoskiewskiej miejscowości Bałaszycha, a jej wstępną datę ustalono na 27 kwietnia.
- Prowadzimy rozmowy z obozem Roya Jonesa odnośnie starcia z Lebiediewem i obecnie czekamy na odpowiedź amerykańskiej stony - oznajmił Richard Maynard, przedstawiciel grupy Frank Warren Promotions w imieniu swojego przełożonego.
Kilkanaście dni temu w mediach pojawiły się informacje o tym, że Jones leczy się w stanie Pensylwania u specjalisty od zaburzeń koordynacji. Jak informował sam pięściarz, problemy z koordynacją mogą być następstwem licznych uderzeń w głowę. Amerykanin zapewnił, że kuracja przynosi pozytywne wyniki, ale nie wiadomo, czy 42-latek będzie mógł kontynuować karierę.
Freddie Roach twierdzi, że ceniony trener od przygotowania fizycznego – Kolumbijczyk Alex Ariza pozostanie w Teamie Pacquiao, mimo plotek o jego odejściu. Główny trener Mannego Pacquiao (52-3-2, 38 KO) stwierdził, że wszystko jest w porządku i Ariza wybiera się w przyszłym tygodniu na Filipiny, aby pomoć w przygotowaniach lidera rankingów P4P.
Manny rozmawiał ostatnio z Alexem i poprosił go, aby udał się do miasta General Santos, gdzie "Pacman" rozpocznie przygotowania do majowej walki z Shanem Mosleyem (46-6-1, 39 KO). Freddie zaś, wyruszy do swojego podopiecznego w niedzielę i dotrze na miejsce we wtorek.
Plotki o rozłamie w teamie czempiona ośmiu kategorii wagowych rozdrażniły kolumbijskiego trenera, który z pewnością ma duży wpływ na fenomenalne osiągnięcia filipińskiej gwiazdy boksu. Początek jego pracy z Pacquiao nastąpił tuż przed walką z Davidem Diazem, w której Manny zdemolował swojego przeciwnika. Pomimo zdenerwowania pogłoskami o tym, że król rankingów P4P mógłby obyć się bez niego, Ariza pozostał spokojny o swoją posadę.
Szef grupy Top Rank – Bob Arum także twierdzi, że wszystko jest w porządku oraz potwierdza, że kolumbijski szkoleniowiec ciągle jest częścią teamu. - Jestem zachwycony tym, jak Manny ciężko trenuje. Nie obchodzi mnie co mówią inni, to będzie jedna z jego najtrudniejszych walk – powiedział promotor Pacmana.
Zapraszamy na wywiad zarejestrowany w pierwszy dzień turnieju Grand Prix w Śremie. Rozmawiamy o klubie UKS Kontra Elbląg.
Już za dwa dni w Helsinkach Piotr Wilczewski (28-1, 9 KO) stanie przed największą szansą w zawodowej karierze, którą rozpoczął w 2004 roku. 32-letni pięściarz powalczy o wakujący pas mistrza Europy federacji EBU, a jego rywalem będzie były czempion Starego Kontynentu, reprezentant gospodarzy Amin Asikainen. (28-3, 19 KO). Trener Andrzej Gmitruk przed pojedynkiem jest optymistą i zapewnia, że jego podopieczny do walki jest gotowy zarówno pod względem fizycznym, jak i psychicznym.
- Podczas przygotowań spędziliśmy ze sobą osiem tygodni, a więc prawie dwa miesiące - mówi Gmitruk. - Myślę, że Piotrek jest przygotowany na dwanaście rund bardzo ostrego, twardego pojedynku, a przede wszystkim jest bardzo zmotywowany. Dojrzał jako zawodnik, a strona emocjonalna będzie w tej walce niezwykle istotna, ponieważ Asikainen będzie boksował u siebie i może go wspierać nawet dziesięć lub dwanaście tysięcy kibiców. Na przeciwnika przygotowaliśmy pewne elementy taktyczne i jeśli część z nich uda się zrealizować, to zniwelujemy jego silne punkty.
Zdaniem jednego z najlepszych szkoleniowców w historii polskiego boksu, Wilczewski musi walczyć w sposób aktywny, ale i przemyślany, a swoją przewagę powinien akcentować szczególnie w drugiej połowie każdej rundy. - Piotrek musi boksować w sposób aktywny i sukcesywnie zbierać punkty na kartach sędziowskich, ale oczywiście nie może to być huraganowy atak od początku walki do końca. Istotne będzie podkreślanie swojej przewagi w końcówkach rund. Jeden z dziennikarzy fińskich powiedział mi, że Asikainen ma dużo więcej walk wygranych przed czasem niż Wilczewski. Odpowiedziałem mu, że nie ma to żadnego znaczenia, bo w tej walce, poza umiejętnościami technicznymi i silnym ciosem, o zwycięstwie zadecyduje właściwa taktyka oraz motywacja - przewiduje Gmitruk.
Szkoleniowiec Wilczewskiego jest zadowolony, że bodaj po raz pierwszy mógł poświęcić mu tyle czasu i dopilnować każdego szczegółu podczas przygotowań. - Kiedy przebywałem w USA (trenując Tomasza Adamka, przyp. red.), trudno było o częste kontakty z Piotrkiem. Cieszy mnie to, że w tej chwili ten kontkat mógł być dużo dłuższy i mogłem mieć większą kontrolę nad tym, co się dzieje w trakcie przygotowań. Piotrek z natury jest zawodnikiem, który lubi trenować bardzo mocno do końca, a po takich przygotowaniach ważne jest, aby znaleźć odpowiedni moment na "odpuszczenie" i nabranie świeżości oraz płynności ruchów. Myślę, że to się nam udało - twierdzi szkoleniowiec.
Bob Arum, szef grupy promotorskiej Top Rank dość wysoko ocenia szanse Odlaniera Solisa (17-0, 12 KO) na zwycięstwo w pojedynku z Witalijem Kliczką (41-2, 38 KO). Zdaniem Amerykanina, wielkim atutem 30-letniego pretendenta do pasa WBC w wadze ciężkiej jest fakt, że boksu uczył się od kubańskich szkoleniowców, w jego opinii najlepszych na świecie. Starcie 39-letniego Kliczki z Solisem odbędzie się 19 marca w kolońskiej Lanxess Arenie.
- Solis ma realne szanse na zwycięstwo. Nie powinniśmy zapominać, że bokserzy reprezentujący narodową kadrę Kuby uczyli się podstaw boksu od świenych trenerów, którzy na głowę biją innych szkoleniowców. Tamtejsza szkoła boksu jest lepsza, niż u nas w Ameryce. Może się zbliżyć do niej tylko szkoła wschodnioeuropejska, ale kubańska myśl szkoleniowa i tak jest najlepsza na świecie - przekonuje Arum.
Amerykański promotor uważa, że zwycięstwo Solisa byłoby jeszcze bardziej prawdopodobne, jeśli jego rywalem nie był Witalij, ale jego młodszy brat, 34-letni Władimir, czempion federacji IBF, IBO i WBO. - Jeśli Solis miał zmierzyć się z Władimirem, wówczas byłbym jeszcze bardziej przekonany o jego szansach. Jednak Odlanierowi przyjdzie walczyć z Witalijem, który co prawda nie jest tak utalentowany, jak jego brat, ale jest od niego dużo mocniejszy. To naprawdę twardy facet i praktycznie nie da się go pokonać. Jeśli jednak ktoś miałby być do tego zdolny, to będzie to właśnie Solis - twierdzi szef Top Rank.
13 marca Mariusz Cendrowski (21-2-2, 8 KO) stanie przed szansą wywalczenia tytułu mistrza świata federacji IBO w wadze średniej. 33-letni Polak uda się do gruzińskiego Tbilisi, aby skrzyżować rękawice z zawodnikiem gospodarzy Avtandilem Khurstsidze (22-2-2, 13 KO). Pas IBO jest obecnie wakujący.
31-letni Khurtsidze to były pretendent do pasa mistrzowskiego federacji WBA. Niewiele ponad trzy miesiące temu Gruzin uległ Hassanowi N'dam N'jikamowi, przegrywając po dwunastu rundach. Werdykt uznano za mocno kontrowersyjny. Khurtsidze plasuje się na pierwszej pozycji w rankingu WBA. Jeśli zatem dla podopiecznego Zygmunta Gosiewskiego (obaj na zdjęciu) wyprawa do stolicy Gruzji zakończy się powodzeniem, wówczas realna stanie się perspektywa walki o pas tej organizacji.
Tomasz Adamek (43-1, 28 KO) kontynuuje przygotowania do swojej szóstej walki w najcięższej kategorii wagowej. 34-letni Polak trenuje w górzystym Poconos, położonym w stanie Pensylwania, aby 9 kwietnia w Newark nie mieć żadnych problemów z pokonaniem Kevina McBride'a (35-8-1, 29 KO). Pięściarz z Gilowic pracuje nad wytrzymałością, ale nie zaniedbuje też ćwiczeń typowo bokserskich, które odbywa pod okiem obchodzącego niedawno 67. urodziny Rogera Bloodwortha.
- Codziennie biegam przez 45 minut po górach, a tutaj naprawdę mam gdzie biegać. Na niskie temperatury nie mogę narzekać, dzisiaj było tu około dzisięciu stopni na plusie. W ostatnich dniach odbyłem trening wytrzymałościowy pod okiem Tylora Woodmana, który wrócił już do New Jersey, ale za jakiś czas przyjedzie z powrotem - mówi Adamek, dla którego starcie z McBride'em ma być ostatnim pojedynkiem przed starciem o mistrzostwo świata. We wrześniu "Góral" może zmerzyć się z posiadaczem pasów IBF, IBO i WBO Władimirem Kliczką lub jego bratem Witalijem, czempionem WBC.
Podczas obozu w Poconos Adamkowi pomagać ma łącznie dwóch lub trzech sparingpartnerów. Pierwszym z nich jest Israel Garcia (20-3, 11 KO), 40-letni Amerykanin znany z występów przeciwko Chrisowi Arreoli czy Denisowi Bojcowowi. Kolejnego sparingpartnera obóz Adamka ma zakontraktować w ciągu najbliższych dni.
Prezentujemy halę Hartwall Arena, na 48 godzin przed piątkowym pojedynkiem Piotra Wilczewskiego (28-1, 9 KO) z Aminem Asikainenem (28-3, 19 KO) o mistrzostwo Europy w wadze super średniej.
Do pojedynku pomiędzy mistrzem WBA wagi junior średniej, Miguelem Cotto (35-2, 28 KO), a nieobliczalnym nikaraguańskim puncherem Ricardo Mayorgą (29-7-1, 23 KO) zostały niespełna dwa tygodnie. Żaden z zawodników nie ma wątpliwości, że zejdzie z ringu jako zwycięzca.
- Gadanie nie ma znaczenia, bo mnie można pokonać tylko mając odpowiednie umiejętności. Mayorga ich nie posiada. To zwykły zadymiarz i jestem przygotowany na wszystko, co on może mi zaserwować. Jesteśmy przekonani, że zdołam go pokonać. Będę wykorzystywał jego błędy, a wiem, że on popełni ich całe mnóstwo - uważa Cotto.
- Jeszcze nikt nie miał łatwego zadania walcząc z Mayorgą. Jest niebezpieczny do czasu, kiedy kończą mu się siły. Zdrowy i dobrze przygotowany Miguel zaprezentuje się na jego tle kapitalnie. Nie sądzę, by ta walka mogła potrwać cztery rundy - powiedział Emanuel Steward, trener Portorykańczyka.
Znany i wpływowy niegdyś promotor, Don King, który do niedawna sam prowadził z Mayorgą sądową wojnę, zapewnia, że jego podopieczny znokautuje championa i wkrótce wyjdzie do ringu z Mannym Pacquiao.
- Myślę, że Ricardo wygra przez nokaut. To wszystko. Zrobi to, bo zależy mu na walce z Pacquiao - powiedział King.
- W tej walce pokażę na co mnie stać i do czego dążę. Jeżeli nie zdołam znokautować Cotto i wygram na punkty, będę zawiedziony, bo takim występem nie zasłużę na pojedynek z Pacquiao. Cotto i Steward to nieudacznicy. Po tej walce wszyscy to zrozumieją. Nie mam już nic więcej do powiedzenia - oznajmił z powagą "El Matador".
Czołowy zawodnik światowej wagi ciężkiej Aleksander Powietkin (21-0, 15 KO) przygotowuje się do powrotu na ring po kontuzji ręki, jaką odniósl w grudniowym pojedynku z Nicolaiem Firthą. Ostatnio zawodnik przebywał w rodzinnym Kursku.
- Planowaliśmy wyjechać do Kisłowodska, ale na Kaukazie jest teraz niespokojnie, dlatego Sasza pojechał do Kurska. Pracował tam z dwoma specjalistami, chodziło przede wszystkim o przygotowanie fizyczne. Dziś lub jutro Sasza powinien wrócić do Czechowa. Na razie nie sparuje, zajmuje się odbudowaniem mięśni kontuzjowanej ręki - tłumaczy Władimir Hriunow, menedżer 31-letniego pięściarza.
Ciągle nie wiadomo, kto z dwójki Powetkin - Rusłan Czagajew (27-1-1, 17 KO) zmierzy się jako oficjalny pretendent federacji WBA z Davidem Haye'em (25-1, 23 KO) w pojedynku o mistrzostwo świata. Rozmowy w tej sprawie ciągle trwają. Niewykluczone, że w razie doprowadzenia do walki Brytyjczyka z Władimirem Kliczką, w najbliższym czasie nie zmierzy się z nim ani jeden, ani drugi. Po rekonwalescencji, Powietkin ma być gotowy do wyjścia na ring w maju lub w czerwcu.
Mistrz świata federacji IBF, WBO i mniej prestiżowej organizacji IBO w wadze ciężkiej Władimir Kliczko (55-3, 49 KO) oznajmił, że jeszcze nigdy w historii długich negocjacji z czempionem WBA Davidem Haye'em (25-1, 23 KO) strony nie były tak blisko konsensusu, jak obecnie. 34-letni Ukrainiec zdradził kilka szczegółów wstępnego porozumienia, jakie zawarł z Brytyjczykiem odnośnie pojedynku, który ma odbyć się 2 lipca.
- Kontrakt nie jest jeszcze podpisany, ale rozmowy są na takim etapie, na którym jeszcze z Haye'em nie byliśmy. Do końca roku wszystkie cztery pasy będą nasze - zapowiada Kliczko, którego starszy brat Witalij (41-2, 38 KO) posiada pas WBC. - Pojedynek może odbyć się w każdym miejscu, z wyjątkiem Ameryki. Jesteśmy dwoma pięściarzami z Europy, a ta walka może nie być zbyt interesująca dla Stanów Zjednoczonych. Podział pieniędzy będzie wynosił 50 na 50. Nie jest to ustępstwo dla jednej ze stron. To kompromis, w którym na ustępstwa poszły obie strony - informuje pięściarz.
"Doktor Stalowy Młot" sprawia wrażenie przekonanego, że do pojedynku z Haye'em uda się doprowadzić. - Haye zapędził się w kozi róg, dlatego walka nie może się nie odbyć. Jeśli chodzi o jego zapewnienia o zakończeniu kariery, to uważam, że dla naszego pojedynku zrobiłby wyjątek i wróciłby na ring - twierdzi Kliczko. Podobnie dużego przekonania Ukrainiec nie ma co do umiejętności swojego ewentualnego przeciwnika. - Jeśli chodzi o Haye'a, to bardzo długo porównywał swoje nazwisko do nazwiska braci Kliczków. Udawało mu się to, promotorem jest znakomitym. Jednak jego umiejętnosci czysto bokserskie są dla mnie znakiem zapytania i będę mógł o nich powiedzieć dopiero po naszej walce - mówi Ukrainiec.
Zanim młodszy z Kliczków będzie mógł zmierzyć się z Haye'em, czeka go pojedynek w obronie pasów z innym Brytyjczykiem Dereckiem Chisorą (14-0, 9 KO). Do tej potyczki dojdzie 30 kwietnia w Mannheim. Jeśli 2 lipca Władimir zmierzy się z Haye'em, wówczas pod znakiem zapytania stanie jego wrześniowa walka z Tomaszem Adamkiem (43-1, 28 KO), która ma odbyć się w Polsce. W takiej sytuacji powinien go zastąpić 39-letni Witalij, oczywiście o ile 19 marca w Kolonii obroni pas WBC przed Odlanierem Solisem (17-0, 12 KO).
Jutro, w dwóch seriach o godz. 10.00 i 17.00, w obiekcie rekreacyjno-sportowym "Rondo" przy Al. 1 Maja 1a w Koninie odbędą się kolejne walki ćwierćfinałowe 82. Mistrzostw Polski Seniorów w Boksie.
Sympatycy boksu amatorskiego dzięki naszej relacji na żywo z mistrzostw będą mogli zobaczyć kilka niezwykle ciekawie zapowiadających się pojedynków, z których na szczególna uwagę zasługują rywalizacje Andrzeja Liczika (Hetman Białystok) z Mateuszem Kosteckim (Górnik Wieliczka) w wadze lekkiej, Michała Syrowatki (Hetman) z Konradem Bystroniem (06 Kleofas Katowice) w lekkopółśredniej, Tomasza Kota (RUSHH Kielce) z Piotrem Sielawą (Hetman) w limicie 69 kg, Igora Jakubowskiego (PKB Poznań) z Adamem Kosmiderem (Tygrys Elbląg) w wadze średniej, Mateusza Górowskiego (Golden Team Nowy Sącz) z Piotrem Witczakiem (Legia Warszawa) w wadze półciężkiej, Cezarego Samełki (Boks Poznań) z Michałem Gerleckim (PKB) w kategorii ciężkiej i Marcina Siwego (RUSHH) z Patrykiem Brzeskim (Champion Nowy Dwór) w superciężkiej.
Serdecznie zapraszamy do oglądania transmisji!
W rozwinięciu zestawienia jutrzejszych walk
Zgodnie z wcześniejszymi nieoficjalnymi donosami, niepokonany Alfonso Lopez (21-0, 16 KO) będzie przeciwnikiem wracającego do ringu Kelly'ego Pavlika (36-2, 32 KO). Pojedynek odbędzie się 7 maja na gali Showtime PPV, gdzie główną atrakcją będzie starcie Manny'ego Pacquiao (52-3-2, 38 KO) z "Sugar" Shanem Mosleyem (46-6-1, 39 KO).
Pavlik, który przed rokiem stracił mistrzowskie pasy w kategorii średniej, po problemach z wagą i alkoholem powróci między liny w limicie dywizji super średniej.
Jak wiadomo po rozprawieniu się z najtrudniejszym rywalem - nałogiem, Kelly Pavlik (36-2, 32 KO) powraca do rywalizacji na szczycie. "Duch" na stałe przenosi się jednak do kategorii super średniej, która staje się obok półśredniej na dzień dzisiejszy jedną z najmocniejszych w świecie boksu. Nowy konkurent nie robi natomiast wrażenia na Carlu Frochu (27-1, 20 KO), który 21 maja w ramach półfinału turnieju "Super Six" skrzyżuje rękawice z doświadczonym Glenem Johnsonem.
- W ogóle nie przejmuję się Pavlikiem. On byłby łatwy do pokonania - przekonuje "Kobra" - Kelly był mocny w swojej naturalnej dywizji, średniej, ale już nie w super średniej - stwierdził dwukrotny i zarazem aktualny mistrz świata federacji WBC.